Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, August 28, 2014

Rybka lubi plywac... i nie tylko

Sa tez rybki, a raczej Rybenki, ktore lubia fruwac:))
I taka fruwajaca Rybcia (jakos wole od Rybenki, niech sie nie oburza, bra buk nie obraza bo i tak Rybcia zostala) przyfrunela do Nowego Yorku w wtorek.
A wczoraj juz mialysmy okazje sie spotkac.
Spotkanie co prawda na predce, bo Rybcia dostala od rodziny dwu-godzinna przepustke, to troche jak przepustka z wiezienia, bo w wojsku chyba nawet dluzsze daja, ale nie narzekam, dwie godziny to i tak duzo wiecej niz nic:)))
I jak tu prosze wycieczki zmiescic w dwoch godzinach historie, ktore chcialoby sie opowiedziec, wiadomosci, ktore chcialoby sie uzyskac tudziez przekazac... jak w dwoch godzinach zmiescic... zycie? Bo przeciez jest to spotkanie typu "a moze to tylko ten jeden jedyny raz w zyciu".
No coz jak sie chce to sie da.
Da sie, bo madrzy ludzie (Rybcia widzi jak nam kroje dobra opinie?) skupiaja sie nie na tym co ich dzieli, a dzieli nas wiele nie ukrywajmy, a oddaja sie temu co laczy.
I sie okazuje, ze laczy duzo wiecej niz dzieli:)))
I tak jest super!!!!!!!!!!!
Spotkalysmy sie w kubanskiej restauracji tuz obok Time Square, moj wybor, za co mnie zreszta los pokaral:)) Ale maja tam najlepsza sangrie swiata, wiec warto.
Kara losu to taki niewielki przy tym mankament, bo ta restauracja chyba jedyna na calym Manhattanie nie posiada klimatyzacji, jest zrobiona w stylu prawdziwie kubanskim, a wiec szeroko otwarte drzwi i wiatraki pod sufitem na calej sali.
Moze to i dziala, ale wczoraj bylo powyzej 30C wiec... nie bardzo dzialalo:P
Kuzwa o malo sie nie roztopialm i nie splynelam z fotela, tak sie okrutnie pocilam.
Az mnie wstyd bylo, bo Rybcia jak by nigdy nic, cala pienkna, a ja plyne.... we wlasnym pocie.
Dopiero po powrocie do domu jak marudzilam, ze taka dalam plame (potu) to mi Wspanialy przypomnial, ze przeciez znachor uprzedzal, ze przy tych medykamentach co to je biore na oczyszczanie organizmu z toksyn bede sie pocic.
No coz, pewnie jak zawsze, nie sluchalam, teraz wiem:)
Ale co tam, plynal pot (po mnie) i plynela przepyszna snagria do naszych czlowiekow, cala reszta to niewielki pryszcz:)
Zdjec nie bedzie, bo nie zapytalam o pozwolenie, to sie panstwo musza obejsc bez...
Dwie godziny minelo jak z bata strzelil, a nam obu bylo malo.... no takie zachlanne sie zrobilysmy po tej sangrii, bo dzbanek sangrii to tez pewnie byloby malo gdybysmy mialy wiecej czasu:P
Postanowialm wiec Rybcie odprowadzic do hotelu, ktoren sie znajduje przy 54 ulicy, a knajpa przy 46, niby nic, bo tylko osiem ulic do przejscia, ale znow osiem to wiecej niz nic, jeszcze mozna troche pogadac. Jak juz dochodzilysmy do celu to jakos tak rzucilam, ze ja teraz dojde do 57ej i pojade do domu na co Rybcia orzekla:
-- To dla sprawiedliwosci teraz ja Ciebie do tej 57ej odprowadze.
Ja na to jak na lato, ale troche sie balam bo i tak przekroczylysmy limit dwoch godzin wiec mowie:
-- Dam rade, trafie.
A Rybcia:
-- To chociaz te poltorej ulicy czyli polowe drogi, ktora dzieli 54ta od 57ej.
I tym sposobem wydedukowalam, ze jej tez bylo ze mna tak milo jak mnie, przeciez w przeciwnej przeciwnosci nie upierala by sie na ten dodatkowy kawalek do wspolnego przejscia.
Mile to bardzo bylo.
Na koniec sie pochwale, ze dostalam od Rybci pudelko przepysznych czekoladek prosto z Belgii, a wiadomo, ze co jak co, ale Belgowie wiedza jak robic dobre czekoladki.
Dostalam tez sliczne korale prosto z Polski, bo wiadomo rowniez, ze co jak co, ale Polki wiedza jak sie przyozdobic. Oraz rownie ladna chuste-szal, ktory obie stwierdzilysmy, ze po rakowych przezyciach kupowanie szali i chust jest juz nalogiem:))
Wspanialy rzucil sie na czekuladki jak tylko pozwolilam im odetchnac w lodowce, bo sie obawialam czy sie nie roztopily w miedzyczasie.
-- A moge dwie? - zapytal lakomczuch, wysluchujac mojego sprawozdania ze spotkania.
Jak juz skonczylam i uslyszal, ze Rybcia jest zachwycona Nowym Yorkiem i teraz majac 10-letnia wize moze bedzie chciala przyleciec sama to szybko dodal:
-- Powiedz jej niech sie spieszy, poki nasza sytuacja mieszkaniowa jest bez zmian i moze u nas byc zamiast w hotelu, zawsze to mniejszy koszt.
No to mowie.
Rybcia kombinuje jak moze, zeby znow przyleciec tym razem sama, to bedziemy mialy wiecej czasu na pogaduchy. Sangrie, zrobie sama, tez mi dobrze wychodzi:))
Ostatnio robilam z ogorkow i melona na wizyte Moniki z Kanady i ponoc byla pyszna:)))


