Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, November 5, 2013

Tak sie chce zestarzec

Na piatek Roy mial sie zgloscic w szpitalu na biopsje, zabieg mial trwac w/g jego przewidywan nie dluzej niz 2 godziny. Wspanialy przewidywal 5 do 6 godzin, bo przeciez znieczulenie i te inne pierdolamenty. Tak czy inaczej postanowilismy, ze jest to najlepszy dzien na zabranie Tatka i Mary na wycieczke do Parku Sequoia, ktory znajduje sie w poludniowej czesci pasma gor Sierra Nevada.
Judie probowala mnie ostrzec jak nalezy postepowac z jej mama, ktora ponoc bywa uparta i nie da sobie przetlumaczyc. Sluchalam grzecznie, w koncu widze kobiete (Judie) pierwszy raz w zyciu na oczy, wiec niech sobie pogada, ale wtracil sie Tatek:
-- Judie, Ty sobie oszczedz tego gadania. Star sobie poradzi z Mary bez problemow, bo ona sobie radzi ze mna, wiec ma praktyke.
Jak widac nauka nie idzie w las, bo Judie glownie chodzilo o to, ze Mary sie upiera chodzic bez balkonika, lub nawet laski. Nie ze mna takie numery.
Ale juz nastepnego dnia o 8 rano jak pakowalismy samochod do wyjazdu i Tatek zobaczyl w bagazniku dwa balkoniki to zapytal:
-- A ten drugi balkonik to po co?
-- Nie "po co?" tylko dla kogo? I odpowiedz brzmi dla Ciebie - rzucilam przez ramie pakujac zapas wody w butelkach.
-- Ale ja mam solidna laske...
-- Laske tez zabierasz.
Koniec dyskusji. Wspanialy tylko rzucil mi spojrzenie, bo jak jego znam to bawil by sie w dyskusje z nimi i przekonywanie o slusznosci swoich decyzji. Ja zalatwiam te sprawy odgornie:)
O 9:30 wydalam ostateczna komende:
-- Sniadanie zjedli, mocz oddali to pakowac sie do samochodu.
I towarzystwo grzecznie pomaszerowalo.
Troche mielismy ubaw z ciotka, bo jako, ze siedziala za Wspanialym, to jego obowiazkiem bylo sprawdzic czy ciotka odpowiednio zabezpieczona zanim ruszymy.
Tatek za moimi plecami radzil sobie doskonale z pasami.
Samochod wysoki, ciotka miala problem zeby sie wdrapac, dodatkowo siedzenia z jakiegos czepliwego materialu nie dawaly jej poslizgu wiec sie troche gramolila, a Tatek ja popedzal:
-- No pchaj ta wielka dupe!!
Mowie Wam jak dzieci:))) Jak juz ciotka sie usadowila to nie mogla sobie poradzic z pasami, wiec powiedzialam Wspanialemu, ze musi jej pomagac.
No ale, chlop jak chlop:
-- Ciocia podniesie lewa reke w gore.
A ciotka gruch prawa do gory.
-- Nie prawa, lewa - dopominal sie Wspanialy.
Wreszcie tak zaczal ta ciotka motac, ze o malo jej nie przecieli tymi pasami, bo jeden mota, a drugi (Tatek) juz ciagnie sprzaczke. Ja patrze, ciotce oczy na wierzch wychodza, powietrze lapie jak ryba.
-- Noz kurwa mac, dwoch Was jest i nie mozecie sobie z jedna baba poradzic, przeciez ja dusicie!!!
Jakos pojechalismy, na poczatek widoki nudne, ale z czasem zaczelo byc co raz ladniej.





