Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, September 25, 2014

Intensywnie

W pierwszych slowach mojego listu... no dobra cos mi sie pozajaczkowalo, przeciez to nie list do cioci Zosi tylko blog, ale skoro juz tak zaczelam to niech tak zostanie.
Szkoda gumki na wymazywanie.
No to w pierwszych slowach, co by nie zapomniec informuje, ze widzialam nos Wspanialego, na wlasne zyczenie widzialam, bo po tych wszystkich komentarzach ciekawosc jednak wziela gore;)
Nos wyglada jak wygladal ino jest chwilowo przyozdobiony dosc dlugim szwem (ok. 2.5cm) co swiadczy o tym, ze to co wycieli bylo nie tyle glebokie co rozlegle.
Nie ma zadnej dziury, goi sie bardzo ladnie i cos mi mowi, ze za 6 miesiecy (gora rok) nie bedzie sladu. A wiec skoro nos jest zalatwiony pozytywnie to wczoraj wybralismy sie na widzenie z moja onkolog.
Uprzedzalam lojalnie Wspanialego, ze tym razem zabije, a wiec milo i przyjemnie to raczej nie bedzie, wiec na wszelki wypadek moze zostac w domu, bo wiem, ze Wspanialy nie lubi takich morderczych sytuacji.
Jednak sie uparl i pojechalismy oboje.
Troche to wygladalo jak "wiodl slepy kulawego", bo se Wspanialy za wysoko ponaklejal te plastry ochronne na nosie i mial ograniczone widzenie. No coz nie chcialo sie sluchac jak mowilam zeby wyciac plaster w luki pod oczami, albo tak go wymodelowac zeby nie przeszkadzal to niech cierpi.
Tak, tak na zasadzie "cierp cialo skoros sluchac nie chcialo".
Wizyte mialam umowiona na 11ta, zasiadlam wiec z Kindle w reku co by poczytac i nagle... zaskoczenie. Tuz po 11tej pielegniarka wola mnie do gabinetu.
Krystusie czy im sie cos w glowe zrobilo i teraz beda na czas??
Niemozliwe!!!
No dobra, od wejscia do gabinetu do bycia na czas w przypadku mojej onkolog daleka droga.
Pielegniarka zmierzyla mi cisnienie, ciutke podwyzszone w stosunku do mojego zwykle trupiego cisnienia, ale to pewnie dlatego, ze caly czas mialam palec na spuscie pistoletu, dlon na trzonku siekiery i oko na nozu, ktory spoczywal w torebce na wypadek gdyby pistolet i siekiera zawiodly.
Wspanialy usadowil sie w fotelu, odpalil komputer i zajal sie praca, ten typ zawsze pracuje.
A ja nagle wypatrzylam, ze z teczki z moimi dokumentami wyglada nic innego jak raport z ostatniego PET scan. Zalozylam okular, bo przecie bez okulara to slepam jak nic, wyjelam raport i zaczelam czytac.
-- Co Ty robisz?
-- Czytam raport z mojego ostatniego PET scan - odpowiedzialam spokojnie i zgodnie z prawda.
-- Zwariowalas????? Drzwi otwarte, przeciez ona moze w kazdej chwili wejsc!!!
-- No i co jak wejdzie? Przeciez to moj raport. A po za tym to ile razy ona tak szybko przyszla?
Moglibysmy sie tak przerzucac arguemntami, ale Wspanialy, ktory mnie juz zna za dobrze zrezygnowal z dalszej konwersacji na ten temat, co ja uznalam za bardzo sluszne posuniecie z jego strony, bo czytanie madrego bylo nie bylo raportu medycznego w czasie klotni z wlasnym mezem bylo ponad moja inteligencje:))
Wyczytalam to co bylo dla mnie najwazniejsze, czyli, ze oryginalna wielkosc guza lymphomy byla mniejsza niz 10cm, a to potwierdzilo tylko moje podejrzenia, ze Verka informacje o ewentualnej radiacji, o ktorej wspominala w lipcu to sobie z dupy wyciagnela, bo tak jej sie wydawalo bedzie brzmiala madrzej.
