Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, December 13, 2013

Ulatwienia? Dla kogo?

Zycie zostalo zdominowane przez osiagniecia technologiczne i fajnie jest, albo niekoniecznie.
Juz nie musimy isc do sklepu zeby kupic szmate, garnek czy tez inne ustrojstwo, na ktore mamy ochote, mozna sobie siedzac w domu przed komputerem wystukac co chcemy i czekac spokojnie siedzac w kapciach i dlubiac w nosie na dostawe. Posiadacze smart phonow i innych pierdolamentow moga nawet z takich udogodnien korzystac jadac autobusem z Pcimia Dolnego do Rozwartki (nie wiem czy jest miejsce na swiecie zwane Rozwartka, ale tak sobie wymyslilam).
Lubie takie udogodnienia i sama korzystam nie zawracajac przy tym dupy sprzedawcy, czy na pewno ten kolor sweterka pasuje do glebi moich ocz, czy tez garnek ma pokrywke, bo to widac.
Nie zawracam wiec nikomu dupy, nie truje, nie stoje w kolejkach ot stukam i mam.
I to jest fajne, szczegolnie dla ludzi jak ja, ktorzy szczerze i serdecznie nienawidza sklepow.
Ale jednym z udoskonalen zycia jest esemesowanie, zwane po mojej stronie kaluzy tekstowaniem.
Jeszcze kilka lat temu (dwa moze trzy) staralam sie tego uniknac jak ognia piekielnego i teraz wiem, ze mialam swieta racje, ze tekstowanie, esemesowanie jest do dupy.
A jest do dupy glownie dlatego, ze ludzie nie potrafia myslec za to potrafia napierdalac w klawiaturke bezmyslnie z predkoscia swiatla.
Podobno to stukanie w klawiature telefonu mialo byc nieinwazyjna forma komunikacji... podobno, bo jak wyglada w zyciu to zaraz Wam opisze.

K - to oczywiscie klientka
J - to nikt inny tylko ja.

Epizod pierwszy:
K: Czy moge przyjsc we wtorek?
J: Chyba mozesz skoro chcesz...
K: Swietnie to przyjde.
Czy ktos z Was rozumie co ona chce i kiedy przyjdzie, owszem wiemy, ze we wtorek, ale nic po za tym. Chuj tam, nie moj problem.

Epizod drugi:
K: Jak dzis wyglada Twoj dzien dzisiaj?
J: Zimno jak jasna cholera, ale na szczescie slonecznie.
K: Hahahaha ja pytam jaki masz na dzis grafik.
J: Znaczy chcesz, zebym ja wyslala ci kopie wszystkich wizyt innych klientek? Czy nie latwiej byloby napisac mi o ktorej godzinie i po co chcesz przyjsc?
K: LOL
J: Ja nie wiem co to za godzina "LOL" Ty chyba masz jakis dziwny zegar w swoim IPhonie, czy mozesz jasniej, bo u mnie nie ma takiej godziny.
Po dobrych 30 minutach ta sama klientka, widocznie sama musiala sprawdzic co to za godzina.
K: O 17tej.
J: Nie moge o 17tej ale moge o 16:30 lub 18:15.
K: A moze o 17:30?
J: Napisalam wyraznie, ze moge o 16:30 lub 18:15 to znaczy, ze miedzy tymi godzinami mam inna klientke na lozku.
K: O! Rozumiem, to czy moge o 18tej?
W tym momencie nie wytrzymalam i zadzwonilam, odebrala wiec pytam:
-- Czy Ty potrafisz myslec?
-- Dlaczego???
-- Ja sie wylacze, Ty wez gleboki oddech i przeczytaj nasza korespondencje od poczatku do konca a potem sama sobie odpowiedz.
Dzwoni po 10 minutach, odbieram:
-- Star to czy ja moge przyjsc jutro o 13tej.
-- Tak, mozesz.