Troche im to czasu zajelo zanim sie nauczyli ciotke zabezpieczac, ale na trzecim przystanku juz bylo calkiem przyzwoicie.
Za to na trzecim przystanku ciotka nam sie zaklinowala w sraczyku.
Nie smiejcie sie, to sa uroki starosci i jak nie pomrzemy w odpowiednim czasie to wszystkich nas to czeka. Przystanelismy na papierosa przy jakims zajezdzie, wiec i do ubikacji byla okazja pojsc. Ja i Wspanialy palimy, mlodziez poszla sie odcedzic. Tatek juz wrocil, a ciotki nie widac.
Ale ja tez czulam juz, ze mi zbiornik do nastepnego postoju nie wytrzyma, wiec pedaluje do damskiego przybytku. Cisza spokoj, nikt nie krzyczy, nikt nie wola pomocy, to wlazlam do pierwszej wolnej kabiny i siedze.
Nagle patrze, na dole scianki dzialowej miedzy kabinami ukazala sie reka... reka mojej ciotki.
Widze, ze probuje sie przytrzymac, czegos zlapac i w tym momencie dotarlo do mnie, ze faktycznie muszle klozetowe w tym przybytku sa wyjatkowo niskie i pewnie ciotka ma problem z podniesieniem sie do pionu.
Dotknelam reke i mowie:
-- Ciociu, to ja Star.
-- Oj dziecko, jak dobrze, ze jestes, ja nie moge wstac i jak siegne jedna reka to drugiej mi juz nie starcza.
-- Ciocia sie nie martwi, zaraz cos wymysle.
-- Dziecko, ale jak? Ja tu siedze ze spodniami spuszczonymi - biedna ciotka zaczela sie krygowac.
-- I cale szczescie, bo spodni na zmiane to nie mamy - rozweselilam ja.
Kabina duza, wiem, ze siedzac na klopie nie da rady siegnac reka zeby otworzyc zasuwke drzwi, wiec pytam:
-- Czy ciocia da rade otworzyc drzwi laska?
-- Sprobuje...
-- Dobrze to ja juz wychodze i zaraz bede przed drzwiami kabiny.
Wyszlam i dalam znak do dzialania.
-- Ale wiesz, ja taka gola jestem... - zaczela na nowo.
-- Ciocia przestanie cudowac, ja juz pare golych dup w zyciu widzialam.
-- Ale nie takie stare... - powiedziala z niesmialym smiechem, wiec uznalam, ze nie jest zle.
-- Stare czy nie, z kazda minuta jak ciocia tam siedzi, to ta dupa jest starsza, wiec niech ciocia otwiera te drzwi bo jak ciocia nie da rady, to bede musiala wezwac pomoc i wtedy ta dupe wiecej ludzi zobaczy.
Otworzyla. Halleluja!!!
Podalam jej rece i jakos dala rade wstac.
Przed wyjsciem z przybytku poszlam do obslugi i powiedzialam, ze taka nam sie przygoda trafila i uwazam, ze te sraczyki sa za niskie.
-- Tak, masz racje, w przyszlym miesiacu mamy wymieniac, bo to nie pierwsza taka przygoda.
Mam nadzieje, ze wymienia, a tymczasem nareszcie dojechalismy do parku:






W dalszej czesci wycieczki widoki przesliczne, ale droga tak kreta, ze Wspanialy nieprzyzwyczajony do tak duzego samochodu mial niezla zaprawe na tych serpentynach.




A samochod w porownaniu z nasza Sabcia wielkosci autobusu:)


Za to przystanki robilismy teraz czesciej bo co chwile bylo cos wartego rzutu okiem.
Och jak ja kocham takie widoki!!!




I w dolinie jakis strumyk, w ktorym zablakalo sie jeszcze troche wody, bo trzeba Wam wiedziec, ze w tym rejonie Kalifornii nie padalo od 175 dni, a to przeciez prawie pol roku.


Droga niesamowita, na ponizszym pierwszym zdjeciu widac kawalek, na ktory zaraz wjedziemy, a w momencie robienia zdjecia jestesmy ciagle troche wyzej i zdjecie udalo mi sie kliknac boczna szyba:


Nastepne zdjecie robione z zakola widokowego pokazuje trase, ktora nas czeka za moment:


Pomimo czestych ostrzezen nie udalo nam sie natknac na zadnego dzikiego zwierza, czym jestem troche zawiedziona:


I do tego caly czas przepiekne kolory jesieni, wszyscy juz chyba wiedza, ze jesien to moja ulubiona pora roku, ale jak mogloby byc inaczej:




Kolejne zdjecia to suche koryto rzeki Deadly River, ktora kiedys byla bardzo grozna.





Nareszcie dotarlismy do slawnych sequoia drzew, to najstarsze drzewa na ziemi, wiekszosc z nich ma od 2000 do 3000 lat, charakteryzuja sie brunatno-czerwona kora i strzelistym ksztaltem.





