Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, October 11, 2014

Najnowsze doniesienia z Wirginii

Nic sie tam w sumie nie dzieje, wiadomo - weekend w dodatku swiateczny i tak bedzie az do wtorku.
Wspanialy jak zawsze pojechal ze swoim pracowym laptopem, wiec moglby tam siedziec tak dlugo az Y bedzie mogla wrocic do NYC, ale wlasnie dzwonil i stwierdzil, ze wraca w niedziele.
Ma dosc przebywania w towarzystwie swojej bylej, a teraz Naszej Zony:)))
Oczywiscie NZ zaczela juz w piatek swoje gierki.
Pamietacie jak pisalam, ze w czasie tej wieczornej rozmowy Wspanialy prosil ja, zeby go na biezaco infomowala o tym co sie dzieje?
No wiec juz w piatek wysylala informacje do swoich kolezanek, do A i jego zony ale nie do Wspanialego, o czym on oczywiscie nie wiedzial do czasu kiedy I (synowa) przyslala mu kopie jednej z informacji. Widocznie tez I napisala do NZ lub zadzwonila i moze nawet zjebala babsko bo wreszcie zaczela wysylac kolejne wiadomosci rowniez dla Wspanialego.
Ale to jeszcze malo, bo te jej kolezanki to jakies bzdziagwy niedorobione, bo po kazdej informacji wysylaly podziekowania, zyczenia zdrowia dla Y itp. i to wszystko dostawal rowniez Wspanialy.
Idiotki nie potrafily wyslac odpowiedzi tylko do niej tylko wysylaly do calej listy, tym sposobem Wspanialy mial taki ruch telefoniczny jak nigdy w zyciu.
Bezmyslnosc nie boli i ponoc nawet nie jest choroba.
I to sa ludzie w wiekszosci z wyzszym wyksztalceniem(!!) uchowaj mnie Borze przed takimi kalekami umyslowymi.
A teraz jak juz Wspanialy jest na miejscu to sa kolejne atrakcje.
Mowi, ze ona lata po calym szpitalu jak by jej ktos pieprzu do dupy nasypal, a latac nie ma po co, bo w weekend nic sie nie dzieje poza tym co sie musi dziac.
Juz wykombinowala, ze ona zabierze Y do domu, bo przeciez nie pozwoli zeby operowali ten policzek tam jak ona nie zna tam zadnego doktora.
Jest w tym duzo racji, bo wiadomo, ze wszyscy chcemy zeby to bylo zrobione porzadnie i nie zostawilo duzego sladu. Ale to nie znaczy, ze mozna ja sobie ot tak zabrac.
Y jest ciagle na kroplowkach, w wiekszosci czasu spi lub jest nieprzytomna, owszem wie, ze jest w szpitalu, ze miala wypadek, ale nic z tego wypadku nie pamieta.
Moze chodzic i z pomoca matki lub pielegniarki chodzi do lazienki, bo odmawia uzywania basenu, wcale jej sie nie dziwie, nie ma nic chyba gorszego niz szpitalny basen.
Moze siedziec, ale to nie znaczy, ze moze siedziec kilka godzin w samochodzie.
No ale wariatce nie przetlumaczysz, ona wie swoje.
Pytalam jaka jest atmosfera miedzy nimi na co Wspanialy powiedzial:
-- Jak zawsze, ona nie mowi do mnie tylko gdzies obok mnie i bezosobowo.
Nie komentowalam tego, ale tak sobie mysle, ze moze ona ma jakies polskie geny:))) w koncu to tam sie czesto mowi "niech wezmie, poda, moze by chciala... "
Dobra, zarty na bok.
Szpital jest tuz obok a nawet w zasadzie na terenie campusu studenckiego i tam tez dostali noclegi.
Wyglada to tak, ze w trojke maja do dyspozycji cale dwu-sypialniowe mieszkanie, nie ma innych sa tylko takie i NZ byla przez pierwsza noc sama, bo powiedziala, ze przyjezdza jeszcze dwie osoby wiec zamiast dokwaterowac ja do kogos obcego dali jej to mieszkanie. W kazdej sypialni sa dwa jednoosobowe lozka.
Wspanialy i A sa w jednej sypialni, NZ w drugiej, musza niestety dzielic kuchnie i lazienke.
Z kuchnia nie ma problemu, bo nie korzystaja, ale lazienka to juz wielkie hallo:)))
Ja po prostu pekam ze smiechu jak on mi to opowiada, bo to naprawde jest smieszne i tragiczne jednoczesnie:)
Jak przyjechali i powiedziala im o tym mieszkaniu, zaprowadzila ich tam, dala klucz i powiedziala, ze jak sie chca odswiezyc po podrozy to niech korzystaja z lazienki teraz, bo ona wraca do Y na sale szpitalna.
-- Kochanie a jak bedziesz chcial skorzystac z lazienki w nocy to ona tez wyjdzie z tego mieszkania zeby nie byc tam w czasie kiedy Ty jestes w lazience? - przerwalam mu opowiesc.
-- Nie wiem, ale sie powaznie zastanawiam czy nie kupic ziplocka zebym mial gdzie sikac, na wszelki wypadek.
No mowie, ze wariatka.
Ja sie juz przyzwyczailam, ale na poczatku to mnie wkurwialo to jej idiotyczne zachowanie i czasem mialam ochote wziac na bok i powiedziec:
