Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, November 3, 2014

Cza mnie jednak leczyc...

A wszystko przez to umilowanie jesieni i pieprzona menopauze.
Od czego by zaczac? Ponoc najelpiej zaczynac od poczatku...
No to wstalam rano, Wspanialy juz byl wyjechan do pracy i jakos chlodno w domu, bo u nas jest tak, ze za cieplo zeby wlaczyc ogrzewanie, a ciut za chlodno zeby tak siedziec. Owszem mozna sie naubierac w swetry i insze szmaty, ale ja nie lubie, no po chalupie wyjatkowo lubie lazic polnaga.
I chyba z tego chlodu przypomnialo mi sie, ze ktos pisal niedawno na blogu o bigosie... hmmmm...
Zawislam nad zamrazarka i zaczelam poszukwania...
Jest!!!
Jest wolowe, wieprzowe, jest jakas kielbasa, a nawet kawalek szynki, ktory nie bardzo wiadomo w jakim celu zostal zamrozony... ha do bigosu jak znalazl!!!
No i bedzie gotowanie bigosu, Wspanialy nie lubi, ale jak trzeba to zezre na tej samej zasadzie, ze "jak przyjdzie ochota to pies kota wychrobota". Junior sie ucieszy, bo on lubi, wiec jak tylko poczynie ten bigos i dam haslo, ze jest do odbioru to sie na pewno pojawi.
Co ma do tego jesien i menopauza?
Ano ma, pozornie niewiele, a jednak w moim przypadku duzo.
Zacznijmy od jesieni.
Wiadomo, ze latem to ja kuchni nie uzywam, bo to sie zezre jakies pomidory z mozzarella, zagryzie listkiem bazyli, poprawi gruszka z serem i juz obiad gotowy, a nawet dwa obiady, bo gruszka z serem to juz pelne danie obiadowe w naszym domu.
I tak mi lato uplywa, ale jak tylko temperatura spada to jakas pierdolnieta Martha Stewart ze mnie wychodzi i ciagnie mnie do kuchni, siedzi jak diabel na ramieniu i podpowiada co by tu jeszcze upichcic.
Jak wiecie Martha Stewart tak dobrze gotuje bo nigdy nie byla dobra w lozku.
Byl czas, ze ja bylam dobra, a nawet smiem twierdzic bardzo dobra w lozku wiec gotowanie nie nalezalo do moich ulubionych zajec.
Ech to bylo zycie... czekal czlowiek na powrot meza z pracy i myslal "ot przyjdzie, zadupczy i o jedzeniu zapomni" i tak bylo, czasem tylko chlop dupczenie sliwka popchnal i zabieral sie do kolejnego dupczenia... zycie bylo jak sielanka.
Az do czasu kiedy przyszla menopauza, wylazla nie wiadomo z ktorego kata i zaatakowala glownie to dupczenie, ktorego nagle mi sie odechcialo, a przynajmniej zapotrzebowanie zmalalo bardzo widocznie.
I co robic drogi pamietniczku jak mnie sie odechcialo a zlosliwy los podsunal meza, ktory dupczenie stawia na pierwszym miejscu zajec koniecznych i niezbednych do przezycia?
No coz, przepoczwarzylam sie w Marthe Stewart i teraz co raz czesciej gotuje, czekam ze wroci z pracy i tak se mysle "przyjdzie, jak sie nazre to mu sie dupczyc nie bedzie chcialo".
Narazie dziala to tylko w teorii, bo praktycznie to ciagle mam za duzo dni kiedy juz od progu Wspanialy wola "nie jestem glodny" i wiadomo, ze moja teoria dostaje wtedy w leb.
Jest ponoc gdzies taki gatunek chlopa, ze musi se pozrec zeby mial sile dupczyc, ja na taki egzemplarz nie trafilam, a bylby calkiem pozadanym rozwiazeniem. Nie musialabym gotowac, nie mial by co zrec to i dupczenie by mu nie bylo w glowie.
A tak...
No coz zapierdalam zaraz po kiszona kapuche i glowke normalnej... nagotuje tego bigosu i zobaczymy jak sie sprawdzi:P


115 comments:

  1. Star to się uśmiałam kochana:))))
    Ty to lepiej ugotuj coś co Wspaniały uwielbia;P no chyba,ze celowo robisz ten bigos aby od razu wziął sie do roboty a Ty tylko kokietujesz z tym brakiem chęci :PP

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kochana Margo, zasada jest prosta "jesli ja gotuje to gotuje to co JA lubie, a reszta chce niech zre, nie chce to laski nie robi":)))

      Delete
    2. zabrzmiało dość prowokująco bez tych polskich znaków :) miał rację prof Miodek :) :) :)

      Delete
    3. Prowokujaco czy nie, jak se chlop sam umie laske zrobic to mnie w to graj:)))

      Delete
    4. taki jogin? może, nie zgłębiałam tematu :)

      Delete
    5. Ja tez nie zglebiam, ale pomarzyc mozna:))

      Delete
  2. Replies
    1. Margo siem wepchneua! ;(

      nie kus bigosem, bo tez przyjade. ;)

      Delete
    2. siem posuwam Loluś,prędzikiem :) :**

      Delete
    3. Solet. :))) pamietam twoj pyszny bigos. ;)
      Margos, wezmem ciem na kolana. ;)

      Delete
    4. Lo matku bosku, ale Lola ma ciut blizej do mnie na ten bigos:)))
      A Sollet niech swoja droga napisze swoj przepis w komentarzach tutaj, a najlepiej pod komentarzem Zante, bo ona chce przepis na prawdziwy bigos, a moj to taki jak jej:)))

      Delete
  3. Ja cię kiedyś zamorduję;)
    Przeczytałam tytuł i westchnęłam ciężko, myśląc że wszystkiemu winna grasica czy inne dziadostwo. W tekście nic o konieczności leczenia nie znalazłam. Może nie przeczytałam ze zrozumienia?
    Na twoje szczęście na razie do N.Y. się nie wybieram:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szłam tropem Sollet ;)
      na szczęście nieźle się uśmiałam, a trzeba mi tego było dziś bardzo!
      Star, lofciam :*

      Delete
    2. Star jak jej nap[rawdę cos będzie to da tytuł w klimacie - zaraz padnę ze śmiechu
      czy cuś

      Delete
    3. No i gdzie tu sprawiedliwosc? Jak czlowiek jojczy to go wszyscy kochajom, glaskajom po glowce, czymiom za ronczke, a jak mu troche lepiej to zaraz chca mordowac:))))

      Delete
    4. ja Cię też bejnę, Star
      a potem zjem ten bigosik :)
      no i te teorie sex v jedzonko - mniód ;PPP

      Delete
    5. fakt... po tytule można się było spodziewać, że na pewno nie będzie o chorobach :)))

      Delete
    6. No masz, czy ja az tak czesto pisze o chorobach? Unikam jak ognia piekielnego, ciesze sie, ze nic sie nie dzieje i nie musze:)) A tu masz czlowiek o gotowaniu i seksie prace naukowa wypocil i po lbie dostaje:))))

      Delete
    7. zasadniczo mogłaś sie spodziewać rekordu wpisów, wszak seks i jedzenie to najgorętsze tematy netu:) No, ale jak widać, wyszło jak zwykle :) :)

      Delete
    8. Alusia, bo moze seks dziala tylko na blogach mlodszych autorek?
      W moim wieku to tylko rozaniec, a mnie sie kuzwa dupczyc jeszcze chce, nie za czesto i nie za gesto, ale jednak:)

      Delete
    9. myślę, że błąd jest w tytule... :)

      Delete
    10. Nie ma bledu w tytule, bo tytul nawiazuje do poprzedniej notki, ktora tez byla o wyczynach kuchennych, a wiec trzeba mnie leczyc z uzaleznienia do gotowania:)))

      Delete
    11. chodzi mi o to, że mało chwytliwy :)

