Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, November 24, 2013

Warsztat ciotki Dottie

Obiecalam, wiec nie ma wyjscia, trzeba napisac:)
Od dawna wiedzialam, ze Dottie sie zajmuje robieniem domkow dla lalek, ale nie bardzo wiedzialam na czym to "robienie" polega. Ot myslalam sobie, kupuje ciotka gotowy domek oraz mebelki, pare lalek i potem go mebluje, ustawia i przestawia wedlug wlasnego widzimisie.
Ale zacznijmy moze od tego, ze w niektorych (czytaj: bogatych) kregach Ameryki jest gleboko zakorzenione umilowanie, ktore sie juz chyba przerodzilo w tradycje do obdarowywania malych dziewczynek domkami dla lalek.
Ja swego czasu bylam obdarowana lalka, ktora zamykala i otwierala oczy oraz posiadala zdolnosc mowienia "mama" i byl to w tamtym czasie cud natury.
No ale co bylo a nie jest nie pisze sie w rejestr:))
Tutejsze dziewczynki w tamtych czasach juz dostawaly domki z pelnym wyposazeniem i bardzo czesto przekazywaly go swoim corkom, a potem wnuczkom. Tym sposobem powstala tradycja domkow. A skoro jest tradycja to jest tez zapotrzebowanie.
Owszem mozna kupic rozne domki robione masowo i tak robia normalni smiertelnicy, mozna tez kupic cala kuchnie z piekarnikami, mikserami i patelniami ustawic w kacie wlasnej kuchni i dziecko w czasie naszego gotowania zajumuje sie lepieniem muffinek dla lalek.
Tak ma nasza Aviva, w kazdym pomieszczeniu doroslego mieszkania stoi odpowiednia miniaturka dla Avivy, tylko lalek w tym brakuje, bo Aviva nie gustuje w lalkach, a w wozku dla lalek wozi swinke:) Takie zboczenie, nie pytalam czy to ma tradycje, bo sie troche boje;))
Wracajac do zapotrzebowania na domki, a wiec najwiekszym powodzeniem wsrod tych kregow, ktore kultywuja tradycje ciesza sie domki niepowtarzalne, takie recznie robione jako jeden jedyny egzemplarz. I takie wlasnie domki robi ciotka Dottie.
Mimo to ciagle myslalam, ze ciotka kupuje to w calosci.
Dopiero jak pojechalam i dane mi bylo zagladnac do warsztatu okazalo sie, ze nie.
Dottie kupuje material na dom, pozniej go wycina, przycina, skleja, czasem uzywa roznych gwozdzikow lub spinaczy, ale one nie maja prawa byc widoczne i tym sposobem dom powstaje od podstaw, no moze jedynie nie ma fundamentow, chociaz czesto ma i nawet ogrody:)
Tak to mniej wiecej wyglada w wersji poczatkowej:


Osobno Dottie kupuje elementy jak framugi okienne, drzwiowe czy tez jakies patyki, ktore beda tworzyly balustrady balkonow.
 

Potem przychodzi czas na wystroj zewnetrzny, na przyklad jak w tym przypadku ulozenie dachowek, czy tez zamontowanie juz drabiny, na ktorej kiedys bedzie stal wlasciciel albo kominiarz:)



Teraz trzeba wykonczyc to wszystko z zewnatrz, a wiec pomalowac, dorobic balustrady, ustawic kwietniki, zawiesic firanki w oknach itp.
A tak wygladaja domki juz prawie wykonczone zewnetrznie, prawie, bo jeszcze nie sa dopieszczone:




Albo jak ten, ktory ma byc domkiem na plazy:



Teraz do akcji czesto wkracza wujek Roy i zanim ciotka ustawi odpowiednie meble i mieszkancow domu, to on robi instalacje elektryczna. Tak, bo bardzo czesto w takich domkach nie tylko drzwi i okna sa ruchome, ale rowniez jest swiatlo w poszczegolnych pomieszczeniach, a nawet lampki nocne przy lozkach. Roy musi to zrobic przed ustawieniem mebli, bo wtedy ciotka ma okazje zaslonic przewody meblami, albo tapeta scian, bo ciagle chwilowo poszczegolne pietra domu sa nie zamocowane na stale.



