Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, November 2, 2013

Wakacje, wakacje... cz. I

Jestem tak rozleniwiona, ze nawet mi sie nie chce pisac, ale w koncu kiedys trzeba to zrobic, a skoro tak to "kiedys" moze byc rownie dobrze teraz:)
Zaczelo sie od przygody na lotnisku LAG w NYC. LAG mamy "za plotem", ale wiadomo, ze z bagazami to jednak trzeba tam dojechac taksowka, wiec pojechalismy. Jak zawsze wczesniej niz ja bym chciala, ale okazalo sie, ze tym razem jest powazny problem z odprawa.
Problemem byli obydwaj panowie, czyli Tatek i Wspanialy. Ojciec i syn posiadaja dokladnie takie same imiona, rozni ich tylko data urodzenia i to spowodowalo, ze nasza odprawa trwala az... 40 min.
Ja pierdykam!!!
Na szczescie panienka byla na tyle rozgarnieta, ze zapobiegliwie naniosla odpowiednie poprawki i adnotacje na wszystkie nastepne loty, chwala jej za to, bo gdyby na kazdym lotnisku przyszlo nam tak sterczec to chyba nie dala bym rady.
Tatek siedzial caly czas na wozku inwalidzkim i flirtowal z kolejnymi panienkami, ktore probowaly wszystkimi mozliwymi sposobami rozroznic obu panow. Nie wiem na ile im to pomagalo, bo Tatek oczywiscie wmawial kazdej, ze to on jest Junior:)) Kilka sie nawet na to dalo nabrac.
Ot rezolutnosc!!
Pozniej juz bylo jak po masle, bo dzieki Tatkowi, ktorego zapakowalismy w wozek inwalidzki przechodzilismy wszedzie poza kolejka. Tatek pchany przez sluzby lotniskowe a my za nimi truchtem. Nareszcie zajelam miejsce, oczywiscie jak przystalo na reportera, przy oknie, a wiec dzieki temu sa zdjecia z kolejnych startow i ladowan, bo loty mielismy z przesiadkami jako, ze ani ja ani Tatek nie dajemy rady wysiedziec dluzej niz 3 godziny w jednym samolocie.
Ja nawet stwierdzam, ze w moim przypadku ostatnia godzina z trzech jest juz katorga.
Jedynie Wspanialy siada i zasypia, jemu  tam wszystko jedno i wszedzie wygodnie;)
Ja przez ostatnia godzine odstawiam taniec swietego Wita nogami pod siedzeniem osoby przede mna, oczywiscie jesli jest miejsce na ten taniec, bo najczesciej go nie ma, wtedy mam ochote zalozyc nogi na ramiona osoby siedzacej przede mna i tupac, ale jakos sie nie odwazylam.
Oto zdjecia Nowego Yorku, ktore udalo mi sie zrobic w czasie startu:









Manhattan byl niestety po drugiej stronie:(
I ladowanie w Minneapolis w stanie Minnesota:






Nie mam zdjec z ladowania w Las Vegas i naprawde nie wiem dlaczego, moze mialam juz dosc?
A moze nie moglam sie juz doczekac hotelu i kasyna?
Licho wie...
Oto kilka fotek Las Vegas wykonanych w czasie dojazdu do hotelu:








Musze Was uprzedzic, ze 95% fotek, ktore tu zamieszczam to fotki wykonane z samochodu, przez przednia szybe i na niektorych jest widoczna antena... no coz wiekszosc moich wakacji spedzilam w samochodzie:)) Tak to jest, ze w tym kraju da sie wszedzie dojechac.
Jeszcze jedno zdjecie Las Vegas, na ktorym widac za bilbordami piramide hotelu Luxor, czyli hotelu w ktorym zatrzymalismy sie 8 lat temu kiedy bralismy slub w Vegas.