Epizod trzeci:
K: O ktorej moge jutro przyjsc?
Oczywiscie nic wiecej, ani na jaki zabieg, ani nic, ktore jego jest, ale gramy dalej.
J: Mnie pasuje o 14tej. (wale zupelnie w ciemno)
K: Star no co Ty??? Przeciez ja pracuje do 17tej!!
J: A skad ja mam to wiedziec?
K: No przeciez wiesz, ze ja pracuje.
J: Moze masz urlop skoro mnie pytasz o ktorej mozesz przyjsc.
K: Nie rozumiem.
J: To sobie przeczytaj od poczatku.
K: Hahaha no tak, faktycznie.
Koniec korespondencji, koniec komunikacji, koniec rozmowy... nikt nic nie wie, ale to jest koniec.
Nastepnego dnia rano ta sama klientka.
K: Na ktora ja mam dzis przyjsc bo zapomnialam.
J: Nie zapomnialas, tylko wcale nie ustalilas na ktora masz przyjsc.
K: Naprawde?????
J: No N-A-P-R-A-W-D-E!!!

Jesli esemesowanie jest nieinwazyjne, to ja jestem gotowa calkiem inwazyjnie odgryzc komus leb przy samej dupie. To cale pierdolenie w klawiaturki telefonikow, ktore trwa czesto po 30 minut i do niczego nie prowadzi mozna zastapic 40 seknundowa rozmowa z konkretnym rezultatem.
No ale do tego trzeba miec troche szarej masci miedzy uszami, a nie wiatr.
Tez mi sie zachciewa... ludzie maja myslec, kuzwa gdzie ja zyje???

37 comments:

  1. Jest taki obrazek (ja niestety mam pierdolca na punkcie obrazków w sieci, youtubów nie otwieram jak mi podsyłają, ale obrazki mam, zapisuje, gromadzę, udostępniam), wygląda on tak - http://cdn.memegenerator.net/instances/400x/31132580.jpg, który często widzę przed oczami jak czasem z kimś smsuje. nie to, że tego nie robię. uwielbiam. ja z kolei nie dzwonię. nawet jak mam się umówić do lekarza, to wolę poświęcić czas, jechać komunikacją miejską i przy okienku się zapisać. jak wiem, że ktoś ma do mnie zadzwonić to siedzę jak na szpilkach, wkurwiona na takie czekanie. o! a najbardziej nienawidzę, jak już ktoś do mnie dzwoni, nie usłyszałam, a tam na wyświetlaczu 5 nieodebranych, i sobie myślę, że po kij mam oddzwaniać, skoro to pilne to było trzeba napisać o co chodzi, przynajmniej bym wiedziała. O, albo takie pytanie "czy mogłabyś mi coś przetłumaczyć?" (bo wiedzą, że angielski znam to umiem), i tak zamiast od razu napisać wkleić to co jest do tłumaczenia, to czekają łaskawię czy się zgodzę, a to zależy. Bo jak 5 zdań to jasne, chwila moment, ale jak już długi tekst? albo specjalistyczny?
    Chyba po prostu niektórzy są irytujący i już ;) a nie tylko forma przekazu.
    Ale myślałam, że Ty w ogóle nie smsujesz. Kiedyś taką notkę popełniłaś, i myślałam, że w ogóle, wywalasz z zamkniętymi oczami ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Stukam w te kretynska klawiaturke, bo rozumiem, ze w momencie kiedy klientka utknela na jakims zebraniu czy konferencji to jest to autentycznie mniej inwazyjne niz rozmowa, ale mnie a kazdym razem szlag trafia jak ludzie nie mysla.
      Sama umawiam wizyty telefonicznie tyle, ze zanim wykrece numer to juz mam trzy wersje dogodnego dla mnie czasu w zanadrzu, nie oczekuje, ze ktos po drugiej stronie bedzie wisial przez pol godziny zanim ja sie ogarne.
      Wspanialy wypierdala teksty w pizdu i dzieki temu ma chlop spokojniejsze zycie.
      Ja uleglam i teraz mam za swoje.
      Z drugiej strony romowa czy pisanie jak ktos siedzi na szarych komorkach to na jedno wychodzi...
      Obrazek obejrze jak wroce do domu, bo jestem w pracy i z doskoku:)))

