Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, December 2, 2013

Wszyscy lubia szparagi czyli jak przezylam Thanksgiving

Ci co czytaja to wiedza, a moze nie pamietaja, ze Wspanialy to takie perpetum mobile, co to nie musi jesc a zyje, ale za to jak jest swieto czy tez przychodza goscie to Wspanialy, ktory sam nie je, nagle kupuje takie ilosci zarcia, ze wystarczyloby spokojnie na tygodniowe wyzywienie armii.
Czy ktos pamieta jak rok temu przed Thanksgiving maz moj zakupil cztery sztuki ciasta Panetone bo ja potrzebowalam jedna sztuke na nadzienie do indyka?
No wlasnie tak sie zachowuje Wspanialy, nagle nie tylko martwi sie o to, zeby nie daj buk komus nie zabraklo, ale on tez chce miec jakies resztki, bo to wszystko takie dobre, ze on chetnie bedzie jadl chocby przez tydzien.
Prawda jest taka, ze po trzech dniach resztki laduja w smietniku, bo Wspanialy "tak sie najadl w swieto, ze juz patrzec na jedzenie nie moze".
Tak to wyglada z rzeczywistosci.
W tym roku postanowilam zapanowac nad sytuacja i uczestniczylam w zakupach. Jak pojechalismy do sklepu w piatek rano i ja rzucalam haslo "slodkie ziemniaki" na co Wspanialy pytal "ile?" ja odpowiadalam "pol kilograma" jak on juz mial na wadze kilogram to ja zwyczajnie wyrzucalam polowe. I wszystko bylo pod kontrola... do czasu.... chalki.
Chalka byla potrzebna do nadzienia, a chalke w naszej dzielnicy mozna kupic tylko w jednym sklepie, do ktorego ja juz nie chcialam jechac, bo chcialam sie zabrac za dzialania kuchenne.
Wspanialy ofiarowal wiec, ze on po te chalke pojedzie sam.
Przed wyjsciem z domu powtorzylam ok. 30 razy, ze "potrzebuje tylko jedna chalke".
Oczywiscie wrocil z dwoma!!!
Nie wiem jak on zrobil doktorat skoro do dwoch nie potrafi zliczyc.
Spojrzalam na te druga chalke, na niego i juz mi sil zabraklo zeby sie odezwac.
-- Ale... - zaczal niewinnie, wiec mu szybko przerwalam:
-- Ale wiesz, ze ja mam wszystkie inne skladniki do nadzienia obliczone na jedna chalke!
-- To z tej drugiej mozna zrobic francuskie tosty.
-- Mozna, ale to nie wczesniej niz jak przyjedzie Tatek, a narazie to sobie ja wsadz w dupe, bo ja nie mam miejsca ani w lodowce, ani w zamrazarce.
Miejsce w zamrazarce oczywiscie bylo, bo wyszedl z niej juz 12 kilogramowy indyk, no ale...
Jak by tego bylo malo, to przeciez warzywa na salatke czy owoce do serow to trzeba kupic w ostatni dzien, albo najwczesniej dzien wczesniej i wiadomo, ze to musi zrobic Wspanialy bez mojego nadzoru.
W sobote jechal po zakupy, dalam dokladana liste z ilosciami w reke, kazalam glosno przeczytac i przysiac, ze nie zwiekszy zadnych ilosci.
-- Ale nie napisalas ile szparagow..
-- Faktycznie nie napisalam, bo to zalezy, w ktorym sklepie bedziesz je kupowal, jak peczki sa bardzo male kup trzy, ale jak duze to jeden... najwyzej dwa.
Wrocil z trzema peczkami szparagow, kazdy wielkosci snopkow zyta(!!!)
-- Kryste!! Pogielo Cie z tymi szparagami czy co?
-- No mowilas, ze moge kupic trzy...
