Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, November 29, 2013

Jestem tradycyjnie nieprzystosowana do tradycji:)

Jakos tak mi to wychodzi jak w tytule notki, bo tradycje swieta Dziekczynienia przyjelam od pierwszego momentu, ze tak powiem z marszu, bo przeciez wyladowalam w Stanach w ostatnich dniach wrzesnia i dwa miesiace pozniej przyszlo mi juz celebrowac pierwszy Thanksgiving.
Nie bardzo jeszcze widzialam o co biega z tym dziwnym "indyczym" swietem, ale indyka oczywiscie mielismy, bo przeciez jak sie wejdzie miedzy wrony...
No wlasnie, wlazlam w te wrony bardzo szybko, kazde nastepne swieto bylo juz wzbogacone nowymi tradycyjnymi potrawami, juz wiedzialam o co tu biega, juz pokochalam to swieto cala soba.
Ale nie tak zupelnie bez reszty, bo przeciez nie bylabym soba gdybym tak wszystko akceptowala w ciemno i rowniez nie bylabym soba, gdyby moj Thanksgiving byl kalka wszystkich innych.
O nie!!! Mowy nie ma, tradycja tradycja, ale swieto ma miec moj osobisty charakter inaczej nie bede swietowac, taka jestem maupa:))
I tak indyk oczywiscie musi byc.
Cala reszta w sumie tez, ale nie moze sie powtarzac z roku na rok, bo to byloby za nudne.
I tak co roku mam calkiem inne, albo chociaz nieco inne dania.
Dodatkowe dania sa zawsze warzywne i oczywiscie warzywa moga sie powtarzac, ale juz bra buk nie moze sie powtorzyc sposob ich przygotowania czy tez podania.
Nie przejelam tradycji pieczenia buleczek... jakos mi to nie pasuje, zupelnie nie pasuje.
Buleczki to ja i owszem rozumiem jak jest za malo jedzenia tak na zatkanie dziury w zoladku, ale jak sie stol ugina od zarcia to ja na buleczke nawet nie spojrze, a co dopiero mowic, zebym je piekla i jadla. Za to obowiazkowo musza byc ziemniaki, gotowane i ubijane z dodatkiem duzo masla, smietany i licho wie czego jeszcze, bo ziemniakami zajmuje sie Wspanialy, to ja nawet nie wiem co on do nich dodaje.
Ja osobiscie za ziemniakami nie przepadam, a nawet moge spokojnie bez nich zyc, no ale cala reszta juz nie wyobraza sobie Thanksgiving bez ziemniakow, to niech maja, niech sobie gotuja, przygotowuja, a ja zwykle zaszczycam ich zjedzeniem jednej lzyki stolowej ziemniakow, ot zeby tradycji stalo sie zadosc.
Dzis popelnilam juz sos zurawinowy, bo to akurat uwielbiam, zeby go troche odmienic dodalam imbiru i... boziu jakie to pyszniaste....mniam... Wspanialy siedzial i wylizywal garnek przed myciem.
Ugotowalam tez juz sos do indyka i tych ziemniakow, bo wiecie oprocz tych wszystkich kalorycznych dobr jakie ziemniaki juz zawieraja to jeszcze ponoc konieczny jest do nich sos.
Znow, ja za sosem nie przepadam, wiec zawsze polegam na opinii Wspanialego, stwierdzil, ze jest dobry... "ale Ty zawsze robisz dobry sos" dodal, wiec nie wiem, czy naprawde robie dobry, czy tez Wspanialy cus kce. Ja sie nie znam:))
Ugotowalam tez zupe, bo...
Wlasnie zupa to taka moja osobista tradycja zamiast chyba buleczek:))
Tradycja zupy zaczela sie bodajze 4 lata temu kiedy to Wspanialy wspanialomyslnie zakupil za duzo jakichs warzyw i trzeba je bylo zuzyc, no to powstala zupa. I tak sie wszystkim spodobalo, ze teraz zupa zostala wprowadzona w coroczna tradycje.
W tym roku mam zupe z marchwi, pasternaku i imbiru... naprawde pyszna, zmiksowana na krem, z dodatkiem pol na pol mleka i smietanki na pewno bedzie smakowac najmlodszym. Tak mysle.
Popelnilam tez ciasto, czekoladowe z kiszona kapusta i jutro go przeloze kremem czekoladowym z majonezem. Ciasto to ponoc przepis niemiecki, chociaz nie jestem pewna, ale tutaj krazy jako "german chocolate cake". Z drugiej strony wszystko mozliwe, przeciez Niemcy kochaja kapuste kiszona, wiec kto wie czy nie wpadli na pomysl dodania jej do ciasta czekoladowego.