Niestety Dottie akurat nie miala zadnego domu wykonczonego wewnatrz, wiec nie moge Wam pokazac jak wyglada np. umeblowany i "zamieszkaly" juz dom czy chociaz pokoj, ale postaram sie wyjasnic na tyle na ile sama rozumiem, bo ogarnac tego jakos nie moge:))
Wszystko to jest wykonane zgodnie z zamowieniem i wyobrazeniem kupujacego, a wiec meble dobrane na zyczenie.
Ponizsze zdjecia nie sa najlepszej jakosc, bo robione przez szybe i niestety jest odbicie, ale juz nie chcialam Dottie zawracac glowy z otwieraniem gablot. Chodzi mi glownie o pokazanie Wam jak wygladaja poszczegolne zestawy do umeblowania pomieszczen takich domkow:





Te na zdjeciach powyzej sa juz kupione w stanie gotowym, tak zeby klient mogl sobie wybrac co mu odpowiada. Ale czesto sie zdarza, ze Dottie kupuje rowniez meble w postaci malenkich deseczek i potem sama je sklada i ozdabia politura.




Jak widac to wszystko musi sie otwierac i byc ruchome, bo np. czesto klient sobie zyczy, zeby szuflada komody w sypialni byla otwarta i wtedy Dottie wypelnia taka szuflade kawalkami materialow, ktore maja robic za bielizne, lub ubranie.
Jeszcze jedno zdjecie mebli bardziej stylizowanych na antyki:



A ponizej ktos zazyczyl sobie dom, w ktorym na dole jest sklep i ciotka ma juz przygotowana czesc sklepu mimo, ze dom jeszcze nie zostal postawiony:)) Ale ponoc od czegos trzeba zaczac, a zleceniodawca jeszcze nie jest zdecydowany jakiego typu to ma byc dom, wiadomo, ze ma miec sklep, wiec sklep juz jest:))



Na zdjeciach wyzej juz byly np. doniczki i skrzynki z kwiatami, ale Dottie robi tez takie rzeczy od podstaw czyli trawniki kwiatowe, lub jak tutaj aluminiowa wanienka wypelniona kwiatami, ktora posluzy jako dekoracja czesci ogrodu:



A tak powstaja kwiaty, ktore Dottie umieszcza w wazonach na stole.
Oczywiscie nikt sie chyba nie spodziewa po Dottie manikiuru:)))
 
 

I tak moi drodzy wyglada hobby ciotki Dottie, ktore lata temu przerodzilo sie calkiem powazne zarabianie pieniedzy, bo taki domek w zaleznosci od wielkosci i wyposazenia kosztuje kilka tysiecy.
Dottie ma 73 lata od bodajze 5 lat jest na emeryturze i mowi, ze teraz nie ma wiele zamowien, ale "jak sobie zrobie taki domek raz na kilka miesiecy, to mam ekstra pieniadze i przy tym ogromna przyjemnosc, bo ja to po prostu lubie".
Kuzwa, a co ja bede robic na emeryturze?
Przez te dwa tygodnie przebywania z nimi, starymi pierdzielami, jak ich zartobliwie nazywa Wspanialy przekonalam sie, ze jedynym sposobem na starosc jest aktywnosc.
Tylko jaka tu sobie aktywnosc wymyslic....

43 comments:

  1. Co do ostatniego pytania to blagam, tylko kotow nie hoduj:)))
    A tak serio to mam nadzieje, ze bede bardzo aktywna staruszka, inaczej sobie jakos nie wyobrazam! Podz\iwiam to co robi Dottie, bo po pierwsze to niesamowita dlubanina i trzeba miec anielska cierpliwosc, a po drugie takie elementy do wyposazenia- chociaz malutkie, sa pewnie bardzo drogie...
    Sklep jest niesamowity, patrzac na te domki mozna wrocic do czasow wlasnego dziecinstwa, zalujac, ze u nas nie bylo takich cudow...
    Moja babka w wieku siedemdziesieciu lat zapisala sie do klubu brydzowego i szesc razy w tygodniu jezdzila z Gdyni do Sopotu na karty. Na wizyty trzeba bylo umawiac sie z duuuzym wyprzedzeniem:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Casa, umarlam przy tych kotach:))) Jak zaczne hodowac koty, to bedzie oznaczalo, ze mam tak daleko posunieta demencje, ze sie nadaje tylko do odstrzalu:)))
      Ciotka ma niesamowita cierpliwosc do tego, chociaz jak na nia patrzysz to bys nie uwierzyla, to ta zolza nie potrafi usiedziec na dupie trzech minut:)) Jak by miala motorek w tylku.
      A ja to pewnie wreszcie sie poswiece temu tancowi na rurze, co to mi nie wyszedl pare lat temu:)))

