Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, October 20, 2013

Zasluzony urlop

Zaczelam wczoraj urlopowanie:) Nalezy mi sie jak psu buda.
A plany urlopowe poczynilam jak zawsze z dosc duzym wyprzedzeniem, tym bardziej, ze plany tym razem zalezaly nie tylko ode mnie.
Tak sie zlozylo, ze w dniu urodzin Tatka zadzwonil do nas jego brat Roy. Zadzwonil, bo nie mogl sie dodzwonic do Jubilata i myslal, ze moze jest u nas. Tymczasem Jubilat celebrowal swoje swieto z grupa przyjaciol. Wyjasnilismy wiec jak nalezalo, pogadali troche i rozmowa sie zakonczyla.
Tatek jest najmlodszy z trojga ciagle zyjacych, a bylo ich czworo.
Tatek jak wiemy (lub nie wszyscy wiemy) ma 86 lat, starsza siostra Mary ma 87 i jeszcze starszy brat Roy w listopadzie skonczy 89 lat. Mary i Roy mieszkaja w Kalifornii, Tatek w Buffalo, nie jest to odleglosc, ktora w tym wieku mozna pokonac samodzielnie, nawet samolotem.
I tak sie zrodzil pomysl... bo ja zawsze mam pomysly.
Jak tylko Wspanialy odlozyl telefon po rozmowie z Roy'em to powiedzialam:
-- Czy Ty zdajesz sobie sprawe z faktu, ze oni sie moga juz nigdy nie zobaczyc?
-- No tak - padla krotka i rzeczowa odpowiedz, bo wiadomo tacy sa mezczyzni:))
Krotko i zwiezle.
Postanowilam wiec drazyc nieco glebiej:
-- Tylko tyle mozesz powiedziec?
-- A co mam powiedziec? Co ja moge zrobic?
-- Duzo. Skoro w Kalifornii jest ich dwoje, a Tatek tutaj sam, zadne z nich nie moze juz podrozowac samotnie, to moze warto pojechac z Tatkiem do Kalifornii, chyba to latwiejsze niz probowac tamtych dwoje sprowadzic tutaj.

