Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, November 24, 2014

Wszystko zwariowalo

Zaczne od siebie, bo zwariowalam doszczetnie:)
Ale to normalka u mnie o tej porze roku, bo jak wiadomo mam zawsze sraczke z padaczka pod tytulem Thanksgiving. Kocham to swieto i co roku wariuje z przygotowaniami.
Dzis obrabiam juz chyba siedemnasta wersje menu, Wspanialy na kazde moje:
-- Juz wiem co zrobie... 
-- Mam genialny pomysl... 
-- Oooo!!! To bedzie na pewno super... 
-- A moze by tak... 
... macha tylko reka jak by chcial odgonic natretna muche i przypomina mi, ze to "tylko jeden dzien i nas jest tylko 8 osob plus dwoje dzieci"
Ja to wszystko wiem, ale tez nie dosc, ze to tylko jeden dzien, to jeszcze jak na zlosc tylko raz w roku, a bogactwo przepisow takie, ze ja dostaje kociokwiku w prazki.
Od dwoch tygodni ogladam rozne programy o gotowaniu, bo mimo, ze tak z grubsza to juz wiedzialam co chce zrobic to te programy sa cudowna inspiracja do nowych eksperymentow. A bogactwo produktow na te swieta jest tez ogromne. Uwielbiam te wszystkie jesienne warzywa i owoce podobnie jak uwielbiam jesien sama w sobie.
I teraz juz nie wiem czy ja tak kocham Thanksgiving dlatego, ze jest o mojej ulubionej porze roku jesieni, czy tez moze kocham jesien, bo Thanksgiving wlasnie w te pore roku przypada.
Nie wazne, wazne, ze Thanksgiving otwiera okres swiateczny i to z wielkim przytupem.
Po wielu miesiacach unikania kuchni, bo zwykle od maja to juz rzadko kiedy gotuje, ot cos tam zrobie jak koniecznie musze, ale jest to z reguly cos szybkiego i nie wymagajacego dluzszej obecnosci w kuchni niz kilkanascie minut, najwyzej pol godziny.
Jak przychodzi jesien to ja zaczynam tesknic za kuchnia, za zapachami gotowania czy tez pieczenia i cos mnie gna do pichcenia, niekoniecznie ta Martha, bo niesprawiedliwie wszystko na nia zwalac:))
I w tym wlasnie okresie przychodzi Thanksgiving, wiadomo, ze dostaje glupawki.
Do Bozego Narodzenia juz mi troche przejdzie, juz bozonarodzeniowe menu nie jest takim szalenstwem jak to z okazji Thanksgiving.
I tak szaleje, ciagle cos zmieniam, dodaje lub wyrzucam z menu, albo tylko wymieniam na danie na inna wersje, bo szalec moge, w koncu moj Thanksgiving jest w niedziele:)))
Tyle na temat mojego szalenstwa, bo oprocz mnie oszalala jeszcze pogoda.
Byl juz przeciez dzien czy moze nawet dwa, ze temp. nagle spadala ponizej zera, niewiele, ale jak na taki szybki spadek dalo sie to odczuc. Nawet przez dwa dni wlaczylismy ogrzewanie na dwie godziny, czyli sezon grzewczy mozemy uznac za otwarty:))
Wiatr byl ogromny, do tego stopnia, ze nawet krzesla przewracal na tarasie, ale na szczescie ten dom ma tak szczelne okna, ze chocby na zewnatrz szalal huragan to w domu nic nie odczuwamy i nie ma nawet potrzeby wlaczac ogrzewania.
A dzis po tym dwudniowym szalenstwie z ubieglego tygodnia, mamy temperature powyzej 20C. Wyszlam na spacer w swetrze i musialam wrocic zmienic sweter na bluzke z krotkim rekawem, bo bylo za goraco.
Szkoda tylko, ze wiatr ogolocil juz drzewa z tych pieknych lisci, ktore jeszcze tydzien temu fotografowalam.
No coz udalo mi sie w pore.
Z tego co zapowiadaja jeszcze jutro bedzie cieplo, potem temperatura spadnie ponizej 10C ale niewiele i jesli prognozy sie sprawdza to nawet poczatek grudnia bedzie cieply, bo 3ciego grudnia ma byc 14C.
Wiec niech sie spelni, bo nie tesknie za zima, niech ta moja ulubiona jesien trwa nawet do lutego:)))





68 comments:

  1. No nie mogłam nie napisać - pierwsza! :D (no ale tak to jest wejść na bloga 38 sekund po piblikacji posta) ;)
    A teraz wracam do czytania :D
    Pozdrowienia z deszczowej Polski!

