Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, October 9, 2013

Swiatowi turysci w Nowym Yorku

Pracownicy hoteli nowojorskich maja ciekawa prace obserwujac turystow i nawet powstala specjalna strona, na ktorej umieszczaja takie scenki:

Gosc (wyraznie poirytowany) - Przyciskalem guzik w subwayu, zeby uzyskac informacje i tam sie odezwal jakis bardzo nieprzyjemny i niezyczliwy glos!!
PH (pracownik hotelu) - Ale pan naciskal guzik telefonu od naglych wypadkow.
Gosc - No tak, przeciez sie spieszylem na samolot.


Dwie Rosjanki (siostry) melduja jednoglosnie - Potrzebujemy pomocy
Siostra 1 - Chcemy zebys nam polecil klub.
Siostra 2 - Z muzyka jazzowa.
S1 - I gdzie mozemy zjesc steak.
S2 - I gdzie mozna tanczyc.
PH - Szukacie miejsca gdzie mozecie tanczyc? Tak?
S1 - Tak, ale to musi byc muzyka jazzowa.
PH - I chcecie tam tez zjesc?
S2 - Tak, jakis steakhouse, bo nasz szef lubi steak.
PH (po chwili zastanowienia) - Takie miejsce... nie istnieje.
S1 - Oh bardzo cie prosimy, nasz szef koniecznie chce do jazz klubu z tancami. Moze byc domowa muzyka albo Hip-Hop.
S2 - Muzyka z lat 90tych.
S1 - Tak, on lubi tanczyc do muzyki z lat 80tych i 90tych.
PH - Czyli nie jazz.
S1- Ooo tak, taki klub jazzowy ktory sie zamieni w cos gdzie mozna tanczyc.
PH - I do tego potrzebujecie steak? .. Jest taki steakhouse, w ktorym po porze obiadowej mozna tanczyc.
S1 - I zeby tam bylo cicho, bo chcemy rozmawiac.
PH (u kresu wytrzymalosci) - Ale tam nie moze byc cicho! To jest KLUB NOCNY!! Ja wam nie potrafie pomoc. Moge polecic restauracje z muzyka jazzowa na obiad, steakhouse jesli chcecie zjesc steak, klub nocny do tanca z muzyka z lat 80-90tych ale nie ma czegos co zalatwialoby to wszystko w jednym miejscu. I do tego kluby nocne sa glosne.
S2 (zupelnie nie sluchajac) - I to musi byc blisko hotelu, bo nasz szef jest zmeczony.


G - Szukam czegos interesujacego na spedzenie wieczoru z moim synem. Czy jest autobus do wodospadu Niagara?
PH - Tak, ale do wodospadu Niagara jedzie sie 6 godzin samochodem, wiec to troche trudne jako rozrywka na jeden wieczor.
G - OK a czy jest autobus do Cooperstown.
PH - Do Cooperstown jedzie sie ponad 3 godziny samochodem.
G - Dobrze to pojedziemy pociagiem, jak dlugo zajmuje podroz pociagiem?
PH - Hmmm pociagiem mozecie dojechac do Utica a stamtad trzeba jechac samochodem, w sumie to ponad 4 godziny.
G - Cooo???!!!
PH - Cooperstown jest blizej Albany niz Nowego Yorku.
G (z wyraznym fochem) - Przyjechalismy taki swiat drogi do Nowego Yorku i tu nie ma co robic.


Poslaniec przychodzi z poleceniem odebrania czegos od jednego z gosci hotelowych.
PH - Musisz chwile poczekac bo mamy duzy ruch i zaostrzone przepisy bezpieczenstwa, bo akurat dzis sa w miescie obrady ONZtu.
Poslaniec - Oo te wszystkie ambasadory i politycy?
PH - Tak.
Poslaniec - To wszystko wielkie gowno, Obama nie zostal wybrany prezydentem tylko wsadzony na to stanowisko.
PH - Hmm achaaa...
Poslaniec - Dlatego wlasnie nie ogladam wiadomosci.
PH - Hmmm tylko dlatego, ze Obama zostal "wsadzony" na stanowisko... hmm...
Poslaniec - Tak. Nie mozna ufac zadnym wiadomosciom. Jedyne co ogladam to BBC America i Telemundo... nie znam hiszpanskiego, ale oni maja dobre, rzetelne wiadomosci.
Przypisek moj: Dam sobie glowe uciac, ze Poslaniec jest republikaninem:))))