Ostatni raz widzieli sie 6 lat temu jak Roy i Mary przylecieli na Tatkowe 80te urodziny.
Przez moment patrzyl na mnie jak by mi nie tylko druga ale i trzecia glowa wyrastala spod pachy, a potem powiedzial:
-- W sumie to mozna.
Halleluja!!!
Ale od "halleluja" do zalatwienia sprawy to droga daleka:)
Wiadomo bowiem, ze nastepna reakcja bylo:
-- Trzeba zapytac ojca czy chce.
No dobrze, jak trzeba, z czym sie zgadzam, bo przeciez nie mowie o porwaniu go do Kalifornii tylko o swiadomym wyjezdzie, to trzeba.
Nastepnego tygodnia zadzwonilismy do Tatka, Wspanialy oczywiscie ani slowa, bo przeciez to ja robie na etacie "rzecznika prasowego" rodziny. Wzielam telefon i mowie:
-- Wiesz Tato, mam pomysl...
-- Ocho!! A kiedy Ty nie mialas zadnego pomyslu?
To prawda, ze nie pamietam, ale nie wdajac sie w szczegoly zaczelam wyluszczac na czym obecny pomysl polega. Reakcja jak zawsze:
-- Daj mi pomyslec.
Kochany pamietniczku, jak ja slysze "daj mi pomyslec" w wykonaniu Tatka lub Wspanialego to od razu widze duzy gar zupy grzybowej, takiej na muchomorach;)
Ale przelknelam, pogadalismy jeszcze troche i sie wylaczylam.
-- I co ojciec powiedzial? - zapytal Wspanialy.
-- To co ojciec zawsze mowi "daj mi pomyslec".
-- No dobrze, to niech pomysli.
-- Kochanie, a o czym tu myslec? Kuzwa ojciec ma 86 lat i chyba nie bardzo stac go na to, zeby myslec o zyciu dluzej niz mu tego zycia zostalo!!
-- No ale skoro on chce pomyslec, to moze chce miec poczucie, ze on sam decyduje...
-- Skarbie, znow pitolisz. Wiesz co to znaczy?
-- No co?
-- A to, ze Twoj ojciec nie jest milionerem i jego "daj pomyslec" to sygnal, ze nie wie czy go stac na taki wyjazd.
-- Ale przeciez o to, to on sie nie musi martwic bo wszystko zaplacimy my!
-- Ja wiem, ale jeszcze badz laskawy powiedziec to jemu.
Znow odlozone na nastepny tydzien, do nastepnej rozmowy, ale tu juz nie bylo sie co spieszyc, bo i tak mielismy w tamtym okresie inne klopoty i wiadomo bylo, ze wyjazd bedzie nie wczesniej niz w pazdzierniku.
Ale w nastepna niedziele jak juz sie Wspanialy wlaczyl aktywnie do planu i wyjasnil, ze to my pokrywamy koszty wyprawy to ojciec juz nie bardzo mial o czym myslec:))
Zadzwonilismy do Roy'a, ktory sie bardzo ucieszyl i calosc zaczela sie ukladac w calkiem realny plan.
-- Czy Ty naprawde chcesz spedzic wakacje w towarzystwie "starych pierdzieli"? - zapytal pewnego dnia Wspanialy.
-- Tak sie sklada, ze ci "starzy pierdziele" to juz nie tylko Twoja, ale i moja rodzina to raz. A dwa to ja ich bardzo lubie. Ty nie masz pojecia jaka masz fantastyczna rodzine.
Bo to kuzwa prawda. Czego jak czego, ale rodziny to naprawde mozna Wspanialemu zazdroscic.
Jak juz sie plan wyraznie ksztaltowal to tylko mu przypomnialam, zeby dal ojcu dzien, lub dwa przerwy w podrozach na odpoczynek.
I tak cala rodzina nie moze sie juz doczekac, Tatek juz w czwartek wieczorem zeznal, ze od srody jest spakowany, a przyjechal wczoraj, Roy tez zaciera rece z niecierpliwoscia, jego zona Dottie juz wypytuje co lubimy i jaki obiad przygotowac na pierwszy dzien.
Roy kombinuje zeby Mary przyjechala do niego na weekend tym sposobem mozemy byc wszyscy razem w jednym domu.
Jest z tym troche problemu bo Roy mieszka w Bakersfield, a Mary w Sacramento, ale byc moze jedna z corek bedzie mogla ja przywiezc, Mary sama juz nie prowadzi samochodu.
W najgorszym przypadku jednego dnia pojedziemy wszyscy do Mary, ale jeszcze nie wiadomo jak to sie da rozegrac. Wazne, ze beda mieli okazje sie widziec.
Tatek, ktory zawsze wchodzi do nas do domu z pytaniem:
-- Czy zblakanego podroznika poczestuja tu piwem?
Wczoraj juz od drzwi wolal:
-- Gdzie jest moja najlepsza synowa, bo musze ja ukochac!!
Na co ja przekornie powiedzialam:
-- A co juz Ci Wspanialy zdradzil, ze specjalnie dla Ciebie zrobilam golabki?
-- Oj tam golabki.. golabki sa na pewno tez najlepsze, ale Ty wiesz... - i zamilkl, bo mu sie glos zalamal.
A plan podrozy wyglada tak:
Dzis spotykamy sie na obiedzie z dziecmi i wnukami w polskiej restauracji na Greenpoint.
Jutro mamy dzien odpoczynku, bo ja mialam jeszcze zalatwic znachora i akupunkture, ale sie okazalo (wczoraj), ze z przyczyn zupelnie niespodziewanych obie wizyty zostaly odwolane.
Trudno, tak tez bywa. W zwiazku z tym jutro mamy czas na wypoczynek i pakowanie.
We wtorek switem bladym wylatujemy do Las Vegas gdzie juz czeka na nas wypozyczony samochod, ale zostajemy w Las Vegas na jedna noc. Wiadomo cos musi byc w tym dla zapalonych hazardzistow:))
W srode wyruszamy w podroz samochodem do Bakersfield i tam zostajemy az do nastepnej srody, z tym, ze planujemy rozne wypady na jednodniowe wycieczki, ale o tym sza...
W srode wieczorej wracamy samochodem do Las Vegas, wygrywamy pieniadze, ktore wydalismy na cala wyprawe i w czwartek rano wylatujemy do NYC.
A Tatek w sobote wraca do Buffalo.
Po wczorajszym obiedzie zadzwonilismy do Roy'a i jak sluchalam jak oni obydwaj nie moga sie nacieszyc i doczekac to pozniej zapytalam Tatka:
-- I nad czym tu bylo myslec?
-- Bo widzisz corcia, ja dzis mialem byc w Ohio na weselu...
No faktycznie zupelnie zapomnialam, ze pokazywal nam zaproszenie na wesele do Ohio jak bylismy u niego na poczatku lipca, wiec to jednak nie tylko finanse. Chociaz przyznal, ze finanse tez mialy znaczenie. Nie jest latwo byc emerytem.
-- Oj no tak, ja nie pamietalam o tym weselu jak planowalismy termin wyjazdu... ale dlaczego nie przypomniales?
-- Bo wiesz... jednak Kalifornia, Roy i Mary sa wazniejsi w tym wypadku.
Przegadalismy caly wieczor, myslalam nawet, ze po 8 godzinach w pociagu Tatek bedzie chcial isc wczesniej spac wiec dyskretnie przygotowalam juz wszystko w jego sypialni i na wszelki wypadek powiedzialam:
-- Twoja sypialnia jest gotowa, masz tam juz wszystko co jest Ci potrzebne, wiec gdybys chcial isc wczesniej spac to masz wszystko gotowe.
Byla godzina tuz przed 20ta jak to powiedzialam, a Tatek na to:
-- Dziekuje, ja na pewno pojde wczesniej spac, bo dzis od 3 rano nie spalem. Nigdy nie moge spac jak gdzies wyjezdzam.
-- To sie nie wysilaj na towarzystwo tylko idz spac - dodal Wspanialy.
-- No co Ty? Wczesniej ale jeszcze nie teraz, tak okolo 22ej... 23ej... - odpowiedzial Tatek.
I ja sie pytam, kto tu jest starym pierdzielem:)))