    ReplyDelete
    Replies
    1. 38 sekund??? To naprawde jestes blyskawica:)))

      Delete
  2. qufffa, nie żebym Ci żałowała, ale u nas 3....i ma byc gorzej...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alusia, ale u mnie tez bedzie gorzej, tylko troche pozniej:)))

      Delete
  3. Kurka... A u nas w czwartek w nocy ma być już na minusie...
    Cały post przeczytałam z uśmiechem od ucha do ucha. Ja dostaję takie "jobla" przed każdymi świętami :) I dobrze mi z tym. Kocham to planowanie, wybieranie itd... Najczęściej żałuję, że nie mogłam ugotować jeszcze tego i tego... Marcin kręci nosem powyżej trzech ciast i czterech sałatek :) A zazwyczaj to podsuwa swoje pomysły, co by zjadł, bo my oboje kochamy jeść. Za to nasze dziewczyny zazwyczaj nie zjedzą nic "świątecznego"- no może poza obiadem, bo zawsze coś tam staram się też pod Nie ugotować, a sałatek i takich innych nie jadają... Ich strata :)
    Pozdrawiam i może jakiś przepis ukaże się na drugim blogu?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie cos tam wpisze do tamtego bloga, bo on juz znow pajeczyna zarosl:)) Ale wiesz jak ze mna jest, to trzeba czasu:)))

      Delete
  4. a ja nie lubie ani slodkich ziemniakow ani squasha, bo wszystko to smakuje starom marchfiom, a na widok slodkich ziemniakow z marshmallows to uciekam niczym strus przed kojotem w starej grze atarii, ale indyka lubie bardzo a bean casserole to odkrycie wszechczasow. ;) W tym roku ide w gosci i mam przyniesc bulki, wlasnie moj ulubiony bean casserole, jakis appetizer i wino; czyli mam piknik. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lola, musialabys przyjechac na Thanksgiving do mnie:))) Ja nie gotuje wedlug przepisow sprzed 200 lat jak wiekszosc Amerykanek. Ja z dyni w tym roku zrobie lody i tiramisu, do slodkich ziemniakow nigdy w zyciu nie dodalalbym marshmallows, raczej bym sobie wlasna reke odgryzla ze wstydu, ze nie stac mnie na nic lepszego. Robilam kiedys slodkie ziemniaki z bananami - rewelacja!!! do dzis sie rodzina upomina, ale ja nie powtarzam moich dan, w kazdym roku MUSI byc inaczej.
      Slodkie ziemniaki nie wiem czy zrobie, zastanawiam sie, bo niby mam dobry przepis, ale bede miala ciasto z jablkami, tort dla synowej na urodziny, pudding z croisants, tiramisu i lody.... slodkie ziemniaki to w sumie jak kolejny deser, wiec raczej nie bedzie.
      Za to zeby w ogole byly obecne na stole to chyba dodam do nadzienia.
      Bean casserole to zalezy jaki przepis, ja nigdy nie robie bo Wspanialy nie cierpi, ale on ma uraz do tego klasycznego przepisu, wiec mu sie nie dziwie, bo to naprawde zapiekane rzygowiny (moim zdaniem oczywiscie) Ja sama zrobilam tak kalafiora ostatnio, pisalam o tym:)))))
      za to kiedys mialam green beans z orzechami i karmelizowana w winie cebulka.
      Nie lubie chodzic nigdzie na Thanksgiving, bo wiekszosc ludzi robi klasyczne przepisy sprzed 200 lat:)))
      Jedynie bym poszla gdyby mnie Alton Brown albo Bobby Fly zaprosil to bardzo chetnie, ale do zadnej rodziny ani znajomych - NIGDY.
      Nawet indyka wiekszosc nie potrafi upiec zeby byl soczysty:)))

      Delete
    2. Jedyne co robie co roku tak samo to sos z zurawiny, bo tez juz rozne probowalam, ale ten z gruszkami i cytrusami z dodatkiem Grand Marnier jest najlepszy.

