Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, December 11, 2013

Na swiateczny obiad beda zimnioki i jajecznica

Takie se ustalilam menu, a w zasadzie to nie ja, ale okolicznosci zyciowe mi takie menu stworzyly.
Ale od poczatku....;)
Od listopada mamy nowych sasiadow na gorze.
Jak tylko wrocilismy z Kalifornii to zauwazylam jakis ruch tam gdzie od lipca byl bezruch i cisza, nagle cos sie dzialo. Wspanialy wykumkal, ze wlasnie sie sprowadzaja nowi sasiedzi.
No dobra, jak nowi to nowi, jak sie wprowadzaja to widac musza...
Nie bylo halasu, nie bylo stukania, pukania, wiercenia, przybijania... jakos tak wprowadzili sie prawie bezszelestnie.
Wspanialy znow wykumkal, ze oni musi gdzies z bliskiej okolicy przybywaja, bo obrot samochodem dostawczym trwa wyjatkowo krotko. Wspanialy tak ma, to ta analityczna dusza naukowca:))
Ja olewam ile co trwa zwlaszcza jesli nie dotyczy mnie bezposrednio, wiec puscilam te informacje wolno obok lewego ucha.
Pozniej po glosach, bo czasem slychac bylo jakies glosy wydedukowalismy, ze sasiedzi maja dzieci. Tylko co do ilosci i plci tych dzieci nie bylismy zgodni, Wspanialy twierdzil, ze to sa dwie dziewczynki, ja sie upieralam, ze oprocz dziewczynek jest jeszcze jakis chlopak, a moze nawet jest tylko jedna dziewczynka i jeden chlopak, ale chlopaka obstawialam na 100%.
No coz, pewnie latwiej byloby zapukac i zapytac, a moze przykleic sie do okna i zobaczyc, ale nam to w sumie wisi, wiec tak tylko gadalismy, aby o czyms gadac, bo na starosc to juz nie wiele zostalo do obgadania:))
A na gorze ciagle cicho i w miare spokojnie.
Owszem slychac, ze sa ludzie, ze chodza, czasem nawet przesuwaja krzeslo czy tez inszy mebel, ale zadnych wrzaskow, zadnego szalenczego tupotu w nozkach obutych w szpilki, ot normalne zycie.
I wreszcie jakies trzy a moze cztery tygodnie temu wracalismy z zakupow jak zobaczylam sasiadke i dwie corki. Akurat myly podloge w holu.
Wymienilysmy grzecznosci, przy czym dowiedzialam sie, ze sasiadka ma na imie Harumi.
Spotkanie zaowocowalo tylko odnotowaniem faktu, ze teraz skoro oni sprzataja i myja holl to i my powinnismy sie do tego przylozyc bardziej niz poprzednio kiedy to Francine (poprzednia sasiadka) uwazala, ze mycie wspolnej przestrzeni nalezy tylko do nas, natomiast jej udzialem jest brudzenie.
Kilka dni pozniej natknelam sie na sasiada.
Natknelam sie wracajac bodajze ze sklepu, Wspanialy byl w domu wiec moglam swoim zwyczajem zamiast wyciagac klucze wejsc do domu przez podworko (od tylu) i patio. Moglam to zrobic tez dlatego, ze nasi nowi sasiedzi co prawda parkuja samochod na kawalku drogi dojazdowej na podwroko, ale robia to tak sprytnie, ze mozna spokojnie przejsc obok. Znow, Francine parkowala tak, ze za cholere nie dalo sie przejsc obok.
I jak tak szlam to zobaczylam nowego sasiada przy skrzynce pocztowej, postanowilam, ze to doskonala okazja zeby mu podziekowac za takie parkowanie, ktore nie tylko pozwala nam sie poruszac bezkolizyjnie, ale tez np. wyjechac rowerem zamiast nosic rower po schodach z drugiej strony domu.
