Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, November 29, 2014

Pod znakiem brukselki

Najpierw i najsampierw pochwale sile internetu musze zlozyc, bo sie babaruda znalazla i juz wszystko zalatwione. Internet to MOC i niech nam sluzy dzielnie.
Ostatnie zakupy warzywne sa jak zawsze robione Wspanialym, bo ja po pierwsze primo nienawidze sklepow, po drugie primo nie mam czasu ani checi.
Ni mom checi do roboty... pamietacie jak to szlo?
Bo ja tylko tyle, a potem ze kupie se cos tam i "bende dyrektorem":)))
No to jestem dyrektorem, wydaje dyrektywy i oddelegowuje do wykonania.
Wczoraj byly warzywa.
Sporzadzilam liste z dokladnymi opisami i wyszczegolnieniem ilosci, bo przeciez pamietam jak to bylo w ubieglym roku jak Wspanialy wrocil ze szparagami dla calej armii i beztrosko stwierdzil, ze "przeciez wszyscy lubia szparagi".
No nie powiem, nawet lubili ale i tak czesc wyladowala na smietniku, a dokladnie w kompostowniku.
Na szczescie cholery nie wyrosly, bo z tym kompostownikiem to roznie bywa, od kilku lat wyrastaja tam "dzikie" pomidory koktajlowe i tylko nam sie nie chce przesadzic ich do wiszacych doniczek.
A rosna jak zwariowane i w sumie to najlepsze plony sa z kompostownika:)))
Ale do brzegu...
Wspanialy oddelegowany na samodzielna akcje zakupowa bierze jak buk przykazal telefon i wydzwania.
Tak tez bylo wczoraj, najpierw byl pierdyliard telefonow, ze nigdzie nie ma brukselki, wszystko jest juz zakupione wedlug listy a brukselki niet.
Oblecial wszystkie okoliczne sklepy i sie okazalo, ze Nowojorczycy, a scislej mieszkancy Astorii nagle zapalali ogromna miloscia do tych miniaturek kapusty i wykupili w pizdu wszystko co do ostatniej mini glowki.
-- Coz Ci mam powiedziec kochanie, nie ma innego wyjscia tylko w miejsce tej salatki z brukselki pierdolnie sie cos innego. Jest duzo czasu cos wymysle - chcialam go tymi slowami zawezwac do powrotu z misji, ale widocznie wystraszylam bardziej mozliwoscia nowego dania i nowych zakupow, bo Wspanialy rzekl byl:
-- Jest jeszcze jeden sklep, w ktorym nie bylem, bo troche nie po drodze, pojade jeszcze tam. 
20 minut pozniej nowy telefon:
-- Jest brukselka ale nie luzem tylko takie na tych patykach co to na nich rosna. 
-- To wez, oberwiemy w domu i bedzie spokoj. 
-- No tak, ale ile mam tego wziac, bo napisalas 2 funty (cos ok. 1kg) a taki jeden patyk pewnie tyle wazy. 
No tak, jak to rozsadnie ocenic na odleglosc przez telefon jak czlowiek nie ma pojecia ile takich kapustek moze byc na jednym patyku?
-- No niestety musisz sobie jakos poradzic, tak wizualnie. 
-- To moze wezme takie trzy patyki? 
-- Ty sie nie skupiaj na patykach tylko na tym ile brukselek na nich rosnie, bo wiesz patyk nie nadaje sie na salate. Jak jest duzo na nim brukselek to moze dwa wystarcza. Pamietaj, ze te na patykach zwykle wymagaja mniej czyszczenia czyli mniej od nich odchodzi. 
I na tym skonczylismy.
Wrocil objuczony jak wielblad, musze przyznac, ze wywiazal sie z misji doskonale, kupil piekna wiazke jarmuzu, rownie ladne buraki lisciaste... no malina.
Jeno tych brukselek trzy patyki, jak to wszystko oberwal to sie okazalo, ze mamy zamiast ok. 1 kg to ponad 2kg. Nic to, pizgnelam te brukselki do food processora zeby je poszatkowac, co by byly gotowe na niedziele, bo cale przyrzadzanie wtedy zajmie mi 15 minut.
Jest tego od cholery i ciut ciut. Na szczescie jak to rzuce na patelnie to duzo zmaleje, ale mimo wszystko.
No coz, mam nadzieje, ze wszyscy lubia brukselke:)))
Ale juz wykombinowalam, ze bede wrzucac na patelnie sukcesywnie i jak bedzie tego za duzo, to reszte normalnie zamroze.
Nic im nie bedzie:)
I tym sposobem mamy swieta pod znakiem brukselki i grzybow, bo jakos tak sie zlozylo, ze grzyby mam prawie w kazdym przepisie:)))