Teraz juz siekiera byla w pelnej gotowosci i pistolet odbezpieczony, bo nic mnie tak nie wkurwia jak glupie gadanie i nieogarnietosc Verki.
Wspanialy przewrocil oczami na tyle na ile plastry pozwalaly i milczal.
Czytalam dalej i doczytalam, ze cos tam jest z jakims thymus gland.
-- Co to jest thymus? - zapytalam Wspanialego.
-- Thymus to jest gruczol.
-- No dobrze, tyle to wiem, bo pisze tymus gland ale jak on sie po polsku nazywa?
-- A skad ja mam wiedziec jak on sie po polsku nazywa???
Faktycznie, skad ma wiedziec. Dalam sobie spokoj, odlozylam raport na swoje miejsce i ledwie zdazylam wrocic na lezanke jak przyszla Vera. Od poczatku mila i slodka jak miod, ona doskonale wie, ze mnie wkurwia.
Jak zawsze rutynowe pytania: jak sie czuje? doskonale, czy mam jakies problemy? nie mam zadnych.
Zerknela w moje papiery:
-- Zgubilas 2kg czy to jest zamierzone?
-- Tak, zamierzone i zamierzam zgubic jeszcze 10kg wiec prosze sie nie dziwic.
-- Acha... dobrze... dobrze.
Teraz przeszla do wyjasniania, ze ten PET to jest generalnie bardzo dobry, ze wszystko jest czyste, lymphomy na plucu juz nie ma, wezly chlonne pod pacha i na szyi po tej stronie gdzie byl guz tez czyste, czyli wszystko jest w porzadku.
Tylko...
Wlasnie to cos niejasnego na thymus gland i ona odbyla narade z radiologiem medycyny nuklearnej, jakims tam jeszcze specjalista i oni wszyscy twierdza, ze to jest nic, ale ona i dr. Wojtek (ten Polak specjalista od chorob systemu oddechowego) jednak sa za tym zeby sprawdzic.
-- Zadzwon do dr. Wojtka i on Ci wszystko wyjasni - dodala domyslajac sie chyba slusznie, ze jej wyjasnienia juz na mnie jakos mniej dzialaja:))
Wspanialy caly czas patrzyl na mnie i jakos dziwnie zaczal mrugac oczami ale ja sprytna jestem i wiedzialam, ze to nie z powodu plastra tym razem tylko daje mi sygnaly swietlne, zeby sobie odpuscic ten pistolet, siekiere i noz niech zostanie gleboko na dnie torebki.
Slowem "jeszcze nie teraz, to nie jest dobry moment".
No i zdjelam palec ze spustu, dlon z trzonka siekiery, doszlam do wniosku, ze moze naprawde nie warto.
W drodze powrotnej do domu Wspanialego zastala konferencja telefoniczna, ktora zadecydowal odbyc na lawce (tak, w Nowym Yorku sa lawki, tak zupelnie przy ulicach:))) a ja poszlam do domu, co by wiecej krokow nastukac jako, ze na dzis zapowiadali deszcz.
Zadzwonilam do dr. Wojtka, ledwie powiedzialam moje pelne nazwisko, ze wszystkimi literkami i nawet myslinkiem jak po drugiej stronie uslyszlam:
-- No nareszcie!!
-- Doktor mnie pamieta?
-- No jak nie? Pania caly szpital pamieta, ale czy moze byc inaczej?
-- Ale z tym calym szpitalem to doktor przesadza.
-- Troche przesadzam, ale oddzial pamieta. Ja caly czas pilnuje i konsultuje z dr. Veronika pani postepy. Pers sie dopytuje a i dr. Hall jak mnie widzi to pyta.
-- Dr Hall?? Ten przystojny dr Hall??
-- No prosze jak dr. Hall to zaraz radosc, ze ten przystojny Hall, a stary Wojtek to juz nie przystojny.
-- Oj tam zaraz nie przystojny, panu to sie przystojnosc nalezy za pochodzenie, ale przeciez to zrozumiale i chyba nie musze podkreslac.
-- No dobrze, niech i tak bedzie. To co Vera pani powiedziala?
-- W sumie niewiele, bo powiedziala, ze jak zadzwonie to pan mi wszystko wyjasni. Co to jest do cholery ten thymus bo zapomnialam sprawdzic?
-- Grasica, po polsku to grasica. Ja wiem, ze Vera pania denerwuje...
-- Ooo a skad pan to wie?
