Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, October 8, 2014

Podobno...

... rak lagodzi osobowosc, charakter czy cus tam.
Pisze "podobno" bo naprawde nie wiem, ale wiem, ze mnie to jeszcze nie spotkalo, znaczy to lagodzenie osobowosci i charakteru.
Jak mnie cale zycie wszystko wkurwialo tak wkurwia nadal, a juz szczegolnie wkurwia mnie ludzka glupota i bezmyslnosc.
Latem to bylo, wylecialam z pracy, bo ja nie wychodze, a wylatuje jak pierdolnieta kosmitka i moglabym z zamknietymi oczami leciec prosto do metra, gdyby nie ludzka bezmyslnosc na drodze.
A ludzka bezmyslnosc tego dnia stala w liczbie osob (chyba) szesc a moze i osiem na samym srodku chodnika, ktorym to ja chcialam leciec.
Bo wiadomo, ze w tym miescie lajzow jest od cholery i ciut ciut przez caly okragly rok.
Lajzow, bo na pewno nie turystow, turysta czyli czlowiek, ktory zwiedza mniej lub bardziej znane mu miasto, w ktorym przebywa tymczasowo i ma prawo nie wiedziec w jakim kierunku chce sie udac nie rozkracza sie na srodku chodnika, ktorym chodza ludzie tylko staje gdzies na uboczu i stara sie rozkminic gdzie chce isc albo pyta.
No dobra, teraz juz wiecie, ze to co stalo na srodku chodnika w ilosci sztuk szesc lub osiem nie bylo turystami, ale zwyklymi lajzami, zawalidrogami.
Ale ja tego dnia mialam wyjatkowo dobry nastroj, postanowilam sie wiec nie przejmowac i tylko chcialam wyminac ich zgrabnym slalomem tak aby nikogo nie uszkodzic a nawet nie potracic.
Przy pierwszym zblizeniu juz wiedzialam, ze lajzy sa rodowite, jeno z poludnia, bo nikt na swiecie nie mowi tak rozwlekle po angielsku jak Amerykanie z poludniowych stanow.
Kryste jak ja jestem uczulona na ten poludniowy akcent:)
Dotarly do mnie pojedyncze slowa swiadczace o tym, ze lajzy odbywaly debate pt. "w ktora strone?" ktora toczyla sie mniej wiecej na zasadzie, a moze tu, a moze tam, a moze jeszcze gdzies indziej...
Fajnie, piec gowien mi do tego o czym lajzy debatuja a jeszcze mniej gowien do tego w ktora strone pojda, wiec przymierzlam sie z wrodzona elegancja i wdziekiem do balansowania miedzy nimi gdy nagle jedna z "Dam Poludnia" powiedziala:
-- Jest takie slowo "przepraszam".
Ozeszty!!! W ulamku sekundy szlag trafil moj ZEN.
-- "Przepraszam" to akurat tu nie ma nic do rzeczy, czy jest Wam znane slowo "chodnik"? To takie miejsce z boku jezdni przeznaczone dla pieszych do chodzenia? - dla pewnosci i jasnosci obrazu, bo przeciez wiem, ze ci z poludnia blyskotliwoscia umyslu nie grzesza (gdyby bylo inaczej mowili by szybciej), przy wypowiadaniu slowa "chodzenia" wykonalam dodatkowy ruch dwoma palcami dloni nasladujacy chodzenie.
