Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, November 14, 2013

JaGby ogarnieta jestem...

przy czym jaGby robi duza roznice, bo do pelnego ogarniecia to mi jeszcze ho, ho, albo i jeszcze dalej, ale sie nie przejmuje, bo zawsze wierzylam i wierze, ze jak sie juz czlowiek tak zupelnie i ostatecznie ogarnie to czas umierac, bo i co wiecej robic.
Dobra, to zyje, nie umieram, bo to ponoc  nudne zajecie jest, a ja nudy nie lubie.
Szmaty w poniedzialek ogarnelam na blysk!!!
Jednak to bylo prawidlowe posuniecie taktyczne, co by te wory wyproznic na lozko.
Gdybym tak chciala wor wyprozniac prosto do szafy to pewnie bym tego nie zrobila, albo przynajmniej w polowie roboty checi poszlyby sie jebac, a tak nie bylo innego wyjscia.
Lozko potrzebne do spania, wiec musialo byc oproznione:)
Owszem, wiem, ze mozna bylo to co na lozku z powrotem pizgnac do wora, no ale jakos sie wznioslam na wyzyny ambicji osobistej i zrobilam porzadek z szafa, worami i generalnie interesem szmacianym.
Wspanialy jak wszedl do sypialni po powrocie do pracy to o malo nie uciekl z wrazenia, ale zamiast uciekac tylko stwierdzil:
-- W tym pokoju straszy!!
-- Co Cie straszy? - zawolalam z czelusci kuchennych.
-- No porzadek tak straszy, po tym wczorajszym slalomie zdrowia co to go musialem uskuteczniac, zeby trafic do lazienki a nie szafy to dzis blysk daje po oczach.
Takiemu to tak zle i tak niedobrze, pomyslalam, ale sie nie odzywalam, bo bylam tak upierniczona walka ze szmatami, ze na otwieranie geby juz sil nie styklo.
A szczerze, to jeszcze do tego bylam absolutnie przezarta do granic ludzkiej mozliwosci.
Bo oczywiscie my z Nuska wiemy co dobre i kochamy co dobre, wiec jak sie spotkalysmy na lunch to juz musialo byc "do pelna". Jak by bylo malo to jeszcze poszlysmy na kawe i ciacho.
Ciacho koniecznie, bo balysmy sie, ze nam sama kawa moze zaszkodzic.
Wlazlysmy do kawiarni jak dwie Cyganki objuczone torbami, bo se Nuska zanabyla po drodze nowe poduszki na krzesla. Siem prosze nie dziwic dupa musi miec wygode, a wiec torby mialysmy powaznych rozmiarow, bo poduszek szesc.
Stanelysmy przed lada i ogladamy te slodkosci.
Komus normalnemu na sam widok cukier by pewnie tak podskoczyl, ze by mu sie wszystkiego odechcialo, ale my jestesmy odporne.
I sie zaczelo, moze to... a widzialas to trzecie od lewej?
Kryste, a ten mus czekoladowy!!
Sernik... mniam... a moze napoleonka...
W koncu krakowskim targiem chcialam Nusce zaproponowac, zeby wziac taki torcik wielkosci cos okolo 15cm srednicy na spolke i bedziemy sobie w nim wspolnie dziobac widelcami, ale parsknela smiechem.
Naprawde nie wiem co bylo w tym smiesznego, bo przeciez nie mam zadnych watpliwosci, ze dalybysmy rade. Stanelo na black forest dla Nuski i napoleonce z owocami jagodowymi dla mnie.
Jak kelnerka postawila te pysznosci przed nami to dziewczyny przy sasiednim stoliku zaczely sie glosno oblizywac. Dziewczyny, takie wiecie rozmiarow w gore nawet wyzsze od nas, ale za to w pasie moglabym kazda objac jedna reka.
No coz, stwierdzilam, ze przeciez nie bede sie przejmowac, bo i tak wlasnej trumny nie bede niosla, wiec niech sie dzieje wola nieba...
I sie dziala ta wola nieba, tylko potem ciezko nam bylo wstac, ale dzielnie pomaszerowalysmy dalej, bo przeciez dla nas nie ma przeszkod.
Za to jak weszlam do domu i spojrzalam na ten burdel na lozku to mi wszystko lacznie z ta napoleonka podeszlo do gardla. Cale szczescie, ze nie musialam sie schylac przy walce z tymi szmatami, lozko jednak jest wyzej niz podloga:))
I sie okazalo, ze oczywiscie zrobilam te szmaty w sama pore, bo we wtorek i srode bylo piorunsko zimno. Fakt, ze nie az tak zimno zeby siegac po zimowa kurtke, ale juz ten krotki rekawek pod kubraczkiem to bylo by ciut za malo. Dzis juz ma byc lepiej, a bedzie ponoc jeszcze cieplej, wiec nie jest zle. Nie lubie zimna i to wcale nie dlatego, ze mi zimno, ale glownie dlatego, ze trzeba na siebie od cholery szmat na zakladac.
Trudno, idzie zima i nic na to nie poradze, jakos bede musiala przezyc.
Poki co za plotem (u sasiada) mam ciagle taki widok, tylko z dnia na dzien lisci mniej, ale jeszcze jest ladnie.