Co ciekawe, ponoc moja tesciowa piekla to ciasto, a ja myslalam, ze robie cos nowego... hmm...
Jutro upieke jeszcze jedno ciasto i przygotuje wszystko na wykonanie pozostalych potraw.
W sumie zadna robota i ogarniam to wszystko na pelnym luzie.
A jadlospis ustalilam taki:
Przystawki - sery i owoce oraz placki ziemniaczane podane z sosem jablkowym, lub smietana do wyboru.
Z tym, ze placki ziemniaczane beda ze slodkich ziemniakow i psternaku, z dodatkiem pora i sera feta.
Te placki ziemniaczane to wymyslilam zeby wkomponowac swieto Hanukkah dla wyznawcow judaizmu w naszej rodzinie.
Zupa krem z marchwi, pasternaku i imbiru.
Salata z endywi, radicchio z gruszka, orzechami, zurawinami i serem plesniowym.
Indyk oczywiscie:))
Nadzienie z chalki, gruszek, kielbasy wloskiej z dodatkiem migdalow.
Grzyby (baby bella) w masle czosnkowym z zielona pietruszka
Brukselka z boczkiem w orzechowym vinaigrette.
Pieczone szparagi z migdalami.
Mieszanka farro i dzikiego ryzu z tangerine.
Mlode czerwone ziemniaki gotowane z lupina i ubite z bukwieczym:))
Sos indyczy do ziemniakow.
Sos zurawinowy do indyka.
Ciasto czekoladowe.
Ciasto kruche z jablkami, gruszka i zurawinami.
I mysle, ze to wystaczy:))
Moj Thanksgiving jest wiec tradycyjny i nietradycyjny jednoczesnie, bo nie ma w nim apple pie albo pie ze slodkich ziemniakow czy tez dyni. Nie wiem czemu, ale ani jedno ani drugie ciasto mi nie lezy, wiec nie robie. Ja w ogole nie wiem czy udaloby mi sie upiec dobra pie, bo cala sztuka polega nie na nadzieniu, ale na ciescie, a to juz naprawde sztuka.
Moze kiedys przecwicze to robienie pie i wtedy sie skusze, ale na pewno nie bedzie to nadzienie ze slodkich ziemniakow czy tez dyni.
Robilam raz sernik z dyni i owszem byl bardzo pyszny.
Podobnie jak raz w zyciu zrobilam wlasnie z okazji Thanksgiving ciasto marchewkowe i tez bylo boskie, ale przepisu szukalam przez chyba 3 lata, bo to nie moglobyc ot takie sobie ciasto marchewkowe, to musialo byc absolutnie niecodzienne ciasto marchewkowe.
I faktycznie bylo. Wszyscy stwierdzili jednoglosnie, ze to najlepsze ciasto marchewkowe jakie jedli, bylo lekkie jak chmurka, bo pieczone bez maki.
No coz, dobrze, ze im smakowalo za pierwszym razem, bo drugiego razu nie bedzie:)))
Moim zdaniem zycie jest za krotkie, zeby piec te same ciasta i spedzac wakacje w tych samych miejscach:))) Podobnie jak jest za krotkie na trwanie w tym samym malzenstwie (hahaha).
I tak to wyglada moje (nie)tradycyjne swieto Dziekczynienia.
Nietradycyjne bo tez nie ma w nim czasu na latanie po sklepach i zabijanie sie z tlumem oszolomow o zaoszczedzenie 10 czy tez nawet 100 dolarow na czyms czego i tak handel chce sie pozbyc bo w styczniu wprowadzaja nowy model:)) Nie ma tez czasu na telewizje i ogladanie np. meczu futbolowego. Co do sportu to jak poszukiwalam trzeciego meza, to bardzo bylam wyczulona na stosunek kandydata do sportu. Nie wyobrazam sobie, zeby moj partner ogladal mecze albo jeszcze do tego wyl i skakal przed telewizorem.
Nie znosze tego i nie toleruje w zwiazku z czym Wspanialy sie zalapal bo ma zupelnie obojetny stosunek do sledzenia sportu. Podejrzewam, ze aby nie wyjsc na zupelnego laika cos tam sprawdza w internecie, ale nie siedzi przed telewizorem z butleka piwa i to jest najwazniejsze.
W niedziele jak zawsze wykonamy jeden wspolny telefon do Tatka i na tym bedzie koniec zabawy z elektronika. Za to bedziemy zabawiac sie soba i dziecmi.
Juz sie nie moge doczekac, zwlaszcza tych najmlodszych;)