      Delete
  2. Jeśli chodzi o zakupy przez internet to akurat wczoraj napisałam wpis o wyższości takich zakupów nad wizytami w centrach handlowych (oczywiście zainspirowany wizytą w takim przybytku ;)). A co do smsowania to chyba wszystko zależy od tego z kim się smsuje - ja z mnóstwem ludzi jestem w stanie szybko i konkretnie się dogadać właśnie w ten sposób, ale jak moją Mamę nauczyłam smsować to ona traktowało to jak formę emaila w odcinkach i był lekki koszmar ;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Esemsowanie czy tez pisanie, tekstowanie ma sens jesli obie strony wiedza co chca powiedziec i tego sie trzymaja. W przeciwnym przypadku to jest takie pierdolenie o Szopenie i nic wiecej tylko strata czasu. Ale mam wrazenie, ze ludzie boja sie ludzkiego glosu, po prostu ludzki glos ich paralizuje. A moze w zwyklej rozmowie slysza swoja glupote?

      Delete
  3. niech żyje bezmyślność :)) a tak swoją drogą, to dlaczego nie umiesz czytać w myślach? :))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly, umiem czytac w myslach i wierz mi w 90% wiem o co w tych idiotycznych smsach chodzi, ale nie mam zamiaru ulatwiac nikomu zycia skoro mnie utrudniaja:))

      Delete
  4. ja też nie znoszę smsesować, zajmuje mi to o 10 razy dłużej niż rozmowa i nie widzę w tym sensu, robię to tylko jak jestem na jakimś zebraniu czy szkoleniu i nie mogę wyjść z sali, a gadać pod stołem głupio... ;-P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, dlatego wlasnie uleglam, ze wzgledu na te szkolenia, zebrania i insze konferencje. Rozumiem, ze w takich okolicznosciach jest latwiej klikac w komorke pod pulpitem stolu niz samej wejsc pod stol i szczekac:))) No ale do jasnej cholery zanim zaczna klikac to wypadaloby pomyslec o co im chodzi.

      Delete
  5. Nie lubię sms-ów i bardzo rzadko je piszę. Wolę telefony nawet od maili. Lubię słyszeć głos, intonację, móc wyjaśnić wątpliwości, jeśli się pojawią...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, ja tez wole zywy glos, a jeszcze bardziej wole zywego czlowieka. Wtedy wiem, bo slysze i widze nawet to czego ten zywy czlowiek nie chce powiedziec:))

      Delete
  6. Każdy wynalazek jest obosieczny! Sms-y też...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, bo wynalazki to sa chyba dla ludzi madrych a nie bezmyslnych balwanow. Wtedy nie sa obosieczne i spelniaja swoje zadanie.
      Na szczescie juz slychac, ze wiele firm poszukuje ludzi, ktorzy potrafia MOWIC i kontaktowac sie z kilentami telefonicznie a nie SMSowo czy emailowo.

      Delete
  7. Osobiście nie wiem czy lubię czy nie sms.Pewnie ,że wolę telefony, ale bez sms umarła bym na zawał :) W pracy niby nie niby tak jest zakaz rozmowy przez telefon.Stach ,że może trzeba będzie odpracować stracony czas na rozmowę zmusza do pisania sms. Nie wyobrażam sobie 8 godz. bez wiedzy co u dzieci na samą myśl włosy mi siwieją,zmarszczki na pewno się nie wygładzają :) i uwierz nie raz mam ochotę utopić telefon przez sms ,ale myśl ,że może trzeba będzie odpracować wyciszam się i grzecznie staram się zrozumieć o co chodzi dzieciom w sms :)
    Pozdrawiam serdecznie :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybko, ja nie mam nic przeciwko samym sms, natomias mam wiele przeciwko bezmyslnosci i marnowaniu mojego czasu.

      Delete
    2. Star wiem wiem i doskonale Cię rozumie ,mam nadzieje ,że nie utopie telefonu po kolejnym sms nie wiedząc o co chodzi :))))

      Delete
  8. Star, ludzie (niektórzy) nie myślą, bo ich to boli.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokladnie tak, albo sobie amputowali organ myslenia, albo go nigdy nie uaktywnili:)))

      Delete
  9. też nie znoszę esemesów bo rrzeba ich wymienić pięcset zamiast załatwić sprawę dwoma zdaniami orzez telefon. totalna strata czasu. I taka gówniażerka bo zauważyłam, że nikt na stanowisku kto ceno swój czas esemesów mi nie przysyła.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z tymi na stanowisku jest spokoj, dzwoni sekretarka i ona WIE co mowi i co chce zalatwic.