Francuska rodzina podchodzi do informacji.
FGR (francuska glowa rodziny) - Chcemy zjesc sniadanie w Osiolku Donald.
PH - Osiolek Donald? - powtarza powoli i niepewnie pracownik hotelowy.
FGR - Tak to taka sieciowa restauracja.
PH - Jestes pewien, ze to sie nazywal Osiolek Donald?
FGR - Tak, tam maja doskonale sniadania.
Pracownik hotelowy na wszelki wypadek probuje wujka Google, ale nic sie nie pojawia na monitorze.
PH - Przykro mi, nie slyszalem o takiej restauracji - i biorac pod uwage ciezki francuski akcent dodaje - Czy jestes pewnien, ze nie chodzi wam o McDonald?
FGR (zwracajac sie po francusku do pozostalych czlonkow rodziny) - HAHAHAHA on mysli, ze chcemy isc do McDonald.
FR (francuska rodzina z wyraznym lekcewazeniem) - HAHAHAHAHAHAHA
PH - Czy mozesz napisac te nazwe?
Francuska Glowa Rodziny bierze dlugopis i pisze "Dunkin Donuts".
PH (z wyrazna ulga) - Ach to dwie ulice na poludnie.
FGR - Mam nadzieje, ze to popularne miejsce?
PH - Bardzo, cala Ameryka dziala dzieki nim (America runs on it)
FGR (z nieukrywana duma i zadowoleniem) - Och dziekuje!!


Dzwoni telefon, pracownik odbiera i natychmiast slyszy:
"Czy dzis jest jakas konwencja w Greenwich Village? Moj maz powiedzial, ze jedzie na konwencje, ale ja mu nie wierze, mysle, ze mnie zdradza. Prosze sprawdz czy jest ta konwencja czy jej nie ma"


G - Czy mozesz mi powiedziec co to jest "Lord and Taylor"?
PH - To jest dom handlowy.
G (z irytacja w glosie) - Ale ja pytam CO TO JEST??


G - Chcemy zjesc sniadanie w Tiffany's (zapewne sugerujac sie tytulem filmu "Breakfast at Tiffany's"
PH - Przykro mi, ale w Tiffany's nie serwuja sniadan.
G (z irytacja w glosie i wzruszeniem ramion) - No dobrze, moze byc lunch.


G - Gdzie jest Cellini? (popularna wloska restauracja)
PH - Przy 54 miedzy Park i Madison.
G - Ale ja chce adres?
PH - 65 East 54
G - NIE, to nie jest adres.
PH - To JEST adres.
G - Ale co ja mam powiedziec taksowkarzowi?
PH - Powiedz, ze chcesz jechac do Cellini na 54 miedzy Park i Madison, kazdy taksowkarz bedzie wiedzial.
G - Ale to nie jest adres!!! Ja chce adres!!
PH - 65 East 54 Street.
G - Co??? 65 East 54 Street to jest adres?? To zupelnie bez sensu!!!
PH (pokazujac strone internetowa Cellini na monitorze komputera) To jest strona restauracji i widzisz tu jest adres: 65 East 54 Street.
G - I ja mam to powiedziec taksowkarzowi?
PH - Tak, tak wlasnie masz powiedziec taksowkarzowi.
G - Ale co ja zrobie jak on nie bedzie znal tego adresu?
PH - To mozesz mu powiedziec, ze chcesz jechac na 54 ulice miedzy Park i Madison. Kazdy taksowkarz bedzie rozumial o co chodzi. "65" to numer budynku, "east" oznacza, ze to jest po wschodniej stronie Manhattanu, a "54" to ulica.
G - (wzdychajac gleboko) - Zaczynam sie bardzo denerwowac.
PH - Przykro mi, ale nie potrafie inaczej wytlumaczyc. Czy moze chcesz zeby zaznaczyc ten adres na mapie?
G (przewracajac oczami) - Tak jakbym miala pojecie jak odczytac mape.

To tyle na dzis, bo mnie juz brzuch boli ze smiechu:))))





56 comments:

  1. Zupelnie jak z serii "o blondynce":)) Niestety, rozni sa turysci, tacy nieobyci (aby nie powiedziec glupi) wcale nie sa rzadkoscia. Gdzie jak gdzie ale do NYC to pewnie duzo takich zjezdza, co to pojada do NYC, bo: wypada/bedzie mozna pozniej sie pochwalic/trzeba sie wyrwac do wielkiego swiata:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mysle, ze takie "kwiatki" zdarzaja sie wszedzie, w hotelach calego swiata, bo przeciez sa rozni turysci. ale zeby nie sprawdzic na mapie jak dalego jest Niagara do NYC, to i tak dobrze, ze nie chciala ta osoba wyskoczyc na chwile zobaczyc Grand Canyon.