-- Opanuj sie idiotko przeciez byl czas, ze robilas mu loda, a teraz nie stac Cie na zwykle "dzien dobry"?
Nigdy tego nie zrobilam, moze szkoda, ale nie sadze zeby to wiele pomoglo, ten typ jest niereformowalny:)
Podobno (bo ja w to nie bardzo wierze) Wspanialy zdobyl sie na odwage i powiedzial w pewnym momencie:
-- Tena jesli zwracasz sie do mnie to uzywaj mojego imienia, jak mowisz w proznie to ja nie reaguje. Najwyzszy czas zebys sie nauczyla mowic do mnie tak jak ja mowie do Ciebie a nie gdzies obok.
Najbardziej stresujace jest to dla A, bo przeciez jako syn nie bedzie sie wtracal, ale miec takich dwoje za rodzicow to nic przyjemnego.
-- Ty uwazaj bo jak ona sie nauczy mowic do Ciebie to jeszcze zrobi zasadzke w lazience i Cie zgwalci, w koncu narzeczony po roku juz spierdolil to wiesz lepiej uwazaj - zazartowalam.
-- Wiem, ze zartujesz, ale nawet mnie nie strasz!! A ten narzeczony to madry chlop rok mu wystarczylo zeby sie z tego wymiksowac. Jak ja z nia przezylem 30 lat?...
Zanim zdazylam gebe otworzyc szybko dodal:
-- ... wiem, wiem poddalem sie calkowicie zdalnemu sterowaniu i gdyby ona nie chciala rozwodu to by mna sterowala do dzis. Juz mi tego nie wypominaj, raz to zrobilas razem z ojcem i wystarczy.
No to zgodnie z zyczeniem juz mu tego nie wypominalam:)
Ale uwaga, uwaga!!!
Jak przystalo na cywilizowanych ludzi poszli w trojke na obiad, razem i nawet siedzieli przy tym samym stole - zapytalam na wszelki wypadek, bo wiem, ze z nia nigdy nie wiadomo.
I w czasie obiadu Wspanialy powiedzial, ze nie sadzi, zeby Y mogla wyjsc na poczatku tygodnia, bo nie wypisza jej dopoki nie bedzie miala pelnej swiadomosci i dopoki jest na kroplowkach.
Owszem moga nic nie robic z tym policzkiem, poza tym, ze maja zdjecia, kreg szyjny jest  zabezpieczony kolnierzem, ale to nie znaczy, ze ona moze wyjsc, wsiasc do samochodu i odbyc kilkugodzinna podroz.
-- To jak Ty sobie to wyobrazasz, ja nie chce zeby tutaj robili cos z tym policzkiem? - oburzyla sie NZ.
-- Wiem, ze nie chcesz i ja tez wole zeby to bylo zrobione w NYC, sam mialem szyty nos dwa tygodnie temu i jak widzisz juz prawie nie ma sladu. Mozna skorzystac z tego samego chirurga pod warunkiem, ze nie bedzie trzeba nic robic z koscia. A nawet jak trzeba cos robic z koscia to wazne zeby ostatnie szycie robil dobry doktor, ktory sie zajmuje chirurgia kosmetyczna.
-- Ja mam swoich lekarzy!! - warknela.
-- Dobrze, ze mama ma swoich lekarzy, ale oni sa albo w NYC albo w NJ a my teraz rozmawiamy o ewentualnym transporcie. Szpital ani ubezpieczenie nie zaplaci transportu i dlatego ojciec ma racje, ze trzeba poczekac az Y bedzie gotowa na podroz - wtracil sie A.
Zamilkla na chwile wiec Wspanialy kontynuowal:
-- Mysle, ze nie ma sensu zebysmy tu siedzieli wszyscy. Ty nie pracujesz i jesli mozesz to zostan, ja i A wrocimy do NYC a jak juz bedzie wiadomo kiedy mozna ja przewiezc to ja przyjade pociagiem i wrocimy w trojke Twoim samochodem, ktory juz tu jest. Wtedy ja moge prowadzic a Ty z nia bedziesz siedziala z tylu i bedziesz sie mogla nia opiekowac. Bedziemy mogli przystanac jak zajdzie potrzeba i gdyby sie cos dzialo to nie bedziesz sama.
-- Ja to musze przemyslec - powiedziala.
-- Przemysl, nikt Ci tego nie broni, ja w kazdym badz razie wracam z A. I nawet gdyby sie okazalo, ze Y moze wyjsc w poniedzialek czy wtorek, co wiesz, ze jest malo prawodopodobne to ja przyjade. Daj tylko znac.
Juz nie bylo reakcji.
Tylko pozniej ponoc powiedziala:
-- To bardzo ladnie ze strony Star, ze pozwolila Ci tu przyjechac na weekend.
-- Moze i ladnie, ale nasze malzenstwo nie jest oparte na pozwalaniu czy zabranianiu sobie nawzajem, po prostu robimy to co powinnismy robic i tyle. Ale dziekuje i powtorze - odpowiedzial Wspanialy.
A do mnie dodal:
-- Ja tam nie zostane ani minuty jak A wraca to ja z nim. Jak bede mial przyjechac jeszcze raz to przyjade, jakos sie na to przygotuje psychicznie, ale teraz mam juz dosc.
Mowcie co chcecie, ale ten Wspanialy to jest zloty chlop, ja bym nie wytrzymala i chyba wyrwala babie leb z plucami.
Swoja droga ciekawe czy kupil ten ziplock:)))