Wlasnie mijalismy piramide kiedy Wspanialy zawolal:
-- Zrob koniecznie zdjecie na pamiatke?
-- Na jaka pamiatke? - zapytalam przekornie.
-- No przeciez tu bralismy slub! - odpowiedzial z oburzeniem.
-- Nie tu, tylko w jakims chapel przy glownej ulicy...
-- Oj sie upierasz o drobiazgi, zrob zdjecie.
No to zrobilam:)) Bardzo mile wspominam oczywiscie tamten pobyt nie tylko ze wzgledu na slub, ale akurat mielismy pokoj w piramidzie, gdzie glowna atrakcja sa windy jadace po skosie.
Tatek i E. mieli wtedy pokoj w tym budynku, ktory widac przed piramida i bali sie naszej windy:)))
Tym razem zatrzymalismy sie off Strip, czyli nie przy glownej ulicy LV ale tez nie planowalismy zadnego podboju glownych kasyn, wiec bylo nam wszystko jedno, a kasyna sa tu nie tylko w kazdym hotelu ale wszedzie jest co najmniej kilka maszyn, wiec hazardu nie da sie uniknac chocby sie chcialo. No ale my tez nie z tych co chcieli uniknac hazardu, my wrecz lubimy hazard!!
Po jednej nocy, ktora zgodnie z przewidywaniami spedzilismy glownie w kasynie, wyruszylismy rano do Bakersfield, gdzie mieszka brat Tatka Roy z zona Dottie.
Droga z Las Vegas do Bakersfield jest nudna jak flaki z olejem, oto kilka zdjec:






Po drodze zatrzymalismy sie na papierosa i sikalnie w miejscu, w ktorym Tatek i jego rodzina mieli 15 lat temu zjazd rodzinny, oczywiscie Wspanialy w nim nie uczestniczyl, bo on taki malo rozwiniety socjalnie jest:) A miejsce fajne i fajnie sie nazywa, jak widac na zdjeciach:




Pogoda byla przepiekna, slonecznie, cieplo i gdyby nie nudny krajobraz to bylo by calkiem przyzwoicie, ale monotonia krajobrazu daje sie we znaki.
I tyle na ten raz.
Reszta pozniej.

21 comments:

  1. Star :)
    Ale czad choć nigdy nie leciałam samolotem to przy Twoich zdjęciach, no prawie to zobaczyłam jak to jest lecieć, kurcze ale fantastyczne wpisy się szykują Vegas ...no no ...dziewczyno zaszalałaś :)
    Buziaki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ilona, z calego latania to wlasnie najbardziej lubie starty i ladowania:))) Pozniejsze siedzenie godzinami na dupie jest upierdliwe. Tym razem trafila mi sie piekna pogoda i chyba nawet w miare czyste okna:)))

      Delete
  2. Star! Poczułam się, jakbym siedziała w tym samolocie :)

    ReplyDelete
  3. fajnie ! a już nie jest "później "? i mam nadzieję że Tatka zobaczę ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, Tatek oczywiscie bedzie, ale jeszcze nie jest "pozniej", ja mam 1600 zdjec do obrobki;((

      Delete
  4. Niestety teraz na lotniskach jest zaostrzona kontrola co w niektorych pasazerach wzbudza wscieklosc, no ale niestety albo stety musimy sie z tym pogodzic. W waszym przypadku to bylo pewnie raczej zdziwienie (te same imiona i nazwiska) jak jakas szczegolna chec sprawdzania czy aby nie jestescie terrorystami:)
    Las Vegas urzeka mnie za kazdym razem kiedy tam jestesmy (jestem uzalezniona od tego miasta) z wiadomych powodow i jakze znajome widoki jakbym tam byla.
    Czekam na dalsze opowiesci z podrozy:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, ja mysle, ze to na wypadek wypadku trzeba bylo jakos tych dwoch rozroznic. Upierdliwe to, nie powiem, ale dobrze, ze na LGA ta kobitka zalatwila wszystko i na kolejnych lotniskach juz nie bylo problemow. Jakos bylo to zaznaczone na biletach, ale do dzis nie wiemy jak:)) Las Vegas tez uwielbiam, niech tam sobie ludzie mowia, ze kicz, a ja wlasnie ten kicz kocham, bo nadaje miastu zupelnie niepowtarzalny charakter.

