Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, October 9, 2014

Wiem, ze nic nie wiem

Ale nawet jak nic nie wiem to i tak Wam o tym napisze, bo juz taka jestem:))
Bylam w poniedzialek na tej biopsji, a co? kcieli to pojechalam, ze Wspanialym oczywista, bo on mnie nie opusci az do smierci;)
Mielismy sie tam stawic na 10ta oczywiscie na pusty zoladek, czego Wspanialy pilnowal, bo on z tych obowiazkowych, ale jak pilam kawe to nawet nie skomentowal.
Mimo obowiazkowosci wie chlop z kim sie ozenil i to mu sie chwali:P
Wzielam ze soba butelke wody na droge, bo wiadomo, ze jak mi w paszczy zaschnie to nawet opierdolic kogos jak zajdzie potrzeba nie bedzie jak, na sucho mnie zatyka.
Doktor Wojtek byl w miare punktualnie, znaczy tylko 10 minut spozniony co mu wspanialomyslnie darowalam, a moze nie tyle ze wspanialomyslnosci co ze strachu przecie bylo nie bylo mial mi grzebac w moim wnetrzu.
Siedzielismy spokojnie w poczekalni jak wpadla pielegniarka, przepytala mnie na okolicznosc nazwiska, daty urodzenia i rzucila wzrokiem na wode:
-- Ale Ty wody nie pilas?
-- Pewnie ze nie - sklamalam plynnie i bez mrugniecia okiem.
-- To dobrze, ale teraz musisz sie rozebrac.
-- Tak tu? Natychmiast? Wiesz ten obok to wie jak ja wygladam, ale tu obcy czlowiek siedzi - powiedzialam wskazujac wzrokiem na meskie cialo siedzace naprzeciwko.
-- Nie, nie tu natychmiast tylko chodz ze mna do przebieralni.
No to poszlam za nia i w tej przebieralni zobaczyla moja "fuck cancer" koszulke, bardzo jej sie podobala, wiec ja dodalam tylko, ze szkoda, ze musze wszystkie szmaty zostawic w szafce, bo chcialam te koszulke pokazac doktorowi.
-- Oj na pewno mu sie bedzie podobac. Wiesz, to sie rozbierz, zaloz te koszule szpitalne, a koszulke wez ze soba.
-- Tak calkiem mam sie rozbierac, czy moge dol zostawic? - chcialam sie upewnic, bo wiem przeciez, ze te szpitalne koszule nie zakrywaja dupy.
-- Tu masz dwie koszule, jedna do przodu, druga do tylu i bedziesz cala zakryta - mowiac to dostrzegla moja niezadowolona mine i dodala - majtki mozesz zostawic, ale spodnie to zdejmij bo jak Ci nie daj buk na cos nacisna to sie mozesz posikac.
Ja pierdole!!! W tym momencie przypomnialam sobie te trzy suszone sliwki co to je pozarlam jak Wspanialy nie widzial, a ja zawsze od sliwek zaczynam dzien. Najwyzej sie zesram - pomyslalam, ale nie przyznalam sie do sliwek bo by mnie do domu pogonili, zdalam sie wiec na wole natury.
Zostawila mnie wreszcie sama, dopelnilam obrzadku, zamknelam szafke z rupieciami co to je z siebie zdjelam i wrocilam na poczekalnie.
Ledwie zdazylam cmoknac Wspanialego i juz mnie wzieli do pokoju tortur.
Doktor Wojtek sie przywital, zachwycil moja koszulka ja z grzecznosci zapytalam o Persa, bo przeciez ostatnim razem to mnie razem torturowali w tym samym pokoju.
-- Peeers?? Persa nie ma.
-- Jak to nie ma? Co mu doktor zrobil, bo przeciez Pers chyba nie wyparowal tak samoczynnie i dobrowolnie?
-- No nie, nie wyparowal i ja mu tez nic nie zrobilem, ale wyslalismy Persa na jeszcze jeden rok do szkol. Dobry chlop jest i zdolny, chce robic to co ja to niech sie jeszcze troche podszkoli. Ale teraz mam na miejsce Persa pomocnika Polaka. Zaraz go pani pozna.
Ledwie zdazyl to powiedziec jak sie otworzyly drzwi i...
-- OOoo juz jest... - zaczal doktor Wojtek, ale mu przerwalam:
-- No masz, przeciez to doktor Maciek!! Ja doktora Macka znam!!!
-- To pani zna Macka???
-- Jak nie, jak tak, przeciez jak tu lezalam to romansowalam z Mackiem, a on biedak nie wiedzial co poczac z glupia stara baba.