Towarzystwo zamarlo w ciszy wiec spokojnie wykladalam dalej wiedze na temat poruszania sie po obcym miescie:
-- Nie znacie miasta? Nie wiecie gdzie isc? To stojcie na przystanku autobusowym i tam mozecie prowadzic narade godzinami, nie tylko nikt wam nie zwroci uwagi, ale kazdy was obejdzie szerokim lukiem. A tu jest miejsce dla tych co chodza i wiedza gdzie ida.
Do dzis sie dziwie, ze nie uslyszalam zadnej reakcji, ale jestem pewna, ze gdzies teraz w zaciszu Georgii, tudziez innej Alabamy po dzis dzien odbywaja sie rozmowy na temat jak to nowojorczycy sa chamowaci, nawet kobiety.
Innym razem wracalam z pracy w towarzystwie Wspanialego.
Wiemy, ze w wiekszosci krajow swiata z wyjatkiem takich jak Anglia, Australia tudziez innsze Bangladesh obowiazuje ruch prawostronny. Zawsze ale to zawsze wybieram prawa czesc schodow prowadzacych do lub z metra (najczesciej sa podzielone), jak i bedac po tej prawej stronie ide rowniez prawym brzegiem, bo wiem, ze z przeciwka ktos moze chciec mnie wyminac.
Tak tez zrobilam tamtym razem...
Ide doslownie przyklejona do poreczy po prawej ale juz z daleka widze, ze jakas krowa...
No dobrze, mlode to bylo wiec nie krowa tylko jalowka, za krowe w tej opowiesci ze wzgledu na wiek robilam ja.
No to ta jalowka podaza prosto na mnie i wiem, czuje to w kosciach, ze sie nie ruszy.
No to ja tez nie ruszam, tym bardziej, ze nie mam zamiaru byc powodem zatoru na schodach.
I przyszedl ten moment, ze stoimy na przeciwko siebie, ona patrzy na mnie, ja na nia i ona mowi:
-- Ty idziesz po zlej stronie!
-- Naprawde? A mozesz mi pokazac Twoja prawa reke, bo wiesz my w Ameryce jestesmy.
Wytrzeszczyla na mnie oczy i sie gapi, ale powoli zaczela sie przesuwac w odpowiednim kierunku, a ja spokojnie:
-- Na drugi raz jak chcesz zwracac ludziom uwage w kwestii kierunku poruszania sie to przed wyjsciem z domu zawiaz sobie wstazke na prawej dloni.
Ludzie w smiech, tylko Wspanialy wysyczal, ze ta wstazka juz nie byla konieczna i ze moglam sobie odpuscic.
-- A pewnie, ze moglam, ale moze wlasnie dzieki tej wstazce dziewcze do konca zycia bedzie pamietac, ktora jest prawa reka i przestanie strofowac niewinnych ludzi.
A ten mi sie beszczelnie zaczal smiac i przez ten chichot mowi:
-- A ile razy Tobie sie pomylilo i jak pilotujesz to kazesz mi skrecic w lewo zamiast w prawo?
Jaki kuzwa pamietliwy:)))
Faktycznie mi sie tak zdazylo kilka razy, ale kuzwa nigdy mi sie nie zdazylo isc, lub nie daj Borze prowadzic samochod pod prad, no!!
Znaczy z tym rakiem i charakterem to sprawa mocno naciagana jest;)