      Delete
  4. Teoria zależności żarcia i dupczenia bardzo przekonująca! Bardzo!!! ;-))))))))))))))
    Napisz jak ten bigos robisz - tak z grubsza, niekoniecznie ścisły przepis. Ja już wypróbowałam kilka i niby ten bigos dobry wychodzi, ale ja ciągle niezadowolona jestem. Musi jakiś techniczny błąd popełniam, że mój bigos to zawsze kapusta z dużą ilością różnorodnych mięs i wędlin. A to jednak nie jest bigos!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to moj bigos jest dokladnie taki sam jak Twoj.
      Napisalam pod komentarzem wyzej, zeby Sollet moze dala tu swoj przepis, skoro Lola tak wspomina ten bigos to na pewno jest wart grzechu.
      Miejmy nadzieje, ze Sollet zerknie i sie nad nami zlituje:)

      Delete
    2. a grzybek suszony, a śliweczka suszona albo i łyżka powidła, a winka troszkę czerwonego, a cebulka usmażona?
      mięsa upieczone oddzielnie a dopiero potem wrzucone do kapust (2/3 słodkiej 1/3 kiszonej albo inaczej jak ktoś woli inny smak )
      dłuuuugie gotowanie, mieszanie, odstawianie i znów gotowanie, tak ze trzy dni :)
      I ja jestem z tej szkoły co to nigdy przenigdy do bigosu nie da przecieru pomidorowego!!!!

      Delete
    3. Olgo, ale ja (mysle, ze Zante tez) daje te sliwke suszona, grzybki suszone, miesa obowiazkowo najpierw pieczone, nie lubie gotowanych mies w bigosie. Kapusty daje odwrotnie, czyli 2/3 kiszonej a 1/3 slodkiej bo ja lubie raczej ostre smaki, daje tez czerwone wino.
      Gotuje raczej nie dluzej niz dwa dni, ale zamrazam, a to robi bigosowi naprawde dobrze:)))
      Aaaa i przecieru tez nie daje, slowem jestesmy wszystkie ta sama szkola:))))))))))

      Delete
    4. Prawda, zamrażanie dobrze robi :)
      No to Star, to jest po prostu bigos! Nie wiem czemu narzekacie zatem ;)
      Ja czasem robię z samej kiszonej, też lubię.
      Dobra, ta sama, stara szkoła :)))))))))

      Delete
    5. No i macie rację, bo bigos to tak naprawdę mięso z kapustą. Ja do niedawna dawałam przecier pomidorowy, od pewnego czasu tylko śliwki, grzybki, cebulę, czosnek, no i mięsko, boczek i kiełbaskę, wszystko oczywiście najpierw upieczone. Ja gotuję tylko z kiszoną kapustą. No i u mnie bigos gotowy jest tego samego dnia. A pani Nela Rubinstein dodawała i jabłka i pomidory:)

      Delete
    6. No prosze czyli kazda gospodyni ma swoj wlasny przepis:)) Podobnie jak chili, niby to samo, ale co dom to inne:)))
      Nie daje boczku ani zeberek, bo Wspanialy juz w ogole by nie zjadl, ze niby za tluste byloby. A tak to jest tylko tyle tluszczu co sie wytopi z pieczenia mies i z kielbasy na to jakos nie narzeka, chociaz zachwycony bigosem nigdy nie jest, ale za to Tatek lubi:))
      Ja tez uwazam, ze pieczenie miesa daje duzo smaku, aromatu. Nawet miesa na pasztet tez pieke, ludzie gotuja i tez jest dobrze, bo ja pasztet lubie, wiec jest mi obojetne, ale jednak z pieczonego miesa ma ladniejszy kolor i lepszy smak - moim zdaniem.

