Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, February 27, 2014

Delikatne polskie EGO

Ludzie, wyluzujcie, bo zlosc pieknosci szkodzi a stres jest przyczyna 90% chorob.
To tak odnosnie poprzedniej notki, ktora co niektorzy odbieraja jako krytyke.
No nie wiem, widocznie juz tak bardzo nie potrafie wyslawiac sie po polsku, ze ja pisze:
Blogowisko mnie przerasta, a czytajacy odczytuja to jako krytyke blogowiska.
A przeciez blogowisko mnie przerasta to innymi slowy Ja nie dorastam do blogowiska.
Gdzie tu krytyka droga redakcjo?
A jesli juz jest gdzies ta krytyka to na pewno raczej samokrytyka czyli skierowana przeciw mnie, autorce notki, bo to mnie cos przerasta, czyli automatycznie ja nie dorastam.
Jest jeszcze inna mozliwosc, a mianowicie, ze to ja wyroslam z takiej wrazliwosci i to jest bardzo prawdopodobne, bo jak sie zyje przez 30 lat w swiecie gdzie wszyscy wszystko olewaja i nikomu nic nie przeszkadza, to bardzo prawdopodobne.
Nie przeszkadza mi, ze ktos mi mowi na ty, pod warunkiem, ze robi to z szacunkiem, ktorego to szacunku nie gwarantuje moim zdaniem zwrot pan/pani. Nie przeszkadzaja mi swieta muzulmanskie, nie przeszkadzaja mi Walentynki, ani nawet swieto Kupaly gdyby je ktos tu chcial swietowac. Na tym wlasnie polega akceptacja i tolerancja, ze mnie nie przeszkadza Passover a zydom nie przeszkadza moja choinka na Boze Narodzenie.
Nie zalamuje rak, ze Grecy mimo iz chrzescijanie to obchodza swoje swieta w innym terminie niz katolicy, ani mnie ziebi ani grzeje, ze ktos inny jeszcze obchodzi jakies inne swieta, bo ja obchodze co chce, a jak nie chce to nie obchodze, ale nie podnosze z tego powodu larum.
I podobnie w poprzedniej notce napisalam wyraznie, ze i tak bede odwiedzac te blogi ktorym do piet nie dorastam, bo jesli kogos odwiedzam to nie dlatego, ze przychodze sie samobiczowac jego wizytowka zachecajaca do lajkow na FB tylko dlatego, ze lubie jak i o czym ta osoba pisze.
Swoja droga slowo lajk brzmi kretynsko w polskim wykonaniu i to jest glos mojej krytyki.
A krytykuje to dlatego, ze jak na straznikow polskosci pod polskim niebem i na polskiej ziemi to zamiast narzekac na Halloween i Valentine's Day mozna by zaczac te walke o polskosc od zastapienia slowa lajk jakze pieknym i polskim slowem lubie.
I wtedy zamiast znienawidzone bo przecie amerykanskie lub angielskie lajknij byloby tak ladnie i po polsku polub. Ja jeszcze takie slowo pamietam, mimo, ze od 30 lat zyje w znienawidzonej Ameryce.
Ale to znow wszystkiemu winna ta wstretna Ameryka:))))
Jak czytam to sie tylko smieje, jak mozna bardzo byc oslepionym nienawiscia zeby Ameryke oskarzac o Walentynki, o Halloween, ktore to swieta zupenie nie maja korzeni amerykanskich.
Ale mnie juz nic nie zdziwi nawet jak ktos napisze, ze Ameryka jest odpowiedzialna za Wyprawy Krzyzowe i rozbiory Polski:)))
Tez przyjme to do wiadomosci z podobnym usmiechem jak teraz Walentynki i Halloween.
Trzymta sie zdrowo ludziska i bierzta zycie na wesolo, bo tylko wtedy jest ono warte przezycia.

