Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, July 20, 2014

Dzieje sie zycie... intensywne:)

Co sie dzieje jak na blogu nic sie nie dzieje?
Ano zycie sie dzieje, takie realne i w dodatku tak intensywne, ze nie ma kiedy przysiac zeby cos napisac:)
Jak juz zaczelam tak na serio chodzic tak doszlam  do tego, ze mam wyniki (w chodzeniu) lepsze niz w ubieglym roku. Juz od tygodnia popierdalam codziennie 6 do 7 kilometrow dziennie, nie liczac tych krokow, ktore robie "po mieszkaniu" czy tez w pracy.
10 000 krokow to jest to co powinien robic zdrowy czlowiek codziennie.
Wiekszosc nie robi, ponoc srednia krajowa wynosi 5 000 dziennie, ja robie ok. 11 000.
Mam taki pizdryk, ktory to ladnie za mnie liczy i bardzo sie z tego ciesze, bo jak patrze z perspektywy tego co moglam zrobic zaraz po szpitalu i teraz to roznica jest kolosalna.
Nie tylko w ilosci przechodzonych krokow, czyli odleglosci ale przede wszystkim przyspieszenie mi wzroslo o 40%.
Slowem zapierdalam jak maly samochodzik:)
Wychodze na pierwszy spacer przed 6ta rano, bo wtedy jest chlodniej i nie ma jeszcze tak duzej wilgotnosci, potem juz sie ze tak powiem nie bardzo da. Ten pierwszy spacer jest zwykle najdluzszy.
Pozniej w zaleznosci od dnia czyli jesli jade do pracy to mam kolejne spacery bo nie biore autobusu tylko zasuwam do subwaya pieszo i tak w sumie przez caly dzien sie tego uzbiera. Jesli nie jade do pracy to zaliczam kolejny spacer wieczorem, kiedy jest juz chlodniej, chociaz nie zawsze.
A czasem upycham dwa spacery rano, z niewielkim odpoczynkiem.

Osaczyly mnie ogorki!!!
W dodatku Wspanialy zakupil ogorki sam i oczywiscie zapomnial, ze ja zawsze kupowalam odmiane kirby i kupil pickling... co niby ma oznaczac takie nadajace sie do kiszenia.
Ja piernicze, te ogorasy sa ogromniaste, w sensie, ze dlugie... takie pojecie maja Amerykanie o kiszeniu, a moze kisili te ogorasy w wannach?
Nie wiem, wiem, ze staramy sie je zrywac poki sa jeszcze male a i tak ledwie mi sie mieszcza w sloju.
Jemy wiec ogorki tonami:
-- zupa ogorkowa na zimno
-- lemoniada ogorkowa
-- salatka ogorkowa
-- ogorki nadziewane
-- no i malosolne
Moze jeszcze lody ogorkowe zrobie... kto wie;)
Jeszcze troche i sama bede jak jeden wielki ogorek:))
Podobnie mam wysyp pomidorow koktajlowych, ale z nimi jakos latwiej, bo sie je po prostu pozera w momencie kiedy czlowiek chcialby cos wrzucic na ruszt a nie chce sie obzerac.
Jeszcze sie nie moge doczekac na arbuza, ktory tez nam rosnie. Narazie jest jeden owoc, moze bedzie wiecej. Ale znow Wspanialy kupil inna odmiane niz mielismy kilka lat temu.
A kilka lat temu mielismy tyle arbuzow, ze cala okolica nie dawala rady i zjesc:))
Najwiekszy okaz mial wtedy 18kg ta tegoroczna odmiana jest z tych mniejszych, wiec nie wiadomo co z nich wyrosnie.

