Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, June 3, 2014

Nieogarnieta

Jestem zupelnie nieogarnieta po ostatniej chemii.
I wcale nie z powodu, ze cos mi sie szczegolnego dzieje, absolutnie nic takiego. Jak zawsze, czyli chemia w srode, czwartek i piatek sa normalne, w sobote dostaje lenia i slodko wyleguje w lozku przed telewizornia az do poniedzialku rano.
W sumie norma, ponoc chemia ma prawo "zwalac z nog" i tutaj przyznaje po cichutku, ze tak serio to mnie nie zwala, bo jednak gdyby zaszla nagla potrzeba to na pewno bylabym w stanie wykrzesac z siebie dostateczna ilosc energii i checi do zycia.
Nagla potrzeba czyli na ten przyklad wizyta wnukow (alez sie babcia ze mnie zrobila:PP) albo np. wyskok na wycieczke statkiem dookola Manhattanu, spotkanie na szczycie z kims kogo wyjatkowo lubie itp. No ale wiadomo, ze naglych potrzeb nie ma, bo nic takiego nie planujemy na dni po chemii.
A skoro nie ma naglych potrzeb i nic nie jest zaplanowane, to znaczy, ze moge bezkarnie przewalac sie z boku na bok jak wieloryb na plazy:)))
I tak tez robie.
Telewizornia musi byc wlaczona nie dlatego, ze ogladam, ale dlatego, ze telwizornia dziala na mnie usypiajaco, nie wiem moze mam syndrom niechcianego dziecka, moze mi za malo bajek w dziecinstwie czytali, a moze nie czytali bo w wieku 4.5 roku juz umialam sama czytac...
Tak czy inaczej mam glod czegos gadajacego przed zasnieciem, wiec tv spelnia role.
Wstalam owszem na posilki, chociaz niektore jadlam w lozku:)))
Lubie jesc w lozku, lubie nawet piknik w lozku, bo wtedy wiem kto tu rzadzi:)
To wszystko bylo zakazane w domu rodzinnym, a u mnie panuje absolutna wolnoamerykanka pod tym wzgledem i tak zreszta wychowalam Juniora.
W imie zasady "dom dla ludzi" a nie odwrotnie.
W nidziele po obiedzie Wspanialy zapytal czy bede mogla spac w nocy skoro w sumie przespalam prawie 48 godzin, ale okazalo sie, ze jednak moglam.
Wczoraj poszlam do znachora i na akupunkture i to byl wyczyn dnia.
Znachor i Sheila oboje stwierdzili, ze jak mam ochote lezec i nic nie robic to wlasnie tak ma byc, organizm ponoc wie czego sie domaga. Milczalam bo po co mialam ich pozbywac radosci takiego odkrycia, a przeciez ja cale dorosle zycie robie tylko to na co organizm ma ochote, czyli prawie nic:))
Ale po wczorajszych wizytach cos mnie jednak ruszylo, bo zrobilam pyszna salatke z kalafiora i nawet domowa lemoniade z cytryny z imbirem i mieta.
Po czym stwierdzilam, ze to wystarczy i zaleglam znow w piernatach.
Na szczescie dzis musze isc do pracy, wiec ze tak powiem moze sie jakios rozkrece... choc nie ma na to gwarancji...


67 comments:

  1. Heja:)))
    Nie lubiem okruhuf w łóżku to nie jem w nim
    I też za często mam włączone tiwi, bo lubię jak coś do mnie gada:)))

    miłego leninia:*

    ReplyDelete
    Replies
    1. okruchów to nikt nie lubi, ale śniadanko w łóżeczku....mmmmm....... bossskoooo :)

      Delete
    2. Ale dlaczego zaraz okruchy:))) Je sie mientkie rzeczy co by sie nie kruszyly. A na piknik to sie rozklada najpierw koc a potem obrus i mozna kruszyc bez grzechu i do syta:))))

