Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, November 22, 2013

Wkurwionam

Wkurwionam wielce i nawet nie wiem od czego zaczac, bo generalnie wszystko i wszyscy mnie wkurwiaja ostatnio. Nadszedl wlasnie najbardziej wkurwiajacy okres w roku, czyli tzw. okres swiateczny.
Niby okres swiateczny to powinien byc (moim zdaniem) okres ogolnej radosci, a tymczasem ludzie dostaja jakiegos pierdolca. Nie dosc, ze turystow pojawia sie nagle wiecej niz normlanie, chociaz normalnie tez jest ich w NYC od pyty albo i jeszcze wiecej, to teraz laza peczkami objuczeni w torby, torbiszcza, pakunki, paczuszki i na dodatek tego prowadza ze soba potomstwo w roznej ilosci za raczke. Za cholere jasna nie da sie przejsc obok takiej mamuski lub tatulka, bo nawet caly chodnik to dla nich malo.
Jeszcze jak ida to jest jako tako, ale oni nie ida, bo w wiekszosci nie wiedza gdzie maja isc, wiec przystaja, przekladaja torby z reki do reki, przeszeregowuja potomstwo wokol siebie a dopiero potem sie rozgladaja gdzie dalej isc. Ominac sie tego nie da, przeskoczyc tez nie bardzo, wiec najczesciej nie ma innego wyjscia tylko trzeba sie ciagnac za tym jak chlop za plugiem.
Jeszcze w Astorii, gdzie mieszkam mozna normalnie chodzic, wiec chodze, ale juz Manhattan?
Uchowaj buk!!
Do sklepow nie wchodze, chocby tam darmo dawali, nauczylam sie juz, ze od konca pazdziernika do stycznia nie wolno wchodzic do zadnych innych sklepow niz spozywcze.
I do tych ostatnich tez jezdzimy na dwa tygodnie przed swietem, zeby uniknac tlumu, ale to niewiele daje, bo czasem jest mus. A jak jest mus to trzeba.
I tak wczoraj mialam mus kupic nowa farbe do wlosow.
Weszlam do jednej drogerii, ale nie mieli za wielkiego wyboru, wiec poszlam do tej znienawidzonej ogromniastej, ktora zajmuje prawie caly czworokat ulic. No owszem wybor duzo wiekszy, wiec wybralam co to niby chcialam, dorzucilam jeszcze lakier do paznokci i zmywacz, bo skoro juz jestem.
Ide z tym majdanem do kasy.
Przy jedynej kasie z czlowiekiem nie ma zadnej kolejki, wiec stanelam grzecznie stawiajac koszyk na ladzie i za chwile patrze, a tu jakas lapa bierze moj koszyk (!!!)
Ki diabel? Wiode wzrokiem w gore skad ta lapa, a geba przylaczona do lapy mowi do mnie:
-- Chodz na druga strone.
-- Ale ja nie chce na druga strone!! - odpowiedzialam zdecydowanie zabierajac lapie koszyk i stawiajac go powtornie na ladzie. Chlopak obslugujacy te kase byl chwilowo zajety jakimis papierami, ale mnie sie nie spieszy, ja poczekam. Problem w tym, ze po drugiej stronie gdzie lapa chciala mnie zaprowadzic sa kasy automatyczne, gdzie kupujacy moze sie sam obsluzyc.
Lapa jednak nie dawala za wygrana:
-- Ale ja Ci pomoge...
-- Pomagac to Ty mi nie musisz, ja mowie i czytam po angielsku, rownie dobrze radze sobie z prostymi poleceniami automatu, ale mam ochote byc obsluzona przez czlowieka.
Lapa sie wycofala, ale geba od lapy patrzyla na mnie z glupawym niedowierzaniem.
-- Ale tam jest szybciej...
-- Czy ja mowilam, ze mnie sie spieszy?
W tym momencie chlopak za kasa zaczal wyciagac rzeczy z mojego koszyka i skanowac.
Geba z lapa ciagle stala obok i po chwili przemowila:
-- Ja nie rozumiem dlaczego nie chcesz skorzystac z automatu.
-- Nie rozumiesz? To Ci zaraz wyjasnie. Dlatego, ze ten tu mlody czlowiek potrzebuje jesc, zaplacic byc moze kredyt szkolny, lub oszczedzic na szkole. Ile osob ma na utrzymaniu maszyna? Czy maszyna potrzebuje pracy na oplacenie kosztow utrzymania rodziny? Ludzie potrzebuja pracy. Niektorzy politycy trabia, ze ludziom sie nie chce pracowac i wola byc na zasilkach. Ja w to nie wierze, ja widze wlasnie tutaj jak sie zabiera ludziom mozliwosc pracy.