-- Bo mnie ona tez denerwuje, jest taka nieogarnieta, ale to dobry fachowiec. Jej ciagle brak tego amerykanskiego szlifu, moze sie jeszcze kiedys wyrobi... chociaz licho wie w tym wieku.
-- Tak tez mysle czasem, ale to wkurwiajace jest dla pacjenta.
-- Wiem. Ale widzi pani z ta grasica to jest tak, ze pani miala a technicznie jeszcze ma lymphome B-cells. Jesli cos byloby nie tak z grasica to moglaby byc lymphoma T-cells. Bardzo, ale to bardzo rzadko sie spotyka, zeby obie te lymphomy wystapily u tego samego pacjenta, ale zeby wykluczyc to ja jednak chcialbym sprawdzic. Nie mozna ryzykowac.
-- No coz jak pan chce, to chyba sprawdzimy, bo co ja mam tu do gadania.
I umowilismy sie na randke do sprawdzenia, niech sobie tam dr Wojtek wejdzie z ta swoja kamera obejrzy te moja grasice (brzmi jak gasnica), moze nawet uszarpnie jakis kawalek do badania.
Jak cza to czeba.
Termin?
No coz nie bede pisac o terminie, jedynie tyle, ze nie jest to juz natychmiast, bo ja mam w przyszlym tygodniu Tatka, dr Wojtek potem wyjezdza na 10 dni. Jak juz bedzie wiadomo co i jak, czyli jak beda wyniki to napisze, a narazie o tym nie mysle, bo i po co?
Chyba jedynie po to zeby sie denerwowac i podswiadomie dorabiac dupie uszy, a tego nie lubie.
Wspanialy dotarl wreszcie do domu, zdalam relacje z rozmowy z dr Wojtkiem.
-- Myslisz, ze tak bez odklejania plastra udalo by Ci sie podciac troche te luki zeby mi nie przyslanialy polowy swiata?
-- Pewnie sie uda, ale musisz siedziec spokojnie i bez ruchu, bo nozyczki sa ostre i z cienkimi koncami, wiec wiesz...
Siedzial grzecznie jak posag, udalo sie.
Troche posiedzielismy kazde przy swoim komputerze i nagle Wspanialy zapytal:
-- A co bedziemy miec na obiad?
-- Wyjelam rano pojemnik rosolu z zamrazalnika, zrobie lane kluski i bedzie obiad z glowy.
Wspanialy uwielbia rosol z lanymi kluskami, ktorych wczesniej nie znal, a ja kiedys zrobilam z lenistwa i tak mu posmakowaly, ze teraz mam z glowy.
-- A chce Ci sie robic te kluski?
-- Dzizas, pewnie, ze mi sie nie chce, mnie sie zawsze nie chce nic robic to chyba normalne. Ale jaki masz inny pomysl?
-- Mozemy isc na obiad.
-- Znow mam sie ubierac? - bo trzeba Wam wiedziec, ze juz siedzialam w domowych szmatach, czyli w szortach obcietych z dlugich kiedys dzinsow:)
-- Nie musisz sie ubierac, pojdziemy tylko za rog do wloskiej, tam mozesz isc tak jak jestes.
Szybko schowalam ten pojemnik z rosolem z powrotem do zamrazalnika, zeby sie nie rozmyslil, a rosol przyda sie na inny dzien kiedy tez mi sie nie bedzie chcialo. Takich dni jest co raz wiecej:)
No i poszlismy.
Wieczorem jak sie rozbieralam do spania, Wspanialy zauwazyl (po co ja mu te luki obcielam?) ze nie mam majtek pod tymi szortami.
-- Ty poszlas do knajpy bez majtek??
-- No przeciez mowiles, ze moge isc tak jak jestem, a ja pod domowe szmaty nie nosze majtek, zreszta jak znam zycie to Ty tez nie nosisz.
-- Masz racje, majtki trzeba oszczedzac - parsknal smiechem - tylko wiesz, jak by sie cos stalo...
-- Oj brzmisz jak moja mama "jak by sie cos stalo i musieli by cie z ulicy zabrac do szpitala". Skarbie powiedzialbys ze zylam tak intensywnie, ze nie mialam czasu majtek zalozyc.
I znow rechotalismy az do zasniecia z tych glupich majtek.
Jak to niewiele czlowiekowi do szczescia potrzeba?
Najczesciej wystarczy gola dupa:)))