64 comments:

  1. Ufffff.....Toż to trzeba być aniołem, żeby to wytrzymać!
    :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo to co opisalam to naprawde nic. Wierz mi, nie chce o tym wszytkim pisac, bo i tak beda tacy co pomysla, ze jako druga zona obrabiam dupe tej pierwszej. Nie mam ani ochoty, ani potrzeby obrabiac jej dupy, wrecz przeciwnie gdyby to ode mnie zalezalo to nawet bym ja na swieta zaprosila, w koncu to matka dzieci mojego meza. Ale nie da sie, za jasna cholere nie da sie z tym typem nawet rozmawiac.
      Jak czasem mysle o tym wszystkim to sie zastanawiam czy ten Wspanialy to nie jest jakims aniolem w ludzkim ciele.
      Ja sie wkurwialam przed tem, teraz ignoruje ja zupelnie, serio to moglabym przejsc przez nia jak przez dziure w plocie, po prostu nie widze, nie slysze, a nawet jak koniecznie musze slyszec, to ucinam natychmiast. A on to wszystko znosi z taka nabozna wrecz nieludzka cierpliwoscia.

      Delete
  2. Coraz bardziej mi sie Twój Wspaniały podoba! Ma świętą cierpliwośc. A to zdanie wygłoszone przez niego pod koniec Twego posta stawiam na podium jako kwintesencję udanego, zgodnego małżeństwa - "nasze malzenstwo nie jest oparte na pozwalaniu czy zabranianiu sobie nawzajem, po prostu robimy to co powinnismy robic i tyle"! Ale mądry z niego człowiek Star! Nie dziwię się, ze nazywasz go Wspanialym!***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olenko, w tym czlowieku nie ma za grosz nerwa:)) zadnej wscieklosci, zawisci, to zywcem chodzaca dobroc i cierpliwosc. Do tego stopnia, ze czesto musze sama siebie rugac zeby tego nie przestac widziec i doceniac.

      Delete
  3. A wiesz na pewno, że NŻ tego loda robiła? ;-))
    Jak o niej piszesz no to wyobraźnia tworzy jakiś jej obraz i jakoś to robienie loda całkiem całkowicie mi nie pasuje ;-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, nie wiem, bo i skad mam wiedziec, ale mam za soba dwa nieudane malzenstwa, rozmawiam z innymi kobietami i jakos mi tak wychodzi, ze nawet najbardziej wsciekla baba, w najbardziej nieudanym malzenstwie ma kiedys chwile slabosci i chociaz jednego loda ukreci:)))
      Jesli to zrobila, to powinnam podziekowac, ze nie ukrecila doslownie i nie wyrzucila:D:D

      Delete
  4. Oboje Wspaniali jesteście :*
    Trzymam kciuki za Y...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Joanno, dziekuje. Mam wrazenie, ze jestesmy po prostu... chcialam napisac "normalni", ale to chyba nie odpowiednie slowo;))) No tacy jak jestesmy:)))

      Delete
  5. A co to jest ten ziplock? Pierwsze slysze? To jakas amerykanska "kaczka" do szczania, czy cus w ten desen? :)))
    Czy tej kobiecie nie miesci sie w glowie, ze na odwiedzenie wlasnego dziecka po wypadku nie trzeba pozwolenia drugiego wspolmalzonka?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pantero, ziplock to plastikowa torebka, w ktorej mozna zamrazac produkty spozywcze, jest zamykana na taki plastikowy zamek stad nazwa ziplock. Jest szczelna, nic z takiej torby nie wycieka i sa powszechnie uzywanie rowniez np. do pakowania roznych produktow na piknik, albo kanapki dzieciom do szkoly, najpierw papier sniadaniowy a potem ziplock.
      Nie wiem czy ona wie i co ona wie, ona moze nawet nie zauwazyla, ze to dziecko po wypadku to ma juz 36 lat.

