Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, November 4, 2013

Troje ich a wszyscy tacy sami

Dojechalismy wreszcie na miejsce.
Roy i Dottie czekali na nas siedzac przed domem w otwartych drzwiach garazu, bo to daje ochrone przed wiatrem. Radosc ogolna, zdjec z powitania nie bede publikowac, bo to pamiatka dla nich.
Doslownie 10 minut pozniej dojechala ciotka Mary, ktora na te okolicznosc corka przywiozla z Sacramento. I znow ta sama radosc, tym razem okraszona lzami, bo ciotka jest wielce emocjonalna.
Mary i Judie przyjechaly na kilka dni od srody do niedzieli, tak zeby Mary mogla spedzic jak najwiecej czasu z bracmi, a zatrzymaly sie w tym samym miescie, u siostry niezyjacego juz meza Mary i codziennie dojezdzaly.
Towarzystwo rozsiadlo sie przed domem, bo slonce bylo tak piekne, ze szkoda siedziec wewnatrz.


Zwrocicie uwage jacy oni do siebie podobni i nie tylko z wygladu, ale tez takie samo poczucie humoru, ciety jezyk a za tym wszystkim ogromne serce.
Tacy sa, kazde z osobna i wszyscy razem.
Wyglad zawdzieczaja matce Agnes, wszyscy troje sa wlasnie do niej podobni. Tylko najstarszy juz niezyjacy Bob byl podobny do ojca, wysoki i szczuply z ostrymi rysami twarzy.
Smieja sie, ze Bob byl po ojcu typowym Walijczykiem, a im dostal sie bardziej slowianski wyglad po matce, ktorej rodzina pochodzila gdzies ze Slowacji.
Wyjasnila sie przy okazji sprawa, ktorym pokoleniem urodzonych w Ameryce jest Wspanialy, bo do tej pory nie mogli sie doliczyc, czy czwartym czy trzecim.
A to takie proste, liczac po stronie Tatka, Wspanialy jest czwartym pokoleniem, bo juz rodzice zarowno Agnes jak i Rodney'a urodzili sie tutaj, ale liczac po stronie matki to Wspanialy jest trzecim pokoleniem. Korzenie niezyjacej matki Wspanialego w Europie siegaja Irlandii i sa bardziej skomplikowane, bo rodzina matki mieszkala zarowno w Ameryce jak i Kanadzie przemieszczajac sie z jednej strony na druga wielokrotnie.
Skomplikowane to wszystko... ;)) Tym bardziej, ze w tamtych czasach nie bylo w sumie roznicy miedzy kanadyjskim i amerykanskim pochodzeniem, a ludnosc zamieszkujaca tereny przygraniczne mogla sobie wedrowac z jednego do drugiego kraju bez zadnych dokumentow poza prawem jazdy.
Prawo jazdy wystarczalo do przekroczenia granicy kanadyjskiej jeszcze 20 lat temu.
Tak czy inaczej, ja jedna bylam w tym gronie inna:))
Ale mam szczescie, ze w tej rodzinie akceptuje sie wszystko i wszystkich jakimi sa, wiec nie odczuwam zadnej roznicy. Zreszta jak stwierdzil wujek Roy, po samych rozmiarach nosa naleze do nich bardziej niz Wspanialy:)))
Jeszcze bardziej skomplikowane sa korzenie Dottie, ktore z jednej strony siegaja amerykanskich Indian, a z drugiej Hiszpanii. Ale Dottie zostala osierocona w wieku 3 lat, przez lata wychowywala sie w sierocincu, az wreszcie jako nastolatke przygarnela ja jakas ciotka ze strony matki, od ktorej Dottie uciekla majac 16 lat.
Ot skomplikowane ludzkie losy.
Na czas obiadu przenieslismy sie do domu. Zwroccie uwage na oryginalne choc stare maszyny z kasyna jakie Dottie ma w salonie:))) Wszystkie dzialaja i jeszcze kilka lat temu uzywalo sie do nich 25-centowek, dopiero 4 lata temu Dottie zakupila zetony.




 Przed zrobieniem drugiego zdjecia prosilam, zeby sie Roy przysunal do Mary, a on na to:
-- Ja sie boje, bo ona znow zacznie plakac. Chcialbym spokojnie zjesc.
Z calej trojki Mary trzyma sie najgorzej, ma demencje a moze nawet poczatki Alzheimera, ma problemy z pamiecia, brakuje jej slow. Najgorzej jest w wiekszym gronie, bo wtedy sie bardziej stresuje i nie nadaza, ale jak sie z nia rozmawia powoli tak tete a tete to sobie radzi lepiej.
Natomiast Roy mimo, ze najstarszy ma tak niesamowita pamiec i wiedze, ze normalnie moglby robic za zywa encyklopedie.
Za to Tatek jak paczus w maselku:))) Ale wiadomo, on najmlodszy, chociaz Tatek uzywa laski, a Roy chodzi bez zadnych wspomagaczy i bardzo prosto.
Nastepnego dnia Judie zabrala nas na przejazdzke po Bakersfield i na cmetarz odwiedzic grob rodzicow naszej trojki mlodocianych, jak ja ich nazwalam.
Teraz mozecie zobaczyc jak silne geny Agnes odbijaja sie przez pokolenia:



Od lewej: ciotka Mary, Wspanialy, Tatek i Judie (corka Mary).