Geba patrzyla na mnie zupelnie nie rozumiejac o czym mowie, a ja ciagnelam dalej:
-- .. i wiesz co? Ty nosisz na plakietce tytul "zastepcy menadzera" Twoja praca polega na przeciaganiu ludzi od kasy z czlowiekiem do automatu, po to glownie zeby udowodnic, ze czlowiek jest niepotrzebny. Pomyslales o tym czasem, ze jak juz wszyscy beda korzystac z automatu i ten tu mlody czlowiek straci prace to ciebie tez wymieni maszyna? Bedzie sobie tu jezdzil taki robocik z czulkami, mrugal zarowkami oczek i naprowadzal klientow do odpowiednich alejek, a Ty nie bedziesz juz potrzebny.
Geba zabrala lape i poczlapala w nieznanym kierunku bez slowa.
Wiem, ze to cale przedstawienie i moje gadanie nic nie zmieni, ale szlag mnie trafia jak dudnia o leniwych ludziach, ktorym sie nie chce pracowac. A moze to nie ludziom sie nie chce pracowac tylko zabiera im sie mozliwosc pracy?
Podobno juz jest projekt w bankach, zeby zlikwidowac kasjerow i zastapic ich maszynami.
Swietnie!!! Idziemy do przodu!!!
Cieszmy sie i radujmy, ale kosztem kogo i czego, o tym nikt nie mysli. Potega kraju to nie ilosc broni w arsenalach, to nie stopa zyciowa najbogatszych, ale sopa zyciowa najbiedniejszych.
Republikanie dra mordy, ze ludzie sa na zasilkach, obcieli nawet najbiedniejszym kupony zywnosciowe. Taaaak bo ich zdaniem mozna glodem zmusic ludzi do pracy.
Jakiej pracy?
Tej ktorej nie ma bo zastapilo sie czlowieka maszyna.
Szlag mnie trafia na takie rozumowanie i takie wciskanie ludziom ciemnoty.
Teraz po Thanksgiving bedzie Czarny Piatek.
Ja kurwa mac nie rozumiem jak mozna odejsc od stolu po zjedzeniu najwazniejszego posilku w roku z rodzina i isc w kolejke do sklepu, zeby kupic telewizor czy inny gadzet.
Nie rozumiem i nie chce tego zrozumiec.
Nie wierze w te super ceny, bo wiem, ze te super ceny sa tylko mozliwe dzieki temu, ze ktos inny nie mial swieta, ze pracownikom wcale nie placi sie wiecej dlatego, zeby jakis kretyn zaoszczedzil 20 czy nawet 100 dolarow.
Wkurwia mnie taka krotkowzrocznosc.
Mnie jest dobrze, to juz chuj z cala reszta...
I takim to sposobem okres swiateczny mnie wkurwia:))
Ten ped do kupowania nawet jak nie potrzeba, bo tak wypada.
Ludzie juz dawno zapomnieli na czym polega roznica miedzy "chce" a "musze" miec.
Jak cos musze miec to nie czekam na Boze Narodzenie tylko kupuje, bo musze.
A jak cos tylko chce to tez nie musze tego chciec w czasie Bozego Narodzenia.
U mnie juz od lat sa swieta bez prezentow i wiecie co?
Takie bezprezentowe swieta sa naprawde bardziej swiateczne, nikt nie lypie okiem pod choinke, zeby wylowic wlasne imie na opakowaniu, nikt nie pogania, nie marudzi, zeby moze juz chociaz po jednym prezencie otworzyc, po prostu siedzimy, jemy i rozmawiamy.
Nikomu sie nigdzie nie spieszy, wszyscy mamy czas zeby wysluchac jeden drugiego, zeby naprawde nacieszyc sie faktem, ze jestesmy razem.
Prezenty dostaja dzieci, w naszym przypadku wnuki i te prezenty zostaly zakupione juz w sierpniu, bez obnizki cen, bez stania w kolejce przez cala noc i bez lamania kosci.
Indor tez juz zakupiony i jak juz bede mogla spokojnie siedziec w domu i nie bede musiala patrzec na ten kotlujacy sie tlum to chyba najdzie mnie swiateczna radosc i atmosfera.
Jeszcze tylko dzis musze wejsc do tego samego sklepu wymienic farbe...
Szlag, bo wczoraj przezornie kupilam dwie sztuki, a po wczorajszym malowaniu wygladam jak czarownica:))) Kolor jest deczko za ciemny, wiem, ze sie zmyje po kilku myciach, ale jednak... wolalalbym ciut jasniejszy, wiec chyba sie poswiece i pojde wymienic.
A moze nie, moze kupie nastepnym razem inny jasniejszy i pomieszam... jeszcze nie wiem.