77 comments:

  1. Brukselka czy brokuly, bo sie pogubilam :)))

    ReplyDelete
  2. aaa zapomnialam. jak to jest brukselka, to swietnie sie mrozi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ufff jak dobrze, ze to wylapalas, juz poprawilam:))) chyba mi sie mozg lasuje z tego gotowania:)))

      Delete
  3. Lubię czytać o waszych zakupach i Twoim gotowaniu:))))))

    ReplyDelete
  4. uwielbiam brukselke.
    Ja to sie tylko matwie, ze malo czasu bedziecie miec na trawienie. My od czwartku trawimy i wlasnie wychodzimy na prosta wiec teraz chetnie na ten obiadek wpadne. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas towarzystwo sie zaczyna schodzic o 1pm i wtedy na stole (osobnym od obiadowego) sa zakaski, kto ma ochote cos przegryzc to przegryza. Obiad zwykle zaczyna sie o 4pm a wiec salata, doslownie filizanka zupy i indyk z przyleglosciami:))) Potem ok. 6:30 jest deser i godzine pozniej towarzystwo zbiera sie do domu, bo dzieci MUSZA byc w lozkach najpozniej o 8pm.
      Ale mysle, ze w kazde swieta ludzie sie przejadaja i jakos dochodza po tym do normy:))))

      Delete
    2. A trawi sie szybciej jak sie idzie do pracy:))) Z tym, ze ja w poniedzialek zapycham do dochtorow a Wspanialy do pracy;)

      Delete
  5. nie lubiem brukselki
    chyba że w surókach, surowom

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z surowej robilam kiedys salatke ale to strasznie duzo roboty bo musialam oddzielic wszystkie listki pojedynczo, nigdy wiecej:)))
      A teraz tez bedzie salatka tyle, ze w wersji na cieplo, bron buk nie rociapana tylko taka zmiekczona na patelni z dodatkiem orzechow i suszonej zurawiny.

      Delete
    2. A ja ani surowej ani innej. Moje dzieci, to chyba nie wiedzą, że coś takiego istnieje, bo nigdy nie zrobiłam.

      Delete
    3. star, własnie opisałaś ulubiony przepis na brukselkę kolegi małża!! i rzeczywisćie, ta jeswt zupełnie inna w smaku, nie ma tego paskudnego posmaczku, który mi w brukselce zwykle przeszkadza. Ta brukselka to chyba symbol naszych dziwactw, bo ja uwielbiam kapuste jako taką pod każdą postacią, a nie lubię brukselki, natomiast małż uwielbia brukselke, a nie cierpi kapusty do tego stopnia, że go irytuja jak ja ją jem. Kiedyś nawet chciał mi wmówić, że jest tucząca, żeby mnei zniechęcić :) :)

      Delete
  6. Grzyby - tak! Brukselka - nieeeee!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Duzo osob nie lubi brukselki wiec mnie to nie dziwi. Ale juz spotkalam kilka takich co sprobowaly i stwierdzily ze dobre. To chyba glownie zalezy od tego jak jest zrobiona.

      Delete
    2. errrata, tu też siem rozumniemy :PPP

      Delete
    3. Czy powinnam do tego dorobic jakas teorie konspiracyjna?:)))

      Delete
  7. Gdybym była waszym gościem, to nic by wam tej brukselki nie ubyło, bo nigdy jej nie lubiłam i nie zanosi się, abym zapałała do niej jakąś wielką sympatią. ;) Ale gdybym zabrała ze sobą chłopisko, prawdopodobnie musielibyście jej dokupywać. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Co raz bardziej mi po drodze z Twoim chlpiskiem:))))

      Delete
    2. To dobrze, bo w razie "w", nie będę musiała dwóch obiadów gotować. ;)