51 comments:

  1. Stardust,no co Ty, wszystkie choroby biora sie od stresu oprocz jednej:)

    Syfilisu;)

    I ja w dalszym ciagu trzymam sie wersji...pierdol to wszystko:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, alez ja pierdole, tylko wiesz z czasem to najlepsze pierdolenie sie znudzi:)))

      Delete
  2. Star:))))))
    Ja tam jak umiem się wyluzowuję i dopóki mi nikt na odcisk bezpośrednio nie nadepnie, i nie nawrzuca przysłowiowych kamieni do ogródka , to hulaj dusza:)))))
    Pogodnym żyje się lepiej:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz racje Dorko, zycie brane na wesolo jest o wiele przyjemniejsze. Ale jak ktos mi nasra do bigosu to tez w leb dostanie:))

      Delete
  3. O! A moje ego dzięki tej notce poszybowało w górę, że hej. Bo ja tam nieskromnie powiem, że sens poprzedniego postu zrozumiałam :) Hm, może dlatego, że jak ja chodziłam do szkoły, to uczono nas czytać ze zrozumieniem?
    Chciałam przebrnąć przez te wszystkie komentarze, ale ilość mnie przerosła... Zostawię je sobie na jakąś bezsenną noc!
    Zdrówka Star!
    Ameryka nie taka straszna, jak ją sobie wyobrażają :) A to akurat wiem od Ciebie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, bo straszne jest tylko to co chcemy zeby bylo straszne. Wszystko na swiecie jest takie jak chcemy to widziec, jak odbieramy, nawet bol to tez kwestia naszego odbioru. Jeden czuje bol a drugi tylko lekka niewygode. Czy to co nam sie podoba naprawde jest piekne? Tez nie, ale my patrzac, odbierajac tak jak chcemy nadajemy zjawisku lub obiektowi piekno. Podobnie wmawiamy sobie, ze cos jest z gruntu zle i tylko nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze to zlo bardziej dreczy nas samych niz to co my uwazamy za zle. Bo czy Ameryka cos na tym cierpi, ze Polacy ja na kazdym kroku krytukuja i obwiniaja za to co stalo sie przed jej istnieniem? Nie, Ameryka ma to gleboko w dupie, a tylko Polacy sie ciagle niepotrzebnie stresuja:)))

      Delete
  4. No cóż ja 16 lat żyję w innym świecie. I

    Jeżeli chodzi o poczucie humoru i obsmiewanie poważnych tematów to właściwie czuję się liderką;)))

    Może istnieje związek?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybenko, ja mysle, ze na pewno jest jakis zwiazek, bo przeciez emigrant chce czy nie to aby jakos egzystowac musi nabrac dystansu do siebie, musi przystosowac sie do warunkow nowego kraju, a to wlasnie jest najlepsza szkola zycia.
      Ja nawet z wlasnych chorob potrafie sie smiac, bo jak dlugo zyje tak dlugo chce sie smiac, do jasnej cholery gdybym nie mogla sie smiac, to bym sie chyba sama powiesila gdzies na suchej galezi:))))

      Delete
    2. To witamy w klubie:))

      wiesz, afrykańskie przysłowie mówi, kto potrafi rozśmieszyć lwa, ten nie zostanie przez niego pozarty:)))

      Delete
    3. Rybenko, a ja myslalam, ze lew darowalby mi zycie ze strachu przed zatruciem:)))

      Delete
  5. Obiema ręcami się podpisałam pod notką. Żyję i daję żyć innym, bo zabiję świnię, a za człowieka pójdę siedzieć i po co mi to, bez kompika?? :) No i nie od dzisiaj wiem, bo teściowa mi to młotkiem do głowy wbijała, że wszystkiemu winni są dziennikarze, rowerzyści, Żydzi i korekta, a teraz się jeszcze okazuje, że blogi ;) (oczywiście, żart, nie przesiąkłam naukami teściowej, tępa jestem ;) Lubię czytać Twoje notki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, no dobrze, ze naukami tesciowej nie przesiaklas:))) Ja to mam wyjatkowe szczescie do tesciowych, na trzech mezow tylko jedna tesciowa to jak wygrana w totolotka:)))