54 comments:

  1. aaa, też tak mam, że mi się nie chce... Ale po MIEŚCIE bez majtek...?! :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po jakim miescie? Za rogiem chalupy:))) to raz, a dwa przeciez na ulicy nie widac, ze czlowiek nie ma majtek. Czy masz pojecie ile ludzi mijasz codziennie, ktorzy majtki oszczedzaja?

      Delete
    2. ja tera to będę na wszystkich podejrzliwie siem gapiła:P

      Delete
    3. A gap sie, na zdrowie jeno wyobraznie wczesniej wylacz:))

      Delete
    4. No nie wiem, jak lubisz to sobie mozesz wyobrazac jak to wyglada bez tych gaci, ale to zalezy raczej od wieku i stanu nadwagi osoby, ktorej sie bedziesz przygladac:))

      Delete
    5. ja się będę przyglądać tylko młodym, pięknym i umięśnionym w takim razie :)

      Delete
    6. Slusznie Jadowita, bardzo slusznie:)))

      Delete
  2. Reh reh reh reh reh :DDDD

    no a ławki to ja widziałam droga Pani, ale tylko że jedynie w parkach NY

    jeju, one na całym świecie sie tych rakowych czepiajom i doszukujom
    :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. A niech se sprawdzom jak kcom. Ja tam i tak wiem, ze nic tam nie znajdom:)))

      Delete
    2. ostatnio tyż miałam takie badanie
      i tyż wiedzioła ja, że nic nie znaleźli
      skont znajdom, jak nie ma??

      Delete
    3. This comment has been removed by the author.

      Delete
    4. Musialam sie wykasowac, bo mi sie nie tam podpielo gdzie trzeba.
      Za dobrze sie czuje, zeby mogli cos znalezc, wiec dam sobie na wstrzymanie. Jak bylam w szpitalu i czulam sie fatalnie to wiedzialam na 100% ze cos musza znalezc, ale teraz nie mam zadnych podstaw do obaw.

      Delete
    5. Wroce do tych lawek, bo mi sie omsknely:)) Nie tylko sa w parkach, na kazdym skwerku, a skwerek to wystarczy, ze trzy drzewa do kupy i juz jest lawka. Gdziekolwiek pracowalam, a praktycznie to pracowalam juz w kazdej dzielnicy Manhattanu wszedzie moglam wyjsc na swieze powietrze i zjesc lunch siedzac na lawce. Wystarczy kawalek wolnego placu nawet przed takimi sklepami jak Apple juz sa krzesla i ludziska wysiaduja dupska. Przypomnij sobie Broadway przy Times Square, przeciez to nie park, ale ulica zamknieta dla ruchu, pelno stolikow i krzesel, a teraz jeszcze wystawili tam stragany z jedzeniem. Przed Macy's to samo. Czesc przejsc miedzy ulicami w srodku budynkow ma tez tak zagospodarowane podworka, ale to przyznaje jest niewidoczne z ulicy i trzeba po prostu widziec. Muzea, przed kazdym masz gdzie usiasc.

