Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, December 10, 2013

Nadwyzka statystyczna

Zrobila mi sie nadwyzka statystyczna, zupelnie nie zamierzona i jakos tak chyba przez niedopatrzenie. Wiadomo bowiem, ze ja do doktorow takich prawdziwnych jak prawdziwki to chodze raz na piec lat. Ostatni raz bylam u takiej prawdziwki, ktora mi sie nawet bardzo spodobala w kwietniu 2009 roku, czyli prawidlowo powinnam isc znow do prawdziwnego doktora w kwietniu przyszlego roku. Tymczasem diabli mnie podkusili i poszlam wczoraj.
Znaczy zrobilam sobie nadwyzke statystyczna, ja rozumiem, ze czasem czlowiekowi ktos nasra w papiery, ja rozumiem, ze czasem statystyka sie zalamie niezaleznie od nas samych, ale tutaj akurat nie bylo ani potrzeby ani wskazan.
Sama se to zrobilam.
Jak by tego bylo malo to juz nie poszlam do tej prawdziwnej doktorki, ktora mi sie piec lat temu spodobala, bo to za daleko, nie po drodze, za dlugo trzeba czekac na wizyte jesli ma sie takie oczekiwania jak ja co do dnia tygodnia i godziny, i ogolnie jakos mi sie zachcialo sprawdzic nowego prawdziwka.
A prawdziwka mialam juz na celowniku od dwoch lat:))
Dwa lata temu zgadalam sie, bo ja sie zawsze zgadam z inna pacjentka mojego znachora, ktora wlasnie odnalazla tego prawdziwnego doktora w mojej okolicy i stwierdzila, ze jest bardzo zadowolona. Poniewaz Kathy (to ta pacjentka) chorowala kiedys na raka wiec ma ze tak powiem szczegolne wymagania i potrzeby to postanowilam jej zaufac.
-- Star, facet jest nienamolny, wyrozumialy i naprawde warto do niego isc - zapewniala Kathy dajac mi numer telefonu.
Bylo to dwa lata temu, czyli troche mi sie zeszlo z tym umawianiem wizyty, ale jednak dalam sie skusic. Dlaczego teraz skoro statystycznie mialam jeszcze cztery miesiace czasu?
Po prostu przyszlo mi do glowy, ze grudzien to jest taki miesiac kiedy ludzie sa zajeci swietami, zakupami, prezentami, wypisywaniem kartek z zyczeniam i w zwiazku z tym malo kto idzie do doktora, no chyba ze musi to juz zupelnie insza inszosc.
I faktycznie mialam racje, bo jak zadzwonilam i powiedzialam panience, ze interesuje mnie tylko poniedzialek i to nie koniecznie kazdy poniedzialek, ale konkretnie co drugi to panienka sie sprezyla i dala mi termin na wczoraj.
Poszlam wczoraj jak przystalo na myslacego czlowieka wczesniej, bo wiedzialam, ze czeka mnie tam pewnie pierdyliard papierzyskow do wypelniania i faktycznie tak bylo.
A papierzyskow to ja nie cierpie, wiec wpisalam date, nazwisko, date urodzenia (moja wlasna:) nie smiejcie sie moglam sasiadki, bo mlodsza), wzrost i wage, a z cala reszta poszlam do okienka i stwierdzilam, ze tak naprawde to nie bardzo mam co pisac na te wszystkie pytania. Panienka spojrzala na mnie troche dziwnie, ale z usmiechem i powiedziala:
-- Wiesz, ale tam tylko musisz zaznaczyc na jakie choroby chorowalas...
-- No wlasnie, ale ja nigdy nie chorowalam na zadne z tych chorob, ja nawet nie mialam pojecia, ze jest tyle chorob.
-- Aaa to pomin to.
-- Pominelam i teraz mi zostaly jakies pytania odnosnie ubezpieczenia, ale przeciez jak zrobisz ksero mojej karty to bedziesz to wszystko miala.
-- No dobrze, to daj mi Twoja karte...
I tym sposobem upieklo mi sie wypelnianie papierow, pozostal tylko podpis, to podpisalam, a co nie bede sie targowac:)
-- A czy Ty jestes na czczo, bo wiesz to pierwsza wizyta i doktor moze chciec pobrac krew do badania? - zapytala panienka.
-- Tak przewidzialam to i jestem na czczo - odpowiedzialam, oczywiscie nie przyznajac sie do wypitej rano kawy. W koncu to tylko kawa, nie? Ilez to razy robilam badania krwi po malej kanapce a i tak nigdy nie znalezli tam resztek kielbasy czy okruchow chleba.
Doktor przyjal mnie o czasie, co mu sie chwali, jest szansa, ze jeszcze kiedys moze do niego wroce, bo nie ma nic gorszego jak spozniajacy sie doktor i wcale nie mam tu na mysli studenckich 15 min, ale bywaja tacy, co potrafia miec poltorej godziny spoznienia.
Fakt, ze bylam druga pacjentka tego dnia tez dzialal na jego korzysc.
I przy okazji zauwazylam, ze dla nowych pacjentow doktor ma nie 15 minut ale cala godzine.
Tak, to juz jest absolutnie ogromny plus dla doktora.
No chyba, ze doktor byl na tyle przewidujacy, ze trafil mu sie przypadek szczegolny:)
Rozmowa przebiegala dosc lagodnie z wyjatkiem takich momentow kiedy doktor zapytal:
-- Nic nie wpisalas w historie medyczna?
-- Nie wpisalam bo nie mam co, po prostu urodzilam sie i zyje na tym sie zaczyna i konczy moja historia medyczna.
-- Nie mialas zadnych przypadkow medycznych, zadnych chorob?
-- Hmmm no mialam, czasem skaleczony palec, czasem rozbite kolano... - w tym momencie doktor zdjal okulary, chyba tak mnie lepiej widzial, ja tez zdejmuje okulary jak chce widziec czlowieka, ale szybko dodalam - w wieku osmiu lat chorowalam na zoltaczke wirusowa, ale to bylo 51 lat temu, to sie chyba nie liczy...
-- Nie masz zadnych komplikacji z watroba?
-- Nie.
-- No to faktycznie sie nie liczy. A czy cos Ci teraz dolega?
-- Nic, ale przyszlam, bo uznalam, ze raz na piec lat powinnam zobaczyc sie z jakims doktorem, tym razem padlo na doktora.
Zerknal jeszcze raz w papiery.
-- Nie masz doktora prowadzacego? Nic nie napisalas.
-- No nie mam, bo i kto by chcial mnie prowadzic? Ale jak doktor chce to moze byc moim doktorem prowadzacym - dodalam szybko na zachete.
Nie wyrazil szczegolnego entuzjazmu, wiec chyba ciagle nie mam doktora prowadzacego... coz takie lajf... 
Potem kazal usiasc na lezance, podniesc rece do gory, wycianac do tylu, zajrzal do oka, ucha a nawet nosa, pomacal wezly chlonne... kurde nawet mi sie to zaczelo podobac, bo ostatnio doktory to pacjentow nie dotykaja tylko udaja, ze sluchaja i wypisuja recepty..
A ten nawet osluchal i przody i tyly, ponoc nic nie slyszal, ale on niewiele mlodszy ode mnie, wiec moze ciut gluchy, cholera go wie... Zmierzyl cisnienie, puls.
Potem sie kazal polozyc, zapytal czy moze mnie po brzuchu pomacac, no to sie zgodzilam, bo calkiem fajny z niego chlop dlaczego nie, niech se pomaca. Pozniej kazal nogami jakies wygibasy wyczyniac, stwierdzil, ze mi kolna nie zgrzytaja, to chyba dobrze, popukal mloteczkami obejrzal jeszcze dlonie i zapytal czy se moze zerknac na moja skore i czy nie mam zadnych alergii.
-- Czasem mam, ale to chwilowe i glownie na mojego meza.
-- A nie, to zupelnie nieszkodliwe i bardzo powszechne - uspokoil mnie z usmiechem.
-- Tak tez mysle i pewnie w 100 % odwzajemnione - dodalam na co znow sie usmiechnal.
Potem pogadalismy jeszcze o paleniu, doktor staral sie okrezna droga uzyskac ode mnie jakies konkrety w sprawie planu rzucenia, bo ja i owszem planuje, ale na planie sie konczy. To mi doktor zaczal opowiadac, ze zwykle ludzie wyznaczaja sobie jakis dzien i oglaszaja to bliskim a potem juz nie bardzo maja wyjscie i tego dnia rzucaja.
-- Doktorze, tak byc moze dziala jakis tam procent ludzi, ja dzialam inaczej. Nie bede sobie ani doktorowi oznajmiac zadnych dni, wyznaczac zadnych granic, bo i tak wiem, ze tego nie dotrzymam. Nie lubie dawac slowa i potem go nie dotrzymywac, nawet jesli jest to slowo dane mnie samej. Wiec ustalmy, ze owszem chcialabym rzucic, ze owszem mysle o tym, ale naprawde nie rozmawiajmy na ten temat dopoki ja sama tu nie przyjde i nie powiem, ze rzucilam.
-- Rozumiem, nie ma sprawy, ale wiesz ja jako doktor jak bedziesz przychodzic to musze zapytac czy ciagle palisz, mimo to obiecuje, ze nie bede ciagnal tematu.
Mowcie co chcecie, podoba mi sie ten facet!!!
-- To co, pozostalo pobranie krwi... daj mi prawa reke.
Dalam, popatrzyl...
-- Uprzedzam dokotorze, ze nikt nie lubi moich zyl...
-- Widze... pokaz lewa...
Pokazalam, znow popatrzyl, pomacal, popukal..
-- Nie bede Cie wysylal do pielgniarki, bo ona moze sobie nie dac rady. Sam to zrobie.
I wklul sie za pierwszym razem i to w warunkach kiedy siedzielismy na przeciwko siebie a ja trzymalam reke ledwie oparta o wlasne kolano, bez zadnego wspomagania.
Widac, ze facet wie co robi.
Na koniec jeszcze zapytal:
-- A jak Ci dam skierowanie na jakies dodatkowe badania to zrobisz?
-- Hmmm.. na jakie badania?
-- No wiesz, mam glownie na mysli kolonoskopie...
-- Wow!!!
-- Eee to tylko tak strasznie brzmi, ale wiesz pierwsza kolonoskopia powinna byc zrobiona w wieku po 50tce, a Ty jeszcze nie robilas.
-- Doktorze, ale ja ciagle jestem po 50tce. Dopiero w czerwcu bede po 60tce.
-- No wlasnie - tym razem juz nie panowal i zasmial sie serdecznie - to co zmiescimy sie do 60tki?
-- No dobrze, zmiescimy sie. Ale to i tak nie bedzie wczesniej niz po Nowym Roku.
-- Alez moze byc po Nowym Roku, wazne zeby to byl 2014 a nie 2020.
Wyglada na to, ze sie doktor nauczyl mowic moim jezykiem.
Moze do niego wroce...

