Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, October 15, 2014

Mydlo, powidlo i masc na pluskwy

Jak sam tytul wskazuje bedzie to notka o wszystkim, a ze takie o wszystkim ciezko zatytulowac to jest jak jest. No to jedziemy:

NZ zadzwonila do Wspanialego z najnowszymi wiadomosciami.
Transport Y z Wirginii zostal przelozony na jutro, ze wzgledu na pogode, ponoc mieli jakies deszcze i cos jeszcze. Nie wazne, natomiast wazne jest, ze jednak ubezpieczenie zaplaci za transport. Podobno A (syn Wspanialego) zadzwonil do ubezpieczenia i w rozmowie wyszlo, ze skoro Y jest ciagle pod opieka lekarska w szpitalu daleko od miejsca zamieszkania i wymaga rehabilitacji, ktora z kolei jest zaklepana blizej miejsca zamieszkania to ubezpieczenie zaplaci za transport.
Jest to dobra wiadomosc, bo w sumie zaoszczedza nam troche forsy, ktorej nikt nie ma w nadmiarze.

Nie wiem co jest nie tak z pogoda w Wirginii, ale wiem, ze ja sie wczoraj przeprosilam z klimatyzacja, moze nie dlatego, ze jest bardzo goraco, ale jest cholerycznie wysoka wilgotnosc. Za cholere nie moglam spac, nie pomogly otwarte okna i dwa wiatraki. Bardzo mi sie nie chcialo, ale wstalam pozamykalam wszystko i wlaczylam klimatyzacje, dopiero wtedy moglam spac jak czlowiek:)

Mam kupe roboty i to takiej jakiej nie lubie...
No dobrze, nie smiejcie sie, bo wiadomo, ze ja zadnej roboty nie lubie, ale ta jest wyjatkowo upierdliwa.
I juz nie moge odkladac z dzis na jutro, z jutra na pojutrze itd.
No nie da se tak.
Trzeba sie skupc na tyle zeby sie nie zesrac, a jednak zakasac rekawy i chociaz.... zaczac.
Jak sie nie zacznie to nic z tego nie bedzie, wiadomo.
I nie pytajcie co to za robota, na czym polega, bo to duzy projekt i narazie nie puszcze pary z pyska:P

To ide pracowac.

60 comments:

  1. Ja zawsze powtarzam - nie pracuj za ciezko, robota nie zajac! Trzymam kciuki zeby sie wszystko dobrze poukladalo.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, to jest robota do ktorej ja sie zabieram jak jez do jebania, wiec wiesz kiedys trzeba chociaz zaczac.

      Delete
  2. no to miłej pracy, mnie moja wkurza, ale staram sie mobilizować

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie kazda praca wkurza, a i z mobilizacja mam problem:)

      Delete
    2. hehehe :) ileż my mamy wspólnego :) :)
      najgorzej jest zacząć - potem jest z górki i człowiek się wkręca. Ale te piersze chwile, keidy trzba sobie poweidzieć: tak, to własnie, kurwa, teraz! - rzeczywiście są najgorsze.... ja też przed taką górą roboty stoję, robiąc ciągle coś zastępczego, a termin mi leci..... potem znów będę siedzieć po nocach, bo termin święta rzecz, i płakać, i przysięgać sobie, że "nigdy więcej"... i tak całe życie :) od pierwszej klasy szkoły podstawowej :) :)

      Delete
    3. oj, jak ja to znam hmm najgorzej zacząć :))) muszę się bardzo mobilizować do takiej konkretnej robótki :P
      Powodzenia Star :*
      Ale liczymy na jakąś podpowiedź...:P

      Delete
    4. Alusia, Aneczka ja nawet jak zaczne to potrafie zostawic w polowie rozpierdolone i zajac sie zajeciem zastepczym. Taka zdolna jestem:)))
      Nawet nie chce o tym myslec... na sama mysl mnie wszystko boli:))) lacznie z kolanami, bo one chyba pomagaja w mysleniu:))))

      Delete
    5. Kolana to od roboty Cię bolą:p
      Ja też mam różne jazdy :)
      Star :*

      Delete
  3. powodzenia Star! :*
    ale ciekawość wzbudziłaś, nie ma co :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nic nadzwyczajnego, ale jak wyjdzie co sie pewnie stanie nie wczesniej niz na koniec roku to napisze.

