Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, October 14, 2014

Jak wiatr zawieje czyli wariatkowa ciag dalszy

Na czym to skonczylam?
Acha, wiec Wspanialy wrocil w niedziele wieczorem, zdruzgotany psychicznie bo mial ogromna ochote rozmawiania. Nie ma sie co dziwic przez dwa dni nie mial chlopina okazji pogadania i slyszenia ludzkiego glosu.
No to zjedlismy obiad i pogadalismy.
W czasie pogaduszek opowiedzial mi jak to NZ co chwile budzila Y bo akurat miala ja ochote przepytac na okolicznosc... ulubionego koloru, albo jak to opatulala ja szpitalnym kocem mimo, ze Y uparcie ten koc przez sen zrzucala.
Ani Wspanialy, ani A nie mieli odwagi interweniowac, bo przeciez obydwaj wiedza, ze... ona wie lepiej. No to siedzieli i grzecznie patrzyli na ten cyrk.
Jednak jak bedac na zakupach (Y potrzebowala jakichs tam elementow odziezy na dluzszy pobyt) NZ wpadla na pomysl, zeby zakupic jej koszulke z napisem "rowerem przez Wirginie" to A nie zdzierzyl i powiedzial, ze owszem koszulka moze byc dowcipna, ale to raczej nie ten rodzaj dowcipu.
Koszulke zostawila w spokoju jednak z komentarzem, ze nie maja poczucia humoru.
Y w niedziele czula sie juz lepiej, opuchlizna malala, mogla juz pic i przelykac takie produkty jak galaretka a wiec powoli szlo ku lepszemu.
Przed wyjazdem Wspanialy powiedzial, ze jak bedzie potrzeba to on oczywiscie przyjedzie pomoc w transporcie, bez wzgledu na to kiedy by ten transport mial miec miejsce. Nie zdobyla sie nawet na najmniejsza reakcje, ale tez Wspanialy nie spodziewal sie reakcji.
Jedynie jak uslyszala, ze on i A wracaja do NYC to natychmiast zaczela poszukiwania hotelu dla siebie, bo "przeciez ona nie pozwoli na to, zeby jej tu dokwaterowano jakichs obcych".
Nikt nie probowal jej tlumaczyc, ze dokwaterowanie obcych jest niczym w porownaniu z faktem, ze w chwili obecnej ma zakwaterowanie na terenie kampusu, 3 minuty drogi do szpitala i kosztuje ja $10 za noc, a hotel moze kosztowac plus minus $100 za noc.
W koncu to jej decyzja, jej pieniadze, co komu do jemu...
Wczoraj rano ja poszlam w znachory i akupunktury, Wspanialy zostal w domu.
Tuz po 11tej dzwoni do mnie i mowi, ze Y zostanie wypisana ze szpitala w srode, w zwiazku z czym on pojedzie do Wirginii we wtorek.
-- Jak to zostanie wypisana? A co z rehabilitacja?
-- NZ juz zaklepala pobyt w osrodku rehabilitacyjnym gdzies w NJ w okolicy gdzie ona mieszka.
-- No dobrze, ale jak to ma byc z transportem? przewieziecie ja samochodem?
-- Nie, jest mozliwosc przewiezienia ambulansem, oczywiscie ma to kosztowac $2 400 plus jakies tam jeszcze drobne dodatki, ale zamknie sie w granicach $3 000. Zgodzilem sie na pokrycie polowy, bo przynajmniej w ambulansie bedzie miala pielegniarke, wiec niech sobie NZ jedzie razem z nia tym ambulansem a ja pojade za nimi jej samochodem.
-- Dobrze, nie ma sprawy - powiedzialam bo i co moge powiedziec.
Osobiscie uwazam to za kretynski pomysl, ale osobiste uwagi zostawiam dla siebie w tym przypadku.
Wspanialy juz kupil bilet, oczywiscie na ostatnia chwile kosztuje to wiecej, ale chuj tam $135 to nie majatek, malo tez nie, ale nie warte komentarza. I tak taniej niz samolot na ostatnia chwile.
Niech jedzie.
Wyjedzie we wtorek, dotrze tam poznym wieczorem, zatrzyma sie w towarzystwie "obcych" i rano wyrusza. Skoro juz NZ tak zadecydowala i nawet wszystko zaklepala, szpital wyslal juz wszystkie dokumenty do instytutu rehabilitacji to znaczy sprawa jest dograna na 100% i nie ma co wiecej kombinowac.
Zanim wrocilam po moich znachorach ok. godziny 15ej to juz rozmawiali kilka razy i wszystko bylo dograne, on przyjezdza, ona bedzie w ambulansie razem z Y i pielegniarka, on bedzie jechal za nimi jej samochodem, a z NJ wroci pociagiem do domu.
Gra muzyka i nawet sa fanfary...
Hmmm... nie bardzo i nie za szybko z ta muzyka...
Bo miedzy 15ta a 17ta bylo jeszcze dwa telefony, ze moze jednak wypisza ja we wtorek, ale na wtorek to juz Wspanialy nie zdazy, bo musialby samolotem albo swoim samochodem, a bilet na pociag juz kupiony. Na wszelki wypadek Wspanialy zyczyl sobie, zeby jak jej sie cos odmieni w te lub tamte strone to zeby zadecydowala ostatecznie nie pozniej niz poludnie we wtorek.
Rozsadne to bo przeciez nie pojedzie chlop do Wirginii po nic i nie majac biletu powrotnego nie bedzie szedl z buta.
Po drugiej rozmowie odlozyl telefon spojrzal na mnie i mowi:
-- Ona chyba jest czlowiekiem?
-- Ze niby CO???? - zapytalam inteligentnie.
-- No bo sie rozplakala na koniec rozmowy...
-- Oj, oj kochanie ja bym sie tak z tym czlowieczenstwem nie spieszyla... cos musi za tym stoi tylko jeszcze nie wiemy co.
-- Nie badz taka negatywna, wiesz ona tam siedzi od czwartku i ma prawo byc na tyle zmeczona, ze wyszedl z niej czlowiek...
-- Masz swieta racje, nabieram wody i zamykam paszcze... - powiedzialam i pomyslalam sobie, ze przeciez moge tak z zamknietym pyskiem poczekac na rozwoj wypadkow.
Ilez mnie to kosztuje? Nic.
Tuz przed 19ta Wspanialy poszedl po drobne zakupy, wrocil i juz od drzwi wiesci:
-- Ty jestes naprawde jakas czarownica, znow mialas racje.
-- Umowmy sie, ze ja mam zawsze racje - rzucilam focha i dodalam - co teraz nowego?
-- Mam nie przyjezdzac, ale zapytala czy moge pokryc polowe kosztow jej noclegow w hotelu.
Normalnie dostalam ataku smiechu i nie moglam przestac rechotac.
-- Powiedzialem, ze hotel byl jej decyzja i nie mam zamiaru partycypowac w kosztach - ciagnal dalej Wspanialy.
-- A to trzeba bylo jeszcze powiedziec, ze skoro masz nie jechac, to niech ona zwroci za bilet, ktory teraz mozna tylko psu w dupe wsadzic.
-- Nie przyszlo mi to do glowy.
Wiadomo, do glowy Wspanialego takie rzeczy nie przychodza, to trzeba miec moja glowe:))
Bylismy juz w lozku, godzina 21:37 dokladnie jak zadzwonil telefon.
Odebral, pogadal i zanim otworzyl gebe to mu przerwalam:
-- Jednak chce zebys przyjechal, prawda?
-- No tak.
-- Mam nadzieje, ze wiesz, ze to nie jest ostateczna decyzja - wymamrotalam ukladajac sie do snu.
-- Tak myslisz?
-- Nie mysle, wiem!