      Delete
    3. Podziwiam cie kochana! Jak nam wszystkim cos smakuje i jeszcze do tego obu dzieckom to juz jest swieto narodowe i przepis bedzie powtarzany do konca zycie, bo ta som rzadkie chwile. ;) Monsz gdy my robimy swieto wedzi indyka na puszce piwa i w jakis trocinach (w grilu). Wstaje z tym indykiem przed wschodem slonca, aby zdozyc do obiadu, bo to trwa, ale indyk jest pyszny.

      To mowisz, ze w niedziele obchodzicie? Hmm, odchacze nasze w czwartek i lecem! ;)

      Delete
    4. Wedzony na puszce piwa indyk jest na pewno super a wiec warto wstac o wschodzie slonca:)) Ja jestem pierdolnieta jesli chodzi o swiateczne gotowanie, ale tez mam taka rodzine, ze im wszystko smakuje. Nawet dzieci Wspanialego uwazaja, ze u mnie jest najlepszy Thanksgiving. Druga rzecz, ze moge sobie na takie wydziwianie i wymyslanie pozwolic glownie dlatego, ze swietujemy w niedziele.
      Tak ustalilam juz 10 lat temu kiedy spedzilismy pierwszy wspolny Thaknsgiving, nie chce miec problemu z bylymi zonami, tesciowymi niech sie one kloca miedzy soba kto do kogo powinien przyjsc, ja mam moja niedziele, czasem sobote:)))
      Wtedy mam czas, na spokojnie moge sobie wszystko zaplanowac, przygotowac :)
      I goscie maja zabronione pod kara smierci przynoszenie czegokolwiek po za butelka wina:))) Nawet jak by mi smakowalo co pewnie byloby cudem to pewnie naczynie nie pasowaloby do mojego wystroju stolu:P:)P
      No mam swira na punkcie Thanksgiving i nic na to nie poradze.
      Przylataj na niedziele, na pewno zdazysz:)))

      Delete
    5. Jestes genialna z tom niedzielom!
      z calom resztom szalona, ale bardzo pozytywnie. ;)

      Delete
    6. Bo ja sobie lubie upraszczac zycie:)))

      Delete
  5. u nas obojetnie ile na termometrze bo wiatr rujnuje wszystko!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas tez w sumie czesto jest wiatr, przynajmniej jesienia i zima, bo jak potrzebny latem to go akurat nie ma:)))

      Delete
  6. tak ciepło masz? nieee to nie sprawiedliwe:( a u nas gadają, że w Hameryce brzydko.... wiem, wiem, duża jest to i brzydko sie zdarza

    ReplyDelete
    Replies
    1. Beata, u Was tam rozne rzeczy gadaja:)) A przede wszystkim wiekszosc nie odroznia stanu Nowy York od miasta Nowy York i dlatego jak na polnocy stanu spadl snieg, a to sie ludzie pytaja czy mnie zasypalo:))))

      Delete
  7. Star oddaj trochę ciepełka, u nas zimko :p

    Buziam :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale u mnie jeszcze jutro tak do 15C a potem spadnie wiec nie dam:)))

      Delete
  8. A tutaj wiatr wyje jak dziki momentami. Kratka wentylacyjna zmienia się w nawiew i działa tak dobrze, że firany latają na przeciwległej ścianie. Zazdroszczę pogody, ale ta zazdrość nie przeszkadza mi życzyć Ci spełnienia w kuchni i dogodzenia sobie we wszystkich możliwych dziedzinach:P Buziaki:*

    ReplyDelete
    Replies
    1. MP, w kuchni sie wlasnie najbardziej spelniam na Thanksgiving:))) Dostaje jakiegos wscieklego powera z szalejem:))))

      Delete
  9. Twoje określenia powalają mnie na łopatki. ;)

    ReplyDelete
  10. Sie w tym roku nie wykaze, buuu, bo idziemy w "gosci"
    Ale Thanksgiving to moje ulubione swieto, ah te zapachy.
    Power z szalejem- zajebiste okreslenie.
    no to Happy Turkey day !!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie chodze w "gosci" bo nigdy nie jest tak jak bym chciala i potem sobie pluje w brode przez caly rok:)))

      Delete
    2. Od rana pada snieg, moze nas zasypie i nie pojdziemy, :)))

      Delete
  11. Życzę Ci Star udanych pomysłów i kulinarnych inspiracji :) realizuj się cudnie w kuchni i niech wszystkim smakuje, jak zwykle zresztą, bo jak ugotowane z taką pasją, to musi być pyszne! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam pasje do gotowania na swieta, bo tak normalnie to mnie nudzi ciagle powtarzane to samo:))

