Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, October 4, 2013

Nieprzystosowana do zycia

Zmogla mnie potrzeba posiadania garnituru do spania,  co to sie chyba pizama zwie, bo wiadomo, ze bez koniecznej koniecznosci to ja za diabla bym sobie takiego stroju nie sprawila.
No ale jak mus, to mus, mus bedzie za niecale trzy tygodnie, ale przeciez kiedys to kupic trzeba.
Potrzebuje tez jakies portki do latania na zime, co prawda do zimy jeszcze daleko, ale na tzw. "dzisdzien" nie posiadam zadnych gaci z dlugimi nogawkami.
Wszyscy chyba wiedza, ze nienawidze sklepow, ja jestem stworzona do kupowania przez internet, tak zawsze robie i tak tez mialam zrobic z tym garnirkiem do spania i gaciami na zime, ale wtracil sie Wspanialy:
-- Dlaczego nie pojdziesz do sklepu, wiesz gacie to trzeba przymierzyc.
Juz mialam powiedziec, ze pierdoli od rzeczy, ale przypomnialam sobie, ze tak naprawde to ja nie bardzo wiem jaki rozmiar gaci nosze, wiec moze i chlop ma racje. Sklepow gdzie sie nie ruszysz w chuj albo i jeszcze wiecej, wiec zaczelam sie z ta mysla oswajac.
Oswajanie wymaga troche czasu, bo przeciez do wyprawy do sklepu trzeba sie przygotowac psychicznie, trzeba wiedziec jak wejsc i jak pozniej wyjsc na ten przyklad, zeby nie zachowac sie jak jedna pinda co to mnie w Bloomingdale's dopadla z pytaniem:
-- Jak ja moge stad wyjsc?
Na co ja bardzo inteligentnie odpowiedzialam rowniez pytaniem:
-- A jak tu weszlas?
Jak widac przygotowanie do takiej przygody jak sklep ma ogromne znaczenie.
Dwa tygodnie o tym myslalam, az uznalam, ze teraz to faktycznie nie ma czasu na zamawianie i ewentualne wymiany droga pocztowa, teraz juz trzeba wziac byka za rogi i isc na calosc.
Bardzo waznym tez jest fakt, ze zakupy postanowilam zrobic w jakims tanim sklepie, bo przeciez nie wydam kupe forsy na szmaty do spania, ktorych i tak nie bede uzywac.
Ostatnia pizama, ktora kupilam 5 lat temu przed wyjazdem do Polski sluzyla  mi do dzis na wizyty u Tatka, ale sie niestety juz troche wysluzyla. Podobnie z gaciami na zime, potrzebuje cos do normalnego latania, wiec tez im tansze tym lepsze, nie bedzie szkoda wypizgnac do smieci po jednym sezonie.
Wspanialy, ktory namietnie kupuje tanie jeansy nawet polecil sklep, w ktorym on kupuje, niedaleko od mojej pracy, wczoraj pomyslalam, ze mam dwie godziny czasu miedzy klientkami to tam polece.
Jeszcze zadzwonilam do Wspanialego, zeby mi dokladnie powiedzial gdzie ten sklep co bym sie na darmo nie ulatala. Podal adres wiec jeszcze tylko zapytalam:
-- A na ktorym pietrze tam sa damskie ciuchy?
-- Nie mam pojecia, wiesz ja jeszcze damskich ciuchow nie kupowalem...
Dobra, w zasadzie ma chlop racje, zapytalm wpuszczyka, przeciez zawsze stoi jakis w okolicy drzwi.
Wpadlam przez jakies boczne drzwi prosto na wieszaki z damskimi szmatami, bardzo mnie to ucieszylo, bo juz o malo co moglam sie zachowywac jakbym wiedziala o co chodzi i gdzie jestem, zaczelam szukac portek.
Kurwa mac, jeansow od zasrania, ale wszystkie biodrowki, ja sie nie potrafie rozeznac w tym co pisze na metkach wiec patrze na kroj i widze, ze to wszystko ma guzik na wysokosci lechtaczki. Wreszcie zczelam czytac metki, a nuz sie czegos doczytam, na jednej pisalo "classic fit", wiec juz dalej nie czytalam tylko zlapalam gacie i polecialam do przymierzalni. Oczywiscie uprzednio namierzajac gdzie takowa jest, bo to tez nie jest latwe.
Kobitka obslugujaca przymierzalnie kazala mi isc do kabiny numer 3, poszlam.
Sciagnelam moje wlasne gacie z tylka i o malo sie nie rozplakalam.
Ja pierdole, jakaz ja jestem makabrycznie nieforemna, gruba, obwisla, pofaldowana... no potwor.
Jakos w moich wlasnych lustrach domowych tego nie widze... dobra, zamiast plakac zaczelam wciagac na dupe te portki co to je przynioslam.
A to waskie jak jasny gwint, nogawki obcisle jak druga skora, ale co tam, ciagne do gory zobaczymy co bedzie dalej...
A dalej, rozpacz??
Gdybym nie robila woskowania, to ledwie by mi toto zakrylo grzywke, a moze i nie calkiem.
Mowy nie ma, czegos takiego przeciez nie moge nosic!!!
Polowa mnie wylewa sie ponad pasek, nie tak byc nie moze!!!