      Delete
  6. a ile lat jom cierpiał ten Wspaniały?
    nie ma ubutków na psychice po tem?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybenko, cierpial jom 30 lat i oczywiscie, ze to narobilo spustoszenia w psychice. Teraz po 12 latach juz jest duuuuzoooo lepiej, ale jeszcze ciagle ma momenty kiedy wracaja cienie i duchy tamtych doswiadczen, bardzo rzadko, ale jeszcze sie zdarza.
      Jaki by tu podac przyklad tak na szybko?
      Wspanialy potrafi przepraszac, ze sie spoznil na obiad bo pociag utknal i stal przez pol godziny. Logicznie jest to bez sensu, przeciez gdyby wyskoczyl z tego pociagu i szedl pieszo to by sie spoznil jeszcze wiecej. On te logike rozumie, ale i tak przeprasza, bo przeciez nie daj buk ja czekalam.
      A my wiemy, ze ja nawet jak czekam, to przeciez nie z nosem przy szybie okiennej ale siedze przed kompem i stukam:)))
      On ma wieczne poczucie winy bo tak mial wmowione, ze wszystko co sie dzieje zlego lacznie z deszczowa pogoda to jest jego wina.
      Ja wiem dlaczego on mial mieszane uczucia przed tym wyjazdem, bo gdzies tam w glebi mu sie kolacze, ze ona pewnie i za ten wypadek obwini jego.
      Nie pytaj jak, w jaki sposob? bo jak bardzo wydaje sie to niemozliwe i nielogiczne tak jednak jest prawdopodobne.

      Delete
    2. to sie nawet naukowo nazywa toksyczny zwiazek
      dobrze, ze uszkodzenia daja sie zaleczyć, ale jak się ma Star za partnera :P

      Delete
    3. Rybciu, nie przypisuje sobie zadnych zaslug, po prostu jestem soba i widocznie ten uklad akurat dziala. Nie lubie robic afery z niczego, a to glownie z czystego lenistwa:))

      Delete
    4. nie wydajesz mi się leniwa
      ja musiałam dojrzeć i się nauczyć
      i tez nie robiea afer z niczego ale jak coś, to chowajcie sie narody!!

      Delete
    5. Ja mysle, ze wszyscy jakos dorastamy i dojrzewamy idac przez zycie. Tobie udalo sie to w jednym zwiazku, z jednym partnerem, ale mysle, ze oboje dojrzewaliscie rownolegle. Ja z kolei wiem, ze gdyby nie poprzednie zwiazki, ktore mnie wiele nauczyly, nie byloby Wspanialego. Ja w czasie tamtych malzenstw dojrzewalam wlasnie do tego zeby umiec docenic co mam teraz.
      Wczesniej na pewno bym nie umiala:)))

      Delete
  7. No właśnie jak on wytrzymał z nią 30 lat? Pewnie NZ jest zazdrosna o to ,że Wy stworzyliście tak wspaniały i ciepły związek.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kasiu, ja nie wiem o co ona jest zazdrosna, przeciez gdyby ona nie chciala rozwodu to nie byloby naszego malzenstwa i Wspanialy ciagle bylby jej mezem. On by sie nigdy w zyciu nie odwazyl nawet pomyslec o rozwodzie.
      Rok temu, na urodzinach wnuczki przedstawila calej rodzinie swojego przyjaciela, przyjaciel byl tez kilka miesiecy pozniej na urodzinach wnuczka. Naprawde wszyscy odetchnelismy z ulga, ze moze teraz cos sie zmieni... no ale rok pozniej juz przyjaciela nie ma.
      To jest atrakcyjna wizualnie kobieta, no ale ten charakterek... kto przy zdrowych zmyslach wytrzyma?

      Delete
  8. Zastanawiam się skąd takie typy jak NŻ biorą się na tym świecie...W sensie psychologicznym.
    Nadal myślę o Was, a w szczególności o Y, a także NŻ - żeby tylko nie utrudniała spraw.
    :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelko, nie wiem skad sie biora, to sie chyba trzeba takim urodzic. Jest chyba niemozliwoscia nauczyc sie takiego zachowania.
      Ja juz nie marze o tym zeby ona nie utrudniala, bo to sie nigdy nie stanie, ale zeby chociaz swoja glupota nie narobila jakichs szkod.
      Szczescie, ze Y jest dorosla 36-letnia kobieta i matka w swietle prawa nie moze jej wypisac z tego szpitala na wlasna odpowidzialnosc i widzimisie. To jest jedyne co pozwala mi w miare spokojnie spac.

      Delete
  9. Poczytałam wstecznie, poczytałam obecnie i powiem Ci, że ja to myślałam, że takie NZ to tylko w Bold and Beautiful są, a tu czarownica na miotle jako żywo w Wirginii z inklinacja do powrotu do NJ. Jesoo ja ostatnio lądowałam w Newark, mam nadzieję, że tym się nie można zarazić droga kropelkową. Oraz dobre myśli ślę ;*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dreamu, na szczescie zarazic sie tym nie mozna, bo wiesz ja dwa razy w roku (urodziny wnukow) ja widze, czasem nawet musze powiedziec dwa slowa, jak ostatnio kiedy byla wyjatkowo mila i powiedziala "star wygladasz swietnie a jak sie czujesz?"
      Zdobylam sie na usmiech i powiedzialam "dziekuje czuje sie rowniez swietnie" i tanecznym krokiem zeszlam z pola razenia.
      Byl czas, ze chcialam ja oswoic, tak normalnie jak kobieta kobiete, chcialam zeby dzieci mialy jakis psychiczny komfort w tych spotkaniach. Nie dalo sie.
      Teraz unikam jak ognia piekielnego i schodze z drogi... po co sie denerwowac?

