Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, May 25, 2014

Wyszlam za maz za Imelde Marcos

Ludzie, to nie jest pomylka w tytule notki, to swieta najswietsza prawda:))
Moj maz iloscia obuwia moze konkurowac z Imelda Marcos.
No dobrze, mowmy sie, ze Imelda jako kobieta miala prawo miec 100 razy wiecej niz ma Wspanialy, ale mimo wszystko jeszcze w zyciu nie widzialam mezczyzny, ktory mialby ponad 30 par butow.
Moj maz MA!!!
Pierwszy mial 17 garniturow i 48 krawatow.
Drugi olewal wszystko i byl zdecydowanie minimalista jesli chodzi o szmaty i obuwie.
Wspanialy z kolei ma szmat wiecej niz ja, a butow to ja chyba przez cale zycie tyle nie mialam.
Ale jak uslyszal, ze sie nabijalam z zawartosci jego szafy w rozmowie z Tatkiem to sie szybko odgryzl mowiac:
-- Ale ja za to nie mam 140 kg zdjec, ktore czekaja na skanowanie...
No dobrze, tych zdjec to mi sie jakos ze tak powiem... nazbieralo... ale to tylko zdjecia!!
140 kg zdjec (nawet gdyby to byla prawda) nie zajmuje tyle miejsca co 30 par butow.
Teraz juz wiecie co robimy.
Staram sie jakos uporzadkowac chalupe i nijak mi to nie wychodzi.
Ja jestem sklonna wypizgnac na smietnik... no dobra, nie wszystko, bo nie wiem na jaki grzyb trzymam od 30 lat zamszowa spodnice, ktora przywiozlam z Polski... nie wiem.
Sentyment?
Made in Yugoslavia pisze na metce przyszytej wewnatrz spodnicy.
Ja piernicze!!! Jugoslawia nie istnieje juz od lat, a spodnica przetrwala!!!
Moze by ja do muzeum kupili...
Ja pierdole!!!
Ide to sprzatac, bo przeciez nie mozna zostawic tego dzieciom w spadku!!!
Ale zeby bylo jasne, na smierc sie jeszcze nie wybieram.
Wibrator zostaje w bezpiecznym miejscu:P



69 comments:

  1. każdy ma jakiegoś bzika:))) co tam, spódnicy nie wyrzucaj jeszcze się przyda:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Futi, chyba sie nie przyda, bo jakos mi sie nie wydawa, zeby taka moda jeszcze wrocila:))

      Delete
  2. Replies
    1. Rybciu, ale zabytki zajmujom miejsce i brakuje na te biezace rzeczy:))) AAAAAaaaaaaa i znalazalam pare torepkuff dla Rybenki:)))

      Delete
    2. UUUUUUUUUUUUU
      dawać adresa ??:PPP

      wlasnie oglądam stare filmy
      sprzed 16 lat
      czasem warto znalesć miejsce

      Delete
    3. Oj tam adresa:))) Rybcia se przylata i bierze torepki:PP

      Delete
    4. no dobra
      tylko se wize musze odnowić:)

      Delete
    5. Ja poczekam, przeca sie wlasnie ucze cierpliwosci:)))) A torepki tesz nigdzie nie pojdom:))

      Delete
  3. Replies
    1. Gagus, nie fchodzem;/// szczegolnie teraz po tych sterydach.

      Delete
  4. O,no to kawał historii ,szkoda wyrzucić,zostaw coś dla wnuków!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorciu, ja mysle, ze wazniejsze zeby wnukomm balaganu nie zostawic:))) One i tak nie beda wiedziec co to bylo ta Jugoslawia:)))

      Delete
  5. Powodzenia zatem!
    Czemu tak trudno rozstawać się z "przydasiami" ;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo szczegolnie nam, bo oboje jestesmy z tych co lubia przydasie:))) Z tym, ze ja latwiej wyrzucam, ale tez szybciej kupuje, a Wspanialy nie wyrzuca ale nad kupowaniem tez sie potrafi zastanowic dwa razy:)) Ja juz w czasie tego sprzatania kupilam trzy przydasie:))))))
      Kryste to jest choroba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Delete
  6. Replies
    1. Spt, ani jedno ani drugie po prostu sie juz nie miescimy:)))