Jakim cudem to ma byc "classic fit"!!!
Zaczelam toto sciagac w dol ale ni cholery nie idzie.
Spocilam sie juz, wiec siadlam na lawce i sie szamocze z tymi gaciami... teraz dopiero zerknelam na metke a tam pisze "midium cut" czyli tez biodrowki tylko takie o 2 cm wyzsze niz te pierwsze.
Szlag by to trafil, teraz dopiero dostalam wkurwa i zupelnie nie moge tych gaciorow sciagnac...
Juz bylam bliska rozpaczy, ze bede musiala wrzeszczec w tej kabinie zeby ktos przyszedl i obdarl mnie z tych gaci... na szczescie, albo raczej ze strachu, ze ktos obcy musialby ogladac te moje zwaly tluszczu, jakos sie udalo.
Wyszlam stamtad spocona jak mysz koscielna, chwala niebiosom za klimatyzacje, bo bym sie mogla zagotowac. Ide z tymi gaciami zeby je odlozyc skad wzielam i wiedze mloda pracownice sklepu tuz obok wiec pytam:
-- Czy macie gdzies jeansy z klasycznym wysokim krojem?
-- Wszystko co mamy jest tu na sklepie - odpowiedziala pizda nawet na mnie nie patrzac.
-- Bardzo jestes pomocna!! - rzucilam przez ramie i poszlam dalej.
Natknelam sie na inna pracownice, ta akurat bardziej okraglych ksztaltow niz poprzednia wykalaczka, wiec postanowilam zapytac:
-- Szukam jeansow, ale takich co to sa w stanie pomiescic calosc dolnej czesci czlowieka? Czy moze macie gdzies takie, czy tez wszystko jest krojone tak nisko, ze sie czlowiek z tego wylewa?
Dziewcze spojrzalo na mnie, usmiechnelo sie i powiedzialo:
-- Tam pod sciana sa wieszaki i polki z jeansami high rise.
Czyli jednak mozna pomoc klientowi, pomyslalam, tylko querwa trzeba chciec.
I faktycznie byly takie normalne gacie co to dupa sie w nich miesci i pas jest w pasie, a nie na wysokosci grzywki. Wybralam dwie pary, dwa rozne rozmiary, bo ja naprawde nie mam pojecia jaki rozmiar nosze, poszlam znow do tej przymierzalni.
Tym razem pani skierowala mnie do kabiny numer 5, ucieszylam sie, ze nie ta makabryczna trojka, w ktorej sie o malo ze strachu przed wlasnym odbiciem w lustrze nie poplakalam.
Ale radosc szybko prysnela, w piatce lustro takie samo, albo moze ja naprawde tak makabrycznie wygladam. Byc moze tak jest, bo jednak gacie pasowaly tez te wieksze, w mniejsze sie co prawda wcisnelam na zassanie, no ale usiasc to juz bym raczej w nich nie mogla.
Dobrze, gacie sa, skoro jedna para pasuje to poszlam i wzielam dodatkowo nastepne dwie pary tego samego kroju i rozmiaru, bede miala zime z glowy.
Na sama mysl o przyjsciu jeszcze raz do jakiegos sklepu juz mi bylo slabo.
Ale... skoro juz jestem, to moze warto sie rozejrzec za tym garniturem do spania...
Nawet szybko trafilam gdzie trzeba, tylko wszystko juz jakies takie... zimowe... dlugie rekawy, dlugie nogawki, koszule z rekawami  pod sama brode, dodatkowo flanelowe...
Ja pierdole!!! Czy ludzie naprawde w tym spia??
Ja chce cos lekkiego, jesli nie szorty to chociaz tak do polowy lydki i jakas bluzke, najlepiej bez rekawow, w najgorszym przypadku krotki rekaw. Ja szukam czegos co ma mnie zakrywac a nie grzac, a tu wszystko jak kufajki watowane dla robotnikow.
Tak tez wyjasnilam kolejnej sprzedawczyni:
-- Hmmm.. wiesz sklep jest juz przygotowany na jesien/zime raczej, ale tam pod oknami jest kilka wieszakow z pojedynczymi gorami i dolami.. moze uda Ci sie tam cos dopasowac...
Dopasowac, latwo powiedziec jak to wszystko kazde z innej wsi... jedyne co mozna dopasowac, to jest w kolorze rozowym, a ja rozowego nie znosze jak zarazy.
Ale jakos mi sie udalo, co prawda gora jest za duza, ale co tam najwyzej mi cycek wypadnie przez dekolt, przeciez cycek i tak bedzie zdziwiony, ze cos mu przyslania widok swiata.
Nareszcie zaopatrzona w te wszystkie szmaty ruszylam do kasy, a tam zupelna popelina:)))
Place karta, maszyna kaze mi klikac w rozne okienka, wiec klikam, klikam i klikam, a maszyna uparcie "klikaj dalej" i ani nie mysli ruszyc, wnerwilam sie i mowie do kasjerki:
-- Co jest z ta maszyna, klikam i klikam a ona nic?
-- Bo wiesz masz klikac nie palcem tylko tym dlugopisem.
Oz ja pierdole!!! Zupelnie jak ta pizda co to nie wiedziala jak wyjsc ze sklepu!!!
Normalnie jestem nieprzystosowana do zycia w realu.
Internetowe zakupy mnie nie wkurwiaja.