      Delete
  10. wolę dzwonić bo pisanie powoduje czasem nadinterpretację a po drugie może stanowić dowód głupoty tak jak w Twoich przykładach;)
    za to sms jest dobrą listą zakupów i często piszę do męża "kup żarcie dla bydła kocham cię"

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, Wspanialy jest uparcie nie-smsowy i chocbys napisala, ze wlasnie umarlas to i tak nie dostaniesz odpowiedzi. On twierdzi i ja sie z tym zgadzam, ze telefon jest do rozmow geba a nie pisania. Tylko, ze on moze sobie na to pozwolic. Do dzis jest jedynym osobnikiem w firmnie, ktory odmowil posiadania firmowego Iphona czy tam innego kutafona co to daja za darmo i tym sposobem wiedza, ze jestes na kazde pierdniecie bez wzgledu na pore dnia i nocy.
      No madry ten moj chlop... ale ja tak nie moge. Jak juz przestane pracowac to jak babcie kocham pizgne tym kilkadlem i bede miala spokoj.

      Delete
  11. nienawidzę pisać esemesów... przeważnie jest tak, że dostaję sms , próbuję na niego odpowiedzieć, po czym dostaję kolejny ... ale już nie dzierżę tego klepania i dzwonię. I teraz dobrze, bo mam taką taryfę że dzwonię ile chcę za jedną kwotę abonamentu, ale wcześniej tak nie było i moment przyjścia rachunku za telefon bywał bolesny :)
    Klientki masz wybitne :) Dobrze, że jesteś taka wyluzowana :)))
    Buziaki wielkie :********

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, gadanie jest szybsze i duzo bardziej efektowne niz takie pitolenie paluszkami:))) Na szczescie tych "wybitnych" klientek jest cos ok. 5% ale i tak jak akurat trafie na taka to mi zeby jadowe rosna:)))

      Delete
  12. Z ludźmi, z którymi trudno sie porozumieć przez sms, często jest problem, by porozumieć się tet a tet, nie mówiąc o rozmowie telefonicznej. W zdecydowanej większości wolę przekazać lub przyjąć informację przez sms, bo generalnie nie lubię rozmów telefonicznych. Jednakowoż sms jest dla ludzi konkretnych w myśleniu. No i tych, którzy biorą pod uwagę, że na ten przykład nie mamy obowiązku znać ich rozkładu dnia, przyzwyczajeń lub, jak w Twoim przypadku, co za każdym razem dają sobie robić w gabinecie kosmetycznym.
    Kocham sms przy konieczności składania wszelkich życzeń. Nie cierpię rozmów typu: wszystkiego najlepszego, a następnie wypada zapytać co u ciebie słychać, następnie wysłuchać, że Franek jest gad, a Stasia wjebała się w kałuże i ufajdała tę różową sukienkę, "nie pamiętasz jaką sukienkę?????".... Wolę sms złożyć nawet wieloekranowe, rozbudowane życzenia. Po prostu telefon jest dla mnie narzędziem do przekazywania informacji, a nie opisywania świata.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda, ze jak ktos jest niegramotny to ani gadaniem ani stukaniem sie nie dogada, no chyba, zeby po glowce postukac:))
      A zyczen to ja nie skladam nikomu mam po prostu w odwloku i tyle, nie przyjmuje do wiadomosci, ze moze istniec taka koniecznosc:)))

      Delete
  13. Też tak mam,że wolę zadzwonić niż esemesować :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie dotarlo do mnie, ze liczba osob z ktorymi mam ochote na kontakt jest naprawde mala. I tak chyba lepiej, bo na cholere mi te wszystkie informacje od innych:))

      Delete
  14. często esemesuje właśnie ze względu na pracę moich kumpel bo ja jak wiadomo mogę sobie pozwolić na rozmowę ale potrafimy w 180 znakach obgadać co kto i za ile :D bo trening czyni mistrza ;-)
    wirtualne zakupy lubię dla kota czy gary bo to kurier wnosi na 4 piętro ale już jakiś łach na dupę to wolę w sklepie pomacać przymierzyć ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko ja tez potrafie krotko i zwiezle, ale niestety najkrocej i nazwiezlej to byloby komus przypierdolic tylko tego sie akurat nie da ani gadajac ani klikjajac.