      Delete
  12. U mnie zimno Star,ale od jutra ma być słońce i aż 7 st:)))
    Ja już myslę o pieczeniu pierników,Córka wczoraj stwierdziła,ze już najwyzszy czas. Zwłaszcza,ze piekę ich naprawde duuuuuuuużo:)))
    Idę nadrobić poprzednie wpisy:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie pieke piernikow ani ciastek, kilka lat temu po raz pierwszy w zyciu mi odbilo na hurotowa produkcje ciastek i chyba sie wypalilam:))))

      Delete
  13. Pełna zaraźliwej energii i radości jestes Star! Jakbyś fruwała!Ale i święto takie radosne. Nasze polskie święta zazwyczaj przesycone powagą i melancholią. A przydałoby sie tez mieć cos tak optymistycznego i nie zwiazanego z żadną religią!
    Całusy zasyłam serdeczne i cieszę się, że tak fruwasz!:-))*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olenko bo to taka polska sklonnosc do zadumy:))) Polak lubi byc zadumany chyba, a wiesz sama, ze "w swiecie" jest inaczej:)

      Delete
  14. Pogoda to widzę wszędzie se robi co chce. Ale nie narzekam. Im cieplej tym lepiej, chociaż należy się spodziewać, że gdzieś to w końcu pierdyknie bo to nienormalne mieć takie temperatury pod koniec listopada.
    Gotowanie uwielbiałam. Mogłam stać przy garach godzinami i jeszcze piec po nocach....Ale pffff uleciało. Pewnie przedawkowałam. W tamtym roku przed wigilią byłam pewna, że o czymś zapomniałam, malując pazury. No i faktycznie. Ryba przygotowana do zapiekania, dogorywała w wyłączonym piekarniku.....No nic nie poradzę, że kiedyś mi się chciało i nagle przestało. Dlatego podziwiam Twój zryw :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie sie jakos ciagle chce, przynajmniej od swieta, bo ostatnio obiady to jest to co zostalo z wczoraj, a wczoraj bylo NIC:))))
      Nawet Wspanialy cos baknal chyba z miesiac temu, ze moze pojedziemy do knajpy na Thanksgiving, zebym sie "nie meczyla", ale go obsobaczylam bo co jak co ale w tym roku to ja mam dopiero duzo do bycia wdzieczna losowi a wiec i do swietowania.

      Delete
  15. oj. Star. a u nas wypizd i zgrzytanie zębów. dzisiaj spadł śnieg ... ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. "wypizd i zgrzytanie zebowa" biore:))))))))))))
      Oj tam, snieg spadl i zniknie, bo taka uroda pierwszego sniegu.

      Delete
  16. Jak mi brakuje ciepelka na dworze. Ja od października mam ogrzewanie wlaczone. A ta ciemnota na dworze dobija.
    Zapalu do gotowania i pomyslow to pozazdroscic tylko mozna:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ewo, to prawda, ze robi sie ciemno wczesnie godzina 17ta to juz ciemnosc, ale za to jak przyjemnie wtedy posiedziec w domu przy ksiazce, lampce wina albo i snuc sie bez celu co ja bardzo lubie. Potrafie w takie dlugie wieczory siedziec i bezmyslnie wgapiac sie w plomien swiecy:)))

      Delete
    2. No to masz spokojnie. U mnie sajgon jest(mam 3,5latka w domu). Na taki spokoj to jeszcze poczekam:D

      Delete
  17. Ja to taki odpierdol mam w wigilie zawsze, wszyscy wypad z kuchni a ja szaleje. I choc wigilia u nas zawsze po polsku to ja nigdy nie robie dwoch takich samych dan. Nawet barszcz jest zawsze rozny. A potem jest indyk, normalnie, po brytyjsku, z calymi tymi ich zapiekanymi pietruszkami i brokulami... I z nadzieniem z haggisa, bo ja bardzo haggis lubie.
    Zazdroszcze Ci tej pogody, u nas taka sama bryndza przez caly czas, 8-10 stopni, non stop, caly listopad, do pozygania... Niechby tak lunelo, swisnelo, blysnelo, a tu nic, szaro buro i tylko mist z samego rana. Nie wiem jak to jest po polsku bo na pewno to nie jest mgua :-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie jest konieczna pomoc kuchenna w kuchni, znaczy ja szaleje i tylko zapelniam zlewozmywak a Wspanialy go oproznia:)))
      A wiesz, ze nigdy nie jadlam haggis, moj Tatek lubi, a ja jakos nie mialam okazji nawet sprobowac... moze sie kiedys uda:))
      Na Wigillie w tym roku chyba zrobie pallea z owocow morza, bo cos mi na to wyglada, ze bede miala wszystkie dziecka na Wigillii jak nigdy, bo zwykle przychodza w Boze Narodzenie na obiad.

