Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, July 7, 2014

99 lat - to juz powazny wiek

Podobno w zyciu jest wazne, zeby zaczac, a jeszcze wazniejsze zeby wiedziec kiedy skonczyc.
W zwiazku z tym postanowilam skonczyc niepotrzebne nikomu bicie piany z poprzednich notek, bo teraz to juz nic wiecej jak bicie piany i dzielenie wlosa na czworo, a i tak bedzie... jak bedzie.
Czyli jak zawsze bylo, a zawsze bylo tak, ze od czasu do czasu musi przejsc burza, bo burza oczyszcza atmosfere.
Tyle tytulem podsumowania i jedziemy dalej.

Mam nowa babcie, adoptowalam sobie, a co?
Babcie jak wiemy sa sama madroscia a madrosci nigdy za wiele.
Poznalam ja jakis rok temu w drodze do pracy widywalam prawie codziennie.
Chudziutenka starownka oparta na balkoniku, posuwajac powoli stopy spacerowala w towarzystwie swojego syna.
To byl zawsze ten sam niesamowity widok, ona powolutku przesuwala balkonik i dostawiala stopy, za kazdym krokiem przystawala i rozgladala sie tak jak ktos kto wlasnie przeszedl kilometr i teraz rozglada sie po nowej okolicy.
Kilka krokow za nia szedl a w zasadzie stal syn, tak na wszelki wypadek gdyby utknela i nie mogla zrobic kolejnego kroku.
Ta sama scena, prawie codziennie z wyjatkiem deszczowych dni.

Lubie starszych ludzi... zawsze lubilam.
Jeszcze bedac nastolatka (nie pamietam dokladnie ale cos ok 16 lat) poznalam taka babcie, miala wtedy chyba 92 lata, zmarla kilka lat pozniej w wieku 95 lat. Odwiedzalam ja prawie co tydzien, mieszkala z corka i byla kopalnia wiedzy i zywa historia.
Najdziwniejsze bylo to, ze tamta babcia miala chyba ze 20 kotow.
Grasowaly po calej chalupie a ja mimo mojego ogromnego strachu przed kotami przychodzilam.
Nie moglam zrobic jej przykrosci i powiedziec, ze sie boje.
Na szczescie cala ta kocia ferajna olewala moje towarzystwo i gonila przeskakujac po parapetach i roznych meblach.
Do dzis nie mam pojecia jak to sie stalo i dlaczego tak sie stalo, ale tak bylo.
Gdyby nie fakt, ze sama to przezylam to trudno byloby mi uwierzyc, ze stac mnie bylo na te wizyty.
To bylo tak wiele lat temu, ze prawie nieprawda.

Obecna babcia to absolutnie prawda... wiec wrocmy do niej.
Widywalam ja na tych spacerach prawie codziennie, spacer to dla babci od domu do najblizszego skrzyzowania ulic, niewiele moze 300 krokow.
Ale w babci wieku to nie lada wyczyn.
Zaczelam sie zatrzymywac na moment, zeby powiedziec jej "dzien dobry" lub cos milego, naprawde podziwialam ja, ze jej sie w ogole chce. Przeciez zeby wyjsc to trzeba sie ubrac, a widoczne bylo, ze kazdy ruch byl wysilkiem.
Po kilku krotkich rozmowach, babcia zaczela mnie poznawac, co prawda nie z daleka, ale tak z odleglosci dwoch krokow juz sie usmiechala i czekala ze podejde.
Syn stal ciagle w tej samej odleglosci a my za kazdym razem wymienilysmy kilka zdan.
-- Jak to dobrze, ze chodzisz i ze ma kto z Toba wyjsc - mowilam.
-- Trzeba chodzic, bo jak czlowiek raz przestanie to juz nigdy nie bedzie chodzil - odpowiadala - Nie dam rady isc daleko ale chociaz troche. Moj syn - wskazala na stojacego troche dalej mezczyzne - zawsze mnie wyprowadza na te spacery.
-- Masz bardzo dobrego syna - powiedzialam.
I tak przez cale lato.
Pewnego dnia babcia powiedziala do mnie:
-- Ty zawsze na chwile przystajesz zeby ze mna porozmawiac, czy Ty mieszkasz w poblizu?
-- Tak, jakies cztery ulice stad.
-- Jak bys miala czas to moze mnie kiedys odwiedzisz... ten maly szary dom to moj dom. Mozemy wypic razem kawe...
Troche mnie tym zaskoczyla, ale powiedzialam ze i owszem kiedys ja odwiedze, po czym zwrocilam sie do jej syna:
-- Twoja mama mnie wlasnie zaprosila, chce zebys o tym wiedzial i chce zapytac czy nie masz nic przeciwko gdybym kiedys naprawde zapukala.
-- Alez nie ma sprawy, ona sie bardzo ucieszy - odpowiedzial grzecznie ale bez wiekszego entuzjazmu:) Widocznie uznal, ze to w jakims sensie normalne, a ja chcialam po prostu miec pewnosc, ze starsza pani nie naraza sie na jakies niepotrzebne klopoty zapraszajac do domu obca osobe. W koncu swiat jest pelen wariatow, a ja za madrze tez nie wygladam.

