Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, December 25, 2013

Tatkowe pierwsze polskie Boze Narodzenie

Kto wie to wie, kto nie wie to zaraz zostanie uswiadomiony:))
Korzenie naszego Tatka siegaja z jednej strony Walii (Tatka pradziadek przybyl wlasnie z Walii) i z drugiej strony (po matce) Slowacji, chociaz tak naprawde to nikt nie wie czy to byla Slowacja, Slowenia czy jeszcze inne Slo... Sam Tatek pamieta tylko, ze jako maly chlopiec nigdy nie rozumial wlasnego dziadka, ktory mowil "dziwnym jezykiem", a wiec najbezpieczniejsze bylo kiwanie glowa przytakujaco, ze dziadek ma racje, lub krecenie dla zaprzeczenia. Przy czym nie trudno bylo o nieporozumienie:))
Tak wiec Tatek, ktorego ksywka "Tatek" jest moim prywatnym wyposrodkowaniem miedzy Tato, ktore brzmi za powaznie i Tatus, ktore z kolei brzmi dziecinnie, nigdy nie mial nic wspolnego z Polska.
Nigdy... czyli do czasu kiedy trafila mu sie najlepsza synowa swiata:)))
Mimo to Tatek nigdy wczesniej nie spedzal z nami swiat Bozego Narodzenia, a w tym roku postanowil przyjechac zupelnie nie majac pojecia co go czeka i jak to wyglada po polsku.
Do tej pory przyjezdzal na Thanksgiving i pierwszy raz w tym roku byl na Wielkanoc, a wszystkie swieta Bozego Narodzenia spedzal wczesniej z rodzina E. czyli po szwedzku:))
Taki to z naszego Tatka obierzyswiat:))
Przyznaje, ze ja sama tez mialam troche stracha, bo co bedzie jak Tatek nie bedzie chcial jesc tego co przygotuje? No coz zawsze jest mozliwosc zadzwonic po pizze ale...
Powoli zaczelam go przygotowywac, ze my w Wigilie nie jemy miesa, co dla niego bylo nowoscia, bo Szwedzi w Wigilie jedza szynke i kielbasy.
Juz wczesniej wiedzialam, ze Tatek nie lubi sledzi, za rybami generalnie nie przepada...
Co zrobic z takim gosciem w Wigilie?
Szczegolnie jak nie jest to byle jaki gosc, ale moj wlasny tesc!!!
Ja sama nie robie juz od dawna polskiej tradycyjnej Wigili, ale mimo to nie podaje kielbasy.
Wymyslilam wiec, ze na wszelki wypadek zrobie salatke z tunczyka, bo to bezpieczne i moze zastapic sledzie. Barszczyk z uszkami nie stanowil problemu, bo to takie miniaturowe pierogi, a ze je sie je w barszczyku, ktory jest zupa to jakos da sie przeskoczyc.
W najgorszym przypadku Tatek moze zjesc uszka "na sucho" pomyslalam.
Danie glowne to tez problem, bo jak juz pisalam postawilam na cioppino, ktore jest ni mniej ni wiecej "gulaszem"z owocow morza z dodatkiem warzyw i pomidorow.
-- Ojciec nie jada zadnych skorupiakow poza krewetkami - wtracil informacyjnie Wspanialy.
-- Wiesz co kochanie? Daj mi spokoj. O ile dobrze pamietam to ojciec nie jadal tez jagnieciny, a w Wielkanoc nie tylko jadl, ale sie jeszcze upominal o dokladke i nastepnego dnia pytal czy jeszcze cos zostalo. Zobaczymy co bedzie ze skorupiakami.
Ale na wszelki wypadek zostawilam dwa filety ryby do usmazenia, bo wiem, ze smazona rybe to na pewno zje.
Tatek przyjechal w piatek, wiec bylo troche czasu na przygotowanie go do kolejnych niespodzianek;)
Siedzial i cierpliwie sluchal bez slowa reakcji, co mnie troche wprowadzalo w stan niepewnosci, bo ja wole takich co to chociaz cos powiedza, a tu cisza, jak makiem zasial.
No trudno, jeszcze nigdy tak nie bylo, zeby jakos nie bylo...
W najgorszym wypadku wiedzialam, ze lampka wina jest dobra na wszystko.
Na sniadanie Tatek zjadl miseczke platkow z mlekiem.
Lunchu nie chcial, bo stwierdzil, ze nie jest glodny mimo iz lojalnie uprzedzalam, ze moja Wigilia zaczyna sie punktualnie o 18tej i ani minuty wczesniej.
Przyjelam to za dobry znak, bo wedlug mojej zasady glodnemu pozniej wszystko smakuje, a wiec jest nadzieja, ze skorupiaki tez. No dobra, Wspanialy mnie studzil delikatnie, ale nie tracilam nadziei:) Najgorsze w sumie bylo czekanie do punkt 18tej kiedy juz wszystko bylo gotowe i my wszyscy tez w blokach startowych, ale wykorzystalam ten czas na wyjasnienie Tatkowi co nalezy robic z oplatkiem, bo to tez nie jest znany zwyczaj nawet wsrod katolikow innych narodowosci.
-- Nie przejmuj sie, patrz co my robimy i dasz rade - pocieszyl go Wspanialy, ktory juz ma ten zwyczaj opanowany do perfekcji, a przeciez tez kiedys zaczynal od zera.
Oplatek poszedl nam calkiem niezle, z wyjatkiem tego, ze Tatek zamiast skladac mi zyczenia to zlozyl podziekowanie lacznie z holdem dziekczynnym jaka to jestem cudowna synowa i jak bardzo sie cieszy, ze w ogole jestem.
Przyznaje, ze przyjelam bez mrugniecia okiem, chociaz troche mi sie wilgotno zrobilo w okolicy oczu. Jak wreszcie zaczelismy jesc, to Tatek stwierdzil, ze w nastepnym roku przyjedzie lepiej przygotowany na okolicznosc oplatka.
-- Poczekaj, jeszcze nie obiecuj nastepnego roku dopoki nie przebrniesz przez te wszystkie dania rybne - powiedzial Wspanialy.
-- Skarbie nie strasz ojca, jak mu cos nie smakuje, nie musi jesc.
A Tatek nas zaskoczyl po raz kolejny.
Nie tylko jadl skorupiaki, ale znow poprosil o dokladke.
Wspanialy nie wytrzymal ze zdumienia i powiedzial:
-- Widzisz przez tyle lat zycia nie jadles roznych rzeczy, ktore okazuja sie nie tylko zjadliwe ale i smaczne. Zawsze warto sprobowac.
-- Juz sie nauczylem po tej jagniencinie, ze jak Star cos ugotuje to na pewno jest dobre, wiec nie mam oporow, co nie znaczy, ze dam sie skusic np. w jakiejs restauracji, czy gdzies indziej.
Nawet sledzi sprobowal, nie duzo i stwierdzil, ze to akurat nie jest jego ulubione danie wigilijne, ale skoro juz jest okazja to dlaczego nie.
I takim sposobem Tatek przezyl pierwsza polska Wigilie.
Dzis rano bylo kolejne zaskoczenie, bo na sniadanie mielismy wedliny, co jest absolutnym pogwalceniem amerykanskiego regulaminu:)))
-- Oo to na sniadanie jest... lunch - podsumowal patrzac na polmiski z wedlina i kielbasami.
-- Nie, na sniadanie jest sniadanie. To wy macie jakies glupie regulaminy, ze na sniadanie moga byc tylko platki, owsianka lub jajka. Normalni ludzie wyrastaja z platkow w wieku 10 lat, owsianke jedza tylko jak sa chorzy, a normalnie wpierniczaja kanapke z kielbasa i zyja - wyjasnilam moje osobiste zasady prawidlowego odzywiania.
I teraz juz Tatek wie!!