50 comments:

  1. Czułam siem rozczarowanom, że azaliżnie pozwoliła siem wacpani do metra odprowadzic
    Fakt, że cionżyua mię torba z dziewiencioma rorebkami do kolekcji:pp
    A rozpływania siem w pocie własnym w ogóle żem nie zauważyła jako że sama się rozpływałam, głównie z zachwytu tom naszom gwiazdom NY:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Torba z torbeckami owszem miala swojom wage:)) tez ja odczulam jak nioslam do knajpy.
      Sprawdz poczte:))
      I koniecznie przylec nastepnym razem sama!!!!!!!!!!!!!!

      Delete
  2. Czyli Star, nadal płyniesz na fali intensywnego życia towarzyskiego! I bardzo dobrze. Swoją drogą- wiesz co- dajesz mi nadzieję, że może i ja kiedyś tam, jak już dzieciaki podrosną... Też się tak będę intensywnie upajać życiem :)
    Ach kusisz, kusisz- raz jeden jedyny miałam okazję spróbować prawdziwej belgijskiej czekolady, i wcale a wcale się Wspaniałemu nie dziwię, że zapytał o pozwolenie na dwie!
    No to Dziewczyny- życzę Wam jak najprędzej okazji do kolejnego spotkania!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wpadlam na fale i plyne, bo po co sie bronic:))) Oczywiscie, ze Ty tez kiedys bedziesz miala wiecej czasu dla siebie, dzieci na szczescie rosna i pozniej czlowiek znow jest wolny i swobodny.

      Delete
  3. Jak się spotykają dwie mądre , piękne, dobre i z poczuciem humoru to ZAWSZE za mało czasu:**

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj przydalby sie czas z gumy na takie spotkania:**

      Delete
  4. Ogromnie się cieszę, że udało się Wam spotkać! Zazdroszczę po cichutku, ale tak niezawistnie tylko życzliwie :)))
    :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja tez zazdroszczem! bardzo i wcale nie pocichutku. Maupy nie mogly wskoczyc do dzambodzeta i wpac na margaritem. Nawet bym wiatraki i klimatyzaje podkrecila. ;)

      Delete
    2. Olga, wsiadaj na skrzydlate bydle i przylataj, Ty juz nie musisz z cala rodzina:)))

      Lola, nie kus, w koncu Ariozna nie tak daleko:)))

      Delete
    3. Olgo, Ciebie to akurat bardzo serio kusze:))

      Delete
    4. No moze nie zupelnie mniej serio, ale wiesz to Olga:))))
      A kiedy Ty sie wybierzesz do NYC?