      Delete
    7. Kurcze, to nie poznałam jakiejś szczególnej tajemnicy. Może tyle, że zbyt krótko go gotuję? Bo ja nie lubię całkiem rozgotowanej kapusty. Ale może w tym tkwi problem?
      Bardzo stara ciotka (już nieżyjąca), co to uczyła się gotowania w przedwojennej szkole dla panien z dobrego domu, robiła wyśmienity bigos. Nigdy nikomu przepisu nie zdradziła. Jedyne, co sie udało od niej wyciągnąć, to, to, że gotowała go przez 3 dni, przez ściśle określony czas każdego dnia, a następnie wystawiała gar na mróz (w nowszych czasach korzystała z zamrażalnika, choć twierdziła, że to nie to samo) i potem już nigdy w całości tego bigosu nie odgrzewała. Mówiła, że to "zabija bigos". Żeby go odgrzać robiła zasmażkę na patelni, do ściśle określonego koloru, następnie dodawała rozmrożoną porcję bigosu i pomaleńku całość zasmażała. Nigdy nie podawała tego bigosu wprost z gara, nigdy tego 3 dnia, bo musiał się odstać na mrozie lub chociaż w bardzo zimnym pomieszczeniu. Co ciekawe: ani nie był rozgotowany ani za tłusty. Nie dawała koncentratu, a jej bigos był ciemnobrązowy.
      Próbowałam kilka razy tak robić, ale mój bigos mało tamten przypominał. Dlatego podejrzewam, że przygotowanie, skład, kolejność dodawania składników miał fundamentalne znaczenie. Wiem jeszcze, że każdego z 3 dni dodawała kolejne składniki. Więc to nie było tylko gotowanie i chłodzenie naprzemienne już kompletnego składu.

      Delete
    8. Masz rację, bigos powinien być brązowy i mieć taką "masistą" konsystencję, co nie znaczy że jest rozgotowaną paćką. Ciemnego koloru nabiera od sosów z pieczonych mięs, z wywaru z grzybów suszonych ugotowanych oddzielnie, ze śliwek. Ja też nie dodaję wszystkich składników od razu, ale nie mam jakiejś szczególnej tajemnicy. Wino na samym końcu, a moja babcia wlewała jeszcze kieliszek jałowcówki. Nigdy też nie zasmażałam bigosu. Ale co dom, to jakiś szczegół, który sprawia, że smak i wygląd jest niepowtarzalny.

      Delete
    9. Ja tez nie zasmazam bigosu, generalnie unikam zasmazek jak sie tylko da, bo niestety sa potrawy gdzie zasmazka jest wrecz podstawa jak gumbo. Wino tez dodaje na samym koncu, duzo suszonych grzybow wczesniej namoczonych i ugotowanych, suszone sliwki, pieczone miesa daja ciemny kolor i czas gotowania tez ten kolor poglebia.
      Jalowcowki nie daje, bo chocbym chciala to nie mam:)) Ale za to dodaje kilka zieren jalowca, a tym razem oprocz wina dodalam troche nalewki z lisci czarnej porzeczki.

      Delete
    10. Jałowcówka to prawie jak gin :))

      Delete
  5. Padłam:))))))))

    A o bigosie to ja wspomniałam,bo przygotowywałam na weekend;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czulam, ze ktos sie przyzna do tego biogsu:)))
      No tak Dorko to Ty jestes moja muza na dzis:)))

      Delete
  6. Och:) Uśmiałam się. Powiem Ci na uszko, że coś w tym jest...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ba, ja wiem na pewno, ze cos w tym jest w koncu trzeciego meza juz mam na stanie:))))
      I czasem potrafie polaczyc te odpowiednie kropki zeby ukazal sie obraz w pelnej krasie:))))

      Delete
  7. Oesu, Star, cza Cie jednak leczyc, oj cza... I Ty chlopu bigosu gotujesz ktorego tenze nie cierpi... A moze by mu tak kurczaka piri piri, muahahaha!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwonko, ale ja gotuje to co ja lubie co mnie obchodzi co on lubi? Raczki do dupci nie przyrosly jak chce to niech sobie ugotuje to co lubi:))) Ty wiesz, ze ja z tych co to w pierwszej kolejnosci sprawia przyjemnosc sobie. A mezow wybieram takich co albo sie przystosuja, albo ich puszczam wolno...
      Nie stac mnie na stare lata na opiekowanie sie doroslymi chlopami, od tego mieli matki, to one powinny ich nauczyc jak sie ubierac, czym sie zywic, ja jestem dla dekoracji:)))))

      Delete
    2. star, normalnie jakbym sama to powiedziała :) już wiem, skąd to zrozumienie między nami :)

      Delete
    3. Bo to chyba logiczne, jak chlop chce dupczyc to najpierw powinien sie umiec ubrac:))) Jak mamusia nie nauczyla to niech dupczy mamusie:))))

      Delete
    4. zasadniczo to akurat w tym ubranie dość przeszkadza... :)

      Delete
    5. Alusia ja nie mowie o ubieraniu sie do dupczenia, ja z tych co spia nago, bo uwazam, ze do spania czlowiek podobnie jak do dupczenia powinien sie rozebrac:)) Mowie ogolnie o byciu osobista sluzaca dla meza, taka co to gotuje tylko co on lubi i w wolnej chwili leci do sklepu kupic mezowi garnitur i nowe buty.

