Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, November 10, 2013

Miales chamie zloty rog czyli jak sie z gola dupa ostalam

Wakacje sa super, ale maja jeden bardzo powazny mankament pod tytulem "Powrot do zycia po wakacjach". Dla mnie to jest tragedia w pieciu aktach.
Po pierwsze tak samo jak nie lubie pakowania tak jeszcze bardziej nie lubie rozpakowywania.
W dniu kiedy wrocilismy z wakacji pierwsza rzecz jaka zrobil Wspanialy to rozbebeszyl swoj bagaz, ja za to pierwsza rzecz jaka zrobilam to siadlam przy komputerze;) Tuz przed pojsciem spac zapytal:
-- A Ty co nie rozpakujesz swojej walizki?
-- A po co mam robic dwa razy te sama robote.
-- Jak to dwa razy???
No to wyjasnilam, ze przeciez szmaty w walizce sa czyste, bo dzien przed wyjazdem zrobil pranie u Dottie, wiec wszystko tam jest czyste. Jak wyjme z walizki i wloze to do szafy to za lada moment bede musiala wyciagac, bo trzeba zmienic zawartosc szafy na zimowa.
Nic nie powiedzial, popatrzyl tylko na mnie z niedowierzaniem.
Kryste, przeciez wie, ze ja jestem za leniwa, zeby cos zrobic raz, a juz dwa razy to absolutnie nie wchodzi w rachube. I tak moja walizka ciagle stoi z zawartoscia:))
Dlugie gacie mam bo kupilam, bluzke jak nawet zaloze z krotkim rekawem, to zawsze mozna zarzucic na to jakis kubraczek i juz jest dobrze, w koncu nie jest jeszcze tak zimno.
A kubraczkow mam do zasrania, albo i jeszcze wiecej, bo lubie i te akurat wisza w szafie Wspanialego, bo w mojej sie nie mieszcza, caly okragly rok.
W sumie uznalam, ze jestem uratowana.
Ale mialam naprawde szczere checi zeby cos z tym zrobic w ten weekend.
No coz szczerymi checiami ponoc jest pieklo wybrukowane i ja sie przyznaje bez bicia, ze mam duzy udzial w tym brukowaniu.
W sobote jak Wspanialy wrocil od dentysty to zaraz zazyczylam sobie, zeby mi pomogl wyciagnac pojemniki spod lozka z odzieza zimowa. Mam takich pojemnikow trzy, pakuje sie w torby, odsysa powietrze, i potem ta torba plastikowa miesci sie w takiej zgrabnej torbie cos jakby z plotna zaglowego. Kazda torba zamknieta na zamek blyskawiczny, usztywniona na ladny prostokat, ma nawet uszy i jest fajnie:)
Znaczy powinno byc fajnie... gybym ja robila to tak jak byc powinno...
No ale, ja jestem ja i robie to po mojemu, a po mojemu taki pojemnik za cholere nie miesci sie pod lozkiem bez podniesienia lozka:)) Jak wpycham trzeba podniesc i jak wyciagam tez. Przy wpychaniu czesto jeszcze siadamy na lozku i podskakujemy, coby sie pojemnik splaszczyl i nie podnosil lozka.
Ale do brzegu.... jak mowi Klarka.
Poszlismy wiec w sobote z ranca, bo bylo jeszcze przed 11ta i Wspanialy ambitnie podniosl lozko, ja wyszarpalam te pojemniki i sie zmachalam. Siadlam na lozku robiac glebokie wdechy i wydechy.
-- Wyglada na to, ze teraz musisz odpoczac - rzucil Wspanialy wychodzac z sypialni i zostawiajac mnie na polu walki.
-- A pewnie, ze musze, te szmaty strasznie ciezkie - powiedzialam idac za nim, przeciez nikogo nie zabilam, zebym za pokute musiala ciezko pracowac.
Znow odsiedzialam przed kompem i zachcialo mi sie spac, to poszlam i ucielam sobie dwugodzinna drzemke. Pojemniki staly na podlodze sypialni i ani nawet zaden nie drgnal.
Przespalam sie, wrocilam do zywych, polazilam po chalupie i zupelnie nie mialam nastroju do zadnej roboty.
-- Tak mi sie strasznie nie chce robic tej szafy - powiedzialam tak w proznie.
-- To nie rob, zrobisz jak Ci sie bedzie chcialo - powiedzial rowniez w proznie Wspanialy.
-- Skarbie, nie masz pojecia jak ja Cie bardzo kocham!
Zarechotal zlowieszczo i dodal:
-- Tylko wieczorem trzeba bedzie jakas sciezke zrobic przez sypialnie, zebym sobie zebow nie wybil idac po ciemku do lazienki.
-- Masz to jak w banku.
I oczywiscie pojemnikow nie ruszylam.
Dzis rano umowilismy sie z Nuska na zakupy, Wspanialy przed wyjazdem naszykowal pranie do pralni, a ja stoje z gola dupa i nie mam sie w co ubrac. Moglam cos wygrzebac z tych pojemnikow, ale naprawde mi sie nie chcialo, a zmuszac sie tez nie lubie, bo od tego robia sie wrzody na zoladku i kamienie na nerkach;))
Zalozylam jakies gacie, bluzka z krotkim rekawem, na to kubraczek i juz sie dalo wyjsc z domu.
Przyjechalismy o calkiem przyzwoitej porze, rozpakowalam zakupy, przygotowalam nawet cos do zarcia, a pojemniki?
Jakie pojemniki?
Moze jutro zrobie...
Chociaz to tez nie jest pewne, bo jutro spotykam sie z Nuska na lunch, jak pojem to moze mi sie znow nie chciec...
Oj tam, temperatura ciagle w granicach przyzwoitosci i slonce swieci, kto by myslal o zimie...