      Delete
  3. O tak, gola dupa zawsze jest źródłem radości ;)

    ReplyDelete
  4. Medyczno-kosmetycznych spraw nie bede komentowac, co tu do komentowania? Ale pokomentuje te kluski lane ktorych nie zrobilas, bo ja iles razy sie staralam i nigdy, przenigdy w zyciu mi nie wyszly, caly rosol przez to zepsulam. A taki dobry byl... bo rosoly to ja dobre robie :-) Co ja zle robie? Ciasto probowalam juz i rzadsze i geste, i lyzeczka te kluski lalam i przez widelec tak jak byla tesciowa moja, i dupa za kazdym razem, jakies gluty mi wychodza i tyle. Jakas magia chyba potrzebna.
    A z gola dupa to ja chodze tylko w czasie upalu ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem czy jest jakas tajemnica w robieniu lanych klusek. Ja biore jajko i dodaje tyle tylko maki co jajko zabierze tak zeby powstala packa gestosci smietany i to wszystko.
      U mnie dopiero dzis pierwszy dzien spadla temperatura ponizej 20C wiec ciagle jest cieplo, dzis jest chujowo:))) Ale juz jutro ma byc 25 a w weekend nawet 28C. Ciagle sezon na gola dupe:)))

      Delete
    2. O! A ja durna zawsze dodawałam wody, co mi do tego głupiego łba strzeliło że do ciasta zawsze trzeba wody, przecież to tak jak makaron jest! I durna dodatkowo bo mogła wyguglować :-)))) a tak to sie ludzi po internetach pyta.
      U mnie sezon na gołą dupę się już skończył, ale i tak zdziwiona jestem że jeszcze w krótkim rękawku w offisie siedzę. Zeszkociłam się jak nic!

      Delete
    3. Musi sie zeszkocilas, ja sie zamerykanizowalam, ale mysle ze obu nam z tym dobrze:))

      Delete
  5. Strasza czlowieka, ale lepiej wiedziec i dzialac w razie czego, zamiast chowac glowe w piasek.
    Ja bez gaci chodzic nie mogie, bo mi sie szew od spodni w rowek wciska i przeszkadza. Wiec jak mnie z ulicy zgarna, nie bedzie wstydu :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dlatego ide bez szemrania na to dodatkowe badanie. Zawsze lepiej wczesniej niz pozno.
      A spodnie do takiego chodzenia nie moga byc opiete:)) Tam wiesz, musi byc troche luzu:)))

      Delete
  6. No to czekamy na dobre wyniki!
    :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. No czekamy, ale ze czekanie raczej dlugie, bo oboje z dr jestesmy zajeci to sobie tym glowy nie zawracamy:)

      Delete
  7. Oplułam monitorek :) Dobrze, że szybką chroniony, to szast, prast i po bólu. A u nas już jesień, ogrzewanie włączają i przymrozek już był :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo my sie narazie cieszymy, ze wylaczylismy klimatyzacje i mozna spac przy otwartym oknie. Chociaz podejrzewam, ze na weekend klima wroci, ale to juz koncowka.