51 comments:

  1. Dobrze, że się sobą cieszycie :)
    A mi narobiłaś smaku na... placki ziemniaczane :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, cieszymy sie, bo sie nie widzimy za czesto:))) A placki ziemniaczane tez lubie, najgorsze, ze trzeba je smazyc tuz przed podaniem... no coz Wspanialy pomoze, co dwie patelnie to nie jedna;))

      Delete
    2. A ja lubię placki w wielu fazach ich istnienia. Lubię pikantne, nie słodkie. I muszą być smażone na smalcu, wtedy z czasem lekko twardnieją. U mnie w rodzinnym domu specjalnie zostawiano mi je na drugi dzień; dostawały wtedy nazwę "sztywne" albo "zielone". Smażone na oleju lub oliwie nigdy by tak smakowicie nie zesztywniały:)
      Co oczywiście nie znaczy, że nie lubię świeżutkich::
      Taka jestem plackowo nietradycyjna ;)

      Delete
    3. Haha "sztywne" placki:))) Ja lubie swieze, takie prosto z patelni, chrupiace na zewnatrz i miekkie w srodku. A smaze na mieszance oliwy ze smalcem, tak pol na pol:)) I tez lubie placki w kazdej postaci, na slodko z sosem jablkowym lub na ostro ze smietana, szczypiorem i duuuuuzoooo pieprzu:)))