      Delete
  6. Świetny post. Powinien wejść do lektur obowiązkowych w szkole. Nam, Polakom, daleko do takiego myślenia jak stąd do księżyca i z powrotem. Zrozumiałam Twój post i podzieliłam się swoim zdaniem.
    Pozdrawiam serdecznie, no i co tam, panie, w polityce, bo nic nie piszesz i moja wiedza cierpi. :(

    :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. GosiAnko, bo chyba jednak cos w tym jest, co pisalam wyzej do Rybenki, ze my emigranci w wiekszosci, bo tez nie wszyscy ale jak chemy jakos zyc na przyzwoitym poziomie i w miare przyjemnie to musimy nabrac dystansu do otaczajacego nas swiata i przede wszystkim do siebie.
      Politycznie narazie odpoczywam, a w zasadzie to Wam daje odpoczynek, bo dla mnie dzien bez polityki to dzien stracony:)))
      buziam :****

      Delete
  7. I znów... wybuchłam śmiechem na te rozbiory Polski! Star, Ty to umiesz człowieka rozbawić :)))
    Co do posta - kolejny z cyklu: nic dodać, nic ująć - LUBIĘ to.
    Pozdrawiam Cię ciepło :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak Granato, tu sie nie ma z czego smiac:))) Ameryka ma ledwie ciut ponad 200 lat a jest winna starozytnym igrzyskom w Grecji:)) Hitler i Stalin tez pewnie mieli korzenie amerykanskie, bo przeciez nie mogli tacy zbrodniarze urodzic sie w Niemczech czy tez Rosji:)))

      Delete
    2. A propos Hitlera, wracam sobie z pracy po nieludzkich 12 godzinach i co widzę na tablicy jednego z aut: HITLERStyle.... Mało oczopląsu nie dostałam, ale to ze zmęczenia wzrok zaniemógł, bo w rzeczywistości na aucie napisane było HTLRStyle :P
      Biedna ta Ameryka - tyle nieszczęść, tyle nieszczęść :D

      Delete
  8. Oraz wredna Ameryka tak nam wkręciła 'like', że dzieci fejsbuka mówią, że coś lubią, a nie, że im sie podoba. Ekhhh żyzń :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dreamu, no widzisz jak mi te lata na emigracji namieszaly w glowie:))) Samej mi sie zapomnialo, ze lubic to mozna zupe pomidorowa a podoba sie but czy blog:))) Ach ta Ameryka:))))

      Delete
    2. Ty masz wybaczone... ja też bym tak myślała, gdybym w porę nie wróciła ;D

      Delete
  9. Już dawno pisałam w kilku miejscach, że Polacy to generalnie bardzo dziwny naród- pomieszanie kompleksu niższości i wyższości zarazem - takie osobliwe dwa w jednym. To spolszczanie angielskich słów i jednocześnie używanie gdzie się tylko da zwrotów angielskich ogromnie mnie bawi, choć może powinno tylko i wyłącznie denerwować. Bo gdy słyszę pytanie"kto dziś drajweruje?", lub "luknij na wystawę" a do tego widzę szyld z napisem
    "sexshop" a na manekinach przypięte kartki z napisem "sale" i słyszę jak panienka w rejestracji u lekarza mówi,że to zaraz "zafajluje", to mnie już tylko śmiech ogarnia. I naprawdę nie przeszkadzają mi ani Walentynki ani wszelakie inne święta obchodzone przez innych ale bardzo przeszkadza durnota rodaków. Co do "lajków" - ostatnio koleżanka (niekomputerowa osoba) zapytała się mnie co to jest fejsbuk i te lejki na nim, bo jej wnuczka chwaliła się ilością lejków. W sumie mało się nie zlałam,ze śmiechu.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo to trafnie ujelas, to jest wlasnie pomieszanie kompleksow nizszosci z wyzszoscia. Jak z tym zyc? Naprawde ciezko. Sami zaprzepaszczaja swoja indywidualnosc narodowa, ale od emigrantow wymagaja polskosci:))) Do konca zycia nie zapomne jak mi tu na blogu wytykano pisanie bez polskich znakow, ale ja i tak pisze po polsku i nie mieszam jezykow chciaz na wielu blogach az sie roi od nalecialosci z angielskiego. Po co? Czy to jakas moda na dowartosciowanie?
      Wcale Ci sie nie dziwie, ze od tych "lejkow" sie o malo nie zlalas:))))
      cmoki:**