      Delete
  8. jak to dobrze wiedzieć, że nas więcej chodzi po świecie z tymi siekierami w torebce i bez majtek

    ReplyDelete
    Replies
    1. O jak dobrze Klarko:))) A niektorzy jak widzisz sie dziwia, ze tak mozna, pewnie, ze mozna:)))

      Delete
  9. Ja kiedys pojechalam autem do sklepu w spódniczce takiej przed kolanko. Nie pomyślałam tylko ze moze byc widac czego nie mam pod spódnicą przy wysiadaniu...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Futti, umarlam:))))))))))))))))))) Absolutnie bijesz na glowe wszystkie nasze przypadki oszczedzania majtek:)))))))))))))))
      W stanie wojennym przyszla do nas bardzo zaaferowana sasiadka a ze przyszla z drugiego budynku to oczywiscie w futrze, Dopiero jak moj ojciec pomogl jej zdjac futro to sie zorientowala, ze nie ma spodnicy:)))))
      A ze sprawa byla z tych niecierpiacych zwloki to przesiedziala nakryta kocem :))))
      Ta tez byla aparatka.

      Delete
  10. W NY cieplutko, a w Poznaniu wczoraj w nocy było -1! Ale za to w dzień całkiem ciepło, a zapowiadają, że będzie jeszcze ładniej :) Mnie nieustająco dziwią Twoje relacje z lekarzami. Takie tam swobodne rozmówki, a nawet obgadywanko :) kolegów po fachu... Wiem, że Ty to się z każdym dogadasz, więc może i w Polsce by Ci się tak udało, ale chyba jednak nie. U nas lekarze trzymają pacjenta na dystans, nie ma mowy o spoufalaniu się i luźnych gadkach-szmatkach, i w ogóle o jakimkolwiek przedłużaniu rozmowy/wizyty ponad niezbędne minimum. Takich relacji z doktorem mogę Ci tylko zazdrościć.

    ReplyDelete
    Replies
    1. -1 to juz naprawde zimno, nawet biorac pod uwage, ze to w nocy. U nas w nocy najnizsza do tej pory bylo 14C. Jest naprawde cieplo i fajnie, bo nareszcie nie ma wilgotnosci.
      A z lekarzami to ja mysle, ze amerykanscy lekarze sa bardziej wyluzowani, ale tez jak juz czlowieka znaja. Pamietam jak w szpitalu romansowalam z nimi i zwlaszcza ci mlodzi to zupelnie nie wiedzieli jak sie zachowac. Z jednej strony obowiazuje etyka zawodowa, z drugiej baba posuwa takie pierdoly, ze leb urywa, a z trzeciej baby maz siedzi i ani okiem mrugnie:))))
      Dopiero po kilku dniach sie przyzwyczaili, ze ja jestem wariatka i tyle:)))
      Dr Wojtek jest Polakiem, rozmawiamy po poslku, wiec on tez moze sobie pozwolic na wiekszy luz.
      Nie lubie sztywnych ludzi, nie lubie takiej atmosfery "jestem wazny" jak nie moge zartowac, to raczej mi taki doctor nie lezy i konczy sie na jednej wizycie. Wlasnie ten dermatolog, u ktorego bylismy ze Wspanialym jest taki co to stal w kolejce po tytuly i na humor zabraklo czasu.
      No ale wazne, ze Wspanialego skierowal gdzie trzeba, raz do roku moge go przezyc, ale gdybym miala go czesciej widywac to juz by nic z tego nie bylo.
      Mnie ten luz w relacjach jest potrzebny, jako pacjent czuje sie bardziej komfortowo z kims z kim moge pozartowac, wtedy wiem, ze moge zapytac o kazda pierdole. No i co wazniejsze dla mnie, ja nie biore mojego zycia tak smiertelnie powaznie i nawet o chorbach to lubie pogadac zartem.