      Delete
  2. No już się powycierałam, bo mi ślina jak przygłupowi leciała.
    A teraz to ja bym chciała bardzo kilka rzeczy wiedzieć. Ta kapusta kiszona w cieście....znaczy co???? Tam są kawałki kiszonej kapusty????
    Krem z majonezem? Takim naszym, wytrawnym majonezem?
    Oraz weź mi wytłumacz jak tyle dań na ciepło, z których większość chyba musi byc na świeżo zrobiona, podajesz równocześnie? Ta brukselka z boczkiem to na zimno? Pieczesz indyka w całości, prawda? Jak wielki do tego musi byc piec? Ile to czasu takie ptaszysko się piecze? No i sos żurawinowy .... jest na Twoim "Gotuję, bo muszę", przepis? Bardzo by mi się przydał.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, kapusta kiszona jest w ciescie, dobrze wyplukana i posiekana drobniutko, wiec ponoc sie jej zupelnie nie czuje, natomiast dodaje dodatkowej wilgotnosci. Nie wiem, jak sprobuje to napisze:)) A w ogole to moze tym razem dam wreszcie przepisy do tego drugiego bloga. Krem jest ze zwyklego klasycznego majonezu w polaczeniu z topiona czekolada i dodatkiem wiorek kokosowych oraz siekanych nerkowcow. Jak to wszystko smakuje zobacze w niedziele. A przepis na zurawine jest w Gotuje bo musze, ten klasyczny, ktory robie zawsze. Probowalam juz z roznymi innymi dodatkami, jak rodzynki, pomarancze, orzechy, ale moja rodzina twierdzi, ze ten jest najlepsiejszy:)) Tym razem z nudow dodalam troche swiezego, drobno posiekanego imbiru do gotowania i ma taki ciekawie zlamany smak, wiec mysle, ze sie przyjmie. Zeby dac Ci orientacje jak duzo imbiru, to na jeden kg zurawiny dalam trzy gruszki i dwa kawalki imbiru kazdy ok. 5cm dlugosci.
      Moje ptaszysko w tym roku wazy 10kg, nasze piekarniki sa duzo wieksze od Waszych, przynajmniej z tego co widzialam bedac w PL ostatnim razem. Ptaszysko piecze sie ok 3-4 godzin. Nie ma problemu z podawaniem wszystkich dan na raz, bo sa wczesniej przygotowane, a po wyjeciu ptaszydla z piekarnika, ptaszydlo musi odpoczac ok. 30 do 45 min, zeby nie wyciekal sok jak sie zacznie kroic. Przykrywam ptaka folia aluminiowa i sobie grzecznie lezakuje, w tym czasie wstawiam wszystkie wczesniej przygotowane potrawy do piekarnika na podgrzanie. Mieso ptaka nawet jesli nie jest gorace, to najwazniejsze, zeby bylo podane z goracym sosem idnykowym, wiekszosc ludzi lubi mieso polewac tym sosem. Ja nie lubie, wiec mieso traktuje tylko sosem zurawinowym, a sos indyczy uzywam do ziemniakow. Brukselka z boczkiem bedzie na goraco, ale polana zimnym vinaigrette.

      Delete
    2. Star - wczoraj jak napisałam wszystkie pytania to poszłam na "Gotuję.." i przepis na sos żurawinowy znalazłam. Ale super, że dałaś proporcje gruszek do żurawiny. Jedyna wątpliwość, że mówisz o 1 kg żurawiny świeżej, nie suszonej, czy tak? A z suszonej też można zrobić ten sos? Czy indyka pieczesz raz a dobrze, tzn w dniu, kiedy go podajesz zaczynasz pieczenie czy na dwa dni rozkładasz?
      Wczoraj też dokładnie czytałam przepis na samego indyka i mam pytanie: czy w podobny sposób można zrobić kaczkę? Tam mówisz o konieczności moczenia indyka. Czy to dotyczy tylko indyka czy innego drobiu też, tzn co zyskuje się przez moczenie w lodowatej wodzie?

      Delete
    3. Zante, zurawina MUSI byc swieza!! Tzn. moze byc mrozona, ale wole swieza. Poniewaz zurawine mozna u nas kupic tylko o tej porze roku, to ja zawsze kupuje wiecej i to co mi zostaje przebieram, plucze i sama zamrazam, bo wiesz w tych gotowych woreczkach to jest wszystko lacznie z miekkimi juz ziarenkami, a te to ja wywalam:)
      Indyka piecze sie RAZ, nie ma tu nic na raty. Indyk bez nadzienia piecze sie szybciej, a wiec ja tam wrzucam do srodka tylko jakies kawalki owocow i cebule, tak na zapach jak rowniez galazke lub dwie jakichs swiezych ziol.
      Moczenie w wodzie z przyprawami powoduje, ze mieso nabiera smaku z tych przypraw, nie trzeba go pozniej ani solic, ani niczym posypywac, mieso jest bardziej soczyste. NIGDY nie otwieram piekarnika w czasie pieczenia!!!! Wszystko jest ustawione na temperature miesa i to wszystko. No chyba, ze widze, ze jedna strona sie piecze szybciej i grozi jej przypalenie to rzucam na te strone wczesniej przygotowana (odcisniety ksztalt) folie aluminiowa. Nigdy niczym nie polewam, nie macam, nie zagladam, kazde otworzenie piekarnika obniza temperature i co za tym idzie wydluza czas pieczenia, a to niepotrzebne.
      Moczyc mozna kazde mieso przed pieczeniem, moja mama moczyla glownie schaby i inne miesa, ktore po upieczeniu maja tendencje do bycia suchymi. Tak, ze metode moczenia to ja znalam i robilam z indykiem duzo wczesniej niz byla tutaj popularna.
      Mozna tez zamiast moczenia robic tzw. suchy brine (brine to ta woda w ktorej sie moczy) czyli posypac indora (lub inne mieso) mieszanka przypraw i na 24 godziny przed pieczeniem trzymac w lodowce. Robilam tez tak, ale mimo wszystko uwazam, ze moczenie jest lepsze na soczystosc miesa. Podobnie te pierwsze 30 min pieczenia w bardzo wysokiej temperaturze scina bialko skory i zamyka soki wewnatrz. Po upieczeniu moj indyk odpoczywa przez 45 min. do godziny zanim zaczynam go porcjowac, to jest rowniez konieczne zeby soki nie wyplywaly tylko zostaly w miesie. Tak samo robie z innymi miesami pieczonymi w kawalku.