      Delete
  18. Mam nadzieję, że po niedzieli znajdziesz trochę czasu i wrzucisz na bloga zdjęcia z Waszego świątecznego stołu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agnesk, postaram sie wrzucic pare przepisow na Gotuje bo Musze, ale wiesz to moze troche potrwac:)))

      Delete
    2. Niech sobie trwa, i tak wiem, że warto czekać. A że po operacji stopki jestem chwilowo uziemiona, to tym bardziej nie będę Cię poganiać. Smacznego! :-)

      Delete
  19. Ja też bardzo chętnie obejrzałabym zdjęcia świątecznego stołu:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie beda to raczej zdjecia stolu, ale potraw i wstawie je razem z przepisami na moim drugim blogu, Gotuje bo Musze:)

      Delete
  20. Ale Ty nie pisz, Ty działaj, bo to juszszsz zarasssss ;) Have a happy one ;***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dreamu ja mam czas, bo ja swietuje w niedziele:))) Juz sie nie moge doczekac tego gotowania, wiec wczoraj juz zrobilam sos zurawinowy i orzeszki na ostro:)) Jutro moze ugotuje zupe, a cala reszta to raczej musi poczekac:))

      Delete
    2. W niedzielę??? Ej, coś mi tu nie gra, chyba, że... całe życie w kłamstwie, bo gdyż ja byłam przekonana, że w czwartek ;)

      Delete
    3. I masz racje, bo Thanksgiving jest w czwartek, z tym, ze ja celebruje go w niedziele juz od 10 lat:)))
      Po prostu na uzytek wlasny i powiekszonej rodziny przesunelam sobie swieto, a kto takiemu zabroni?:)))

      Delete
  21. oczywiście jedynie zimy nie trawię , natomiast jesień toleruje .
    przyznam że i ja kochająca gotowanie , mam szalejące szare zwoje moje umysłowe na wyjątkowe dania - wtedy drżyjcie narody

    wieczorowo macham

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gryzmo, nareszcie ktos kto mnie rozumie:)))) Dzieki:***