Zycie towarzyskie tez nabralo jakiegos rozpedu.
A to lunch z Nuska, to z Goska, to znow z Susan lub Olympia... i tak sie szlajam od knajpy do knajpy.
A dupa rosnie...
A niech rosnie, co bede dupie zalowac;P

Vera (moja onkolog) ciagle zyje... doszlam do wniosku, ze zabic to za duzo roboty.
Bylam w srode i juz nawet slowem nie wspomniala o zadnej radioterapii, tak czulam, ze ona wtedy po prostu silila sie na "madra" odpowiedz, bo pytanie zadal Wspanialy.
Chciala madrze, a wyszlo... glupio, bardzo glupio.
Na dzien dzisiejszy plan jest taki, ze jedziemy z terapia przeciwcial a potem robimy kolejne badania.
I dobrze, niech tak bedzie.
Ja osobiscie uwazam, ze ta przygoda sie juz skonczyla.
Wspanialego dziwi jak mowie o tym w czasie przeszlym, bo on jest... "bardziej ostrozny".
No to co?
On moze byc ostrozny, bo to nie jego dotyczy.
Ja tam nie mam zamiaru byc ostrozna poki nie musze, a narazie nie musze.
Poza tym ja wierze, ze moje slowa i mysli ksztaltuja moja rzeczywistosc.
Poki co to sie zawsze sprawdzalo wiec i teraz powinno.
Ludziska co mnie dawno nie widzieli a wiedza, dziwia sie, ze "tak zdrowo" wygladam.
A niby jak mialabym wygladac?
Przeciez nigdy nie bylam chora... owszem mialam raka, ale to nie choroba, to stan ogranizmu.
Od trzech tygodni jestem na terapii oczyszczania organizmu, musze sie pozbyc tego swinstwa, kotre we mnie pakowali.

I tak to....

P.S.
Odnosnie poprzedniej notki:
Babli sie nie nakluwa jesli jest sie tuz po chemterapii, bo jest wysokie ryzyko zakazenia.
A wiec ja mojego babla tez nie przecinalam, dalam mu po prostu spokojnie wyschnac a tylko chronilam go specjalnymi plstrami, ktore wspomagaja wysuszanie.


31 comments:

  1. 11 000 kroków?! Wow, podziwiam Star. A tak z ciekawości zapytam- ile taki Twój poranny spacer trwa? Bo jakbym się tak zmobilizowała i dupkę podniosła kiedy jeszcze wszyscy śpią, to kto wie, może za rok też bym wychodziła sobie te 11 000 kroków :)

    Swoją drogą- przypomniało mi się jak chodziliśmy z dzieciakami po górach- my jęzory na wierzchu, ledwo żywi, a małolaty nie dość, że biegały zamiast chodzić, to ile Oni jeszcze drogi nadrabiali cofając się co chwilę, biegnąc gdzieś w bok... Dzieci są jednak niezniszczalne :)

    I jeszcze pytanie kulinarne- czym nadziewasz te ogórki? Kurczę, jakby tak wyhodowała arbuza, to Eliza postawiłaby mi chyba pomnik :)
    No i tradycyjnie- zdrówka i niesłabnącego optymizmu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, dzis w czasie porannego spaceru zrobilam 7 000 krokow, to jest jakies 3 mile czyli ok. 4.5 km zajelo mi to nie cala godzine, wrocilam ociekajaca potem, bo jednak u nas jest goraco nawet rano. Ale to dobrze, bo te toksyny musze tez wypocic:)))
      Dzieci sa niezniszczalne, masz racje:)))
      Ogorki nadziewam zwykle serem owczym wymieszanym z ziolami i przyprawami.
      Oj to Twoja Eliza tak uwielbia arbuzy jak ja i moj Junior:)))

      Delete
    2. Godzinę? No to zdecydowanie śmiem twierdzić, że jesteś w lepszej formie, niż ja- zasiedziała mamuśka. Ale te Twoje wpisy o aktywności zawstydzają, i trochę mobilizują :)
      O tak, Eliza uwielbia arbuzy. Lila też, ale tyle co Eliza ich potrafi zjeść, to aż sama jestem czasami zdumiona. Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że ich świnka morska uwielbia arbuzy. Eliza z kolei marzy o śwince, więc Jej sprzedałam takiego newsa, to stwierdziła, że będzie miała kompankę w jedzeniu :)

      Delete
  2. Uwielbiam małosolne! :)
    I też staram się chodzić jak najwięcej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez uwielbiam malosolne, chociaz te to takie wiesz wielkosci przedramienia:))) Dobrze, ze mam taki duzy sloj, ale i tak musze uwazac, zeby zdazyc zebrac je zanim osiagna dlugosc mojej nogi:P
      Chodzenie to chyba najlepsza gimnastyka, tym bardziej, ze czlowiek niesie ciezar wlasnego ciala, ale nie obciaza tak kolan jak bieganie.

