Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, September 24, 2013

Zaprawde powiadam Wam...

... moj Wspanialy lze jak z nut.
Zaczelo sie od samego rana, jako ze dzis pracowal w domu, wiec do samego poludnia mialam okazje obserwowac jego poczynania.
A zaczelo sie na kilka minut przed 7a rano kiedy to siedzialam jak buk przykazal w moim biurze przy kompie i nagle Wspanialy zawolal:
-- Star, chodz szybko, prosze, potrzebuje Twojej pomocy.
Lo matku bosku, o malom se nozek pienknych nie polamala tak lecialam, a Wspanialy caly wgapiony w monitor swojego pracowego kompa cos tam pokazuje palcem i pyta:
-- Jak sie wymawia takie imie?
Pacze i widze, ze pisze jak wol "Marzena", wiec mowie:
-- Marzena.
-- Marzina - powtarza moj maz.
-- Nie Mar-zina tylko Marz-ena.
-- Masz-ena - powtorzyl.
Machnelam reka, przeciez wiem, ze jest pod tym wzgledem niereformowalny, nic na to nie poradze, ze ta Marzena w jego wykonaniu brzmi jak "maszyna".
A po co mu to bylo?
No wlasnie, dzis z samego rana maz moj mial konferencje telefoniczna z Polska, ktora reprezentowala kobieta o tym imieniu, a poniewaz Wspanialy jest wspanialy to bardzo chce zablysnac prawidlowa wymowa imienia;)
Jesli jestem "pod reka" to oczywiscie pyta.
A rozmowa z Marzena byla pierwsza rozmowa miedzy nimi, wczesniej ponoc byla Ktazirna (Katarzyna) a jeszcze wczeniej Gar-zina (Grazyna), tak mu utkwily te imiona w pamieci, bo nie mial kto skorygowac bledu wymawiania.
Ale czy to wazne? Przeciez nawet jak skorygowalam i poprawilam Marzine na Marzene to i tak wyszla Maszena.
Wykrecil numer i za chwile dobiegl mnie glos Marzeny, a poniewaz jeszcze nikogo innego nie bylo to Wspanialy chcial sobie uciac grzecznosciowa pogawedke i uswiadomil Marzene, ze jego zona jest z Polski po czym zapytal:
-- Jak jest w Polsce teraz?
Marzena widocznie nie byla przygotowana na towarzyskie pogawedki, bo pytanie ja wyraznie zaskoczylo i zapytala "co poeta mial na mysli", wiec sie Wspanialy skoncentrowal i powtorzyl pytanie:
-- Dokladnie chodzilo mi o jesien. Jaka macie teraz pogode jesienia?
-- Yyyy wiatr wieje - wyjakala wyraznie zaskoczona Marzena i po chwili dodala - a jak u Was?
-- Tez wiatr wieje i jest zimno - zalgal Wspanialy.
No jak nic zalgal, bo jak temperatury sie ciagle wahaja miedzy 20-25C to moim zdaniem jest cieplo, ale sie nie wtracalam, bo i co mnie to obchodzi.
Zreszta w tym momencie do rozmowy dolaczyl Chand, ktorego mialam okazje poznac osobiscie i zajeli sie wszyscy troje rozmowa o jakichs tam lekarstwach i temu podobnych pierdolach.
I tu zaczelam wspolczuc Marzenie, bo Wspanialy to zdaje sobie sprawe z faktu, ze globalnie ludzie bardzo czesto znaja angielski w wersji brytyjskiej, a niekoniecznie amerykanskiej i stara sie mowic wyraznie i powoli. Natomiast Chand napierdala jak karabin maszynowy i mialam wrazenie, ze biedna Marzena nie nadazala za nim, bo najczesciej z jej strony slychac bylo "uuhmmm".