Sa przepiekne, a ja mam slabosc do drzew. Dla mnie kazde drzewo to dzielo sztuki, a ze te sztuke stworzyla natura to tym bardziej ma dla mnie ogromna wartosc.


Takie widoki powalaja mnie na kolana.
A tu nasza mlodziez dzielnie zwiedzajaca. Jest tutaj o tyle latwo, ze wszedzie mozna podjechac samochodem, a wiec chodzenia dla starszych jest niewiele. W niektorych miejscach sa nawet osobne parkingi dla osob niepelnosprawnych. Bardzo mi sie to podoba, ze daje sie ludziom starszym i niepelnosprawnym mozliwosc zwiedzania swiata.




I wreszcie jedno z najslawniejszych drzew parku General Sherman, nie jest to najstarsze drzewo wsrod sequoii, ale masa najwieksze na swiecie:





Mialam ogromny problem z wyborem zdjec, bo mam ich naprawde od groma i ciut ciut:))
Wiec jeszcze Was troche pomecze;)



A to ponizej zazyczylam sobie specjalnie zeby Wam udowodnic, ze nie jestem az tak strasznie gruba.


Niestety jesien ma to do siebie, ze dzien co raz krotszy, a przed nami dluga droga do domu. Denerwowalam sie tez, bo nie mielismy sygnalu w naszych komorkach i caly czas nie wiedzielismy jak sie udala wizyta Roya w szpitalu.
Kilka zdjec z drogi powrotnej:






Jak widac na powyzszym zdjeciu w wiekszosci predkosc jest ograniczona do 10mil na godzine, to jakies 15km ale tak ostre serpentyny naprawde nie pozwalaja na wieksza szybkosc.
Wspanialy caly nastepny dzien narzekal na bol w barku od trzymania kierownicy.



Ostatni postoj przy zachodzacym sloncu:



zZegnajcie Sequoie, zegnajcie gory.. moze jeszcze kiedys...


Wrocilismy juz poznym wieczorem.
Roy zostal na noc w szpitalu.

62 comments:

  1. Nieprawdopodobne, jaka Natura jest fantastyczna!
    Dziękuję za zdjęcia, więcej, więcej... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziewanno, czesto podziwiamy to co stworzyl czlowiek, moga to byc budowle, swiatynie, obrazy, muzyka, w sumie kazde dzielo sztuki czy obiekt stworzony przez czlowieka moze wprowadzic w zachwyt. I tak jest, takie momenty tez mam, ale dzielo natury dziala na mnie o wiele bardziej, po prostu rzuca na kolana. Nie potrafie nawet wyrazic slowami co czuje, stoje z otwarta japa i sie gapie a po policzkach plyna lzy.

      Delete
  2. Ślicznie tam ale z całego wpisu najbardziej podobało mi się zdanie o tym jak to wszystko jest urządzone tak żeby starsi i niepełnosprawni też mogli podziwiać takie widoki - nie wyobrażam sobie wycieczki w takie góry z takim towarzystwem w Polsce ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. PP, w Polsce tez kiedys tak bedzie, to wszystko jest do zrobienia. Do tej pory nie myslalo sie wiele o starosci, ale cos sie rusza w tym kierunku.

      Delete
  3. Piekne widoki:) Zaraz wysylam linka do tego postu do D, niech sie "zaraza" ode mnie checia zobaczenia takiej wlasnie Kalifornii!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, na pewno go zarazisz:)) Zreszta on jest bardzo podatny na takiego bakcyla:)))

      Delete
  4. Tak,to prawda,natura jest najlepszym artysta wszechswiata.
    Swietna wycieczka,ja tesknie za Wielkim Kanionem,namawiam mojego na wspomnieniowa wycieczke ale na razie nie mamy jak sie wyrwac.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, Wielki Kanion to tez miejsce gdzie zaniemowilam, a tym bardziej ze bylam tam nie w Parku Narodowym gdzie wszystko jest zabezpieczone barierkami ale na terytorium Indian, gdzie wszystko jest dzikie, bez zadnych zabezpieczen, po prostu nie tkniete ludzka reka.
      Powalajace wrazenie.