Jak pomyslalam, tak zrobilam. Przedstawilam sie i podziekowalam za parkowanie, ktore nie koliduje z naszym przemieszczaniem sie.
-- No wiesz, dla mnie to jest naturalne, ze owszem jak mam prawo parkowac to mimo wszystko jak jest mozliwosc zostawienia przejscia to go zostawiam - powiedzial troche zdziwiony sasiad.
No coz, nie dla kazdego takie rzeczy sa naturalne, ale nie wchodzilam w szczegoly.
Potem pogadalismy troche o dzieciach, bo Chris (tak sasiad ma na imie) tlumaczyl, ze maja trojke dzieci przy czym najmlodszy chlopiec jest czasem nadmiernie ruchliwy.
-- Czy my nie halasujemy za duzo? Bo wiesz nasz syn czasem ma za duzo energii i biega, staramy sie zeby tego nie robil, ale jesli jest za duzy halas to bardzo prosze, przyjdz i powiedz.
-- Chris, dziecko jest dziecko. My co prawda juz dawno nie mamy dzieci, ale mamy wnuki i wiemy, ze czasem taki bak musi pobiegac, czy tez skoczyc. Poki co nie ma z Wami zadnych problemow, wiec nie kontrolujcie sie za bardzo.
Z naszych dalszych dedukcji wynika, ze Chris jest Grekiem, a Harumi Japonka i to chyba glownie jej zasluga, ze jest jak jest, czyli cicho, spokojnie i czysto.
Tak czy inaczej lubimy naszych nowych sasiadow i juz zaczelismy oddychac z ogromna ulga, bo po ostatnich schizach Francine naprawde balismy sie nowych.
Nasz blogi spokoj legl w gruzach kiedy tydzien temu przyjechala gospodyni i ja cala uradowana przywitalam ja slowami:
-- Rosa, dzieki za nowych!! Naprawde fajni ludzie, jest cisza, spokoj i nie ma zadnych problemow, mozna z nimi rozmawiac. Slowem super!!
-- Ja tez ich lubie, szkoda, ze nie beda mieszkac dluzej niz prawdopodobnie szesc miesiecy, bo na tyle wynajeli.
-- ????? ze co?????
-- Tak, bo oni sprzedali swoje poprzednie mieszkanie z zamiarem kupna domu, ale ze nic nie znalezli to tymczasowo zamieszkali tutaj.
I tak to, jak sie czlowiekowi trafia normalni ludzie, to na krotko, no coz, bywa...
A tymczasem w poniedzialek wieczorem ktos zapukal do drzwi naszego mieszkania...
Jak wiecie nie reaguje na dzwonki z zewnatrz, ale pukanie do drzwi to nie moze byc nikt inny tylko ci z gory, wiec poszlam otworzyc, a tam... stoja nasi nowi sasiedzi, usmiechnieci i z workiem ziemniakow jedno oraz taca 30 jaj drugie.
Oczy wyskoczyly mi przed okulary ze zdziwienia....???? ki diabel???
-- Mam bardzo bliskiego przyjaciela, ktorego rodzice maja mala farme i wlasnie przywiozl mi ogromna ilosc ziemniakow oraz jajek. My tego nie damy rady zjesc, wiec przynieslismy troche dla Was - wyjasnil Chris.
Krystusie, szczeka opadla mi do pasa. Tyle ziemniakow, tak na oko cos ok. 7-8 kg to ja przez caly rok nie kupuje. I stalabym tak bez slowa jak slup soli gdyby nie Wspanialy, ktory na slowo "ziemniaki" natychmiast ruszyl do drzwi uradowany.
I tym sposobem mam swiateczne menu z glowy:)) Jajka i ziemniaki, a niech jedza jak lubia.
A ja upieke jakis ekstra placek dla sasiadow.

