Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, August 13, 2014

Francowaty rok

Jak wiecie ja zawsze unikalam lekarzy, az mi sie swinstwo do dupy przyczepilo i teraz nadrabiam. Szlag mnie trafia, ale nie mam innego wyjscia, robie co musze.
Bo to kurwa nie jest wybor.
Ale Wspanialy jest jeszcze gorszy, ten jak go znam 12 i pol roku tak jeszcze nigdy nie byl u zadnego medyka. Od czasu do czasu nawet ja staralam sie przemowic do rozsadku, ale to groch o sciane.
-- Nie, bo nie - i koniec dyskusji.
Wreszcie wzielam sie na sposob i kiedys zapytalam czy pamieta jak on sie bal jak ja wyladowalam w szpitalu z rakiem.
-- Pewnie, ze pamietam i pewnie, ze sie balem, bo to chyba normalne...
-- No wlasnie to normalne i wiesz jakie to straszne uczucie. A jak myslisz, czy gdyby Tobie cos sie stalo to czy ja nie czulabym podobnie? Czy to fair, ze chcesz mnie na to skazac? - wypalilam z grubej rury.
-- No dobra to kiedys pojde do doktora...
-- Kiedys... kiedys... ja to slysze od co najmniej 10 lat... Ja tez poszlam "kiedys" i okazalo sie, ze o malo co byloby za pozno.
-- Ale tak naprawde to z czym ja mam pojsc do tego doktora?
-- Ze swoim czlowiekiem!!
Wreszcie sie wkurwilam i dwa tygodnie temu jak bylismy u mojej onkolog umowilam na poczatek wizyte dla nas obojga do dermatologa.
Dlaczego do dermatologa?
Bo jest obok onkologa a chodzimy tam oboje wystarczajaco czesto.
I rowniez dlatego, ze Wspanialy ma u nasady nosa jakas plamke, nie widac tego, bo Wspanialy zyje w okularach, ale od czasu do czasu cos tam skrobal i wtedy mowilam:
-- Powinienes to sprawdzic.
-- Ale co tu sprawdzac? Nic sie nie dzieje.
A w koncu przestal skrobac, przynajmniej wtedy kiedy ja widzialam, a ja z kolei zapomnialam, bo to nie moj nos, nie moja plamka i nie moje skrobanie. Ale tamtego dnia jak siedzielismy w poczekalni znow zaczal skrobac i mi sie przypomnialo, wiec wstalam i zapisalam te wizyte.
Troche marudzil, ale skoro powiedzialam, ze idziemy oboje, bo ja tez chce sprawdzic czy nie mam zadnych zmian na skorze to sie przymknal.
Pamietacie, ze ja skore swojego czlowieka sprawdzalam cos ok. 4 lat temu, a powinno sie raz w roku czas wiec byl najwyzszy. Z tym, ze do tamtego doktora po ostatnim doswiadczeniu juz nie mialam checi wracac.
I tak tydzien temu ja poszlam do gabinetu pierwsza.
Doktor popytal czy sama nic nie zauwazylam, czy mialam jakies problemy skorne w czasie chemii.
-- Nie, nic nie zauwazylam i problemow skornych tez nie mialam, ale w tajemnicy doktorowi powiem, ze ten facet co tu przyjdzie zaraz po mnie to moj maz. On ma cos na nosie (wolalam o tym powiedziec na wypadek gdyby sie Wspanialy nie przyznal a doktor nie zauwazyl bo plama schowana pod okularami) i ja mysle, ze to trzeba sprawdzic. A doktor wie jak z wami mezczyznami bywa, zeby was gdzies zaciagnac to kobieta sama musi tez isc. To wlasnie ten przypadek.
Doktor akurat z tych co to poczucia humoru za grosz nie ma, widac stal w kolejce po tytuly jak humor dawali, nic nie powiedzial tylko kiwnal glowa na znak, ze slyszal.
Po czym obejrzal mojego czlowieka i stwierdzil, ze wszystko jest w porzadku i za rok przysle mi zaproszenie.
Ubralam sie i wyszlam, na moje miejsce wszedl Wspanialy.
Po pol godzinie wyszedl z malym plastrem na nosie, czyli jednak to "nic" nadawalo sie do biopsji.
Nie komentowalam, bo co mi to da.
Dzis rano zadzwonili z informacja ze to niestety rak skory.
W przyszly czwartek beda usuwac, pojade z nim to moze sie dowiem cos wiecej.
Narazie mam nadzieje, ze usuna i na tym sie skonczy.