      Delete
  7. Kiedyś też miałam manie trzymania przydasiów. Teraz jak w czymś nie chodzę 3 lata pozbywam się i co najważniejsze nauczyłam się z głowa kupować.I na starość robię się bardzo minimalistyczna:PP
    Jeśli czujesz jakikolwiek sentyment do tej spódnicy zostaw jeśli nie,wydaj, sprzedaj ,pozbądź się:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Margo, z wyrzucaniem szmat juz sie nauczylam i nie mam problemu, bo przeciez nawet jak w cos wchodze to juz nie ta figura, wiec nie czarujmy sie takie sentymenty sa bez sensu. Ta spodnica to sie zakolegowala z kocami, czyli jakims cudem dostala sie do pojemnika z kocami i dzieki temu przetrwala, ale juz wypierniczylam cztery koce i spodnice tez:))) Gorzej ze szmatami Wspanialego, on nosi ten sam rozmiar od 50 lat wiec dopoki nie jest podarte to jest dobre, a jak jest dobre to on nie wyrzuci bo przeciez jeszcze kiedys zalozy... prawda;))))

      Delete
    2. prawda:))))
      z moim chopem Star mam to samo :PP
      od 20 lat ona ma ten sam rozmiar tylko ja się zmieniam:))))

      Delete
    3. Margo, ale co z nami nie tak, ze ich ciagle kochamy? :)))

      Delete
  8. Mój też ma dużo tych butów. I kapeluszy!!!

    Poza tym - ja TEŻ muszę zrobić porządki ciuchowe. I masz rację - przez wzgląd na potomnych, należy pozbywać się sentymentów przy tej garderobie... Ok, można zostawić coś również z tych sentymentalnych względów, ale trzeba się bardzo pilnować, by te sentymenty nas nie zawojowały. Prawie rok temu zmarła moja mama - bardzo "przydajsię" była. Bardzo chomikująca... Czasem powtarzała pół żartem, pół serio - jak ja kiedyś umrę, to tylko roboty Wam zostawię z tym wszystkim... I nie myliła się. Myślę, że tej roboty, to jeszcze ze dwa pokolenia nie ogarną... Staję teraz przed tymi szafami, kuframi, kartonami i... załamuję łapy. Ale na szczęście moja siostra jest bardziej zdecydowana i dzięki niej - moooooże za kilka lat to wszystko ogarniemy ;-))).

    Także - powodzenia! I bez wielu sentymentów Star! Aczkolwiek spódnica made in Jugosławia zrobiła na mnie wrażenie :).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Amisha dokladnie o to chodzi, zeby nie zostawiac tego wszystkiego potomnym. Niech maja czas zaplakac a nie tylko zalamywac rece w dodatku nie z zalu za mna ale nad sterta przydasi ktore zostawilam:)))
      Najlepiej jest jak sie starsi ludzie musza przeprowadzic gdzies do mniejszego mieszkania, tak bylo z naszym Tatkiem. Dzieki temu pozbyl sie polowy badziewia. I ja tez sie ciesze, ze jeszcze kiedys bedziemy musieli sie przeprowadzic.
      Przeprowadzki sa naprawde oczyszczajace, dlatego wole przeprowadzke od nawet malowania:)))) Remontu bym raczej nie przezyla:))))

      Ale ta Jugoslawia to i na mnie zrobila wrazenie, bo przeciez nie pamietalam a jakos z ciekawosci zerknelam na metke:)))