48 comments:

  1. to niewiarygodne jak ktoś oddalony tak bardzo ode mnie, może mieć tak bardzo, bardzo, bardzo podobny punkt widzenia :)
    Kiedy widzę Mikołaje i choinki w listopadzie, to jestem niesamowicie wkurzona, że odbiera mi się te Święta, tym konsumpcjonizmem właśnie, kompletnie niedostosowanym do realiów. Kiedy praktycznie na nic nie masz pieniędzy bo wymieniono Cię na automat, albo każą Ci wybierać pomiędzy pracą na etacie z pełną dyspozycyjnością (cały dzień) a dziećmi, które chciałabym wychować ja a nie pozwolić na to telewizji! Jaką radość mogą mieć osoby, które zmuszane są do pracy po godzinach, bo oczywiście personelu mało a promocji świątecznych DUUUŻŻŻOOOOO. Dochodzi do tego, że świąteczna kolacja zamiast wymiaru duchowego i rodzinnego, nabiera wymiaru albo frustracji z powodu niespełnionych marzeń światecznych w sensie rzeczowym.... albo oddechu i odpoczynku po szaleństwie dwóch ostatnich miesięcy dla wielu pracowników w różnych branżach.
    Całuję :*******

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, jakze mi milo, zem nie sama w tym oszolomstwie:)) A nawet w tak dobrym i milym towarzystwie. Nie ma juz swiat bez konsumpcjonizmu, wszystko sie obraca wokol zakupow, wiecej, niekoniecznie lepiej, ale na pewno drozej... niech ludzie widza:))
      A ja sobie po swojemu i tylko serce peka jak widze, ze ludzie nie maja co jesc a jeszcze im sie odbiera... a ponoc czlowiek ma prawo do zycia godnie. Ech....
      buziaki :*******

      Delete
  2. ja też juz mam prezent dla Lenki bo my takoż tylko dzieckom prezenty robimy a ten mój dzieć chce słuchawki z allegro ale jakoś schodzi mu wyszukanie ;-) a cała ta przedświąteczna galopada co roku przyspiesza
    i ja osobiście nie lubie automtycznych kas bo też takie mamy ;-) w ogóle nie lubie marketów ...kocham swoje miasto z panią Halinką w mięsnym , Hanią w drogerii i Ewą w spożywczaku ..nie jestem jedną z wielu anonimowych klientów jestem zmorką którą znają z imienia i jak idę kupować wódkę nie musze się martwić że będę anonimowym alkoholikiem ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, bardzo sie ciesze, ze nie jestes anonimowym alkoholikiem:)) bo to juz bylaby tragedia:))))
      Ja wiekszosc zakupow robie przez internet, wiec i tak ktos tam na tym zarabia, bo musi zrealizowac zamowienie, zapakowac, wyslac i jeszcze dodatkowo moj "donosiciel" dostarczyc. Nie mam zadnego parcia na zakupy w okresie swiatecznym, bo po prostu nie. Dziecko mi wyroslo tak, ze czasem sie zastanawiam kiedy to sie stalo i on tez nie oczekuje, ze mu Mikolaj cos przyniesie:)))
      A jak mam ochote kupic mu present, czy on ewentualnie miedzy wierszami powie, ze cos by chcial, czy tez na cos oszczedza to nie czekam na okazje tylko kupuje lub sie dokladam do tego oszczedzania jak mam taka ochote:))
      Ludzie natomiast dostaja autentycznie jakiegos hopla na punkcie zakupow, a zaraz dzien po swietach znow kolejki z oddawaniem, albo wymienianiem. Po chuj komu ta parada??

