Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, December 15, 2013

Jak mucha w smole

Z taka predkoscia ide od kilku dni przez zycie.
Zaczelo sie w czwartek kiedy nad NYC nadciagal jakis pieprzony niz uzbrojony w opady roznego gatunku, lacznie ze sniegiem. Na dworze bylo szaro, buro i ponuro a ja chcialam umrzec, bo bez slonca to nie zycie.
Ale, ze widac to jednak prawda iz nie umiera sie tak latwo i na zawolanie to poszlam do pracy, w ktorej to pracy nagle i niespodziewanie zrobilo mi sie slabowicie... mocno slabowicie.
A bylo tak...
Przyszly dwie klientki-kolezanki, ktore razem pracuja, jedna musiala jeszcze wrocic do pracy, a drugiej sie juz nie spieszylo, wiec postanowilam te pracujaca ogarnac w pierwszej kolejnosci.
W tym samym czasie zadzwonil Wspanialy z pierdyliardem pytan, wiec tu ogarniam, tu staram sie odpowiedziec caly czas miedzy wierszami podkreslajac, ze "musze leciec", czego akurat Wspanialy jakby nie slyszal i natychmiast zadawal kolejne pytanie.
W koncu rzucilam szybkie "nie mam czasu" i sie wylaczylam co by sie skupic na ogarnianej klientce, a ta w tym samym czasie jeszcze sobie przypomniala, ze ona wlasnie teraz natentychmiast potrzebuje Gift Certificate dla kolezanki, mogla uprzedzic przed przyjsciem i mialbym to gowno gotowe.
Skoro tego nie zrobila to znow zaczelam sie miotac miedzy szufladami, a ta potrzebna akurat na samym dole... jakos dalam rade.
Gina wyszla, siadlam i nagle caly swiat zawirowal mi przed oczami.
-- Star, czy Ty sie dobrze czujesz? - zapytala Lisa wchodzac z poczekalni do pomieszczenia zabiegowego.
-- Wlasnie... chyba nie... - wyjeczalam siadajac glebiej w krzesle i opierajac sie o lezanke.
-- O matko!! Co Ci jest?
-- Podaj mi wode i otworz drzwi wejsciowe... - poprosilam i ponoc w tym momencie bylam juz zielona. Tyz ladnie, bo zielony to taki twarzowy kolor i co by nie mowic calkiem swiateczny.
-- Wiesz, ja moge przyjsc kiedy indziej, ale nie moge Cie zostawic w takim stanie - powiedziala Lisa podajac mi butelke wody prosto z lodowki. Jak dobrze, ze te moje klientki wiedza gdzie co jest.
Otworzyla drzwi, bo na domiar wszystkiego bylo goraco jak w piekle. Nie wiem co sie w tym roku stalo chlopakom w budynku, zwykle musialam sie upominac o troche wiecej ciepla, bo przeciez moje kobitki sie tu rozbieraja do rosolu, a tym razem grzeja tak, ze nie da sie wytrzymac.
-- Zaraz mi przejdzie - powiedzialam - to znaczy, powinno mi przejsc - dodalam z nadzieja.
-- A moze jestes glodna, albo Ci cukier spadl, chcesz cukierka?
-- Niee... mysle, ze to cisnienie..
Faktycznie po pieciu minutach siedzenia i picia lodowato zimnej wody mi przeszlo, a nawet sie zmobilizowalam i zrobilam co mialam zrobic.
I moglam juz isc do domu, ale jak sobie uprzytomnilam, ze moge nie miec miejsca siedzacego w subwayu to jednak zadzwonilam do Wspanialego.
-- Jak dotrzesz do Penn to przyjdz po mnie, zle sie czuje, nie chce wracac sama.
-- Co to znaczy "zle sie czujesz"? Co Ci jest? Konkretnie?
Kryste, tego akurat dzis nadalo na niekonczace sie pytania, a ja nie mialam ani sily, ani checi nawet geby otworzyc.
-- Przyjdz i sam zobaczysz, obiecuje, ze nie umre, ale teraz musze sie polozyc.
-- Zadzwon do Neila gdyby cos sie dzialo zanim tam bede.
-- Dobrze.
Wylaczylam telefon, wlaczylam wiatrak, przeciez kuzwa nie wlacze klimatyzacji w grudniu, a okna otworzyc nie moge, bo mi cale gowno z podworka wiatr przyniesie do pokoju, wiec okna nigdy nie otwieram. Przyciemnilam swiatlo, wlaczylam relaksujaca (takie slowo istnialo za moich czasow i nie wiem co z nim bylo zle, ze nagle pojawilo sie "relaksacyjna") i padlam na lezanke.
Po ok. godzinie przyszedl Wspanialy, wiec mu powiedzialam co sie stalo.
-- Jestes pewna, ze mozemy jechac subwayem?
-- A czym niby pojedziemy? Karetka? Po prostu musze sie poruszac powoli i tyle, a nawet jak mi bedzie slabo to nie jestem sama.