118 comments:

  1. Rany, to już przesada... Więc dobrze kombinujesz, Star, usuną i się skończy.
    Dobranoc, Łysolku z jeżykiem. :)

    PS. Dziś słuchałam reportażu o kobietach, które straciły włosy w wyniku chemii i myślałam o tym, że one powinny posłuchać Ciebie, żeby odzyskały równowagę i żeby sobie poukładały lub nawet wyeliminowały pewne teorie z głowy.
    Trzymta się się. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jolu, wiekszosc kobiet traktuje to jak tragedie. Ja tam wole zawsze znalezc jasniejsza strone takich "katastrof". W koncu w obliczu raka mozna stracic zycie, czym jest wiec strata w dodatku chwilowa wlosow?
      Bzdetem, naprawde nic nie znaczacy bzdetem.

      Delete
    2. I ja tak myślę - może także dzięki Twojemu nastawieniu, a może głównie dzięki niemu. :) Choć przecież trudno zgadnąć, jak zachowałabym się, sama doświadczając tego. Jedna z tych kobiet wskazała, w czym między innymi leży problem - w reakcji otoczenia, zarówno bliskiego, jak i tego dalszego. Niektórzy traktują utratę włosów jak jakieś piętno i powód do ukrywania faktu choroby i związanych z nią reakcji organizmu. I jeszcze oddziałują tymi swoimi sądami na innych, na tych, których to najbardziej dotyczy. Jakie to głupie! Powinno się odczarowywać te mity. Jesteś w tym dobra! :)
      Ucałuj Wspaniałego. A on niech i Ciebie. :)

      Delete
    3. Jolu, jak najbardziej rozumiem te reakcje otoczenia, bo akurat kilka tygodni temu mialam okazje rozmawiac przez Skype z moja kuzynka, ktora owszem wie, ze mam raka. Pierwsze pytanie jak mnie zobaczyla "ale nosisz peruke, prawda?"
      Ja na to "nie, nie nosze, nie widze powodu, nie mam czego ukrywac przeciez nie popelnilam zadnego przestepstwa".
      Nastepnie bylo kilka glebokich westchnien z jej strony i rozmowa sie skonczyla... jesli tak reaguja ludzie w Polsce to ja sie nie dziwie tym kobietom. Ja tutaj mam zupelnie inaczej, generalnie nikt nie zwraca uwagi, a jesli juz to jest to tak pozytywne, ze ja serio jestem dumna z mojej lysiny i teraz jezyka:))
      Rak jest choroba tak powszechna, ze kazdy zna kogos kto na niego chorowal, choruje lub zachoruje... najwyzsza pora sie z tym oswoic.
      Dzieki za buziaki i odcmokuje dla Ciebie :***

      Delete
  2. Nosz qrwa jak nie urok t serial telewizyjny,no.
    Ale ja tez wiem ze bedzie dobrze,tylko dlaczego znowu musisz sie denerwowac i martwic.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak to jest Mago, jedno chyba bylo by za malo, wiec nam los zgotowal kolejna przygode.

      Delete
  3. Star, dobrze, że wymusiłaś tę wizytę. Uchwycone w porę i będzie szybko usunięte!
    Sercem z Wami :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo wmawiam sobie, ze tak wlasnie bedzie.
      dzieki:***

      Delete
  4. I żeby mała, niewinnie swędząca plamka okazała się rakiem?! No kurcze, jak popatrzę na plecy mego męza to on ma tam mnóstwo plamek! Ale nie ma co się nakręcać i szukać sobie nowych zmartwień. Póki co jest dobrze i niech tak zostanie. Do lekarzy mamy stanowczo za daleko.
    Będę ciepło myśleć o Was, bo z Tobą silna, uparta kobieto żaden rak w poblizu przecież długo nie wytrzyma!:-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olenko, nigdy nie wiadomo co te plamki w sobie kryja jak widac. Ja sie juz chyba nauczylam, ze trzeba sprawdzac i mysle, ze Wspanialy tez nie bedzie oponowal przed kolejnymi wizytami jakie juz dla niego trzymam w rekawie.