      Delete
  8. ni mom chęci do roboty ani rano ni wiecorym siąde se na wirsycku bede dyrechtorym!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No prosze, czulam, ze ktos bedzie pamietal:)))
      A mnie chodzilo cos po glowie typu "kupie se kapelusz bede dyrechtorem" :))

      Delete
    2. Bardzo lubię brukselkę :))
      i ciekawa jestem Twojego przepisu na sałatkę :)
      a co do tekstu, to tak to leciało ;)
      ...Ni mom chęci do roboty
      Ani rano, ni wiecorem
      Hej, stane na wirsycku
      Bedę dyrektorem...
      https://www.youtube.com/watch?v=oN3SxF050OY
      Skaldowie, zespół mojej bardzo wczesnej młodości :))))

      Delete
    3. Klarka bardziej po derechtorsku chciała siadać, a tu bidok musiał stać na tym wirsycku ;)

      Delete
    4. Tak, Klarka chciala bardziej po dyrechtorsku a ja zaraz bym chciala kapelusz:)))
      Ciesze sie, ze jest nas dwie lubiace brukselke:)))

      Delete
  9. Brukselkę ja zjem, ja zjem i dokładkę poproszę. Nieważne, jaka, bruuuuukselka to jest TO :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ooo Jedza tez dolaczyla do klubu lubiacych brukselke:))) Jak to milo:))

      Delete
  10. Pół życia kupuję mrożoną brukselką -przynajmniej szybko się gotuje. I chyba mrożenie dobrze jej robi, bo takiej świeżej, to mój do dzioba nie wezmie, a w ten sam sposób przygotowaną tę mrożoną- zjada. Lubię chipsy z brukselki., tudzież z marchewki.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja nie gotuje brukselki, najczesciej sparzalam tylko i na patelnie, a pozniej wysmazony na chrupiaco boczek, czasem jablko, orzechy.
      Chipsy z warzyw tez lubie:))

      Delete
    2. Takiej to ja nie robilam jeszcze. Trzeba dupe ruszyc i kupic brukselke. A przepis na Twoje orzeszki no normalnie miodzio. Pyszne wyszly, wiec i brukselke pizgne w tygodniu.

      Delete
    3. Ewo, brukselke kazda trzeba ciachnac na pol wzdluz, wszysto rzucic na wrzatek tak na 5-7 minut i potem natychmiast do lodowej kapieli czyli miski z woda z lodem. Wysmarzyc boczek na chrupiace skwarki, skwarki wyjac lyzka z dziurkami z patelni na tluszcz (jesli jest duzo to czesc odlac) wrzucic brukselke i smazyc na wysokim ogniu tak az zbrazowieje (nie za bardzo, ale tak zeby byla ladnie podpieczona).
      Posolic, popieprzyc, polaczyc ze skwarkami, orzechami (ktore trzeba wczesniej podprazyc na suchej patelni wtedy maja wiecej aromatu) mozna dodac jablko i to wszystko.

      Delete
    4. Jak tak to napisalas to o malo telefonu nie obslinilam.
      juz czuje ten smak ....
      Mniam

      Delete
  11. Uwielbiam brukselke, najbardziej chyba z palonym maslem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z palonym maslem??? Dawa przepis:)))

      Delete
    2. Gotujesz brukselke ale tak bardzie al dente, maslo pizgasz do rondelka i lekko przypalasz, ale nie na czarno tylko raczej brazowo, lima beans tez uwielbiam z takim maslem.

      Delete
    3. Tak sie domyslalam, ale wolalam sie upewnic:))) Dzieki:***

      Delete
  12. Kiedyś uważałam, że nie lubię brukselki...do czasu aż kupiłam i wreszcie spróbowałam:))
    Muszę zrobić taką z orzechami. Mniam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Poczekaj do przyszlego tygonia na nowy przepis:)))