36 comments:

  1. to w Ameryce też macie wyłącznie sklepy, w których ubierają się anorektyczki i wyrośnięte dzieci a dla osób o słusznych gabarytach są namioty i worki po ziemniakach? Piżamki za mam śliczne!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak Klarko, w Ameryce tez:))) Caly czas myslalam, ze nie jestem potwrorem, a tu masz...;/ Pizamek nie posiadam, bo ja nie potrafie spac w niczym, a jak musze to sie tak katuje, ze rano wstaje jak by mnie z krzyza zdjeli:)))
      Ooo przepraszam, mam jedna wyjsciowke na wypadek szpitala to jest dluga jedwabna koszula z peniuarem:))) Lezy na polce i czeka juz chyba z 15 lat i jeszcze sie nie doczekala... ale to dobrze:))
      Na 100% juz z niej wyroslam, ale ladna wiec niech sobie bedzie:)))

      Delete
    2. ja bez niczego moge spac tylko latem
      lubiem piżamki
      bawełniane i jedwabne
      male i duze
      zawsze mnie kusi w sklepie zeby kupic piżamkę albo koszulkę

      Delete
    3. Rybenko, a ja nawet jak bym miala plaster na skalczonym palcu to juz nie potrafie zasnac:)))

      Delete
  2. No to znalazlam cos, w czym sie roznimy;) Ja zakupy w prawdziwych sklepach kocham a nie cierpie kupowac przez internet. Lubie przymierzyc, dotknac material, zobaczyc na wlasne oczy jakosc produktu itd Czasem jednak, jak np przed swietami - nie znosze chodzic po sklepach, bo tlumy ludzi, brak parkingu oslabiaja mnie. Rzeczywiscie musisz nienawidziec zakupow skoro kupujesz trzy egzemplarze takich samych spodni;)))) A na co Tobie ten "garnitur"? Tatek przyjezdza? Jutro jedziemy do Buffalo, przyjedziecie na skrzydelka???

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, widzialas mnie juz kilka razy i wiesz, ze ja nie przywiazuje zadnej wagi do ciuchow:)) Po prostu olewam to w czym chodze, jak tylko dupa i cyc zakryty to juz jest fajnie. Nienawidze mierzenia, lazenia, przebierania, wybierania... gdybym musiala caly czas zaopatrywac sie w sklepach to wlasnie kupowalabym jak wczoraj po kilka sztuk tego samego, zeby na dluzej wystarczylo:)))
      No szlag mnie trafia jak wchodze do sklepu!!!
      A garnitur mi potrzebny bo jedziemy z wizyta do rodziny i wiesz, nie moge paradowac nago do lazienki.
      Podobnie jak jade do Tatka to tez spie nago, ale garnirek lezy pod poduszka, ale musze miec, zeby isc do lazienki... jak Tatek przyjezdza do nas to nie ma problemu, bo sa dwie lazienki i ja korzystam z tej w sypialni i mam z glowy.