      Delete
  5. No, Star, brawo! Znaczy brawo, ze dokonalas niemozliwego, bo z efektami dokonania to juz mniejsze brawo. :(
    Ja tam chodze regularnie na badania profilaktyczne, lepiej wiedziec i leczyc od razu. Musisz koniecznie namowic Wspanialego na cos znacznie mniej przyjemnego, mianowicie na profilaktyke prostaty. Moj wzdragal sie do czasu, jak nasz zmarly sasiad opowiedzial mu swoja historie. Teraz lata co pol roku bez obrzydzenia, ze mu palec w tylek laduja, ale kiedy ja go prosilam, tez tak zwlekal.
    Moge zrozumiec wstret do badan profilaktycznych, bo to nic przyjemnego, ale w razie czego ratuje zycie i nie pozwala sie chorobsku rozwinac. Dbajcie o siebie oboje, nie warto ryzykowac.
    Trzymajcie sie, musi byc dobrze! :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pantero, wlasnie tak planuje ze musze sie wybrac do mojego doktora (tego co mnie wyslal do szpitala) i odkladam narazie te wizyte, bo chce przy okazji zaciagnac Wspanialego. Znow zrobie podwojna wizyte to pojdzie inaczej bedzie odwlekal.
      A wczesniej czy pozniej to go ten palec w dupie nie ominie.
      Dziekuje i buziam:***

      Delete
  6. Nosz rukwa gejo ćam!!
    Nie wierzę!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Coz moge powiedziec Rybenko? Jak nie wierzysz to masz prawo. Ale wiem, ze wierzysz tylko tak piszesz:)

      Delete
    2. Nie no oczywiście że wiem że nie zmyslasz!
      Ale to naprawdę nie do wiary:(

      Delete
    3. Ja wiem Rybciu, bo to naprawde trudno uwierzyc, zeby w drewnianym kosciele dwa razy spadla czlowiekowi na leb ta sama cegla.
      Ja wiem.

      Delete
    4. Zaczynam myśleć że Twoja choroba była potrzebna żeby uratować życie wspanialemu:/

      Delete
    5. Ja mysle, ze wszystko co sie dzieje w zyciu jest potrzebne, ma swoje zadanie do spelnienia. Wiesz jak ludzie mowia, ze takie wydarzenia zmieniaja ich zycie... przymierzam sie do notki na ten temat.

      Delete
  7. No kurwa mac, ze tak powiem!! Star, ja tez mam nadzieje, ze usuna I bedzie spokoj! Trzymam kciuki jak zawsze!

    ReplyDelete
  8. Witaj Star.
    Ja też należę do ludzi omijających lekarzy .Niestety.
    U wspaniałego będzie wszystko dobrze, bo Ty go dopilnujesz ,żeby postępował zgodnie z zaleceniami lekarza.
    Pozdrawiam was serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, ja sie juz chyba nauczylam, ze to omijanie sie jakos malo oplaca, wiec prosze Ty tez nie omijaj.
      Buziaki :***

      Delete
  9. Faktycznie francowaty rok. I dobrze, że go wreszcie namówiłaś, i niedobrze, że jednak Twoja intuicja dobrze ci podpowiedziała.
    No nic, teraz trzeba czekać na wyniki biopsji. Współczuję tylu chorób na raz.
    Niech moc będzie z Wami!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, wynik biopsji juz jest - rak. Teraz trzeba usunac.
      Buziaki:***

      Delete
  10. Ojej! Dobrze, że udało Ci się Go doprowadzić do lekarza...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, udalo sie i wierze, ze nie za pozno... to sie okaze za tydzien.

      Delete
  11. Mój szwagier też miał to coś na nosie. Moja siostra też na siłę go zaciągnęła do lekarza. Wycięli i jest ok., czego i Wam życzę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sollet, tak wlasnie sobie mowie, ze za tydzien juz bedzie po i wszystko bedzie z glowy. Chociaz wczoraj rozmawialam z moja przyjaciolka i tez cos na nosie.... nie bede o tym pisac, bo az sie boje...

      Delete
    2. Moja koleżanka identycznie. Też już jest dobrze, nawet blizny nie widać za bardzo.
      Musi być dobrze.