      Delete
  5. Zachwycające... Widoki kapitalne!
    Ale te drzewa... nie mogę oczu oderwać :)))
    I faktycznie - świetnie, że pomyślano o osobach starszych i niepełnosprawnych, bo każdy powinien mieć możliwość zobaczenia takiego krajobrazu, bez względu na wiek czy sprawność fizyczną.
    Pozdrawiam ciepło

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, ja mam jakiegos swira na punkcie drzew. Wystarczy, ze pojde do parku i juz naklikam zdjec drzew, kazde drzewo to dla mnie cos pieknego. A te tym bardziej jak pomysle ile lat przetrwaly to mnie rozklada na lopatki.

      Delete
    2. Mój S. zawsze dostaje fioła, bo podczas spaceru nieustannie gapię się na korony drzew, splątane konary itd. Ale... uwielbiam :)))

      Delete
  6. Rozumiem Twoj zachwyt, ja tez bym "piala" !!!
    Usciski

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, czemu nie jestem tym zaskoczona?:)))

      Delete
  7. Wow! Cuda. Masz rację - każde drzewo jest dziełem sztuki. Poproszę o więcej zdjęć.... I czekam na dalszy ciąg.
    Pozdrawiam jesiennie ( czyli kolorowo, żeby nie było że na smutno )

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tasiu, pewnie, ze jesiennie to nie smutno:)) Mnie sie jesien zupelnie nie kojarzy ze smutkiem, ani przemijaniem, ale z cieplem, pewnoscia przetrwania, jesien jest tak dojrzala i cudna... zupelnie jak kobieta po 50tce:))) Juz nie podlotek jak wiosna, ktorej mozna w glowie zawrocic ale kobieta z doswiadczeniem i madroscia zyciowa.
      buziaki:***

      Delete
  8. Eh, góry kocham miłością wielką. Tym bardziej gęba mi się uśmiechnęła, jak czytałam, o tym jak nauczycielka Ci manto dała na wycieczce klasowej do Zakopanego, bo Tatry i "Zakopiec" to moje miejsca :)
    A zachwyt tym co zobaczyliście-oczywista oczywistość jak to mówił pewien polski polityk... :)
    Niestety nie miałam okazji zobaczyć jak to wygląda za granicą, ale u nas aktywizacja seniorów i osób niepełnosprawnych nadal według mnie mocno kuleje, chociaż niby coś tam robią w tej sprawie...
    A jesień macie tam cudną, taka nasza polska złota :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, no dostalo mi sie w tym Zakopcu:))) I bede to pamietac az do smierci:) Jesien nawet w NYC mimo, ze zimniej niz w Kalifornii jest z reguly bardzo sloneczna i kolorowa. Dobrze, ze w Polsce tez sie biora z udostepnienie takich miejsc starszym i niepelnosprawnym, przeciez Ci ludzie tez chca zobaczyc piekno natury. Na pewno za kilka lat bedzie duzo lepiej niz teraz, to wymaga czasu, wazne, ze sie za to wzieli.

      Delete
  9. jakie to piękne!!! po pierwsze widoki.... cuda natury ... niesamowite. Po drugie... że starsi ludzie z balkonikami spacerują i zwiedzają a nie umierają w hospicjach.
    Ale twoja odpowiedź że z każdą minutą dupa coraz starsza przyprawiła mnie o ból istnienia! Bo przecież moja też z każdą minutą starsza! I jak tu życ z tą świadomością ??? jak żyć??? :)))))))))
    jesteś niewiarygodna! Chyba jeszcze nigdy w życiu nie znałam kogoś takiego jak TY :))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, jaki bol istnienia? Jest rzecza naturalna, ze kazda dupa, ktora sie urodzila to sie starzeje, znasz taka, ktorej lata ida w odwrotnym kierunku? Ja nie znam:))) Tyle, ze o tym nie myslimy tak na codzien.
      Rozmawialam ze Wspanialym i powiedzial, ze mnie jakos ciagnie do starszych ludzi i potrafie sobie z nimi radzic, doslownie powiedzial, ze "mam dar". Moze i tak, widocznie sama mam bardzo stara dusze. Mam kolezanke w okolicy, o ktorej musze kiedys napisac, bo to ciekawa postac.