      Delete
    2. Aaa, przepraszam, że się wtrącę, ale chyba z 10 minut zajęło mi rozgryzienie, o co chodzi z tym "zafajluje". No jak rany, podziwiam, że to zrozumiałaś w lot! Albo może jak się usłyszy, to jest łatwiej.
      Mi po 10 latach na emigracji w wielu krajach, co prawda słowa obcojęzyczne same wpadają do wypowiedzi, ale staram się bardzo to kontrolować. Rozumiem tych, którym brakuje polskich odpowiedników, ale mam problemy z Polakami, którzy mając do wyboru masę słów, korzystają z najprostrzego rozwiązania. Ale w drugą stronę też to działa i śmieszy mnie moja córka, która starając się mówić po angielsku, wtrąca polskie słowa jak jej brakuje. Tylko, że dla niej angielski jest pierwszym językiem i ma dopiero 4 latka.

      Delete
    3. akozka, pamietam jak przylecialam do NYC prawie 30 lat temu i mieszkalismy u pani, ktora byla tutaj urodzona, ale rodzice przyjechali z Polski. Viktoria do czasu kiedy poszla do szkoly mowila tylko po polsku, a pozniej wiadomo... normalne zycie, szkola, praca i polski zszedl na dalszy plan bo i nie bylo z kim po polsku rozmawiac. Wiec jak my przyjechalismy to probowala z nami i tak to wlasnie wygladalo, taka mieszanka spolszczonego angielskiego i znagielszczonego polskiego.
      Jak mnie to strasznie denerwowalo!!!! Od razu uznalam, ze jest to nic wiecej tylko kurestwo jezykowe i przyrzeklam sobie, ze nie bede czegos takiego w przyszlosci uprawiac. Nie jest latwo, po tych 30 prawie latach, bo czasem naprawde siedze i mysle jak to napisac po polsku, bo angielski przychodzi latwiej, ale sie staram i jesli juz wtrace cos po angielsku to sie natychmiast tlumacze, ze naprawde nie wiem jak to wyrazic po polsku. A tu lece do Polski (na szczescie raz na 10-15lat) a tam jeszcze tylko nazwy ulic zostaly polskie.
      A mnie sie wytyka, ze to ja zaprzepascilam polskosc i nie uzywam polskiej kalwiatury:)))))))))))))))))))))))))))))))0

      Delete
  10. I uj ,napisałam coś i mi zeżarło,to wina hameryki ;)

    ReplyDelete
  11. Star, rozmawiałyśmy już o tym, ale jeszcze raz powtórzę w kontekście obu Twoich notek- im więcej mamy znajomych na blogach czy poprzez blogi, tym trudniej się pisze, bo człowiek zaczyna się się kontrolować, by WŁASNE odczucia nie zostały odebrane jako krytyka czyiś poczynań, a tak przecież nie zawsze jest, co pokazała pierwsza Twoja notka :)))
    Buziaki:***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale caly problem w tym, ze ja sie nie chce kontrolowac ani cenzurowac. Nie robilam tego od czasu kiedy skonczylam 5 lat i nie bede robic teraz jak dobiegam 60tki. Raczej przestane pisac, ale cenzurowac sie na pewno nie bede. Raczej zastosuje metode Magi (pierwszy komentarz na gorze):))))