      Delete
  12. Bedzie dobrze, bo po prostu musi.Sciskam Was.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Urszulo, musi, po prostu musi i tak caly czas mysle, chociaz spac za cholere nie moglam...

      Delete
    2. Ze spaniem jak sie cos zlego dzieje, mam tak samo.Odespisz po wycieciu.Jestes tak silna, ze cale zlo ucieknie gdzie pieprz rosnie.Po kazdej nocy wstaje dzien , a po kazdej burzy slonce.

      Delete
  13. Och Star ... (nie, to żadne użalanie się, po prostu nie wiem o co chodzi z tym całym światem).

    ReplyDelete
  14. Siły dużo Wam życzę i ściskam mocno ;***

    ReplyDelete
  15. Star, myślami jestem z Wami i wiem, że... wiadomo!
    Buziak wielki :*

    ReplyDelete
  16. Star dobrze,że trzymasz rękę na pulsie...
    Sercem z Wami jestem:***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Margo, troche mi sie ta reka omsknela, ale wierze, ze nie za pozno.

      Delete
  17. Star grunt, że jak rasowa, 100% kobieta postawiłaś na swoim, będzie dobrze. A rok jest do odwłoka i tyle. Masz rację.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dla mnie ten rok jest naprawde fatalny, dobrze, ze juz polowa minela.

      Delete
  18. Czasem coś po prostu się przyczepi, gdy się żyje. Nagłych zwrotów akcji to nie ma po śmierci. Trzymam kciuki za wyleczenie.

    ReplyDelete
  19. U mnie tez ten rok jest bardzo do dooopy.....:( Na szczescie wszystko sie dobrze konczylo do tej pory:)
    czego i Wam zycze.... x

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, dobrze wiedziec ze u Ciebie wszystko sie skonczylo pozytywnie. To daje wiare, ze my tez przetrwamy.

      Delete
  20. rok jest i taki francowaty i świetny bo...
    TY idziesz do przodu i WYWALCZYŁAŚ to co nie każdemu by się udało.
    Do tego posłałaś człowieka Wspaniałego do lekarza i wykryto to co było utajone i na pewno na szczęście wcześnie.
    trzymam kciuki

    ReplyDelete
    Replies
    1. Matyldo, ja ciagle na polmetku ale nie pisze o tym za wiele bo tez za wiele nie pozwalam sobie o tym myslec. Teraz otworzyl sie nowy etap ze Wspanialym i mysle, ze tez jakos damy rade.

      Delete
  21. Francowaty! Niech to się już dla was skończy to pasmo chorób :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gosianko mowia, ze nieszczescia chodza parami, wiec mam nadzieje, ze to juz koniec, bo ilez mozna zniesc.

      Delete
  22. No ja cie pierdole, jeszcze teraz to. Jak 2013 mial byc do dupy to jeszcze ten nieszczesny 2014 sie ciagnie za nim ogonem... Ale wiesz co, dobrze ze chlopa postraszylo, teraz bedzie sie bal i bedzie wszystko robil jak nalezy. Bo to tak jest niestety ze najczesciej sie mysli o innych, a o sobie na koncu. Na szczescie raki skory sa dosc dobrze wyleczalne, a Ty juz tam wiesz najlepiej co i jak. Szkoda ze mam tylko dwa kciuki do trzymania, ale trzymam trzymam, za caly swiat sciskam i za siebie tez, mam nadzieje ze gangreny jakiejs nie dostane od tego sciskania.
    P.S. Ja w dalszym ciagu nie rozumiem dlatego tyle komentarzy na temat wlosow. Wlosy to tak jak trawa, zgolisz a i tak odrosna. Tu nie chodzi o wlosy ale o stan duszy przeciez. Popraw mnie jesli sie myle.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwonko tez mam nadzieje, ze Wspanialy nie bedzie stawial oporow przed kolejnymi wizytami u innych lekarzy. Na pewno sie wstraszyl, bo nie zareagowal jak powiedzialam, ze jade z nim na usuniecie tego swinstwa. Normalnie byloby "a po co? jestes tam nie potrzebna, przeciez do gabinetu i tak cie nie wpuszcza" i jeszcze tysiace innych powodow... a tu cisza i uszy po sobie.
      To dobry znak, ale czy trzeba do tego dochodzic az tak kreta i wyboista droga?
      Widocznie tak... to u nas dziala.