29 comments:

  1. Jak bym byla tym doktorem to tez bym taka fajna pacjentke polubila:))) Toz to sama przyjemnosc miec takich pacjentow a jak jeszcze raz na 5 lat przychodza (a nie jak inne panie w srednim wieku lataja jak na sraczke) to juz w ogole:))) Star, ale tej kolonoskopii to Tobie nie zazdroszcze. Mnie to tez czeka i juz dostaje gesiej skory. Nie to, ze strasze..... buzka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ja naprawde nie wiem czy z punktu widzenia lekarza to ja jestem latwym pacjentem:)) Cos mi sie wydaje, ze latwiejsi, a na penwo bardziej dochodowi sa Ci co jecza i biora piguly.
      A ta kolonoskopia to mi sie pewnie bedzie po nocach snila:))

      Delete
  2. Biedak...
    Pamiętasz swój wpis o tym jak kupowałaś farbę do włosów i zrobiłaś wykład o tym, że kasę ma obsługiwać człowiek?
    Star, ja Cię proszę, Ty weź i zachoruj na coś, bo lekarz bez pracy zostanie :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eeee tam, nie zostanie bez pracy, oni maja na peczki takich co przychodza regularnie, bo sie wysrac nie moga, bo im gdzies tam lupie. Kto jak kto ale lekarz i prawnik nie zostanie na bezrobociu w tym kraju:)))