      Delete
    2. Zapomnialo mi sie. Niestety sa tez tacy co umieraja w hospicjach, tego sie czasem nie da uniknac. Przyjaciolka Tatka, E. ktora badzo kocham jest wlasnie w domu opieki, ma daleko posunieta demencje, dwoje dzieci jakie ma ciagle pracuja i niestety, dom okazal sie najlepszym rozwiazaniem. Zabieraja ja na swieta i czasem na weekendy, ale prawda jest taka, ze lepsza opieke ma tam niz gdyby miala siedziec sama w domu i czekac na ich powrot z pracy. Tatek odwiedza ja co tydzien, dzieci codzniennie, wnuki tez zagladaja do babci, chociaz ona najczesciej juz nie pamieta kto jest kto.
      Taka starosc tez istnieje...

      Delete
  10. Jak pięknie! I Wy wszyscy jacy piękni!
    A ze zwierzem dzikim dałabyś sobie radę, wiem :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myslisz, ze dalabym rade? Pewnie wdrapujac sie na pierwsze lepsze drzewo:))) Chociaz nie robilam tego od 50 lat:)))

      Delete
  11. Dziękuję za piękną wycieczkę! Góry przecudne, jesień jeszcze piękniejsza, a sekwoje powalają na kolana:)
    I ludzie z balkonikami też cudni - bardzo, bardzo cudni:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorothea, dziekuje za kometarz i przekaze ludziom z balkonikami, na pewno sie uciesza.
      Pozdrawiam.

      Delete
  12. Piękna okolica i przepiękne zdjęcia. Cuda natury. Z przyjemnością pooglądałam. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo mi milo, Aneto. To ogromna przyjemnosc podzielic sie z kims takim pieknem:)

      Delete
  13. Przy tej wielkiej sekwoi opadła mi szczęka - że w ogóle takie drzewo może istnieć... Nie ciągnie mnie zbytnio do zwiedzania świata, ale dla takiego drzewa... Zaczynam sobie wyobrażać te 2 tys. lat...
    Tak w ogóle cała wycieczka super - a najbardziej Wasze relacje... zdaję sobie sprawę, że pewnie nie tylko różowo-cukierkowo, że na blogu zwykle autor opisuje tylko cząsteczkę, ale tu spomiędzy liter widać...
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ikado, relacje z rodizna Wspanialego mam naprawde rozowo-cukierkowe. A juz z Tatkiem bylo idealnie od pierwszego spotkania, do dzis sie smiejemy, ze ja z Tatkiem sie szybciej dogadalam niz ze Wspanialym. Nie wiem od czego to zalezy, ale tutaj rodzice nie wtracaja sie do dzieci, nie radza jesli ich o to nikt nie prosi, nie wypytuja, nie nachodza, nie marudza, nie madrza sie.
      Z doroslymi dziecmi ma sie raczej stosunki oparte na wzajemnym szacunku, a nie wymaganiach i marudzeniach.
      Pamietam moich pierwszych tesciow lata temu w Polsce i moja wlasna mame, bo tato byl inny, ale mama sie zawsze wtracala i radzila, tesciowa z kolei wpadala w najmniej oczekiwanych momentach z wizyta, bo przeciez ona akurat miala czas a my powinnismy sie przystosowac. Tutaj tego nie ma, zadne z naszych dzieci nie przychodzi bez uzgodnienia, nawet moj Junior, ktory mieszka najblizej i ma klucze od naszego mieszkania, nigdy nie przyjdzie bez pytania czy moze.
      My tez sie nie narzucamy, jak chcemy sie zobaczyc z nimi to dzwonimy i prosimy zeby sami wyznaczyli dogodny dla nich termin.
      Ja nie radze jak postepowac z dziecmi tylko dlatego, ze ja juz swoje wychowalam. Ja nawet zapytalam synowa jak trzymac dziecko przy karmieniu jak mi pozwolila nakarmic, a na jej "przeciez wiesz" odpowiedzialam "to co ja wiem jest niewazne, wazne jest to czego ty chcesz".
      Jak jest takie podejscie z obu stron to naprawde nie ma powodu do konflktow.
      Moze tez jest wazne, ze tesciowa juz nie zyje;)))) Nie wiem, nigdy jej nie poznalam, ale Tatek twierdzi, ze by mnie lubila;)

      Delete
    2. Star, to ciekawe, co piszesz. Jednak różnice kulturowe istnieją, nie tylko w filmach ;-) I niekoniecznie to jest zaraz "obojętność świata zachodniego", jak to u nas czasem się mówi (a zwłaszcza wtrącające się kwoki płci obojga tak mówią).
      Może powinnam była napisać po prostu, że te Wasze relacje są piękne...
      Pozdrawiam!!!