      Z wlosami to wlasnie pisalam wyzej Joli o mojej rozmowie z kuzynka (poczytaj bo mi sie nie chce powtarzac:))
      Oczywiscie, ze wlosy to nic w porownaniu z tym co naprawde mozna stracic i oczywiscie, ze stan duszy jest najwazniejszy.
      Ja tam sie nigdy nie identyfikowalam z wlosami, biustem, nogami czy wielkim nochalem... ot zartuje na ten temat, ale wiem, ze JA to zupelnie cos innego, to cos czego nie widac. I to jest ciagle takie samo, bez wzgledu na fakt czy ja mam wlosy czy nie i ewentualnie jak one wygladaja.
      Dzieki za kciuki:***

      Delete
  23. Star, kochanie, moja babcia mawiala, ze nieszczescia chodza parami, ale odchodza stadami. I tego sie trzymajmy, dobre fluidy i sile do walki sle :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Jedzo i niech juz ida w cholere te nieszczescia nawet nie stadami ale niech ida...

      Delete
  24. Wierzę jak nie wiem co, że wytną i szybko zapomnicie o temacie. Moja matka, z 15 lat temu, miała też na nosie (a dokładnie pod noskiem od okularów) takie babrające się co rusz od nowa "coś". Okazało się świństwem. Wycieli, nawet dość głęboko i szeroko. Bardzo szybko się zagoiło i nigdy nie nawróciło, mimo, że miejsce było uciskane przez następne lata w ten sam sposób i nigdzie nie pojawiło się nowe.
    Ktoś tu wyżej chyba mówił, że zmiany skórne, ograniczone dają się szybko leczyć. I tak będzie. Zobaczysz!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante to jest dokladnie to samo miejsce, tyle,ze to sie nie babra, a raczej luszczy cos jak cienki strupek i jak sie luszczylo to on wlasnie skrobal.
      Dzieki ze to napisalas, jakos mi to podnioslo poziom wiary, ze bedzie dobrze:)

      Delete
    2. Ano właśnie - podobnie było u mojej matki: schodził jakby cienki naskórek, więc to bezmyślnie drapała i się zaogniało. Potem od nowa i od nowa. Niestety nie pamiętam rozpoznania jakie tam było. Usunęli Jej to w miejscowym znieczuleniu. Póki miała opatrunek nie mogła nakladać okularów i to było całe utrudnienie.

      Delete
    3. Zante nie strasz tymi okularami:))) Wspanialy bez okularow?? Toz go bede musiala do kibla prowadzac... mam nadzieje, ze reszte namaca:))))
      Juz wiem co to jest ale po angielsku, B-cell carcinoma, czyli spoko. Sa tego trzy odmiany ale i mimo, ze moze byc zlosliwe to jednak jest niegrozne.

      Delete
    4. Spoko. Poleciałam sobie przeczytać po polsku i matka na 100% tez miała podstawnokomórkowy. A z okularami...no cóż mam Ci powiedzieć...to może być nowa jakość w małżeństwie ;-))))

      Delete
  25. Rak?? O japierdolę! Ja mam nadzieję, że to "tylko" niezłośliwy nowotwór... że wytną i będzie po krzyku. Za dużo tego by było jak na jeden rok! (Szlag ten 2014 taki do dupy że słów brak niech się już skończy...) Dobrze, żeś chłopa do dochtora zaciągnęła, bo oni wolą nie iść bo wierzą że jak pójdą, to na pewno im coś znajdą (a tak nie znajdą więc spokój święty). Faceci...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, dotarlo do mnie po rozmowie ze znajomymi z PL ze tam wlasnie macie tak skomplikowanie pod tym wzgledem, ze albo rak, albo nowotwor, albo cos tam jeszcze. U nas to wszystko jest rak, z tym, ze moze byc zlosliwy lub nie i z roznymi stopniami zlosliwosci.
      Dlatego tez pisze, ze to rak, bo taka jest diagnoza.
      Ja wiem ze z nimi tak jest, bo sama jestem taki chlop:)))) Tez unikalam lekarzy jak diabel swieconej wody, az sie o malo co nie przejechalam. Zycie czlowieka uczy.