      Delete
    3. no można, tylko komu by sie chciało... moze jeszce wyprasowany ten obrus? :)

      Delete
    4. aLusia, zarty se stroisz z samego rana?:))) A kto by prasowal, ja mam takie obrusy, ktorych sie nie prasuje i nawet sie nie plamia, mozna wylac na nie wino i wlac je z powrotem do butelki:)))

      Delete
    5. to nie były żarty tylko wyraz mojego przerażenia i grozy :)

      Delete
  2. I bardzo dobrze,wyleguj sie ile wlezie,robota nie uj, moze stac tydzien;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz racje Mago:))) Jak slucham w reklamach Viagry i tych innych stawiaczy to jak chuj stoi dluzej niz 4 godziny to cza albo go mlotkiem potraktowac albo do doktora zapitalac:))))

      Delete
    2. Jakby to powiedziec: z ust mi tego posta wyjelas.
      No wiec bardzo mi sie podoba Twoja mysl przewodnia. Dzis sie bardzo mobilizowalam do tego i pwego i cos tam zrobilam, przy czym najbardziej na swiecie chcialam zalec jak foka na piasku.
      Bo mam powod by te energie na co innego pozytkowac, a ta goopia glowa produkuje zadania i wyrzuty przy okazji jak czegos cialo nie robi.
      ot, przewrotnosc ludzkiej natury.

      Delete
  3. Bardzo mi się podoba ta wolnaamerykanka:) Siły się regenerują ,wszystko jak trzeba!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie tez sie podoba:))) U mnie w domu nie ma zadnych regul, czego Wspanialy nie mogl pojac na poczatku a teraz tak sie wpasowal, ze czasem musze mu przypominac, ze nawet przy braku regul to cos trzeba zrobic:)))

      Delete
  4. uwielbiam taki luz-blues...myślałam, ze wszyscy tak maja, ale nie!- niektórzy chyba z ADHD nie usiedza chwili w jednym miejscu, nie mówiąc o leżeniu...miłego wylegiwania:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Basiu mialam kiedys taka kolezanke, nawet bedac u niej na kawie to sie stresowalam bo ona ciagle cos sprzatala, gladzila, miziala, przestawiala na bardzie odpowiednie miejsce... i caly czas powtarzala "jak dobrze ze przyszlas, to tak milo pogadac".
      Kiedys nie wytrzymalam i jej powiedzialam ze to ciezko uwierzyc ze jest jej milo, bo ciagle lata i cos robi:)))
      Siedziala przez chyba siedem minut bez ruchu i zaraz poleciala dokroic ciasta, mimo, ze i tak byla plena taca:))))

      Delete
  5. I już myslałam że jesteś uczennicą :) Pierwsze zdania twojej notki zbiły mnie z tropu...Bo czytam tu o chemii, o wylegiwaniu się w weekendy a tu wnuki...:) Ha ha...pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. WOW!!!! Tak to mnie jeszcze nikt nie odmlodzil:))))

      Delete
  6. Publika żąda przepisu na sałatkę!
    No dobra, prosi;))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Publika sie wstrzyma jutro wpisze na gotuje bo musze.

      Delete
  7. W łóżku jeść nie lubię,
    sałatkę z kalafiora robię, chętnie poznam Twój sposób
    kiedy trzeba i masz ochotę to leń się ile wlezie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja lubie, zwlaszcza jak nie musze:))) czyli moje wlasne lozko jest OK ale szpitalne beeeee:)))
      Salatke wpisze jutro na Gotuje bo Musze:)

      Delete
  8. No popatrz, a ja całe życie słyszę że leń i wygodnicka ze mnie, a to po prostu tak ma być i to taka mądra filozofia życiowa.
    Będę ją uskuteczniać dalej. Dobrze mi z tym! ;-) I Ty też tak trzymaj!
    Pozdrawiam i ślę moc całusów ♥ i dużo ☼ !!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tasiu, jestem przekonana, ze w kazdym drzemie jakis len, tylko nie wszyscy maja odwage sie przyznac:))) I to wytykanie nam lenistwa to zwykla zazdrosc:PP