50 comments:

  1. pierwsza !!!
    pamiętaj ucałować i pozdrowic Tatka mła mła mła

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, Ty chyba tak Tatka wyczuwasz:))) Juz wycalowany i wyglaskany, powiedzial, ze szkoda, ze nie mial takiego powodzenia 60 lat temu:)))

      Delete
  2. plany urlopowe wyglądają rewelacyjnie! Las Vegas.... Kalifornia ...... cudownie :)
    jesteś niesamowita!
    jesteś najlepszą synową na świecie....
    :*********************

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, bo tam pod zwalami tluszczu to jest calkiem poczciwy czlowiek we mnie:))

      Delete
  3. To może być ... męczący urlop;)
    Baw się dobrze:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, dlaczego meczacy? Meczace to jest siedziec na dupie i sluchac jak sie czlowiek starzeje:))) Ja dzis wstalam i zanim chlopaki sie wyspali to juz oblecialam rundke 5.5km wiec mam trening:))

      Delete
  4. Las Vegas!... Ale super, bawcie się dobrze!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, Vegas tylko przelotem, ale moze sie uda rozbic jakies kasyno:)))

      Delete
  5. Replies
    1. Dzieki Lidio, mysle, ze w takim skladzie bedzie bardzo fajnie:)))

      Delete
  6. Oj Star, cala Ty! - Wielki szacun. Tak niewiele potrzeba aby uszczesliwic osoby bliskie naszemu sercu, bawcie sie dobrze - usciski:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Ataner, zapowiada sie na fantastyczny urlop:))

      Delete
  7. Star, ucałuj Tatka, wyściskaj Jego rodzeństwo i nie zapomnij dodać, że mają fanów w połowie swiata za pomocą neta. Fantastycznie miec taką rodzinę, fantastycznie dożyć w TAKIEJ formie TAKIEGO wieku jak Tatek, fantastycznie mieć taką synową. Udanego wypadu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiedzmo, takie geny w tej rodzinie:)) Dziekuje, Tatek wysciskany i rowniez dziekuje.