-- No masz, a ja myslalem, ze to tylko doktor Hall byl w centrum uwagi.
-- Oj tam tylko dr Hall wszyscy byliscie w centrum uwagi bo jak nie mam co robic to romansuje gdzie sie da i ile sie da, a ze Wy tego nie widzicie to juz nie moja wina.
I tak trajkotalismy juz teraz w trojke po polsku, w miedzyczasie pielegniarki podlaczaly mnie do jakichs rurek i aparatow. Jedna probowala sie wkluc w zyle, ale za chinskiego boga nie mogla sobie poradzic wiec zawolala na pomoc inna starsza pielegniarke.
Anestezjolog tez juz czekal cierpliwie, tylko dwaj Polacy ciagle mieli ubaw z tych moich romansow, wiec musialam sie wtracic i powiedzialam, ze dzis to akurat ani Wojtek, ani Maciek a ulubionym mezczyzna w pokoju jest anestezjolog.
-- A to dlaczego? - udawal oburzenie dr. Wojtek.
-- No jak to dlaczego, bo on w zyle daje - poniewaz teraz juz rozmawialismy po angielsku to anestezjolog tak sie smial, ze o malo z butow nie wypadl ze smiechu. Cudem tylko nie porozrywali mnie na kawalki, bo ta nowa pielegniarka tez miala ciagle problem z moimi zylami, ale to mnie nie dziwi, caly czas druga przypominala mi o paleniu fajki.
No dobra to nie jest fajka, ale ja tak to nazywam bo przypomina mi fajke wodna.
Doktor Maciek macha jakims dziwnym urzadzeniem i nagle mi sie przypomnialo(!!!)
-- O matko, czy to swinstwo co nim doktor macha to jest ten okropny spray do gardla, ktorym mnie poczestowal Pers poprzednio?
-- Tak to ten sam spray - potwierdzil dr. Maciek.
-- Krytusie to smakuje jak trutka na szczury!!!
-- A skad Ty wiesz jak smakuje trutka na szczury? - zapytal zataczajac sie ze smiechu antestezjolog.
-- Szczerze to nie wiem, ale tak sie domyslam - odpowiedzialam tym razem zniecierpliwiona, bo pielegniarka od zyl naprawde zadawala mi bol, wiec zasyczalam na znak protestu.
-- Przepraszam, wiem, ze to boli, ale nie moge sie wkluc, taka ladna zyla a tak jej nie widac..
-- To mi sie wkluj w dlon, mnie juz wszystko jedno.
-- Wolalabym tutaj... jeszcze troche wytrzymaj...
-- Czy ta zyla to ma byc dla tego soku co zaraz dostane?
-- Tak, wlasnie tak dlatego wole ramie.
-- Oj to kluj nie przejmuj sie, ja mam jeszcze duzo cierpliwosci w zanadrzu jak to ma byc dla soku.
Dr. Maciek zaczal mnie traktowac tym sprayem, okropne to jest, normalnie co trzy psikniecia mialam odruch wymiotny, teraz wiem dlaczego chca czlowieka na czczo, wiec co trzy psikniecia dostawalam krotka przerwe i nastepne trzy. Po czwartym razie zapytalam:
-- Ile jeszcze razy musze to zniesc?
-- Jeszcze troche az znieczulimy struny glosowe - odpowiedzial grzecznie i ze wspolczuciem w glosie dr. Maciek.
-- Znaczy, ze co az przestane gadac?
Znow cale towarzystwo parsknelo smiechem, a dr Wojtek powiedzial:
-- O nie, nie my wiemy, ze to nigdy nie nastapi.
-- No dobrze chociaz ze nie oczekujecie niemozliwego.
A na koniec wsadzili mi do otworu gebowego taki ochraniacz na zeby, ale ochraniacz jednoczesnie utrzymuje paszcze caly czas rozwarta to jeszcze zdazylam powiedziec:
-- Oo teraz to raczej zamilkne..
Na co dr. Maciek odpowiedzial:
-- Nie wierze, jestem przekonany, ze znajdziesz sposob zeby i z tym mowic.
I mial racje, bo juz po chwili wydobywalam jakies nieartykulowane dzwieki w podziekowaniu pielegniarce za wklucie sie w te uparta zyle. A zaraz potem do akcji przystapil anestezjolog i juz bylo po wszystkim. Dochodzily do mnie tylko jakies strzepy rozmow, ale bylo mi blogo;)
Obudzilam sie na korytarzu i pierwsze co zobaczylam to mordzisko mojego kochanego Wspanialego.
-- To co juz jestem wolna - zawolalam z radoscia i juz machnelam nogami, zeby zlazic z tego wyrka, jak pielegniarka powiedziala, ze nie wolno mi jeszcze wstawac.
-- Ale ja glodna jestem!! - wyrazilam najwyzsze oburzenie.
-- Wiem - odpowiedzial mi glos dr. Wojtka, ktory wyrosl jak z pod ziemi - niestety do 16tej nie mozesz nic jesc, bo musielismy robic podwojne podejscie, teraz zrobimy przeswietlenie, zeby sie upewnic ze powietrze nie dostalo sie miedzy pluca i oplucna.
-- Dzizas!! Czemu mnie doktor straszy?
-- Nie strasze, ale gdyby sie tak stalo to musi pani zostac na noc w szpitalu zeby to powietrze odessac.
-- No tez cuda doktor wymysla, a nie da sie jak z balonem szpilka lub gwozdziem to powietrze spuscic?
Nic juz nie powiedzial machnal tylko reka i popatrzyl wzrokiem pelnym meskiej solidarnosci i wspolczucia na Wspanialego.
Bogowie byli jednak po mojej stronie, bo przeswietlenie wykazlo, ze nie bede fruwac jak balon, tylko stapac twardo po ziemi jak do tej pory.
To wszystko bylo w poniedzialek...
A dzis zadzwonil doktor Wojtek i zaczal mi zeznawac, ze wyniki patologii wrocily negatywne, podobnie jakies tam wirusy, ale jeszcze nie ma posiewow, ktore pewnie przyjda w przyszlym tygodniu kiedy to jak na zlosc on bedzie w Polsce.
-- No i wie pani sam nie wiem co o tym powiedziec narazie, bo ze patologia negatywna to sie bardzo ciesze, ale dreczy mnie co to jest na tej grasicy. Niestety bedziemy musieli poczekac na te wyniki posiewow a potem sie zobaczy.
-- Znaczy co sie zobaczy? - zapytalam glupio, bo zupelnie nie mam pojecia o jakich posiewach on mowi, cos mi jeno w glowie swita, ze te posiewy maja niewiele wspolnego z rolnictwem.
-- No zobaczy sie jak te posiewy wroca, bo narazie to nie ma co gdybac.
-- Aaa znaczy potem mozemy uznac, ze taka moja uroda i zostawimy to w spokoju.
-- Niekoniecznie, ale o tym porozmawiamy jak wroce z Polski.
No to mu zyczylam szczesliwej podrozy i milego pobytu, bo i co moge wiecej w koncu za tydzien bedzie z powrotem w NYC.
Owszem moglam dopytac, ale ja az na tyle wnikliwa nie jestem, wiem, ze on sie cieszy, ze moze ze mna po polsku pogadac, tyle, ze ja nie rozumiem.
Nic to, od rozumienia to ja mam Wspanialego, jak juz beda wszystkie wyniki lacznie z tymi wysianymi to sie go oddeleguje do rozumienia.
A poki co wiem, ze nic nie wiem, ale nawet jak bym wiedziala to przeciez i tak nie moge tego zycia brac na serio, bo to by mi dopiero zaszkodzilo.