      Delete
  22. Pogodowe szaleństwo to znam. W piątek dziecka moje na nartach jeździły, co nigdy się jeszcze nie zdarzyło przed Thanksgiving. Po czym w sobotę i niedzielę, deszcz i upał, a dzisiaj śniegiem sypnęło i taki mroźny wiatr, że z litości w auto siadłam i po dzieci do szkoły pojechałam, chociaż chodzenie propaguję. Ach, ta zmienność aury.
    Tak jak Ty z kuchnią, tak ja z robótkami ręcznymi mam. Przychodzi listopad, wyjmuję druty, szydełko i wariatkowo się zaczyna. Co roku nowy wzór opanować muszę. Czy skończę, czy nie skończę, około lutego mi mija. Wszystko chowam, wyjmuję dopiero w listopadzie. Więc w naturze sezonowość musi być.
    A ja do Ciebie konkretne pytanie mam. Zrobiłam się na te Thanksgiving "horyzontalna", sterydy trochę do pionu mnie stawiają, ale tak pół gębkiem, czyli nie w formie jestem. Mam całego, w dodatku organicznego (hurra) indyka. Znasz jakiś łatwy przepis, coby mi nie za suchy wyszedł, a łatwy do zrobienia był. Może masz już coś gotowego na Twoim poprzednim blogu? Jakąś stronę w internecie, co zaufać mogę? Mało nas będzie, toteż nawet nie muszę całego robić, np.tylko pierś. Resztę zamrozić mogę. Szukam przepisu łatwego ale sprawdzonego, coby rodzina zjadła. A moje dziecka Amerykanie uważają, że bez indyka to święta nie ma. I już. Jak dawniej w Polsce Wigilia bez karpia nie istniała.
    No i poza tym, ten mój indyk, ze swoimi wewnątrznymi organami jest. A ja nie kucharka. Co mogę zrobić z jego wątrąbą i całą resztą? Nie kucharzę. Nie oczekuję, że tu mi jakiś kurs przyspieszony dasz. Ale może dobre źródło znasz, gdzie się tak na prędce doszkolić?
    Dzięki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iza, wejdz na moje gotujebomusze.blogspot.com i tam w zakladce Thanksgiving masz przepisy jakie ja robilam i jest tez indyk, tyle, ze w calosci, ale to jest przepis bez pudla. ZAWSZE mieso pieczone tym sposobem jest soczyste i smaczne.
      Oczywiscie jest to wlasnie indyk w calosci, bo u mnie na cala rodzine sama piers to sie raczej nie sprawdzi:)))
      Poza tym ja juz mam Thanksgiving opracowany do perfekcji:))) czyli od A do Z wlasny nie tylko sos zurawinowy (przepis tez jest tam, teraz tylko dodaje dodatkowo swiezo starty imbir) ale nawet nie kupuje chicken czy tez turkey stock tylko gotuje wlasny od czasu jak mialam okazje poznac kobiete, ktora pracowala przy produkcji tych wszystkich stocks i mi powiedziala jak to robia. Nigdy wiecej nie kupie, nawet fish stock gotuje wlasny:)))
      I tu rada, ktora moze Ci sie przydac, nastepnego dnia po uczcie obieram mieso z calego korpusa, wykorzystuje go na leftovers oczywiscie, a potem Wspanialy tnie korpus na kilka czesci. Lacznie z koncowkami skrzydel i nogami to mam tego 4 czesci takiej wielkosci ktora moge jendnorazowo wrzucic do gara. Tak podzielone kosci korpusa pizgam do zamrazarki i jak nie mam co robic to biore taka jedna czesc wrzucam do gara, dodaje wszystkie warzywa i gotuje moj wlasny stock, po ugotowaniu przecedzam najpierw przez sitko, potem przez gaze i mam krystalicznie czysty stock, w ktorym nie ma nadmiaru soli ani zadnego innego smiecia, ktore zebrali z pnia rzezni:)))
      Wlewam to w pojemniki i zamrazam. Do zamrazania uzywam pojemnikow roznej wielkosc bo jak robie jakas zupe, ktorej baza moze byc chicken stock to uzywam wlasnie tego. Nawet do sosow, nie wazne z jakiego miesa, to taki wywar ma wieksza wartosc i smak niz dolana woda. A co wazniejsze to wykorzystuje to na kolejny Thankgiving, bo przeciez wiadomo, ze przygotowanie tej uczty to wymaga ogromnych ilosci chicken stock. Ja daje do brine, czyli moczenia, daje do nadzienia, do niektorych zapiekanek, do zup, bo u mnie jest tradycja filizanki zupy na Thanksgiving.
      Druga rzecz jaka polecam to mrozenie sokow z pieczenia indyka, czyli jak juz upieczesz ptaszydlo to wtedy zlewasz te wszystkie soki i robisz na tym gravy. Tak robi 95% Amerykanow, a ja sie wycwanilam, bo taka na szybko robiona gravy jest o dupe potluc, bo nie masz nawet czasu dodac ziol nie mowiac o solidnym przyprawieniu.
      I tak zlewam te soki i natychmiast zamrazam na nastepny rok:)))
      Czyli u mnie w domu tegoroczna gravy jest robiona na ubieglorocznych sokach z pieczenia:)))
      Pierwszy rok jest troche tricky bo nie bardzo wiadomo co zrobic, bo niby mozesz odlac polowe soku i polowe zamrozic, ale wtedy masz dwa lata pod rzad malo esencjonalne gravy.
      I tu przydadza Ci sie te wszystkie bambetle co sa w indyku, czyli szyja, zoladek, serce, mozesz nawet obciac dwa skrzydla te pierwsze czesci bo przeciez tego i tak nikt nie je i zrobic na tym sos wczesniej. Watroba sie do tego raczej nie nadaje, wiec ja wyrzucam, jak masz kota, mozesz dac kotu - tak mi sie wydaje, bo na kotach to ja sie nie znam:)))
      A wiec poza watroba te wszystkie bambetle wrzuc na patelnie i smaz tak dlugo zeby sie mocno zbrazowily, jak juz beda upieczone, wyjmij bambetle, dodaj troche czerwonego wina i odparuj te wszystkie farfocle z patelni to jest caly smak sosu.
      Na drugiej patelni zrob zasmazke (maslo i maka) ja robie na kolor starego zlota. Do tej patelni z winem dodaj ziola (szalwia, oregano, rozmaryn... co lubisz i co uzywasz do indyka) mozesz nawet dodac kilka drobno posiekanych (wczesniej namoczonych) suszonych grzybow nie tylko dodaja smaku ale i poprawiaja kolor. I na koniec laczysz zawartosc obu patelni dolewajac na poczatek wywaru do zasmazki caly czas mieszajac zeby sie nie porobily kluchy i masz super sos, ktory mozesz zrobic dzien przed indykiem zamiast latac jal poparzona jak juz indyk wyszedl z piekarnika:))))

