Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, September 23, 2013

Zupelnie nieogarnieta jestem

Wczoraj wyruszylismy ze Wspanialym na podboj Manhattanu, tym razem dolnego po wschodniej stronie, bo jakos dawno nas tam nie bylo. Tak dawno, ze jak wyszlismy z subwaya na powierzchnie ziemi to sie krecilam jak gowno w przereblu i nie moglam sie zdecydowac, w ktora strone isc.
Oczywiscie poszlismy nie w te co trzeba, ale cos mnie tknelo i podeszlam do trzech policjantow stojacych na rogu.
-- Panowie do Lexington to idziemy w dobrym kierunku czy nie?
I bardzo sie ucieszylam jak policjant powiedzial wyjmujac IPhona:
-- Poczekaj srpawdze, bo wiesz ja niby znam miasto, ale...
-- Haha ja tez niby znam - powiedzialam.
No i sie okazalo, ze niestety musimy wrocic bo to nie ten kierunek, a ja przeciez wiedzialam gdzie chce isc. Chcialam koniecznie Wspanialemu pokazac moje krolestwo, czyli sklep moich marzen.
Nie bywamy tam, bo ten sklep jest cholerycznie drogi, a wszystko co w nim jest moge kupic lokalnie w moich dzielnicowych sklepach, no moze czasem trzeba troche dalej podjechac, ale na pewno oszczedza sie kupe forsy.
Sklepow jak wiecie nie lubie jak zarazy, a tam ide z przyjemnoscia, wchodze i zaraz w drzwiach zaczynam glebokie wdychanie tych zapachow...
Tak, jesli ktos sie domyslil lub nie, to chodzi o sklep z przyprawami z calego swiata.
Dzizas jak ja lubie te wszystkie zapachy... normalnie jak narkomanka:))
Ale jest na czym oko i nos zawiesic...
Pokaze Wam troche... nie udalo mi sie zrobic zdjecia calej alejki, a takich alejek jest kilka, oczywiscie z polkami po obu stronach i sklep ma trzy poziomy, z tym, ze na pietrze sa tylko herbaty z calego swiata i stoisko z serami oraz takie nazwijmy go garmazeryjne.


Ostre sosy, roznego gatunku, rodzaju i ostrosci:

 
 
Ponizej rozne gatunki soli, do wyboru i do koloru i to nie wszystko, bo niestety nie udalo mi sie objac calosci, bo sol jest w takim kaciku, ze juz tylkiem przylegalam do polek za mna, a aparat obejmowal tylko tyle:))
 
 



A tu rozne rodzaje oliwek, o roznych smakach, z roznych krajow i roznych firm:



Dalej suszone papryki przeroznego rodzaju i pochodzenia, od najostrzejszej Ghost (pierwsze zdjecie) do lagodniejszych:





A teraz cala sciana przypraw, a nawet wiecej, bo takich rzedow bylo kilka. Jak mowia pracownicy sklepu "jesli jakas przyprawa istnieje gdzies na swiecie to na pewno jest tez u nas" i ja im wierze.

 

I grzyby suszone, ktorych tez bylo duzo wiecej, ale ja dupa wolowa, nie wymienilam baterii w aparacie i nie moglam zrobic wiecej zdjec;//


Nie wiem co mi odbilo, zeby wyjsc z domu bez nowej baterii, albo chociaz nie wziac zapasowej.
No coz, widocznie ten poranny zwierz tak mi w glowie namieszal, ze ja "rozum postradala".
Nie kupowalam wiele, bo jak juz pisalam wyzej w mojej okolicy mam zdecydowanie lepsze ceny, po drugie Wspanialy odmowil roli tragarza.
Ale tez nie moglam wyjsc bez niczego:)) A wiec zakupilam kawalek indyjskiego sera Paneer, herbate z platkow czerwonej rozy, Tamarind i Dates Chutney, Spice Ginger Chutney i Coriander Chutney.