56 comments:

  1. buziaki:))) a teraz lecę czytać;*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Obedwie siem miescicie na podiumie:)))

      Delete
    2. z Rybeńkom fszeńdzie.
      ino nie do wody:DDD

      Delete
    3. a ja wodę lubie
      zwłaszcza wodę życia :PPP

      Delete
    4. Miska, ja z Rybenka najlepiej do wina:)))

      Delete
    5. no co ty????
      to było wino?????!!!!!

      Delete
    6. A kto by pamietal co to bylo, wazne, ze sie dalo pic:)))

      Delete
  2. no moja droga! Zachowałaś się wspaniale, bo przekazałaś nauki , w tonie sarkastycznym zapewne, ale jednak bez rzucania wyrazami:))
    Co pomyśleli to pomyśleli, ale gwarantuję, że zapamiętali;))
    Nie cierpię głupoty!!!!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miska, alez bez wyrazow? Wyrazy byli ino tu sobie darowalam, ale na zywo dwa fucki poszly gladko:)))

      Delete
    2. a ja myślałam, że naprawdę złagodniałaś;)))

      Delete
    3. Alez... Miska jak jak przyzwoity traktorzysta:P

      Delete
  3. a mnie wrukwiają takie zebrania towarzyskie w supermarketach, w Lux NIE SPOTKAĆ znajomego w czasie zakupów to cud
    i się tak z tymi wózkami gromadzą wokół półek a mnie szlag ciemny trafia!!
    a tu nawet nie wiadomo, w jakim języku zwróćić uwagie!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybcia tu jest to samo. A ja dre morde na caly regulator, ostatnio to Wspanialy jakos chetnie jezdzi sam po zakupy tylko liste prosi, bo on to jest taki chlop bez nerwa. A ja za to nie dosc, ze nerwus to i morde mam za cztery osoby:)))
      Teraz mi do glowy przyszlo, ze moze on sie juz wstydzi ze mna w sklepach pokazywac.
      Oj tam, nie bede sie przejmowac;))
      Ale swoja droga o czym mozna rozmawiac w tych marketach? Nad wyzszoscia chleba nad bulkami?

      Delete
    2. ja ostatnio wzięłam sie na sposób i odprowadzam zagadanym wózki na daleko upatrzone pozycje:PP
      czasem dostaję ciche brawa od współcierpiących :PP

      Delete
    3. Ja tylko dre paszcze, odprowadzanie cudzych wozkow dodatkowo ciezkich to za duzo roboty, a morda sie sama drze:))) Kilka lat przed jakimis swietami to nawet Wspanialy ode mnie uciekl:)))

      Delete
  4. Nienawidzę takich, którzy robią zator. To w skrajnych przypadkach może nawet kosztować życie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Milo wiedziec, ze nie jestem odosobnionym przypadkiem psychola:)))

      Delete
    2. Nie, nie jesteś. Ja w takich wjeżdżam wózkiem ze Stiflerem. No ileż można, kuźwa, drzeć paszczę "przepraszam"?! To oni idąc stadem całą szerokością chodnika nie wiedzą, że go blokują, czy jak? Myślę, że wiedzą i ich to gówno obchodzi. A mnie, tak się składa, akurat gówno obchodzi kogo tym wózkiem staranuję chcąc przejechać.

      Delete
    3. Ja z braku wozka dre paszcze, chociaz "przepraszam" juz sobie jak widac darowalam, ale za to fuckow sobie nie oszczedzam:)))

      Delete
  5. Star podpisuję się pod tym czterema kończynami:)))
    Normalnie jakbym widziała siebie :p
    A już myślałam,że jestem jak dziwoląg,
    że wqrwiają mnie takie rzeczy na maxa.

    Buziaki Kochana;***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie masz pojecia jak ja sie ciesze, ze nie jestem sama:)))

      Delete
  6. a ja ostatnio jakaś taka ustępliwa się zrobiłam.. chociaz klnę w duszy mej

    ReplyDelete
    Replies
    1. Futti jesli chodzi o klecie to u mnie widac do geby blizej niz duszy:)))

      Delete
  7. cóż, w Wawie to samo - ludziom się strony mylą na schodach, blokują chodniki, albo idzie idzie idzie, nawet w tempie, a nagle - stop i kontempluje nie wiadomo co, ech, wszędzie to samo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Znaczy jest globalne zapotrzebowanie na czerwone wstazeczki:)))

      Delete
  8. Replies
    1. Chyba juz za pozno na zmiany Gosianko:)

      Delete
  9. Może to i prawda, ale Ty się wymykasz wszelkim statystykom! Oczywiście wymykasz się zawsze prawostronnie...:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, raczej prawostronnie sie wymykam, nawet jak mi sie konczyny czasem myla, to rozum ciagnie na prawo:)))