      Delete
    6. nie no, taki sobie żartowałam. Ja generalnie jestem z nowej szkoły żon. Znaczy - jak masz diwe zdrowe ręce to zapierdalasz tak samo :)

      No i przypominam, że od 1,5 roku NIE MAM dwóch zdrowych rąk :) :) ;)

      Delete
    7. Czyli znow zrozumienie i porozumienie miedzy nami:))) Ja nie mam problemu z gender jak widac i mezowi tak samo ladnie z odkurzaczem jak mnie ze srubokretem:P

      Delete
  8. Cos w tym jest bo jak miałam seks to nie gotowałam. A teraz hak nie ma seksu to ze mnie demon gotowania.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja ani seksu nie mam ani nie gotuje... Mnie to dopiero leczyc cza :-)))

      Delete
    2. Futti ale co ze mna nie tak, bo seksu to moge miec az po kokardke a ja wole gotowanie:)))))))))))))
      Kryste co ta menopauza robi z czlowiekiem... kiedys bylam normalna...

      Delete
  9. :) Jak wchodzę do Ciebie to już zawsze mam na podorędziu szmatkę do pucowania monitorka. Znów oplułam. Ja bigos na święta będę robiła li i jedynie, o ile zgromadzeni sobie tego zażyczą, w przeciwnym przypadku nie ma kto jeść. Ale seksu z tego nie będzie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja bigos gotuje ostatnio przez chyba trzy lata raz w roku, zupelnie niezaleznie od kalendarza:) Wczesniej nie gotowalam przez kilkanascie lat, bo jakos tak wyszlo, ja sama nie powiem, ze przepadam za bigosem, ale to super potrawa na dni kiedy sie nie chce gotowac.
      Wlasnie nastawilam dwa duze gary i potem popakuje w pojemniki i do zamrazarki. A jak sie wraca pozno z pracy, czy czlowiek ma lenia, to potem tylko wystarczy rozmrozic pojemnik i obiad gotowy.
      Wspanialy nie lubi, ale raz do roku zje:)))
      Seks... no coz jak jest pod reka i w nadmiarze to sie czlowiekowi juz nie chce;))) Taka natura:P

      Delete
  10. NO TAK,...JAK PRZYJDZIE OCHOTA TO PIES KOTA WYCHROBOTA;)))),A JAK POJDZIE GLADKO TO I CALE STADKO;)
    Tez musze pomyslec o bigosie,mam jeszcze swoja kapuste kiszona.Ja w ogole nie dodaje swiezej kapusty do bigosu,robie tylko z kiszona,taki bigos lubie najbardziej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha drugiej czesci tego powiedzenia nie znalam:))))))
      Ja tez lubie kwasny bigos, ale daje slodkiej tak w proporcji 1-3 jakos tak sie przyzwyczailam. Moja mama robila tylko z kiszonej kapusty.

      Delete
    2. ja w zyciu nie zrobiłam, ale rodzice robią pyszny :) i z samej kiszonej, taki kwaśny jest najlepszy :)

      Delete
    3. ta, mój przepis na bigos: otworzyć słoik, wrzucić do garnka, bądź wyjąc pojemnik, rozmrozić powoli podgrzewająć :) - to wtedy, jak mamusia taką fest torbę dzieciom (że niby ja i małż) zapakuje :)

      Delete
    4. Ale wiesz o tym, ze kiedys Ty bedziesz taka mamusia co to bedzie musiala dziatwe obdarowywac zarelkiem? :)))

      Delete
    5. nie sądzę, żeby do tego doszło :) :)

      Delete
    6. Czyli znow jestes na dobrej drodze:))) Ech bogatemu to sie i byk ocieli:))