      Delete
    2. W PL rak i nowotwór to to samo. U mnie dużo osób miało różne znamiona i pieprzyki itp usuwane(u nas badają po wycięciu, nie robią wcześniej biopsji, od razu wycinają), ale wszystko było dobrze.

      Delete
    3. No to juz zupelnie zglupialam Olu:))) Ale nie wazne, cancer is cancer z tym, ze moze byc zlosliwy lub nie.

      Delete
    4. Mnie mój lekarz tak tłumaczył: nowotwór może być złośliwy (wtedy to jest rak) lub łagodny (te zmiany nie są agresywne). Skoro już musiało paść na nos Wspaniałego, to niech to będzie taka łagodna zmiana. Wykurzy się toto (wytnie) i z głowy.

      Delete
    5. Też mam lekarzowstręt nabyty :/.
      No i jest jak pisze agnesk - rak to nowotwór (guz) złośliwy a jak nowotwór (guz) niezłośliwy to już nie rak. Myślałam że w angielskim się używa podobnie określeń tumor i cancer, ale widzę po Twoich zeznaniach, że jednak byłam w błędzie.

      Mam nadzieję, że się szybko i skutecznie rozprawią z tym czymś co dopadło Wspaniałego. I że Ty też będziesz się wreszcie mieć dobrze zdrowotnie. Buźka!

      Delete
    6. Pomądrze się trochę w kwestii tego nazewnictwa w Polsce, bo z okazji zajęć z patomorfologii skutecznie wbili mi to do głowy i mam nadzieję, że to pomoże ze zrozumieniem różnic w nazewnictwie :). Nowotwór (neoplasma z łaciny) może być łagodny (benignum) albo złośliwy (malignum) [generalnie, bo są też miejscowo złośliwe - semimalignum]. No i jeśli chodzi o podział nowotworów złośliwych wyróżnia się raka - carcinoma i mięsaka - sarcoma. I cały widz polega na tym z czego to się ten nowotwór wywodzi (chodzi o listki zarodkowe w życiu płodowym, z których różnicują się poszczególne tkanki). Jak ma pochodzenie nabłonkowe, to jest rak, jak mezenchymalne to mięsak. Ot cała filozofia. A o tym, że w krajach anglojęzycznych na każdy nowotwór mówi się 'cancer' też nam mówili. I stąd się biorą wszystkie nieścisłości. [Star, mam nadzieję, że wybaczysz to biadolenie :*]

      Delete
    7. Wcale sie nie madrzysz, tylko wyjasniasz I dzielisz sie wiedza, a to zupelnie cos innego:)))
      Madrza sie ci co wiedza co nalezy zrobic/zjesc/uzyc/jak leczyc i najczesciej sie okazuje, ze oni akurat te madre rzeczy sprzedaja:)))

      Antares, tumor to znaczy guz, a nie kazdy guz musi byc rakiem:)))

      Delete
  26. wykazałaś operacyjną czujność czekisty!! powinien teraz ślady Twoich stóp całować i codziennie śniadanie do łózka przynosić

    ReplyDelete
    Replies
    1. aLusia i jedno i drugie byloby dla mnie tortura:))) calowanie stop? ja mam takie laskotki, ze sama wlasnej stopy nie moge dotknac:)))
      sniadanie do lozka? Wspanialy wychodzi do pracy tuz przed 5ta rano to sniadanie dostawalabym najpozniej o 4:30 :)))))

      Delete
    2. yyy.... z tym sniadaniem rzeczywiście skucha :) ale co do stóp, to mówiłam o całowaniu ŚLADÓW :) nie samych stóp - też mam takie łaskoty, że nikogo nie narażałabym na takie cierpienie :) :)

      Delete
    3. No widzisz, czego slepy nie dowidzi to i nie doczyta:)))))

      Delete
  27. Star, bedzie dobrze bo po prostu musi. usciski gorace i serdeczne zyczenia zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia... calusy dla Wspanialego :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. b. juz wiem, ze bedzie dobrze:) Przeprowadzilam wywiad ze skazanym:))) Dzieki za buziaki i przesylam pozdrowienia od Wspanialego:)

      Delete
  28. jeju Star, niech się ten 2014 czym prędzej skończy, bo mam przeczucie, że w nieparzystym same szczęścia na Was spadną
    trzymam kciuki za Wspaniałego, będzie dobrze!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, mowisz, ze w nastepnym sie odwroci? Tez w to wierze, w koncu nie moze byc caly czas pod gorke.