      Delete
  15. ja stosuje korespondencję pisaną ze stałymi korespondentami i przyznam że tylko my wiemy o co chodzi.Natomiast preferuję słowa wydobywajace się z paszczy.
    Wirtualnych zakupów nie uskuteczniam , ponieważ wszystko muszę zobaczyć bezpośrednio , jeżeli jestem w stanie pomacać ( rzeczy) .Jeździmy raz w tygodniu po zakupy i nem,a problema
    Przykładowe rozmowy mnie by prawdopodobnie ustosunkowały alergiczno-agresywnie

    p.s. faktycznie , prawdopodobnie urodziłam głodne maleństwo - wczesniej o tym nie pomyślałam
    p.s.bombki fenomenalne
    p.s. z deszczowej centrali - Gryzmo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gryzmo, cale moje zycie tak bardzo nienawidze sklepow, ze gdyby nie internet to chyba chodzilabym nago:))

      Delete
  16. Uffff od samego czytania się zestresowałam. Jak ja nie cierpię esemesować... Jestem tak leniwa, że zaraz oddzwaniam. No chyba, że nie mam czasu (albo ochoty) na długie gadki a wiem że odpowiadam komuś kto ma skłonności do niewiedzenia kiedy skończyć :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wcale Ci sie nie dziwie, ze sie zestresowalas, bo nie ma nic bardziej stresujacego niz bezmyslnosc.

      Delete
  17. A mnie się wydaje, że wielkie Boom na smsy już za nami. Przynajmniej takie wrażenie odnoszę po obserwacji mojego otoczenia. Kiedyś pisało się z każdym, o wszystkim, wszędzie i wciąż. Teraz powoli, ale skutecznie to przemija. Miejsce sms zastępuje FB. Kiedyś słyszałam: "napiszę ci sms", dziś coraz częściej: "dam ci wiedzieć na FB".
    Sama mając naście lat byłam uzależniona od pisania sms. Dziś już prawie ich nie używam. Po pierwsze ciężko mi czasem sformułować myśl, pytanie czy co tam potrzebuję w kilkudziesięciu znakach. Po drugie doświadczenie nauczyło mnie, że nie mam możliwości porozumieć się i coś uzgodnić w trakcie wymiany dwóch, trzech sms. Dogadanie się zajmuje mnóstwo czasu. To klepanie w klawiaturę, czekanie na odpowiedź i ponowne wklepywanie. Szybciej zadzwonić.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem czy boom esesmanow jest za nami czy przed nami, wiem, ze sa ludzie ktorzy sa od tego uzaleznieni.
      A na FB to juz w ogole nie wchodze, ale jak pisala kilka dnie temu Nietypowa to tam ponoc malzenstwa sobie wyznaja milosc i ustalaja kto robi zakupy w drodze do domu. Ja mieszkam z mezem, widzimy sie codziennie wiec nie musimy korzystac FB zeby sobie przekazac takie informacje:))) A calej reszcie swiata nic do mojego zycia, wiec FB tez nie dla mnie. Mam bloga i czasem mysle, ze to tez za duzo.

      Delete
  18. Uwielbiam kupowac online, i mimo tego, ze nie moge przymierzyc, kupuje i buty i ciuchy, zawsze wszystko pasuje.
    Ssmany sa dobre do skladania zyczen osobom z ktorymi sie nie bardzo chce rozmawiac, a z roznych wzgledow te zyczenia trzeba zlozyc,
    A swoja droga, nie przyszlo by mi do glowy, zeby wizyte umawiac ssmanem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez jestem cala szczesliwa z mozliwosci zakupow online. Ostatnio nabylam najwygodniejsze buty zimowe swiata wlasnie online. Chyba bede je nosic do smierci:))) Sa cieple, wygodne i moge do nich zalozyc grube skarpety co do tej pory bylo nieosiagalne. Maja przeciwposlizgowe podeszwy i w ogole sa zajebiste!!!
      Liz, duza dziewczynka jestes to moze przestan sie zmuszac do zyczen dla osob ktore i tak masz w odwloku:))) Ja tak zobilam i mam spokoj.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...