      Delete
  4. zgrywasz stare filmy na cyfryzację:))
    albo robiz zdjeciowe porzondki!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nieeee to, to zrobia po mojej smierci:)))

      Delete
  5. Dobre wieści! :) Do roboty, Star, nie leń się kobito! :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gosianko, ale Len to moje drugie imie:)))

      Delete
  6. Do końca roku to ja umrę z ciekawości,ale znając Ciebie to długo nie wytrzymasz i za kilka dni pewnie wyjawisz tajemnicę.Mam rację?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kasiu, to nie jest tak. Na blogu przeciez nie pisze o wszystkim co sie dzieje w moim zyciu, tajemnice sa zawsze i niektorych nigdy i nikt nie pozna:)

      Delete
  7. Star bombki na choinko robisz :DD ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z dwojga zlego chyba bym wolala te bombki:D:D

      Delete
    2. rzeczywiście, skojarzenie było logiczne, skoro na koniec roku mają się ukazać efekty :)
      jeszcze może, Hanka, pracować nad bajeranckimi opłatkami :) :)

      Delete
    3. Alusia, Ty naprawde myslisz, ze oplatki to moja branza:)))))

      Delete
    4. nie, nie naprawdę, tak sobie dywaguję :) wymyślam najbardziej abstrakcyjne opcje :)

      Delete
    5. Alusia dostajesz zloty medal!! Ta opcja jest najbardziej abstrakcyjna:)))

      Delete
    6. dziekuję :) czyli jak zwykle w abstrakcjach jestem najlepsza :)

      Delete
  8. Ciekawam strasznie, więc zrób co masz zrobić wcześniej może choć trochę i się pochwal:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sollet a co to znaczy "wczesniej" bo ja nie znam tego slowa, chyba nigdy nie musialam uzywac:P

      Delete
  9. Star, jak ja to lubie: cos wiem, ale nie powiem. :P
    dzem z musztarda dla mojego fscipstwa i wrodzonej ciekawosci. :P

    skupie sie na tym darmowym transporcie. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lolu bo tu nie ma o czym bic piany... gdybym likwidowala tutejsze zycie i przeprowadzala sie na Galapagos to byloby ciekawe i na pewno bym nie wytrzymala, ale to co musze zrobic nie jest tak ekscytujace;))))

      Delete
  10. Ja ZAWSZE taka prace zaczynam od przerwy:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lamio, alez to chyba obowiazek zaczac od przerwy... ja sobie nie wyobrazam inaczej...
      przerwa... telefon do kolezanki.... sprawdzenie poczty..... teraz cos przegryzc.... ooo akurat leci ulubiony program w tv.... co z tego, ze nagrywam, przeciez moge obejrzec na zywo.... teraz kawa by sie przydala.... pograc w Tetris... isc na spacer...
      Upsss juz wieczor a robota jeszcze nie zaczeta:)))))))))))

      Delete
  11. "Praca raz odłożona, odkłada się sama dalej" ;)
    Dobrze skoro masz wenę to nie ma co psuć natchnienia. Strasznie to ciekawe co piszesz o nowym projekcie, ale skoro cicho szaaa to trudno.
    Pozdrowienia dla Wspaniałego i powodzenia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelko, alez tak:)))
      Moja sie juz sama odklada przez prawie 5 miesiecy:)))
      Weny nie mam, ale kuzwa juz nie mam wyjscia tylko sie musze kopnac w doope i cos zaczac robic.

      Delete
  12. Duzy projekt i tajemnica.... Hm...
    No, a z tym ubezpieczeniem to bardzo dobre wieści.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mariusz, to ubezpieczenie nas wszystkich mile zaskoczylo. A to taki maly myk, ze jak pacjent jest nieruchomy i pod opieka szpitala a musi byc przewieziony blizej miejsca zamieszkania to sie nalezy. Tym bardziej, ze pobyt na rehabilitacji potrwa kilka tygodni.
      Kto by to wyczail jak nie prawnicy:))))

      Delete
  13. Ty tak mowisz ze nie lubisz tej roboty ale chyba jak skonczysz to bedzie satysfakcja gwarantowana :-) Ja to nie wiem, chybabym sie nie wziela teraz za nic, za leniwa jeste.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A wiesz ze ja mam takie satysfakcje gleboko w odwloku?
      Wole nic nie robic i nie miec satysfakcji... ino czasem sie nie da;////
      Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr................
      Jak bys myslala, ze chociaz zaczelam, to sie mylisz:)))

      Delete
    2. Moja krew buehuehuehue....
      Ale jak juz tam kiedys zaczniesz, bo na pewno zaczniesz, dupa Cie bedzie swierzbila co to z tego moze wyjsc przeciez, to daj znac jak skonczysz. A ja sie i tak nie moge doczekac co to takiego. Ech, to nam wszystkim dalas do myslenia.