      Delete
  9. nie ma w tym nic dziwnego, niektóre rzeczy trzymam bo są po prostu ładne i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś w to wejdę. A poza tym ja mam strych, i tam dopiero jest muzeum odzieży wszelkiej, np ślubny garnitur męża sprzed 30 lat.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko juz sie pozbylam tej mysli, ze "kiedys w to wejde", bo i co z tego, ze wejde, znaczy dopnie sie, jak to juz nie ta moda i co gorsze nie ta figura, nie to cialo :))) A nie czarujmy sie do tamtego ciala raczej juz nie mamy szans wrocic;)) Mezczyzni maja latwiej, bo jesli tylko znaczaco nie utyje to im sie nic nie przemieszcza, bimbaly nie rosna i moga ciagle nosic te garnitury nie tylko slubne ale i od komunii:)))
      Moj ma kolekcje wszystkich praw jazdy od 16tego roku zycia, czyli na przestrzeni 50 lat. A dawniej prawo jazdy wymieniali czesciej, bo teraz jest wazne 10 lat. Ma tez kolekcje wszystkich legitymacji uczniowskich i studenckich, przepustek z pracy... ja piernicze, na co to komu potrzebne? Ale nie wyrzuci bo mu... szkoda:))))
      Kazalam wlozyc w pudelko i na przykrywie pudelka napisac imie jego syna, zeby bylo wiadomo komu ten konkretny spadek sie nalezy:))))

      Delete
    2. star, moj czasem robi koperty zatytulowane "throw out if not opened by dd/mm/yy" :)
      ja trzymam wszystkie listy (z czasow gdy sie jeszcze listy pisalo!!) i kartki z zyczeniami...
      ubrania skutecznie wywoze na Kube, ale trzymam dwie spodnice z Polski, chyba w celach sentymentalnych. z reszta rozstaje sie kompletnie bez bolu.
      milego porzadkowania :))

      Delete
    3. b. zabilas mnie:))) kartki i listy?????????????? no nie zyje...............

      Delete
  10. Oj tam, do Imeldy Wspaniałemu sporo brakuje! :) Pamiętam jak otworzyli jej garderobę gdy upadł system, ona tam miała parę butów na każdy dzień roku. A Wspaniały tylko na miesiąc... Ale i tak podziwiam :))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelko masz szczescie ze Wspanialy tego nie przeczyta, bo musialabym Cie poprosic o usuniecie tego komentarza i napisanie nowego:))))

      Delete
  11. Mój też ma więcej butów niż ja! Ale u mnie wynika to z tego, że ja mogę nosić tylko jeden model. Współczuję Ci tych porządków- ja to zrobiłam w ub. roku, bo kupiłam mało pojemne meble i musiałam zredukować nasze dobra. To żmudne i mało zabawne zajęcie. I do dziś szukam różnych rzeczy- teraz żałuję , że nie zrobiłam spisu tego, czego się pozbywałam. Przynajmniej nie szukałabym na darmo pewnych rzeczy, tracąc czas i humor.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba nie bede nic szukala, bo glownie pozbywamy sie rzeczy, o ktorych istnieniu nawet nie wiedzielismy:))) Ja mam wrazenie, ze moje meble sa bez dna i tylnych scian... naprawde trudno uwierzyc, ze tam sie tyle miesci:)))

      Delete
  12. wyrzucaj smialo, zobaczysz jakie fajne uczucie jak sie tego pozbedziesz....
    od razu lzej ..:) ja ok 15 worow niepotrzebnych "dobr" pozbylam sie
    przy przeprowadzce.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, wiem jakie to uczucie bo 4 lata temu wydalam cala mase ubran i sprzetow dla potrzebujacych, wiec widok porzadku w szafach i przestrzeni jest mi znany:))) Szkoda tylko, ze tak krotko mi zajmuje zapelnienie tego nowym badziewiem;)))
      A przeprowadzki uwielbiam, i wlasnie z tego powodu oczyszczania nigdy, przenigdy nie chcialam miec domu. Dom w moim przypadku to bylby grobowiec, w ktorym ja i moje przydasie mieszkalyby juz za zycia.
      I jestem przekonana, ze nikt nie chcialby tam zamieszkac po mojej smierci:PPP