      Delete
  12. Już któryś raz zauważyłam odkąd bloguję, a robię to od niespełna kilku miesięcy, że jak napisze ktoś posta dotyczącego blogosfery i blogerów, to robi się wszelka obraza majestatów i chcą autora/autorkę takiego posta zakrakać. Jedna z blogerek napisała o tym, że fajnie jest przenosić znajomości ze świata wirtualnego do realnego, bo ona to zrobiła i zaprzyjaźniła się w ten sposób z kilkoma osobami. Wyobraź sobie Star, że zrobiła się pod jej postami przez tydzień taka awantura, że kobietka przestała prowadzić bloga! Dlatego myślę, że tu niekoniecznie chodzi o typowo polskie ego, co do którego masz absolutną rację, ale o ego blogerów w szczególności.
    Dlatego wiem, co zrobię, jak będę chciała zwiększyć sobie ilość wejść na bloga i ilość komentarzy pod postem: dowalę blogerom :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie rozumiem ludzi, bo w koncu to nie dzieci tylko dorosli ludzie. Jak mozna zyc z tak nabuzowanym, a jednoczesnie tak przewrazliwionym ego? A co komu do tego z kim sie ktos inny przyjazni?
      To jakas paranoja jest, bo niby wszyscy pragna wolnosci i cenia sobie wlasna wolnosc, ale najchetniej ubraliby w kagance wszystkich dookola. Zamordyzm pierwszej wody:)))

      Delete
  13. ja myślę, że Polaków możemy podzielić na cztery grupy: na tych co nienawidzą Żydów, na tych co nienawidzą Rosjan, na tych co nienawidzą Amerykanów (ich chyba jednak mimo wszystko jest najmniej:) i na tych co wstydzą się, za tych pozostałych :(
    i tylko pozostaje wierzyć, że tych czwartych jest najwięcej

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mala korekta:))) Ja mysle, ze te grupy, ktore to nienawidza Zydow, Rosjan, Amerykanow to przede wszystkim nienawidza siebie tylko po prostu o tym nie wiedza:)) Tak to dziala, ze do nienawisci jest zdolny tylko czlowiek, ktory nienawidzi siebie.

      Delete
  14. Jest teraz w naszej ojczyźnie takie ulubione powiedzonko - "oj tam, oj tam". Mówiąc tak ludzie często daja znak rozmówcy, żeby wyluzował i sie tak nie indyczył, jak nie ma o co.Niektórzy się o to wściekają, bo zdaje sie im to powiedzonko byc wyrazem bagatelizowania problemów. Niektórzy biorą wszystko zbyt powaznie i lubia to robić. Niechze sobie robią! Mają prawo! Ale inni maja prawo do swojego patrzenia na sprawy i do nieprzejmowania sie tak bardzo wszystkim. I to jest zdrowe podejście, bo od stresów to sie tylko wrzodów albo i czego gorszego dostaje.
    Blogowanie to głownie rozrywka. Czasem i cos głebszego. Ale nie jest to istota naszego zycia, tylko jakis nurt poboczny. Raz nam w nim lepiej raz gorzej. Taz swojsko a raz obco. Raz nas to przerasta swoją wielością i róznymi złozonymi relacjami a raz zdaje sie miejscem dalekim jak kosmos.