Minelo lato, babcia spacerowala juz co raz rzadziej, ale czasem widzialam ja siedzaca na ganku z frontu domu. Ubrana jak do wyjscia na spacer, ale widocznie z ciezarem cieplejszego ubrania juz nie bardzo mogla chodzic.
Kiedys nawet przechodzac pomachalam jej reka, ale nie zareagowala, prawdopodobnie ma za slaby wzrok. Dom jest w glebi podworka z takiej odleglosci mozna nie tylko nie rozpoznac ale i nie widziec w tym wieku.
Potem przyszla zima a z nia moja choroba.
Ja sama przestalam chodzic tak jak dawniej i nawet w dni kiedy jechalam do pracy to bralam raczej autobus. Nie bardzo mialam okazje widziec czy moja nowa kolezanka spaceruje czy tez nie.

Okolo miesiac temu wybralam sie na spacer ze Wspanialym i patrze... moja babcia!!
Wspanialy slyszal juz wczesniej historie babci wiec go nie zdziwilo, ze chce sie zatrzymac.
Przystanelismy i nagle babcia mnie zaskoczyla:
-- Ale Ty mnie nigdy nie odwiedzilas.
Zrobilo mi sie tak zwyczajnie przykro, bo wiem, ze starszym ludziom podobnie jak dzieciom nie wolno obiecywac a potem nie dotrzymac slowa. Wskazalam wiec na chustke na mojej glowie i powiedzialam:
-- Bo tak sie zlozylo, ze jestem chora, mam lymphome...
-- Ale przeciez Tobie nie wolno chorowac - zazartowal babci syn, ktory o dziwo podszedl tym razem blizej i zaczelismy wszyscy czworo rozmawiac.
A na koniec powiedzial:
-- Teraz bedziesz miala okazje odwiedzic moja mame, bo 2 lipca sa jej urodziny, skonczy 99 lat.
Znow obiecalam, ze tym razem na pewno to zrobie.
Ale 2 lipca to akurat nie chcialam tam isc, bo moze maja gosci... przeciez nie bede przeszkadzac.
Zaraz potem byl swiateczny weekend, my tez bylismy zajeci, zreszta kto wie kiedy ludzie moga obchodzic takie urodziny, moze wlasnie w weekend.
Mimo to sama mysl, ze znow nie dotrzymalam slowa nie dawala mi spokoju.