      Delete
    2. Przeprowadzek nie znosze,
      ale fakt, lubie tez porzadek i luz w szafach... ktory jest tylko na poczatku, bo tez niestety nie zajmuje mi dlugo ponowne zagracenie.... taki typ..
      Tez mnie czeka odgruzowywanie...:(

      Delete
    3. A ja uwielbiam przeprowadzki, bo nie tylko ze daja okazje do oczyszczenia zawartosci szaf i szafek, ale daja cos nowego. Nowe mieszkanie, nowa okolica, nowe sasiedztwo... to jest to wszytko co mnie zawsze rajcuje.
      A nie da tego zaden remont ani malowanie ;)))

      Delete
  13. Nie wiem czemu im jestesmy starsi tym trudniej sie pozbywac roznych rzeczy, "przydasie" mi sie podoba wiec zapozyczam:))) Zasada ponoc jest taka, ze jak dwa lata sie czegos na grzbiet nie zalozylo, to mozna juz spisac na straty i oddac, bo sie wiecej na bank nie zalozy. Niestety tez mam problemy z wykananiem tej zasady. Moje dzieci wczoraj robily porzadki w swoich szafach i zauwazylam, ze dla nich to zaden problem pozbywanie sie ciuchow. Cztery torby garbage'owe przygotowali do oddania. Czemu wiec jak ciagle mam z tym taki problem? A buty tez kocham miloscia dozgonna:))) Ale do Imeldy mi brakuje

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, cos w tym jest... sentyment, wspomnienia...
      Mlodzi dopiero to buduja, wiec im latwiej sie pozbyc...
      A my... no coz... znow zostawilam suknie bez plecow, w ktorej lata temu wystapilam na balu z naszyjnikiem zwisajacym nie na dekocie, ktorego suknia nie ma, ale na plecach.
      To byla rewelacja!!! Ten naszyjnik na plecach, bo przecie nie ja:))))
      No i jest wspomnienie, jest sentyment i suknia przetrwala kolejny wyrok smierci;))))

      Delete
  14. Ja ostatnio wywalilam torbe z moja bielizna sprzed okolo 7 - 8 lat. Nie moglam sie nadziwic, ze takie male skrawki zakrywaly mi to i owo. Cudne byly, ale tak male, ze tylko by mnie frustrowaly. No to do kosza i z glowy. Ale spodnica skorzana z Jugoslawii? Pewnie by mi reka zadrzala : )
    A swoja droga te ilosci rzeczy, ktore gromadza sie przez lata sa nieprawdopodobne, czy my rzeczywiscie potrzebujemy tyle tego? To taka dygresja po tym, jak rozejrzalam sie po wlasnej sypialni ; )))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mysle, ze nikomu nie jest potrzebne az tyle ile posiada, ja jesli chodzi o ubranie to moge sie obejsc z absolutnym minimum, ale gubia mnie sprzety kuchenne i gadzety, te akurat MUSZE miec:))) I jeszcze inne caculki jak roznego rodzaju kremy i mazidla, ktorych czesto nie nadazam uzyc:)) albo swiece... no ze swiecami to jestem absolutnie zwariowana:)))

      Delete
    2. Ja mam jakies pudelka, koszyczki, puzderka, swiece, mnostwo kosmetykow i lakierow do paznokci. Plus ksiazki. Pomyslalam, ze gdybysmy teraz mieli sie pakowac i przeprowadzac to bym sie zalamala pakujac te duperele!