      Delete
  3. Ja tez z tych co przez internet nie kupuja. Kazda szmatke musze pomacac, powachac, ponaciagac, pomietosic, a to moge robic w "realu" .... choc nie przepadam za ludziskami i kolejkami, sciskiem i tlokiem. Chodze do sklepow tuz po otwarciu, albo tuz przed zamknieciem i najchetniej w poniedzialek.
    Milego weekendu

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja w ogole nie cierpie sklepow. Jedyne do jakich chodze to spozywcze, oczywiscie, bo musze, ale to nigdy nie jest przyjemnosc. Najlepiej lubie wejsc i wyjsc, ale tak sie niestety nie da.

      Delete
  4. Przypomniałaś mi, jak to kiedyś mierzyłam bluzkę i ciasna była. Zaczęłam ją ściągać przez głowę i i uwięzłam w połowie ściągania. Pamiętam, w jaką wpadłam panikę, szczególnie na myśl, że ktoś będzie musiał tę bluzkę na mnie rozciąć :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to jest jakis koszmar Aniu:)) Ja sie wczoraj tyle uszamotalam z tymi gaciami, ze o malo zawalu nie dostalam:))) A co najgorsze to im czlowiek sie bardziej denerwuje tym bardziej szmata nie da sie sciagnac.

      Delete
  5. Najbardziej z całego wpisu podoba się sformułowanie o grzywce ;) muszę je włączyć do swojego słownika! A swoją drogą to myślałam, że gdzie jak gdzie ale w Ameryce mają sklepy z ciuchami dla normalnych ludzi!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alez maja, ale te dla normalnych to sa z kolei rozmiaru namiotow i moglabym sie w nich miescic razem ze Wspanialym i dwojka rozbrykanych wnukow, wszyscy mieli by miejse:)) Na domiar zlego sa tak paskudne, ze nawet do trumny, w ktorej nie ma lustra tez bym ich nie chicala:)))

      Delete
    2. OMG - oni to jednak nie znają umiaru! Albo przegięcie w jedną albo w drugą ;))

      Delete
    3. Umiar gdzies jest, bo skoro mozna go znalezc w necie to znaczy, ze jest tez gdzies w realu, ale to lazenie po sklepach i przewalanie tysiecy wieszakow jest ponad moje sily.

      Delete
  6. Z tymi lustrami w sklepach to jest coś nie tak ;) Może oni takie specjalne mają, żeby człek czym prędzej oblekł odzienie i je nabył? Bo w domu patrzę w lustro, niby dupa wielka, cera blada, ale całość jak człowiek. W sklepie - dupa niczym kosmos, całość blado sina, normalnie jak topielec :D A zakupów w sklepach nie cierpię, bo jak mi taka nastoletnia niunia mówi "taaakich rozmiarów to chyba nie mamy" to mi się odechciewa. Kupię sobie w necie taki rozmiar co mi się na cycki i zadek mieści.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez mysle, ze cos jest nie tak z tymi lustrami, poza tym te kabiny sa male i jakies takie szarobure, ze tam nawet Miss Universum bedzie wygladac szaro. A niunie na szczudlach i o wygladzie anorektycznym to mnie doprowadzaja do pasji. Trudno sie dziwic, ze to nie ma sily na wiecej niz trzy slowa jak niedozywione.

      Delete
  7. Ha. Pamiętam jak sobie kupowałam taką "odświętną" bluzkę. Najpierw myślałam, że nie zdejmę. Potem miałam już błagać koleżankę o ratunek. A finalnie... materiał zrobił "trach". Heh.
    Co do piżam - uwielbiam t-shirt mojego Spontanicznego. Najfajniejszy jest :)))
    Pozdrówka :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Byl czas, ze lazilam po chalupie w koszulach Owczesnego i bardzo to lubilam, ale on byl kawal chlopa:)) Wspanialego koszule nijak nie daja rady:)))

      Delete
  8. Znam ten ból. W przymierzalniach światło jest tego rodzaju, że zwielokrotnia celulit, nawet taki, który na żywo zbytnio nie rzuca się w oczy. Czasem mówię wtedy do siostry: J P. Czytaj: jestem potworem. A ona odpowiada: a ja JP2. I tak to obśmiewamy swoje przypadłości:-).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gdybym miala kazdy ciuch przymierzac w takich warunkach jakie sa w tych przymierzalniach to nigdy bym nic nie kupila:))