59 comments:

  1. Hej ,
    podoba mi sie ta historia. Dobry sasiad to SKARB:::)))
    Musisz koniecznie upiec jakis ekstra super placek . Moze dzieki temu zmienia zdanie i zostana?:)
    Czy Twoj Wspanialy jest ziemniakouzalezniony? Bo jesli tak to go ode mnie pozdrow-mam tak samo::))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Malgosiu, sasiedzi nie zmienia zdania, bo skoro sprzedali swoje mieszkanie z zamiarem kupna domu, to na pewno ten dom kupia. W sumie z trojka dzieci to ja to nawet jestem w stanie zrozumiec:))
      Wspanialy lubi ziemniaki, a poniewaz ja nie gotuje to musi sam, a jest leniwy wiec ziemniaki sa tak srednio 3 razy w roku:)) Wtedy gdy na obiedzie jest Tatek i Junior bo to sa trzy ziemniaczane glowy:))

      Delete
  2. Wow, no niby tak to jest, ze wszystko co piekne, to sie szybko konczy. Szkoda. Mozna miec tylko nadzieje, ze ich nastepcy beda jeszcze lepsi:))) Usmialam sie jak to Wspanialy reaguje na slowo "ziemniaki", pamietam opowiesci jak wysylalas go na zakupy po ziemniaki wlasnie a on wracal z kopa:) Szczescie sie i do Wpanialego usmiechnelo. Czyli menu na Swieta masz juz gotowe;)?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak, szkoda mi bedzie tych sasiadow. Pozostaje miec nadzieje, ze nastepni beda w miare normalni. Chociaz licho wie, Francine tez byla na poczatku normalna, dopiero jak sie meza pozbyla to jej odpierdolilo na calego i juz ciezko bylo z nia wytrzymac.
      Masz racje Wspanialy i ziemniaki to jest osobna historia mojego zycia:)) Na kazdy Thanksgiving kupuje 5 funtow, z czego 3/4 zostaje po obiedzie i dziela sie tym sprawiedliwie z Juniorem:)))

      Delete
  3. Pomyśl o jajkach sadzonych - solo i na szynce lub bekonie, o omletach solo lub z groszkiem albo inna zawartościa. O jajeczkach na twardo, na chlebku lub bułeczce z posiekanym szczypiorkiem.
    A na ile sposobów można przyrządzić ziemniaczki!
    :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z utylizacja jajek to nie mam problemu:) Jajka lubie i zawsze mozna cos upiec, ale te zimniory mnie strasza po nocach:)))

      Delete
    2. Aniu, zgłodniałam:)
      Star, darowanemu ziemniakowi się w zęby nie zaglądywuje ;P

      Delete
    3. Viki ja im ani w zeby ani nawet w oczy nie zagladam, obchodze szerokim kolem:)))

      Delete
  4. Piękna historia. Dobry sąsiad to skarb.
    Ja kiedyś zapytałam sąsiadkę z dołu czy moja trójka (nie tak dużych jak teraz) dzieci jej nie przeszkadza. Ona najpierw długo myślała, po czym odpowiedziała, że nie i uraczyła mnie historyjką o tym, co wyprawiała w domu jej najmłodsza córka i jak sie tym przejmowała (ona nie sądziedzi)... A druga na pytanie czy jej ćwieczenie dzieci na instrumentach nie przeszkadza, opowiadziałą jak sama grałą na pianinie i sąsiadka miałą pretensję,ze zawsze gra w nieodpowiednich momentach... Ostatnio znaleźliśmy w skrzynce czekladę od studentek, które zapowiadały imprezę urodzinową... I wcale ich słychać nie było! A impreza była...

    A z ziemniaków to fajną zapiekankę można zrobić, Jak ktoś je już obierze...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agaja, zwykle mieszkalam na najwyzszych pietrach wiec jesli juz to ja bylam uciazliwa, ale my z natury jestesmy spokojni. Rozumiem dzieci, bo przeciez trudno to zwiazac i unieruchomic, ale to co wyczyniala Francine przez ostatnie kilka miesiecy to byl koszmar. Ona sprowadzala skads dzieci tak w ilosci 5-6 i wieku od 2 do 5 lat i te dzieci nic wiecej nie robily poza bieganiem i skakaniem z mebli na podloge. Albo kiedys wsadzila caly ten drob do jacuzzi i przelaly wode, a u mnie z calego sufitu sie lalo strumieniami.
      Mysle, ze takiego koszmaru juz nikt mi nie bedzie w stanie zafundowac:)))
      Ziemniakow ja po prostu nie lubie, wiec mnie absolutnie nie kreca;))