Dzis rano wyszlam na spacer, tuz po 6tej rano, bo wtedy chlodniej. Wracajac do domu przechodzilam obok piekarni... Hmm moze by tak kupic cos slodkiego i faktycznie wreszcie zaliczyc te obiecana wizyte. Jak pomyslalam tak zrobilam.
Kupilam cztery cupcakes, w koncu nie mam pojecia kto z babcia mieszka, wiec glupio kupic jeden. Wybralam takie zeby nie mialy zadnych orzechow, bo juz wiem, ze babcia ma jeden zab, a o zakrztuszenie sie kawalkiem orzecha w tym wieku raczej latwo.
Tuz po poludniu wybralam sie z wizyta.
Nacisnelam dzwonek - cisza.
Widze, przez siatke w drzwiach, ze babcia siedzi przy stole, ale co z tego?
Jeszcze raz dzwonek - znow cisza, on chyba nie dziala.
Zapukalam - tez nic.
Cholera co robic?
Przeciez nie zostawie tych cupcakes na schodach, ani nie wroce z nimi do domu, bo jak nie teraz to kiedy?
Ruszylam klamke - otwarte.
Raz kozie smierc - wchodze.
Jak tylko przekroczylam drzwi wejsciwe to pokazala sie starsza kobieta wiec musialam jakos wyjasnic kim jestem i po co tu jestem.
-- Dzien dobry, ja mam na imie Star i przyszlam odwiedzic...
Zanim zdarzylam skonczyc kobieta weszla mi w slowo:
-- Wiem Ty pewnie jestes ta osoba, ktora spotyka moja mame na spacerach. Opowiadala o Tobie, prosze wejdz, a ja mam na imie Loretta.
-- Dziekuje to bardzo mile, a ja przynioslam dla Twojej mamy cos slodkiego z okazji urodzin, ktore miala w ubieglym tygodniu.
Babcia zadowolona jak nie wiem co. Loretta poczestowala mnie kawa, chcialy koniecznie zebym do kawy zjadla jeden z tych cupcakes, bo babcia wlasnie skonczyla owsianke i teraz nie moze nic slodkiego. Podziekowalam i powiedzialam, ze ja ze wzgledu na chorobe powinnam unikac cukru, co sie okazuje bardzo przydatne w takich sytuacjach.
Zaraz potem przyszedl znany mi juz wczesniej syn, ktory od naszego ostatniego spotkania kiedy bylam w towarzystwie Wspanialego jest bardzo przyjazny i nawet mnie wysciskal na powitanie.
Posiedzialam w sumie prawie godzine, pogadalismy oni troche o sobie, ja o sobie.
Loretta opowiedziala, ze ten dom wybudowal jej dziadek, czyli ojciec "mojej" babci w 1922 roku, a potem tylko od czasu do czasu cos poprawiali, powiekszali, przesuwali sciany i tak jest do dzis.
Na koniec zostalam juz oficjalnie zachecona do kolejnych wizyt, bo jak powiedziala Loretta:
-- Mama sie bardzo ucieszy, a w domu zawsze ktos jest, nie zostawiamy jej samej.
No mowie Wam adopcja.

92 comments:

  1. To cudowne!
    Ja też uwielbiam niektórych staruszków:)
    I widzę się też w takiej roli.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sollet, masz racje z tymi "niektorymi" staruszkami, bo faktycznie nie wszyscy sa fajni. Czesc sie robi na starosc strasznie upierdliwa i zrzedliwa.

      Delete
    2. ja jesli dożyłabym starości a nie podejrzewam aby tak było to własnie się obawiam,ze będe ja wrzód na doopie:P

      Delete
    3. Margo, ja tez mam takie przeblyski swiadomosci i sie tego boje, ale Tatek mowi, ze jak czlowiek o tym pamieta poki jeszcze ma pamiec to do tego nie dojdzie. A jak juz nie ma pamieci to Tatek twierdzi ze wtedy juz mu wszystko wolno:)))
      Moze cos w tym jest - tak sie pocieszam:)))

      Delete
    4. zawsze Star można udawać,że coś z pamięcią nie tak:PPP jakby co :)))
      a wiesz,że coś w tym jest,bo człowiek się zrobi zołzowaty to faktycznie może się przypomnieć moment kiedy się to przewidywało:)))

      Delete
    5. To moze sie umowmy, ze bedziemy sobie nawzajem przpominac:)))

      Delete
    6. Trzymam Cię za słowo Star! :))))

      Delete
    7. Ale pamietaj, ja jestem starsza i moge zapomniec:))))

      Delete
  2. Star kochana,jako,ze mi sie udało zuoto!!! melduje się:))) ide czytać wpis oraz nadrobić poprzednie. Nie zniechęcaj mnie długością postów:PP bo i tak przeczytam bo uwielbiam Twoje pióro! Póki co ,buziak śle:*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Margo, widze, ze obie nasz naszlo na zmiane avatara:))) Ja juz nie bardzo moglam patrzec na tego koka jak teraz jestem lysa:P
      Sollet sie posunela, a Wy obie chude to sie miescicie:))

      Delete
    2. hehehe Star,tylko Twój avatar jest bardziej wymowniejszy :))))
      Mam wielu wiekowych znajomych to bardzo mądrzy i mili ludzie. Choć przyznam,że zdarzają się i tacy za którymi nie przepadam,bo po prostu nie da się ich lubić i nie dlatego,ze mają lat 85 tylko tacy są i juz,byli tacy oo zawsze,nawet młodych bym ich nie lubiła :)))

      Do poprzednich postów,nie bede dolewała oliwy do ognia ale chyba wiesz,że podzielam poglądy Twoje i Fariatek. I choć każda z nas jest inna zawsze umiemy dojść dom porozumienia. Ewentualnie przemilczmy to co mogłoby nas poróżnić a po co kiedy i tak ogólnie się zgadzamy:))

      Delete
    3. Margo, moj avatar jest adekwatny do wieku:))) Mojego wieku:P
      A Fariatki to fiadomo FARIATKI!!!