Zebralismy bambetle i noga za noga powoli poszli do subwaya.
Jak podjechal to sie okazalo, ze jest jedno wolne miejsce, ale oczywiscie zanim ja do niego dotarlam to juz siadala jakas mloda dziewczyna. W ostatniej chwili spojrzala na mnie:
-- Chcesz usiasc? - zapytala wstajac.
-- Bardzo, akurat niezbyt dobrze sie czuje dzis - powiedzialam.
Wspanialy poczynil juz za mnie odpowiednie podziekowania a ja siadlam szczesliwa, ze w razie cus to juz nie padne na morde.
W piatek bylo niewiele lepiej, ale juz wiedzac o tym, caly czas poruszalam sie powoli, wrecz dystyngowanie:))) Duzo wody i jakos poszlo, Wspanialy znow po mnie przyjechal, a ze bylo stosunkowo wczesnie i ja mialam jeszcze jedna klientke to poszedl do Gene'a pogadac.
Po chwili przyszli i zaczeli mnie namawiac na piwo.
Cudny pomysl, prawda?
Chociaz miedzy nami mowiac piwo mogloby mi podniesc cisnienie, ale tak bardzo nie mialam ochoty, ze przekonalam ich, zeby sobie sami poszli, oni zreszta nigdy nie maja okazji sie spotkac sami i pogadac, a ja w tym czasie przygotowalam sobie rozliczenie kwartalne podatkow.
Przyjechalismy do domu bez wiekszych sensacji tylko jak poprzedniego dnia, poooowooooliiiii...
Na wczoraj zapowiadali opady sniegu, mialo go byc duzo i wiatr do tego, a my planowalismy pojechac na Greenpoint po zakupy.
O 9tej rano Wspanialy zarzadzil wymarsz, nie sprzeciwialam sie, bo wiedzialam, ze im wczesniej tym lepiej, ale tak bardzo mi sie nie chcialo... Niestety po zakupy do polskiego sklepu nie moge go wyslac samego, bo nie da rady, szczegolnie jak sie trafi produkt gdzie nie ma angielskiej nazwy.
Na szczescie nie bylo wiele ludzi, bo wiadomo Polacy robia zakupy na ostatnia chwile, zeby bylo "swieze", ja jako, ze moge jesc "nieswieze" robie wczesniej.
No dobra, nie jemy nieswiezego, po prostu zainwestowalismy lata temu w maszynke do hermetycznego pakowania produktow i tym sposobem moge robic zakupy nawet na dwa tygodnie wczesniej. A bardzo mi to pasuje, bo nie cierpie sklepow.
Jak juz zaliczylismy Greenpoint w ekspresowym czasie to zdecydowalismy jechac jeszcze do Costco, zeby to tez bylo z glowy. I znow nam sie udalo, widocznie snieg odstraszyl skutecznie wiele osob od robienia zakupow. Za to wyobrazam sobie co sie bedzie dzialo w nastepny weekend.
Na szczescie nie musze tego widziec na zywo:)))
Przyjechalismy do domu, troche sie pokrecilam, popakowalam co i gdzie trzeba bylo a potem zaleglam przed telewizornia, na cale 6 godzin. Akurat trafilam na ciekawy film o wojnie secesyjnej, wiec chetnie obejrzalam i po raz kolejny przekonalam sie, ze poludnie Ameryki to jest jednak zacofane. Takie bylo 150 lat temu i takie w wiekszosci jest teraz, niestety. Niewiele sie tu zmienilo, ten sam ciemnogrod i rasizm.
Ogladanie przerwal mi w pewnym momencie Wspanialy:
-- Paczka jakas przyszla, czy Ty cos zamowilas?
-- Jaaaa??? Nie, przeciez wiesz, ze jak cos zamawiamy to na adres mojej pracy, bo w domu nas nie ma. O czym Ty mowisz? Jaka paczka?
Zatrzymalam film i wstalam, patrze, faktycznie Wspanialy z jakas duza paczka stoi jak slup soli na srodku livingroom.
-- Co tak stoisz? Skad wziales ta paczke?
-- Stala na korytarzu pod naszymi drzwiami.
-- A co tam pisze? Czy to na pewno dla nas?
-- Pisze, ze dla nas... - odpowiedzial z co raz bardziej glupia mina.
-- To ja juz nic nie rozumiem, ale moze otworz - wpadlam na genialny pomysl:))
Otworzyl i wszystko stalo sie jasne!!!
Paczka jest od Moniki i jej meza!! Piekny kosz ze swiatecznymi smakolykami!!!
A ja durnota myslalam, ze jak Monika prosila o domowy adres to chce mi kartke swiateczna przyslac:))) Nie oponowalam, mimo, ze jak wiemy sama kartek swiatecznych nie wysylam.
Moniko i D. zrobiliscie nam ogromna niespodzianke i jeszcze wieksza radosc!!!!!!!!!!!!!
Dziekujemy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