      Delete
  2. Boże!!
    Jak ja bym chciała taki domek!!
    Pamiętam z dzieciństwa czerwone mebelki dla małych laleczek, jaka to była wspaniała zabawa!!!
    Nawet nie mam pojęcia skąd je rodzice wyczasneli, przecież wtedy nic nie bylo!

    a co do starosci to na razie mam szalony plan żeby jej dożyć :PP

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybenko, ja sie pocieszam, ze tez mam jeszcze troche czasu do starosci;) Szczegolnie jak slysze jak Tatek mowi "kiedys jak bede stary to..." Jak on tak mowi to ja tez mam jeszcze kupe czasu:)))
      Domki sa super, a ja mialam tylko jakas zeliwna kuchenke, metalowe gary i patelnie:(( Co wazniejsze i czego do konca zycia nie zapomne, to mialam tez zeliwna wanienke z nozkami, a pamietam, bo kiedys pierdyknelam kolege ta wanienka i mu nozka od wanienki w glowce zostala:))) Czepial sie nas jak sie bawilysmy w dom, to ktos musial go sprowadzic do pionu:)
      I jeszcze mialam "lelasko" (zelazko), ktore przy kazdej wizycie moj kuzyn chcial mi podprowadzic i konczylo sie tym, ze oboje ryczelismy kazde ciagnac "lelasko" w swoja strone:)))

      Delete
  3. Replies
    1. Naprawde piekne, szkoda, ze Dottie nie miala zadnego wykonczonego, tak zebym mogla obfocic:)) Ale jest co jest.

      Delete
  4. Taka stara jak Dottie to ja jeszcze nie jestem, ale na emeryturze już tak i powiem ... bez pasji nie da się żyć!!!
    Trzeba mieć jakiegoś bzika, bo inaczej "idzie zwariować". Jak ten bzik daje jeszcze dodatkowy dochód to super.
    Nuda i brak zainteresowań zabijają.
    Tobie Stardust przecież to nie grozi. Znajdziesz na pewno jakieś zajęcie.:)))
    Bardzo mi się podoba hobby Dottie - mało powiedziane podoba - SZACUN!!!
    Pozdrawiam
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mada, na pewno zajecie i zainteresowania pomagaja utrzymac tak cialo jak i umysl w obiegu:)) Widzialam to po ciotce Mary, ktora poza czytaniem nie robi nic, nie udziela sie towarzysko, bo nie;) I ona wlasnie starzeje sie najszybciej. Fizycznie jest w podobnym stanie jak Tatek (jest rok od niego starsza) ale umyslowo to jest 10 lat starsza od niego.
      Ja pewnie sie oddam tancowi na rurze jak juz pisalam wyzej do Casablanki:)))

      Delete
  5. byłam tu wcześniej z tableta i nie mogłam zostawić komentarza! Bosz!!!! Jakie to są cudeńka!!!! Piękne domki... cudne mebelki! Widać, że Ciotka Dottie robi je z zamiłowania i z wielką miłością!
    A dla Was buziaki wielkie i podziękowania, że nam to pokazałaś :**************

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emus, dziekuje:) Ciotka jest naprawde nie do podrobienia i zdolna bestia:))

      Delete
  6. bardzo Ci dziękuję, że piszesz o takich ciekawych rzeczach, dla mnie to całkowita nowość, nie miałam pojęcia, że są takie zabawki. Widywałam domki dla lalek ale z plastiku, tak kiczowate, że ten, kto je produkuje, powinien smażyć się w piekle. Coś ostatnio za często straszę piekłem, może ja się na starość nawrócę i zostanę świadkiem jehowy, ha!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, te domki to sa niestety raczej nie do zabawy:)) Przykre to jeszcze bardziej niz te plastiki, bo plastikiem to sie chociaz dziecko bawi:) A tu to taki domek stoi i sie na niego patrzy, mimo, ze te wszystkie drzwi i okna sie otwieraja, mimo, ze mozna sobie swiecic i gasic swiatlo w poszczegolnych pokojach, to na tym sie konczy zabawa.
      Dlatego nie jest to zbyt popularna tradycja i jedynie kultywowana przez bogatych, bo to oni moga sobie pozwolic na zabawki do patrzenia oprocz tych do zabawy:))
      Szczerze mowiac to nie bardzo sobie wyobrazam jak to jest ale taki domek pewnie stoi gdzies na piedestale, poza zasiegiem dzieciecych raczek i tylko od czasu do czasu niania, bo przeciez nie mamusia;) podnosi dziecko zeby sobie popatrzylo:)))