Za to rozpacz z braku aparatu zaczela sie jeszcze pozniej, po wyjsciu ze sklepu.
Bo poszlismy do Madison i tam sie okazlo, ze akurat jest muzulmanski festiwal.
W morde nie moglam sobie darowac, ze mam aparat a zdjec robic nie moge... wiem moglam robic telefonem, ale nic na to nie poradze, zdjecia z telefonu wkurwiaja mnie bardziej niz brak zdjec:))
Telefonem to moge zrobic z koniecznosci jedno zdjecie, ale tam naprawde byl potrzebny aparat.
No coz, musze pamietac, zeby w przyszlym roku sie znow wybrac.
A tymczasem na pocieszenie dostalismy darmowe wydanie Koranu po angielsku, kto wie, jak nie bede miala nic do czytania, to moze i Koran przeczytam.
Jakos musialam sobie wynagrodzic to absolutne nierozgarniecie, wiec wymyslilam, zeby isc na najlepsze doughnuts w Nowym Yorku.
Wspanialy troche stawial opor:
-- Ale ja nie jestem glodny.
-- Ja tez nie jestem glodna, doughnuts je sie nie z glodu tylko z ochoty do zjedzenia czegos pysznego - przekonywalam i chyba robilam to dosc efektownie bo jednak poszlismy.
Na miejscu ustalilismy, ze faktycznie teraz to my tych doughnuts nie zjemy, wiec kupilam cztery sztuki do zjedzenia w domu. Wybralismy to co chcemy, czyli oboje chcielismy pistacjowe, a wiec sa dwa pistacjowe, ja dodatkowo chcialam malinowy, a Wspanialy chcial z maslem orzechowym i kremem bananowym.
Ze sklepu juz pomaszerowalismy do stacji subwaya zeby jechac do domu. Jak tylko weszlam do domu to zrobilam to zdjecie:


Wspanialy jak zawsze w krzyk:
-- Ja nie zjem dwoch na raz!! One sa ogromne!!
-- To nie jedz, to Twoj problem. Ja tam moje zjem.
-- Naprawde zjesz takie dwa wielkie doughnuts??
-- Naprawde i zaprawde, chocbym miala na pierwszym kesie siedziec, bo doughnuts sa najlepsze jak swieze, nastepnego dnia owszem ciagle dobre, ale juz nie tak dobre...
Patrzyl na mnie z niedowierzaniem, ale ja nie takim przeszkodom stawialam czola:)))
Pozarlam te swoje dwa i to byl moj obiad:)))
A kto powiedzial, ze doughnuts nie moga byc obiadem, he?
Ten jeden doughnut Wspanialego ciagle lezy w lodowce i tak sie zastanawiam czy on doczeka powrotu Wspanialego z pracy...?

A dzis bylam u znachora i na akupunkturze.
Znachor zadal mi nowe cwiczenia, kuzwa on chyba mysli, ze mnie sie nudzi bardzo.
Ale trudno zadal, to musialam tam wykonac po pare sztuk tych ruchow, najpierw na lezaco, pozniej na stojaco. Nie powiem, niby to latwe, a swoje robi.
I tak w pewnym momencie mialam stac na jednej nodze, a druga trzymac za stope z tylu i odciagac do tylu. Stoje i ciagne, a znachor patrzy i mowi:
-- Ale te kolana to maja byc bardziej przy sobie.
Parsknelam takim smiechem, ze gdyby mnie znachor nie zlapal w pore to pierdyknelabym jak dluga na podloge. Ja rechocze jak wariatka i znachor tez, bo jemu wiele do smiechu nie trzeba.
Jak sie juz wysmielismy to znachor pyta:
-- A tak naprawde to z czego sie smialas?
-- Doktor naprawde chce wiedziec?
-- No pewnie!!! Przeciez ja sie tez smialem, wiec wypadaloby wiedziec z czego?
-- No dobra, to powiem - i znow sie zaczelam smiac.
-- Jak doktor nalega, to nie mam innego wyjscia. Smialam sie, bo z Wami mezczyznami to nigdy nie wiadomo o co chodzi, jeden chce kolana osobno, drugi razem... moglibyscie sie jakos zdecydowac, a nie wprowadzac zamieszanie w naszych glowach.
Teraz sie dopiero znachor smial na caly regulator.
Naprawde? A co w tym smiesznego?

20 comments:

  1. O....ja.....tez uwielbiam takie sklepy:)
    Ale musze Ci sie przyznac ze te regaly przypominaja mi moja spizarnie,ja tez mam nie malo tego wszystkiego w domu,kiedys nawet o tym pisalam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, masz dom, wiec masz to gdzie pomiescic:))) Ja tez mam sporo, ale wiesz jak czlowiek ma tylko kuchnie to juz nie poszaleje:)) Druga rzecz, tego tez nie mozna za dlugo przechowywac, bo traci wartosc. Staram sie miec podstawowe przyprawy, a jak cos mi jest koniecznie potrzebne to wtedy kupuje. Ale jak tam jestem to oczywiscie chcialabym wszystkiego po jednym:)))

      Delete
  2. Aaaaa jeszcze jedno,ciasto na obiad tez mi nie przeszkadza;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taaaak, nawet lody na obiad to tez dobra rzecz:)))

      Delete
  3. Jaki zarąbisty sklep! Miodzio! Raj dla gotujących :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dla gotujacych na pewno Raj:)) Ja nawet nie musze gotowac, mnie wystarczy, ze moge to wachac... no i troche miec:))) Uwielbiam zapachy egzotycznych przypraw i kocham egzotyczne jedzenie.