      Delete
  9. kochana, ja bez chemii mam podobnie, znów poczułam się jak wtedy, jak starsza ciocio-babcia zwierzyła mi się kiedyś ze zgrozą (była już po 60-tce) - wiesz, aLusia, ja to się jednak starzeję... czy wyobrażasz sobie, że ja wieczorem to juz jestem tak zmęczona, że oglądam telewizję, albo czytam głupie książki zamiast normalnie jakiś porządny naukowy periodyk??
    zachowałam twarz Indianina, ale w głowie kłębiły się myśli...WTF!! ja już tak mam!!! co będzie w jej wieku???

    ReplyDelete
    Replies
    1. aLusia nie pitoli bo za tydzien to ja tez bede PO 60tce:)))))

      Delete
    2. no ale czytasz wieczorami te naukowe periodyki, czy nie? a ja wtedy miałam dopiero 23!!! :) :)
      dlatego mnie to tak przeraziło :)

      Delete
    3. Nie no na naukowe periodyki mnie jeszcze nie naszlo, ale od trzydziestu pare lat czytam namietnie wszystko co polityczne, wiec wiesz, moze to jeszcze gorzej:P

      Delete
  10. Wiesz co!?
    Przyjechałabym do Ciebie na to żarcie w łóżku -zwłaszcza jak miałaby być sałatka kalafiorowa;P

    ReplyDelete
    Replies
    1. A przyjedz, bedziemy jadly w lozku i na lozku, na podlodze gdzie bedziesz miala zyczenie:)))

      Delete
  11. Sen leczy i regeneruje, więc śpij ilekroć masz ochotę. Ja też uwielbiam jeść w łóżku i też mi tego nie wolno było robić w domu - no chyba,że byłam bardzo chora. Telewizornia, jeżeli jestem w pozycji horyzontalnej, zawsze działa na mnie jak mocna tabletka nasenna. Znaczy, co obie mamy sen młynarza - wiesz, jak młyn zaczyna turkotać, młynarz zasypia, jak przestaje turkotać, młynarz się budzi.
    Miłego, ;).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja wyjatkowo duzo teraz spie, nigdy wczesniej nie bylam w lozku o 20tej a teraz tak i spie do 6tej, to jakas kosmiczna ilosc godzin:))))

      Delete
    2. Masz mądry organizm, który sam wie czego mu do zdrowienia potrzeba. Ilekroć jestem chora to głównie śpię i to po kilkanaście godzin jednym cięgiem. Najśmieszniejsze, że zaczynam długo spać już w chwili gdy jeszcze nie mam żadnych wyraznych objawów choroby. No a gdy mi się trafi coś z wysoką gorączką (przy 38 zdycham bo z natury mam normalną 35,1) to mogę spać 20 godzin na dobę, a ślubny wtedy tylko sprawdza czy jeszcze żyję.

      Delete
    3. To mamy bardzo podobnie:) Ja moze nawet nie musze byc chora czy przeziebiona ale raz na jakis czas potrzebuje taki weekend w lozku i wtedy spie jak by jutra mialo nie byc:))

      Delete
  12. Witaj w klubie, Star, ja też na długo przed pójściem do szkoły nauczyłam się czytać. Chyba się nudziłam na wsi spokojnej. :)

    A skoro znachory mówią, że masz leżać, kiedy Ci się chce leżać, to leżaj. Ale czasem wstawaj - dla nas. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja sie nauczylam czytac, bo brat poszedl do szkoly jak ja mialam 4 lata i stracilam kumpla do zabawy:))) Siedzialam wiec naprzeciwko niego jak on sie uczyl i tym sposobem nauczylam sie czytac do gory nogami:)))

      Delete
    2. a ja się nauczyłam czytać w wieku nispełna 5 jak dostałam różyczki i kiblowałam sama w domu, dodatkowo miałam wredną siostrę, która nie chciała mi czytać jak już przyszła ze szkoły... :)
      nawiasem- przy chorym, gorączkuącym dziecku z podejrzeniem, czy aby rózyczka nie jest zapaleniem opon mózgowych (kuzynka dwa dni wczesniej była odwieziona erką) moja matka nie dostała opieki!! taki to był wspaniały system!