      Delete
    4. Hehehe,wiek masz cudny!! W tym wieku ludzie wrzucają na luz i to jest fajne!!

      no fiadomo:))))

      Delete
  3. uff. dobrze, że juz zamknęłaś tamte posty. A historia o babci piękna, aż mi się ciepło w sercu zrobiło.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zamknelam bo mi wkurw minal:))) Mnie od zawsze ciagnie do starszych ludzi.

      Delete
  4. Odwiedzaj Babcię, odwiedzaj, bo... Niech żyje i 200 lat, ale nigdy nic nie wiadomo. Cudnie, że pani w tym wieku jeszcze ,,kumata''.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, babcia calkiem kumata, chociaz mowi, ze juz jej sie myli wszystko co jest zwiazane z numerami i daty. No ale daty i numery to mnie sie tez myla:))

      Delete
  5. Się wzruszyłam. I przez moment bałam, że to się źle skończy, 99 lat to kruchy wiek.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kruchy Cynio, naprawde kruchy, jak dotykam jej dloni to tylko kosteczki i skora, ale pogoda ducha jej nie opuszcza.

      Delete
  6. Zawsze byłam pełna podziwu dla tego pokolenia- że Im się chce! Pamiętam, że jako nastolatka dziwiłam się jak Babcia mówiła, że źle się czuję, a tego samego dnia, robiła coś, co złe samopoczucie ewidentnie powinno wykluczyć. Kiedy pytałam Ją dlaczego sobie nie odpuściła, Ona była równie zdziwiona moim pytaniem, jak ja Jej poczuciem obowiązku, że jak coś miało być zrobione dzisiaj, to koniec, kropka.
    Podobnie jak Cynia, przez krótką chwilę bałam się, że nie zdążyłaś z tą obiecaną wizytą....
    Ściskam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, ale to tez przychodzi z wiekiem, ta madrosc i rozsadek;) Jak bylam mlodsza to na druga strone ulicy nie chcialo mi sie przejsc i najchetniej jechalabym taksowka:) Teraz chodze tak duzo jak nigdy wczesniej w zyciu. U nas jak zawsze o tej porze roku sa straszne upaly, wiec wstaje o 5tej rano, zeby isc na spacer, bo wiem, ze po poludniu to juz nie dam rady przejsc wiecej niz dwie, trzy ulice i bede spocona na nic. Podobnie nasz Tatek, nie moze chodzic bo ma chore kolana, ale mimo to chodzi nawet jak nie na zewnatrz to chociaz po mieszkaniu czy po korytarzu. Ruch jest bardzo wazny dla zdrowia, ale to sie wie dopiero pozniej:)))
      buziam

      Delete
    2. przyznam się, że i ja się wystraszyłam, ze ... no ekhem:)
      ale jak widać, za rok Star będzie balować na setce :)
      Star, pozdrów Babcię od Fariatek:*

      Delete
    3. Viki zeby babcie pozdrowic od Fariatek to musze wytlumaczy co to za zjawisko te Fariatki. Obawiam sie, ze to juz nie ta glowa (moja bo nie babcina:))))

      Delete
    4. ach, to bardzo proste
      Fariatki to kilka radykalistek i anarchistek wymieszanych w jednym tyglu z kilkoma życzliwymi moherkami
      ogólnie mieszanka mocno wybuchowa, w bliższym kontakcie grozi wybuchem śmiechu
      życzliwa ludziom, działająca pod sztandarem "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"
      no i lubi gadać od rzeczy, lepić lepieje i wysyłać pozytywne fluidy potrzebującym :)

      Delete
    5. Dzizas!!! Faktycznie jakie to proste!!!