      Delete
  29. Kurczę :( Aż się wierzyć nie chce. Trzymam kciuki, żeby było dobrze. Na szczęście tego roku już całkiem niewiele zostało.
    Ściskam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, mnie tez trudno uwierzyc. Moja pierwsza reakcja? This is not fucking happening again. Ale juz jestem pelna wiary, ze wszystko bedzie dobrze.

      Delete
  30. Szalg ! Kolejna nerwówka,no slzag,szlag!
    Ja tez myślę, że to będzie raz dwa,ciach i po sprawie.Tak musi być i będzie!

    Koleżanki teść miał na uchu takie cudo, też rankę rozdrapywał. Wycięli kawałek ucha zgrabnie zszyli, że śladu nie ma, chłop znów zdrów jak ryba!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorciu, tu bedzie tak samo, bede miala latanego Wspanialego:)) Ale to ciagle bedzie ten sam Wspanialy wiec jedna latka tu czy tam nic nie zmienia:)

      Delete
  31. Star! Ty pokonalas tego skurczybyka , to i paskudztwo u Wspanialego przegonicie. Najwazniejsze, ze udalo Ci sie przekonac Wspanialego do pojscia do lekarza. Zastanawiam sie, co z tymi facetami jest nie tak, ze tak boja sie lekarzy.
    Tyrzmasz reke na pulsie, wiec teraz bedzie tylko dobrze.

    Trzymaj sie, usciski.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Ataner. Nie wiem co z nimi jest, ale ja mam prawie tak samo, z ta roznica, ze jak sie juz cos dzieje to jednak zbieram dupe w troki i ciagne do doktora, on nie.
      buziam:***

      Delete
  32. Kiedyś do głowy by mi to nie przyszło, ale że u nas sprawy (rakowe) toczyły się podobnym trybem co u Was, to myślę sobie, że to wszystko ma swój sens i może Twoja choroba była właśnie po to, by na czas zwrócić uwagę na nos Wspaniałego (gdyby nie rak mojego Taty, w życiu nie przyszłoby mi do głowy zrobić badań, po których i mnie postawiono tę diagnozę). A skoro tak - to znaczy, że wszystko będzie OK i za jakiś czas Ty z dobrymi wynikami i Wspaniały z "czystą" skórą będziecie dziękować losowi za tę koincydencję. I tego Wam z całego serca życzę!

    ReplyDelete
    Replies
    1. I - żeby nie było - daleka jestem od twierdzenia, że wszystko w życiu jest po coś, ale skoro juz można sobie takie życiowe przykrości jakoś pozytywnie uzasadnić - to dalczego by nie? :)

      Delete
  33. Stardust, wysyłam moc flujdów i dobrej energii w Waszą stronę. I będę myśleć o Was. Musi być dobrze. Nie ma innej opcji.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Daisy, dzieki Ci dobra kobieto. Juz sobie zartuje, bo wiem, ze to tylko taki bzdecik Wspanielmu przyozdobil nos i sie go pozbedziemy i bedzie dobrze:****

      Delete
  34. japierdzielę ! dobrze że macie siebie nawzajem !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, czymamy sie czymamy:)) Nawet za rece jak wracalam z wesela na OBCASACH:)))

      Delete
  35. Jakoś dziwnie jestem spokojna i przekonana, że będzie dobrze :-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ata i masz racje, bo ja tez juz sie uspokoilam jak mi wytlumaczyl, ze nie mam sie czym przejmowac.

      Delete
  36. Trzymam mocno zaciśnięte kciuki i wierzę ,że będzie wszystko ok :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, bedzie OK, bo teraz juz wiem, ze to naprawde nic groznego, tylko sie tak brzydko nazywa.

      Delete
    2. Kamień z serca :) choć znam Was tylko z neta,ale i tak jesteście mi bliscy ,prawie jak rodzina :)

      Delete
  37. ożesz w mordę, człowiek zniknie na chwilę, a tu rozruba się zaczyna...
    mam nadzieję, że macie już wyniki i że to raczek, a nie rak... sama wiesz najlepiej, że rak rakowi nierówny
    ściskam Was mocno... buziaki, buziaki, buziaki...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chwilko, dzieki juz wiemy, ze to tylko raczek wiec sie go pozbedziemy i bedzie spokoj.