      Delete
    3. No system byl paskudny, ale jak patrze tutaj tez nie jest lepiej i nie ma czegos takiego jak "dzien wolny z powodu choroby dziecka" wiekszosc bierze dzien urlopu lub zostawia dziecko pod opieka niani... ;//

      Delete
  13. pokochałam Cię za Twoje motto (między innymi), to że już prawie nic nie musisz, a jeszcze prawie wszystko Ci wolno, więc to zlegowacenie jak najbardziej na miejscu! buźka!

    ReplyDelete
  14. Czy już jest jutro??? Bo ja w sprawie tej sałatki;-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. NIeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!! Jutro bedzie jutro:))) Czyli jak u Was bedzie 6 rano to u mnie dopiero wybije polnoc:))))))))))))

      Delete
    2. a po co tak zwlekasz? w urzędzie patentowym ja sobie zaklepujesz i jutro się uprawomocni? :)

      Delete
    3. Dzizas w pracy bylam, a zdjecia do salatki na domowym lapku:)))

      Delete
    4. aaaaaa, to przepraszam! :) :)

      Delete
    5. A dzisiaj jest już jutro? ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Delete
    6. Ano jes:))) I bedzie jeszcze przez prawie osiem godzin:))))
      U doktora bylam i jestem zmeczona... ale wpisze, musze odpoczac najpierw.

      Delete
  15. a wyobrażasz sobie, że ludzie nie mają łóżek tylko śpią na WERSALCE! muszę Ci o tym napisać choć to jest trudne do uwierzenia ale może mi uwierzysz. Będzie dużo. Dawno temu gdy w Polsce nie było porządnych mebli a w domach nie urządzało się sypialni, każdy z mebli musiał być wielofunkcyjny. Były więc rozkładane kanapy - w dzień się na nich siedziało a wieczorem rozkładało, w środku był schowek na pościel. Niskie, przedzielone na pół, koszmar, od którego bolało wszystko! Ale niektórzy ludzie tak sobie upodobali takie spanie, że do dziś nie mają w domu ani jednego łóżka tylko same wersalki, i dobrze im tak!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, masz racje ja przeciez pamietam wersalki tylko jakos mi to wyszlo z glowy:))) a to faktycznie byl koszmarny mebel:)))

      Delete
    2. a ja potwierdzam, bo ciągle mam i śpię na wersalce:(
      wszystko boli jak się wstanie,
      ale już niedługo mam nadzieje:)
      No cóż są dużo tańsze niż łóżko i zajmują mniej miejsca, na wygody trzeba zapracować, a co!

      Delete
    3. Stokrotko to prawda, zeby miec lozka to trzeba miec wiecej miejsca. Moja mama do konca zycia miala wersalke i tapczan. Tutaj wielkosc mieszkania liczy sie iloscia sypialni, a to zmienia postac rzeczy. Jak przyjechalam to dla mnie bylo tez szokiem takie marnowanie przestrzeni zyciowej:))) Teraz po "omaloco" 30 latach to normalne i wiem jak wygodne, ale tez pamietam, ze polskie mieszkania w blokach to byly male pokoiki. Jak przyjechalam pierwszy raz po 10 latach to nie moglam uwierzyc ze to takie malutkie te pokoiki zawsze byly. Jeszcze sie dobrze nie ruszylam z miejsca a juz przeszlam caly pokoj.
      Ale tak bylo, w wielu przypadkach tak ciagle jest a dawniej na takim metrazu czesto mieszkaly dwa pokolenia, u nas w doch pokojach z kuchnia jak liczyc na lebka bylo cztery pokolenia. Kolchoz.

