Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, November 14, 2014

Nie do ogarniecia

Zycie przyspieszylo i to wcale niekoniecznie mi sie podoba. Za duzo pracy, obowiazkow, doktorow, terminow i chujwiczegojeszcze.
Tylko czasu na to wszystko nie ma, latam jak by mi ktos pieprzu do dupy nasypal a i tak nic nie jest ogarniete. Zaleglosci na blogach mam takie jak stad do Australii i z powrotem, najczesciej cos tam czytam, gdzies zajrze, ale na komnetarz juz nie mam ani czasu ani weny.
I tak sobie mysle, ze albo bede czytac, komentowac, odpowiadac na komentarze u mnie albo bede pisac...
wszystkiego na raz nie dam rady i nawet nie probuje, bo spac czasem tez trzeba.
Ale zeby bylo weselej to powiem Wam, ze w poniedzialek klasycznie spierdolilam obiad.
I to tak pieknie go spierdolilam, ze sama sobie sie dziwie, ze tak mi sie udalo:)))
Mysle, ze nawet w wieku 12 lat gotowalam lepiej.
Zeby bylo smieszniej to przeciez poniedzialek mialam wolny i mialam wystarczajaco czasu, zeby zrobic cos lepszego, ale tak mi sie kuzwa nie chcialo, ze na pol godziny przed powrotem Wspanialego z pracy pizgnelam kalafior i kilka innych produktow do naczynia zaroodpornego, wstawilam do piekarnika i chuj niech sie dzieje wola.... czyjakolwiek.
Nazwalam to szumnie zapiekanka:)))
Biedny Wspanialy popatrzyl i zwatpil.
-- Co to jest? 
-- Zapiekanka z kalafiora - odpowiedzialam bez mrugniecia okiem, chociaz wiem nie od dzis, ze Wspanialy za kalafiorem tez nie przepada. No coz ja gotuje co ja lubie, a cala reszta chce to niech zre, a nie to niech se zadzwoni po pizze.
Usiadl i nawet nie wzial telefonu do reki wiec raczej mial szczera ochote wziac byka za rogi:))
A ja na zachete dodalam:
-- Wiem, ze to mocno niewygldne danie, ale jak zamkniesz oczy i sprobujesz pierwszy kes, to da sie przezyc. 
Zamknal oczy, sprobowal i orzekl:
-- Zacznijmy od tego, ze ja kalafiorow nie lubie, ale ten jest wyjatkowo dobrze przyprawiony... tylko... jak to ma byc zapiekanka... to... hmmmm... dlaczego sie nie zapiekla tylko plywa w jakiejs mazi? 
O kurwa, ale dociekliwy sie zrobil!!!
Wszystko przez to, ze za dobrze ostatnio gotuje - pomyslalam i odpowiedzialam:
-- Plywa w mazi, bo sie mazia nie zapiekla, bo mi sie nie chcialo robic beszamelu, czy nawet dodac cokolwiek i tak pizgnelam do naczynia w nadziei ze stanie sie cud. Teraz masz na talerzu dowod rzeczowy, ze w cuda nie nalezy wierzyc. 
-- Ale jak Ci sie nie chcialo, to po co sie zmuszalas? Czy nie prosciej bylo zadzwonic do mnie i powiedziec, ze spotkamy sie przy subwayu i pojdziemy gdzies na obiad? 
-- No niby prosciej, ale wiesz ta pieprznieta Martha Stewart znow mi siedziala na ramnieniu i... kusila. Zreszta, zeby wyjsc na obiad to trzeba sie jakos ubrac, a tego tez mi sie nie chcialo. 
-- To nastepnym razem jak Ci sie nie chce gotowac ani ubierac to zadzwon do knajpy, zamow co chcesz i ja po drodze odbiore i przywioze do domu. 
Niech mi ktos powie, ze ten chlop nie jest wspanialy???
Kazdy inny juz by mi te mamalyge na lbie zasadzil a ten narzekal, ale caly czas jadl(!!!)
Tylko nagle jakos mu mina zrzedla... wystraszylam sie, ze moze juz natychmiastowo sraczki dostal wiec pytam:
-- Czy zle sie czujesz? cos Ci jest, to w cholere nie jedz tego... 
-- Nie, dobrze sie czuje i nic mi nie jest tylko sobie uswiadomilem, ze tej "zapiekanki" jest wystarczajaco duzo na jutro.... - wycedzil z mnia zbitego psa.
-- Ech do jutra to moze ja sie da naprawic... - powiedzialam niepewnie ale ciagle nie tracac fasonu.
-- Naprawic??? to ja juz wole jutro zjesc... bigos... 
-- Swietnie!!! bo tak naprawde to ja jutro jade do pracy na caly dzien i bigos bedzie super rozwiazaniem!!! 
Nie potrafie opisac jego miny, ale mimo wszystko byl tam cien radosci:)))
A zaraz potem sie znow rozswawolil i powiedzial:
-- Ale wiesz, ze ten Stewart to zostawil Marthe nie dlatego, ze za dobrze gotowala tylko pod kazdym innym wzgledem byla do dupy? 
-- No wiem, wiem, sama to kiedys wymyslilam... 
-- Dobrze, ze wiesz i pamietasz skad sie to wzielo, bo jak ta durna Martha Cie dzis naklonila do ugotowania takiej "zapiekanki" to czy to znaczy, ze moge liczyc chociaz na dobry seks? 
Musialam wziac gleboki oddech, a nawet trzy glebokie oddechy, a potem wydusilam z siebie:
-- No dobrze, wygrales... czyms sie musze dzis wykazac.... 
I powiedzcie, ze to nie inteligentne chlopisko?
Jestem przekonana, ze od pierwszego rzutu okiem na te mamalyge poswiecil sie z cala swiadomoscia tylko po to zeby doprowadzic sprawe do wlasciwego zakonczenia.