-- Mowilam, jak beda bardzo male, a te sa tak wielkie, ze dwiema dlonmi nie moge objac.
-- Oj nie przejmuj sie, zje sie... one sie kurcza - w tym momencie zauwazyl moj wzrok i dodal - wszyscy lubia szparagi!!
Jak walczyc z takim argumentem? Zwlaszcza, ze nie mialam nic na pismie, bo tylko "mowilam".
Poddalam sie, bo co wiecej moglam zrobic, szparagi w domu, a ze jest ich tyle, ze moglabym wykarmic ze 30 osob to druga sprawa. I w tym momencie uslyszalam:
-- Kupilem jeszcze pare rzeczy, ktorych nie bylo na liscie..
-- Kochanie umowmy sie, ze ja tego nie slyszalam i ja tych rzeczy nie chce widziec, wiec zrob cos z nimi tak zeby mi nie weszly w oko.
Dostosowal sie, bo do dzis nie wiem co to jest te pare rzeczy.. kiedys sie pewnie dowiem, a moze i nie, jakos nie bylam i jestem ciekawa.
Po za tym wszystko bylo pod kontrola, ustalone na ktora godzine maja sie wszyscy pojawic, oczywiscie wiadomo, ze z malymi dziecmi to moga byc rozne niespodzianki, bo to albo sie nie obudzily w pore z popoludniowej drzemki, albo akurat maly moze byc naladowany wybuchowo.
Odnosnie malego, to Wspanialy pytal czy mamy sie przygotowac odpowiednio na inwazje, czy tez mozna spokojnie zostawic wszystko jak jest.
-- Nie, nie musicie nic chowac... chyba damy mu rade... powiedzial A.
Chyba damy mu rade???
Ja pierdole!!! Ten dzieciak jest jak tajfun!!! Jeszcze dobrze nie chodzi, ale juz wszedzie wejdzie.
Zamiast poruszac sie w pionie na nogach, to zapierdala na czworaka, bo tak szybciej:)
Tak jak Aviva w jego wieku nic nie dotknela, ewentualnie sie przygladala i czekala czy ktos jej cos da, tak ten prosto z drzwi wszedl w polmisek plackow ziemniaczanych.
Nie, nie z butami, bo na szczescie polmisiek stal na stoliku z zakaskami, ktory jest wysokosci lawy, ale wszedl z rekami po lokcie:)) Bardzo mu smakowaly, a jadl tak, ze Wspanialy natychmiast dyskretnie wyciagnal odkurzacz:))
Konsumpcje zakasek zakonczylismy wczesniej niz przewidywano, bo Josh byl wszedzie.
On wszystko je i wszystko lubi, ale tez jedno je, drugie juz ma w rece, trzecie na celowniku i jak karabin maszynowy strzela do kilku celow na raz. A jak buzia nie nadaza, to wypluwa i pcha nastepne, przy czym ma tak szczesliwa gebe, ze czlowiek przymyka oko i mowi "niech pluje".
Przez caly czas nie bylo mowy o tym, zeby usiedzial w krzesle przy stole, Aviva mogla siedziec godzinami i nawet jak nie jadla to patrzyla dookola i byla szczesliwa.
Ten szaleniec jak by mu ktos dynamit w dupce przypalil, ledwie go widzialam u ojca na kolanach, juz jest w kuchni, juz ktos nie zamknal drzwi do lazienki, Josh przestawia babcine sole do kapieli.
Dziadek otworzyl zmywarke do naczyn, zeby wpakowac pierwsza ture talerzy, juz Josz w zmywarce i pysk usmiechniety od ucha do ucha "widzicie jak to sprytnie zrobilem?"
Jakos nie mialam nastroju do zdjec w tej zwariowanej atmosferze, chociaz naprawde to powinnam je robic caly czas, ale tutaj Josh chwile po tym jak go dziadek ze zmywarki wyciagnal:



Z czestotliwoscia tak mniej wiecej co pol godziny ktos dawal haslo "ewakuacja" i ewakuowalismy rozne rzeczy jak np. babcina kolekcje nalewek, dziadkowe lampy naftowe, swieczki, ramki ze zdjeciami... a on za kazdym razem patrzyl oczami ogromnymi jak guziki, ciagle z tym rozbrajajacym usmiechem i za moment juz znalazl sobie nowe zajecie.
A jest tak szalenie podobny do ojca, przez co jak juz wiecie ze zdjec do Wspanialego i do Tatka, ze normalnie jak widze ten usmiech to widze ich wszystkich razem:)))


Jak tylko przez moment bylo cicho to natychmiast ktos pytal:
-- Gdzie jest Josh?
A dziecko bylo szczesliwe jak swinia w blocie:))
I. sie stresowala, wiec jej powiedzialam, zeby sobie dala spokoj, bo jak tylko on sobie krzywdy nie zrobi to juz jest OK, no bo i jak wytlumaczyc takiemu bakowi, ze czegos nie wolno jak to wszystko nowe i pod reka. Wpadl do kuchni i zaczal otwierac wszystkie szafki, a tam garow i sprzetow do zasrania. Podpowiedzialam wiec A. gdzie sa gumki recepturki i zeby powiazal gumkami uchwyty szafek do siebie to nie otworzy. Podzialalo, a maly Josh patrzyl na ojca z takim zdziwieniem w oczach jakby chcial powiedziec:
-- Kurde, ales Ty ojciec madry!!
I zaraz przeniosl sie w inne miejsce.
I. powiedziala, ze Aviva zupelnie nie przygotowala jej na takie macierzynstwo, jakie sprawil jej Josh:)) No coz, jedno to nie dwoje, a dwoje maja prawo juz byc bardzo rozne od siebie.
Mamy wszyscy nadzieje, ze powoli zacznie wiecej rozumiec i jakos sie ustatkuje.
Narazie to chlopak jest jak petarda wystrzelona w nieznanym kierunku.
A jedzenie bylo udane, z wyjatkiem tych plackow ziemniaczanych, ktore sie jakos rozlatywaly, wiec w zasadzie to Josh uratowal moj honor gospodyni jak w nie wpadl bo dokonczyl dziela:))
Dla tych co chca zobaczyc indyk wygladal tak tuz przed pokrojeniem:



I slawne ciasto z kiszona kapusta, przekladane kremem czekoladowym z majonezem, ktore jest naprawde boskie, wilgotne i bardzo mocno czekoladowe. Mysle, ze to wlasnie kapusta podkresla smak czekolady na tej samej zasadzie co dodaje sie do czekolady ostrego pieprzu i na pewno kapusta trzyma wilgotnosc ciasta.


 

Zanioslam dzis porcje ciasta znachorowi, bo on tez specjalista od gotowania i pieczenia i stwierdzil, ze w zyciu by na to nie wpadl i natychmiast zazyczyl sobie przepis.

53 comments:

  1. Ciasto z kapustą kiszoną i majonezem plus Wspaniały z dyskalkulią i łapanie wnuka szalejącego jak gumowa piłeczka. I kto powiedział, że święta są smętne i nudne.... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thurio, te na pewno nie byly smetne:)) Nudno to bylo z mala Aviva, bo ona byla jak lalka, nawet nie plakala tylko siedziala i sie gapila dookola:)) Za to ten maly szaleniec daje w dupe:))

      Delete
  2. Gdzie przepis na ciacho z kapusta?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, bedzie na Gotuje bo musze, ale dopiero chyba w weekend, cos mi sie wydaje, ze wczesniej nie dam rady.

      Delete
  3. Mały jest tak śliczny, że chyba wybaczyłabym mu wszystkie psoty :)
    Indyk imponujący, aż ślinka cieknie, ale ciasto czekoladowe z kapustą jest dla mnie szalenie intrygujące.
    Star, zamieść przepis na swoim drugim blogu, Proszę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, to wlasnie przez ten usmiech ma wszystko wybaczone:))) A przepis bedzie prawdopodobnie w weekend.

      Delete
  4. Ja też, ja też chcę przepis, proszę.
    A Mały jest super i już.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sollet, przepis bedzie w weekend na www.gotujebomusze.blogspot.com
      Moze zerknij tam, bo mam tam troche ciekawych i latwych przepisow, np. indor:)))
      A maly jest super, tylko oczy od niego bola:))))

      Delete
    2. Oczywiście byłam na gotujebomusze już kilka razy, jeszcze na bardzo długo zanim ośmieliłam się ujawnić:) i na pewno zrobię tego indora. A co do zakupów to mam trochę tak jak Wspaniały...Chociaż ostatnio dokonałam cudu i przy przygotowaniu przyjęcia na 35 osób (dwudniowego z noclegiem gości) udało mi się praktycznie nic nie wyrzucić:)