      Delete
  3. Fajny ten doktorek. Ja też takich nieczepialskich lubię.
    A kolonoskopia za mną. Stresu było co nie miara, ale przeżyłam, no w końcu musiałam:) Oczywiście uśpić się kazałam bo jednak na żywca to jakoś nie chciałam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez lubie takich. Ja po prostu lubie zalatwiac sprawy z ludzmi, z ktorymi moge byc szczera. Jak tylko widze lub wyczuje, ze ktos chce uslyszec to co on chce uslyszec to juz mnie na pewno taki ktos nie zobaczy po raz drugi.
      Z ta kolonoskopia to ja myslalam, ze z wiekem to jest co raz mniej chetnych do zagladania czlowiekowi w dupe, a tu sie okazuje, ze kolejka dluzsza niz jak mialam 20 lat:)))

      Delete
    2. No ale jak mawia mój M. nie wszyscy mogą się pochwalić, że byli w twojej dupie;)

      Delete
    3. Haha, myslisz, ze oni sie tym jeszcze chwala:))

      Delete
  4. Jak tak sobie czytam o tej kolonoskopii, to myślę sobie, że gastroskopia, na którą mam skierowanie, nie jest jeszcze taka zła:-).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mam zdania, bo dla mnie kazda "skopia" to jak wyrok smierci, ja nawet nie mam pojecia na czym polega gastroskopia:)) Na szczescie nigdy nie musialam takich rzeczy robic i mam nadzieje, ze do tej kolonskopii to wlasnie sobie pojde spac a kto tam chce niech sie tym zajmie:)))

      Delete
    2. kolonoskopia jest w pełnym znieczuleniu, mam nawet nie wiedziała, że już po.... tyle, że te trzy dni diety uciązliwe...

      Delete
    3. Do erraty: daj się uśpić. To krótkie ale uciążliwe badanie

      Delete
    4. Sollet:nie ma daj się uśpić - albo cię uśpią, albo nie będzie badania... przy kolonoskopii nie ma wyboru

      Delete
    5. Ja tam wybór miałam. Za uśpienie w trakcie oglądania mojego tyłka musiałam zapłacić, bo jakoś nie mogłam namówić mojego M. na skuteczne walnięcie mnie w łep i nawet nie przekonało go, że będzie taniej; )

      Delete
  5. idź, idź, nie czekaj tak długo jak moja mama.... sama kolonoskopia trwałą może pół godziny, choć 3 dni przygotowań do niej są... idź proszę Cię...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pojde, ale po swietach, przeciez nie bede sie teraz katowala przygotowaniami:)) W dodatku trzydniowymi:P

      Delete
  6. Star!
    Aleś mnie ubawila zdaniem o resztkach kielbasy we krwi!!!!!

    Masz cudowne poczucie humoru!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybenko, bo ja przez cala ciaze nie moglam dojsc nawet do lazienki na czczo, musialam jeszcze lezac w lozku cos zezrec, bo inaczej mdlalam. To dochtory myslaly, ze ja bez jedzenia na badanie krwi pojde:))) Wpierniczalam cos i dopiero szlam, ja i tak mdlalam jak na zawolanie:))) Na moj chory rozsadek, bo zdrowego to na pewno nie mam to przeciez zanim ta kielbasa zostala przetrawiona, zanim sie dostala do krwi to ja juz bylam po badaniu:)) No chyba, ze ktos wierzy, ze to tak prosto z geby idzie do krwi:P

      Delete
    2. A w ogóle to to na czczo jestrzereklamowane
      Tylko badanie cukru tego wymaga
      Zwykła morfologia w Belgii jest pobierana rano ale nie na czczo
      Tak samo nie na czczo mam specjalistyczne badania z okazji choroby robione

      Delete
    3. No prosze, ja sie do Belgii nadawam!!! Zawsze mowie, ze to jakis ciemnogrod medyczny wymaga katowania ludzi na czczo:))
      Podobnie mialam z komunia w Polsce, tez nigdy na czczo nie bylam. Tez nie moglam tego zrozumiec, ze niby jak cos zezre to juz dla kawalka oplatka nie ma miejsca?