      Delete
  3. Dlatego kocham życie na wsi!
    Wszystko, co niezbędne do życia (czyt. jedzenie) pochodzi z pola/ogródka/obory/kurnika. A reszta mniej-zbędna jakoś sama się ogarnia ;)
    Okołoświątecznie - nie robimy najazdów marketowych, nie kupujemy prezentów, święta polegają na wspólnym przesiadywaniu w kuchni z kaflowym piecem :)

    Jednak jest zawsze druga strona medalu - jeśli nie wydam, ktoś nie zarobi...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziewanno to nie o to chodzi, zeby nie wydac, bo ja wydaje:) Nawet wiecej niz zarabiam, ale dlaczego musze wydac w listopadzie czy grudniu? Przeciez tam gdzie wydaje sa otwarci caly rok. A druga rzecza jest wydawanie z udzialem automatu zamiast czlowieka.
      Ja chce zeby ludzie zarabiali a nie wlasciciele ogromnych koncernow, ktorzy i tak maja po 400% i wiecej dochodow wlasnie kosztem wymiany czlowieka na maszyne, ktorej nie trzeba placic. To mnie wkurwia:))

      Delete
  4. ostro i stanowczo i tak trzymać.
    Nie lubię tej przedswiatecznej histerii

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz co Futi? Czasem mysle, ze gdyby nie swieta to nikt nie kupilby babci cieplych bamboszy, dziecku klockow, mezowi szalika i zonie rekawiczek... ludzie nie mieliby czasu siasc przy stole i zjesc jak ludzie zamiast jak zwierzeta z kartonu przyniesionego od Chinczyka:)) Juz nie wspomne ze zarosliby w brudzie, bo przeciez "swiateczne porzadki" ciagle sa priorytetem:)))
      A ja nawet na swieta nie myje okien:)) I zyje:P

      Delete
    2. ja mam rolety,też nie myje okien:P
      a bambosze my mi się przydały mimo że babcią jeszcze parę lat być nie zamierzam

      Delete
    3. A ja mam zaluzje i u mnie padaja czyste deszcze, wiec to one myja okna:) Pisze to calkiem serio:)) Bambosze to dobry wynalazek, ja nawet posiadam jedne i kocham je milosciom wiernom:))

      Delete
  5. Uroki zycia w miescie, i to jakim miescie:))) Moze gdybys mieszkala w Utah, na ten przyklad problemu by nie bylo? Zartuje oczywiscie, wiem, ze kochasz swoje miasto i nie za bardzo lubisz Utah (z wiadomych powodow;) Zgadzam sie ze wszystkim, konsumpcjonizm spoleczenstwa staje sie nie do zniesienia, z roku na rok coraz gorzej z tym, ze ja tego nie mam sily zmienic (czytaj: jestem leniwa) wiec sie nawet za to nie zabieram. Tez nie cierpie przedswiatecznej goraczki, parkingi pelne, ludzie sie spiesza, wszedzie dziwnie zachowujace sie tlumy! Super, ze sie Tobie chce z tym walczyc, ze chcesz zabierac glos, gdyby tylko takich ludzi bylo wiecej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ja tez nie zmienie tego co sie dzieje i nie zawroce wody w rzekach:)) Ale mnie szlag trafia na takie myslenie tylko o sobie. Rzad ma na to zeby doplacac do koncernow olejowych, ale obcina food stamps dla najbiedniejszych. To jest republikanska polityka, zabrac biednemu i dac bogatemu. Nie krzycze na ludzi w sklepach, nie wyciagam ich za reke z kolejek i nie bije po mordach, chociaz przyznaje, ze czesto mnie reka swierzbi:))) Jednyne na co mam wplyw to na swoje wlasne zachowania i dlatego stanowczo odmawiam uzywania automatow tam gdzie zabrano prace czlowiekowi. A jak ktos koniecznie chce wiedziec dlaczego sie tak zachowuje to uslyszy, tak jak uslyszal ten facet wczoraj. Mogl mnie zostawic w swietym spokoju, ale nie bo chcial byc madrzejszy.
      A badz sobie chuju madrzejszy, bo i ty i ja jestesmy kazde madre na swoj sposob, ale nie probuj decydowac za mnie. Jeszcze nie teraz, moze za nastepne 30 lat ale na pewno nie teraz. :)))