      Delete
    3. Socjo, takie cuda to ja tez mam:))) Koszyki, koszyczki, pudelka "bo takie fajne i pewnie sie na cos przyda":))) lakierow do paznokci od czasu kiedy Gina przychodzi do mnie do domu to mam blisko 40 roznych, chociaz czasem patrze i niedowierzam co mnie opetalo, ze kupilam takie dziwne kolory:))) Np. po jaki grzyb mam 4 odcienie srebrnego, od najciemniejszego do zupelnie jasnego i nigdy zadnego jeszcze nie uzywalam. A do tego jeszcze kolekcja dzbanuszkow, talerzykow japonskich, bo jak wejde do takiego sklepu to dostaje amoku:))) Filizanki, spoeczki, dzbanki do kawy, komplet sniadaniowy:))) No powiedz mi moja droga Socjo na chuj komu sniadaniowy komplet talerzy jesli sniadanie jada sie samotnie i w biegu:))))

      Delete
  15. Moją zmorą przydasiową jest to, że trzymam wagę od zawsze i poza kilkoma parami spodni i kilkoma bluzkami wchodzę we wszystko. Stąd wyrzucanie/oddawanie ciuchów to nie jest moja mocna strona. A historia pokazuje, że niektóre, uniwersalne kroje wracają. W czasie ostatnich porządków znalazłam trzy długie, letnie spódnice, w tym jedna plisowana. A teraz w modowych gazetach pełno takich. No i jak nauczyć się pozbywać ciuchów, które po paru latach jak znalazł????

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, rozumiem, ze masz to rzadkie szczescie utrzymania wagi, ale przeciez mimo utrzymania wagi cialo sie zmienia. Dlatego te same spodnie juz nie leza tak jak lezaly kiedys, bluzki tez nie bo bimbaly nie tylko urosly ale traca przyczepnosc do reszty jestestwa:)))
      To wszystko jest inne mimo, ze moze wazyc tyle samo. Pod tym wzgledem mezczyzni maja duzo lepiej bo ich cialo sie tak nie zmienia jak nasze.

      Delete
    2. No i dlatego napisałam, że poza kilkoma parami spodni i tyloma bluzkami, które były dopasowane "na masło";-))) Chociaż na jakieś większe zmiany ciała, jak dotąd, nie narzekam, to po prostu czuję się niekomfortowo. Poza tym coraz częściej łapię się na tym, że czegos tam nie zakładam, bo już nie ten wiek. Nawet jeśli nadal świetnie leży.
      Druga prawda jest też taka, że od wielu lat noszę przede wszystkim sportowe ciuchy, a tych "biurowych" nie zakładam, bo mi niewygodnie, bo wymagają wysokich obcasów, bo po cholerę. Wchodzę w ołówkowe spódnice i żakiety sprzed 7-10 lat, są w kolorze i kroju uniwersalnym, więc się ich nie pozbywam, choć spełniają zasadę "jak nie zakładałaś czegoś od 2 lat to wywal z szafy". Zresztą od zawsze ubierałam się albo klasycznie czyli nudno albo pół-sportowo (dżinsy+żakiet) albo sportowo (dżinsy+ t-shirt). Nigdzie publicznie nie noszę dresu, więc się nie stresuję czy aby ma wystarczająco dezajnerski krój;-))))))

      Delete
    3. To Ty jak moja mama:)) Nie bij prosze, to akurat pozytywne porownanie:) Ona zawsze nosila klasyczne szmaty i wiecznie byly modne:))) To jakies ponadczasowe i to jest swieta prawda. Szczegolnie takie kostiumy spodnica i zakiet to naprawde kuloodporne :)))

      Delete
    4. ;-))) Nie no, spoko. Ja tylko źle znoszę porównania do własnej matki;-)))

      Delete
    5. Ooo cierpimy na ten sam syndrom:PP

      Delete
  16. Ja co roku opróżniam szafy obiecując sobie solennie, że dość szmat - na outletach za grosze kupuje - i co roku to samo. Wielkimi worami wynoszę, do piwnicy, lub wydaje znajomym. To jest katastrofa, bo moja z reguły racjonalna zbyt często łepetyna dostaje w tych nieszczęsnych outletach małpiego rozumu. Na szczęście nie mam sentymentów i co nie noszę ląduje w worze.