      Delete
  5. Sąsiedzi w deseczkę,szkoda,że tak krótko będą mieszkać:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No szkoda Dorko, ale nic na to nie poradze:)

      Delete
  6. Tak jakoś w życiu jest, że jak coś miłego człowieka spotyka, to się szybko kończy. Dobry sąsiad, zwłaszcza nad nami, to ważna rzecz. Gest z tym
    dzieleniem się otrzymanym dobrem - bardzo miły. Oby następni najemcy byli równie mili i nie uciążliwi.
    Miłego, :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, ja mysle, ze zanim obecni lokatorzy znajda dom to tez moze sie troche przedluzyc. A pozniej na nastepnych tez pewnie pare miesiecy poczekamy, bo to jest drogie mieszkanie, a takie nie ida tak szybko jak tansze. Co bedzie to bedzie, my tez nie bedziemy tu mieszkac do smierci wiec nie bardzo sie tym nakrecam:))
      Buziaki:***

      Delete
  7. Taka ilość (7-8 kg), to jedzonko na dwa tygodnie. Fajnie mieć dobrych sądiadów:-).

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie 7-8 kg to zapas na caly rok, ja nie lubie wiec nie gotuje ziemniakow:)) Wspanialy juz namawia Juniora zeby troche wzial, bo przeciez szkoda zmarnowac, a on sam tez nie da rady zjesc tyle w krotkim czasie.

      Delete
  8. placków na święta nasmażysz czy sałatkę ziemniaczaną z majonezem ukręcisz ? ;))) Żyję w podobnej konfiguracji. Jeden segment - dwa mieszkania dół i góra. Ja jestem ta góra i często mam czy na pewno nie przeszkadzamy. Pod nami małżeństwo w Waszym wieku dokładnie. Już też z wnukami gdzieś tam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, nawet jak bym chciala zrobic wiadro salatki jarzynowej (a nie chce) to i tak nie dalabym do niej wiecej niz jednego ziemniaka:)) Ja naprawde nie lubie ziemniakow.
      Z tym mieszkaniem to juz tak jest, ze ktos musi byc na dole lub gorze, bez przesady nie da sie mieszkac bez poruszania sie po chalupie. Dla mnie to normalne, wystarczy, ze jest cicho po 22giej i przed 6ta, chociaz Wspanialy wstaje o 4:15 ale on jest tak cichy, ze na pewno nikt nie ma pojecia, ze on juz o tej porze jest w pelni zycia:))

      Delete
    2. Gdyby te granice przesunąć na 23.00 - 7.00 bylibyśmy sąsiadami idealnymi :)

      ziemniaki cholera uwielbiam. chociaż wolałabym nie ;)))

      Delete
    3. Ale przeciez kazaczoka nie tanczysz do 23ej czy tez o 7ej rano?:))) Jak korzystasz z lazienki to sie moim zdaniem nie zalicza do zaklocania ciszy nocnej. Glosna muzyka, tance, granie w pilke lub jezdzenie na wrotkach to jest halas jaki mam na mysli:)))

      Delete
  9. u mnie 8 kg to na tydzień ! moje wszystkożrące dziady pożerają pyry , ziemniaki , kartofle za to nie cierpią zup ! nie wróć cierpią jak jest zupa :D
    a ciasto im zrób to z kapusty :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie moge upiec ciasta z kapusta, bo ja nigdy nie pieke dwa razy tego samego ciasta:))

      Delete
  10. nie no, u nas to 7 kg ziemniaków i 30 jaj to tak w dwa tygodnie znikają ::))
    szkoda, żeś nie za miedzom, bym se przeszła i wziona :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szkoda Mia, naprawde szkoda, ze jestem tak daleko. Junior wlasnie zadzwonil, ze nie bedzie przyjezdzal po same ziemniaki... nie pytalam czy moze myslal, ze mu jeszcze pol swiniaka doloze:)))