      Delete
  6. a ja ostaję szału jak jest jeden dzień wolnego (np teraz 1 listopad) a w czwartki w sklepach człowiek na człowieku... w tym i ja, ale musiałam, bo 2.11 odprawiałam urodziny Młodej ;)
    generalnie rzecz biorąc Święta to przede wszystkim żarcie w wielorybich ilościach, latanie po sklepach od połowy listopada, wydatki ponad 300% normy!
    Ja się nie wtrącam, prezenty dla dzieci kupuję przez internet, żarcia wcale bo jadę do mamy, sklepy typu Tesco, Auchan omijam w grudniu szerokim łukiem, albo jadę po dopiero po 21:00

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po zakupy na ostatnia chwile, czyli glownie zielenina, owoce i jakies warzywa wysylam Wspanialego, on lubi sie szwedac po sklepach i nie ma anielska cierpliwosc:)) A wszystko inne staram sie kupic duzo wczesniej. Bardzo tez mi pomaga fakt, ze Thanksgiving obchodze w niedziele po, czyli wtedy kiedy juz wszyscy zapomnieli o swiecie i sklepy sa puste:))

      Delete
  7. My robimy prezenty dzieciom,bo to radosc szczera.My sami mamy mozliwosc oprezentowywania sie bez okazji,jesli tak sie nam podoba,a na ogol nie podoba wiec jesli nam czegos trzeba to sie poprostu w to zaopatrujemy sami bez zbednych wstazeczek i kolorowych papierkow
    W czarnym piatku mialam okazje raz jedyny i ostatni uczestniczyc ale to tylko bylo celem zakupu porzadnej koldry zimowej,w tym dziale nie bylo o dziwo klientow ale zeby sie do niego dostac musialabym cwiczyc przynajmniej z tydzien na silowni.Wiec nigdy wiecej czarnych piatkow,tym bardziej ze przeceny szmat i butow sa caly rok na okraglo.
    Rozumiem Twoj wkurw Stardust.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie o to chodzi, przeceny sa caly okragly rok:)) Zupelnie nie pojmuje tego wariactwa:))

      Delete
  8. U nas prezenty są, aczkolwiek ewaluujemy i przerzucam się na książki:) Ale w każdym z nas tkwi nadal dziecko więc niestety:)
    Z takiej mniej więcej maszyny korzystałam raz i do teraz mam wyraz paniki w oczach na samą myśl, nie chcę czegoś takiego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ksiazki owszem, ale kto trafi w moj gust czytelniczy i kupi mi ksiazke polityczna?:)))) Jedynie Wspanialy.

      Delete
    2. Star, czytałaś No Logo Naomi Klein?
      Bardzo polityczne i szykujemy w dodatku nowe tłumaczenie.
      Już wiem, co wyślę... w lutym, bo wtedy się ukaże :)

      Delete
    3. Aniu, nie wysylaj:))) Nie obraz sie, ale wole w oryginale, a Naomi Klein bardzo lubie i czytam.

      Delete
  9. Dżizus! To oprócz mnie ktoś jeszcze marzy o świętach bez prezentów!?! Lecz cała ta bezmyślna magma tak ciągnie człowieka do tyłu, że wciąż się poddaje. Może wreszcie tym razem się postawię:-).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Errato, swieta bez prezentow mamy juz chyba od 3 a moze 4 lat. Nie jest to latwe, ale poczatkowo mialam okres przejsciowy, czyli byla ustalona granica wartosci prezentow i jak sie towarzystwo schodzilo na Thanksgiving to kazdy mial obowiazek przyjsc z lista rzeczy, ktore chcialby dostac oczywiscie koszt musial sie miescic w widelkach:) Po obiedzie robilismy losowanie i kazdy zabieral lacznie z wylosowanym imieniem liste zyczen danej osoby. To bylo nawet fajne, bo nie kupowalo sie calego wagonu prezentow (wszyscy dla wszystkich) tylko jeden i kazdy wiedzial, ze nawet jak na liste wpisal 30 pozycji to dostanie tylko jedna.
      Dzialalo to przez kilka lat, ale nam sie znudzilo wiec zostalo bez prezentow i nareszcie jest spokoj.