Dziwne, ale dospalismy spokojnie do rana, bez zadnych zaklocen, a przeciez wampiry w nocy grasuja, to moze jednak jest tam troche czlowieka;)
Godzine temu, o 7:28 wyslala esesmana: "nie przyjezdzaj dam rade sama" na co Wspanialy odpisal "OK szczesliwej podrozy".
-- Nie jade...
-- Szzzz nie mow nic, do poludnia jeszcze jest duzo czasu, decyzja moze jeszcze ulec zmnianie kilka razy.
Popatrzyl na mnie z wielkim znakiem zapytania w oczach, to wyjasnilam:
-- Ona po prostu testuje jak wysoko podskoczysz za kazdym razem jak ona rzuci haslo "skacz".
-- Ale ja to robie dla dobra Y tylko i wylacznie...
-- Ty o tym wiesz, ja wiem, ale dla niej to jest nic wiecej niz kolejna gra.
-- A ja liczylem na to, ze ten wypadek moze choc troche zmienic nasze relacje na bardziej ludzkie, pozytywne...
-- Niepoprawny z Ciebie optymista skarbie. Taki duzy chlopczyk a jeszcze w bajki wierzy.
Zostalo 3 godziny do poludnia.
Jak obstawiacie???
Mnie sie tylko przypomnialo jak przed weselem Y Wspanialy sie strasznie stresowal, ze bedzie musial z nia rozmawiac i uzgadniac jakies koszty. Ja mu wtedy doradzilam, zeby jej powiedzial, ze on sie na weselach nie zna i z gory zgadza sie na wszystko co one obie ustala i zeby mu tylko przeslala rachunki z ostateczna cena a on pokryje polowe.
Oczywiscie ze go wtedy wyruchala na dodatkowe prawie 1000 dolarow, ale to bzdet w porowaniu ile sobie chlopisko nerwow zaoszczedzilo.
Ta sama metode przyjal teraz.
Nie dyskutuje tylko sie na wszystko zgadza ze stoickim spokojem.
I chyba to ja najbardziej wkurwia...
Tym razem tez podpowiedzialam, zeby jednak chcial ten rachunek, bo cholera ja wie, czy nie przewiezie Y samochodem a zarobi na ambulansie... z nia nigdy nic nie wiadomo.