33 comments:

  1. Ha, ha, ha! Przyznaj się, celowo nie zrobiłaś tego beszamelu ;))
    Cudna opowieść! :)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo, nawet przypiekana ogniem piekielnym nie potrafie powiedziec jak moglam cos takiego ugotowac:))))

      Delete
  2. ha ha, właśnie też się zastanawiam, czy aby to nie było celowe popsucie zapiekanki;)
    a jeśli chodzi o zapiekanke to ja najczesciej mieszam jajko i smietane i dodaje przyprawy, tez sie fajnie zapieka, p[o wyjęciu tylko musisz na kilka minut odstawic, zeby sie scielo ladnie a roboty mniej;) z jogurtem mozna tez, ale trzeba z łyżke oleju dodac

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wszystko zrobilam oprocz tego jajka:)))) no tak sie wymadrzylam:P

      Delete
  3. :)))))
    ja podziwiam, ze ci sie chcialo wstawiac do piekarnika. Mozna bylo podac surowego dodajac, ze surowy ma wiecej witamin. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lola, ja sobie do dzis wyrzucam, ze zmarnowalam tego kalafiora, bo na surowo to ja uwielbiam kalafiory, ale Wspanialy nie wezmie do pyska. Miala bym zarcia na caly tydzien, bo kalafior byl wyjatkowo dorodny, a tak spitolilam do cna:)))

      Delete
    2. może piżnij do miksera i będzie yszny krem z kalafiora? i dodaj pomidorów i masali, to nawet kalafiora nie będzie czuć :)

      aaaa i jeszce ostrą papryczkę hojnie - otatnio tak ukryłam, acz przypadkiem, dynię w zupie. Małz z wrażenia nawet jej nie zauważył, taki był zajęty dyszeniem i przepijaniem :)

      Delete
  4. No masz, a ja Cię cały czas podziwiam, jakim cudem ogarniasz i blogi, i odpisywanie.
    Muszę wypróbować sztuczkę z seksem zamiast kolacji;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, nie ogarniam... wszystko przez te doktory, ktore sie uparly, ze musze ich widywac.
      Seks zamiast kolacji u mnie dziala bez pudla ZAWSZE, tylko ja nie bardzo mam na ten seks ochote:)))

      Delete
  5. Uchichotałam się...Skąd ja to wszystko znam...?!:-))
    Całusy Star kochana! Czas pędzi jak zwariowany, dajmy sobie troche czasu na przyjemny, smaczny kiź-miź we swoje, nawet bez poprzedzającej to zapiekanki kalafiorowej!:-))*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olenko, jak mnie znasz juz wystarczajaco dlugo to czy myslisz, ze ja sie nadaje do kizi-mizi?:))))))
      Wspanialy byl kiedys bardzo romantyczny, ale go szybko z tego romantyzmu wypralam:)))

      Delete
  6. Star, Ty jesteś NIEMOŻLIWA :pppp

    ReplyDelete
  7. Hmmm.... :) Tym razem przezornie miałam szmatkę w ręku wchodząc na Twojego bloga :) Osobiście mam lepiej, nic nie muszę, jem co chcę, jak mi nie wyjdzie to wywalam. A seks jest przereklamowany, zwłaszcza po obiedzie :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Znam doskonale ten stan, o ktorym piszesz, ale mimo wszystko wole moje teraz:))))

      Delete
  8. No mow co chcesz ale z perspektywy Wspanialego, to on w totka wygral za sprawa tego spitolonego kalafiora:) Pewnie by chcial abys codziennie cos schrzanila w kuchni? :))) A jusci, ze to inteligentny facet, nigdy w to nie watpilam:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, on w totka to mnie wygral:))))) Zeby codziennie cos schrzanic w kuchni to najpierw chyba trzeba codziennie w niej przebywac, a ja wiesz tak od przypadku do przypadku;))) Kiedy mam ochote.