      Delete
  7. Teraz, jak już masz Babcię, MUSISZ ja odwiedzać. Bo taka babcia jest jak delikatny kwiat. Nawet przez chwilę (ale to moja schiza) pomyślałam, że nie zdążyłaś z tymi cupcakes.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dreamu, wiem, ze teraz bede musiala od czasu do czasu wpasc chocby na kilka minut, na szczescie babcia mieszka blisko.
      Jakos ja sama nie myslalam o tym, ze moge nie zdazyc... naprawde nie wiem czemu nie przyszlo mi to do glowy, przeciez wszystko jest mozliwe.

      Delete
    2. Wieszm ja nie zdążyłam ;( spóźniłam się o CZTERY dni.

      Delete
    3. A wiesz, ze ja tez nie zdazylam. Na tydzien przed smiercia mamy mowilam do Wspanialego ze moze powinnam jeszcze poleciec do PL sama tak chociaz na kilka dni, zeby z nia pobyc. Wspanialy na to "nie ma sprawy chcesz to lec, ale kiedy chcesz leciec?" to byl albo ostatni dzien lutego, albo pierwszy dzien marca, wiec ja na to, ze jak sie zrobi cieplej.
      Mama zmarla 6 marca...
      Chyba moge napisac, ze "prawie wiem co czujesz":****

      Delete
  8. I znowu spowodowałaś, że łzy wzruszenia pojawiły się w naszych oczach :)
    Pozdrawiamy

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rotos, dziekuje:) A mnie jak zawsze morda sie cieszy jak widze Twoj komentarz:))
      Pozdrawiam wzajemnie.

      Delete
  9. "swiat jest pelen wariatow, a ja za madrze tez nie wyglądam"...no szelki mi się wypięły;d;d;d;d;d;d;d;d;d;d;d;d
    A poza tym masz zjawiskową umiejętność zjednywania sobie ludzi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, no moze za tym nie za madrym wygladem jestem jednak troche normalna:)))

      Delete
    2. Tacy calkiem normalni sa po prostu nudni,Troche normalnosci, to jest to!

      Delete
    3. Calkowita normalnosc mi nie grozi:))))

      Delete
  10. Zawsze mnie cieszy jak ludzie okazują zrozumienie i sympatię staruszkom.
    Star, Ty masz serce na dłoni i wcale mnie zdziwiło to, że nawiązałaś kontakt i odwiedziłaś tę starszą panią.
    Fajna z Ciebie kobieta !
    W nagrodę za dobre sprawowanie podsyłam Ci pewnego, starszego pana, raczej nie do adopcji :D
    http://www.youtube.com/watch?v=lWIk5d0XtU0
    Pozdrawiam ! :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Errata - wcale mnie NIE zdziwiło. Tak miało być :)

      Delete
    2. Polu, starszy pan jest boski:))))
      Rewanzuje sie starsza pania:

      https://www.youtube.com/watch?v=XK1_Jkzjw74

      buziaki :***

      Delete
  11. 99 lat, piekny wiek, uwielbiam rozmawiac ze starszymi ludzmi, kazdy ma inna historie, nigdzie im sie nie spieszy, fajnie tak.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokladnie tak, kazdy starszy czlowiek to historia, tylko trzeba chciec i umiec sluchac, wtedy chetnie opowiadaja.
      Moj Junior ma chyba ten "dar" po mnie, bo Tatek kiedys powiedzial, ze jak siedzieli caly dzien na patio to opowiadal Juniorowi historie, ktorych nigdy wczesniej nikomu nie mowil:)))

      Delete
  12. Star, wzruszyłam się...
    piękną historia :) a Ty masz wyjątkową zdolność i serce do nawiązywania relacji z ludźmi!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo, bo ja wbrew wszelkim pozorom kocham ludzi:)))

      Delete
    2. no popatrz, jak to pozory mylą ;))))
      a tak serio Star, ja to wiem, odkąd czytam Twoje historie :*

      Delete
    3. Mowisz ze czasem ukazuje sie ludzkie oblicze:))))

      Delete
  13. Mówił Ci ktoś, że masz serce wielkie?? Fajnie mieć taką babcię, muszę się za jakąś rozglądnąć. Choć chciałabym, żeby mnie ktoś adoptował, ale mnie to tylko na mamcię chcą, a mamcia, to wiadomo - żyje na baczność :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, to prawda, ze mamcia to juz zupelnie inny etat:)) Babcie sa cudne... no nie wszystkie, ale czasem trzeba z nich ten urok wydobyc:)