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas to nawet wydac nie ma komu:)) Cztery lata temu zrobilam taka czystke i chcialam to oddac gdzies do jakiejs organizacji charytatywnej. Owszem wezma jak im zawieziesz a oni potem sprzedaja... no to powiedzialam zeby sie ugryzli tam gdzie slonce nie dochodzi.
      Wreszcie sasiadka dala mi namiar na jakis kosciol i oni przyjezdzaja i odbieraja z domu, bez zadnych problemow, a potem daja potrzebujacym za darmo a nie jak Armia Zbawienia, ktora sprzedaje. Zabieraja nie tylko odziez ale i niepotrzebne sprzety, wiec oddalam troche niepotrzebnych przydasiow:))
      Ale ja jestem tez taka zwariowana jesli chodzi o kupowanie cos zobacze i zanim pomysle to juz kupilam:)))

      Delete
    2. Najraźniej ta Armia Zbawienia zbawia głownie samą siebie ;)

      Delete
    3. I wiesz generalnie nie mam nic przeciwko temu, bo w sumie te organizacje robia dobra robote wiec jakos tez musza sie utrzymac, z czegos musza placic koszty swojego istnienia. Ja to wszystko rozumiem, ale jak czlowiek dzwoni i mowi, ze ma 4 ogromne worki wypranych, wyprasowanych ubran do przekazania a oni oczekuja ze ja to dowiaze do ich sklepu to juz jest powazne przegiecie.
      Moim zdaniem powinni sprzedawac to co zostalo z darmowego rozdania, bo akurat sie nikomu nie przydalo, wtedy to zupelnie inna sprawa. No i ponoc Armia Zbawienia jezdzi i odbiera, ale nie w mojej dzielnicy:))))
      Wyobrazasz sobie, jada siedem ulic dalej i im sie nie oplaca zboczyc z drogi... ludzka bezmyslnosc nie ma granic.

      Delete
  17. Zajrzałabyś do mojej szafy, to uśmiałabyś się po pachy. Ale jest parę takich "historycznych". Trzymam np. bluzkę w której witałam biskupa Jeża, gdy moi synowie szli do bierzmowania. Nie myśl, ze to z powodu duchowych uniesień jest taka cenna, bo wręcz przeciwnie. Mój strój na wszystkich zebranych zrobił wrażenie. Byłam tak podekscytowana tym witaniem, że zapodział się gdzieś zdrowy rozsądek i ubrałam się jak na disco i to takie bez cenzury. Biskup patrzył ze szczerym uśmiechem, bo pewnie dawno na żywo tak opakowanego towaru nie oglądał :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie nigdy nie spotkal taki zaszczyt bycia w poblizu biskupa, wiec wiesz nie mam takich historycznie waznych eksponatow:))))
      Ten Twoj biskup chociaz powinien poprosic o zdjecie na pamiatke:)))

      Delete
  18. Zdecydowanie nie mam tylu par butów. Co się z Tobą dzieję, że Ci się sentyment do spódnicy włączył? ;-) ja też mam taką reklamówkę ciuchów, ale po Babci nie wyrzucę nie i koniec kropka ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eee tam sentiment mi sie nie wlaczyl, tylko zerknelam na ten swistek przy spodnicy i sama zaniemowilam:)))

      Delete
  19. Przerabialam to ostatnio.
    Fajne dzinsy i ci ? male
    fajny plaszcz i co? w biuscie ciasny, biust juz sie mi nie skurczy:P
    najgorsze, ze o wiekszosci zapomnialam. przestrzen ktora sie objawila... bezcenna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lamus, biust nie tylko, ze sie juz nie skurczy to jeszcze na pozniejszym etapie urosnie:))) Moje bimbaly urosly jakies 10 lat temu. W zyciu nie mialam tyle sprzetu do oddychania:)))))