      Delete
    3. Niestety, to nie tego typu robota:))) Zupenie nie jestem zaniteresowana efektem, zeby mnie efekt krecil to musi byc cos zupelnie nowego, a tu akurat dupa mokra:)))

      Delete
  14. Eeeeee,robota nie chuj,moze stac nawet tydzien;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Swiete slowa Mago, jak zawsze:)))
      Moja stoi juz cos ok. pieciu miesiecy:))))))))))))))

      Delete
  15. Oj jak ja Ciebie rozumiem. Mam tocka w tocke tak samo. Robota lezy odlogiem a ja....czytam ksiazki:))))
    A ciekawosc i mnie zzera:)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ale Ciebie to niech ciekawosc nie zzera, bo Ty akurat wiesz:)) Tylko zapomnialas, rozmawialysmy o tym przeciez.

      Delete
    2. Aaaaaaa to to? wydawalo mi sie, ze mowilas, ze tymczasowo nieaktualne? No to trzymam kciuki za ochote na robote;)))

      Delete
  16. Tajemnicą wielką powiało, będziem śledzić.
    U mnie mówimy: robota nie zając, to nie ucieknie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zadna tajemnica, jak nie lubie robic tak samo nie lubie o tym pisac:)))

      Delete
  17. U mnie zadna robota nie lezy odlogiem /smiech/, a tej ktorej nie lubie... to z czasem polubie /smiech/!
    Jakos nie wierze, ze czegos nie lubisz /smiech/!
    Serdeceznosci
    Judith

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, kochana Judith jest wiele prac, ktorych nie lubie i nie jestem w stanie zmusic sie do lubienia, no len patentowany i tyle:)))

      Delete
  18. No to trzymam kciuki, żeby wszystko poszło z górki;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miska, zeby poszlo z gorki to najpierw trzeba ten kociol na gorke wepchnac, a ja wiesz... piasek w rekawach:)))

      Delete
  19. Ja tak akurat nie mam. Wolę zrobić, nieważne, lubię, nie lubię, nie ma zmiłuj. Zrobię, a potem mam dużo wolnego :) I to mnie przy życiu trzyma :D
    Ale za Ciebie trzymam kciuki, żeby Ci lekko szło :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo kochana a nie wyszlabys za mnie za maz? Obiecuje, ze bede mila i nawet moge gotowac:)))

      Delete
  20. Ty klimę włączasz, a my intensywnie palimy w piecu! Dziś na zewnątrz 6 stopni w porywach do ośmiu...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgaga sie nie goraczkuje, klima byla tydzien wczesniej, a od wczoraj pluje zabami:))

      Delete
  21. Z pracą mam podobnie, a najlepiej poszłabym na rower i zapomniała o wszystkim!
    Powodzenia i fajnie, że udało się wydobyć kasę z ubezpieczenia na ten transport. Gratulacje!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja jestem mistrzem w wymyslaniu sobie zajec zastepczych, byle tylko nie robic tego co trzeba:P

      Delete
  22. Hurtem skomentuje serial z udziałem Waszej Żony.
    Dobrze, że wspaniały dostał od losu Ciebie. Może mu to jakoś wynagrodzi ten czas, który przeżył z tamtą kobietą.
    Żeby nawet w obliczu poważnych problemów ze wspólnym dzieckiem odstawiać taki cyrk, to trzeba być albo niespełna rozumu, albo jakimś wyjątkowym potworem.
    A co do prac lubianych lub nielubianych to nie urodziłam się ze szmatką od kurzu w łapkach, ale też nie lubię żyć w bałaganie. No więc sprzątam :D Teraz to najbardziej nie lubię tych prac, których nie mogę już zrobić samodzielnie i muszę kogoś prosić o pomoc.
    Pozdrawiam i życzę sukcesów przy nielubianej robocie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, balagan mi raczej nie przeszkadza:) Nie cierpie brudu, ale od tego mam Wspanialego. Mieszkanie tak zupelnie wymuskane byloby dla mnie przerazajace, nie potrafie zyc w muzeum:)))
      A NZ no coz jest jaka jest. Ja tez mysle, ze naturalnym odruchem rozwiedzionych rodzicow w obliczu takiego wydarzenia jest wspolny front, no ale...

      Delete
  23. Witaj Star,
    Ta robota to jakaś bardzo ważna, bo minęło sześć dni a Ty nie piszesz:))
    Mam nadzieję, że w końcu ją skończysz i powiesz nam o co chodziło.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj Teniu, jakie skoncze? Ja jeszcze nie zaczelam:))))
      Ale za to zrobilam juz pierdyliard innych drobiazgow, ktore nikomu do niczego nie sa potrzebne:)))

      Delete
  24. Replies
    1. Dzieki Chwilko, wszystko jest jak powinno byc, tylko lenia mam tym razem rowniez do pisania, ale juz skrobnelam co nieco:))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...