      Delete
  14. Od razu przypomniała mi się moja babunia i mocno zatęskniłam. Też lubię starych ludzi. Często, jak z nimi pogadać, posiedzieć, w oczy popatrzeć, to człowieka ogarnia spokój i już się tak ze wszystkim nie szarpie.
    Cieszę się, że Twoja babcia adoptowana adoptowałą Ciebie i dobrze Wam w swoim towarzystwie. Myslę, że samotnośc i przeźroczystośc są w starości najgorsze...
    Pozdrawiam Cię Star serdecznie i ciepło!:-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, dlaczego mnie to nie dziwi, ze Ty umiesz tak wlasnie posiedziec, pogadac, popatrzec w oczy... to cala TY!!!

      Delete
  15. Jak będziesz z następną wizytą to przekaż Jej pozdrowienia od nas, z drugiej strony globu :-D
    I love you and you :******
    (Może to i sensu nie ma, ale tak mi się napisało)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja za Izabelką... :-) Wzruszonam...

      Delete
    2. Na pewno jakos wytlumacze babci, ze sa w Polsce ludzie ktorym o niej opowiedzialam i ja pozdrawiaja.
      Dzieki dziewczyny:***

      Delete
  16. Tez się wzruszyłem. A jednocześnie - znow obudzilas moje obawy - zerkając na zmiane mentalności moich 80letnich rodzicow to się stracham. Bo kuzwa - przecież mam ich geny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mariusz wszystkich nas w sumie to samo czeka, tylko nie wszyscy o tym myslimy:) Kurkuma, jedz duzo kurkumy ponoc ma niesamowite wlasciwosci zapobiegajace Alzheimerowi, a dodatkowo jest przeciwrakowa. Ja kupuje w kapsulkach i pozeram dwa razy dziennie po 500mg.
      Kupuje dokladnie Curcumin Advanced, ale to jest produkt tutejszego doktora, wiec raczej niedostepny w PL ale kazda kurkuma dziala tak samo lub podobnie.

      Delete
    2. Kurkuma powiadasz? No dobra, się będę sluchal, bo chyba fakt, ze lubie curry i sporo uzywam - to jeszcze za malo

      Delete
    3. Mariusz, przeciwrakowe i Alzheimerowe dzialanie kurkumy potwierdzila nawet moja onkolog. Jesli sie strachasz o wlasnych staruszkow to moze namowisz ich na kurkume w kapsulkach, wtedy nie czuja smaku a i dawka jest wieksza bo skoncentrowana.

      Delete
    4. Ja już właśnie miałam kiedyś pytać o tą kurkumę, bo pisałam Ci, że nam polecał ją pediatra. I staram się jej używać, tyle, że tak samo myślę, czy to co my kupujemy to jest faktycznie kurkuma :) Chodzi mi oczywiście o Polskę, bo nic mnie nie zdziwi. Eh, no szkoda, że u nas ta w kapsułkach jest niedostępna. Może kiedyś...

      Delete
    5. Marto, a w sklepach ze zdrowa zywnoscia poszukaj. Ja mysle, ze to co kupujecie to na pewno jest kurkuma, tyle, ze stosujac ja jako przyprawe to czlowiek raczej niewiele korzysta, zwlaszcza, ze stosuje w gotowaniu. Na pewno jest to duzo wiecej niz nic, ale ja dla pewnosci wole te kapsulki. Na pewno sa w Polsce sklepy z ziolami, witaminami i pewnie tam maja kurkume w postaci tabletek lub kapsulek.

      Delete
  17. Sam jestem staruszkiem i i też chodzę na spacery ;)

    P.S. Fajne opowiadanie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kosmito, z balkonikiem czy bez?:)))))

      Delete
  18. Adopcja bardzo miła i udana. Staruszkowie często cierpią na samotność nawet wtedy, gdy nie są sami. Bo w takim zaawansowanym wieku to i grono znajomych mocno przetrzebione i trudno im się odwiedzać wzajemnie. Będąc jeszcze "na chodzie" zapominamy często, że nas też starość dorwie .
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, bardzo ladnie ujela to Loretta, bo powiedziala "mama sie cieszy z kazdej wizyty, bo wiesz my sie nia opiekujemy, ale juz tak duzo z nia nie rozmawiamy jak ktos kto odwiedza". I to prawda, to jest ich matka ile mozna rozmawiac jak sie czlowiek widzi codziennie i zna wszystkie historie z przeszlosci.
      buziaki