      Delete
    4. W przyprawach albo marynatach ( w zależności od rodzaju mięsa) także zostawiam, w zasadzie każde mięso. Szczególnie takie, które się przyrządza w całości albo takie, które lubi być twarde (więc karkówkę w plastrach też marynuję). Lubię posmak owocowy w mięsach, więc często marynuje w soku z pomarańczy. Jednak w słonej wodzie i do tego lodowatej nigdy nie robiłam i zaciekawiło mnie co się w tym czasie z mięsem dzieje. Ja też każdą pieczeń najpierw daję do bardzo wysokiej temperatury, a potem tak 160-150 i długo, pomału.
      Nie wiem czy dostanę w moim grajdołku świeżą żurawinę :(:( Obawiam się, że nic z tego:(:(:(

      Delete
    5. Zante, ta woda do indyka, to nie woda tylko wywar z przyprawami, czyli jak to nazwalas marynata. A musi byc zimna, i to wszystko musi lezakowac w lodowce, bo to drob i w cieplej wodzie moglabys sobie salmonelle wyhodowac.
      Ja z kolei pieczenie opiekam na patelni na bardzo ostrym ogniu a potem dopiero do piekarnika, wiec w sumie robimy to samo tylko troche inaczej:)))
      Co do posmaku owocowego, bo ja tez lubie, wiec czasem do tej indykowej marynaty dodaje sok, najczesciej z pomaranczowy, lub ananasowy a raz nie mialam i dalam zurawinowy:))) Sok zurawinowy zabarwil idyka na fioletowo do dzis Tatek mi powtarza, ze tylko raz w zyciu widzial fioletowego indyka:))) Oczywiscie zabarwil tylko skore, czego po upieczeniu i tak nie bylo widac:)))

      Delete
    6. No ja też osmażam przed wsadzeniem do piekarnika! Ale rzeczywiście - tego nie napisałam. Wprost z patelni do bardzo gorącego piekarnika, żeby nie stracić temperatury.

      Delete
  3. Poczytałam menu i już jestem syta :)
    Paru rzeczy chętnie bym spróbowała, bo nigdy nie jadłam takich potraw.
    Na pierwszym miejscu do spróbowania jest ciasto czekoladowe z kiszona kapustą. Składniki wydawałoby się nie do połączenia, a jednak...
    Ech ty Czarodziejko kuchni. Gotować nie lubisz, ale jak już coś wysmyczysz to czapki z głów !
    Placki ziemniaczane uwielbiam . Teraz rzadziej je robię, ale kiedyś często. Moja rodzina lubiła je z cukrem, ze śmietaną, a syn lubił z keczupem. Jako stara poznaniara nazywałam je tradycyjnie plindze.
    Miłego konsumowania, fajnych rozmów i ciepełka przy stole życzę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, bo ja mam taki dziwny stosunek do gotowania:) lubie gotowanie swiateczne, wtedy wyszukuje przepisy praktycznie caly rok i tylko na miesiac wczesniej wybieram te ktore na pewno zrobie. Gotowania codziennego nie lubie, bo jest nudne:))) Ja robie placki ziemniaczane bardzo rzadko, a w sumie nie wiem dlaczego, bo wszyscy je lubimy. Pewnie mi sie stac przy patelni nie chce:))