33 comments:

  1. Replies
    1. popieram w pełnej rozciongłości! właśnie, dokładnie to samo zdanie miałam zamiar napisać! :))))

      Delete
  2. W kwestii sledzi solidaryzuje sie w pelni z Tatkiem!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago ja ze sledziami mam jak z indykiem, raz w roku to nawet zaczynam tesknic:)) Ale lubie tylko sledzie marynowane i w oleju, zrobilam kiedys jakies dziwne salatki sledziowe i niestety nic z tego nam nie smakowalo. Junior lubi tylko w oleju, Wspanialy je symbolicznie w Wigilie. Tatek sprobowal i pewnie mu wystarczy do konca zycia:)))

      Delete
  3. Star!!
    Odkąd pochwaliuaś moje brfi, jestem jeszcze większą Tfojom wielbicielkom!!
    A tak serio, to przy dorbych chęciach i lubieniu się można wszystko osiągnąć!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybenko, mamy to szczescie, ze sie naprawde lubimy, przynjamniej nas troje (Tatek, Wspanialy i ja) cala reszta sie dostosowuje:))) Jesli udaja, to im to calkiem dobrze wychodzi:P

      Delete
  4. ha wiedziałam że Tatek da radę w końcu to mój Idol jest !!!
    i serio oni tam w sensie że dorośli wpierniczają płatki na śniadanie ???
    moja Mama mówiła że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia i że
    śniadanie zjedz sam , obiadem podziel się z przyjacielem a kolację oddaj wrogowi
    no nie wyobrażam sobie że żyję o płatkach i mleku !!!
    ucałowania dla Tatka :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, wiec Amerykanie robia calkiem odwrotnie i to przeciez widac:))) Lekkie sniadanie, na lunch salata a obiad o 20tej do wypeku.