      Delete
  19. Ach, jak milo sie czyta takie historie. A moja babcia umarla w tym roku i niestety, bardzo dobrze ze to zrobila. Bo miala tak straszliwego Alzheimera ze nie dalo rady juz z nia wytrzymac, niemowlak przy niej to pryszcz. A wszystko na glowie mojej mamy. Boje sie cholernie ze ja tez tak skoncze, chociaz moze do tego czasu cos wynajda. Ale 99 lat i tak kumac wszystko to ja tez bym chciala.
    A babcie swoja bardzo kochalam, ale coz, ona nawet siebie nie pamietala w ostatnich latach, a co dopiero jakas wnuczke...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwona, wlasnie pisalam wyzej do Mariusza, ale powtorze tutaj kurkuma ma niesamowite wlasciwosci zapobiegajace Alzheimerowi, a wiec tumeric do prawie kazdego dania i dodatkowo jesli masz historie to kup w tabletkach Curcumin. Ja robie jedno i drugie, tumeric w jedzeniu bardzo lubie i kupuje kapsulki 2 razy dziennie po 500mg.
      Nawet moja onkolog potwierdza pozytywne dzialanie kurkumy tak na Alzheimera jak i w walce z rakiem lub zapobiegawczo.
      Alzheimer to straszna choroba, nawet chyba nie tyle dla chorujacego co dla otoczenia...
      Mam klientke, ktorej babcie musieli oddac do domu opieki tylko ze wzgledu na daleko posuniety Alzheimer, byla juz niebezpieczna tak dla siebie jak i otoczenia. Kiedys rzucila sie z nozem na wlasna corke. Dodatkowo ponoc ta choroba w zaawansowanych przypadkach daje im ogromna sile fizyczna.

      Delete
    2. A to ja dobrze robie okazuje sie, bo turmeric u mnie idzie do kazdej potrawy. Tabletek jeszcze nie szukalam, ale poszukam, dzieki. I mamie mojej tez zapodam temat, i siostrom, bo to nie na mojej glowie pewnie bedzie bo ja daleko, ale lepiej niech ta mama moja Alzheimera nie ma. Ja chce miec mame do samego konca.

      Delete
    3. Haha "miec mame do samego konca" a kto by nie chcial:)))

      Delete
  20. Post przeczytam później, ale chciałam ci napisać tylko, że http://oswajaniedrogi.blogspot.com/2014/07/taisetsu-kontra-tajfuny.html - jest nowy post, bo jak napisał Robert: "jakaś Stardust się o mnie martwi" :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No jakas, jakas wazne, ze sie martwi:)))))))))))))) Lece czytac:))

      Delete
    2. Teraz przeczytałam tę fajną notkę i serce mi urosło :) Może i przy mnie zatrzyma się na pogawędkę jakaś Star, kiedyś...

      Delete
    3. Oj Gosianko na pewno sie ktos zatrzyma, Ty jestes taka otwarta osoba, a poza tym wysylasz w swiat tyle dobra, ze ono musi wrocic.

      Delete
  21. Fajna taka adopcja.:) Nie dziwie sie, ze przyciagasz ciekawe osobowosci, czy to mlody, czy stare. Babcia jest rzeczywiscie wiekowa, teraz musisz ja czesto odwiedzac, bo jak jej dluzej nie bediesz widziec na ulicy, to pewnie od razu mysl "czy zyje" przyjdzie do glowy. Smutna jest jesien zycia, niestety kazdego z nas czeka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jesien zycia jest smutna to fakt, a potrafi byc jeszcze naprawde straszna... no ale coz wszyscy chcemy zyc:))) Jeszcze sobie 100 lat spiewamy przy kazdej okazji:P

      Delete
  22. ja kiedyś sobie adoptowałam dziadka bo swoich nie poznałam ( moja siostra była opiekunką w pck i był jej podopiecznym chodziłam czasem z nią do niego ) , niestety ten adoptowany dziadek umarł i znowu zostałam bez dziadka
    a Twoja historia fajna :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, do dziadkow mnie chyba jakos mniej ciagnie ale tez mam Tatka, to po co mi jeszcze jeden:))

      Delete
  23. Piękna historia, prosta i zarazem poruszająca...
    Dziewczyno! Jesteś wielka!!!