P.S.
Do wspomnien wakacyjnych wroce jak sie uporam z pojemnikami i szafa, uprasza sie o cierpliwosc.

33 comments:

  1. znam to. nierozpakowane torby tygodniami. nienawidzę rozpakowywać.

    (mnie motywuje kupienie sobie czegoś nowego. wtedy dostaję jazdy na porządki w garderobie. albo w butach jak to buty. albo w kosmetykach jak to szminka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie juz chyba nic nie motywuje:) No moze poza przeprowadzka, bo na nowych mieszkaniach zawsze mialam jakas nadzwyczajna chec do roboty, ale to tez nie trwa dluzej niz 6 miesiecy:))

      Delete
  2. A mnie nie wiem co motywuje? Chyba nie ma takiej siły sprawczej. Po prostu nagle dostaje weny twórczej i biorę się za porządki. Tylko szkoda, że tak rzadko ona się u mnie pojawia ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sily sprawczej dostaj tylko jak juz koniecznie musze i to na ostatnia chwile:))

      Delete
  3. Skoro podróży cd. dopiero po pojemnikach, a z tymi będzie szło tak wartko jak dotąd, to może się zdarzyć, że kole Wigilii to będzie.
    Mogłabym, oczywiście, jako czarownica z urodzenia, wywołać tam u Ciebie mróz i tym okrężnym sposobem przyspieszyć proces. Ale ja jestem dobra czarownica.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie, tak zle nie bedzie. Wypizgnelam wszystko na lozko wiec nie mam wyjscia, musze cos z tym zrobic bo nie bedzie gdzie spac:))

      Delete
  4. ja na swoich 50 metrach muszę wszystko robić od razu bo prowadze "otwarty dom" wiec musiałabym zapraszać tylko kangury albo orły ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To swieta prawda, ze jak czlowiek ma mala powierzchnie to musi, nie ma innego wyjscia i moze to jest dobre;)

      Delete
  5. Replies
    1. Patrze, patrze tylko czasem w dupe zimno:))

      Delete
  6. goła doopa mnie zaintrygowała , ale poczytam jutro . Krótko bo krótko znam Ciebie i wiem że ta Twoja dooopa jest bardzo twarda.

    macham do jutra - Gryzmo

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda nawet jak gola to tez twarda:))

      Delete
  7. Nie, ten Wspaniały to rzeczywiście jest wspaniały!!! Co zaś do pojemników, to może jakoś tak wspólnymi siłami z Nuśką?:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No co Ty Errato??? Nuska z tej samej szkoly co ja:))) My jak siostry blizniacze, dokladnie te same charakterki i zdolnosci:)

      Delete
  8. U mnie jak pierdolnelo w szafie wszystko,czyli zarwalo sie pod ciezarem to taki stan trawl o ile pamietam dwa miesiace zanim cos z tym zrobilam:)))
    Robota nie huj moze stac tydzien;))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, mnie sie tez juz tak kiedys zrobilo i to w srodku nocy, wyobrazasz sobie ten huk? I nie masz pojecia skad on pochodzi:)) A roboty potem dopiero od groma i ciut ciut.

      Delete
    2. Mnie sie tak stalo w dzien,bylam w kuchni ,i masz racje,nie mialam bladego pojecia z kad ten huk.Obieglam cala chalupe dookola,czy aby czasem jakis obiekt z nieba nie spadl,potem zajrzalam do karzdego pokoju(do szafy nie zagladalam)w pokojach wszystko stalo na swoim miejscu.Dopiero po jakis trzech dniach od tego huku odkrylam co bylo przyczyna jak chcialam sie do szafy dostac;))))))
      A i roboty tez bylo sporo bo wymiana wszystkiego od regalow po malowanie.