      Delete
  8. Rewelacyjne plany!Niech się wszystko uda;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, musi sie udac, a nawet jak sie cos nie uda to i tak bedzie udane:)))

      Delete
  9. Bardzo miło czyta się takie wpisy! Nieustannie was podziwiam i zazdroszczę super rodzinki, ale też otworzyłaś im wszystkim inne spojrzenie na rodzinne spotkania,pobudziłaś uczucia,dajesz radość i miłość, bardzo Cię za to cenię!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, nareszcie mi sie trafila super rodzina:))) A to dodaje zapalu do takich dzialan.

      Delete
  10. nudzić to Ty się nie potrafisz :)) bawcie się dobrze :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly, zebys wiedziala, ze nie potrafie:))) Nawet jak leze i niby nic nie robie to makowka pracuje:)))

      Delete
  11. Faktycznie, ze synowa ma Tatek na medal! zycze Wam wszystkim super-duper urlopu i starszemu pokoleniu niezapomnianych wrazen ze spotkania po latach. Koniecznie pozdrow Tatka od tych z Kanady (moze pamieta?). A swoja droga Peru nie wypalilo ale za to Kalifornia tak! No i Vegas przy okazji. Super. A ja za 2.5 tygodnia lece do Polski aby doprowadzic do konca to, z lutego. Wielki czas! Bawcie sie i urlopujcie na calego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, oczywiscie, ze Tatek Was pamieta!!! Jak mozna WAS nie pamietac? Juz mu przekazalam pozdrowienia, bardzo sie ucieszyl i powiedzial "make sure you send them my love" See???
      No tak Peru mi nie wypalilo, ale mysle, ze Kalifornia bedzie tez fantastyczna. Co prawda bylam juz w Kalifornii dwa razy, ale nigdy w tamtych rejonach.
      Az nie moge uwierzyc, ze ta sprawa tak dlugo sie ciagnie, zycze aby udalo Ci sie wreszcie doprowadzic to do konca. Domyslam sie, ze lecisz sama tym razem;))

      Delete
  12. Czytam o takich planach rodzinnych z przyjemnoscia. Nie ma to jak wspolny czas z rodzina - tego nigdy za wiele! A Ty masz niekwestionowany dar wprowadzania takich planow w zycie. I rzeczywiscie jestes wspaniala synowa. Udanego wypoczynku!

    ReplyDelete
  13. Z każdym postem zaskakujesz mnie bardziej... Świetna babka z Ciebie!cudnych chwil życzę!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dopoki sa to mile zaskoczenia to chyba jest dobrze:))) Dzieki:)

      Delete
  14. Duzo piszesz o swojej amerykanskiej rodzinie, nie zrozum mnie zle, czy czasem przygotowujesz fajne niespodzianki dla tych, w których otoczenou rosłas 30 lat? Wiem, wiele was dzieli, ale oni tez maja tylko emerytury na swoje przyjemnosci i codzienne życie, tez czasem całe wieki nie widza swego rodzenstwa. Fakt , serce nie wybiera, ale czasem moze warto dac każdemu po części tego serca.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja przepraszam, że się wtrącę, ale mną wstrząsnęło. Karuzelo, naprawdę uważasz, że masz prawo do dzielenia i dysponowania cudzym sercem??? To jest podła wypowiedź, nie widzisz tego?

      Delete
    2. Nie bardzo wiem co Ci napisac. Moze i zabralabym ktores z moich rodzicow do Kalifornii tylko nie wiem czy w niebie wydaja paszporty? Rodzenstwo? Ma swoje rodziny, podobnie jak ja. Emerytura? Wyobraz sobie, ze za chwile ja tez bede na emeryturze. Czy cos jeszcze?

      Delete
    3. Odwodnik, tak to juz jest. Jak piszesz to ludzie uwazaja, ze maja prawo dysponowac nie tylko twoim sercem ale i pieniedzmi. Oczywiscie nikogo nie interesuje za co ty sama zyjesz, bo i po co:)))) A w moim przypadku to przeciez ja jestem w AMERYCE, to chyba normalne, ze powinnam utrzymywac pol Polski. Ech... rece opadaja;))

      Delete
    4. Ja już pomijam kwestię pieniędzy. Mnie uderzył w wypowiedzi Karuzeli ten specyficzny ton, pozornie pełen troski o bliźnich a tak naprawdę wytykający, oceniający. Oczywiście źle oceniający. I to wszystko pod hasłem "nie zrozum mnie źle".