      Delete
    2. poszłam se z samego ranka za miedzę do biedronki i se kupiłam całe 7 kilo za jedyne 8 złotych!!! :D
      dziś na obiad placki ziemniaczane, które uwielbiam!!!!!!
      wiesz Star, dzieciom w pewnym wieku to wizyty u rodziców muszą się opłacić :::::::))))))))))))

      Delete
    3. Dojrzalam juz do tej oplacalnosci dlatego wlasnie nie zadaje dodatkowych pytan:))))

      Delete
  11. placek dla sąsiada musowo ziemniaczany ,musowo.
    tacy sąsiedzi to skarb, na wiosnę do chaupy obok wprowadzają się nowi i troche drżę

    macham wieczorowo - Gryzmo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nowi sasiedzi to zawsze maly stres, bo licho wie co sie za nimi wlecze:)
      Ja ciagle macham popoludniowo:))

      Delete
  12. Czas polubić ziemniaki, Star!:-D Moja Mamuśka mogłaby je jeść pięć razy dziennie w każdej postaci...;-]
    A z tymi sąsiadami to doprawdy pech, że tak krótko z wami będą. Sami dobrze wiemy, co to znaczy mieć fajnych sąsiadów i wiemy też, jacy potrafią być ci upierdliwi. Ale póki co - cieszcie się tym, co macie teraz. I ziemniakami!;-d

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, ja juz chyba moj wagon ziemniakow zjadalam. Pamietaj w Polsce jadlo sie glownie ziemniaki i w sumie nie bylo dnia bez ziemniakow, mam dosc:)))

      Delete
  13. Ale super! Dobry sąsiad to bardzo cenna "zdobycz", aż szkoda będzie ich tracić. Kartofelki to ja lubię, więc bardzo bym ich lubiła, oj bardzo!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zwykle mialam szczescie do spokojnych sasiadow, ale Francine dala nam w dupe, ostatnie pol roku bylo ciezkie. Na szczescie juz mamy to za soba:))

      Delete
  14. I jak zwykle w zyciu .... co dobre szybko sie konczy;-)
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
  15. Gdybyś nie napisała jakiej narodowości są Twoi sąsiedzi to pomyślałabym, że są z Poznania czyli jak to się u nas mówi "pyry" :D
    W Poznaniu pyry to podstawa obiadu :)
    Chociaż u mnie już nie. U moich dzieci też nie.
    Coś tam zrobisz z tymi pyrami, ważny jest gest sąsiedzki :)
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pyry stoja w torbie i nawet mi nie przeszkadzaja:) Junior nie chce, wiec z pyrami musi zawalczyc Wspanialy. Za tydzien przyjezdza Tatek niech sie we dwoch martwia:)))

      Delete
    2. u nas 7-8 kg poszłoby w cztery dni:))
      Wspaniały się naje po wsze czasy.
      A gest sąsiadów baaaardzo miły:)
      No i podziwiam, że trafnie rozróżniliście dzieciaki:)

      Delete
    3. Miska, my to taka tajna sluzba wywiadowcza:)) Po glosach, po wechu:)))

      Delete
  16. fantastycznie! szkoda, że na krótko... ;/

    ReplyDelete
    Replies
    1. No krotko, ale my tez juz tu dlugo nie pomieszkamy wiec w sumie... takie zycie:)

      Delete
    2. Znaczy macie w planach wyprowadzkę?
      Oraz sąsiedzi ważna rzecz, wbrew pozorom.

      Delete
    3. Tak, Zante, bedziemy sie wyprowadzac i to zupelnie gdzies do tutejszej Koziej Wolki:))) NYC to niestety miasto mlodych, nas nie bedzie stac na zycie tutaj jak przestaniemy pracowac. Ciezkie to bedzie rozstanie, ale jestem tego swiadoma juz od lat, wiec jakos przezyje.

      Delete
    4. Jakiej Koziej Wolki Star??? A mielismy sie jeszcze nie raz spotykac w NYC? Jakos Ty, Wspanialy i NYC to w naszych oczach jednosc i w ogole sobie nie potrafie Was wyobrazic gdzies indziej!!!