      Delete
  10. Star pokłony dla Was za tą spokojność,a w szczególności dla Wspaniałego, bo miał z nią kontakt bezpośredni, że tak powiem:p
    Takie osobniki to ja bym w kosmos wysłała...
    Kochani dużo siły i miłości dla Was oczywiście ♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aneczko, wierz mi z roznymi typami mialam w zyciu do czynienia. Mialam kiedys na stanie dwie "pierwsze zony" ale z kazda z nich mialysmy normalne relacje, nie przyjacielskie, ale po prostu kulturalnie poprawne, mile.
      Z ta sie nie da... probowalam przez kilka lat i nie da sie, za cholere sie nie da.

      Delete
  11. Jak przeczytałam "nigdy tego nie zrobiłam", to w pierwszej chwili zrozumiałam, że nie zrobiłaś tego loda:))). Już miałam na końcu języka "mojaś Ty, witaj w klubie". A tu o co insze się rozchodzi:)). Jak to głodnemu chleb na myśli...:)
    Wspaniały umie się znaleźć. Ma dobrą szkołę, a co!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahahaha nie no przeciez czyms sie musialam wykazac zeby sobie na tych trzech mezow zarobic:)))) I nie bylo to obieranie ziemniakow na czas:)))))))))))

      Delete
  12. Aż dziw bierze, że z takiej matki udało się normalne dzieci wychować... Nie dziwię się Tatkowi, że na poczatku Waszego związku był taki zdystansowany - trzeba przyznać, że poprzednia synowa przyzwyczaiła Go do całkiem odmiennych standardów. No i już zupełnie nie dziwi, że i Wspaniały i Tatko za Tobą szaleją - zasługujesz na to nawet bez konfrontacji z NZ, a co dopiero w porównaniu z nią. Spokoju Wam życzę w tym USA!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tatek nigdy nie byl zdystansowany w stosunku do mnie. Oni obydwaj (Tatek i Wspanialy) po prostu nie umieli ze soba przebywac, przez wiele lat tamtego malzenstwa wiez z rodzicami Wspanialego po prostu nie byla pielegnowana, liczyla sie tylko matka NZ, bo nawet nie jej ojciec, a tez byli rozwiedzeni. Najsmieszniejsze, ze ona doklanie powtarza to co ja denerwowalo w stosunkach jej rozwiedzionych rodzicow, ale tak sie wlasnie powiela bledy pokolen.

      Delete
    2. Tym bardziej dobrze się stało, że Wspaniały ma Ciebie i razem udaje Wam się przerwać ten zaklęty krąg powtórzeń - przynajmniej dzieci maja kontakt z normalnym wzorcem związku.

      Delete
    3. Oj kochana Agnesk, taka duza dziewczynka i wierzy, ze dzieci przejmuja jakies wzorce:)))
      Niech sobie dzieci zyja wlasnym zyciem i niech tak bedzie, kazdemu sie naleza wlasne doswiadczenia:)))

      Delete
    4. Przejmują, przejmują. Na szczęście i niestety - wszystko zależy od tych wzorców właśnie :) A na własne życie i własne doświadczenia pozwalają dzieciom mądrzy rodzice, wychowani przez mądrych rodziców :) Skoro są "błędy pokoleń", to i "mądrość pokoleń" też być musi.

      Delete
    5. Masz racje. Smieje sie jak to pisze, bo wczoraj wrocil Wspanialy i dlugo opowiadal mi o swoich doswiadczeniach i obserwacjach z tego weekendu. W pewnym momencie powiedzial "wiesz przerazajace jest jak Y jest tak samo niecierpliwa i upierdliwa jak NZ" raz juz wczesniej dokonal takiego "odkrycia" ja tez bardzo czesto widze cechy charakteru matki w corce.
      Bardzo czesto sama cos robie lub mowie i nagle widze w tym moja wlasna mame, ale to chyba genetyczne:)))
      A wiec jak to mowia "niedaleko poada jablko od jabloni" jest prawda:))))

      Delete
  13. I tak 30lat miał. Jeju chłopina pewnie przy Tobie oddychać zaczął. Nieustające kciuki za Y :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie powiem ale chyba mu dobrze:)) Juz sa w drodze do domu, dzwonil i powiedzial, ze sie nie moze doczekac:))

      Delete
  14. Bezmyślność to jednak chyba boli, a już zaszkodzić może okrutnie.
    I oby więcej takich cierpliwych Wspaniałych było między nami. Świat byłby lepszy chyba....
    Pozdrawiam i jeszcze więcej cierpliwości życzę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bezmyslnosc moze narobic wiele szkod to prawda, na szczecie tutaj nie pada na podatny grunt i chyba to najbardziej wkurza NZ, ze nie moze manipulowac, bo Wspanialy sie na wszystko zgadza, a ja ignoruje z rozbrajajacym usmiechem.
      To co ona wyczynia najbardziej dotyka ja sama, ale ona tego nie widzi.