I kardynaly romansuja na rynnie od garazu:





I to by bylo na tyle.
Roboty mam w gwizdek albo i jeszcze wiecej, bo nie dosc, ze nie bylo mnie w pracy dwa tygodnie, to za nastepne dwa tygodnie mamy Thanksgiving, a wiec kobitki chca ladnie wygladac. I bardzo mnie to cieszy, ale zapitol mam niezly.

35 comments:

  1. Mam dokladnie taka sama metode na sprzatanie szmat, trza lozko posprzatac i nie ma zmiluj sie, LOL.
    U nas zima na calego, wczoraj w nocy -9 c, zamarzam kurcze, dobrze, ze kominek jest to mozna dupe podgrzac.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja pierdziele, Liz, Ty mnie nie strasz!! Ale tam u Ciebie chyba zawsze zimniej zima niz u mnie. Przeraza mnie sama mysl o noszeniu na sobie tylu szmat. We wtorek rano pokazalo sie kilka platkow sniegu i Wspanialy mial taka radoche, ze az zapytalam czy sie na sanki wybiera:))

      Delete
    2. Nawet nic nie mow, nie cierpie zimy !!! ponoc juz jutro ma nadejsc ocieplenie, wiec nadzieja jest.

      Delete
    3. Shit mi sie opublikowalo nizej niz trzeba, a pisalam, ze jest cieplej:)

      Delete
  2. U Was i tak cieplej niż tu :/

    Dzięki za zdjęcie kardynała, wyguglowane to nie to samo ;)
    A chciałam zobaczyć kardynała odkąd przeczytałam "Kota, który znał kardynała" :)
    Pozdrowienia dla pozytywnej wariatki :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. To zdjecie kardynalow to w pelnym sloncu, wiec jest dosc blade, naprawde maja bardziej ostre kolory.

      Delete
  3. jakie Cyganki, teraz się mówi Romki i Romowie. Mój bosze, wychodzi z tą poprawnością na to, że każdy Cygan to Romek?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niedawno na jakimś blogu użyłam słowa Romowie, to mnie jakaś panienka zjechała od góry do dołu, że traktuje ich jak zwierzęta. Podobno poprawna nazwa to Cyganie.

      Delete
    2. panienka się myliła, Romowie już w 1971 r zdecydowali, że bardziej odpowiednie będzie Rom, choć ja uważam, że jeśli wypowiada się z szacunkiem to nikt się nie powinien obrażać i nie ma się co czepiać, to samo dotyczy Murzynów. Jak mieszka w Polsce to jest Polakiem, ewentualnie jest czarny, jak w Ameryce to Amerykanin, i po co sobie zawracać głowę. Star, napisz kiedyś o tych różnicach, jak to tam widzisz w Ameryce, proszę.

      Delete
    3. Nie wiem, czy się myliła, czy nie. Nie napisałam o nich wtedy nic złego, po prostu o coś ją zapytałam używając tego określenia. Uciekłam z tamtego bloga, nie będę dyskutowała z ziejącymi nienawiścią furiatami :)

      Tak Star, napisz nam, jak to jest w Ameryce z używaniem różnych określeń w stosunku do ludzi.

      Delete
    4. Dziewczyny, Romki to moglyby byc na szpilkach i wystrojone, a my wygladalysmy jak Cyganichy, wracajace z szabru:)))
      Nie wiem jak sprawa roznych ras, wyznan i kolorow skory wyglada gdzies w glebi Ameryki, wiem, ze rasizm istnieje i kwitnie. Wiem natomiast, ze mnie samej slowo "Murzyn" nie przeszloby przez gardlo i w moim otoczeniu nie ma rasistow. W NYC jest taka mieszanka wybuchowa roznych ras, kolorow i wierzen, ze ja po prostu juz nie widze roznicy.
      No i nie zawsze ktos kto mieszka w Polsce jest Polakiem, podobnie jak mieszkajac w Ameryce nie trzeba byc Amerykaninem, do tego tu i tam jest potrzebne obywatelstwo.