      Delete
  11. ale bigos powoduje wzdęcia więc jak tu się seksić ze ściśniętą dupą co by bąki nie wyskakiwały :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorka, czytaj ze zrozumieniem:))) Toz mi o to chodzi, zeby nie seksic:) A ze Wspanialy nie lubi to nie bedzie mial wzdec, a moich bakow to on sie nie boi, wiesz po tylu latach... on nie dansior on jebaka:))))

      Delete
  12. Star, coś w tej Twojej teorii jest, u mnie podobnie ;) kiedyś człowiek nie musiał nic gotować, a teraz.... ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cos w tym zdecydowanie jest:))) Ja tez chetniej teraz gotuje:P

      Delete
  13. No to daj koniecznie znać, czy bigos swe zadanie spełnił :) A swoją drogą- bigos bardzo lubię, ale sama jakoś rzadko gotuję- kilka razy w roku, i ostatnio właśnie był jeden z tych razów. Marcin nawet nie tknął, bo On nie przepada. O ludzie, jak mnie wkurza właśnie to "nie jestem głodny"- a słyszę je ostatnio często. No to pytam się: a co jadłeś. A ten mi, że nic, ale nie jest głodny... Ja tam doświadczenia w sumie nie mam, ale wydaje mi się, że płeć męska to zdecydowanie gatunek, który czy nażarty, czy głodny jak wilk- zawsze chętnie podupczy :) Mój Marcin nawet jak Mu głowa pęka, to zamiast tabletki, woli "naturalne metody" :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzizas Marta, wyglada na to, ze Twoj Marcin to jak by mlodszy brat mojego Wspanialego... u niego tez seks jest lekarstwem na wszystko, a jak mi nie daj buk cos dolega to na pewno za malo seksu:)))

      Delete
    2. Taaaak... Więcej jest tych braci :)))))

      Delete
    3. Star.... Mi strasznie wypadają włosy, i co jakiś czas obwieszczam to małżonkowi (bynajmniej nie po to, żeby mnie za kłaki do sypialni nie ciągnął- sama przecież drogę znam :)), a co On mi na to?! No co?! "Chcesz trochę cynku". I nie muszę pisać, że jest przekonany, że Jego sperma to ciecz cynkiem płynąca. No :)
      A to, że jeśli Jemu seks pomaga na ból głowy, to i mnie powinien pomagać, toć to normalka :)

      Delete
    4. Oj Marta obie zrozumienia nie mamy:) A przeciez glowa tak daleko, wiec w czym niby przeszkadza ze boli?
      Niech sobie boli, akcja i tak sie rozwija ponizej:))))

      Delete
    5. Mnie akurat też seks pomaga na ból głowy, więc w moim przypadku "Boli mnie głowa" to raczej zaproszenie do sypialni. No chyba, że mnie z głodu boli:)

      Delete
    6. Odwodnik, psujesz nam image:))))))))))))))))))))

      Delete
    7. Nie psuję image tylko dostarczam dodatkowego argumentu w razie potrzeby:). Zawsze się człowiek może rozmyślić i zachcieć, tak? :)

      Delete
    8. Alez oczywiscie, ze TAK, tylko krowa nie zmienia zdania:))

      Delete
  14. Jesteś zdecydowanie moją najulubieńszą wariatką!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, a moze to jest tak, ze swoj do swego ciagnie:)))) Wiesz odkrylysmy juz przez te lata tyle wspolnych cech, ze kto wie;))

      Delete
  15. Ktoś kiedyś mi powiedział, że Pan Bóg obdarzył mężczyzn trzema wspaniałymi narządami: mózgiem, żołądkiem i penisem, ale krwi im dał tylko tyle, że wystarcza tylko na jeden narząd i jak jeden pracuje to dwa pozostałe nie mogą. Więc zgodnie z tą teorią jak chłop żre, to już nie powinien ani myśleć ani się dupczyć. A jak nie jest głodny to daj mu coś do przemyślenia.
    A tak poza tym, to narobiłaś smaka tym bigosem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem jak to jest z tym mysleniem, ale cos mi mowi, ze moj to 90% czasu poswieconego na myslenie mysli o dupczeniu:)))

      Delete
    2. No tak, niby myśli, ale o czym?
      Facet!