      Delete
    5. moze na nastepny zlot fariatek w NYC. ;)

      Delete
    6. To by bylo super!!!!!!!!!!! Tylko wiesz, ja wszystkich nie pomieszcze, dlatego jak by co chetnie przyjme pojedyncze sztuki w roznym czasie:))) A do Olgi mam szczegolny sentyment bo ona kawe robi srana:P

      Delete
    7. Star, jak już przylecę, to świeżą kawę masz zapewnioną :)))
      i Wspaniały sobie od parzenia odpocznie! ;)
      :*

      Delete
    8. Olgo, z kawa to jest wygoda, bo nastawia sie ustrojstwo na czas i rano jak sie budzisz to juz swieza kawa na Ciebie czeka:))) Wspanialy wstaje o 4tej rano wiec na te godzine jest kawa nastawiona, ale poniewaz ustrojstwo jest z termosem to kawa jest rownie swieza dla mnie o 5:30:)))

      Delete
  5. Cudne są takie nagłe spotkania! Mnie się ostatnio udało porozmawiać z pewną przemiłą Blogerką przez ... ponad dwie godzinki późną nocą i mam nadzieję, że uda się znów. Bo na spotkanie trochę za dużo nas dzieli, chociaż i ona teraz jest w Polsce.
    Jak się obrobię, to pewnie też o tym napiszę.
    A tak póki co podłączam się do zachwytów nad spotkaniami chociażby telefonicznymi :)!
    Może i ja jeszcze się kiedyś do Ciebie wybiorę, po pierwsze Ciebie poznać wreszcie, po drugie Nowy Jork zobaczyć :)
    Ale to póki co palcem na wodzie pisane, więc jeszcze się nawet nie próbuję wpraszać!

    ReplyDelete
    Replies
    1. I NY i Star są wielkimi powodami do snucia planów :))

      Delete
    2. Iwus, planuj i to szybko, poki jeszcze jestem na jakim takim chodzie:)))

      Delete
  6. Uwielbiam Cię za to intensywne życie! I ucze sie od Ciebie:-)
    A jak to Sangrie sama robisz? Bo wiesz ja blondynka jestem ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Stokrotko sangria to w sumie nic wiecej niz wino a w nim owoce:)) I do tego w wersji oficjalnej dolewa sie wode gazowana taka jest najpopularniejsza wersja. Ja tez tak robie z tym, ze do mojej produkcji dodaje jeszcze inne mocniejsze alkohole a nie wode, no bo jak to wino rozcienczac??? Grzech;)
      Wspanialy jak pil pierwszy raz moja sangria to sie bardzo zachwycal jaka dobra, jaka lagodna... do czasu kiedy chcial wstac:))) I sie w tym momencie okazalo, ze no owszem dobra, lagodna ale.... swoje robi:)))
      Co prawda do ostatniej sangrii nic nie dodalam tylko wino, ogorki, melon ten jasno zielony (honey dew, ale nie wiem jak sie nazywa po polsku) I kilka porwanych listkow swiezej bazylii.
      Byla naprawde super.

      Delete
  7. No proszę... A gdy się zejdą raz i drugi, kobieta po przejściach, kobieta z przeszłością ;) Najważniejsze, że nic Was nie dzieli oprócz kilometrów :)

    ReplyDelete
  8. Oj, Dziewczyny, Wy to umiecie człeka poczciwego z równowagi wyprowadzić!:)). A jeszcze te czekoladki, ja się zabiję...:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No nie? A za belgijskie czekoladki to kto wie czy nie dalabym sie pokroic:))) tak troche tylko;P

      Delete
  9. zadzraszczam normalnie, takie dwie piękne kobiety razem, a reszty Fariatek nie byo:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cza siem byuo upchnac do Rybenkowego bagazu:))

      Delete
  10. Replies
    1. Balam sie slowa latac, bo sie kojarzy z latawica, a to bardziej ja niz Rybcia:))))

      Delete
  11. Aaah ja też chce do nowego Yorku!! Snup snup. Wiesz jak żałuje ze ja wczesniej na to spotkanie z toba nie wpadlam tylko na końcu mojego pobytu w USA...
    Buziaki :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bos piezda byla Wacpanna:))) No nic, kiedys to jeszcze naprawimy. Szkoda, ze ja teraz latac nie moge, w sumie to chyba musze sie przyzwyczaic, ze jestem wylaczona z podrozowania na dwa lata....
      Gdyby bylo inaczej to juz bym do Ciebie skrzydla rozwijala... ech pieprzone zycie:P