46 comments:

  1. O ja pier... prawdziwe wariatkowo!
    A Wspaniały to Anioł nad Anioły :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo, on jak on, ale masz pojecie jaka ze mnie anielica na tym tle???

      Delete
    2. Ty Star jesteś wyjątkowa, już to mówiłam nie raz i nie dwa :)
      Podziwiam Twój spokój i poczucie humoru, które Cię nie opuszcza niezależnie od sytuacji :)

      Delete
    3. Olgo, bo ja sie juz dawno nauczylam, ze przejmowac sie warto tylko tym co mozna jakos naprawic. NZ sie nie da naprawic, wiec niech sobie zyje jak chce, mnie to ani ziebi ani grzeje:)

      Delete
  2. Zaplułam ekran;-)))) 21:37 mówisz.... symboliczna godzina ... chwila śmierci papieża JP2... nie wiem czy ma jakieś znaczenie dla ciągu dalszego tej historii, ale ja bym nie wykluczyła ;-)))))))))
    A tak poważnie, to ja bym na miejscu Wspaniałego uprzedziła NZ, że chce dostać rachunek za transport Y ambulansem.. I to nawet nie o tę kasę chodzi, ale żeby kretynka nie próbowała kombinować i przewiozła Y jak trzeba, a nie samochodem osobowym. Jak Wspaniały ja uprzedzi, że chce fakturę, to może też uprzedzi durne pomysły.
    Skoro Wspaniały jednak nie jedzie, to jak NZ sprowadzi swoje auto?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, ja juz sie tylko smieje, bo wiesz na poczatku jak zaczelam miec okazje widziec czy tez slyszec jej wystepy to najpierw nie moglam uwierzyc ze tak mozna, potem mnie wkurwialo, a teraz siedze sobie jak w pierwszym rzedzie teatru i pacze jak mi sie komedia przed oczami rozwija:)))
      W ukladzie, ze Wspanialy nie jedzie to ona musi jechac za ambulansem i sama prowadzic swoje auto. No chyba, ze wpadnie na pomysl transportu auta przez jakies sluzby ale niech nie liczy na to, ze Wspanialy za to zaplaci.
      Ja tylko mam nadzieje, ze jadac za tym ambulansem ona sama nie spowoduje zadnego wypadku, w koncu miedzy nami mowiac ma prawo byc niedospana, zestresowana itp.

      Delete
    2. No to czemu głupia cipa nie chce skorzystać z pomocy Wspaniałego?
      Chyba, że rzeczywiście usiłuje naciągnąć Wspaniałego na 1500$ czyli połowę ambulansu, a w rzeczywistości chce Y wieźć swoim autem. Ale za cos takiego to bym ją zaj.....ła.

      Delete
    3. Zante to NZ to krzyzowka Matki Boskiej z Joanna D'Arc, czyli z jednej strony ona "pokaze swiatu, ze to ona jest jedynym odpowiedzialnym rodzicem, dzieci zostaly niepokalanie poczete. Z drugiej jest bohaterka i meczennica, sama da rade calemu swiatu, ale tez nie pozwoli temu swiatu ani nikomu o tym zapomniec:)))
      Opowiesci o tym wypadku i wszystkim co sie teraz dzieje beda krazyc po rodzinie i znajomych do usranej smierci, a potem bedzie o tym odpowiednia adnotacja wygrawerowana na jej nagrobku.
      Kochana ja tez myslalam kiedys, ze zajebac i miec spokoj, ale wykombinowalam, ze sie nie kalkuluje, bo jednak odpowiadala bym za zajebanie czlowieka... nie warto.