      Delete
    3. Jestem pod wrazeniem!!! Przyjecie na 35 osob i nic nie zmarnowalas, naprawde zaniemowilam. Chociaz przyznaje, ze ja tez mam uraz na punkcie marnowania jedzenia. Te nieszczesne szparagi i resztki brukselki mam dzis zamiar przerobic na zapiekanke warzywna, wlasnie po to zeby nie wyrzucic. Mieso indyka moge spokojnie zamrozic wczesniej pakujac w woreczki hermetyczne. Zakupilismy taka maszyne do pakowania hermetycznego, bo przy naszych sklonnosciach do kupowania za duzo, to jest doskonale rozwiazanie.
      Indyk to dla mnie najtansze i najbardziej ekonomiczne mieso, po za tym dobrze upieczony indyk jest naprawde smaczny. Jeszcze w niedziele obralam z miesa caly korpus ile sie dalo. Wczoraj Wspanialy pocial korpus na kawalki i pizgnelam to do zamrazarki. Teraz jak bede miala czas to bede na tych kawalkach korpusa z dodatkiem warzyw gotowac moje wlasne wywary, ktore pozniej uzywam jako podstawe do zup. Zamiast kupowac cos co jest napakowane sola i licho wie z czego gotowane, to robie te wywary sama. Nie ma przy tym zadnej roboty, bo wrzucam w garnek i sie gotuje, potem przecedzam raz na sitku i drugi raz przez gaze i mam czyste idealnie wywary:))

      Delete
  5. Star, uklony indor piekny !! a ciasto normalnie slinotok.............
    Josh jest przeslodki, normalnie schrupac mozna brzdaca.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Liz, no udal im sie ten brzdac i co fajne, Aviva jest bardzo podobna do matki, a Josh wykapany ojciec:)))

      Delete
  6. ale fajny maluch:))) tak jak inni - intryguje mnie to ciasto z kapustą bo wygląda smakowicie, czekam i ja na przepis

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, bedzie przepis, dajcie mi czas na weekend, bo w ciagu tygodnia chyba nie dam rady, chociaz bede sie starac.

      Delete
  7. Fajny ten maluszek a działa zupełnie jak mój młodszy wnuczek - mój niestety gdy się go od czegoś odwodziło wpadał w ryk. Z minutę się darł ze złości, że go pozbawiono jakiejś frajdy, a potem znajdował następną rozrywkę. Twój to jak widzę bardzo radosny jest. I bardzo ładna dziecina. Wrzucisz przepis na to ciasto? zaintrygowało mnie.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, raz tylko ryczal, jak mu ojciec zabral podstawke pod gorace gary, ale to ciezkie i zeliwne, balam sie, ze moze sobie krzywde zrobic. I wtedy sie rozryczal, ale to trwalo naprawde pare sekund i juz sobie znalazl inne zajecie. Na szczescie oni w tym wieku szybko zapominaja:)) Przepis wrzuce, obiecuje:)

      Delete
  8. Mały wygląda świetnie.
    Ciekawe ile szparagów Wam zostało ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agaja, szparagow zostala polowa i to juz po tym jak sobie dzieci zabraly swoje pakunki do domu:)) Wspanialy wczoraj dzielnie pozeral szparagi:)) A ja sie smieje, moze sie nauczy, chociaz nie bardzo w to wierze... to juz taki typ.

      Delete
  9. Jak przeczytałam i się spłakałam ze śmiechu na dwa razy (przy chałce w dupie i Joshu przy szafkach), to musiałam przyznać się T., mężowi znaczy z czego tak kwiczę. Dokonałam nadużycia, bo przeczytałam Twoją notkę na głos. T. wysiadł przy zakupie paru rzeczy, ktorych nie było na liście ;-)))))))))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, T.wysiadl? czy mam rozumiec, ze on ma podobne sklonnosci? Jakos by mnie to nie dziwilo biorac pod uwage daty urodzenia:)))

      Delete
    2. No dokładnie tak. Nasze słabości śmieszą najbardziej, gdy się je widzi u innych ;-))))

      Delete
  10. Macie bardzo fajną kuchnię. :) Wydaje się być taka duża... ;) Moja to niestety komórkę bardziej przypomina niż kuchnię. :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alyta, kuchnia jest duza. Normalnie mamy tam stol na 4 osoby i tam jemy wszystkie codzienne posilki. Ja sie zakochalam w tej kuchni jak tylko zobaczylam to mieszkanie. Dodatkowo jest calkiem z glowa urzadzona, ma duzo szafek i duzo blatow do pracy, czego akurat na zdjeciach nie widac, bo wszystko zastawione sprzetami:)) Lubie tez to, ze jest otwarta, bo nawet jak ktos musi cos przygotowac to ciagle jest na biezaco z goscmi:)) Minusem jest wieczny balagan, ktory widac z livingroom, ale trudno, cos za cos:))

      Delete
    2. My mieliśmy aneks kuchenny na poprzednim mieszkaniu, i rzeczywiście było mnóstwo pracy ze sprzątaniem, ale plusy były niewspółmierne do tego jednego minusa... No nic. Pozostaje mi wierzyć, że marzenie o własnym domu kiedyś się spełni, i wtedy odpierniczę sobie taką kuchnię, że kiedyś się w niej zgubię. :)