      Delete
    2. Biedna NZ w takim razie. Jak dobrze, że Ty potrafisz ignorować, w dodatku z uśmiechem i żeby nie było, rozbrajającym. Tym mnie rozbrajasz i dlatego Cię czytam. Pozdrawiam z Michigan i mam nadzieję, że Y wyjdzie z tego bez szwanku :-))

      Delete
    3. Pewnie, ze biedna, szczegolnie dlatego, ze nie zdaje sobie sprawy z faktu, ze krzywdzi sama siebie. Mnie jest latwo ignorowac, bo nie musze z nia przebywac na codzien, dwa razy do roku to moge sie nawet usmiechac:)
      Tym bardziej, ze ona w stosunku do mnie jest mila, ja ja ignoruje tylko dlatego, ze on a zle tratkuje MOJEGO meza. Co ona robila i jak z nim postepowala ja byl JEJ mezem to nie moja blaszka, ale teraz to jest MOJ maz i nie pozwole nikomu zle go traktowac.
      A ze nie bede sie ponizac idiotycznymi wystepami to po prostu ignoruje, nie bede cwierkac do kogos kto nie potrafi nawet powiedziec "dzien dobry" mojemu mezowi. Taka jestem i tyle. Ja szanuje ludzi i tylko tego samego oczekuje od innych tak w stosunku do mnie jak i moich najblizszych.
      Ja nawet na nia nie pozwole nikomu nic zlego powiedziec, bo to jest matka dzieci mojego meza. Mnie wolno sobie czasem ulzyc ale komus obcemu nie.
      Moze to glupie, ale dla mnie logiczne.

      Delete
    4. Biedna, najbardziej dlatego, ze nie zdaje sobie sprawy z faktu, ze jej postepowanie krzywdzi nikogo wiecej tylko ja sama. A mnie jest latwo ignorowac, nie mieszkam z nia, nie przebywam na codzien, dwa razy do roku moge sobie pozwolic na usmiech:)
      Tym bardziej, ze ona w stosunku do mnie jest poprawnie mila.
      Moje ingorowanie wynika nie z tego, ze ona sie zle zachowuje w stosunku do mnie czy nie bron Borze robi mi jakies przykrosci, ale z faktu, ze ona zle traktuje mojego meza. Nie bede jej pouczac, bo nie mam do tego prawa, wiec ignoruje.
      NIe interesuje mnie jak ona go traktowala jak byl JEJ mezem, ale MOJEGO meza i moich bliskich nikt nie ma prawa zle traktowac bezkarnie, kara w tym przypadku jest ignorowanie.
      Ja szanuje ludzi i tylko tego samego oczekuje wzajemnie.
      Ja nawet jej bronie i nie pozwole o niej nikomu mowic zle, to jest matka dzieci mojego meza, a wiec chocby ze wzgledu na to nikt nie ma prawa mowic o niej zle przy mnie.
      Ja moge sobie czasem ulzyc, ale nikt obcy, zreszta sama tez zrobilam to pierwszy raz i tylko dlatego, ze znow ona sie zachowuje nie fair w stosunku do mojego meza.
      No taka jestem, nic na to nie poradze:)))

      Delete
    5. Cos mi bloger robi wbrew:)) Najpierw sie nie opublikowalo, teraz wyszlo podwojnie, ale niech tak zostanie:)))

      Delete
    6. Bloger się popsuł coś i dzisiaj mi też takie cyrki wyprawiał.

      Delete
    7. Bloger sie zbiesil jak niewierny maz:))))))))))

      Delete
  15. Przeczytałam poprzedniego posta i tego i naprawdę nie wiem, co powiedzieć. Mam nadzieję w Twoim imieniu, że wszystko się wreszcie do cholery poukłada. Życzę Ci tego z całego serca!
    I czuję wielką ulgę, że wreszcie nie mam na liście żadnych byłych żon. :)
    Uściski!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wszystkie byle zony sa takie, mialam wczesniej dwie bardzo normalne, za to byly innego rodzaju problemy duzo powazniejsze niz upierdliwosc bylej zony, ktora sie da ignorowac, czego sie nie da zrobic z nieodpowiednim partnerem. NZ to wyjatkowy egzemplarz, na szczescie dzieci sa dorosle i nie musimy z nia miec zadnych wiecej kontaktow z wyjatkiem sytuacji wyjatkowych jak ta.
      Ale to sie raczej zdarza sporadycznie i mam nadzieje, ze wiecej nie bedzie takich wypadkow.
      Poza taka wyjatkowa sytuacja widzimy ja gdzies tam w tle z okazji urodzin wnukow, przy sredniej ilosci 30-40 innych osob oraz 50ciorga dzieci naprawde nie musimy siedziec na jej kolanach:))))
      Owszem ten weekend jest stresujacy dla Wspanialego, ale wraca do domu i ma spokoj, to ona zostaje sam na sam ze swoja zolcia.
      Mnie to w niczym nie przeszkadza, a wrecz smieszy:)))
      Mnie byloby szkoda zycia na taki cyrk. Zawsze zyczylam moim bylym mezom wszystkiego co najlepsze, bo dlaczego nie?
      Fakt, ze bylismy dla siebie nawzajem nieodpowiednimi partnerami wcale nie powinien wykluczac ani nawet pomniejszac pamieci uczuc ktore nas kiedys laczyly. To nic wiecej niz szacunek dla samej siebie.