      Delete
  13. A ja, co warzywami bym się mogła tylko żywić, nienawidzę brukselek. I koniec. Nie zjem. No chyba, że Ty byś kamuflaż zrobiła. Pewnie w przedszkolu nakarmili mnie jakimś rozbełtanym brukselkowym badziewiem i uraz w głowie został.
    Ja mojego często na zakupy wysyłam z racji tego, że taka "horyzontalna" jestem. To teraz, po zrobieniu listy, on szybko cyk w smartfonie google i zdjęcie warzywa sprawdza i pyta się, czy to to jest, co ma być. I tak przygotowany idzie do sklepu. Technologia ma tu duży plus:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelo, mnie w dziecinstwie kilka razy potraktowano szpinakowym gownem, co to wygladalo i raczej smakowalo jak krowie gowno. No coz jak ktos nie umial robic szpinaku a koniecznie sie za to bral. Tez myslalam, ze w zyciu nie wezme szpinaku do ust. A jednak uwielbiam szpinak co prawda najbardziej w postaci salatek, czyli mlode listki, ale gotowany tez moge zjesc pod warunkiem, ze jest dobrze zrobiony.
      Ale ja to zylam w czasach kiedy warzywom odbieralo sie godnosc osobista rozgotowujac je na smierc:)))
      Tak naprawde to nawet moja mama nie umiala gotowac mimo, ze wszyscy dookola padali na twarz i bili poklony nad daniami, ktore serwowala. Owszem robila doskonaly pasztet, cala reszta "do poprawki" w/g moich wymagan:))))
      Wspanialy nie musi mi przysylac zdjec bo on robi zakupy w zasadzie od wielu lat sam, wiec to raczej ja moglabym sie natknac na warzywo czy owoc, ktorego nie znam. A tak jak mnie telefony wkurwiaja tak na zdjecia moglabym wybuchnac:))))
      Wkurwia mnie ta strona techonlogii, nic na to nie poradze;)

      Delete
    2. Ze szpinakiem mam tak samo. Uwielbiam, głównie na surowo. A w Polsce już na widok tej papki mnie mdliło. To może powinnam się przemóc i brukselki spróbować...

      Delete
    3. haha, moja babcia robiła chyba najohydniejszy szpinak świata :) i miałam dokładnie to samo skojarzenie - obrzydliwy krowi placek! więc zaczęłam jest dopiero jako dorosła. A szpinaczek z czosnkiem, masłem i rodzynkami, czasem z safranem, w wersji ful wypas z niebieskim serem, to moja ulubiona jego forma. No i oczywiśćie surowy. jak myślę "brukselka" to też mi się pojawia ohydny posmak jakiegoś quuffna z przedszkolnej jarzynówki. A może i babcinej też :) Tylko ta wersja z orzechami i żurawinami jest dla mnie przekonująca. Małz jej w ogóle nie blanszuje nawet, wrzuca surową, przekrojoną na patelnię.

      Delete
    4. Alusia, bo tej z zurawina i orzechami ja tez nie blanszuje. Ona jest wczesniej poszatkowana i to wszystko. Blanszuje ta z boczkiem bo jest tylko przekrojona na polowki.

      Delete
  14. Brukselka to mego meza kumpelka

    ja mowie brukselkowym straganom nie:))

    Star poszlas na wyprzedaze ze tak zapytam retorycznie osobe co zakupow nie ten tego

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lamio, zdziwisz sie moze, ale z nas dwojga to wlasnie Wspanialy sie zna na zakupach duuuuzooo lepiej niz ja. On ma tylko problem w ocenie ilosci, wiec na wszelki wypadek kupuje wiecej niz mniej. Natomiast jesli chodzi o jakosc, to zapewniam Cie, ze on dotknie kazdy owoc i warzywo, obejrzy, pomaca, wyszuka takie ktore nie ma zadnej plamki. Ja pizgnelabym do koszyka jak leci aby tylko jak najszybciej wyjsc ze sklepu. Zakupy robione Wspanialym sa nie do przebicia.

      Delete
    2. o mój boszzzz..... toż to ideał!! mój małż nie dość, że musi mieć ścisłe wytyczne to jeszce nigdy nie chce mu isę zastanawiać nad jakością owoców i warzyw - ona właśnie, mam wrażenie, piżga byle co, byle już iść. I w dodatku, jako pokłosie walniętej mamusi, pokutuje w nim lęk przed "zepsutym", więc zwykle kupuje wszstko potwornie niedojrzałe.....