      Delete
  7. Ach! jakie cudne te domki,jestem pod wielkim wrażeniem.Brawo Ciotki Dottie a i Wujowi należą się oklaski,bo przecież robi prąd!
    Nie no, to sie nazywa mieć zajęcie na stare lata!
    :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, no fajne to zajecie, na szczescie ciotka ma anielska cierpliwosc do takich rzeczy, bo ja jak zobaczylam jak ona robi te kwiatki i przy pomocy szpileczki krawieckiej modeluje kazdy platek to sie spocilam:))) Trzeba to naprawde kochac taka dlubanine.
      A wuj robi prund, bo wuj jest elektrykiem z zawodu, a teraz na stare lata robi prund do ciotki i swoich zabawek, bo wuj sie bawi pociagami:)))

      Delete
    2. Super, masz świetną rodzinę,wszyscy bez wyjątku jesteście Wspaniali:))))

      Delete
  8. Ja tez tak ksem;-)))
    jak bede duza!!!
    Usciski

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, jak bede duza to najodpowiedniejsze, bo mala to zaraz by zepsula:))
      buziaki:**

      Delete
  9. Przepiękne!
    Ileż trzeba cierpliwości!
    Brawa dla Ciotki i Wuja :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo, cierpliwosc trzeba miec iscie anielska i naprawde nie wiem skad sie ona bierze w tej malej rozbieganej ciotce:))

      Delete
  10. ekstra domy ! nigdy bym nie przypuszczała że ten mały Gnom ( sorki ale tak skojarzyłam małą ruchliwą Ciotkę Doti ) robi takie precyzyjne rzeczy bo małe akurat do Niej pasują :-) ja mam podobny szalony plan jak Rybenka "chcę dożyć starości " :-) a Ty Star na starość będziesz jeździła po Ameryce ,szukała ciekawych miejsc i ludzi , fotografowała i zdawała relację na blogu dla nas taki mam plan dla Ciebie więc zbieraj kasę na te podróże bo będziesz naszym Tony Halikiem ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, gnom to calkiem trafne okreslenie ciotki:)) Bo to ten typ, co dziala jak wszyscy spia.
      No nie wiem, nie wiem jak to bedzie z tymi podrozami i blogowaniem, bo czesto juz teraz mnie blogowanie wkurza:)))

      Delete
  11. Witam:) Star to jest piękne ,takie dopieszczone ,coś cudownego .Może warto pomyśleć o reklamie ,aby był większy zysk?!Kurcze podejrzewam ,że bardzo mało osób takimi cudownymi hobby się zajmuje...Mając taki piękny wiek i dopieścić każdy skrawek mebla i jeszcze podłączyć prąd itp. to jest naprawdę coś wyjątkowego:)
    Moja babcia ma trochę dziwne hobby bo od pary lat zaczyna stroić się jak modelka ,a to taki kapelusz,a to taki płaszczyk ,a to broszka itp.Jeśli chodzi o moich rodziców to od czasu bycia na emeryturze odwiedzają każdy zakątek Polski :))))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybko, ciotka ma strone internetowa, wiec to zalatwia reklame i do tego ma w sumie stalych klientow, to chyba wystarcza na zajecie w tym wieku:)) Zwlaszcza biorac pod uwage fakt, ze Dottie jest jak pogotowie ratunkowe dla calej dzielnicy. Zginal pies, zepsul sie skuter inwalidzki, zatrzasnely sie drzwi i co tam jeszcze sie nie stalo... wszyscy jak w dym do Dottie:)))
      A Twoja babcia ma racje, na co ma oszczedzac pieniadze, nareszcie moze wydawac ile chce i na co chce.
      Nasz Tatek rozpoczal emeryture od operacji serca, ale zaraz po wybral sie w podroz po wszystkich stanach.... samochodem:))
      Kto wie moze i my tak zrobimy;)) Tylko moze sie uda uniknac tej operacji:P

      Delete
    2. Ciocia jest naprawdę bardzo aktywna , powinniśmy brać z nich przykład,Osobiście powinnam się wstydzić bo ile razy człowiekowi się nie chce tego czy tego zrobić ,a tu proszę taki piękny przykład i to w takim wieku:)
      Star mam nadzieje ,że unikniemy zawału po otrzymaniu pierwszej emerytury :))))))