      Delete
    3. Alyta, nasze mieszkanie jest wynajete, ale mialam to szczescie, ze gospodarze budowali dom "dla siebie" i jest naprawde fajnie zaplanowany i wyposazony. Za pare lat ani taka duza kuchnia ani mieszkanie nie bedzie nam potrzebne, przeciez nie bede wydawac tych rodzinnych obiadow do smierci:))) Wtedy zamienimy na cos malego, zeby bylo mniej sprzatania i lazenia. Na cholere dwojgu staruchom potrzebne prawie 150 metrow kwadratowych chalupy? Bedziemy minimalizowac nasza powierzchnie przystosowujac do potrzeb a nie chciejstwa:)))

      Delete
    4. Nie będzie wam tak zwyczajnie szkoda ? :)

      Delete
    5. Absolutnie nie:) Ja zawsze chcialam zyc wygodnie w tym okresie zycia kiedy pracuje i mam jeszcze rodzine, lub rodzinne zobowiazania na glowie, ale ten okres sie konczy. I chwala niebiosom:))) Na emeryturze mam zamiar zyc dla siebie, a wiec nie bedzie mi potrzebna wielka powierzchnia, ktora trzeba sprzatac. Dom czy tez mieszkanie ma sluzyc mnie i moim potrzebom na dany okres zycia, a nie odwrotnie. Miedzy innymi dlatego nigdy nie chcialam miec domu, bo wiem, ze to przywiazuje, a ja nie chce byc przywiazana do rzeczy, szczegolnie tych materialnych. Nie, nie to na pewno nie dla mnie:))

      Delete
  11. Wnusio rozbrajający!
    I te gołe giruszki!:)))
    Pomyślałam, że gdyby ich spiknąć razem (Josha i Grześka) to byłyby zgliszcza;)))
    indyczek wspaniały!
    Wspaniały Cudowny!
    Szparagi pożarte?
    I umarłabym z ciekawości co to jeszcze Wspaniały zakupił!:**

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miska, wyobrazam sobie dwoch takich razem i juz mnie zeby bola:))) Gole giruszki to tu wszystkie dzieci maja, nikt nie zaklada dzieciom kapci czy tez skarpet:)) Nasze nawet jak maja skarpety to sciagaja, wola latac boso.
      Szparagi Wspanialy ma wpisane w zyciorys do konca tygodnia:)))
      Ja sie boje byc ciekawa co kupil, bo bedzie myslal, ze mnie takie niespodzianki ciesza i wtedy dopiero bedzie klopot:))) Lepiej nic nie wiedziec.

      Delete
  12. No to czekam do weekendu (na przrpis na ciasto czekoladowe z kapustą;).
    Wiem co znaczy taki mały berbeć, mam wnuczkę w podobnym wieku i o podobnym temperamencie;).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Venanko, przepis bedzie na 100%:) Nasza wnuczka to byl i jest aniol, wiec dla nas Josh to szok:)))

      Delete
  13. Ciasta z kapusta nawet i mnie (najwiekszego ignoranta kuchennego!) zaintrygowalo. Czekam na przepis, mam ochote sprobowac:) Josh jest przekochany, ten blysk w oku powala:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ciasto jest nie tylko pyszne ale tez bardzo latwe w wykonaniu, wiec polecam:)) Josh, gdyby nie ten usmiech i blysk w oku to chyba bym go nie lubila:)))

      Delete
  14. No ale co ze szparagami? Zjedli?:)))

    Byłam ciekawa Josha, czy też taki spokojny i grzeczny jak Aviva, ale jednak łobuziaczek:))))) Nie dziwię się jego rodzicom,ze zdziwieni i nie przygotowani na taki żywioł :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, w porownaniu z Aviva to Josh jest diabel wcielony:)) tylko ten usmiech go ratuje.