      Delete
  9. :)))))) jakbym siebie widziała :))))) a jeszcze jak pomyślę, że prawdą być może jakoby w sklepach lustra są wyszczuplające, żeby klientki mogły się sobie podobać, to robi mi się niedobrze.... jak ja więc wyglądam naprawdę ????? masakra :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ewa, jak one moga byc wyszczuplajace jak mnie odstraszaja od zakupow i to nie tylko w momencie zakupu ale i na nastepne 6 miesiecy:))

      Delete
  10. chyba pamiętam posta o pindzie:P

    ReplyDelete
    Replies
    1. osttatnio piżamę nabywałam przed szpitalem- kosztowało mnie to 3 galerie! Nie wiedziałam, ze nawet w piżame mogę sie nie zmieścić, bo w jeansy z reguły się nie mieszcze :P

      Delete
    2. Ostra, nie zartuj bo cos mi mowi, ze Ty jestes szprycha, a wiec w jeansach na pewno mozesz sie spoko miescic i kto wie czy nie w tych co to sie koncza na grzywce:))

      Delete
  11. Pozostaje ci zapisac rozmiar i dale netem sie poslugiwac :) bardzo lubie zakupy w necie ale kłopot z mierzeniem jest odsylanie mnie meczy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myszo, to nie jest takie proste, bo ja jestem jak ksiezyc raz pelnia raz rogalik:)) Odsylanie jest upierdliwe, to fakt, ale i tak wole niz lazenie po sklepie. Narazie mam spokoj do wiosny:)))

      Delete
  12. Star, jakis czas temy moj najmilszy postanowil ze powinnam sobie sprawic pare jeans - no i udreka sie zaczela. Obeszlismy dziesiatki sklepow in nic, nawet jak juz sie zdecydowalam ze i ze $100 - $150 zaplace to i tak nie znalazlam nic co my bulo wygodne, ot jestem normalnie zbudowana ale jeszcze nie do przesady duza. W koncu moja 16 letnia corka pomogla mi znalezc i mysle ze dla Ciebie tez by to pasowalo. American Eagle sprzedaje high rise w wydaniu 14, 16 i roznych dlugosciach - nawet sie troche rozciagaja i wygodne sa. teraz jak juz wiem , to nawet na on-line zamowie. Ot , dzieciaka trzeba bylo zeby mnie wyedukowac.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wioletta, masz szczescie, ze masz corke:))) Bede pamietac o tym AE, moze sie przydac na przyszlosc.

      Delete
  13. moja Starsza jest identyczna... wchodzi do sklepu z ubraniami i zaczyna płakać :)
    ja zakupów nie lubię... ale daleko mi do Was :))))))))))
    Buziaki :********

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, jak ja Starsza rozumiem, ukochaj ja ode mnie. Sa sklepy, w ktorych od wejscia dostaje kolatania serca i musze wyjsc, bo tylko to mnie ratuje.
      buziam:************

      Delete
  14. Star! Wybacz, ale ja po prostu kwiczała wyobrażając sobie Twoje zakupy:))
    Twój blog najlepszy na jesienne smutki:*
    Nie lubię zakupów, ale jak już wolę w realu, przynajmniej widzę ,czy coś pasuje i jak wyglądam:)))
    Buziaki

    ReplyDelete
    Replies
    1. A kwicz sobie do woli:))) Ja tez kwiczalam, jak juz sie wreszcie obdarlam z tych gaci bez niczyjej pomocy:))
      Ja mam tez to szczescie, ze mam bardzo regularna typowa budowe, bez wzgledu na to czy chudne czy tyje, to jest zachowana proporcja, wiec jest mi latwiej dobrac i wyobazic sobie ciucha nawet w necie.

      Delete
  15. Przy zakupach ubrań poproszę sprzedawczynie o rozmiar dla wykałaczki :))))Star jesteś niesamowita :)))))

    ReplyDelete
  16. No zupelnie jakbym siebie w sklepie widziala, teraz to juz robia wiecej tych "high rise" jeans, ale byl taki okres ze ni hu hu, no i wtedy jakas madra osoba wpadla na pomysl i zaczela produkowac " Not your daughter jeans" maja super spodnie, fajny miekki material i mozna sobie online kupic.

    ReplyDelete
  17. witam ! to jeszcze nic mój mąż jak chciał sobie kupic piżamę w dawnej Czechosłowacji to usłyszał od ekspedientki, że nie ma dresa dla bydlaka- fakt że jest duży facet i to we wszystkie strony wzrostu 194, wagę przemilczę pozdrawiam

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...