Wtedy Wspanialy na wszelki wypadek delikatnie zeby nie stawiac kolegi w niezrecznej sytuacji staral sie jeszcze raz powtorzyc to samo pytanie ale w prostszej formie i o dziwo Marzena teraz odpowiadala pelnym zdaniem.
Pozniej rozmawialismy na ten temat i sam przyznal, ze Chand przesadza z tym szybkim gadaniem, bo zapomina, ze osoba po drugiej stronie wcale nie musi byc az tak biegla w angielskim, bo go nie uzywa na codzien. Dodatkowo wystarczy inny akcent i juz czlowiek ma prawo sie pogubic.
Wreszcie przyszedl czas, ze ja musialam isc do pracy. Juz bylam gotowa jak nagle Wspanialy sie wtracil:
-- Wez sweter.
-- Chyba oszalales.
-- Jest zimno.
-- Skarbie, ze naklamales Marzenie, ze jest zimno to ona moze Ci w to uweirzyc, ale ja jestem tu na miejscu i dzis ma byc 22C to jest cieplo.
-- Ale jak bedziesz wracac to bedzie zimno...
No faktycznie wieczory sa chlodne, ale kuzwa nie az tak zeby brac sweter, stalam i myslalam a Wspanialy w miedzyczasie juz mi wynalazl jakis sweter.
Nie chcialam go brac, ale sie uparl, no i ten ewentualny wieczorny chlod przewazyl.
Wzielam ten sweter, a ze nie lubie nosic szmat ze soba, to zalozylam na siebie, nie zapinalam i poszlam. Juz po przejsciu trzech ulic, zdjelam te szmate bo mi bylo goraco, zawiesilam na biodrach, zwiazalam rekawy.
Ide, ale teraz mnie szmata w dupe grzeje.
Jak tylko dotarlam do pracy i pizgnelam toto na dno szafy, kiedys sie przyda jak nie wezme nic cieplejszego a bede naprawde wracac wieczorem, bo dzis wracalam wyjatkowo wczesnie ok. 16tej i bylo ciagle piekne slonce.
I siedze i sie zastanawiam dlaczego ja mu wierze?
Przeciez od dawna wiem, ze nawet wtedy gdy mnie jest goraco to jemu jest zimno.
Wroce jeszcze na chwile do nazwisk i imion.
Moja nowa akupunkturzystka, ktora zastepuje Sheile jest z Indii i nazywa sie Priya Ahuja.
Nie smiejcie sie, ona nie ma pojecia z czym sie to moze kojarzyc w Polsce.
Podobnie jak w Bufflo jest Polak, ktory jest wlascicielem restauracji oczywiscie rowniez polskiej i nazywa sie Kutas. Dodatkowo pan Kutas ma na imie Edward, ale jeszcze rok temu na stronie internetowej restauracji widnialo "Edziu Kutas".
Obecnie jest juz Edward, byc moze ktos mu powiedzial, ze Edziu brzmi troche malo powaznie, a co oznacza w polskim slangu slowo "kutas" to jestem przekonana, ze ten pan nie ma pojecia.
I tak to jest z tymi nazwiskami i imionami, czlowiek sobie sam tego nie wybiera wiec nie bardzo ma wplyw. Wszyscy rodzice zawsze staraja sie wybrac to co im sie najbardziej podoba, a potem to juz jest... jak zawsze:)))