      Delete
  5. znaczy się u Ciebie jak zawsze wesoło, ciepło i rodzinnie!:)
    Wesołych Świąt Stardyst:*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ade, musi byc wesolo, bo ja nie wyobrazam sobie zycia na serio:))) Na szczescie mamy wszyscy poczucie humoru. Gorzej z dziecmi Wspanialego, bo wychowane zupelnie inaczej i raczej z poczuciem humoru to u nich ciezko:)) Na szczescie sa wnuki i te wnosza troche humoru.

      Delete
  6. przypuszczam, że Tatek z samej uprzejmości i sympatii do Ciebie by jadł bez marudzenia, na cóż stresy ;)
    już sobie wyobrażam tę listę życzeń za rok, heh, jak się przygotuje ;0

    ReplyDelete
    Replies
    1. A wiesz, ze Tatek potrafi sie zaprzec jak diabel kopytami i jak mu cos nie pasuje to nie ruszy:)) Tak bylo kiedys z muszlami tymi czarnymi, zaparl sie i NIE bo NIE. Ale moze go Wigilia odmienila:))) Nie mowilam tego glosno ale juz uknulam ze Wspanialym, ze zrobimy jeszcze jedno podejscie z muszlami... a nuz sie uda:))
      Jedynie ze slodkosciami nie ma problemu, bo Tatek uwielbia wszelkiego rodzaju ciasta, desery i to jest zawsze trafione:))

      Delete
  7. "Nie, na sniadanie jest sniadanie. To wy macie jakies glupie regulaminy, ze na sniadanie moga byc tylko platki, owsianka lub jajka. Normalni ludzie wyrastaja z platkow w wieku 10 lat, owsianke jedza tylko jak sa chorzy, a normalnie wpierniczaja kanapke z kielbasa i zyja"

    No wreszcie, ktos powiedzial to na glos !!
    Poza tym ku....Mac dlaczego jakie chore zwyczaje zywieniowe maja decydowac co i kiedy mam jesc, wczoraj na sniadanie mialam ochote na barszcz i uszka pozostale z wigilii, no i kto mi zabroni?

    ReplyDelete
    Replies
    1. A wiesz, ze wreszcie w ubieglym tygodniu gdzies wyczytalam, ze amerykanskich dietetykow dopadlo olsnienie i nareszcie zaczynja podejrzewac (bra buk nie uznaja tego za pewnik), ze przyczyna tycia moze byc ciezkie jedzenie na noc i niedojadanie w ciagu dnia.
      Halleluja!!! 60 lat pierwszego miejsca w otylosci jednak zaczyna ich smerac w rozum:)))
      Przyznaje, ze ja tez juz uleglam tym zwyczajom, ale czasem mam taka ochote pozrec na sniadanie odgrzewane danie obiadowe z poprzedniego dnia, ze mi zwisa i zre. Wspanialy zawsze patrzy dziwnie jak robie sobie kanapke z wedlina na sniadanie, ale on z kolei poszedl jeszcze dalej i sniadan w ogole nie jada:))) A ja i tak mam wszystko w odwloku:P

      Delete
    2. Z tym, ze u nas obiady sa sporadyczne i najczesciej obiadem moga byc pomidory z mozzarella, sery z owocami lub jakas zupa najczesciej zima. Nie mamy klasycznych obiadow z dwoch dan, z wyjatkiem symbolicznej zupy w Thanksgiving i barszczyku w Wigilie.

      Delete
    3. Halleluja, wreszcie doszli do tego? a common sense to spi, nie? Jak to sie ostatnio mowi: common sense is not so common.
      No wlasnie przy kolacji wiligiljnej sobie uzmyslowilam, ze juz nie moglabym wpierniczyc obiadu zlozonego z 2 dan, nie ma miejsca.

      Delete
    4. No co Ty? Common sense??? Moze jeszcze wsrod tych co ogladaja Fucked News???? Liz, przeciez wiesz, ze tutaj mozna im wszystko wmowic i lykna jak nic.