35 comments:

  1. Czujesz się już lepiej, ciśnienie mierzyłaś?

    Ja w nocy poczułam, się dziwnie,jakby mi ciśnienie się podniosło, zrobiłam zimny,mokry okład z ręcznika, ,do rana spałam przy otwartym oknie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cisnienie mam zawsze niskie, a jak przychodzi niz atmosferyczny to wlansie jestem taka oslabiona. Dzis juz lepiej, ale na wszelki wypadek ciagle jestem na zmniejszonych obrotach:)) Minie, niech tylko sie pogoda zmieni.

      Delete
  2. dbaj o siebie!
    wiem, że Ty silna baba jesteś i do twarzy Ci w zielonym, ale lepiej zapobiegać choróbskom
    :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Viki, no dbam:)) Leze plasko i nic nie robie:)) Zawsze tak mam jak jest pogoda dodupna:))

      Delete
  3. widocznie nie tylko w Hameryce ciśnienie wariowało. Ja piątek prawie cały przeleżałam, co wzbudziło mocne zaniepokojenie mojego ślubnego , bo to nie w moim stylu, a w sobotę chodziłam jak tytułowa mucha w smole. Dzisiaj już jest ok. mam nadzieję, ze u Ciebie też.
    fajne są takie niespodziewane niespodzianki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jest lepiej, ale jeszcze nie jak powinno byc. Wspanialy wyciagnal mnie na spacer, taki nozka za nozka, jak dwoje starych pierdzieli:)) Ale mi dobrze zrobilo to pol godziny na powietrzu.