      Delete
  3. Ojaciezpierdole,nie na moje nerwy .
    A z tym przewidywaniem sytuacji to my blizniaczki chyba tak juz mamy,mnie tez nie raz przydarzylo sie prorokiem byc:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga bo to przekracza wszelkie mozliwosci ludzkiej wytrzymalosci. Tego nawet najswietniejsi autorzy kryminalow by nie wymyslili:))
      Czarownice jestesmy:))) I dobrze nam z tym:P

      Delete
  4. Star,ale wiesz, czy ktoś już Ci mówił, ze Ty też jesteś Aniołem??? mnie by poniosło...ale jak wspomniałaś o weselu Y, to czy jej mąż nie powinien sie zająć żona w nieszczęściu? czy coś mi umknęło...w każdym razie - niech dziewczę zdrowiej, bo Was ta NZ wykończy:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Basiu, ja jestem aniolem ale na tle NZ to latwo byc aniolem:)) Y jest w separacji z mezem, nikt nic nie wie jak zawsze, wiec wiesz... zreszta znajac Toma to tez by uciekl zeby nie miec do czynienia z NZ. Kiedys do mnie powiedzial, ze w zyciu nie widzial czlowieka, jak jego tesciowa, doslownie powiedzial "star, ta baba to 98% wscieklosci i zawisci".

      Delete
    2. jesteś tak w ogóle, i wszczególe, i pod każdym innym względem:)) a nie na jakimś wyblakłym tle! Zdrowia dlaY, bo inaczej Wspaniały może odlot zaliczyć!

      Delete
  5. Ona jest rzeczywiscie nienormalna... Ale to tak jakbym swojego bylego chlopa slyszala - nie, nie teraz, albo dobra, albo nie, albo jutro, albo wcale, a dlaczego cie nie ma, kuuurwa! Dlatego ja go tak ta patelnia bym bez leb :-)
    A po co ten Wspanialy z nia tak dyskutuje? Pozytywnych ukladow mu sie zachcialo... A po co? To od dawna wiadomo ze lepiej gowna sie nie rusza bo bardziej smierdzi. Dzieci malych nie maja, nie musza sie widywac. Alez ten biedny chlop byl przez nia zaszczuty, skoro nawet po tylu latach mu nie do konca przeszlo...

    ReplyDelete
    Replies
    1. A Ty tez wypisujesz takie brednie:))) Wspanialy z nia nie dyskutuje, on wie ze nie wolno, to ona mowi a on tylko grzecznie przytakuje i zgadza sie z tym co ona orzekla:)))) Ty myslisz, ze po 30 latach to on ma odwage sie odezwac???
      Pewnie ze to nie przeszlo do konca i nigdy nie przejdzie... ja sobie zdaje z tego sprawe, dlatego czasem podpowiadam i wlasnie podpowiadam "nie dyskutuj, zgodz sie na wszystko co ona chce" bo tak latwiej i zdrowiej.
      Brak malych dzieci nie wyklucza okazjonalnych spotkan w tym samym towarzystwie, wiesz i tak sie dziwie, ze wnuki nie obchodza podwojnie urodzin, bo przeciez mozna, jedne dla nas i drugie dla calej reszty ... moze jeszcze na ten pomysl nie wpadla, wiec jest narazie jak jest:)))

      Delete
  6. Dom wariatów i to do kwadratu:))! Nasz szczęście to długo już nie potrwa.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wszystko kiedys mija, nawet najdluzsza zmija:))

      Delete
  7. To ja się dołączam do grona czarownic, mój M zawsze mi mówi,że wszystko wykrakam :p a ja to poprostu wiem i tyle :)))
    A tak w ogóle to podziwiam Cię Star, bo mnie taka sytuacja to rozpierdziela od samego czytania,a Wspaniały to chyba ma nerw wyszarpany :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie NZ juz dawno przestala rajcowac:)) Wspanialy, ma na pewno nerw nadszarpniety jak musi z nia miec do czynienia, a teraz kima spokojnie, w koncu caly ten cyrk zafundowal mu dwa dni wolne od pracy, wiec korzysta:)