      Delete
  16. No i się... popłakałam ze śmiechu! Dupna ta menopauza, nie ma co.
    Tak sobie myślę, że jesiennie to jakoś tak łatwiej w kuchni siedzieć i pichcić (ja lubię ;)

    Nadrobiłam notki - Star, Twój fryz wymiata!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, menopauza jest absolutnie dupna, wiec uzywaj poki masz czas:)))
      Wlasnie o to chodzi, ze mnie jesien tez kojarzy sie z zapachami z kuchni, lubie jak cos pyrczy na kuchence:))) jak zapach sie roznosi po chalupie jakos tak zaraz przytulniej sie robi.

      Delete
    2. taaaa.... nawet ja się postarałam, bo sis dała dwie duże dynie i żal zmarnować. Zrobiłam więc dyniową zupę tajską. Była pyszna, dopóki nie dalam upustu wrodzonym talentom i nie dodałam, dla ozdoby jednej z papryk z tarasu (mówiąc między nami - papryki były dwie, małżowi wmawiam, że tylko jedna, żeby mnei nei okrzyknął rodzinnym tumanem ;)) - jadłam tę cholerę a tego samego krzaka niedawno i była słodka!! no, ta nie była. Zupa, jak małż określił, jest tak ostra jak w Indiach. I to chyba nie był komplement..... dodaliśmy już do niej pomidorów i jogurtu, a ta kurewska ostrość się ciągle przebija jak gdyby nigdy nic....

      Delete
    3. Oj to bylaby super zupa dla mnie i Wspanialego, my uwielbiamy takie ostrosci co to jak wchodza parza gardlo i jak wychodza to parza dupe:)))

      Delete
    4. no my zasadniczo też, więc sobie wyobraź co wyszło :) :)

      Delete
  17. Bigos fajna rzecz!!
    my gotujemy na BN potem sie mrozi i jak znalazl do lazanek.
    czasem jak czlowiek mysli zd juz nic nie ma, a th nagle taka perelka sie ujawnia... wtedy smakuje najlepiej:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moja mama robila bigos na Nowy Rok, bo akurat zostawalo duzo resztek ze swiatecznych wedlin i pieczeni, wiec to byla okazja na ich wykorzystanie.

      Delete
  18. Nie dawaj wspaniałemu sera "bo od sera to się zadziera" i tylko problem się spotęguje hi hi:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No popacz pani, a ten skubaniec lubi sery:)))

      Delete
  19. Świetna analiza powiązań między dupczeniem a jedzeniem, w różnych wariantach. Brawo! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, badzmy szczerzy nie wiem jak to wyglada z drugiej strony, czyli meskiego punktu widzenia, ale na wlasny uzytek musialam sobie dorobic jakas teorie:)))

      Delete
  20. U mnie bigos tylko z kiszonej kapusty, ale - żeby nie był za kwaśny - daję naprawdę duuuużo cebuli. Reszta - jak u Ciebie :)
    Metody na chłopa dobre i sprawdzone, ale to łatwizna - za to może udało Ci się jakiś sposób na dzieci (i stale pomieszkujących ich znajomych) wymyślić - żeby im nie gotować? Bo dzieci, owszem, nawet czasem same się do kucharzenia biorą, ale tylko czasem. Przegłodzić je czy jak? Ale i tak czegoś mocno chude są... A jak jeszcze czasem napomkną, jaką to renomą cieszy się mamusina kuchnia u kolegów, to głupio tak nic nie przyszykować (bo człek na pochwały łasy :) ).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na dzieci metod nie mam i nawet nie wiem czy kiedys mialam, jesli tak to juz nie pamietam:)))

      Delete
  21. Hahaha cudne. Teoria genialna i cos w tym jest ;-)
    Zjadlabym bigosu ;-))

    ReplyDelete
  22. mam ten sam egzemplarz. tylko etap, że olałam gotowanie ;)))

    znasz kawał o Hance i Gustliku?

    Gustlik bzykałby na okragło. Codziennie jak wracał z kopalni to już od progu wrzeszczał - HANKAAAA - ZUPYYY I DUPYYY!!!