      Delete
  5. Pamiątka i zdjęcia świetne :)

    widoki lotnicze rónież, Tatko boski

    usmysłowiłaś mi właśnie, że krócej lecę do Polski... wielka jest Ameryka

    buziak

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ameryka jest za wielka na moj gust:)) Lot bezposredni z NYC do LV to 5 godzin, a my poniewaz nie mozemy wysiedziec mielismy dwa loty po 3 godziny kazdy, czyli w sumie 6 godzin w samolocie w jedna strone. To stanowczo za duzo jak na moja wytrzymalosc:))) Do Polski lot trwa 8 godzin i to jest katastrofa dla mnie.

      Delete
  6. Mówiłam już, że uwielbiam twoje zdjęcia, bo to pokazują Amerykę taką, jaka jest. A Las Vegas to jakies nieprawdopodobne miejsce, chyba nie ma drugiego takiego na świecie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Socjo:) Vegas jest jedyne w swoim rodzaju, ja uwielbiam te atmosfere, ten przepych, ten kicz, to wszystko na kupe razem jest dla mnie zachwycajace.

      Delete
  7. Vegas to ogólnoświatowa esencja kiczu! Ale w tej ilości potrafi zachwycić...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, dla mnie Vegas to jedno z niewielu miejsc na swiecie, do ktorych zawsze wracam z przyjemnoscia. A z zasady nie lubie jezdzic w te same miejsca, szkoda czasu, pieniedzy i zycia:)) Do Vegas moge wracac, bo za kazdym razem jest inne.

      Delete
  8. wiesz co sobie pomyślałam? że masz cudowne życie!!!! I to wspaniale :) Buziaki wielgachne wysyłam :******
    Odpoczywaj teraz po tych wakacjach :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, tak naprawde to kazde zycie jest cudowne, kazde na swoj sposob:)) Ale przyznaje, ze lubie to moje zycie:)))
      Buziam:***************

      Delete
  9. Star zazdroszczę wiesz czego? Ameryki:) Na poważnie, nie oburzać się na mnie, na serio, moje marzenie, zwłaszcza te rejony gdzie dużo tych panów na koniach co to popylają w siodłach western itd. :) Marzenie ściętej głowy niestety, ale Twoje zdjęcia mam ochotę ukraść i tapetę na pulpicie sobie zrobić - będziesz zła?:)
    A i jeszcze taka mała drobnostka - na tych zdjęciach co pokazują parkingi przy lotniskach nasunęła mi się myśl - choroba tam stoją ładnie, a unas zaraz znalazłoby się kilku takich co zajmą dwa miejsca bo nie potrafią/nie chcą parkować dobrze :)
    Czekam na ciąg dalszy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmijo, tych panow na koniach to jednak juz jest co raz mniej, pewnie mozna spotkac takich gdzies na ranczach Teksasu i nawet Kalifornii, ale ja nie widzialam. A ci w powyginanych kapeluszach, ktorych spotykalam na lotniskach to mnie smiesza:)))
      Co do parkowania to masz racje Ameryka umie parkowac i rzadko sie zdarza, ze ktos sie nie miesci w ramkach, chociaz takie jednostki bywaja. A zdjecie mozesz sobie ukrasc:))) Przeciez bedzie na Twoim prywatnym pulpicie a nie blogu, wiec nie ma problemu.

      Delete
    2. O matko boska mi się wymsknęło jak zobaczyłem to co zobaczyłem. Niby kicz a w sumie chciałbym toto zobaczyć. Może na 1 dzień.
      Zdecydowanie obstaje przy NY. Kiedyś tam dotrę.
      Pozdrawiam i miłych wakacji życzę Pani, pani Dobrodziejko.

      Delete
    3. Bareja, do NYC koniecznie:))) Ale do LV tez i mysle, ze tam jeden dzien to za malo. Kazdy hotel to jak inne miasto, inne atrakcje, inny wystroj i naprawde warto to zobaczyc. Jak bylam tam pierwszy raz to spedzilam tydzien a i tak nie udalo nam sie wszystkiego zobaczyc, teraz jest juz tyle nowych hoteli, ze musialabym tam siedziec 3 tygodnie zeby do kazdego wejsc i chociaz po lebkach zobaczyc.

      Delete
  10. Ogladajac zdjecia NY zrobione w czasie startu stwierdzilem, ze samolot wznosil sie wyzej i wyzej. Yhm.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...