      Delete
    3. Ikado, nie napisalas nic zlego nazywajac te relacje "rozowo-cukierkowymi", bo faktycznie wynika to tak jak sama teraz widzisz z roznic kulturowych. W Polsce niestety jeszcze 30 lat temu mlode malzenstwa nie mialy szans na osobne mieszkanie i najczesciej pomieszkiwali u jednych albo drugich rodzicow. W takiej sytuacji jak sie dzieli kuchnie i lazienke trudno uniknac spiec i wtracania sie. Tutaj mlodzi ludzie najczesciej wyjezdzaja na studia i juz nigdy nie wracaja do rodzinnego domu, a to ulatwia dojrzewanie do samodzielnosci.
      Moim zdaniem nie ma to nic wspolnego z "obojetnoscia zachodniego swiata" a tylko z wychowaniem w poczuciu odpowiedzialnosci za wlasne zycie. Podobnie jak Polacy czesto krytykuja amerykanski usmiech, a tak naprawde to nikt tutaj nie chodzi po ulicach z wyszczerzonymi zebami, tylko ludzie maja bardziej pogodny wyraz twarzy, a juz jak sie dwie osoby spotka wzrokiem, to wtedy usta ukladaja sie w delikatny usmiech. Jest to wrecz autmatyczne i pamietam jak ludzie patrzyli na mnie dziwnie w Polsce jak wlasnie tak sie zachowywalam. Podobnie patrzyli na mojego meza ze zdziwieniem jak na przystanku autobusowym probowal ustawic sie w kolejce i nie pchal sie do autobusu jak ten juz podjechal. On z kolei byl zdziwiony, ze ludzie go popychaja i poszturchuja bez przeprosznia.
      Tak samo Polacy sie nasmiewaja z amerykanskiego "how are you?", ze niby nie szczere, ze rzuca sie tym na lewo i prawo i nikt nie czeka na odpowiedz. To prawda, ale czy nie tak samo postepuje sie z polskim "jak sie masz?" moim zdaniem tak samo i tez nikt nie tarktuje tego jak powaznego pytania i nie oczekuje wywodu na temat stanu zdrowotnego rodziny tylko zamiast "czesc" czy "dzien dobry" rzuca "jak sie masz" i idzie dalej.
      Moim zdaniem problem tkwi w tym, ze ludzie koniecznie lubia porownywac, a jak juz porownuja to za wszelka cene chca byc lepsi, a tak naprawde sa tylko inni. Nie ma gorszych i lepszych, sa tylko inni:))

      Delete
  14. Piękne widoki, piękne kolory! Byłam też przy generale Shermanie 11 lat temu :-). Piękny jest ten park, zrobił na mnie ogromne wrażenie! Czytałam i oglądałam wpis z uśmiechem na twarzy (a opis sytuacji z klopikiem - szczególnie!) Wiem jedno - na pewno chcę tam pojechać jeszcze raz. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, 11 lat temu to chyba jeszcze w czasach kiedy nie bylo barierek i mozna bylo podejsc bezposrednio do samego drzewa? Teraz juz nie mozna:(( ale pewnie ludzie tez bezmyslnie robili rozne durne rzeczy jak wycinanie serduszek na korze, cholera wie.
      Sytuacja z klopikiem to taka typowa dla obcowania i zajmowania sie starszymi, moim zdaniem, dlatego opisalam, bo czesto nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze to co dla nas latwe i oczywiste innym moze sprawiac problem nie do pokonania:)))
      A ja biore takie rzeczy na humor, bo i co mialam bidule stresowac, ona i tak sie wstydzila i krygowala:))) A dupa to dupa:P

      Delete
  15. Siostra mojego Partnera uwielbia pracę przy starszych ludziach. Jest niesamowita! Pracuje w domu opieki i jak opowiada o różnych dziadkach i babciach, to jej aż oczy błyszczą!
    USA znam tylko z filmów. Dzięki Twoim zdjęciom poznaje ten kraj :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozo, mnie zawsze ciagnie do starszych ludzi i tak bylo od zawsze jak daleko siegne pamiecia. Musze kiedys opisac pare takich sytuacji z przeszlosci, bo chyba kilka rzeczy bedzie dla wieliu zaskoczeniem:))

      Delete
    2. Mnie chyba też, uwielbiam ich opowieści :) A zajmować się nimi trzeba rzeczywiście tak jak dziećmi. Cierpliwie, z szacunkiem, ale pewne rzeczy załatwiać kategorycznie, tak jak Ty z balkonikami.