I tablica na grobie Doc'a i Agnes. Doc, to skrot od doktora, bo nikt nie zwracal sie do niego po imieniu, tylko wlasnie Doc jakos przylgnal.
A Doc byl osobowoscia nie do podrobienia:))
Judie opowiadala jak przyjezdzala na wakacje do dziadkow, do Bakersfield i jak dziadek, ktory uznawal "dzien bez drinka za dzien stracony" pod roznymi pozorami wymykal sie babci z domu.
Kiedys zabral Judie i psa na przejazdzke samochodem.
-- Po pierwsze jechal jak wariat, a ja ze strachu siedzialam z glowa pod siedzeniem - opowiadala Judie - Po drugie zostawil mnie i psa w samochodzie na parkingu a sam poszedl do Moose Pubu sie napic. A ja znow siedzialam z glowa pod siedzeniem bo mi bylo wstyd. Dopiero po chwili dotarlo do mnie, ze i tak mnie tu nikt nie zna.
-- To jeszcze nic - wtracil Wspanialy - Jak mialem 4 lata to dziadek zabral mnie na przejazdzke konno, a ze mnie z koniem nie mogl zaparkowac to wjechal koniem do tego samego Moose, wypil drinka i pojechalismy dalej.
Doc ponoc faktycznie jezdzil samochodem jak wariat i mial wszystkie przepisy i regulaminy gdzies gleboko, a cale miasto znalo jego samochod. Jak sie pokazal na horyzoncie to wszystkie inne samochody zjezdzaly z drogi, zeby Doc mogl spokojnie przejechac.
Inna opowiesc Judie.
Jak juz skonczyla 18 lat i przyjechaly ze starsza siostra Glenda do dziadkow to Doc je oczywiscie zabral... gdzie? do Moose pubu. Podjechal na parking i kazal im wejsc do pubu na odchodne mowiac, ze on tylko zaparkuje i zaraz tam przyjdzie.
-- My oczywiscie nie mialysmy pojecia, ze w Moose siedzi cala banda zakapiorow i zadnej kobiety - ciagnela opowiesc Judie - Wchodzimy, obie takie lalunie w mini spodniczkach ledwie zakrywajacych tylek a tu wszystkie oczy na nas. Stanelysmy wiec jak wmurowane i balysmy sie ruszyc. Za moment wszedl dziadek i w tym momencie wszystkie glowy jak na komende pochylily sie nad kartami czy tez drinkami. A Doc powiedzial, to sa moje wnuczki, pelnoletnie i od dzis beda mogly poruszac sie po miescie same, bez mojej ochrony. Niech was reka boska broni, zeby ktorejs spadl wlos z glowy.
W Moose panowala ponoc grobowa cisza jak to mowil.
Tak sie Doc doigral ta szalencza jazda samochodem, ze wladze miasta zabraly mu prawo jazdy. Ale Doc na to tez mial sposob, w tamtych czasach zeby odebrac poczte trzeba bylo jechac do urzedu pocztowego, wiec Doc zazadal specjalnej przepustki na jazde do urzedu pocztowego.
Nikt nie wpadl na to, ze po drodze jest Moose Pub:)))
Pytalam ich co na to babcia Agnes.
A nic, co miala zrobic i tak wolala zeby sobie z nim wladze miejskie radzily niz ona.
Nie pil tyle, zeby sie schlac, ale musial codziennie zaliczyc minimum jednego drinka.
Poza tym mial ogromne serce.
Zanim Roy ozenil sie z Dottie to juz byl raz wdowcem i trzy razy rozwiedziony.
Dottie byla wdowa i miala 8 letniego syna. Podobno nikt inny tylko Doc powiedzial do Roy'a:
-- Ty sie porzadnie zastanow, bo to dobra kobieta i jak jej zrobisz krzywde to bedziesz mial ze mna do czynienia.
Po slubie Roy zaadoptowal syna Dottie. Jimmy nie zna innego ojca, bo swojego biologicznego, ktory zginal w wypadku pamieta jak przez mgle.
Jeszcze dwa inne zdjecia z odwiedzin Jimmiego i Sherry (syn i synowa Dottie)




Dottie jest bardzo niska. Taka miniaturka czlowieka, nawet ja pytalam czy moze usiasc na grubej ksiazce telefonicznej zeby ja bylo wiecej widac znad stolu, ale mnie opierdolila:))
Za to Jimmy pekal ze smiechu.
O Dottie i Roy'u bedzie wiecej, bo to naprawde ludzie z pasja i nalezy im sie osobna notka.