      Delete
  4. niesamowity sklep!
    a sytuacja ze mną była taka sama jak ze znachorem ... śmiałam się cały czas... ale dopiero wytłumaczenie rechotu powaliło mnie z nóg :))))
    Buziole :****

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, ja po tym sklepie to moge chodzic jak po muzeum:))) Oczy mi co chwile wyskajuja z orbit i nawet sie nie zastanawiam co do czego moglabym uzyc, po prostu chce... wszystko:)))

      Delete
  5. jacież pierdzielę! jakbym weszła do taaaaaaaaakiego sklepu, to bym chyba padła na progu albo dostała oczopląsu :)))
    i znachora i mnie powaliłaś ze śmiechu. Star, jesteś szaloną wariacicą ;))))))))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly, oczoplasu mozna dostac, serio:))) A znachor to mnie zna od 20 lat i Wspanialego tez zna, wiec jest, ze tak po wiem obcykany z moimi skojarzeniami.

      Delete
  6. Te zdjęcia z telefonu są super....;)
    Mniammm mniammm - sprawdź czy w lodówce coś jeszcze jest...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelko, to NIE sa zdjecia z telefonu, ja ciagle jestem z tych co uwazaja, ze telefon sluzy do gadania, a zdjecia robi sie aparatem:))) Gdyby mi bateria nie wysiadla to zdjec byloby wiecej i bylyby tez zdjecia z muzulmanskiego festiwalu.

      Delete
  7. sklep mniam
    ale pączki wolę polskie, s całem szacunkiem:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybenko, przyjmuje do wiadomosci:)) O smakach podobnie jak o gustach sie ponoc nie dyskutuje:))) Dla mnie polskie paczki sa nudne, zawsze takie same, w srodku albo powidla sliwkowe, lub rozane ewnentualnie budyn.
      A w tym sklepie maja chyba ze 30 roznych rodzajow doughnuts i kazdy jeden boski.
      A jednak se podyskutowalam:P

      Delete
  8. a ja na pewnym jarmarku zaopatrzyłam się w zioła i przyprawy i oni mają sprzedaż wysyłkową i się zaopatruję . sklep mają w Poznaniu i może kiedyś ich odwiedzę oj wiem na pewno nie będzie tak wypasiony jak ten u Was ale zapachowy na pewno ;-) a pączki u nas są też rozmaite bo z malinami z ,z wiśniami ,z czekoladą , z adwokatem a i tak mojej produkcji najlepsiejsze hahaha

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, na polskim Greenpoincie mozna kupic paczki tylko takie jak wyliczylam wyzej:(( Ewentualna roznica polega jeszcze na oblane lukrem lub posypane cukrem. Zupelny brak polotu:(( I nie watpie, ze Twoje paczki sa najlepsiejsze, bo jak patrze na te Twoje wyczyny to mi slina do podlogi wisi:)))

      Delete
  9. ale cudny sklep, z pewnością chodziłabym tam sycić się zapachami :-) Cudownie, ze macie te swoje wycieczki, że zwiedzacie, szkoda, ze aparat się zbuntował :-) W moim domu, pączek czy donat nie przetrwałby oczekiwania na Małza :p

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, no jeszcze na siedzenie w domu troche za wczesnie:))) Ten doughnut tez nie doczekal:)))

      Delete
  10. Oj mysle ze przesadzasz z tymi zdjeciami z telefonu. Da sie. Oczywiscie na zasadzie " jak sie nie ma co sie lubi.....:) ale mysle ze i w ten sposob mozna calkiem fajne fotki zrobic. Moze to tylko moje bardzo subiektywne zdanie:) bo swoje zdjecia ostatnio robie tylko telefonem...zreszta mozesz zajrzec do "mnie" i sama ocenisz. Ja kilka lubie:)
    Mi sie kazde kojarzy z jakas tam sytuacja, wspomnieniami ( bo to zdjecia pamiatkowe, a nie Fotografia)
    Zaleta telefonu jest tez to ze, prawie zawsze, masz go pod reka:)

    A sklep. Boski!!!!! Moje klimaty kochana:) Uwielbiam exotyczna kuchnie i jakbys byla w Londynie zapraszam na curry ( sama zrobie a po kilku latach prob i bledow, chyba juz umiem:)))
    A propos zaoachow.....
    jest jedna przyprawa w kuchni indyjskiej, ktora strasznie wali: Asafetida. Strasznie. Tymczasem bez tego dania z soczewic roznych, grochu itd.., to "nie to " ..

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...