      Delete
    5. Haha:))) To Ty jeszcze nie wiesz, ze wszystko co zaczyna sie od "nie zrozum mnie zle" to sie wlasnie zle konczy:)))) To takie "zaraz ci przypierdole, ale wczesniej zaloze rekawiczki, wiec nie mozesz miec pretensji":))))

      Delete
  15. JEZUŚKU! Jak fajnie jedziemy z tatkiem do Kalifornii....:) Star a duzo fotek pstrykaj, mo ta Ameryka to takie moje podróznicze marzenie i łykam zdjęcia w kazdej ilości..:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Beda zdjecia, beda, ale dopiero jak wroce i uporzadkuje.

      Delete
  16. Star, ty wiesz ze cie bardzo, bardzo lubie i szanuje,/ a jak nie wiedzialas to teraz wiesz....:) / ..
    Sama przez chwile pomyslalam o tym o czym miala smialosc napisac Kazuzela. Ale .... poza tym ze to nie moja sprawa, pomyslalam ze widocznie masz powody zeby bylo jak jest. Po czym Karuzela zostala zlinczowana i to bynajmniej nie przez ciebie. A to mnie razi.
    Bo czy o to chodzi w blogowaniu zeby sobie oklaski bic wzajemnie??? i zyczyc wesolych swiat?? Nie dla mnie.
    Pozdrawiam cala rodzinke:) i wielki szacun kochana, jestes wielka:)

    ReplyDelete
  17. toya: nie wiem jak ty rozumiesz słowo "lincz", bo moje zwrócenie uwagi na bezczelność, linczem z całą pewnością nie było. Wyjaśnij mi, proszę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przepraszam jesli cie to urazilo, bo nie taki byl moj zamiar. Ja po prostu uwazam ze kazdy wpis na blogu jest potencjalnym polem do dyskusji. Nie wszyscy musza sie ze wszystkimi zgadzac. Nie uwazam tez wypowiedzi Karuzeli za jakos specjalnie bezczelna. Nie przemyslana, moze troche..

      Delete
  18. Toya, ja tez kiedys zanim zaczelam pisac swojego bloga, tylko czytalam inne blogi i mysle, ze jak ktos o czyms lub o kims nie pisze to ma do tego swoje osobiste powody, ktorych mnie jako czytelnikowi ze tak powiem dotkac nie wypada. I tylko o to chodzi. Na przyklad, ja bardzo niewiele pisze o moim Juniorze, z prostej przyczyny ze Junior sobie tego nie zyczy. Czy to znaczy, ze kocham go mniej niz dzieci mojego meza, o ktorych pisze?
    Jesli ktos tak mysli to jego problem, na pewno nie moj. Kazdy ma prawo myslec co chce, ale juz podopowiadac mi o czym mam pisac czy tez jak postepowac z moim zyciem uwazam za wielka przesade.
    Kilka notek wczesniej Karuzela napisala, ze bardzo lubi mojego bloa, ale czy ja musze uzywac "wyrazy"?
    Pominelam tamten komentarz milczeniem, bo to jej sprawa nie moja co ona uwaza za wulgarne lub nie, tak samo jak moja sprawa jest czy ja te wyrazy uzywam i w jakim stopniu, jestem dorosla, wolno mi.
    Nie ma przymusu czytania. Jak widzisz nie zalezy mi na popularnosci, moj blog jest jednym z nielicznych, ktory nie ma fun page na Facebook, co nie znaczy, ze nie lubie moich czytelnikow, ale fakt, ze ich lubie nie upowaznia nikogo do podopowiadania mi jak zyc.

    ReplyDelete
  19. Star, napisalam przeciez, cytuje;

    "Sama przez chwile pomyslalam o tym o czym miala smialosc napisac Kazuzela. Ale .... poza tym ze to nie moja sprawa, pomyslalam ze widocznie masz powody zeby bylo jak jest."

    A wiec PEACE..:) , prosze cie...
    Twoj blog i masz prawo pisac czy nie pisac, o tym co Ty uznajesz za stosowne. Nic mi do tego.
    Przykro mi ze inaczej to odebralas:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teraz ide do kata..:( i dlugo pomysle zanim sie odezwe.
      Ps. "wyrazy" chetnie i smialo uzywam:) czasem nie da sie inaczej..,,
      Pozdrawiam i mam nadzieje ze milo spedzisz urlop:)
      to co robicie dla Tatka jest Wielkie.