      Delete
  8. Star to było nowe doznanie i dla Tatka i dla ciebie jako obserwatorki. Nie neguję zwyczajów wielu narodów , bo co kraj to i zwyczaj .U mnie w domu ani ja ani syneczkowie nie jedzą śniadania o porannej porze , natomiast Docent po zawale je bo musi do likarstw.Wpadają dzieci natomiast do domostwa kole 11-12 godz. i hulaj dusza gastronomiczna - takie mają organizmy .

    macham z centralnej wykańczając wigilijne pierogi zakamuflowane w cichości , coby nikt mi ich nie zeżarł - Gryzmo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gryzmo, ja tez sie juz przyzwyczailam do wielu nieznanych mi osobiscie zwyczajow:)) Moj maz "zapomina" zjesc lunch, a sniadanie notorycznie omija:)) czasem mu tylko zazdroszcze tego "zapominania", bo mnie sie jakos nie zdarza. Owszem moge zapomniec zaplacic na czas jakis rachunek, ale zjesc??? NIE, to mi sie jeszcze nie zdarzylo:))

      Delete
  9. Tak jest! Na śniadanie jest śniadanie. Oj, dawno mnie tu nie było ( podobnie jak na innych blogach) i teraz wiem co straciłam :) Ale wracam, nadrobię zaległości. Jak miło Cię znowu czytać! Pozdrawiam poświątecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Madame, jak milo Cie znow widziec!!! Tak, sniadanie jest sniadanie nawet jesli przyjdzie mi do glowy zjesc lody na sniadanie, co nie raz sie juz zdarzylo:)))
      Buziam i mam nadzieje, ze ten komentarz jest oznaka Twojego powrotu na blogowisko:***

      Delete
  10. My mieliśmy szkockiego chłopaka mojej córki na święta i też było sporo tlumaczenia, ale o dziwo wszystko mu się podobało i smakowało, grzybową wciągnął z apetytem, a kompotem z suszu zachwycił się tak, aż sie wzruszylismy. Rosól w 1 dzien swiat był "genialny" a żurek na białej kiełbasie w drugi dzień dolewał sobie 3 razy. Nasz chłopak!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No prosze a my tez mielismy akcent szkocki:))) Mianowicie Tatek opowiadal o obchodach Dnia Szkockiego, ktory podobnie jak dni innych narodow jest obchodzony uroczyscie raz w roku w tatkowym klubie. I wlasnie mowil jak Szkoci przychodza w ten dzien w strojach narodowych i przy podaniu jednego z tradycyjnych dani szkockich Haggis (to cos na podobienistwo polskiej kaszanki sie domyslam) nie tylko graja na bagpipes (to chyba dudy po polsku) ale tez salutuja i wznosza toast na czesc Haggis, ktory potem jest symbolicznie rozciety miczem na pol i wedruje do kuchni aby go podzielic na porcje.
      Co kraj to obyczaj i kazdy ma swoje.

      Delete
    2. A to jednak Szkocja, bo coś tam tatek o Szwecji ? opowiadał o szynce itp.?

      Delete
    3. omd777 przeciez pisze, ze Szkocja. A zupelnie nie wiem o co chodzi ze Szwecja i szynka:)))

      Delete
    4. Ach pojelam:)))) O Szwecji to byly opowiesci z poprzednich swiat Bozego Narodzenia, ktore od wielu lat Tatek obchodzil w szwedzkiej rodzinie i tak wlasnie tam bylo, ze w Wigilie je sie rowniez kielbasy i szynki.
      A Szkocja i Haggis nie maja nic wspolnego ze Swietami Bozego Narodzenia tylko z obchodzeniem Dnia Szkocji w tatkowym klubie.

      Delete
  11. A to fajne, że mieszkając już tyle lat w Hameryce , jeszcze ich zaskakujesz:) Wszystkiego dobrego Star:) W Nowym 2014 spokoju z radosnymi suprajsami:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Beata, ja jeszcze czasem sama siebie zaskakuje:)))
      Najlepszego dla Ciebie i Twojej rodziny!!!

      Delete
    2. Dziękujemy i wzajemnie raz jeszcze!

      Delete
  12. Oj Star, Ja myślę, ze Tatek jest w ciebie tak zapatrzony , ze gdybyś nawet podała mu na kolacje pingwinie płetwy to zajadałby to bez zmrużenia oka...:) bo przecież Ty wiesz najlepiej co jest dla Niego dobre:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie tak:))) W koncu zapracowalam sobie solidnie na to zapatrzenie:P

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...