      Delete
  9. No Wspaniały to prawdziwy chłop, jakby nie było.
    Jak ja gotuję, to z góry mówię: masz dwa wybory, jeść albo nie jeść. Twój wybór.
    Z dziećmi gorzej, bo jak nie zjedzą to serce matki sumienie gryzie, że latorośli niedożywiam, co chyba nawet karalne może być... Z mężem łatwiej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja nic juz nie musze mowic, on doskonale wiedzial o tym przed slubem. A z Juniorem tez nie mialam problemow jak mu nie smakowalo to sobie sam gotowal, zaczal w wieku 14 lat i teraz gotuje lepiej niz wiele kobiet w jego wieku.

      Delete
    2. No moje dzieci młodsze ale już edukuję. Nie smakuje, wyciągnij co chcesz z lodówki i zjedz. Bo zmuszać nie będę! Może i z Młodszego "kucharz" powstanie i matce w przyszłości obiadki będzie serwować:)) Starszemu wszystko smakuje.

      Delete
  10. Star nosz nie mogę tak się uśmiałam,że hej :)))
    A Wspaniały mądrością i spokojem dochodzi do celu, ale to piknie wymyślił:p

    Buziole:****

    ReplyDelete
    Replies
    1. On ma na drugie "oaza spokoju" i dobrze, bo inaczej by ze mna nie wytrzymal:)))

      Delete
  11. No rzeczywiście...zapiekanka z kalafiora...trzeba fantazję mieć ojjj trzeba :)
    A było tego kalafiora wrzucić na parowar? :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, kalafiora to powinnam sama pozrec na sucho czyli na surowo i zadzwonic, ze na obiad jest "rezerwacja". Nic to, czlowiek sie na bledach uczy:)))

      Delete
  12. Najważniejsze, że Wspanialec finalnie zadowolony! Czasem się tylko obawiam, czy on Cię na amen nie ,,zakocha''...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, taka duza dziewczynka i uzywa takich zwrotow jak "zakocha"??? Kochac to znaczy darzyc kogos miloscia, milosc jest stanem emocjonalnym a nie materialnym. Seks jest jak najbardziej czynnoscia fizjologiczna z pelnym zaangazowaniem roznych czesci ciala a wiec jak najbardziej czynnoscia materialna.
      W tym momencie bardziej adekwatne jest moim zdaniem, ze Wspanialy moze mnie zajebac na smierc, a nie "zakochac" na amen:))))
      Ty wiesz, ze ja sie nie boje nazywac rzeczy po imieniu:))))

      Delete
  13. ;-)))) Wygląda jakby Wspaniały zabawił sie w głuchy telefon z zaplanowanym zakończeniem. Zaczęlo się od "Nie lubię kalafiorów" skończyło "lubię seks". Jak pomysłowy Dobromir z kreskówki

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, Wspanialy ma taki sam stosunek do seksu jak Owczesny mial do cukru. Owczesny kiedys dosypal cukru do twarogu, ktory ja zrobilam na ostro (szczypiorek, mieta, sol, pieprz itp) a on do tego cukier. Mnie oczy wyskoczyly z orbity i mowie "ale ten twarog jest na ostro", na co on "wiem, moze byc na ostro, wazne zeby w koncowej wersji byl slodki wiec dodalem cukru i wszystko gra".
      Podobnie ze Wspanialym i seksem, nie wazne co robisz, lub nie robisz, wazne, zeby sie skonczylo seksem:))))

      Delete
  14. Rzeczywiście On jest wspaniały i Inteligentny :)
    Ach, naśmiałam się podczas czytania, aż mnie policzki bolą :)

    ReplyDelete
  15. Musze zapamietac ten patent z kalafiorem, kiedys moze sie przydac :-) A Tobie nic nie pozostalo teraz jak tylko zaczac z powrotem dobrze gotowac, tylko obawiam sie ze to niestety nie pomoze. No bo wiesz, przez zoladek do... ekhem... serca... Jak ugotujesz niezjadliwe to musisz odplacac w naturze, jak ugotujesz pyszne to on Ci w naturze podziekuje... i tak zle i tak niedobrze.

    ReplyDelete
  16. No sie usmialam, dzieki :-)
    Chlopa masz Wspanialego :-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...