    Hanka nie wyrabiała. W końcu poszła do sztygara i ubłagała, żeby zajeździł Gustlika w robocie. Żeby tak go wykoczył w tej kopalni, żeby już nie miał siły jak do domu wróci. No i sztygar dał go na przodek i obłozył tak pracą, że koń by nie wytrzymał.

    Wraca Gustlik do domu i zatacza się ze zmęczenia. Hanka podbiega, a on ledwo stojąc i cichutko:

    Hannnkkkkaaaa... DZISIAJ NIE BĘDĘ JADŁ!

    ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to od dzisiaj Gustlik mu bedzie:)))))

      Delete
    2. ja znałam z pointą: już jod nie bede, ani sie mył nie bede.. tylko se ruchne i lulu :)

      Delete
    3. Alusia, wolalabym zeby sie jednak umyl:))))

      Delete
    4. No to Gustlik wiedzioł, czego chce najbardziej.
      I po co się myć?
      I czemu mnie to tak bawi?

      Delete
    5. osobiście też bym wolała, ale na mycie nie mial już chłopina żywcem nie miał siły :) w sumie sama sobie ta zona winna :)

      Delete
    6. Tysz prowda, ze se sama winna, przedobrzyla:P

      Delete
  23. Tak trochę nie w temacie. To podzielcie się przepisem na bigos. Moja mama to tworzyła coś i nazywała to coś bigos. Ja się nigdy na to coś nie nabrałam. To nie był bigos. I tak nie miał mnie kto nauczyć. Ale co oprócz kapusty (kiszonej i cebuli lub mieszanki kiszonej ze słodką) i mięs różnorakich dodajecie? Jak długo smażycie? Z winem czy bez? A grzybki dodajecie? A jakie przyprawy???
    Pomóżcie!
    Przyznam się, bigos uwielbiam u wszystkich znajomych, ale po bigosowym czymś mojej mamy, to ja nigdy bigosu nie zrobiłam. A mam ogromną ochotę. Na bigos!
    P.S. To chyba nie jest objaw menopauzy?....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabela, jak widzisz nie ma jednego przepisu na bigos. Poczytaj komentarze i bedziesz widziala co dodac i jak to zrobic.

      Delete
  24. ;)))) znam kawał o Gustliku,babcia mi opowiadała w wersji light;)))
    ale rozumiem.
    Od pewnego czasu....dobrze gotuje...;>>>>

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mowisz, ze Ciebie tez Martha Stewart dopada?:))

      Delete
  25. i jeszce mi się przypomniało, że tego ciasta to jednak nie zrobię. Nie mam wałka. No i blaszki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alusia, rozumiem, ze nie masz walka, ale to mozna wykorzystac butelke po winie :))) Natomiast jak mozesz nie miec blaszki skoro 40% polskich przepisow na ciasta powoluje sie na "typowa blaszke z piekarnika".
      Nie jestem w stanie zliczyc ile razy dostalam taka odpowiedz pytajac o wymiary blaszki, ale jestem przekonana ze gdybym za kazdym razem odkladala na lewo jednego dolara to dzis mialabym calkiem pokazna sume:)))

      Delete
    2. no z butelką to mi dojechałaś, nie wyprę się, że mam :)
      jednak co do blaszki jestem niewinna wysoki sądzie. Nie mam i nigdy nie miałam, i nie mam pojęcia co to znaczy "typowa polska" - moja mamusia ma przynejniej ze cztery rozmiary, jeden pan/pani bóg wie jak tu wytypować typową :)

      Delete
    3. Ja tez nie wiem co to jest typowa blaszka z piekarnika, domyslam sie, ze jak sie kupuje piekarnik to juz z jakas blaszka:)) Ale tak naprawde to nie wiem, bo ja tez nigdy nie mialam "typowej" a blaszek mam kilkanascie roznych ksztaltow i rozmiarow.

      Delete
    4. czyli dooopa :) ciasta nie będzie, a tak się starałam :) :) :)

      Delete
  26. Czort z menopauza, najwazniejsze, ze u mnie gubernatorem bedzie Demokrata, hurra.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Liz, wiem, tylko mnie dobija cala reszta... ten narod jest stupid beyond repair.

      Delete
  27. Coraz czesciej sie przekonuje jak bardzo.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...