      Delete
  10. No to ja mogę robić za "Wspaniałą" :)
    Jeszcze nigdy na nikogo w takiej sytuacji nie nawrzeszczałam. Ale kto wie może się zmienię?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sollet na poczatek to mnie ta ukladnosc i lagodnosc Wspanialego tez wkurwiala:)) Ale szybko doszlam do wniosku, ze dwoch takich wariatow jak ja to by sie pewnie pozabijalo, a z kolei gdybym ja byla taki ZEN jak on jest to by nas pajaki za obraz wciagnely. Taka rownowaga jest naprawde najlepszym rozwiazaniem:))) No i musze przyznac, ze ja przy nim wiele zlagdonialam:)
      Wiem, ciezko uwierzyc, ale tak jest naprawde.

      Delete
  11. Jak bylam ostatnio w NY to sobie o malo nosa nie rozkwasilam o turyste ,ktory nagle zatrzymal sie zeby zdjecie zrobic.
    Dobrze ze mam refleks jakis bo jak nic bylo by zblizenie;)
    W duzych miastach powinny byc sciezki turystyczne ,cos na styl rowerowych:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, robiacych zdjecia jeszcze rozumie, bo wiem, ze moze kat odpowiedni, swiatlo i chujwicojeszcze, ale tych co to ida normalnie i nagle staja jak wryci zeby sie wgapiac w komorke to bym normalnie wystrzelala:))))
      Stan sieroto pod murem i sie wgapiaj do usmiechnietej smierci, ale nie na srodku drogi, a jesli juz na srodku drogi to radze ruchliwe skrzyzowanie. Weim, malpa jestem:P

      Delete
  12. Stardust uwielbiam Cie normalnie:) ale się uśmiałam:)
    wszędzie to samo, wprowadzić nakaz czerwonych wstażeczek :)
    i światła stopu w doopach dla niektórych obowiązkowo:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Stokrotko, to jakies globalne otepienie umyslowe jest i obawiam sie, ze nie da sie juz tego zatrzymac.

      Delete
  13. Star, ale się uśmiałam :)))
    ja jestem z tych niespotykanie spokojnych i raczej nie wrzeszczę, choć czasem są takie sytuacje, kiedy cisną mi się na usta najgorsze wyrazy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olga u mnie jak sie cos cisnie to raczej szybko wylatuje z paszczy, zanim sie wlaczy samocenzura to juz jest nawrzeszczane:))

      Delete
    2. Mówią, że to zdrowo, że nie warto dusić złych emocji :)
      Wywalisz na zewnątrz i po kłopocie, przynajmniej wrzody na żołądku się nie zrobią ;)))

      Delete
    3. Tak mowia, a jak jest naprawde? licho wie:)))

      Delete
  14. Siostra - to w genach siedzi i zaden rak tego zmienić nie może.
    Bo CHAMSTWO TRZEBA TEPIC _ SILOM I GODNOSCIOM OSOBISTOM.
    O !!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mowisz ze to takie geny? chyba tak:)) ale poki nam z tym dobrze to niech se tak zostanie:P

      Delete
  15. Ale te Amerykance ekspresywne sa, zwlaszcza te zwracajace uwage... Usmialam sie jak norka :)

    W podobnych sytuacjach slowa niecenzuralne dusze pod ust koralami a glosno pytam czy moge przejsc obok. Zazwyczaj jest wtedy poploch i towarzystwo sie usuwa na bok. Gdybym byla bardziej ekspresywna, to by chyba z nieba potop spadl a ziemia sie otworzyla i pochlonela mnie nieszczesna. Towarzystwo by za to zeszlo na zawal - bo Szwedzi raczej ekspresje zostawiaja na potem, tzn po spozyciu ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie ekspresja sie pojawia zanim sie samokontrola czy tez samocenzura wlaczy. Nie pojmuje tego stania na srodku drogi, czasem ide z kims i ten nagle staje, zawsze odciagam gdzies na bok zeby nie przeszkadzac innym. Ja wiem, ze czlowiek czasem musi pomyslec, zastanowic sie, tez wylaze czesto na powierzchnie ziemi i musze sie rozejrzec gdzie jestem i jaki kierunek obrac, ale do kurwy nedzy nie stoje na srodku:)))