    Oj, tam! Oj, tam! Wiosna idzie! Wyluzujmy i starajmy sie cieszyć zyciem. Przynajmniej teraz, gdy ptaszęta tak cudnie od rana świergolą.
    Pozdrawiam Cię Star bardzo serdecznie i dużo usmiechu zycze!:-))*** ( a propos, to jak sie czujesz, kochana?!)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olenko i cale szczescie, ze nie mieszkam w Polsce bo juz do konca zycia nie mowilabym nic wiecej tylko "oj tam, oj tam". To chyba jedyna metoda na przezycie wsrod ludzi napietych jak baranie jaja:)))
      A ja sie czuje bardzo dobrze, dzieki za pamiec, ale mnie nic nie jest, tylko mi wiosny brak:)))

      Delete
  15. nie da się porównać wielonarodowej i wielokulturowej Ameryki do Polski, w której systematycznie przeprowadzano czystki etniczne a potem zamykano granice.
    w blogowni bardzo często dochodzi do nadinterpretacji, od jakiegoś czasu trzymam się pewnej zasady i doskonale mi z tym - jeśli raz coś komuś tłumaczę a on dalej się rzuca, ignoruję bo i tak kazdy przeczyta tylko to, co chce przeczytać. Co się będę z koniem kopać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz racje Klarko, z koniem sie kopac nie ma sensu:)))

      Delete
  16. Star, jak zwykle celnie i w punkt!

    ReplyDelete
  17. wszystkie święta lubię, a taka jestem zachłanna; najchętniej bym wszystko obchodziła ;-)
    nie złoszczę się, bo chce być piękna do końca świata :-)
    Polskę kocham, ale chyba coraz mniej rozumiem
    "Polub" masz racje ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Slowem jestes pozytywnie zakrecona:)) I tak trzymaj!!

      Delete
  18. tak, tak , taj ...STAR wielbięcię , a za ten post wielbięcięstraszelnie . Moje nazwy : powolniak - weekend , pitraszel - grill i wiele , wiele innych są krzykiem !
    tak więc macham z centrali do hameryki i wspaniałego powolniaka - Gryzmo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gryzmo, byla kiedys na blogwisku taka super kobieta, ktora tez wymyslila "wypson" czyli wypoczynek sobotnio-niedzielny, szkoda, ze tez sie nie przyjal. Widocznie malpowac latwiej, tylko potem po co narzekac? Zupelnie to bez sensu:))
      A Ty krzycz, moze wreszcie cos wykrzyczysz, a nawet jesli sie nie przyjmie gdzies w szerszych kregach, to przynajmniej masz satysfakcje, ze TY sie nie poddajesz tej modzie malpowania.

      Delete
  19. http://www.youtube.com/watch?v=FU3pRjHR95U - piosenka na okoliczność :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Polu, utonelam na cala godzine w kabarecie:)))

      Delete
  20. Star - ludzie którzy mają kompleksy wszystko przez nie filtrują i słyszą to co uderza w ich kompleks. Ostatnio mówię do znajomego, że mecenas Pipsztyński ma naprawdę styl i trzeba się od niego uczyć - a ten słyszy, że ja go krytykuję, że on nie ma stylu. Rozumiesz? FRUSTRACJA powoduje interpretację przez jej filtr. I tak bardzo często dzieje się w internecie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. :))) dokładnie tak jest- FRUSTRACJA powoduje interpretację przez jej filtr.

      Delete
  21. Chyba się w końcu do tej ,,strasznej'' Ameryki przyjdzie wybrać, by owych ,,okropieństw'' osobiście doświadczyć... Sister zaprasza i zaprasza! A jako że NY kwintesencją ,,ohydy'', więc jakby co, pamiętaj! Zgaga się może nieoczekiwanie pod drzwiami pojawić... Boisz się? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba najwyzsza pora!!! A ja? Pewnie, ze sie boje, w koncu jestes Zgaga:))))

      Delete
  22. Co do komentarzy gościnnych, pojawiających się w dniu pojawienia się własnego wpisu i zachęcających do wizyty i komentarza zwrotnego, to wydaje mi się, że po prostu jak już się ktoś pofatyguje do blogosfery i coś wyskrobie, to przy okazji obskoczy blogi sąsiedzkie.
    Ja tak robię. Na ogół. Choć dziś akturat nie. Możesz nie zaglądać. Nic nowego u mnie nie ma :)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...