      Delete
    3. Wlasnie opowiesci starszych ludzi to taka nieformalna historia, tez lubie sluchac jak opowiadaja o swoim zyciu, doswiadczeniach... jak tylko czlowiek chce to sie wiele moze nauczyc od starszych.

      Delete
  16. Te sekwoje są niesamowite... A mnie się ostatnio tak porobiło, że przyroda mnie bardziej kręci niż ludzie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, dobrze Ci sie porobilo, bo przyroda nie zawodzi, nie wykorzystuje, nie oszukuje itp. Ja tez wole z przyroda. Jak siedzielismy na tych murkach to zamykalam oczy i wtapialam sie w cisze. Jakiez to boskie uczucie.

      Delete
  17. Jesień robi co może, żeby się i u Was przypodobać :) Piękne zdjęcia, serpentyny - miodzio ;) Niedawno po takich jeździłam, pierwszy raz w życiu jako kierowca i byłam zachwycona :)) Tyle, że jechałam małym, zwrotnym autkiem. Na wyjazdach autobusem i w roli pasażera, oczywiście, jest mi na nich niedobrze.
    Sekwoje pamiętam z podręcznika przyrody, takie jak na Twoich zdjęciach, czyli książka nie kłamała ;) Wcale mnie nie dziwi Twoje uwielbienie do drzew, bo ja mam to samo.
    Fajną mieliście wycieczkę, mimo niewielkich przygód :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba bym sie nie odwazyla byc kierowca w takich warunkach... wielkosc samochodu ma na pewno ogromne znaczenie, ale mimo wszystko:)) Wiec tym bardziej podziwiam, ze sie odwazylas.

      Delete
  18. Witaj Star
    Wiele rzeczy zachwyciło mnie dzisiaj w Twoim poście.
    Barwy jesieńi.U nas zniknęły już bezpowrotnie.Tym bardziej z wielką przyjemnością obejrzałam Twoje zdjęcia ,na których jesień jest jeszcze w pełnej krasie.Pół roku nie padal tam deszcz to aż niewiarygodne ,że rosną tam jeszcze rośliny.Ale przyroda nie poddaje się szybko,prawda?:))
    A sekwoje-wielkie ,dostojne ,piękne.Mieliście świetną wycieczkę.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak Teniu, to trudno sobie nawet wyobrazic i uwierzyc, ale w poniedzialek jak wlasnie tam bylismy to spadl pierwszy deszcz od 175 dni i padal dwie, moze 3 godziny.. Jest sucho, bardzo sucho, odbija sie to nie tylko na roslinach, ale i na ludziach. Ja sama czulam, ze moglabym sie mazac kremami po 5 razy dziennie i tez niewiele by to dalo.
      Ale zauwaz, ze nasi Kalifornijczycy w cieplych dresach, bluzach a ja z krotkim rekawkiem:)) Dla nich temperatura ponizej 40C to juz zimno. Tak sie organizm przyzwyczaja:))
      Przyroda daje sobie rade, ale tez jest to jeden z tych rejonow Ameryki, gdzie wszystko jest nawadniane, widac szczegolnie na nowo powstalych polach, wszedzie instalacje nawadniajace.

      Delete
    2. A suche koryto rzeki Deadly River napełnia się po deszczu , czy już na zawsze będzie wyschnięte?

      Delete
    3. Teniu, trudno mi powiedziec, bo bylam tam pierwszy raz, ale z tego co slyszalam to od ubieglego roku jest raczej tak sucho, ze nawet wodospady w Yosemite parku tez sa wyschniete. Wszystko zalezy nie tylko od deszczow, ale tez ile sniegu lezy w gorach, a tego drugiego tez ostatnio nie ma za wiele. Ciotka mowila, ze jak tej zimy nie bedzie wiecej opadow tak deszczu jak i sniegu, to Kalifornia moze miec powazne problemy z woda. Przejezdzalismy tez obok wyschnietych jezior, rzeka przeplywajaca przez Bakersfield jest tez suchutenka. Trudno wiec przewidziec co moze byc.