      Delete
    2. To jakas tam samokontrole jednak posiadasz, skoro mimo wszystko na srodku drogi nie stajesz... Tez tego nie znosze, bo np idziesz z kims i gadasz z nim/nia, i nagle zauwazasz ze gadasz w powietrze, bo osobie zachcialo sie stanac. I tak raz za razem ;)

      Delete
    3. Ja to sie na szczescie szwedam tylko ze Wspanialym, on jest szkolony i nawet jak gdzies przepadnie to wie, ze ma wrocic i mnie szukac. Do calej reszty nie mam zdrowia i nerwow:))

      Delete
  16. Witam ponownie.Niezmiernie się cieszę że mi Pani odpisała.Przeczytanie tego bloga to dla mnie czysta przyjemność.Duża dawka humoru ale także dużo refleksji i przemyśleń.zawsze już będę czekała z niecierpliwością na kolejnego posta.Nie moja wina, że pisze Pani tak ciekawie.Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Katarzyno, bardoz mi milo, ale blagam daruj sobie te "pania" bo jakos juz jestem nie zwyczajna takich zwrotow i sie czuje ciutke obco:))))
      buziam:**

      Delete
  17. No i komenta mi gdzies wcielo, cholerne ajpady gowna jakies, czlowiek sie naprodukuje, nawymysla, naprzyciska te durne literki i dupa. No to teraz juz nic nie napisze bo mje szlak trafil i ide sie uchlac wodom zimniutkom na ochlodzenie muzgó ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. No przeca mowiem, ze te wszystkie I to som do dupy, bo przecie Apple nie moze wyprodukowac czegos normalnego:)))
      Wodom to Ty sie moja droga nie uchlejesz jeno se potem mozesz pare rybek zlotych wpuscic bo akwarium Ci sie w brzuchu zrobi:P

      Delete
  18. No tak, Star nie da sobie w kaszę dmuchać :) A Wspaniały "tonuje". U nas odwrotnie: mąż bardziej furiatowaty, a ja robię za tę oazę spokoju. A co do prawej strony, to taką miałam sytuację u siostry w UK (tam się mają prawo te kierunki pierniczyć): jedziemy autkiem, mąz prowadzi, siostra pilotuje. Na skrzyżowaniu, w ostatniej chwili siostra krzyczy: skręcaj w prawo! Mąż skręcił posłusznie. A ona: nie to prawo, to drugie! :) (znaczy: w lewo miało być).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agnesk do takich lewostronnych krajow to ja sie chyba zupelnie nie nadawam:))) Tam bym dopiero ryja darla i okazaloby sie, ze to mnie ta wstazeczka potrzebna:P

      Delete
  19. oooo.... to mnie to wrukwia na szlakach!!! lezą osły całą szerokością, bo wspinając się trzeba pogadać tudzież za rączkę się potrzymać!!!
    wrrr...
    i mam nadzieję, że ten rak jednak odpuści i Cię nie załagodzi nawet o tyci tyci ;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mia, prowadzanie sie za raczke to na mnie jak plachta na byka, rozumiem prowadzenie za raczke dziecka i ludzi wiekowych, ale nic poza tym. Nawet zaraz po szpitalu jak ledwie nogami powloczylam to nie dalam sie za raczke prowadzic, powoli, po plocie ale kuzwa nie za raczke:)))

      Delete
  20. Też jestem prawostronna, też mnie wku...rza wszystko, ale jeszcze nie dojrzałam do rzucania mięsem. Schodzę z drogi jaśnie panom... Pokornam ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo to musisz szybko dojrzewac do tego rzucania miesem, bo jak nie to sie strasznie nachodzisz omijaniem:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...