      Delete
  2. Nasłuchałam się i naoglądałam podobnych sytuacji gdy pracowałam w hotelu. Czasem miałam ochotę rozwalić komuś monitor komputera na łbie, bo nic innego nie pomagało!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wyobrazam sobie, ze Ty tez masz cudne opowiastki:)

      Delete
  3. Aż trudno uwierzyć, że to autentyczne :)
    Ale dobrze robi na przeponę :)))

    ReplyDelete
  4. Star, Kochana moja, dawaj, dawaj następne ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie nerwujsia, powoli, beda nastepne:)))

      Delete
  5. tak jak napisała Ania..... aż trudno uwierzyć że to prawda! :))))))))))))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, serio to mnie czesto rece opadaja jak patrze na takie rozmemlanie, bo to nie tylko w hotelach.

      Delete
  6. Replies
    1. Futti, ja mysle, ze to juz globalny idiotyzm:)))

      Delete
  7. Do pracy z ludzmi trzeba mieć więcej niż anielską cierpliwość.Przepracowałam kilka lat w dziale paszportowym pewnej centrali handlowej- teraz to już mogę się z tego pośmiać, ale wtedy byłam bliska samobójstwa.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kazda praca jest z ludzmi, nawet jak ktos uklada tylko towar na polkach w skelpie to tez jest narazony na to ze ktos zada mu durne pytanie.

      Delete
  8. Wielokrotnie prosiłem Dinesh'a (mój podwładny), żeby skorygował moje błędy, bo On mieszka w Arabii Saudyjskiej 15 lat, a ja kilka miesięcy.
    Wiesz co mi w końcu powiedział ?
    Cytuje: "Nie mogę Boss, bo ja jestem "kszatrija", a Ty jesteś mój Boss

    ReplyDelete
    Replies
    1. zapomniałem dodać, że kszatrija to warna (klasa) wojowników i władców czyli współcześnie elit politycznych i wojskowych (jutro o tym posta napiszę)

      Delete
    2. Taka mentalnosc i chyba to jest tam powszechnym zjawiskiem.

      Delete
  9. Star poproszę ,Amerykę ,bezludną wyspę ,super klub w którym dostanę golonko pieczone z chrupiącą skórką ,zimne piwo ,oraz wszystkich super ludzi i to wszystko ma być w jednym miejscu :))))))))
    Jak to młodzież mówi masakra ,cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. TAaaa wszystko w jednym i najlepiej ekspreswowo:)))

      Delete
    2. No ,a jak by inaczej przecież to nagły wypadek :)))))))

      Delete
  10. Dla mnie hitem są Rosjanki :-) Pomysłowe :-) Posłaniec też niczego sobie :-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rosjanki sa super, one nie sluchaja, tylko mowia jedna przez druga:))

      Delete
  11. Oj nie nadawałabym się do pracy na stanowisku recepcjonistki. ;) Nie mam aż tyle pokładów cierpliwości i opanowania.
    Ale za to Rosjanki podpowiedziały mi pomysł na biznes, więc w chwili kryzysu, zawsze mam koło ratunkowe. ;)
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bru, ale to nie tylko na stanowisku recepcjonistki chyba mozna takie kwiatki zbierac. Jak sie zaczniesz przygladac ludziom, ich zachowaniom to zapewniam Cie, ze podobnych scenek jest na kopy dookola.

      Delete
    2. Racja, ale one dzieją się gdzieś obok mnie, i nie uderzają we mnie aż tak bardzo. :)

      Delete
  12. Leze i kwicze, zajebiste !!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Liz to bardzo prosze , masz wiecej:

      http://hotel-job.tumblr.com/

      Delete
    2. Dzieki, wlasnie zdycham ze smiechu

      Delete
  13. Ożeszwmorde!!! :D
    Też pracuję z ludźmi, ale na moje szczęście takie "donkeys" mi się nie trafiają ;). Natomiast kiedyś pracowałam w zupełnie innej branży i tak jak napisała anabell, byłam bliska załamania nerwowego, a to już śmieszne nie było..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haniu, wiekszosc ludzi zadaje durne pytania i to jest juz chyba powszechne zjawisko. Ludzie nie potrafia mowic, potrafia za to esemesowac:)))

      Delete
  14. Replies
    1. Ale z adresami to tak sie zachowuje wiekszosc Europejczykow, ktorzy pierwszy raz przyjezdzaja do NYC. NIe potrafia pojac, ze adres moze byc zlepkiem numerkow plus jenda litera.