      Delete
    4. A tutaj to raczej przesady trwają
      Prawo koscielne mówi. ze godzinę przed komunia nie powinno się jeść
      A to akurat od momentu wyjścia do kościoła wypada jakoś :)))

      Delete
    5. Rybcia, ja to nie mam pojecia jakie sa przepisy koscielne. Wiem tylko, ze robilam co mi kazali:)) a do kosciola szlo sie rano, ja w tamtych czasach myslalam, ze za wczesnie rano, ale tez szlam bo musialam. Nic wiec dziwnego, ze teraz nie chodze:)))

      Delete
  7. doktorek pierwsza klasa :) Fajnie, że poszłaś i że zostałaś tak przyjęta! :) Ale czy z Tobą można inaczej???:))))))))
    Całuję :***************

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie sie tez poki co podoba, nie lubie doktorow, ktorzy nawet nie sluchaja pacjenta tylko wciskaja mu ciemnote i "nastepny prosze".
      Buziam:****

      Delete
  8. O i takich lekarzy to ja lubie.
    Historii choroby u mnie tez brak, no co ja poradze, ze nie choruje. w zazywanych lekach mam Advil, pamietam jak sie smialam jak sie pielegniarka zdziwila, ze zadnych koralikow nie biore.
    A moj lekarz jest zarabisty:
    D: masz za wysoki cholesterol
    J: wiem, to rodzinne
    D: tabletki wypisze
    J. i tak nie bede brala
    D madra kobieta.
    Swoj chlop.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To moj mial jeszcze lepszy ubaw, bo jak zapytal czy cos biore, to zaczelam wyliczac: Fish Oil, Multigenics, Glucosamine, Mushroom Complex, Turmeric i stwierdzil, ze to brzmi jak przepis do gotowania:))) Ale nie komentowal, ze nie jestem narkomanka:))
      Zobaczymy jakie beda wyniki, bo w sumie tego tez nie robilam od lat. Ale jakos nie przewiduje wiekszych sensacji.

      Delete
  9. Ponieważ jestem już (niestety;) po sześćdziesiatce to kolonoskopię już zaliczyłam (nie raz).
    Badanie, jak badanie, do przyjemnych nie należy, ale da się przezyć (ja akurat nie dałam się uśpić, u nas mozna wybierać).
    Gorsze od samego badania są przygotowania.
    Pozdrawiam:).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja narazie nie mam pojecia, ale z tego co slysze od tych co juz mieli to nie jest to usypianie calkowite, tylko znieczulenie miejscowe, ktore powoduje rozluznienie organizmu i wieksszosc pacjentow przy tym zasypia. Ja takie znieczulenia zawsze mialam przy operacjach stop. Z tym, ze raczej nie usypialam tylko gadalam jak najeta, wiec licho wie, moze lepiej zeby mi dali ruska narkoze mlotkiem:)))
      Na temat przygotowan to doktor mowil, ze nie wolno jesc dzien przed. Ale tez powiedzial, ze jak zadzwonie to mam sie dokladnie dowiedziec, bo w niektorych miejscach pozwalaja tylko na picie wody w innych mozna wypic np. shake.
      Nie bede teraz o tym myslec, bo na cholere mi to potrzebne jak pojde kiedy pojde:))))

      Delete
  10. POSZE i ja tak mam.Inwigilacja mojego wnętrza nastąpiła dwa lata temu i jestem zdrowa niczym mój TEŚĆ WŁADYSŁAW - nie do zabicia.Co nie oznacza że nie cierpiałam zdrowotnie .i teraz co nastepuje:
    - połknęłam szpilkę( albo coś)
    - wpadł mi w gałkę oczna opiłek metalu
    - połknęłam kawałek szkła ( słoik z majonezem był szklany)
    - pogruchotałam sobie śródstopie stojąc w jednym miejscu
    - rozjechałam sobie w jeziorze CZYMŚ nogę od stopy do kolana do kości
    - nadziałam kolano na sterczącą śrubę na murku
    - w szpitalu zamiast wyrostka wycięto mi inne bebechy ( wyrostek okazał się zdrowym)
    ciąg dalszy nastąpi

    z centralnej - Gryzmo

    p.s. przybyła kiedyś gdy miałam stan przedzawałowy nasza domowa lekarka .Usiadła w ogrodowskim i oznajmiła przypalając sobie smolistego : Dorota juz czas na rzucenie przez ciebie smolistych

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...