      Delete
    5. Eeeee, to jeszcze nie tak szybko nastąpi.

      Delete
    6. Moniko, to bedzie pewnie za jakies dwa lata, a wiec jeszcze mamy czas sie spotkac w NYC:)) A na starosc bedziemy zycie minimalizowac, NYC jest za drogi na zycie z emerytury, wegetacja owszem ale nie zycie.

      Delete
  17. Pomyślalam,ze może 50 kg tych ziemniaków...a tak - to co to za ilość:) no, ale ja jak i Miska - poznańska pyra! Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Basiu, 50kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To ja bym miala na 10 lat:))) Nawet gdybym codziennie gotowala ziemniaki to i tak nie zjedlibysmy wiecej niz dwa dziennie. Dwa to juz absolutne maximum. Wspanialy tylko dlatego tak kocha ziemniaki, ze ich nie ma codziennie, gdyby mial to lyzka stolowa na obiad byloby za duzo:)))

      Delete
  18. nie dziwię się Twojemu zdziwieniu, bo teraz trudno trafić "normalnych" ludzi, oby następni tez tacy byli :) a ziemniaki to mogę jeść na okrągło ,także, jak nie dasz rady, to podeślij :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly, najsmieszniejsze w tym wszystkim, ze cieszymy sie jak trafiamy na "normalnych" ludzi, ale czy my sami jestesmy normalni? Ja, na pewno nie:)))

      Delete
    2. A co to jest normalnosc ?, przepraszam, ze sie tak wtrace.

      Delete
    3. Liz normalnosc nie tylko nie istnieje, ale jest mocno przereklamowana:))

      Delete
  19. No i ziemniory i jajca, i zobacz jak malo gotowania, :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeszcze jak by zaserwowac surowe to juz w ogole nie ma roboty:))

      Delete
  20. Pozostaje mieć nadzieję, że jednak znalezienie idealnego domu trochę potrwa :) Chociaż z trójką dzieci, w tym jedno (przynajmniej) "żywe srebro", pewnie zależy Im na większej przestrzeni...
    A sąsiedzi... Temat rzeka :) Na przeciwko nas mieszka małżeństwo po rozwodzie, więc najpierw ten rozwód z Nimi przechodziliśmy- nie wpuszczanie się wzajemne do domu, napierdzielanie w drzwi o 3-ej nad ranem itd, itd... Teraz za to kiedy w końcu się rozwiedli i już nie słychać "ty kurwo" co 15minut, zaczął się problem z psami, które facet sobie sprawił. Ma dwie suki, a jak wiadomo suki mają cieczkę. Gościu ma coś z garem, bo w ogóle ich w tym czasie nie pilnuje, tylko puszcza wolna na dwór... Wiesz co się dzieje pod naszą klatką? Pomijając fakt, że dzieciaki mają radochę, bo co raz jest żywa lekcja biologii, to czasami ciężko wejść do klatki, bo sfora psów tu stoi, różnej wielkości...
    Za to na górze sąsiadka ma syna, teraz 6letniego... Kiedy moja mała szła spać, tamten dopiero zaczynał dzień chyba, bo od 20-tej miałam wrażenie, że co wieczór przeprowadza rekonstrukcje Bitwy pod Grunwaldem, ewentualnie dla odmiany robił bombardowanie Warszawy chyba... I tak jak rozumiem, że dzieciaki mają swoje prawa i moje dzieciaki absolutnie święte nie są (bo i po kim) tak jak mi o 23 cały sufit się trząsł, to jednak myślę, że czasami rodzice chyba jednak mogliby te dziecięce zapędy nieco ostudzać...
    Amen :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marta, ale ja ich lubie, wiec jak moglabym im zyczyc zeby szukanie domu trwalo dluzej a co za tym idzie narazalo ich na dodatkowe koszty?
      Na szczescie w naszym przypadku to mozemy miec tyko jednych sasiadow, bo dom jest dwurodzinny.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...