      Delete
  8. Cyrk prawdziwy. Ty to spisuj, to się na super płaczliwą telenowelę będzie nadawało. Zwroty akcji i te uczucia głównej aktorki. Już to widzę, chociaż takich nigdy nie oglądałam. Zarobisz na tym....
    Oby tylko Y z tego wyszła obronną ręką i głową.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No ja Cie prosze:)) Musialabym naprawde juz nie miec o czym pisac. Nie sadze zeby NZ zaslugiwala na wiecej mojej uwagi niz dostaje teraz, a to i tak za duzo. Naprawde sa przyjemniejsze obiekty to tematow:)))
      I wlasnie najwazniejsze zeby Y wyszla z tego z najmniejszym uszczerbkiem na zdrowiu.

      Delete
  9. Replies
    1. Rybenko, do tego dodaj
      kiedy??
      i kto??
      i z kim???
      bo tu szybko wątek się traci

      Delete
    2. Rybcia przeciez to czytelnicy mieli obstawiac:)))

      Delete
    3. cienszki... kopnij go w doope zeby sie szybciej skonczyl:))

      Delete
  10. Że skomentuję po swojemu: ojapierdolę... Szacun dla Ciebie, Star, ja puściłabym mowę... Wiem, wiem, niepotrzebnie, ale zawsze mówię, co myślę :D Jesteś Wielka, jako i Wspaniały... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, ale nie moge puscic mowy w sprawach rzeczy, ktore mnie nie dotycza ani nie wplywaja na moje malzenstwo czy tez zycie. No i jeszcze mowe trzeba miec do kogo puscic, gadanie do sciany to strzepienie jezora po proznicy:)))

      Delete
  11. Hej Star! Ja tak z innej beczki. Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Tak jak Wspaniały mam zawsze nadzieję, że w takich nieprzyjemnych okolicznościach "ta druga była strona" się uczłowieczy. Niestety, jestem naiwna. Siły życzę dla W. choć ma jej widzę dużo ( w przeciwieństwie do mnie). Dobrze, że ma Ciebie, a ja mam M. Ściskam. Gekon.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gekon, ja tez jestem optymistka, ale Ty i Wspanialy to wierzycie w Utopie:)))

      Delete
  12. O ludu! Nie no- ja wiem, że szkoda nerwów itd., ale NZ to na pewno nie byłaby na moje nerwy, gdyby przyszło mi z Nią, chociażby przez takiego Wspaniałego obcować. Że też Jej się chce tracić energię i czas na takie zmiany zdania. Ciężko to raz coś ustalić i się tego trzymać? A czy Y. wie, że tata raz jedzie, raz nie jedzie, za chwilę znowu jedzie?! Star- jesteś wielka, że tak to znosisz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, to tez nie obcujemy:) Tylko w wyjatkowych sytuacjach jak ta. Czy Y wie? Nie mam pojecia, ale domyslam sie, ze nie.

      Delete
  13. Ten Wspaniały to Cię chyba co noc po stopach całuje jak śpisz..:-D Wasza Zona to jakieś tsunami emocjonalne - :-O

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie moze calowac, bo ja mam laskotki:))) A NZ to jest typowy control freak, wiec ona musi bo sie udusi.:))

      Delete
  14. To nie jest na moje nerwy.
    Wazne ze Ty i Wspanialy tworzycie zgrany i kochajacy sie duet.
    Nota bene kiedys uslyszalam z ust pewnego X ' nie wiedzialem co to znaczy zyc normalnie dopoki nie spotkalem Ciebie' a ja sie dluuugo zastanawialam o co mu chodzi, przeciez to normalne zyc normalnie dzien za dniem, bez napadow roznej masy, ale ja raczej nie przyciagam furiatow itp.
    Zdziwilam sie tylko cierpliwoscia jaka wykazywal.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lamio, tak to jest wlasnie. Dopoki czlowiek zyje w jakies idiotycznej sytuacji to tego nie widzi. Wspanialy tez myslal, ze ma udane malzenstwo, a ze nie wolno mu sie bylo odzywac, czy np. smiac, albo zartowac to po prostu sie do tego przyzwyczail.
      Teraz przyzwyczail sie do czegos diametralnie innego.
      Na pewno takie "momenty" kiedy jednak musi miec z nia jakis kontakt sa dla niego stresujace, ale wie, ze co kolwiek by sie nie dzialo to wroci do domu i ma spokoj.
      Ja z kolei podchodze do tego na luzie i wylapuje "humor" bo przeciez to lagodzi stres jaki ona mu funduje, przeciez nie bede sie wkurwiac i podsycac tego co ona juz robi. Tym bardziej, ze wkurwianie sie nic nie da.