      Delete
  12. Sangria z melona, mówisz...i z ogórków.... a możesz napisać jak to zrobić? Ale wiesz, tak dokładnie, z proporcjami, jakie wino itd, a nie jak czasem lubisz podać przepis: pizgasz wszystko do dzbanka i gotowe ;-)))))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, ale jakie proporcje? To jest naprawde jeden z tych przepisow, ze pizgasz do dzbanka jak leci. Wino jakie lubisz, chociaz w tym przypadku musi byc biale, bo ogory to jakos w czerwonym nie teges by wygladaly. Jedynie chyba ilosc ogorow i melona mniej wiecej taka sama. Ogory traktujesz nozem w plastry, a melona w kostke, liscie bazyli porwalam rencamy:))) i to wszystko.

      Delete
  13. Oj, Star już widzę jakżeście szczebiotały z Rybeńką:p
    Super są takie spotkania :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No zdecydowanie nie bylo "momentu milczenia":))) A najleszpe bylo jak wychodzac z knajpy pizgnelysmy torebecki na knajpiana kanape i zaczely robic zdjecia:))) Fariatki i tyle:P

      Delete
  14. Wszystkie sie do Ciebie wpraszajom to ja tesz, a co gorsza bede? Na razie mi troche nie po drodze do tej Hameryki bo ja duzo zakretow mam, ale jakby co to spiesze z propozycjo nawiedzenia :-) Belgijskich czekuladek to ja Ci moge nawiezc do zarzygania bo tu same belgijskie, gdzie nie popatrzysz to belgijskie,a ja tak bardzo szwajcarskie lubie, buuu....
    Dalas mi super pomysla na ta Sangrie, bo cos takiego za mna chodzi, a myslalam ze Sangria to tylko w sklepie... Ot i sie czlowiek na stare lata uczy!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No widziala, a akurat masz urlop i nie wiesz co z nim zrobic:))) No wiem, ze to nie teraz, ale nie ma sprawy.
      Czekolady wole belgijskie od szwajcarskich, a w ogole to najwazniejsze zeby byla ciemna czekolada, nic ponizej 70% kakao:)))
      Sangrie mozesz robic ze wszystkiego co tylko Ci w duszy gra. Ja mialam nadmiar ogorow wiec Sangria byla z ogorow, a zeby bylo ciekawiej i bardziej na slodka nute to dodalam honey dew podziabany w kostke.

      Delete
    2. no dobra, już pojęłam - piżgnąć ogórki i melona do dzbanka - ale jakim winem zalać? i coś jeszcze dodać?

      Delete
    3. Alusia do ogorkow i melona to oczywista biale wino, jakie tam lubisz:)) chardonnay moze byc czy cos w tym guscie. Ja jeszcze pizgnelam porwane liscie bazylii i to wszystko:)) Postawic w lodowce na dwie-trzy godziny i gotowe.

      Delete
    4. genialne, po prostu genialne....

      sorry, dopiero teraz zauważyłam, że wyżej już napisałaś, ale dizęki za cierpliwość :)
      cz wiesz, że przed chwilą wypiłam drinka "stardust" ? :) był pyszny :) :) fotę wyślę

      Delete
    5. Wysylaj:))) i nie zapomnij o przepisie:)

      Delete
    6. o fuck!! nie zrobiłam foty z karty!! pamiętam tylko, że były tam truskawki, woda z kwiatu pomarańczy i limonka... nawet nei pamiętam na jakim alkoholu to było!!! no to muszę jeszcze raz iść do tej knajpki, nie ma bata :) :)

      Delete
    7. no będe się musiała zmusic jakoś ; :) jeszcze patrzyłam na ich stronę, ale nie umieścili, cwaniaki

      Delete
  15. Jak już dojrzeję do wyprawy do USA, masz jak w banku wizytę!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago to moze pod kloszem dojrzewaj albo w jakowyms inkubatorze, bo u Ciebie to wyglada na dlugi proces:)))

      Delete
  16. Cudowne są takie spotkania :-)
    Jednak jak się kogoś pozna w necie i dobrze się gada przez monitor to spotkanie w realu jest piękne, jakbyśmy się znali od lat :-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...