      Delete
  9. ja nie mam takich dylematów po wakacjach, bo wtedy wszystko ląduje w pralce i chciał, czy nie muszę to potem poskładać :)))) oraz, współczuję bardzo trudnego powrotu do rzeczywistości :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Normalnie to ja tez bym tak zrobila, ale Wspanialemu sie zachcialo robic pranie u ciotki:) Wiec przywiozlam wszystko czyste i poskladane:)) Pomieszal mi szyki tym praniem.

      Delete
  10. Ja się rzucam dorywczo na garderobę, ale jak mnie już napadnie, to pakuję, przepakowuję, przewieszam, odkładam. Przewieszam koszule na wieszak obok, do garderoby męża. :-) A średnio 3-4 razy w roku stwierdzam, że jakieś bluzeczki są do oddania i znowu przeglądam zawartość itp. A jeszcze do "obrobienia" mam garderoby moich 2 małych synów (regularnie wywożę jakieś torby z małymi ubraniami do sklepu Sue Ryder.:-).

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, dorywczo to ja sie rzucam na Wspanialego:)) Dzieci malych juz dawno nie mam, a w moim wieku tak sie juz z garderoby nie wyrasta:) Tak wiec rzucam sie na szmaty dwa razy w roku kiedy trzeba je zmienic sezonowo:))

      Delete
  11. Mam trochę inaczej, pakować się nienawidzę, za to z powrotem idzie mi dobrze: wszystko do prania, reszta do łazienki i git, i do kompa :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, byloby do prania, gdyby Wspanialy nie zrobil prania na dzien przed powrotem z wakacji. Jakos nie widze sensu prania czystych rzeczy:)) No namieszal mi chlop i tyle, a dodatkowo nasz powrot zbiegl sie ze zmiana szafy z letniej na zimowa.

      Delete
  12. Jak to u nas spiewa jeden pan: - Przewrocilo sie, niech lezy, caly luksus polega na tym, ze nie musze zaraz sprzatac, bede sie potykac czasem Bede sie czasem potykac, ale nie o to chodzi...''

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja wlasnie jestem z tych co ten pan:)) Powiem wiecej, jak sie przewrocilo to niech sie samo podniesie:)) Upadlo niech lezy az odpocznie:))

      Delete
  13. trzeba przyznać że Wspaniały stanął na wysokości zadania! :))))
    a Tobie życzę jak najszybszego uporania się z odzieżą bo wspomnienia wakacyjne mnie nęcą!!! :)
    Buziole wielkie :*****

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, a ma to Wspanialy inne wyjscie? Ale serio on taki jest, niczego nie oczekuje, a juz na pewno niczego nie wymaga, a ja sie odwdzeieczam tym samym i tak nam sie zyje spokojnie.
      Wspomnienia wakacyjne juz byly, nie wiem czy czytalas, wiec jak by co to polecam;) Jest duzo zdjec, wiec musialam ograniczyc ilosc notek na stronie do jednej.
      buziam:*****

      Delete
  14. Star jesteś okropna zabieraj się za układanie , będziesz bardzo zadowolona bo będzie przejście do wygodnego wyrka :)Gorzej jak ktoś się potknie i ząbki sobie powybija więc sama widzisz będzie wydatek nieprzewidziany z bólem :))))) Ojjj Star jesteś niesamowita ,a co dopiero jak będziesz w wieku Tatka hehe ?!
    Pozdrawiam serdecznie :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tam zaraz okropna:)) Leniwa tylko :P Do Tatkowego wieku moge nie dozyc, wiec trzeba korzystac poki sie daje;))

      Delete
  15. przybijam piąteczkę- nienawidzę pakowania, a rozpakowywania jeszcze bardziej- toż to istny koszmar!
    łączę się w bólu;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nareszcie!! Ktos kto rozumie i ma podobnie:))

      Delete
  16. Z pakowaniem niem ma problemu,bo oznacza wyjazd,za to powrotne rozpakowywanie mnie nuży.Fakt, jak jest do prania to od razu to robie,ale gdybym nie musiała prac,to pewnie tak jak u Ciebie,rzeczy musiałyby odstac swoje;))

    ReplyDelete
  17. Pakowania nie cierpię - zawsze mam wrażenie, że czegoś zapomniałam, że coś jeszcze mogłam wcisnąć itd., a rozpakowywania nienawidzę, bo zawsze się okazuje, że pzrez czas mojej nieobecności ktoś niecnie zmniejszył mi szafę i to przedtem się w niej mieściło, teraz wejść nie chce, a poza tym jest więcej prania i w ogóle się zastanawiam, dlaczego krasnoludki wyginęły:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...