      Delete
  4. No właśnie! Dopisuję się do Zante bo tu pora późna a jęzor na klawiaturę mi uciekł. No i rzecz jasna czekam na przepisy zwłaszcza ten sos żurawinowy z imbirem mnie frapuje. Może i ja się kiedy skuszę na jakieś ptaszysko

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sollet, ja mam drugi blog na www.gotujebomusze.blogspot.com i tam sa przepisy z poprzednich lat z Thanksgiving, jest wiec przepis na indyka, naprawde wychodzi bez pudla idealnie, jest tez przepis na zurawine, ale bez dodatku imbiru. Wyzej w odpowiedzi dla Zante wyjasnilam w jaki sposob i ile dodalam imbiru, wiec zapraszam na tamten blog:)))

      Delete
  5. Strasznie dużo jedzenia! I smakowicie jakoś opisane. Smacznego!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agniecha, tak naprawde w tym roku to jest jakos minimalistycznie, ale juz dotarlo do mnie, ze i tak nie zjedza:))) Czasem szalalam i robilam np. dwa rozne nadzienia do indyka, bo piecze sie je i tak osobno, wiec mozna poszalec:))

      Delete
  6. o matko! Dlaczego ja to przeczytałam PRZED pracą - teraz na widok MOJEGO śniadanka jakoś żołądek się buntuje:)))
    Mam nadzieję, że Zante wypróbuje część przepisów i poda w formie dla mnie -czyli jak chłop krowie na rowie:)
    Każde święto jest dobre, gdy się spotyka z najbliższymi:)))
    buziaki - pamiętam o Twoim zaproszeniu...kiedyś przylecę:*
    Uściski dla Ciebie i wspaniałego:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miska, zaraz Cie zdziele czymkolwiek:))) Jeszcze nigdy nie bylas, a juz uwazasz, ze moj przepis w wydaniu Zante, bedzie lepszy?? No chyba Cie pogielo przed praca:)))))

      Delete
    2. ja moja droga potrzebuję SZCZEGÓLNEGO przepisu -tzn - po przeczytaniu WIEM,że będzie mi smakować -Zante uprości tak, żebym mogła ZROBIĆ!
      Jeszcze doda zdjęcia;))))
      u Ciebie byłabym dawno,a le wiesz...TROSZKĘ daleko;)):****

      Delete
    3. No kopne w dupe:))) I wcale mi nie bedzie za daleko:)))

      Delete
  7. słyszałam o kompromisie - mąż kibic i żona romantyczka spędzali wieczory oglądając mecze przy świecach.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, no jakos moja wyobraznia tego nie ogarnia:))) Na szczescie my oboje nie uznajemy kompromisow i pod tym katem sie dobralismy, wiec nie ma problemu:)) Kompromis to naszym zdaniem jak wyrostek robaczkowy, takie niby nic a umrzec na to mozna:)))

      Delete
  8. wow, Star, moje nowe marzenie od dzisiaj to spędzić u Ciebie Thanksgiving, nawet mogę siedzieć w piwnicy, byle by dostać coś z tego stołu :-) połączenie czekolady i kapusty kiszonej odważne wg mnie, no ale kiedyś nie potrafiłam sobie wyobrazić ciasta marchewkowego, jak pierwszy raz zrobiłam to Skarb nie chciał jeść, dopiero za drugim razem mu nawciskałam, że to piernik i wtedy spróbował... pozdrawiam gorąco (czytam regularnie ale na komentarze już nie zawsze czasu starcza)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, nie dziwie sie Skarbowi, mnie tez zajelo 15 lat zeby sprobowac ciasto marchewkowe:))) Jakos dynia, ziemniak, marchewka to do mnie niekoniecznie przemawialy w wersji deseru:))) No ale jak sie juz zmobilizowalam to teraz jade rowno:P
      Kochana ja tez czytam u Ciebie, moze bardziej odpowiednie bedzie wpadam, zerkam, sledze a komentarz... czasami:))
      Za duza ta blogownica, nie ogarniam:)))