      Delete
  4. no a przecież niedawno lekarz Cię badał i macał !!! coś przeoczył ?
    a paczka tak sama stała żaden paczkonosz jej nie przyniósł ???
    no i widzisz niespodzianki są fajne ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No macal Zmorko, macal widocznie kiepski macacz z niego:)) Jutro mam dzwonic dowiedziec sie jakie sa wyniki, to zobaczymy co powie.
      Paczka sie sama pojawila, bo widocznie sasiedzi podpisali i polozyli przed naszymi drzwiami. Albo nas nie bylo, albo jestesmy guche:)))

      Delete
  5. Staaaaarrrr??????
    Heeeelooooo?????
    Jak to się ma do posta o Twoim super zdrowiu?
    Zaczynam sie martwic!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zdrowie mam super, tylko wiesz na cos i tak trzeba bedzie umrzec:)) przeciez nie wypada umrzec na zdrowie i pienknosc:))) Nie martw sie, jutro dzownie do dochtora to zobaczymy jakie mam wyniki.

      Delete
    2. Rybenko, miej litosc, mam nadzieje, ze nie zapomne tam zadzwonic:))

      Delete
  6. kurcze Star Ty się lepiej skontroluj, bo to nie jest ok takie słabości i zawroty... my się tu wszyscy zaniepokoiliśmy i domagamy się wizyty lekarskiej! ;-P
    PS. ta maszynka do hermetycznego pakowania żarcia fajna jest? ja nie znoszę kupować na ostatnią minutę, ale też chcę, żeby było świeże i muszę potem wystać w kolejkach i szczerze tego nie znoszę, dużo rzeczy mrożę, no ale nie wszystko rozmrożone jest ok...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, wlasnie bylam u dochtora i moze to mi zaszkodzilo:))) Zartuje, niskie cisnienie mnie zawsze dobija, jak do tego dolozyc stres moge mdlec zawodowo. To ustrojstwo do pakowania to jeden z najbardziej trafionych nabytkow. Ja tez duzo mroze, ale sa rzeczy ktore sie niestety nie sprawdzaja. Np. sery, dlatego tak lubie to moje ustrojstwo, bo my ze Wspanialym to mamy pierdolca na punkcie serow i oczami jemy wiecej niz sie da przelknac:)) Kupujemy ilosci jak na wojne:))

      Delete
  7. Nie zmierzyłaś sobie ciśnienia, kiedy było Ci tak słabo? Zrób to koniecznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozo, wtedy w pracy to nie mierzylam, bo nie mam tam aparatu, ale ja mam zawsze niskie. Jak w poniedzialek bylam u doktora to mialam idealne 120/72 ale to po przejsciu lekko ponad 3km pieszo, a taki spacer tez podnosi. Tak normalnie to mam cos ok 105/65 ale teraz mi spadlo ponizej 100tki. Stad te zawroty glowy i slabowitosc...mus sole trzezwiace przy sobie nosic:)))

      Delete
  8. Popieram przedmówczynie: pomiar ciśnienia własnego i jakieś pidstawowe badania by się przydały :) A co do kosza- faktem jest, bardzo miły prezent! Ba, takie czasy, że nawet "zwykła" kartka staje się rarytasem- od SMSów to nic tylko głowa boli ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie robilam badania w poniedzialek i mam jutro dzwonic doweidziec sie czy nie ma tam czegos podejrzanego. Jakos jestem wewnetrznie przekonana, ze to tylko wina mojego niskiego cisnienia. Ale zobaczymy.
      Ja to jestem jakas zyczeniowo niedorozwinieta, wiec do mnie to nawet nie dociera ze nalezaloby komus skladac zyczenia:))) Owszem urodzinowe, ale z okazji swiat to ja jestem jakas nie teges.