43 comments:

  1. pierwsza ! ' Star uwielbiam Cię za codzienne notki zaś przeczytam bo teraz muszę do pracy

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha, zajela miejsce na podium i poleciala:)))

      Delete
  2. hehe - ale się uśmiałam. Mojej córki nauczyciel nazywa się Kokosza i swojej córce dał Nel na imię. Teraz ma Kokosza Nel w domu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kokosza Nel, fajnie:))) Pamietam jak bylam dzieckiem to byla moda na Bardotki czy tam Brygidki:))) Czasem rodzic przechodzi sam siebie i dziecko zostaje z dziwolagiem na reszte zycia.

      Delete
  3. ze zwyczajnej rozmowy potrafisz uczynić znakomite opowiadanie, nalegam - szukaj redaktora i wydawcy!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, bo tak sobie "pitole palcami po stole" ale zeby ksiazki pisac? Nie to juz wyzsza szkola jazdy;/

      Delete
  4. Star jesteś szczęściarą. Twój mąż łże jak z nut ale w drobnych sprawach typu pogoda. Mój łże jak z nut w poważnej sprawie. Żyć sięnie chce.
    Jesteś szczęściarą Star i cudownie piszesz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiem... ale tez typ Twojego meza znam...
      Przykro mi.

      Delete
  5. Podczas takich telekonferencji z zagramanicą lubię sobie pogadać o pogodzie jaka jest TAM, ale nigdy nie przyszło mi go głowy, że ktoś może mi ściemniać ;) ;P
    Powtarzam I LOVE YOU.
    A a'propos pana Edzia, to myślę, że on wie co to znaczy, tylko procedura zmiany nazwiska może nie jest taka prosta, co? A co wyrobiona marka, to zawsze wyrobiona marka, prawda?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Najgorsze, ze on nie ma pojecia, ze sciemnia:)) On powaznie uwaza, ze 22C we wrzesniu to zimno, bo powinno byc 30C.
      Pan Edziu to podejrzewam urodzil sie juz tutaj, a pewnie mama mowila do niego Edziu i tak sie to zdrobnienie przenioslo na dorosle zycie, zupelnie niewinnie i nieswiadomie. W dokumentach raczej jest Edward, wiec nic tu nie trzeba zmieniac poza ta strona netowa, ktora ktos mu stworzyl i to raczej nie fachowiec. Mysle, ze on slabo zna jezyk polski bo np. na stronie restauracji sa takie kwiatki jak "safatki" co ma oznaczac "salatki" i jeszcze kilka podobnych, ale nie pamietam. To z kolei swiadczy o... (nie chce uzyc slowa glupota, ale nic innego mi sie nie cisnie) bo przeciez mozna komus zaplacic albo i obiad postawic za korekcje zanim sie taki tekst pusci w przestrzen wirtualna.

      Delete
    2. O - przypomniało mi się, że kiedyś w restauracji w Bułgarii kelnerka spytała w jakim języku chcemy Menu. zażartowałam, że po polsku.... no i przyniosła. Jednym z dań był "nerwowy kotlecik" hłe, hłe, hłe. Pewnie na to danie klient czeka tak długo, aż się wkurzy.

      Delete
    3. Lvli, boskie:))) I "nerwowy kotlecik" jest serwowany z aparatem do mierzenia cisnienia:)))

      Delete
  6. Muszę próbować. Może za trzecim razem się uda. Jak Tobie

    ReplyDelete
    Replies
    1. to jest i dla mnie nadzieja, bo 2 pierwsze razy nie wypaliły, a może powinnam napisać, ze zbyt gwałtownie wybuchły;PPP
      jednak powiem szczerze, nie mam siły ani ochoty na trzeci raz;)

      Delete
    2. Viki, ja tez nie mialam ochoty ani sily, a przede wszystkim wiary, ze to jest mozliwe. Z drugiej strony na pewno nie chcialam byc sama, w sumie nie bardzo wiedzialam czego chce, a strach byl tak silny, ze nie pozwalal na glebsze analizy. Ale pojawil sie Wspanialy i wszystko sie zmienilo:))
      I wlasnie ten trzeci raz wyszlam za maz tylko dlatego, ze to JA chcialam, z zupelnie egoistycznych pobudek, nie dla tego, ze trzeba miec dzieci, nie dlatego, ze tak wypada, ale tylko dlatego, ze nie musimy a chcemy.