      Delete
  19. Przepięknie,nawet nie wiedziałam,ze są tak stare sekwoje! To niesamowite!
    U nas juz po takiej ciepłej ,barwnej jesieni nie ma sladu,trzeba znowu rok czekać :)

    Ekipa z was świetna,i też bardzo mi się podoba,ze kazdy moze zwiedzać,nie tylko zdrowi i sprawni.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tutejsza ("moja") jesien jest dluga. Nawet w NYC gdzie klimat jest bardziej zblizony do polskiego jest ciagle pieknie i kolorowo.

      Delete
  20. Star Twój humor powalający , zdjęcia cudowne! jeszcze poprosze wszystkiego zdjęć i Twoich opowieści, pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Joguziu, ja juz tak mam, ze wiekszosc rzeczy biore na humor, zwlaszcza tych powaznych, jakos mi wtedy latwiej:))

      Delete
  21. wyglądam jak gamoń przed monitorem.Gęba rozdziawiona i oczka świdrujące.Zazdraszczam solidnie, oj zazdraszczam.
    A może cioteczka trafiła na dziecięcy kibelek ?

    macham jesiennie i słonecznie - Gryzmo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gryzmo, cioteczka popelnila jeden blad, mianowicie powinna isc do kibelka dla niepelnosprawnych bo tam pomimo tez niskiego klopa sa porecze, ale ponoc byl zajety a ona nie poczekala. Wszystkie kibelki byly takie niskie, moj tez wiec mam nadzieje, ze to naprawde wymienia.
      buziam:***

      Delete
  22. Star, dzięki za te zdjęcia, pokazujesz mi część tego, czego nie udało mi się zobaczyć lata temu! Sekwoje robią niesamowite wrażenie i boleśnie uświadamiają, jaką mikroskopijną część tej całości stanowi człowiek i jego nanosekundowy byt tu i teraz
    A młodzież wymiata!!!! Pisałaś że chciałabyś się tak zestarzeć... a ja chciałabym mieć kogoś takiego jak Ty u swego boku, będąc 80 letnią staruszką :)
    buziol

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mia, zgadzam sie jestesmy jedynie pylkiem na ziemi, ale jakze czesto upierdliwym pylkiem z wielkimi wyobrazeniami i sobie:)))
      Mlodziez naprawde wymiata, jak bys posluchala ich rozmowy to mozna pec ze smiechu:)))

      Delete
    2. ja słyszę te rozmowy Star... Twoje opowieści o nich tak doskonale oddają ich charaktery, że to żaden problem usłyszeć ich i uśmiać się do łez :)

      Delete
  23. po pierwsze powtórzę się - jestes cudna babka :) na Ciebie nie mocnych i problemów nie do załatwienia :) a fotkami mnie po prostu powaliłaś. cudne!!! jesienna droga i te ogromne, wręcz gigantyczne góry! bajka :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje Polly:) Te gory sa naprawde piekne, szkoda ze tak daleko od NYC. 6 godzin lotu to jednak kawalek drogi:))

      Delete
  24. najchętniej wtopilabym się w tę zieloną otchłań
    fajnie masz
    :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. I naprawde mozna sie wtopic:) Z wyjatkiem miejsc takich jak przy tym General Sherman drzewie gdzie ludzie sa "na okraglo" to przy kazdej zatoce przy drodze, mozna stac, siedziec i sluchac bicia wlasnego serca. Kocham taka cisze.
      :**

      Delete
  25. Czytam i na razie jestem przy rozmowie w sraczyku o starych dupach, uśmiałam się, że aż mi łzy lecą po policzkach, :)))
    Że ja ten post przegapiłam!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Star, wspaniały post, a sekwoje to są takie cuda, że brak słów! I ta cisza, i te widoki! Można oszaleć od tych wspaniałości. Dzięki za linka!

      Delete
  26. Aż się zapowietrzyłam z zachwytu nad sekwojami:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...