      Delete
    3. Tez mam taka nadzieje:)) Chociaz czasem wysokosc tej emerytury moze spowodowac zawal;))

      Delete
  12. No jak to, co będziesz robić na emeryturze? Książki pisać. Wprawy nabrałaś pisząc bloga, a tematy i inspiracje masz na wyciągnięcie reki. Każdy członek Twojej rodziny, to przynajmniej jedna książka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pisanie to troche za bardzo stacjonarne zajecie:))) Tu trzeba sie ruszac, bo jak sie czlowiek zastoi to juz nic nie pomoze:)))

      Delete
  13. Domki fantastyczne! :)) Zresztą, jakie mają być, skoro produkuje je ktoś tak niezwykły jak Twoja ciocia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo mi milo, ze domki Ciotki Klotki sie podobaja:))

      Delete
  14. Do teraz domki dla lalek kojarzyły mi się z trzeszczącym badziewiem z różowego plastiku, ale jak widać na załączonych obrazkach - to małe dzieła sztuki są...
    Mój wujaszek na stare lata począł konstruować karmniki dla ptaków. Szkaradziejstwa, on nima za grosz poczucia estetyki. Ale nie zraża się tym. Nosi je do lasu i wiesza na drzewach... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Potrojny, brawo dla wujka!!! Nie wazne czy te karmniki sie ludziom podobaja, wazne, ze podobaja sie ptakom:)) A jeszcze wazniejsze, ze maja sie gdzie schronic i jesc.

      Delete
  15. Star, może pójdziesz krok dalej i zajmujesz się np wyrobem szydełkowym obrusów, serwetek i kap na łóżka do tych domków? ;-)

    ReplyDelete
  16. MY obie chyba rączki mamy dwie lewe do tego typu działań manualnych, prawda? Co więc sobie wynajdziemy na stare lata? Mamy kupę czasu (!?) na zastanowienie... Coś się wyduma.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szczerze mowiac to ja mam zdolnosci manualne, tylko pytanie czy mi sie je chce wykorzystac:))) Moze na starosc faktycznie sie do czegos przydadza:P

      Delete
  17. Domek ze sklepem na dole zarabisty, szkoda, ze nie mam wnuczki, hehe, wnuka tez nie, ale moze kiedys.
    Zanikajaca sztuka w dobie badziewia z Chin.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tam, sobie kup, wnuczka to moglaby zepsuc:))))

      Delete
  18. Jakie piękne są te domki! I wspaniałe jest to że budują się z taką pasją.
    Ale tutaj muszę się chyba przyznać do małej traumy związanej właśnie z domkiem dla lalek. Otóż mój wujek we wczesnych latach 70-tych był stolarzem i to nie byle jakim bo już wtedy eksportował okna do Szwecji. I pewnie gdzieś się natknął na takie domki, bo zrobil takie cudeńko dla swoich córek (oczywiście nie tak piękne jak ciotka Dotti, ale mimo wszystko). No i co zrobiła mała dziewczynka? Poszła sobie też zbudować taki domek! Do dzisiaj pamiętam radość zabawy w składzie małych drewnianych elementów i wstyd jak po długich poszukiwaniach mnie tam znaleźli. Ale chyba rozumiecie, że musiałam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O rety!!! Dzieci sa nieprzewidywalne. Ale zyjesz!!! Napisalas ten komentarz, wiec jednak znaleziono Cie w pore.
      Ach i witam serdecznie:))

      Delete
  19. Star - no jak co będziesz robić na emeryturze????
    Napiszesz książkę autobiograficzną!!! Albo lepiej załóż 3 tomy, bo jedna będzie tak gruba, że tych, co czytają w łóżku, może zabić.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, na autobiografie to mi skleroza nie pozwoli:)))

      Delete
  20. Jeszcze nie wiem, co będę robić na emeryturze,a le coś wymyślę, bo też uważam, że aktywność to sposób na starość. Moja matka na emeryturze zaczęła piec ciasta na zamówienie i wymyślać własne przepisy. Ja może skończę robić na drutach, te wszystkie swetry, które zaczęłam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Odwodnik, niechybnie cos trzeba bedzie wykombinowac:) Z tymi swetrami to niezly pomysl, ja tez mam takich kilka:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...