      Delete
  16. Kurczę... To jest tak śmieszne, że aż straszne. I smutne jednocześnie. 30lat i mówienie gdzieś obok... TRAGEDIA. Ja myślę Star, że może dobrze, że jednak nigdy nie wzięłaś Jej na bok- nie można tu napisać, że zniżyłabyś się w ten sposób do Jej poziomu, bo to babsko nie ma odwagi i jakiejś elementarnej kultury, żeby powiedzieć coś wprost, ale myślę po prostu, że nie warto.. I szkoda nerwów :) A Wspaniały wspaniale Jej odpowiedział. Jeśli tam neurony jeszcze pracują, to może da kobiecie do myślenia. A jeśli nie- nic nie poradzisz.
    Ściskam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Serio Marta, to ja mysle, ze w niej jest za duzo zlosci i to takiej nawet bez powodu, problem w tym, ze ona sie tej zlosci poddala i pozwolila jej kierowac swoim zyciem. To nie jest zla kobieta, ona po prostu nie widzi tego co robi, nie potrafi stanac z boku i zobaczyc, ocenic swoje wlasne zachowanie. Przy tym wszystkim podejrzewam, ze z jakiegos powodu, ktorego korzenie moga byc az tak gleboko jak wczesne dziecinstwo ona nie ma poczucia wlasnej wartosci, nie ma szacunku do samej siebie. Ona po prostu nie potrafi kochac siebie i to rzutuje na cale jej zycie, ona sie boi ale sama chyba nie wie czego.
      Tak naprawde to jest bardzo smutne, ja tylko o tym pisze z humorem, bo przeciez nie jest moja rola przejmowac sie jej zyciem.
      Dla mnie to jest smieszne, ale jak patrze z boku tak zupelnie obiektywnie to jest mi jej szkoda.
      Spierdolila sobie zycie na wlasne zyczenie i powtarza te same bledy.
      Co smieszniejsze ona juz ponad 20 lat chodzi na terapie... no ale zaden terapeuta nie zrobi za nia roboty, on/a moze nakierowac ale najczarniejszy wegiel to czlowiek musi sam przerzucic. Terapia dziala tylko wtedy gdy sie wspolpracuje.

      Delete
  17. a ja mysle ze musi miec i jakies zalety skoro sie z nia ozenil i wytrzymal przez 30 lat......

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, na pewno ma i na pewno miala jeszcze wiecej te 45 lat temu. Jak sie pobrali oboje mieli po 22 lata wiec wiesz w tym wieku wszystko ma zalety:))) Ja tez wyszlam za maz majac 20 lat i szybko wyrocilam, a zalet bylo tyle, ze nikt nie byl mi w stanie przemowic do rozsadku:)))
      Co do wytrzymania, to Wspanialy w przeciwienstwie do mnie jest przeciwny rozwodom.
      Ja jak tylko sie zorientuje, ze cos nie gra to biore rozwod i ide dalej. On bedzie cierpial do smierci, to ona chciala rozwod, ja podejrzewam, ze to mial byc kolejny etap podporzadkowania, ale sie okazalo, ze tym razem przedobrzyla.
      Mnie sie wydaje, ze ona podal o rozwod tylko po to zeby go jeszcze bardziej zlamac, on sam mowi, ze dla niego ten pozew to byla najwieksza tragedia zyciowa. Dwa miesiace sie nosil z tym jak w ogole powiedziec o tym Tatkowi (matka juz nie zyla) a tymczasem jak zadzwonil i wreszcie powiedzial to jedyna reakcja Tatka bylo slowo "nareszcie".
      POdobnie reagowali wszyscy znajomi i dopiero wtedy dotarlo do niego, ze jedynym czlowiekiem, ktroy mysli ze ma normalnne malzenstwo jest on sam i nikt wiecej. No i postanowil odpuscic.
      Przeszedl terapie i natychmiast zaczal randkowac, po prostu otworzyl oczy i rzucil sie w wir zycia.
      To bylo chyba dla niej najwiekszym zaskoczeniem.
      Dwa lata po rozwodzie poznal mnie a trzy lata pozniej sie ozenil i trwamy do dzis.
      Ona tego chyba nie moze pojac, albo moze gdzies w glebi wie, ze sama zamordowala dobre malzenstwo... nie mam pojecia, ale to juz nie moj interes. Ja powinnam jej pomnik postawic:)

      Delete
    2. czyli typowo toksyczny zwiazek...
      dobrze ze sie z tego wyplatal no i poznal fajna laske :)
      pozdrawiam i duzo zdrowia zycze wam wszystkim :)

      Delete
  18. O w morde !!!!! weekend miałem bez kompa a tu tyle się nadzialo.
    Stardust - fluidy sle dopiero teraz ale ich jakosc jest taka, ze musza być skuteczne. Mnostwo tych fluidow do Y (te to same pozytywne) i doloze jeszcze 2 dla NZ - jeden na sraczke, a drugo na bol zeba - niech ma, a co.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Mariusz, najbardziej mi sie podobaja te fluidy dla NZ:))))

      Delete
  19. Replies
    1. Aniu, naprawde nie sadze, ale nie mam sily sie sprzeczac:))

      Delete
  20. "Opanuj sie idiotko przeciez byl czas, ze robilas mu loda, a teraz nie stac Cie na zwykle "dzien dobry"? "
    padlam ze smiechu, bardzo trafne spostrzezenie.