      Delete
  20. Hmmmm... cienko wypadam w porównaniu ze Wspaniałym. Wstyd się przyznać ale mam 4 (słownie cztery) pary butów. Nie liczę obuwia sportowego, bo to nie do końca obuwie, a jedynie wyrób butopodobny ;-)
    Ciuchami też nie wypełniłabym większej szafy.
    Do tej pory myślałam, że to moje męskie ja (ta znikoma ilość butów i ciuchów znaczy), ale teraz już kurna(!) nie wiem co o sobie myśleć ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Akular, Ty sie nie przejmuj, bo Ty przynajmniej nie widzisz tego na codzien, a ja tak:)) I ja tez z tych co potrafi zyc z minimalna iloscia odzienia :))) Tyle, ze ja posiadam te minimalne ilosci w kilku rozmiarach, tak na wypadek gdyby sie udalo schudnac jak i na wypadek, ze sie raczej przytyje:)))

      Delete
  21. tak sobie wpadłam i chyba zaglądać będę, klimat mi odpowiada i a i wiek wreszcie bliski. mam dwie sugestie - spódnica zamszowa to nie jest ciuch, to eksponat muzealny i należy go zostawić w serdecznym spokoju. wiesz jak ci będzie źle bez niej? a po 2 - co zdjęcie to jakieś fenomenalne kolczyki - sowy!!! mnie oślepiły. czy można o prezentację specjalną prosić?
    ps. przy 1 spotkaniu gupio tak rzec - ale dzięki tej nowej fryzurze widać, jak piękną kobietą JESTEŚ.
    ps. 2 czy p.W posiada własną garderobę do wyłącznej dsypozycji, także w zakresie sprzątania ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evuniu, witam serdecznie i dziekuje za komplement oraz spiesze doniesc, ze p. Wspanialy nie tylko posiada swoja osobista szafe, to ktorej ja nie zagladam, ale tez p. Wspanialy jest odpowiedzialny za sprzatanie calego mieszkania, bo jakos tak oboje uznalismy, ze jest to wyjatkowo meskie zajecie. Ja wiec zajmuje sie tylko moja szafa i szafkami kuchennymi cala reszta to praca mojego meza, ktory dzieki temu naprawde zasluzyl sobie na ksywke Wspanialego:)))

      Delete
  22. a tak apropos - jak my kupujemy swoje przydasie ( za grosik zresztą) to mamy wyrzuty tzw sumienia ( po co) ale jak faceci kupuja swoje ( 30śrubokręt, 5 halogenik 4 wkretarka 15 wędka dowolne dopisać) to są to całkowicie niezbędne i doskonale przemyślane inwestycje ( choc ostatnia wkrętarka nr 3 jeszcze w pudełku)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W kwestii wydawanych pieniedzy na przydasie lub hobby mojego meza tez nie mam nic do powiedzenia, bo moj maz oplaca wszystkie koszty naszego utrzymania, to co ja zarabiam jest moje i jemu nic do tego, a wiec ja solidarnie i logicznie nie mam prawa oceniac jego zakupow dopoki nigdy nie zabraklo na chleb ani nie wylaczono mi elektrycznosci:)))
      Dodatkowo moj maz nie moglby byc moim mezem gdyby byl wedkarzem lub napalonym sportowcem, ktory krzyczy przed telewizorem i na okolicznosc meczow sprowadza tabuny kolegow.

      Delete
  23. ale cudne nowe foto ! uściski:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki, spodobal mi sie ten plakat i jakos mi tu pasuje:)))

      Delete
  24. Ależ kochana nie wyrzucaj, weź i wyślij do mnie, moja córka będzie zachwycona bo ona nie dość że chomikuje różne śmieci to jeszcze zbiera ubrania po babciach (!) - nie żartuję, i je nosi. I cieszy się że takie vintage, że teraz takich materiałów już nie produkują :-)) Ba, ona nawet na ebayu te stare szmaty specjalnie KUPUJE!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwonko, za pozno:(((( Spodnicy juz nie ma:(((

      Delete
  25. Zamiast sprzątać i rozstawać się z przydasiami to może sobie coś dobudujcie: altankę jaką czy coś;P
    Może nie różności jest za dużo tylko dom za mały;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...