      Delete
  4. Replies
    1. O tak, szczegolnie takich, z ktorych juz wyroslam, albo nie doroslam:)))

      Delete
  5. czyli, że cały czas do przodu :)) kardynały przepiękne, pierwszy raz widzę na oczy. u nas już nie jest tak kolorowo, bardziej łyso :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja również nie wiedziałam, że takie istnieją.

      Delete
    2. Kardynaly sa naprawde sliczne i jeszcze niebieskie BlueJays sa tez cudne, mamy obydwa gatunki na naszym podworku, wiec obserwuje, ae ciezko sie fotografuja:)

      Delete
  6. Brawa za szybkie okiełznanie ubrań:)
    Piekna jesien jeszcze u Was,aż miło popatrzeć, i jakie ptaszki przecudne!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, tak nie lubie tego ogarnianai szaf, a jestem na to skazana dwa razy w roku.

      Delete
  7. Ile w tym mądrości życiowej ze trumny swojej nieść nikt nie będzie chmmmmmmm chyba oleje to odchudzanie.Pozdrawiam ewa

    ReplyDelete
  8. Argument, że własnej trumny przecież się nie nosi jest mega przekonujący! ;-)))))))))))))))) No mega!!!!!!
    W niczym nie ustępuje argument, że sama kawa na deser może zaszkodzić;-)))))).
    Takie same ciągoty i potrzeby, tzn deserek po obiadku, ma T., mąż znaczy, a że jest na intensywnej insulinoterapii i przed każdym posiłkiem musi wstrzyknąć sobie odpowiednią dawkę insuliny to od razu i bez oszukiwania siebie, sumuje: za obiadek + za deserek.
    No nie rozumiem. Dla mnie, po obiedzie, nieodzowna jest tylko drzemka. Chociaż z 15 minut.

    ReplyDelete
  9. te wróble to jakieś kolorowe w tej Ameryce :::))))))

    ReplyDelete
  10. Witam ! jesteś jak zwykle super hi hi! ja wczoraj zamiast cuchy segregować upiekłam ciasto a dziś zonk zimno- trudno ciastem szyję owinąć a szaliki gdzieś wcieło, chyba dziś kupię szalik łatwiej pójdzie! pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez tak robie, zawsze latwiej kupic niz szukac;))

      Delete
  11. Dzięki za tę kardynały! Ekstrrra!

    ReplyDelete
  12. Jest juz zdecydowanie cieplej wiec nie narzekajmy:))

    ReplyDelete
  13. oj , generalnie się śmiałam do momentu aż o swojej garderobowskiej nie pomyślałam .
    poprzedni post przypomniał mi jak to pożyczywszy książki , czyli tasiemcową sagę ( spaliśmy jeszcze na samiuśkim materacu bo to się meblowaliśmy)
    u boku materaca .A skoro stał filar to ja czytałam go i czytałam i czytałam i po tygodniu postanowiłam pralkę wypchać .Wlazłam do łazienki , posegregowałam i wyszłam z niej i czytałam i czytałam i przybył Docent z tyry i chciał sie optakać a ja czytam i czytam i nagle słyszę : kochanie jaki wspaniały artystyczny bałagan zaistniał w łazience też , a ja czytałam............

    ReplyDelete
    Replies
    1. Skad ja to znam:)) Mnie tez czasem tak zasysa:) Moze to byc ksiazka, albo gra, albo robotka na drutach i czasem ciezko nawet do pracy wyjsc:))

      Delete
    2. jestem z siebie dumna.Pudła wypakowane letnikami wyciepałam na strych do bilardowego .Nawet nie mysle jaka będzie reakcja znajomych gdy tam dotrzemy.ale skoro chcą grać niechaj sobie zrobią ogładę

      Delete
  14. Ale, że co? Kobitki robią się na indyki ;D oraz dzoeń dobry, dobry wieczór, bo nigdy nie wiadomo, kiedy to przeczytasz...

    ReplyDelete
    Replies
    1. A pewnie, ze na indyki:))) A serio Thanksgiving to najwazniejsze swieto i moim zdaniem najpiekniejsze, wiec ja to wszystko rozumiem:))
      To jedyne swieto, ktore laczy a nie dzieli ze wzgledu na pochodzenie, wyznanie itp. Uwielbiam Thanksgiving i co roku jestem tak podekscytowana, ze az czasem mysle, ze to nieprzyzwoite:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...