      Delete
  15. O rety, w serial się wciągnęłam i czekam następnego odcinku. To pojechał czy jednak nie???

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie pojechal i juz jest koniec imprezy:))) Raczej nie bedzie dalszych odcinkow z NZ w roli glownej, bo gra sie skonczyla, chyba, ze znow nam jakis przypadek losowy cos zgotuje.

      Delete
  16. Najwazniejsze, ze Y dochodzi powolutku do siebie.
    Star, ja Cie prosze, Ty ksiazke napisz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tiaaaa ksiazke:)))) Ja calkiem powaznie rozwazam mozliwosc postawienia NZ pomnika, ale zeby ksiazke to chyba nie:)))

      Delete
  17. O zesz !!!A jak się wyklują jeszcze efekty moich dwóch fluidow to się horror zrobi. Stardust - naprawe nie gotujesz się w srodku?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mariusz, byl czas, jeszcze jakies 7 lat temu, ze sie gotowalam. Teraz mam absolutna zlewke. A po co mam sie gotowac? zeby spelnic jej marzenia? bo jej o nic wiecej nie chodzi tylko wlasnie o to, zeby ktores z nas wybuchlo.
      Z tym tylko, ze nam taki wybuch w niczym nie pomoze, a moze powaznie zaszkodzic zdrowiu, ona sie nie zmieni, ona nie zacznie myslec innymi kategoriami, ona juz do konca pozostanie soba.
      A ja sie mam wsciekac? Nie warto.
      NZ wlasnie 7 lat temu wykrecila numer, ktorym wkurwila najbardziej mnie, nie Wspanialego ale mnie i tu przedobrzyla.
      Bo od tamtej pory ja zapowiedzialam, ze nigdy w zyciu nie pozwole na to zeby sie sytuacja powtorzyla, zapowiedzialam to tak Wspanialemu jak i Tatkowi. Rozebralam na czynniki pierwsze cala sytuacje i powiedzialam, ze od tej chwili to ja przejmuje kontrole.
      I wierz mi bez wzgledu na to co ona jeszcze moze wymyslic, ja jestem przygotowana.
      Ja to nie Wspanialy, on zrobil sobie z wariatka dwoje dzieci, ktore tez sie jej boja jak ognia, oni wszyscy troje w jakims sensie ponosza tego konsekwencje bo zadne z nich nie ma na tyle jaj zeby powiedziec STOP.
      Moja sytuacja jest zupelnie inna, ja musze jedynie dbac o to zeby mi z meza nie zrobila wariata takiego jakim ona jest.
      A to jest latwe, bo to juz nie jest ten sam Wspanialy, z ktorym ona sie rozeszla 15 lat temu.
      On juz wie co znaczy wolnosc:))))
      A o te dwa Twoje fluidy to sie nie martw na reszcie bedzie musiala siedziec na miejscu, czyli doslownie kiblu i z zamknieta geba:))))

      Delete
  18. A ja to sobie myślę, że na ostatnią chwilę to Wspaniały i tak będzie musiał grzać, albo już nie zdąży i tamta focha walnie. No nie może być tak, że powiedziała i kropka :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Joanno, Wspanialy nigdzie nie pojedzie, bez wzgledu na to ile fochow ona teraz moze walnac, czy nawet jak by zaczela ziac ogniem:)))
      Ten show juz sie skonczyl, teraz ona przysle kopie rachunkow do wgladu, on wysle czek na polowe i najprawdopodobniej w weekend pojedziemy odwiedzic Y w instytucie gdzie bedzie miala rehabilitacje.
      Tu nie ma ostatniej chwili, na ostatnia chwile to mozna skoczyc do sasiadki po sol ale nie z NYC do Wirginii:)))

      Delete
    2. Ufff, no to dobrze w takim razie, bardzo dobrze :)

      Delete
    3. Nawet tacy jak Wspanialy maja gdzies granice wytrzymalosci. Ostatnia szansa zeby pojechal byla wlasnie wczoraj w poludnie, od tamtej pory NZ jest zdana na siebie, ale ona to lubi, nic jej nie bedzie:))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...