      Delete
    2. ja też uwielbiam małosolne :) załóżmy jakiś fanklub czy coś :)

      Delete
  3. Jesteś moim idolem. Nie zmuszę się do chodzenia o 6 rano, nie ma opcji... A upały u nas są i będą, więc leżę i kwiczę :D Nie myślałaś o chodzeniu z kijkami nordic walking, skoro jesteś taka dzielna?? Ja chodzę i sobie to chwalę. Sezon ogórkowy w pełni :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas kijki nie sa popularne, wiec ja tez nie posiadam:) Dodatkowo ja mam zajete rece, a przynajmiej jedna bo chodze z butelka wody. Z kijkami musialabym miec ze soba plecak i przystawac co chwile jak sie chce napic wody, to za duzo przestojow i znacznie zmniejszyloby mi szybkosc z jaka ide.
      Musze wychodzic przed 6ta, bo np. o 10tej to juz moze byc prawie 40C a jak do tego dolozysz wilgotnosc powietrza to sie nie da chodzic, a przynajmniej nie szybko.

      Delete
    2. To znaczy moze nie tak, ze kijki sa w ogole nie popularne, ale nie w miescie. Z kijkami sie chodzi gdzies w terenie, w miescie jeszcze nie widzialam, zeby ludzie chodzili z kijkami.

      Delete
    3. a u nasz wiele osób chodzi z kijami, nie tylko po parku, również normalnie po chodniku. Dużo starszych osbó też ich uzywa - chyba wolą od laski

      Delete
  4. Dzis zrobilam duzo krokow i paduam na pysk, ale ze zdziwieniem stwierdzilam, ze ani sladu pouchnietych stop!
    Piekna wklesla normalna stopa z zylami i sciegnami - dawno jej nie widzialam.
    Ja dziekuje irlandzkiemu klimatowi za bryze od morza...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lamia, bo to niestety tak dziala, ze trzeba pic duzo wody i chodzic, wtedy opuchlizna schodzi. Wiem, ze w Twojej sytuacji jest teraz szczegolnie ciezko, szkoda, ze nie masz takiego urzadzenia do masowania. Ja kupilam kilka lat temu i jestem bardzo zadowolona. Wkladam nogi tak do polowy lydki i masuje dwa cykle po 15 minut rano i czasem wieczorem, chociaz wieczorem czesto mi sie nie chce:P

      Delete
    2. dzieki star
      nic straconego, zakupie, bo stopy zawsze sa zmeczone.

      Delete
  5. ciekawa jestem ileż to ja robię kroków chyba zainwestuję w krokomierz :-) wiem ile przejeżdżam Heleną bo mam aplikacje w fonie ale te kroki ciekawa rzecz ;-) a i jestem w stanie policzyć ile stopni pokonuję dziennie bo na swoje piętro mam 81 stopni a wchodzę czasem po 5 razy ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko moj pizdryk liczy tez tak schematycznie ile kalorii spalam i pokazuje ile czasu szlam naprawde szybko. Wlasnie jak kupilam pizdryk to przestalam jezdzic na rowerze, bo zauwazylam, ze chodzenie spala nieporownywalnie wiecej kalorii. A schodow to ja mam od cholery i ciut ciut, bo na stacjach subwaya wszedzie schody. Pamietam, ze kiedys liczylam i pisalam, ze wystarczy zeby pojechac do pracy i z powrotem i juz pokonuje prawie 300 schodow.
      Nie pamietam ile schodow pizdryk liczy jako 'floor" ale chyba 8 a ja juz w tym roku przeszlam 1 000 floors czyli jesli to jest 8 schodow na floor to przeszlam juz 8 000 schodow pojedynczo.
      To sa fajne rzeczy, bo czlowiek normalnie chodzi i nie zwraca na to uwagi, dopiero jak nosisz takie ustrojstwo to widzisz:)

      Delete
    2. Star, a jak się fachowo to urządzenie nazywa? Fajnie by było mieć coś takiego, jakaś dodatkowa motywacja zawsze mile widziana :)