33 comments:

  1. Star, jesteś niesamowita! Ale to już wszyscy wiedzą :)
    I kocham Cię za to :*
    Czekam z Tobą na te posiewy, pełna dobrych myśli!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo, jak widzisz ja zawsze pelna dobrych mysli, a na co chooj mi zle mysli?:)))
      Borze lisciasty widzisz i nie grzmisz, co ja wypisuje:)))

      Delete
  2. siała baba mak chciałoby się powiedzieć

    ReplyDelete
    Replies
    1. No ja sie zachowuje zupelnie jak bym sie makowka przedawkowala:)))

      Delete
    2. :DDD
      to jakie uczucie jezd?
      bo nie znam?
      ale mak lubiem :PPP

      Delete
    3. Haha ja tez nie wiem:)) ponoc po maku sie spi, a jak to prawda to jak spie to nie mam pojecia co czuje:)))

      Delete
  3. Tak tego życia nie można brać na poważnie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sollet no za cholere nie mozna. Zobacz juz osiwialam, raz nawet olysialam i to wszystko przez to, ze mi sie zachcialo powaznie do zycia podjesc. Do doopy taki interes, teraz tylko zycie na glupawke. Ile razy mozna siwiec i lysiec?

      Delete
  4. I znów oplułam monitorek ;) Trzymam kciuki za to sianie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo za mocno nie czym, bo Ci sie palice spocom i kieliszek niewygodnie czymac, albo i jeszcze wypadnie:)))) Co doktore zasial to to wzejdzie:)))

      Delete
  5. ja Cię kocham bezwarunkowo, mimo żem do tej pory cichcem i się nie odzywałam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiolu, dziekuje i milo mi, ze sie odezwalas:))

      Delete
  6. No to i ja nic nie wiem po tym wpisie, ale tak musi zostać aż się wysieje, choć może lepiej aby się nie wysiało. Przeczytałam jak najlepszy kryminał, i niech tak zostanie, byle zakończenie było dobre. W co nie wątpię! czekam na wieści :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gosianko, a kto tam wie co sie wysieje i czy sie wysieje:))) Ja wiem, ze bez wzgledu na to czy mysle i co mysle to prochu juz nie wymysle, a zycie toczy sie i tak swoim torem. W mysl zasady co ma wisiec nie utonie i co ma byc to bedzie. Myslenie i gdybanie jest bez sensu i tylko zabiera cenny czas:)))

      Delete
  7. no to co? czekamy! Na dobre wieści warto poczekać, prawda?

    ReplyDelete
    Replies
    1. No czekamy:) W koncu cale zycie jest niczym wiecej niz czekaniem... juz nie napisze na co:P

      Delete
    2. He he - tu się wpisze - dobre sobie - Twoje zycie i czekanie. Żeby wszystkie czekania były tak ekspresyjne. Stardust - jakbys się zabrala za rezyserie filmu wg scenariusza jakiegoś horroru to i tak by wyszla z tego komedia.

      Delete
  8. Najważniejsze, że biopsja negatywna.
    Miejmy nadzieję, że wyniki posiewów nie spowodują, że będą Cię czymś męczyć.
    Buziole.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A chorera ich wie, moja droga Zante:)))