      Delete
  7. Klarka ma rację, proste sprawy, zwykłe codzienne życie u Ciebie wygląda jak dramat, komedia, thriller, kryminał lub love story;PPP

    co do mojej notki -Próba mikrofonu" to się tłumaczę- po zamknięciu bloga nie działa opcja "załaduj więcej" jeśli ilość komentarzy przekracza 200 sztuk.
    nie widzę nowych komentarzy, ani wy ich nie widzicie, dlatego też czasem wrzucałam 3 notki dziennie gdy się dziewczyny rozgadały, bo w przeciwnym razie nikt nie widziałby co inni odpisywali
    ja tylko widziałam te komentarze w mailach, ale nie odpisywałam, bo .. jak powyżej napisałam
    buziaki:***

    ReplyDelete
    Replies
    1. całe szczęście, bo już myślałam, że mi nie wybaczysz nie publikowania Twoich komci ;)))))))))))

      Delete
    2. Eeee no wiesz:)) Madra to ja nie jestem, ale AZ taka glupia to tez nie:))))

      Delete
  8. gorąca krew :)) mam to samo, kiedy inni w swetrach to ja w krótkim, w golfach, a ja z dekoltem do pępka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No niby tak, ale on, ten zmarzluch potrafi wyjsc zima na taras boso!!! Wtedy nie jest mu zimno? a przy 22C jest zimno, jakas mocno wybiorcza ta ocena temperatur:))

      Delete
  9. Oooo, to trzeba tam do Edzia Kutasa sie wybrac jak bedziemy w Buffalo:))) D tez mi czesto daje przed nos jakies imie lub nazwisko i chce abym mu to poprawnie wymowila i potwierdzila, ze polskie;) A co do klamania to sprawa wzgledna, jesli Wspanialemu zimno a Tobie cieplo, to on rownie dobrze moze powiedziec, ze jego zona Star klamie jak z nut i mowi, ze jest cieplo:) Ja tam go rozumiem, bo mnie tez wiecznie zimno:)))) Fakt pozostaje faktem, ze Ty Starduscie z niczego zrobisz cudna notke, na dzien dobry:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ale zima to Wspanialy wychodzi na taras boso!!! A teraz sie kloci o otwate okno na noc:)))

      Delete
  10. No tez mi nowina...moj rowniez prawda nie grzeszy;))))

    ReplyDelete
  11. Wspaniały nie łże, on mówi prawdę, to jest jego rzeczywistość, twoja rzeczywistość jest troszkę inna, ale to też prawda ;))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokladnie, pod wzgledem odczuwania temperatury to nam sie te rzeczywistosci naprawde daleko rozeszly:)))

      Delete
  12. Star, niby nazwiska nie wybierasz, ale trzeba mieć trochę nie ten tego, jeśli wychodzi się za mąż i zostawia panieńskie Posikata, po to aby dostawić do niego mężowskie Ciuraj :::::))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie no Posikata i Ciuraj bija wszelkie rekordy!!!! A ja przyznam, ze przez wszystkie trzy malzenstwa zawsze mialam interesujace nazwisko, a juz na pewno lepiej brzmiace niz rodowe. W koncu jakis interes musialam na tym zrobic:))))

      Delete
  13. Masz rację, że na zawsze... dlatego tak boję się wybrać imię dla Dziedzica. A wierzysz Wspaniałemu, bo wiesz, ze chce jak najlepiej, cudny jest, ze nie chciał robić przykrości hamerykańskim słońcem, skoro w Polszy wiatr :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek co bys nie wymyslila to i tak jest 85% szansy, ze sie Dziedzicowi w jakims okresie zycia nie bedzie podobalo. Taka jest ponoc statystyka.