    ReplyDelete
  24. Do starszych osób trzeba mieć cierpliwość, podziwiam Cię za nią i za ten przyjazny gest.
    Ja uczę się powoli zyskiwać cierpliwość dla mojej Mamy, która powoli zaczyna w różnych zachowaniach dawać do zrozumienia, że to już ten wiek i trzeba się powoli przestawić na lżejszy tryb.
    Dobrze, że ją mam blisko, postaram się, żeby tak było zawsze :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, cierpliwosc jest konieczna w obsludze tych najblizszych starszych osob, ktorymi sie opiekujemy. Takie kontakty z doskoku sa przyjemniejsze.

      Delete
  25. ja mam takie dwie babcie w swoim mieście...odwiedzam szczególnie jedną w domku gdzie pachnie lawendą:)
    Pozdrawiam
    A tak dla wyjaśnienia Twego komentarza u Ostrej
    Star ja jestem dzielna, bardzo dzielna i silna!!!
    Pa, pa

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zlosnica sie nie zlosci:))) Odpowiedzialam juz tam gdzie sie toczyla rozmowa, tu i tak nikt nie wie o co chodzi:)))

      Delete
  26. Jak ja tesknie za spokojem mojej babci.. i za nia w ogole.
    pamietam jak nie wiedzialam co zrobic w pewnej sprawie, a jej rada wydala mi sie troche staroswiecka, ale ze nie wiedzialam co zrobic i nie majac za bardzo wyjscia, ze zdumieniem stwierdzilam ze dziala.
    dziala do dzis:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lamia, ja tez pamietam jak te babcine madrosci i rady wydawaly mi sie takie staroswieckie. Z czasem sie przekonalam, ze moze i staroswieckie ale dzialaja bo zyciowe:)))

      Delete
    2. dokladnie
      na szczescie my nie ewaluujemy takp szybko jak technika i zyciowe rady naszych babc moga nam posluzyc:))

      Delete
  27. nie adopcja tylko nowa przyjaźń :)

    wiele starszych osób mówi, że musi chodzić bo jak przestanie to już koniec. a niedołężna starość nie jest fajna. w ubiegły piątek umarła moja Babcia. Miała 96 lat o od około czterech lat już była właśnie niedołężna. Nie chciałabym.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, wiem ze nie adopcja:))) ciagle jeszcze pamietam co oznacza adopcja.
      Przykro mi z powodu smierci Twojej Babci, ale chyba juz tak lepiej dla niej. Tez nie chcialabym dozyc tego wieku kiedy juz nie bede mogla nie tylko zadbac o swoje codzienne potrzeby ale ja jeszcze rozum siadzie to juz kiepsko.
      Czlowiek powinien zyc tylko tak dlugo dopoki jest wzglednie samodzielny.

      Delete
  28. Gdy przeczytałam ten wpis, zrobiło mi się od razu ciepło w okolicy serca. Może też sobie kiedyś zaadoptuje babcie, z moimi nie miałam takiego kontaktu...

    ReplyDelete
  29. Star, Twoja ciekawość/życzliwość/otwartość na drugiego jest wprost zachwycająca.To jest chyba coś więcej, bo to jest także żródło Twojej mocy.Sporej mocy...A zapotrzebowanie na babcie jest coraz większe, bo sama robię za babcię , więc wiem i powiem to zaraz teraz, bo potem mogę się rozmyśleć: bycie babcią to jest to...Dla niektórych jest taka babcia osobą niewidzialną,ale za to dla tych, co widzą dobrze- w babci mogą zobaczyć siebie i sporo rzeczy zaakceptować zamiast z nimi walczyć.Serdeczności.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dobrochno, zgadzam sie Babcie to sama madrosc i wiedza zyciowa, a tych nie ucza w zadnych uczelniach.
      Dziekuje za kazde dobre slowo:***

      Delete
  30. Star,nie wiem dlaczego(zreszta nigdy sie nad tym nie zastanawialam)ale jak tylko siegne pamiecia,ja zawsze lubilam i lubie starszych ludzi.
    Zgodze sie tez z faktem ze nie kazdy starszy da sie lubic,no ale bywa:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...