      Delete
    3. To sie nazywa Fitbit, jest kilka roznych modeli ja mam Fitbit Force, ktory przestali sprzedawac, bo jakis tam procent osob mial od niego uczulenia na skorze. Mnie sie nic nie dzieje, wiec nosze tym bardziej, ze jestem bardzo zadowolona. Przedltem mialam Fitbit Flex, ktory sprezentowalam Juniorowi.
      Nie mam pojecia czy sprzedaja w Polsce ale poszperaj.
      Mnie to bardzo motywuje, tym bardziej, ze widze efekty. Zaczelam nosic ten Flex pod koniec sierpnia ubieglego roku do konca roku schudlam cos ok. 10kg. Potem wiadomo, szpital, wiec sie wszystko poszlo gonic:)))
      Ale nosilam caly czas, nawet w szpitalu po korytarzach potrafilam "wychodzic" 7 000 krokow.
      I teraz znow sie zabralam solidnie za robote.

      Delete
    4. Dzięki Star, może znajdę. Mam nadzieję, że znajdę, wtedy już bym się nie migała :)

      Delete
    5. Krokomierz, w Polsce też tego pełno ;)

      Delete
  6. A ja cię podziwiam, że ...pani onkolog jeszcze żyje. Tym pierdoleniem napędziła strachu i zabrała sporo czasu, w którym już mogłaś się cieszyć, że masz gnoja za sobą. No ja bym babie przyjebała na pewno.
    A co do ogóreczków to... ja tam po angielsku, jak wiesz tylko OK i Marlboro, ale ja bym nie wykluczyła, że ta odmiana "pickling" to odpowiednik naszych "pikle". Jeśli mam rację to te Twoje ogórasy duże, bo to odmiana na pikle właśnie, czyli płaty ogórków robione na słodko-kwaśno, z octem. Te muszą być duże i mieć dużo nasion.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, ale ja sie tylko chwilowo wkurwilam, napisalam o tym i mi przeszlo. Ja nie mysle o tym, ot ide zaliczam wizyty i mam w dupie, od myslenia to jest Verka a nie ja:)))
      To mi zupelnie nie przeszkadza w cieszeniu sie dniem dzisiejszym i zyciu pelnia zycia.
      Przeciez ten proces i tak sie nie konczy teraz, tylko bedzie trwal jeszcze ze dwa lata, a to wystarczajaco dlugo, zeby sie tym nie przejmowac, szkoda czasu i szkoda energii:))))
      No ogorasy sa okutnie wielkie, ja im nie daje dorosnac na tyle zeby mialy duzo pestek, zrywamy jak sa takie ledwie cieple:)))
      Ale tez juz tyle nakladlam Wspanialemu do glowy, ze bedzie pamietal po wsze czasy, tylko KIRBY:))))

      Delete
  7. Dobrze jest, tak trzymaj, zresztą nie potrafiłabyś inaczej:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Magdo i to prawda, nie potrafila bym inaczej:))

      Delete
  8. A ja się zastanawiam skąd takie wielkie ogóry rosną... GMO czy jak? Ogóreczek to ogóreczek, a ogóry to na sałatkę szwedzką się nadają.
    I serdecznie Cię pozdrawiam :-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelko na pewno nie GMO ja kupuje nasiona organiczne, z GMO nie chce miec nic wspolnego:))
      A co to za szwedzka salatka? czy mozesz napisac?

      Delete
    2. Oczywiście, ale muszę wyciągnać przepis(y) od rodzicieli :)) Jeśli troszkę możesz poczekać, to będę miała parę wariacji na temat przetworów ;)

      Delete
    3. No to posłałam na e-maila :))

      Delete
  9. Te arbuzy hodujesz na swoim balkonie? Jaka tam powierzchnia?...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, arbuzy rosna jak ogorki, czyli to jest w sumie pnacze. Ale poniewaz my olewamy ze to sie chce pnac, to zarowno ogorki jak i arbuzy sa posadzone na skrawku ziemi a rosna na betonie:)))
      Zrobie zdjecia, jutro, bo dzis mi sie juz nie chce i zobaczysz jak to wyglada.

      Delete
  10. Star, uwielbiam Cię!
    Mam naprawdę dupiaty czas w życiu, ale co do Ciebie wchodzę by poczytać, to dostaję takiego pozytywnego kopa, że hej!
    Po prostu uwielbiam do Ciebie zaglądać!!! <3

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...