      Delete
    2. dajcie mu popalić ;) zasłużył sobie ;)

      Delete
  38. Stardust, jesteście oboje Wspaniali. Trzymajcie się, ściskam Was, całuję i wszystko co się da robię. Będzie dobrze - musi być! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelko, bedzie dobrze, ta wizyta w czwartek to tylko konsultacja i umowimy sie na usuniecie, ale juz sie nie boje, bo wiem, ze to niegorozne. Na szczescie.

      Delete
    2. Tak, doczytałam wszystkie Twoje odpowiedzi więc nadzieja jest :))) Ale aż mnie zmroziło po przeczytaniu... takie g... za przeproszeniem, takie coś... Ja od wiosny byłam pod nożami chirurgów: najpierw z twarzy dałam sobie wyciąć "cóś" co na opisie było wyniosłością, hehe, a potem z ramienia, moje kochane znamię, od dzieciństwa je miałam - chirurg uznał, że najlepiej będzie wyglądało w koszu (jego słowa) ;) Na szczęście nic nie znaleźli, ale szwagierka była w lipcu i usunęła sobie "cóś" co było w stadium przedczerniakowym...

      Delete
    3. Zastanawia mnie dlaczego w Polsce usuwa sie takie rzeczy bez badania? Przeciez nie kazda narosl trzeba koniecznie usunac. Ja mam takiego "pieprzyka", ktory jest wlasnie wyniosloscia. Mam go od chyba urodzenia, albo od kiedy pamietam i tylko zbladl na starosc, bo wczesniej byl bardziej brazowy i bardziej widoczny. Wspanialy ma takich chyba ze trzy, wiec byloby troche zabawy, ale tu badaja przed usunieciem i jak ktos ma cos "od zawsze" i to cos sie nie zmienia, to zostaje w spokoju.
      Biopsja jest chyba mniej inwazyjna niz ciecie od razu... czy moze ciecie tansze?
      Nie mam pojecia, ale to interesujace, bo w sumie mozna czlowieka powycinac niepotrzebnie jak papierowe wycinanki:))

      Delete
  39. Star! No, jak to kobita....musiała cos temu Wspaniałemu wyszukać, zeby nie miał za dobrze:) a tak na serio - to sie ciesze , ze to nic groźnego! Buziaki !

    ReplyDelete
    Replies
    1. No jak sie baba uprze to zawsze cos znajdzie:)

      Delete
  40. Star, dobrej energii ślę worek i wiary, że wszystko będzie dobrze.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bedzie dobrze Odwodnik, to raczej nic groznego na szczecie. B-cell carcinoma jest niegrozna.

      Delete
    2. Uff, worek do dalszego podawania w razie potrzeby:)

      Delete
  41. o jezu :( ale już dobrze - tak?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, wyglada na to, ze bedzie dobrze, bo to tylko B-cell carcinoma. Jutro jedziemy na konsultacje i ustalimy wizyte na usuniecie, wiec bede wiedziala wiecej.

      Delete
    2. uffff :* uściskaj Charliego!

      Delete
  42. O jejuuu, nie za dużo tego cholerstwa u Was :-/
    No nic, wytną i bedzie ok :-)

    ReplyDelete
  43. Star, ściskam Was mocno oboje...
    Powiem szczerze, że szału można dostać z tym 2014... jakby 2013 nie wystarczająco dostarczył... Musi się odwrócić.
    I naprawdę kamień z serca po tym co przeczytałam w komentarzach, bo włos się jeży na głowie. :*

    ReplyDelete
  44. Co co faceci by bez nas zrobili,no co? Zdrowia i dla Wspaniałego!

    ReplyDelete
  45. Star chwilowy brak kontaktu z otoczeniem i rzeczywistoscia przezywam.
    Ale jestem: sercem i myslami :****

    ReplyDelete
  46. Dopiero doczytałam. Tulnij Wspaniałego, Ciebie też tulam. Zastanawiam się nad ogoleniem łeba tak do kompletu. Z Wami i innymi chorymi. Jak ogolę to dam znaka!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...