      Delete
  15. Miałem takiego sąsiada mieszkając w amerykańskiej piwnicy. Pierwsze co kupił to kredę znaczył nią drogę do domu. Autentycznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Umarlam:)))))))))))))))) Mam nadzieje, ze ten facet nie poruszal sie dalej niz w obrebie 3 ulic:)))))))))))

      Delete
  16. super :))) no co w końcu klient nasz pan :))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. I to jest wlasnie najgorsze, ze jest "nasz pan" i nie mozna takiemu czewikiem po lbie nastukac:))

      Delete
  17. o matko zryczałąm się...5 lat pacowałąm w recepcji w hotelu....i wspomnienia wrócily....:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Slowem masz za pasem piec lat doswiadczenia z idiotyzmem:))

      Delete
  18. teraz już nie tylko Ciebie brzuch boli :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Podalam wyzej (dla Liz) link, jak Ci bedzie kiedys smutno to zagladaj:))

      Delete
  19. Wszystkie boskie, ale z Tiffany's najlepsze :-) Jako hotelarz w stanie spoczynku ubawiłam się setnie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie sie tez ten z Tiffany's bardzo podoba:)))

      Delete
  20. :))))) i dodatkowo krzepi. nie bywam najbardziej głupio upierdliwa na swiecie ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ty???? NO przestan prosze. TY to na pewno naelzysz do nielicznej kategorii turystow, ktorzy WIEDZA czego chca, potrafia to w sposob rozumny wyartykuowac ale tez jestes IDEALNYM GOSCIEM!!!!!!!!!!!!!!

      Delete
  21. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlazl kotek??? Ja widze, ze kotek zlazl:)))

      Delete
  22. A mi się Babylon Hotel przypomniał :) Ale sytuacje miodzio :)

    ReplyDelete
  23. Witam po dłuższym milczeniu - no prawie od wyborów prezydenckich, jednak nie przegapiłem żadnego posta (jak zwykle genialne) Miałem skomentować w poście o prawicy i czekam na twoje dalsze komentarze bo w 110% się z nimi zgadzam, ale co to ja - do brzegu. Po przeczytaniu tych postów i tych z linka turlałem się ze śmiechu po podłodze, patrzyłem tępo w monitor, ale również byłem zszokowany jak można nazywać własne dziecko śmieciem lub żywym błędem, nie mówiąc o tym, że dzieje się to przy obcych! Do tej pracy trzeba mieć mocne nerwy, twardą dupę, i Pacyfik cierpliwości! Podsyłam swoje znalezisko http://www.huffingtonpost.com/blogdramedy/idiotic-travel-complaints_b_4073107.html?ir=Travel oraz komentarze w artykule https://www.facebook.com/aflyguyslounge/posts/411339435634054https://www.facebook.com/aflyguyslounge/posts/411339435634054
    https://www.facebook.com/pages/Najlepsze-wypowiedzi-polskich-pasa%C5%BCerow/129099503850087 - Kryste Jerozolimski, nie mam słów na niektórych bo tego nawet nie można nazwać głupotą. Najbardziej rozwalają mnie "Pani, może pani zamknąć okno, bo wieje a ja świeżo od fryzjera" - wszystko na 10000 m lub, dziewczyna ( lat 20 coś), która szukała zasięgu na 90000m i była święcie oburzona, że co rusz ginie jej sygnał.

    Dzięki za poprawę humoru!
    Pozdrowienia! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Michal, ciesze sie, ze jestes:))) Dzieki za linki, boskie!!! A co do nazywania dzieci smieciem lub bledem, to wiesz... jak pomysle, ze Bush "wygral" elekcje na druga ture to jakos mnie te smieci i bledy nie raza:))) 60% tego spoleczenstwa to bledy rodzace kolejne bledy:)))

      Delete
    2. Pomimo to, przyzwoitość to przyzwoitość, nawet ta podstawowa, choć prawica ma odrębny system wartości :) Jednak chyba część tych 60% zmądrzała, wymarła albo nastąpił bum demograficzny.

      Delete
    3. Wlasnie opubikowalam nowa notke, ktora w jakims sensie odpowiada na Twoj komentarz:)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...