    A swoja droga, to gorszego roku w zyciu nie mialam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Liz rok jest jakis mocno francowaty, na szczescie juz niewiele zostalo.

      Delete
  21. trzymam kciuki za Ciebie i Twoją grasicę, i za Y też. Będzie dobrze, prawda?

    ReplyDelete
    Replies
    1. DS, bedzie dobrze, jeszcze tylko nie wiadomo kiedy:)))

      Delete
  22. A ja to chyba bede taka wlasnie pierwsza zona, zjadliwa i upierdliwa, ale nie w stosunku do nastepnej zony bo co ona winna bogowi ducha winna kobiecina, tylko do Jasnie Pana. Ktoremu to w tej chwili nawet bym tak wziela i patelnia bez leb palnela az by sie wygiela... Szkoda ze tego nie zrobilam jak moglam, bo sie balam hehe :-) Bo ja to jestem taki Wspanialy w spodnicy. No ale co to ja chciala... Dobrze ze dziecko dochodzi do siebie i ze Wspanialy nie dal sie wyprowadzic z nerw i ze juz pewnie jestescie razem i po konsumpcji lodow ;-)
    Czymam kciuki! Za wszystko!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to ja Ci powiem, ze zle do tego podchodzisz:) Patelnia cza bylo lac jak byl mezem, a teraz to mozesz sie sadzic, albo wypiac. Jak bedziesz teraz zolzowata to zatrujesz tylko wlasne zycie i wlasna przyszlosc.
      Ucz sie na przykladzie NZ, bo to wlasnie tak dziala.
      A ona w stosunku do mnie nie jest zlosliwa, wrecz przeciwnie, mowi grzecznie "dzien dobry", pyta jak sie czuje, na pozegnanie zawsze mowi "it was nice to see you again". Tylko kurwa do Wspanialego nie potrafi sie odezwac ludzkim glosem i zachowuje sie jak Virgin Mary, dzieci urodzily sie z niepokalanego poczecia:)))))))))
      A ja poniewaz nie pozwole krzywdzic mojego meza, to tylko dlatego ja ignoruje, grzecznie, z usmiechem, ale ignoruje.
      Nie wdaje sie w mila wymiane grzecznosci, ot odpowiadam krotko na dzien dobry, dzien dobry i nic wiecej, jak sie czujesz "cudownie", milo bylo cie widziec - nawzajem.
      Kiedys probowalam byc mila, nawet zafundowalam jej kilka komplementow, ot chcialam zeby sie czula dobrze w naszej obecnosci (bo nie towarzystwie). Po prostu sama wiem jak to jest byc samotna byla zona, chcialam jej to jakos umilic i ulatwic, ale skoro ona sie tak zachowuje to hurt jej w detal, ma co chciala.
      Myslala moze ze tym rozwodem zwojuje swiat, a tu wyszlo jak... wyszlo.

      Co do kciukow, to za te lody tez je trzymasz? to moze se odpusc, bo to dla mnie za duzo roboty:))))))))))))

      Delete
    2. Nie, no dzie za lody :-))))) Jeszcze tego brakowalo, do tego kciukow to trzymac nie potrzeba ha ha!
      A z ta patelnia to ja tak zartowalam bo wczoraj w zlym humorze bylam. Ja sobie zolzowatosc juz dawno odpuscilam ale poki nie musze to sie z nim nie widuje i oby jak najdluzej. Ament.

      Delete
    3. Metoda niewidywania jest chyba najlepsza:)) Ale tez nie zawsze dziala, bo jak widzisz sa przypadki i wypadki jak u nas teraz.
      Rynce opadaja.

      Delete
  23. Wiesci o wypadku corki mnie zszokowaly. Ile jedna rodzina moze w jednym roku przejsc. Duzo zdrowia dla Y, niech szybko jej sie zdrowieje a Wy sie trzymajcie. Czy Wspanialy juz wrocil? Mialam nawet zadryndac ale sie zeszlo, jak to u mnie')

    To juz NZ boyfrienda ni ma? Jeszcze w sierpniu byl lol

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wspanialy wrocil w niedziele i a dzis ciagle nie wiadomo czy jedzie czy nie, bo... no wlasnie siedzi na hustawce, kotra buja NZ:)))))))))
      Boyfriend to nie wiadomo kiedy spierdolil z pola widzenia, bo przeciez nikt nie ma odwagi zapytac, a ona sama nie powie:)) Wiadomo tylko, ze miedzy grudniem ubieglego roku a sierpniem obecnego (od urodzin Josha do urodzin Avivy) zmyl sie ze sceny. Zostal tematem tabu:))) i zyjemy w matni pt. "nikt nic nie wie, ogolna amnezja":)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...