21 comments:

  1. Coś czuję, że wsiąknę w tego bloga :)
    Na razie jak tylko mam chwilkę, to skaczę od posta, do posta, ale trzeba by chyba chronologicznie zabrać się za tą lekturę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eee tam, spokojnie, ja dałam radę... Marta też da, fajnie się czyta, wciąga ;)

      Delete
  2. już pisałam ale napisze znowu - Uwielbiam Twoje literki ! uwielbiam Tatka a teraz i Jego rodzinę ! dziękuję losowi że kiedyś tu trafiłam ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, ja ich tez uwielbiam, to taka rodzina moich marzen:)) Nikt sie do nikogo nie wtraca, nie marudzi, nie rzempoli o bolaczkach i niedostatkach, a tych ostatnich tez im nie brakuje. Sa pogodni i potrafia znalezc radosc zycia nawet w ciezkich sytuacjach.

      Delete
  3. świetny salon! Cała Wasza rodzina ma hazard w genach ... bez względu na więzy krwi ;)...... tak się dobraliście :))))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, to prawda:)))) Cale wieczory spedzalismy klikajac na maszynach:)) Roy z Tatkiem czasem przed telewizorem, bo oni obydwaj lubia programy historyczne i militarne, wiec mieli przy czym wspominac czasy wojny i snuc wspomnienia wojskowe. A my z ciotka Dottie przy przerzucaniu zetonow:))

      Delete
    2. wyobrażam sobie jak byłaby ciotka Dottie traktowana w Polsce gdyby chciała sobie w salonie postawić choćby jeden automat! :) ło matko... może by ją nawet zamknęli w jakimś szpitalu! :))) amerykańska wolność jest po prostu niesamowita :))))))

      Delete
    3. Emus, to zupelnie inna mentalnosc. Tu nikogo nie obchodzi ile masz, na co wydajesz, co i jak masz w domu. To wszystko jest sprawa prywatna kazdego czlowieka. Jak bylam w Polsce te kilka razy to nie tylko rodzina, ale i dawni sasiedzi chcieli mnie przepytac na okolicznosc ile zarabiam i co z tym robie. Normalnie szczeke nie raz podnosilam z kolan:)) A najczesciej dawalam tak durne odpowiedzi, ze im z kolei opadala szczeka.

      Delete
    4. normalnie sobie to wyobrażam :))))))))))))))))))))))))

      Delete
    5. Emus, niestety tak jest;) Polacy sa bardzo "bezposredni" a Amerykanie dyplomatyczni:)))

      Delete
  4. Jak czytam Twoje posty, to uśmiech nie schodzi mi z twarzy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To milo, ja wierze, ze kazdy usmiech przedluza zycie:))

      Delete
  5. Star, zrobilas kawal dobrej roboty aby cala rodzinka a szczegolnie rodzenstwo spotkalo sie ponownie. Tak patrzac na zdjecia, to faktycznie jestes do nich podobna:))
    Tatek podbil moje serce przystojniak z niego i gdybys nie napisala ile mam lat, to w zyciu bym nie uwierzyla i chyba jakis fan klub zalozymy.

    Zmorko! Co Ty na to?!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tatek jest naprawde nie do podrobienia:))) I zebys widziala jak romansuje, ja pekam czasem ze smiechu, ale sie ciesze, bo sobie facet radzi. Klub wielbicielek Tatka to juz chyba jest, tylko sie musisz wpisac:)))

      Delete
  6. Ale zarabisty salon, tez taki chce................, wlasnie za to ze kazdy tu zyje jak chce a nie jak wypada i trzeba kocham ten kraj i ludzi !!!
    Faktycznie podobienstwo miedzy rodzenstwem olbrzymie, a Tatek wyglada super !!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Liz, salon jest boski i co wazne mozna w nim grac i nic nie stracic:))) Tatek na swoje 86 lat wyglada mlodziej od Wspanialego, bo Wspanialy ma wiecej zmarszczek. Marszczy mi sie chlop i tyle;)

      Delete
  7. no czytałam na wdechu!
    Pięknie opisałaś, aż dziób się śmieje ile wszyscy mieli radości i wzruszeń;)
    Wspaniały pomysł:))

    Aaa i zdjęcie główne mnie zachwyciło;) - jakże inne emocje wyzwala, niz ta spadająca głowa;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, naprawde bylo swietnie, doskonale nastroje, humory i do tego przepiekne widoki.

      Delete
  8. Wlasciwie to z lenistwa (!) i aby sie nie powtarzac podpisuje sie pod Liz:)))) Tocka w tocke to samo mialam naklikac:))) Pozdrowki dla Tatka i Wspanialego

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Moniko w imieniu obu i wzajemnie przekazuje pozdrowienia dla Was:***

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...