      Delete
    2. Po za tym ja bym Ci jednak radzila tego indyka upiec calego, bo nawet jak jest Was malo to bedziesz miala spokoj na kilka dni, leftovers sa czesto lepsze niz samo swiateczne danie:)) No i upieczone mieso tez mozesz zamrozic i rozmrozisz kiedy bedziesz miala leniwy dzien na gotowanie. Ale jak zdecyduejsz robic sama piers to jednak ona bedzie bardziej sucha, bo mieso pieczone z koscia jest zawsze bardziej soczyste.

      Delete
    3. Dzięki, Star! Bo ja zawsze byłam zapraszana na Thanksgiving to olewałam. W tym roku z domu ruszyć się nie mogę, to z zaproszeń musieliśmy podziękować. Pojemników do zamrażania i ogromną zamrażarkę mam, bo gotuję tylko jak ciało pozwala, jak zniewala to z tego zamrożonego korzystam. Dzięki, dzięki, dzięki!!! Kilkanaście lat w Stanach i ja nigdy indyka w całości nie piekłam 😚. I dlatego szukałam przepisu bez pudla, a Tobie wierzę. Przepisów setki, tylko co z tego wyjdzie?
      Do tego stock. Dużo zup gotuję (i zamrażam na gorsze dni) i lubię przygotowywać mięso w pot crock, a tam zawsze w przepisach stock ( broth) jest, a ja w gotowy nie wierzę, to będę miała. Może uznasz mnie za kompletnego laika, ale zawsze myślałam, że ten broth muszę z surowego mięsa zrobić. Nigdy nie pomyślałam o już upieczonym. Aż mnie to zadziwia!
      No to gravy zrobię z tych bambetli, czy jak jutro zacznę, to wystarczy czasu, aby ziołami przesiąkło? Czy dać se na luz i na za rok zostawić? I dalczego wątróbka się nie nadaje? Kota nie mam, ale jak psu usmażę, to zje chętnie, bo z reguły jedzenia nie wyrzucam jak nie muszę.
      Mój syn bez gravy nie przeżyje!! Mój mąż bez żurawin. Faceci!i Pomagają chętnie ale tylko w jedzeniu i sprzątaniu po;))
      Zaraz będę gotujebomusze penetrować.
      Czy masz tam też jakiś wypróbowany przepis na pie? Chodzi mi o ciasto, bo z nadzieniem nie mam kłopotu.
      Jeszcze raz dziękuję.
      Bo wiesz, nie ma nic gorszego niż suchy indyk, którego przerzuć się nie da.
      Happy Thanksgiving Star!