      Delete
  9. i mnie zmartwiło Twoje złe samopoczucie :( daj znać jak już będą wyniki... będziemy tu czekać niecierpliwie :********

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, nie martw sie, zlego diabli tak szybko nie biora:)
      :***********

      Delete
    2. to Ja o SOBIE tak powiadam... :))))

      Delete
  10. U nas dzis szpital w domu. Malz w ciagu 4 godzin 5 razy wymiotowal, co mu sie od dziesiecioleci nie przydarzylo, mnie cos lupie we wszystkich stawach. Asia zachrypiona, a ma caly tydzien ,,spiewany''... Byle do Swiat!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, mam nadzieje, ze Malza nie dopadla grypa zoladkowa. A Ty moze potrzebujesz sie troche naoliwic, zebys nie skrzypiala:))

      Delete
  11. Oj, Star kochana! Że też niskie cisnienie może tak bardzo człowiekowi dać w kosć? W góry byś sie musiałą wybrać, dotlenić, pochodzić, odetchnąc od wielkiego miasta. Moze by było lepiej? Czasem człowiek pada i juz sam na sobie krzyzyk kłądzie, tak mu siły zyciowe gdzies wyciekają i na cud sie jakowyś ino czeka! Fajnie że w ten kiepski dla Ciebie czas nadeszła owa paczka!Własnie jak ten cud! Jak to miło dostać taki niespodziewany, czarodziejski wręcz przent.Ozywić się, ucieszyć, uwierzyć w zyciodajna energię, przepływajacą miedzy ludźmi i w to, że dobro dobrem sie odpłąca a po niżu zawsze przychodzi radosny wyż!
    Ściskam kciuki by juz teraz było u Ciebie tylko lepiej. I usmiech serdeczny z białego odludzia zasyłam!:-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo taki juz urok mojego niskiego cisnienia i tak mam zawsze przy nizu atmosferycznym. Gory tez nie sa dobre, jak bylismy w Kalifornii dwa miesiace temu to tez mialam zawroty glowy:)) Wiec jak widzisz tak zle i tak niedobrze:)))
      Niespodzianka byla na czasie, to prawda.
      buziaki serdczne:****

      Delete
  12. Nie ma za co Star:))) Ciesze sie, ze przesylka wywolala to, co bylo zamierzone: niespodzianke:)))) Za to zaniepokoilas mnie swoim samopoczuciem. mam nadzieje, ze to jedynie zmiany ciesnieniowe w zwiazku z pogoda i juz po wszystkim? I daj znac jak tam te badanie krwi z zeszlego tygodnia. Sciskam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, niespodzianka byla i jest naprawde super!!! Dzis jak zawsze w co drugi poniedzialek ide do mojego znachora i na akupunkture, a wiec gdzies miedzy tymi wizytami musi mi sie udac zadzwonic do doktora. Jak sie nie uda to zadzwonie jutro, jeden dzien mnie nie zbawi:)))
      Buziam:***

      Delete
  13. Maybe you're pregnant. I passed out in the subway in NYC once and woke up with a lady asking me in Spanish if I was pregnant :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahahaha Chris if I believed in miracles I would probably think so:))) I passed out couple times in subway, and once in a bus. The bus driver was so nice, he got one block of the route and dropped me off right at the door of my building. It was quite embarassing, but... what the hell:))

      Delete
    2. It could be your own little Christmas miracle. Merry Christmas!

      Delete
    3. Chris, bodajby sie Twoje slowo w gowno zamienilo:))) Tego sie nie da przetlumaczyc, a jak sie da to i tak nie bedzie mialo brzmienia:)))

      Delete
  14. może Ty jesteś klasyczna meteopatka ? :) trzymaj się na przekór ciśnieniu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mozliwe, chociaz sie nigdy nad tym nie zastanawialam:)) Ale kazdy niz atmosferyczny to dla mnie makabra:))

      Delete
  15. Chyba cos z cisnieniem, mnie sie wczoraj tak w glowie krecilo, ze nie moglam ustac, cisnienie nieboszczyka mialam,

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cisnienie, bo dzis znow pdada snieg, wiec mialo prawo spasc na morde:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...