      Delete
  10. Ejże, doczytałam do końca i jednak okazuje się, ze dzieci prezenty dostają. Czyli JEDNAK inaczej się nie da? Mnie marzy się, by tak wychować dzieci, by im to nawet do głowy nie przyszło. Tylko, że w takim razie trzeba by było na księżyc się przeprowadzić. Może warto...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widzisz z tymi prezentami dla dzieci to tez nie jest tak dokladnie, bo nasze wnuki nie dostaja prezentow z okazji swiat. Nasze wnuki sa wychowywane w religii zydowskiej i nie maja pojecia o Mikolaju czy tez innej gwiazdce, a wiec nie maja pojecia, ze nalezy oczekiwac jakichs prezentow. Natomiast jak juz do nas przychodza, co zdarza sie 3-4 razy w roku to zawsze kupujemy im cos zeby sie dzieci mialy czym bawic, zajac. Najczesciej jest to ksiazeczka do kolorowania dla Avivy, a Josh ktory dopiero 13 grudnia skonczy rok to dopiero teraz dostanie cos do zabawy. A robimy tak dlatego, ze nasze wnuki nie znaja telewizji i nie beda znaly jak dlugo sie da, a czyms sie zajac musza bo inaczej byloby nudno. Jak dzieci ogladaja tv to jest latwiej bo wystarczy wlaczyc pudlo i juz jest spokoj, A tak to jednak by im sie nudzilo.
      Tak ze te prezenty to nie maja zwiazku ze swietami a raczej z wizyta u nas. Z tego zwyczaju pewnie tez wyrosna, ale poki co jest jak jest. Narazie to Aviva wie, ze prezenty sa zwiazane z urodzinami i to wszystko. Josh narazie ma wszystko w odwloku:)))

      Delete
    2. Ano, skoro tak, to nawet całkiem zdrowo. Zawsze miło jest kogoś czymś obdarować. Najlepiej ot, tak, bez okazji:-)).

      Delete
    3. Errato, skoro nam sie juz zeszlo na dzieci:)) to jeszcze Ci napisze, ze w ogole jestem oczarowana jak nasze wnuki sa wychowywane. Na przyklad, w czasie urodzin Aviva nigdy nie otwiera prezentow w czasie imprezy przy gosciach, a to dlatego, ze jak wiemy dzieci potrafia byc bolesnie szczere i czasem moglaby sie zdarzyc przykra dla ofiarodawcy reakcja.
      Otwieranie prezentow odbywa sie po imprezie, w domu i tez nie wszystkich na raz tylko kilka kazdego dnia, tym sposobem nie ma przesytu i nie ma pozniejszych oczekiwan.... Ale mala ma obowiazek uczestniczyc w pisaniu kartek z podziekowaniem, kazdy ofiarodawca musi dostac kartke z podziekowaniem. Oczywiscie poki co to te kartki pisze mama, ale Aviva ma siedziec i mowic co chce napisac oraz podpisuje kartke, bo umie juz napisac wlasne imie.
      I to mi sie podoba, ze ucza od malego, ze owszem present to cos milego, ale laczy sie z obowiazkiem podziekowania.

      Delete
    4. Uwielbiam obdarowywać - książkami :)

      Delete
    5. Aniu, wiem cos o tym:)) I nie tylko ksiazkami:))

      Delete
  11. No proszę, wszędzie na świecie te same problemy i podobne zapatrywania na Święta.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozo, bo swiat jest pelen zachlannych i nie myslacych ludzi. Ludzi, ktorzy wierza, ze zawsze beda piekni, bogaci i zdrowi i to im daje prawo patrzec z gory na tych, ktorym sie nie udalo. Nie pojmuje tego, nie chce pojac i nigdy taka nie chce byc, a ze jestem juz na tyle stara to wiem, ze nigdy taka nie bede:)) Zawsze bylo mnie stac na wyciagniecie pomocnej reki do tych ktorym bylo czy jest gorzej niz mnie. Ciesze sie ogromnie, ze moj maz podziela taka postawe, ze mimo iz urodzony i wychowany w tym kraju ma zupelnie realne poglady i nie holduje zyciu na pokaz.