      Delete
  23. Iza, nie wiem co mi sie tu pomerdolilo, ze nie ma mozliwosci odpowiedzi pod Twoja wypowiedzia, wiec pisze tutaj.
    Nie mam przepisu na pie crust, bo ja jakos nie przepadam za pies. Robilam owszem i ponoc dobre, ale co z tego jak ja sama nie bardzo :)))
    Tak czy inaczej jedyny fantastyczny przepis na pie crust to jest ten:
    http://www.foodnetwork.com/recipes/alton-brown/pie-crust-recipe.html
    Upss teraz sobie przypomnialam, ze u mnie nie da sie skopiowac linka, wiec wpisz w google Alton Brown pie crust recipe i bedziesz miala.
    Ja nie robie pies na Thanksgiving bo to cholerycznie duzo roboty jednak, no chyba, ze przygotujesz ciasto kilka dni wczesniej i zamrozisz, wtedy jest szybko. Ja tym razem zrobie to ciasto z jablkami, o ktorym pisalam kilka notek wczesniej, zadnej przy tym roboty, bo najwiecej to obieranie jablek, a ciasto francuskie (puff pastry) i bez cudowania jest naprawde pyszne.
    Wspanialy mnie przekonal, ze "mozna gosciom" wiec bedzie gosciom, oprocz bede miala pumpkin tiramisu, pumpkin gelato, torcik urodzinowy dla synowej (kupiony) i to i tak bedzie za duzo.
    Jak zrobisz gravy jutro to na pewno sie wszystkie smaki polacza, w sumie ja tez robie wczesniej tylko po to zeby sie nie zabic jednego dnia. To sobie tak planuje i rozpisuje wszystko, zeby w dzien celebracji miec czas miedzy roznymi dzialaniami w kuchni na lampke wina z nogami na stole:))))
    Ja nawet na tym Gotuje bo Musze mam jedna notke taka organizacyjna to jest chyba w zakladce "porady" czy cos takiego.
    Jak by Ci sie chcialo to mozesz przeczytac i zobaczysz, ze w sumie jak sie czlowiek dobrze zorganizuje to wszystko jest latwe.
    Dasz rade, na pewno!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki. Dla mnie pie to też po nic. Dal tych, których kocham robię.
      Już przewertowałam przepis na indyka. Dziękuję.
      Taj jak pisałam, przepisów setki, tylko ja sprawdzonego szukałam.
      No to może jeszcze zdradzisz, jak to ciasto z jabłkami przygotowałaś. Pomocników mam do obierania. Ja tylko od spraw wyższych!
      Jeszcze raz dziękuję.

      Delete
    2. Iza, padam, wiec nie chce mi sie szukac, ale to ciasto jest w jednej notce tutaj na tym blogu, albo poczatek listopada albo koniec pazdziernika, przelec tak do tylu u na pewno wpadniesz na to, nie pamietam tytulu, wiec musisz rzucic okiem na tresc.
      ja lece spac:)))

      Delete
    3. Dzięki. Ja też padam. Nie znajdę, nie będzie. Są w życiu ważniejsze sprawy i tego uczy mnie życie.
      A indyk będzie. Co wyjdzie, to będzie. Do jedzenia nikogo nie zmuszam.
      Dzięki za rady!

      Delete
  24. no ja sie znowu pytam (jak co roku) jakie Thanksgiving?? przeciez to juz tak dawno bylo i turek juz dawno zapomniany.... no dobrze, wiem ze jest bo to spokojne dni w pracy gdy amerykanskie filie fabryki pozamykane...
    co do temperatur to "zazdraszczam" bo na nastepne 20 stopni bedzie trzeba pewnie z 5-6 miesiecy poczekac. jakkolwiek wczoraj bylo chyba z 13cie i zamykajac oczy mozna sie bylo oddac mrzonkom ze to wiosna a nie zima. bo jesien to juz sie niestety skonczyla :(
    sciskam mocno i milego swietowania z rodzina zycze :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. U Was Thanksgiving jest o ile dobrze pamietam na poczatku pazdziernika?
      Temperatury nie zazdraszczaj dzis juz spadla do 3C i pada cos jak snieg z deszczem:))) Normalnie karuzela, ale w niedziele ma byc 10C

      Delete
  25. lubię tak się na coś cieszyć i emocjonować:)
    teraz czekam na pewien weekend, ma być FANTASTYCZNY:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uwielbiam ten przed-Thanksgivingowy stan:)))) Wlasnie zrobilam orzechy na ostro i nie wiem czy dotrwalaj do niedzieli... a caly dom pachnie tak ze oszalec mozna:)))

      Delete
  26. Udanego Thanksgiving Day... Twojego indyka bym chętnie popróbowała :) I tych slodkich ziemniaków, może mi się uda w UK coś skombinować :P Od paru lat wyluzowałam i nie szaleję w żadne święta. Na wigilię jestem zatrudniona jako pomoc kuchenna u niejakiego Barana i dobrze mi z tym :)
    Ale Ty baw się znakomicie. Happy Thanksgiving Day :)d

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lubie gotowac na swieta, ale Thanksgiving to naprawde jedyne swieto kiedy dostaje kociokwiku:))))))
      Na Wigilie zrobie prawdopodobnie paella z owocow morza, pare zakasek i bedzie po krzyku.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...