      Delete
  9. Ze też oni wciąz muszą wkłuwac sie, męczyć człowieka, sprayować i posiewać - jakieś to wszystko średniowieczne! Powinna być jakaś czarodziejka, lekarska różdżka diagnozująca i w try miga wszystko by było wiadome.A potem drugie machnięcie różdżką i raz na zawsze oddaliłyby sie wszelkie ewentualne zmory, bóle i wirusy!A póki co, czekanie. mam nadzieję, że to co wyjdzie z tych posiewów będzie niegroźne - szczególnie dla niezmordowanego Twego poczucia humoru !:-))
    A co do nieoczekiwanych a bardzo entuzjastycznych rozmów po polsku, gdy wokół niekumaci anglojęzyczni tubylcy, to też zaznałam tej przyjemnosci w Melbourne, na targu. Fajnie tak zaczerpnąc ni stąd ni zowąd swojskości i radosci ze spotkania swojaków!
    Ściskam Cię kochana dziewczyno, dziękujac żem czytając Twego posta mogłą posmiać się i jednoczesnie wzruszyć o poranku! Jesteś niesamowitą, pełną energii i kipiących uczuć osobą. Tylko brać przykład a nie kwękać, marudzic i wydziwiać, jak to zazwyczaj zwykliśmy robić, my urodzeni w kraju malowniczych wierzb. Star kochana! Trzymam kciuki, by było dobrze!***♥

    ReplyDelete
  10. trzymam kciuki za dobre posiewy, a poza tym wszystkie Wojtki to fajne chlopaki, wiec tym bardziej:)!

    ReplyDelete
  11. A więc dobrze Ty Stardust,a ja Kasia ,bo tak zwracają się do mnie wszyscy,a Katarzyna to tak jakoś oficjalnie brzmi i nadaje się tylko do urzędu.Pozdrowienia z pięknych o tej porze roku mazur.

    ReplyDelete
  12. tesz nic nie rozumiem ;))
    ale kciuk czymiem ;)

    ReplyDelete
  13. UWIELBIAM jak piszesz :) czekam na wyniki posiewów z Tobą, trzymam kciuki! a dr Wojtka pozdrów od wiernych czytelniczek ;)

    ReplyDelete
  14. Przychodzi baba do lekarza, a tam... kółko polonijne :) Uważj Star, bo jak tak wszystkich doktorów zauroczysz, to będą cokolwiek wymyslać, bylebyś ich częściej odwiedzała. A pielęgniarka też pewnie specjalnie tak długo się wkłuwała, żeby sobie dłużej przy Tobie posiedzieć. Cieszę się, że patologia w porządku, a na wyniki posiewu cierpliwie czekamy z Tobą i z wiarą, że będą dobre i dasz jednak szansę doktorom stęsknić się za swą ulubioną (to pewne!) pacjentką. A co! Jak będą chcieli, to zawsze mogą Cię prywatnie na kawę lub pierogi zaprosić :) bez żadnych igieł i innych takich.

    ReplyDelete
  15. Najwazniejsze ze patologii nie ma, a co tam wysieja to moze tez im nie urosnie :-)
    Ale takim traktowaniem czlowieka jak w amerykanskich szpitalach to jestem oburzona! Trutka na szczury ludzi traktowac! Z gola dupa kazac chodzic! Powietrze z czlowieka spuszczac! Luuuudzie, kto to widzial! Zgroza pani, po prostu zgroza!
    No to czym sie, czekam z Toba ♥♥♥

    ReplyDelete
  16. Nic nie kumam o co biega z tym siejacym rolnikiem ale skoro mowi, ze posial i czeka co to z tego wyrosnie, to chyba tak ma byc. W koncu rolnik z PGR-u sie zna;))) Jak zawsze i wszedzie - trzymam mocno kciuki za te zbiory:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czy raczej, ze ze zbiorow maja byc nici!!!! Bo juz zglupialam;)))))

      Delete
    2. Nici maja byc! Nic nie ma wyrosnac! Zero, null, nada, pustynia ma byc!

      Delete
  17. ;)))
    trzymiem kciuki żeby posiew nie posiewał ;))

    ReplyDelete
  18. no to dobre wiadomosci jak na razie, tak? i tego sie trzymamy na przyszlosc, i juz :)

    ReplyDelete
  19. No to czekamy na dobre wiadomości.
    Star jesteś cudowna, żałuję niezmiernie, że sie nie spotkałyśmy jak byliście w Polsce, lata świetlne temu

    ReplyDelete
  20. Star, to już jest dobrze,a będzie jeszcze lepiej :)))
    Ale czekamy,aż doktorek wyszumi się w Polsce i wróci do swoich posiewów :p

    Buzioooole Kochana :*****

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...