      Delete
    3. Alusia, a Ty myslalas, ze on te ksywke Wspanialego to tak z czapy i od przypadku zdobyl:)))
      On na to ciezko zapracowal:P

      Delete
  15. Dziękuję za nowy sposób na brukselkę, której w dziedzinstwie nie znosilam, a teraz - uwielbiam :-) Jakoś tak się porobiło, że teraz to lubię wszystko, więc mało mam okazji do niejedzenia :-) Gratuluję szybkiego namierzenia BabyRudej! Jak napisałaś: Internet ma moc!

    ReplyDelete
    Replies
    1. A wiesz, ze ja tez przylapuje sie na tym, ze teraz lubie to czego nie lubilam w dziecinstwie:))) Ale jak pisalam wyzej za czasow mojego dziecinstwa to sie warzywa gotowalo na smierc:))) Nie wazne, ze juz w tym produkcie finalowym czyli mazi ciapiastej nie bylo zadnych wartosci odzywczych, wazne, ze bylo "ugotowane". Nie mam pojecia czemu wszyscy sie tak bali surowego? Nadmiar witamin?:)))
      Ja jem surowe kalafiory, grzyby... moja mama umarlaby na serce gdyby to zobaczyla.

      Delete
    2. Fakt. Kiedyś to wszystko takie rozpaćkane się serwowało. Też lubię surowego kalafiorka i carpaccio z prawdziwkow czy nawet pieczarek. Coś czuję, że dogadalybysmy się w jednej kuchni! :-)

      Delete
    3. Moj szpinaku jako dziecko nie jadal. Jak zamieszkalismy razem to byla wrzawa ze on tego nie zje i kropka. Powiedzialam zeby sprobowal a jak cos to wypluje do zlewu. Zjadl i je do dzis.
      zjesc jesc mozna wszystko tylko trzeba odpowiednio podac przyprawic. Kiedys nie jadalam brukselki , teraz bez problemu.

      Delete
    4. Agnesk, chyba nie mialy bysmy problemu:)))

      Ewo, bo najgrosze jak ktos nigdy nie sprobuje a juz na wszelki wypadek nie lubi:)))

      Delete
    5. Moj pierwszy maz byl taki, nawet nie sprobowal niczego nowego, bo "mamusia tego nie robila"
      A mamusia miala tyle doswiadczenia w kuchni co ja w kosciele:)))

      Delete
  16. Star uwielbiam brukselkę i wszyscy w domu też :)
    Chętnie podpatrzę jakiś nowy przepis :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aneczko, wyzej juz pisalam dla Ewy, brukselka z boczkiem i orzechami. A dzisiejszy przepis wstawie w przyszlym tygodniu.

      Delete
  17. Nie cierpiałam brukselki, ale zmieniło mi się parę lat temu. Ma specyficzny zapach przy gotowaniu i dlatego u mnie nie ma chętnych (a raczej chętnego, bo dzieci może by się dały namówić). :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO z wiekiem czlowiek sie zmienia, gust sie zmienia i smaki tez:))) Kazda kapusta, a nawet kazde warzywo z rodziny kapustowatych pachnie nieprzyjemnie w czasie gotowania, tego sie nie da w zaden sposob zlikwidowac. A bigos jak pachnie? a mimo to wiekszosc go lubi:))

      Delete
  18. Powiem Ci Star, że to dobrze, że Wspaniały konsultuje się telefonicznie. Marcina samodzielność w tym temacie różnie się kończy, bo wystarczyłby jeden telefon, moje krótkie: tego nie bierz, i po kłopocie...

    Brukselkę bardzo lubię, podobnie jak szpinak, ale ja się śmieje, że to dlatego, że do przedszkola nie chodziłam :) Wszystkie znane mi dzieciaki, które przedszkole zaliczyły, miały uraz do warzyw zielonych :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez nie chodzilam do przedszkola, ale za czasow mojego dziecinstwa to sie katowalo warzywa:))) To byla jakas zemsta czy co, nie potrafie tego ani zrozumiec ani wytlumaczyc:))) Wszystko bylo zawsze rozgotowane na ciape.
      Ja nawet warzywa do zup podsmazam lekko tak zeby mimo gotowania zachowaly ksztalt i nie rozpitlolily sie na ciape:)))

      Delete
  19. Star! Smacznego Indykowania, bo tu chyba dzisiaj u Ciebie ten Wielki Dzien:)
    Brukselkowy przepis kradne bez pytania.
    Wszyskiego dobrego dla Was:)