      Delete
    2. Toya, ja w ogole caly epizod uznaje za niebyly i niewarty bicia piany, bo i po co? Myslec kazdemu wolno co mu sie podoba. Gdybym chciala sie przejmowac tym co mysli setki osob,, ktore tu przychodza codziennie to na pewno przestalabym juz dawno pisac.
      A wiec "myslenie" samo w sobie przestepstwem nie jest:))) Ale jak mi ktos wchodzi miedzy wodke i zakaske to na pewno sobie nie pozwole:))) I to wszystko.
      Narawde nie wiem po co chcesz do kata?? Ale skoro chcesz to przeciez ja Ci nie moge zabronic:))))

      Delete
  20. Wiedziałam, że jak chcę sie wzruszyć, to wizyta u Ciebie mi to załatwi bez mydła :) jesteście piękni :* buziak i pięknego wypoczynku

    ReplyDelete
  21. Toya, dzięki za odwagę, ze przyznałaś się do podobnych myśli do moich. Jestes mąrzejsza, ze wstrzymałaś sie od komentarzy.Nikt nie ma prawa zmieniac innych. Ja tez nie miałam takiego zamiaru. Znam przypadek, ze córka mieszkająca za oceanem ponad 30 lat, nigdy nie zaprosiła do siebie rodziców i że rodzicielom przykro z tego powodu. Pomyslałam o tych starszych osobach, kochajacych córkę, którzy chcieliby cieszyc sie tym jak żyje, zobaczyc gdzie pracuje, odpoczywa, jak lubi ja nowa rodzina. "Przekalkowałam" to na przypadek Star i głupio wyszło. Przeciez znam też przypadki częstych odwiedzin rodziny za oceanem, sa tacy, którzy zdążyli z okazaniem szacunku, przywiazania i wdzięczności, choc to takie de mode. Słowo harcerza, już żadnych moich komentarzy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Karuzelo, alez nie przesadzaj z tym, ze "juz zadnych moich komentarzy.". Kazdemu sie kiedys zdarzy napiac cos nie tak, albo trafic w slaby punkt piszacego. Ja naprawde uwazam, ze stalo sie co sie stalo i nie ma nad czym rozprawiac, bo to nic nieznaczacy epizod, a przed nami moze byc piekna i dluga droga. Moj ojciec zmarl 3 miesiace po moim przyjezdzie do Stanow, wiec oczywiscie, ze nigdy mnie nie odwiedzil. Mama spedzila u mnie 6 miesiecy i nigdy wiecej nie chciala, bo mimo tego dwukrotnego lotu nigdy nie przekonala sie do latania.
      Ja w Polsce nie bywalam czesto, ale kontakt telefoniczny, a pozniej Skype zawsze byl raz w tygodniu. Moi bracia maja swoje rodziny, swoje dzieci mieszkajace poza granicami Polski i tam jezdza czesto, bo blisko. Ameryka i Polska sa jednak daleko od siebie.
      Ja chyba juz nigdy nie polece do Polski, z prostej przyczyny, ze jest tyle miejsc na swiecie, ktore chcialabym zobaczyc, ze wydawanie kilku tysiecy na powroty do Polski to jest strzal we wlasna stope.
      Naprawde, nie przejmuj sie:)))

      Delete
    2. Dzięki Stardust, my kobiety w pewnym wieku, z bagazem przezyc, potrafimy sie jednak porozumieć. Gdyby można czasem szepnąć na uszko , co nas poruszy na cudzym blogu, moze byłoby mniej nieporozumien...Ale jak komus " nie wychodzą" komentarze na forum [ a siebie mam na mysli] , to dla ogólnego dobra, niech wstrzyma sie od uwag...

      Delete
    3. Karuzelo, mam nadzieje, ze tu jeszcze zajrzysz:) Wlasnie dlatego, ze jestesmy juz w pewnym wieku i mamy bagaz doswiadczen to wiemy, ze czasem niewinny komentarz trafia w nieodpowiednie miejsce i powninnysmy tez umiec przejsc nad tym do porzadku dziennego. Mysle wiec, ze czas na ten powrot:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...