      Delete
  12. w domu moich rodziców nie było prezentów pod choinką bo przynosił je Mikołaj dzieciom 6 grudnia, i tylko dzieciom. Boże Narodzenie było świętem katolickim poprzedzanym adwentem, czasem oczekiwania. Lubiłam robienie zabawek na choinkę, roraty (specjalne nabożeństwa) to był czas takiego wyciszenia, nie można było w grudniu urządzać hucznych zabaw i wesel. Nie piekło się w tym czasie słodkich ciast. Absolutnie niedopuszczalne było śpiewanie kolęd. Wigilia była dniem absolutnie wyjątkowym, pełnym uwagi, pracy i skupienia. Boże Narodzenie obchodziliśmy w wielkiej radości, byli goście, my chodziliśmy do sąsiadów, oni do nas, śpiewaliśmy kolędy, jedzenie było wyjątkowe, takie, które je się tylko w te dni. O zabiciu świni nie pisałam, żeby było patetyczniej, rozumiesz.
    Potem, jak wyszłam za mąż, rodzina męża doprowadzała mnie do szału 20 lat bo przyjeżdżali do nas, zasiadali za stołem i jedli, jedli, i jedli a ja latałam jak opętana między kuchnią a jadalnią i nosiłam, zmywałam, kroiłam i obsługiwałam całe towarzystwo, łącznie z bawieniem ich dzieci a teściowa mówiła - a co ty tak siedzisz ciągle w tej kuchni, chodź do nas!
    Wreszcie stało się nieszczęście i zachorowałam bardzo poważnie i to było moje szczęście bo gdy powiedziałam, że nie przygotuję świąt bo za tydzień mam operację, rodzina męża postanowiła zrobić przyjęcie u siebie ale nas nie zaprosili mówiąc, że mają ciasne mieszkanie i nie zmieścimy się wszyscy przy stole.
    Od tego czasu w Boże Narodzenie albo wyjeżdżamy do spa, albo spędzamy z dziećmi jedząc smakołyki, pijąc wino i grając w gry planszowe albo sami we dwoje jak dzieci jadą na narty to my łazimy cały dzień w piżamie i nic, po prostu nic nie robimy. Traktujemy ten czas jak dzień wolny od pracy i na tym koniec. W drugi dzień jeździmy odwiedzić moich rodziców, jeśli jest dobry stan dróg.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, jak bylam dzieckiem to tez pamietam robilismy ozdoby choinkowe glownie z babcia, bo rodzice pracowali, bardzo to lubilam, prezenty tez byly tylko 6 grudnia i tylko dla dzieci. Same swieta wygladaly troche jak u Twojej tesciowej:)) czyli siedzenie za stolem i jedzenie do wypeku tego wszystkiego co mama przygotowala, najczesciej zarywajac noce. Siadalo sie tuz po porannej mszy i odpadalo od stolu w okolicach polnocy:))) Do dzis nie mam pojecia jak mozna bylo tyle i tak dlugo jesc, ale tak bylo. Tak bylo u nas, jak goscie przychodzili do nas i tak bylo jak szlo sie do ktorejs z ciotek. Swieta to bylo wielkie zarcie:))
      A teraz mam swieta po swojemu, nareszcie wyszlam z tego zakletego kregu prezentow, z ktorymi pozniej i tak nie wiadomo co robic;) Bardzo lubie jak mozemy sie spotkac cala rodzina, a to jest wlasnie przy okazji swiat mimo roznic religijnych ciesze sie, ze dzieci przychodza i jestesmy razem. Nie ma telewizji, zreszta u mnie tv jest tylko w sypialni, wiec sprawa rozwiazana, jestesmy razem po to zeby byc, rozmawiac, wysluchac, nacieszyc sie soba. Najczesciej w Wigilie jestesmy sami z Juniorem i tez jest super. Juz nie robie tysiaca potraw, bo tak nakazuje tradycja, buduje sobie wlasna tradycje i robie to na co mam ochote, ale sa to wlasnie potrawy, ktorych nie jada sie na codzien. Raz tylko wyjechalismy oboje ze Wspanialym i owszem bylo fajnie, ale jakos ani jedno ani drugie narazie nie ma ochoty na powtorke:))) Jednak zwycieza idea "swiat w rodzinie".
      A u nas to tylko jeden dzien tak w Boze Narodzenie jak i Wielkanoc, wiec nie bardzo jest kiedy zaszalec;)

      Delete
  13. Star, ludzi trzeba edukowac, panu zastepcy managera corporate wypralo mozg z tymi elektronicznymi kasami, nigdy przenigdy w zadnym sklepie nie chodze do tych ustrojstw, wole chwile poczekac, poza faktem, ze w ten sposob sa likwidowane miejsca pracy, to kto mi do cholery zaplaci za wykonywanie pracy kasjerki?