    ReplyDelete
  20. dziewcznym dzięki za wyjaśnienia w kwestii zapiekanki z fasolki. Bardzo się rozwinęłam antropologicznie :) :)
    Zalewania zupą z puszki nawet ja bym nei wymyśliła, więc chylę czoła przed pomysłowością:) :) Mimo wszystko uwielbiam fasolkę szparagową, więc może bym i wprowadziła do organizmu bez wstrętu, a już wersja Izabeli myślę, że jest naprawdę pyszna

    ReplyDelete
  21. No proszę, a sadziłem, że tylko w mojej rodzinie jest liczna ekipa tych co to dla nich brukselka jest BLEEEEEE. Osobiście uwielbiam chyba wszystkie kapusty i brukselkę także.
    A i nie kumam dlaczego wiele osób pozbawia szpinak ogonków liściowych.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mariusz, no musisz lubic brukselke, przeciez mamy ten wspolny gen brukselkowy:)))
      Ogonki od szpinaku wyrzucam jak robie salate z mlodych lisci szpinaku, jakos mi przeszkazaja w salacie, szczegolnie przy mlodych listkach. Wspanialy tez mowi, ze to dziwactwo:)))

      Delete
  22. Uffff! Przeczytałam wszystko od deski do deski. Trochę to długo trwało, bo piszesz babo strasznie dużo! I świetnie! Niejednokrotnie oparskałam sobie ze śmiechu monitor, niejednokrotnie truchlałam ze zmartwienia i nie raz łzą zrosiłam klawiaturę. Wiem, że mnie nie znasz, ale ja mam wrażenie, że znam Cię jak niewiemco. Od tego są blogi, co nie? Kiedyś dawno, w poprzednim życiu też pisałam blogaska, ale to taki właśnie "blogasek" był. Ale dzięki niemu poznałam, również w realu wiele cudownych osób. Już długo nie pisałam, odkąd zamieszkałam 3 lata temu w UK. Teraz myślę nad czymś nowym, bo jednak pisania mi brakuje. Pozwól, że tu zagoszczę na stałe, o w tym kąciku umoszczę sobie gniazdko.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wszystko???? Od poczatku az do teraz???
      No to podziwiam!!!!!!!!
      Witam i oczywiscie ciesze sie, ze chcesz tu pozostac:)))

      Delete
  23. A'propos - ni mom chynci do robooootyyyy! ni z połednia, ni z wiecoooooraaaa! Hej stane na wiersycku, bede derektorem, bede derektorem! Do połednia bede pisał bardzo ważne sprawozdania. Hej spojrze tylko w gwiazdy reszta przyjdzie sama, reszta przyjdzie sama! Mogę tak dalej, znam pińcet milonów piosenek polskich. Takie hobby :)

    ReplyDelete
  24. Och, star, z nieba mi spadlas gwiazdo jedna he he! Z ta brukselka to ja mam tak ze nijak tego cholerstwa gotowac nie umiem, ale tez nigdy nie szukalam przepisu, wydawalo mi sie ze wystarczy pizgnac w garnek jak marchewke i sie zrobi. A tu proszsz, proszsz... ponacinac, do gara z lodem, i duper, dzieki za podpowiedz bo na swieta bede pichcic to tym razem bedzie inaczej. Wiesz, tutaj wszystkie te marchewki, pietruszki i brukselki na obiad swiateczny to sie zapieka z piekarniku. Nigdy by mi nie przyszlo do glowy brukselke... poszatkowac! Suuper!

    ReplyDelete
    Replies
    1. A prosze sie czestowac, ile dusza zapragnie. Jak by Ci sie chcialo to wpadnij na Gotuje bo Musze tam moze cos wyszukasz dla siebie:))

      Delete
  25. Przez Ciebie narobiłam brukselki dla pułku wojska. I kto to teraz zje? Chyba do koszar zaniosę?

    ReplyDelete
    Replies
    1. O matulu!!! Mam nadzieje, ze koszary blisko i ze tam lubia brukselke:))))

      Delete
  26. Dlaczego u nie działa archiwum? Chciałam sobie coś poszukać, a tu kicha

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...