      Delete
  16. Replies
    1. Stosuje sie do tego zalecenia ksiazkowo:))) Juz prawie 8a dochodzi a ja dopiero wstalam i pierwsza kawe pije:)))

      Delete
  17. Odpoczywaj ile wlezie :)
    A czy w TV mówili chociaż, że Prezydent Obama jest w Polsce ?
    Jak ładnie mówił "dzień dobry" po polsku :)
    Warszawa sparaliżowana, a w mediach nazwisko Obama odmieniane przez wszystkie przypadki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, wstyd sie przyznac, ale wczoraj nawet nie mialam okazji spojrzec na telewizor, ale wiem bo czytalam wiadomosci w necie, czyli pisali:))) Chyba sie tego "dzien dobry" nie ode mnie nauczyl skoro nie bylo okraszone zadna querva:))))

      Delete
  18. odpoczywaj, leń się i zdrowiej. Masz czas do początku 2016 r. Bo podjęłam decyzję, że do tego czasu wyjdę z podstawowych długów i przylatuję na zakuuuupyyyyy! :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Super, to jakies dwa prawie dwa lata mam na ogarniecie sie:)))

      Delete
    2. MNIEJ ! ;) ale wystarczająco kochana, Ja się ogarniam z kasą Ty ze zdrowiem i hulamy! :)

      Delete
  19. ps. acha. widziałam Obamę. Akurat przejeżdżał samochodem pod oknem gdzie ja siedziałam na grupowej terapii. ktoś rzucił hasło - a może zawołamy i wpadnie poopowiadać o swoich emocjach ;)))

    no. ale widziałam! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Doszly mnie sluchy ze sie nauczyl mowic "dzien dobry" ale jak nie rzuca miesem to nie ja go uczylam:)))

      Delete
  20. Wolnoamerykanka jest cudownym wynalazkiem. Uwielbiam i stosuje na codzien. Tobie sie nalezy jak psu buda wiec nawet tlumaczyc sie kochana nie musisz:)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz racje Moniko ze mi sie nalezy i korzystam bez zadnych oporow:)))

      Delete
  21. i tak trzymaj. len sie kiedy chcesz sie lenic, odpoczywaj, wsluchuj (fajne slowo, nie?) w siebie, pracuj kiedy masz ochote i zdrowiej :)
    calusy,
    b.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak wlasnie czynie:)) tylko z tym wsluchiwaniem sie to mi idzie roznie, bo ja nigdy tego nie robilam wczesniej to sie dopiero ucze. Ale jest jak jest i bedzie lepiej:))
      buziam :**

      Delete
  22. Kurczaki, nie zasnęłabym przy TV! Zbyt mi działa na nerwy. Już zresztą nie pamiętam jak to działa. W domu nie oglądam niemal (oprócz filmów i seriali z Internetu), a teraz przez miesiąc nie widziałam włączonego TV ani razu. Hmm, właśnie sobie uświadomiłam, że to duży błąd, bo nie wiem co dają w japońskiej tv... :((

    ReplyDelete
    Replies
    1. GosiAnko ja cale zycie lubilam spac przy czyms co mi brzeczy za uchem:))) Moze dlatego nie reaguje na budzik:P TV jest wlaczone, glosnosc sciszona, ja sie odwracam dupa tak, ze nie widze ekranu i wtedy zasypiam jak niemowle:)))) Wspanialy tez nie potrafi spac przy tv i tu jest problem bo jak wiem, ze on wstaje o 4tej do pracy to musze zasnac bez tv i sie katuje, krece, laze, wstaje, biore melatonine, wylaze z lozka, czytam i tak przez dwie godziny.... katorga:))))
      Na szczescie on ostatnio jezdzi do pracy 2-3 dni w tygodniu, wiec jakos da sie przezyc:P

      Delete
  23. Leń się ile wlezie :) wiem coś o tym ;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...