      Delete
    2. Może coś jest na rzeczy z tą zmianą zachowań lekarzy przy dłuższej znajomości. Jak mnie po pół roku wypisywali ze szpitala, to już praktycznie każdy szpitalny doktor mnie zaczepiał i ze mną żartował (ale nie z tych, którzy mnie "prowadzili" - Ci jakoś mniej byli skorzy do swobodnych rozmów czy flirtów ;) ). A zmiana niepodobającego się lekarza wcale łatwa nie jest, bo albo się idzie prywatnie do poleconego specjalisty i wtedy wszystko jedno czy jest miły czy nie - liczą się kompetencje, albo czeka parę miesięcy na wizytę w ramach państwowej służby zdrowia i w takim przypadku też nie zmienia się lekarza "bo jest niemiły", bo to oznaczałoby kolejne parę miesięcy czekania na wizytę u innego. Raz tylko trzasnęłam dzrwiami w gabinecie: jak mi pani dr (z państwowego przydziału) powiedziała, że skoro mam raka, to po co jej głowę zawracam z kręgosłupem (zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa) - i tak nie ma co mnie leczyć... - takie historie też się u nas zdarzają, niestety. Opisałam zresztą tę sytuację na stosownym portalu w necie - ku przestrodze dla innych potencjalnych pacjentów.

      Delete
    3. Agnesk, serio mowiac to tym lekarzom tez nie jest latwo, bo nie z kazdym pacjentem da sie zartowac i musza byc ostrozni. Sa chorzy, ktorzy nie tylko chorobe biora bardzo serio ale i cale zycie. Ja biore zycie na wesolo i choroby tez, tak po prostu mam.
      A tej babie co Ci powiedziala, ze skoro masz raka to nie warto Cie leczyc, to chyba bym jednak dala z liscia przed trzasnieciem drzwiami.
      Dobrze, ze o tym napisalas, ludzie powinni wiedziec. Ja tez napisalam o tym konowale, ktory mnie chcial leczyc sprayem do nosa jak mialam w plucach ponad litr wody.

      Delete
  11. Oj Star, masz taki sam zapał do kuchni jak ja- co prawda dziś koło południa wymodziłam tzw. gulasz z kurzych udek, ale gdy w porze obiadowej odkryłam,że musiałabym coś jeszcze w charakterze wypełniacza do niego dorobic - wyciągnęłam z zamrażalnika pizzę hawajską i upiekłam.
    Z tego co wiem nt. czerniaka, to dobrze, że to poszło "powierzchniowo" a nie w głąb. Co do grasicy- u dorosłych jest ona już organem szczątkowym, po prostu zanika mniej-więcej w wieku kilkunastu lat. Ale raz na ileś tam przypadków bywa tzw. grasica przetrwała i czasem może się "znowotworzyc".
    Bo tak ogólnie jeśli idzie o guzy śródpiersia to częśc z nich tworzy się z gruczołów limfatycznych a są i takie, które tworzą się właśnie z grasicy. W naszym wieku usunięcie grasicy nie daje żadnych przykrych konswekwencji, natomiast usunięcie jej u dzieci bardzo zaburza ich rozwój.
    Musiałam ostatnio nieco podciagnąc się z "nowotworzenia" żeby zadawac swojej endokrynolożce mądre pytania. Mam nadzieję, że do marca opanuję więcej materiału z tej dziedziny (5 marca mam badania i wizytę kontrolną).
    Miłego dla Was;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, Ty to juz mozesz za doktora robic, serio z taka wiedza. Ja nie zglebiam tematu dopoki nie musze, do dzis wiem tylko, ze mialam/ oni twierdza ze ciagle mam N-H lymphoma typu B-cell ale podtypu czy tam jakowychs markerow to juz nie znam.
      Tak samo teraz, chca niech sobie obejrza te grasice, a co im bede zalowac:)))

      A do kuchni to jak mam zapal to wchodze rano i nie wychodze do poznej nocy. Takie dni tez miewam, zreszta musze, bo gotowego to juz nic nie kupujemy, a wiec od pieczenia chleba po krecenie lodow wszystko od podstaw robie w kuchni sama.
      Jak juz koniecznie mi sie nie chce i wyzarlismy zapasy zamrozonych wczesniej dan (to sie jeszcze nigdy nie zdarzylo:))) to wole isc do sprawdzonej knajpy.