      Delete
  9. Mam w zamrażarce 1 kg żurawiny... hmmmm... chyba popełnię Twój sos....tylko trza wyjść po gruszki i imbir...
    Do Świąt zdążę,.
    Chyba ;-)
    Pyszności, smaczności.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tasiu, jak sie tylko zmobilizujesz na te gruszki i imbir to gwarantuje, ze nie bedziesz zalowac:)))
      Buziam:***

      Delete
  10. Ciasto z kiszoną kapustą mnie zaintrygowało :) napisz koniecznie jak smakowało!
    A menu imponujące! Dobrego świętowania :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A pewnie, ze napisze, bo sama jestem ciekawa, chociaz Wspanialy reczy glowa, ze nikt nie wyczuwa zadnej kapusty:)))

      Delete
  11. ja domagam się przepisu na ciasto z kiszoną kapustą ! a i czy na tym drugim blogu jest" to " ciasto marchewkowe ???
    wszystko czyta się smakowicie ale mięso indycze mi nie smaczy
    ostatnie zdanie jest dwuznaczne hahaha ja rozumiem zabawiać się sobą no ale dziećmi ??? na to jest paragraf hahaha
    przyjemnego świętowania ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, przepis na ciasto marchewkowe jest na Gotuje bo musze, obecne z kapusta dostanie sie na bloga po swietach, bo wiesz, dzis to ja pichce))
      Zabawiamy sie dziecmi:))) ale w sposob nie podlegajacy paragrafom, ot jedno drugiemu patrzy na rece:)

      Delete
  12. Tez w tym roku popelnilam zupe krem z marchewki, z imbirem z tym, ze dodalam 2 lyzki ryzu brazowego i sama smietanke ( jak szalec to szalec) wyszla pyszna !! a sos zurawinowy zrobilam z duza iloscia Grand Marnier, i miodem, tez pycha.
    Nienawidze powtarzania przepisow co roku, alergie mam normalnie, nuuuuuuuuuuuda,
    To ciasto z kapusta kiszona to dla mnie nowosc, trzeba wyprobowac.
    Black Friday spedzilam na aukcji, haha. ceny byly nawet przyzwoite to sie cos zarobi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Liz, nie moge dodawac do zurawiny Grand Marnier bo mamy dzieci:((( Wczesniej dawalam, a miod uzywam zawsze, bo ja nie uzywam cukru, tzn. cukier tylko do pieczenia ciast.
      Ciasto z kapusta wpisze po swietach.
      Hahaha na aukcji to jednak zupelnie cos innego niz w Walmart:))))))))))))))))))

      Delete
    2. Fakt, zapomnialam, ze nieletnie sa.
      Szczerze, nie wyobrazam sobie, ze moglabym stac w kolejce po jakies gry albo inne badziewie. Jedyne kolejki w jakich w zyciu stalam to byly w ksiegarni w Polsce.

      Delete
    3. Widzisz na co mi przyszlo:)) Bycie babcia jest fajne, ale jednoczesnie rozpierdala zycie na jakis czas. Nawet durny cider musze robic w dwoch wersjach: chrzczony dla doroslych i poganski dla dzieciow:)))

      Delete
  13. Zupełnie zwariowane i ciekawe menu jak dla mnie.
    Smacznego i radosnych chwil z rodzinką:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha Dorko, dobrze, ze do tego "zwariowanego" dodalas "ciekawe", ladniej wyglada:))) Menu jest zupelnie niepolskie, ale ja juz naprawde bardzo niewiele gotuje po polsku. Chyba tylko barszczyk wigilijny i zurek wielkanocny:))) Cala reszta z roznych stron swiata.