      Delete
    2. Zapomnialam:) Szparagow nie zjedli, ale wyniesli na tyle, ze nie bede musiala wyrzucac:)) Nie wiem, ale moze ich Wspanialy przekupil;))

      Delete
    3. Hi,hi,wazne ,ze szparagi nie spędzają Ci snu z powiek:)))))

      Delete
  15. Ja byłam pewna że z tym ciastem czekoladowo kapuścianym to żart jakoś mi się nie łączy. Oj chciałabym koło tego indyka siedzieć bliziutko,aż się ślinię. Maluch słodki cudny,jego uśmiech powala.Widzę ze wszystko sie udało jak trzeba a co tam placki i szparagi w nadprogramowej ilości ,jak jest rodzina to jest już wszystko.Pozdrawiam ewa

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ewo, oj tam nie laczy sie kapusta z ciastem:))) A marchew czy dynia to sie laczy? tez nie, a jednak wszyscy robia i nie tylko jedza ze smakiem ale i zyja. Do ciasta czekoladowego dodaje sie tez buraki... tez sie pozornie nie laczy, a wzbogaca smak:))
      Rodzina zadowolona, ja tez i aby do nastepnych swiat, ale juz nie bedzie szalenstwa:))

      Delete
  16. wiesz co nie lubię indyczego mięsa ale tego bym posmakowała !
    no i oczywiście czekam na przepis
    mały Wspaniały ..boski jest !!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, bo indyk to jeden z tych ptokow co to musi byc naprawde dobrze zrobiony. Ja za moich polskich czasow tez nie lubilam. Teraz lubie, ale tez nie czesciej niz raz w roku, bo wlasnie tak raz w roku to najlepiej smakuje:)))
      Amerykanie moga jesc indyki przy kazdej okazji, dla mnie to za duzo, a jak jest tylko w Thanksgiving to czekam na niego z utesknieniem i potem jak sie juz najem tego indyczego miecha do syta to mam dosc do nastepnego roku:)))

      Delete
  17. Co za cudo małe!!! :))))))))
    Indyk wyglądał przesmacznie... smaku ciasta nawet nie próbuję zrozumieć :)
    a Ty się nie dziw, że Mały Wspaniały to wicher wcielony... jak się na Ciebie zapatrzył to jaki ma być??? :))))))))
    Macie wspaniałą rodzinkę! Całuję :********

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, nikt nie moze zrozumiec skad sie ten Maly taki zrobil? Ja jak wiesz, chocbym chciala to nie mam w tym zadnego udzialu:)))
      Ciasto smakuje jak mocno czekoladowe ciasto, to jest zdecydowanie ciasto dla czekoholikow:)))) Gdybym im nie powiedziala, ze tam jest kiszona kapusta to w zyciu nikt by sie nie domyslil.
      Buziam:************

      Delete
  18. indyczek imponujący :) zastanawiam się jak wielki trzeba mieć piekarnik :) ciasto z kiszona kapustą? boszsz czego to ludzie nie wymyśla :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly, w Ameryce wszystko jest duze, a wiec i normalny standartowy piekarnik jest znacznie wiekszy od polskiego. Moj maz, ktory byl w Polsce pierwszy raz w zyciu ze mna 5 lat temu stwierdzil, ze tam to wszystko takie miniaturowe, jak zabawki:)))
      Bo to prawda, nie jestem pewna, czy np. moj pojemnik z mlekiem zmiescilby sie na polce polskiej lodowki, albo nawet sloik z majonezem:)))
      Tak po prostu jest... inaczej:)

      Delete
  19. a chciałam napisać że szparagi to afrodyzjak hahaha

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, dzieki jak nie wiem co, ale ostatnia rzecz jaka jest mojemu mezowi potrzebna to afrodyzjak. Chyba by mnie wtedy jasno mowiac, zajebal na smierc:)))

      Delete
  20. Ależ ten Josh jest rozkoszny! Pewnie tym bardziej, że nie musisz go pilnować na codzień! Piękny indyk, a ciasto wygląda tak, że aż ślina cieknie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz racje:)) Bycie babcia wizytujaca cztery czy piec razy w roku to moj model babciowania:))) Moge kochac najbardziej jak mozna, ale na pewno nigdy w zyciu nie zgodzilabym sie do pilnowania na codzien.

      Delete
  21. Star - ja musze spróbowac tego ciasta z kiszoną kapusta - brzmi tak obrzydliwie, że az smacznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sznupciu!!! Jak milo widziec, ze jestes, bo juz tak dawno Cie nie widzialam, ze sie balam, ze mi Sznupcie cos zezarlo:)))

      Delete
  22. ;D patrząc na Twoją kuchnię przypomniałam sobie, że zawsze zazdrościłam Wam, po tamtej stronie wody, kuchenek, które mają godne wymiary ;D Ciasto wygląda pięknie, ale chyba musiałabym nie wiedzieć o kapuście i majonezie, żeby spróbować ;DDD

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...