    Odnosnie zakupow, to tez juz wszystko na czwartek zakupione, prezentow sobie nie kupujemy, uwazam, ze jak naprawde czegos chce to moge sobie to kupic i bez okazji swiat, swieta sa dla mnie caly rok.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Liz, bo obnizki cen sa tutaj caly okragly rok, wiec nawet jak ktos koniecznie chce zaoszczedzic to i tak nie rozumiem tego parcia na Black Friday. Jak mozna odejsc od stolu i isc w kolejke na cala noc? A byl czas, ze Amerykanie smiali sie z kolejek w Polsce, tylko kuzwa nikt w Polsce nie stal w kolejkach dla samego stania, tylko glownie dlatego, ze brakowalo towarow na rynku.

      Delete
    2. Dokladnie, caly ten black friday to tak naprawde sciema.

      Delete
    3. Oczywiscie, ze sciema, tym bardziej, ze 90% tych zakupow jest potem zwracane dzien po Bozym Narodzeniu:))) I tak ludziska tuptaja po tych sklepach zupenie bez sensu.

      Delete
  14. chyba dla wszystkich okres przedświąteczny to jakaś masakra. kolejki i nerwówka, tak jakby bez fury zakupów święta nie mogły się odbyć. a z tymi automatami masz rację. coraz więcej robotów. już niedługo człowiek nie będzie do niczego potrzebny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly tez nie wiem dlaczego ludzie to robia. Pislam przed Wielkanoca jak pojechalismy na Greenpoint i pani w polskim sklepie wybierala karczek przez pol godziny proszac ekspedientke zeby pokazywala jeden po drugim i obracala z kazdej strony. Patrzylam jak zahipnotyzowana, bo przeciez ten karczek i tak w ciagu kilku dni mial sie zamienic w gowno, to na co tyle ogladania:))

      Delete
  15. Star bardzo dobre kazanie dałaś temu gagatkowi - popieram każde Twoje słowo!!!!!!!!!!
    Jeśli chodzi o prezenty to otrzymują tylko dzieci,oraz babcie i dziadkowie bo jak wiadomo to już najstarsze pokolenie cieszy się z każdego drobiazgu jak dziecko - taki widok uśmiechniętych buziaków jest bezcenny :)))))))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Prezenty dla dziadkow maja tez ogromny sens, bo bardzo czesto starszych nie stac na wiele rzeczy, czesto nawet drobiazgi. Naszego Tatka rozpieszczamy prezentami ile sie da, bez okazji:))) I nie sa to drobiazgi, ale raczej rzeczy, ktorych sam by sobie nie kupil w imie "mnie juz niepotrzebne".

      Delete
  16. święta zawsze są u nas i od wielu , wielu lat zadecydowałam że prezenty mają być tanie i satyryczne .To ma cieszyć i pomysłodawcę i biorcę prezentu .
    z centralnej - Gryzmo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Prezenty z jajem (najczesciej kwadratowym) robilismy sobie jak pracowalam we francuskim zakladzie kosmetyczno-fryzjerskim. Kryste co to byly za prezenty:))) Pamietam dalam mojemu fryzjerowi suszarke do wlosow z koncowka meskiego czlonka, to byl zdecydowanie hit tamtej imprezy:)))

      Delete
    2. jutro jak słoiczek będzie spał polecę do zoo i wyśle małpę do twojego orangutana .Wczoraj zrobiłam klopsa , oszukany barszcz ukraiński i pieczona rybę ...Pamiętam o przepisach...Ci pa

      Delete
  17. A później tych niepotrzebnych, podmienionych przez maszyny ludzi wywiezie się na jakąś wyspę, albo spędzi w jednym miejscu. Wszystkich razem. Dostaną jedzenie, ciuchy, szufladę w kredensie i bezsensowną robotę żeby nie czuli się bezwartościowi. Będą przelewać wodę sitkiem za zabawkowe pieniążki, które i tak im na nic się nie przydadzą, bo wszystko dostaną za darmo. Całą resztę zrobią za nich i dla nich maszyny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niestety, dokladnie na to sie zanosi. Co gorsze, jesli ktos mysli, ze jego to omninie, bo on sobie radzi, to niech raczej pomysli dwa razy...

      Delete
  18. Oj, mnie też denerwuje wszystko przed świętami. Nie lubię chodzić po sklepach, ale czasem trzeba po jakiś chleb czy inny majonez. Ale do np księgarni już bezkarnie iść nie można, co generalnie uwielbiam, ale w grudniu pójście do księgarni to rodzaj niewysublimowanego masochizmu.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...