      Delete
  14. Mam szczęście, że moje imię istnieje we wszystkich krainach gdzie zawitali chrześcijanie, a reszta świata też nie otwiera oczu w szerokim zdziwieniu - słyszałam jak Anglicy katują Marzeny, Grażyny i Katarzyny. Dla mnie najtrudniejsze do zapamiętania sa imiona hinduskie - Kalpana( matko, co ja nie wyczyniałam z tym imieniem zanim zapamiętałam od Katalapy do Katalpy), Alaknanda, Arpita (w skrócie Pita), Nistaranga, Sanshray itp, itd. uffff....aaaa...i ciekawie brzmi chyba estoński Jaagup :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, to prawda hinduskie imiona w wersji oryginalnej sa klopotliwe, podobnie jak azjatyckie, ale wiekszosc ludzi je jakos upraszcza:)) Polacy tez, np. moja kolezanka Grazyna wystepuje jako Grace mimo, ze w dokumentach ma w dalszym ciagu Grazyna. Moj wlasny syn z Mariusza zrobil sie Chris, nie pytaj jakim sposobem, ale tak jest.

      Delete
  15. o mój Bosze kochany ... wycieram łzy z oczu i boli mnie brzuch... wszystko przez Ciebie :))))))))
    o wpół do pierwszej nad ranem rżymy z Żywicielem Rodziny nad twoim postem jak norki :)))))))))
    pisałam już że Cię uwielbiam????????
    :*******************

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, smiejcie sie bo smiech to zdrowie:)))
      buziaki:*******

      Delete
  16. Kutas - nie Kutas - reklama przednia. Ja już zawsze zapamiętam że taka knajpa jest ! ;)))))

    co do angielskiego - ucałuj Wsoaniałego. Jak ja cenię tych native speakerów co liczą się z tym, że druga strona to rozumie lektora w BBC a niekoniecznie szybką nacodzienną napierdalankę i pod koniec rozmowy musi sprytnie prosic o POTWIERDZENIE USTALEŃ DROGĄ MAILOWĄ ;DDD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, ucalowalam:)) To fakt, ze Wspanialy jest uczulony na tym punkcie i jak czasem mam okazje slyszec go w czasie tych konferencji to on jeden mowi powoli i wyraznie, cala reszta napierdala zupelnie nie zdajac sobie sprawy z faktu, ze polowa ich napierdalanki jest niezrozumiala.

      Delete
  17. Wiesz, że naśmiewanie się z nazwisk jest dziecinne, nie? No, ja też wiem, ale Kutas mnie rozjebał ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, Kutas ma takie zdolnosci, ze potrafi rozjebac a nawet zajebac:))))

      Delete
  18. Chciałam tylko zauważyć, że w Polsce można bez trudu zmienić nazwisko, nawet sądownie tego nie trzeba przeprowadzać. Ponieważ moje nazwisko po mężu jest nawet dla piśmiennych Polaków trudne do wymówienia, zmieniliśmy nazwisko naszej córce, gdy miała 16 lat. Wyrobili jej drugą metrykę ,a ja dałam jej swoje panieńskie nazwisko.Śmieliśmy się, że mam panieńskie dziecko. Od 13 lat ona mieszka za granicą, a wychodząc za mąż została przy swoim panieńskim nazwisku z przyczyn finansowych - dla niej zmiana nazwiska na mężowskie lub dopisanie jego nazwiska do jej, niosło za sobą b. wysokie koszty bo musiałaby zmieniać wszystkie swoje "papiery zawodowe". Maszena brzmi nawet niezle, delikatniej niż Marzena.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell - no i co z tego, że można zmienić nazwisko? Co to ma do opowiadania Star?

      Delete
    2. Anabell, co prawda nic tu nie bylo o zmianie nazwisk czy imion, ale ja juz w Ameryce zmienialam trzy razy i tez nigdy nie bylam w Sadzie. Chyba, ze roznica polega na tym, ze w Polsce moze sie obudzic pan Kowalski, podrapac za uchem i mowi "a co tam od dzis bede sie nazywal Nowak" i od tego momentu jego wszystkie dokumenty pojawiaja sie samoczynnie z nazwiskiem Nowak.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...