      Delete
  12. Ja z rozpędu poszłam kiedyś do pracy w spódnicy,ale bez majtek...:p
    Koleżanka do dziś pyta jak tam u mnie z majtkami :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. an3czka dobrze ze ci sie spodnica nie podwinela po toalecie co sie czasem zdarza :))

      Delete
    2. Musisz Aneczko kolezanke nauczyc, ze majtki trzeba oszczedzac:))

      Delete
    3. Lamio, nie mogla sie zawinac, bo zwykle to sie zawija o majtki wlasnie:))) Bez majtek czlowiek bezpieczniejszy:P

      Delete
    4. tu masz racje Star
      pod warunkiem ze spodniczka nie na gumkie:))

      Delete
    5. Lamia, spódnica była długa,ale cały czas śmiałam się pod nosem,bo wydawało mi się.że wszyscy to wiedzą...:p

      Delete
    6. Wysłałam niechcący....
      Star, teraz to i ja wiem,że czasem warto majtki oszczędzać;)))

      Delete
  13. Ta goła d(...) to w ramach kontinuum wczorajszego, jak sądzę:)))?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Errato, gola dupa to u nas jest stale kontinuum:)))

      Delete
  14. świat się wokół dupy kręci ;P
    ♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Slusznie prawisz Viki, ciesze sie, ze powoli wracasz:***

      Delete
  15. Nic nie kumam z tymi lymphomami, B/Tcellami, ale mniejsza o kumanie - sadze, ze skoro medyczne sprawy nie sa az tak pilne wobec innych - to już dobra informacja.
    Bez majtek (facetowi przynajmniej) trochę niewygodnie, bo się majta to i tamto. Bez majtek to tylko spanie. No - nie tylko tak naprawdę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mariusz, ja z lyphomami tez niewiele wiecej kumam, nie widze potrzeby zawracania sobie tym glowy. Kcom se popaczec to niech se paczom. Ja tam swoje wiem, czyli nic mi nie jest.
      Wspanialy jest miszczem chodzenia bez majtek, nie wiem moze mu sie nie ma co majtac:)))
      Spanie obowiazkowo bez szmat, ale to wiemy:)

      Delete
  16. E tam, nie chce Ci się coraz częściej gotować :) Ten rosół w zamrażarce sam się nie zrobił :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozo, bo ja mam takie dni, a nawet czasem weekendy, ze wpadam do kuchni i nie wychodze az nagotuje zapasy na miesiac:))) Ja mam taki love/hate stosunek do gotowania. Uwielbiam gotowac, ale nienawidze robic tego codziennie.

      Delete
  17. Jak sie nie zaloguje przed wcisnieciem "publish" tak moj komentarz diabli biora. Zawsze. A ja i tak ciagle zapominam, ech skleroza

    W tematach medycznych jestem zielona i nie kumam o co biega, liczy sie dla mnie tylko, ze jest DOBRZE. Tego sie trzymajmy a jak chca dodatkowe badania, to rob, nie zaszkodza.

    W temacie "wardrobe malfunction" to znam rodzinna historie mojej sp. babci, ktora ponoc poszla kiedys do pracy bez....spodnicy. W ogole da sie tak? No pewnie tak....

    Aaa i "lawki" znow na tapecie?;)))))) Bardzo mnie to slowo smieszy i mam duzo skojarzen.....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z czasem sie przyzwyczaisz ze trzeba sie najpierw logowac, cierpliwosci:)))
      Ja kiedys poszlam do pracy w domowych klapkach i to tutaj w NYC, nawet nikt nie zauwazyl:)))
      A z lawkami oczywiscie, ze masz skojarzenia, preciez wiesz, ze w Toronto nie ma lawek:)))))))))))))))) Na pewno nie przy wiezy;)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...