      Delete
    2. Absolutnie nie miało zabrzmieć krytycznie, broń Cię blog, mam nadzieję,ze tak nie pomyślałaś:)))
      Róznorodność przepisów zawsze jest dla mnie niezwykła, uświadamia mi jednocześnie jakie mam,,klapki" na oczach i niepobudzone kubki smakowe;)))

      Delete
    3. Dorko, alez oczywiscie, ze nie pomyslalam, ze mialo brzmiec krytcznie. Ja nie z tych co wszedzie podejrzewaja spisek:)) Po prostu sie obsmialam i tyle::)))

      Delete
  14. Daj Boziu!!! innym takie "nieprzystowanie" ..... bo "tradycyjnosci" czasmi w wielu za wiele, a kreatywnosci niestety brakuje.
    Swiateczne usciski

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, u mnie to zadna kreatywnosc, ja wyszukuje przepisy i ewentualnie sobie cos podrasuje pod moj gust:)) TY to jestes kreatywna, jak wchodze do Ciebie i widze te rozne cuda to mi normalnie slina do podlogi cieknie.

      Delete
  15. Przy cieście czekoladowym z kiszoną kapustą i majonezem, wymiękłam. Na resztę menu sie piszę, nawet bardzo, a do sałaty polecem włoski sos redukowany z czerwonego wina, u mnie do nabycia w sklepie ;D
    Po Twojej stronie wody mieszkałam tylko trzy lata, ale nigdy nie wzięłam udziału w czarnej głupawce.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dobre, Dreamu, zaraz lece do Ciebie do sklepu:)) A serio to ja sobie sama redukuje sosy, i octy np. balsamic.
      Czarna glupawka to jest wstyd na caly swiat, no ale wiesz, ja na szczescie mieszkam w NYC i nie mam nic wspolnego z Ameryka:))

      Delete
  16. Byłam tutaj wczoraj,jestem dzisiaj i tak się zastanawiam jak Twoje meni smakuje ???!!! Wiem wiem każdy ma inne podniebienie ,ale ciasto z kapustą i majonezem ?! Kusi ,aby zrobić ,ale.... :)
    Star czy ten sos żurawinowy pasuje również do gęsi ??? Nie pamiętam smaku indyka byłam za mała,ale pamiętam piękny ptak biegał u babci na podwórku ,potem powiedzieli ,że uciekł teraz już wiem ,że go zjedliśmy :)))))
    hehe właśnie oglądam na polsat2 OBLICZA AMERYKI pokazują indyka jak go tradycyjnie przygotować - w dupsko cytrynę :))))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak smakuje? Wybornie!!! I to nie tylko moje zdanie:) Przez wiele lat wsrod polskich przyjaciol, to ja robilam Thanksgiving, bo "nikt nie umial tak gotowac jak Star" Jak sie wreszcie zbuntowalam i w czerwcu oglosilam, ze nie robie to wiekszosc byla obrazona, a dwie pary do dzis sie do mnie nie odzywaja:))) A ja uwazam, ze od czerwca do konca listopada jak ktos umie czytac to powinien sie nauczyc gotowac.
      W mojej obecnej rodzinie, dzieci i Tatek uwazaja, ze nikt nie robi takich swiat jak Star.
      Ciasto z kapusta juz teraz moge powiedziec, ze bedzie hitem, bo jak przekladalam to musialam dla wyrownania skroic troche wierzchu i jest pyszne, bardzo czekoladowe i bardzo wilgotne, krem z majonezem tez jest bardzo dobry, bo przeciez nie wyczuwa sie w nim majonezu, a dodatkowo wzbogacony wiorkami kokosowymi i mielonymi nerkowcami.... pycha!!!!
      Co do cytryny w dupsko indyka? Cytryna wzbogaca wszystkie smaki i nadaje im doskonaly aromat, wiec ja sok z cytryny daje nawet do zup czy gulaszu, jak czuje ze czegos mu brakuje i zawsze cytryna zalatwia sprawe.
      Ja oprocz cytryny dam dzis indykowi w dupe cebule, galazke szalwii i galazke tymianku, oraz jablko.

      Delete
    2. Upsss zapomnialam o sosie zurawinowym. Moim zdaniem nadaje sie do kazdego drobiu, na pewno do dziczyzny, a w zasadzie to my lubimy do kazdej pieczeni:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...