Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, January 28, 2015

Nastepnym razem pojde na sanki

Jak juz wiecie, ponoc nas zasypalo.
Ponoc, bo z przewidywanego historycznego sztormu bylo jedna czwarta tego co w lutym 2006 ktory byl rekordem 27 cali, a tym razem tylko 7cali w porywach do 8iu.
Przygotowania owszem byly i nawet sa ponoc tacy co sie smieja, ze burmistrz De Blasio i gubernator Cuomo przedobrzyli.
Nie znam sie, ale osobiscie wole zeby przedobrzono z przygotowaniami niz zeby potem liczono ofiary smiertelne, bo zima w styczniu zaskoczyla.
Ja tez sie przygotowalam:)
Wiedzielismy, ze we wtorek na pewno oboje bedziemy w domu, wiec postanowilam ten dzien wykorzystac z pozytkiem. Postanowilam zrobic golabki, a wiadomo, ze ja golabki robie raz w roku ale za to robie ich w ilosciach zastraszajacych.
Wyslalam Wspanialego po kapuste z instrukcja, ze kapusta ma byc duza ale nie zbita twarda glowa tylko raczej luzna.
-- A jak ja mam wiedziec czy ona zbita czy luzna?
-- Jak wezmiesz w reke i poczujesz, ze wazy mniej niz na to wyglada, to znaczy jest luzna. 

Poszedl z poleceniem kupna dwoch glowek, oczywiscie wrocil z trzema, ale mu wybaczylam, bo nie byly duze, wiec w sumie uznalam, ze dobrze zrobil.
We wtorek rano zaczelam dzialania wojenne w kuchni.
Jakos tak mi sie tego farszu narobilo, ze juz przy drugiej glowce wiedzialam, ze potrzebuje wiecej kapusty.
Popatrzylam na Wspanialego cielecym wzrokiem...
-- No dobra, pojde, ale nie do tego sklepu co wczoraj tylko tu blizej domu. 
-- Obojetne gdzie, tylko wroc z kapusta. 
Wrocil z dwoma glowkami (na wszelki wypadek zeby nie musial isc jeszcze raz) ale te glowki to byl absolutny niewypal, bo to byla kapusta "mloda" i owszem cztery pierwsze liscie latwo zeszly, ale srodek zbity jak beton.
Coz mi bylo poczac?
Znow popatrzylam cielecym wzrokiem...
-- Dobrze, pojde tam gdzie bylem wczoraj, ale oni tam mieli duze kapusty tylko te takie karbowane to nie wiem czy to bedzie sie nadawalo. 
-- Skarbie kapusta jest kapusta, kup karbowana, wazne zeby nie byla czerwona. 
Poszedl, wrocil z karbowana, glowa taka ogromna, ze mi sie do najwiekszego gara nie chciala zmiescic:))
Koniec koncow, po calodziennej walce podliczylam efekty i wyszlo, ze zrobilam 57 golabkow.
I dobrze, dzieci maja przyjechac za dwa tygodnie na Wspanialego urodziny, zawsze sie dopytuja o golabki to bede miala obiad z glowy.
Dzis rano zrobilam tylko gar sosu pomidorowego i tu powiem Wam jak zageszczam sos, bo nie uzywam maki, a nie lubie wodnistego sosu.
Te male glowki co to zostaja z obgotowania, bo liscie sa juz za male, kto by sie pitolil z miniaturkami golabkow, to wrzucam te liscie do malaksera (chyba tak sie nazywa po polsku food processor) i miele je na drobno, potem gotuje i na koniec dodaje do sosu.
Tym sposobem liscie wykorzystane (nie w calosci ale zawsze cos) i sos zageszczony.
Dzis znow nam sie nie chcialo jechac do pracy, w koncu mamy ferie zimowe, nie?
To sobie wymyslilam, ze upieke sernik bez spodu z nowego przepisu.
Zabralam sie do roboty jak Wspanialy sobie wlasnie ucinal popoludniowa drzemke.
Jakas pomrocznosc mnie dopadla, bo pizgnelam ten ser do sprezynowej formy tylko wysmarowanej maslem, bez zadnej bulki, maki itp.
Wstawilam do piekarnika i usiadlam z Kindelkiem do czytania....
Nagle jakis smrod i dym mnie dosiegnal.
Polecialam do kuchni.
Otworzylam piekarnik
Ja pierdole!!!!
Sernik cieknie na dno piekarnika!!!!!!!!
Oczywiscie pierwsze co zrobilam to wydarlam paszcze:
-- Wspanialy ratuj!!!!!!!!!!! 
Przylecial, popatrzyl i mowi:
-- A nie przyszlo Ci do glowy ze tak sie stanie? 
-- Przesluchanie zostaw na pozniej, radz co robic. 
-- Najpierw przelej ten sernik do innego naczynia, ja w miedzyczasie zeskrobie to co nakapalo i bedziesz piekla dalej. 
Latwo powiedziec do innego naczynia, tak jak bym juz na tentychmiast miala to inne naczynie pod reka, albo nawet pomysl na nie. Nic to zlapalam jakies szklane, zaroodporne na oko wygladalo, ze sie zmiesci.
Przelalam, znow pizgnelam do piekarnika i sie piecze.
Wspanialy juz oczywiscie nie wrocil do spania, siedzimy i gadamy.
Nagle slysze jakis dziwny odglos z kuchni... poszlam patrze, a to moj sernik wyrosl za wysoko i sie wylewa.
Ja pierdole!!!
-- Ale czemu nic nie podstawilas pod to naczynie, przeciez moglas sie tego sopdziewac, bo to naczynie jest mniejsze niz tamta tortownica. 
Querwa jaki ten moj Wspanialy madry!!!
I co teraz robic?
On sie upiera, ze powinnam wyjac i cos podstawic pod to naczynie, ja sie upieram, ze nie bo niech sie dzieje wola nieba i niech sie ten sernik w koncu piecze ile moze miec przerw.
Upiekl sie, nawet dobry.
Ale wieczorem jak juz piekarnik wystygl to Wspanialy zajrzal i mowi:
-- Good job!!! Excelent job!!! 
Zerknelam tylko i na wszelki wypadek zapytalam czy sie ze mna nie rozwiedzie z powodu tego piekarnika, bo wiadomo, ze to on bedzie czyscil nie ja.
-- Nieeee taki glupi to ja nie jestem, zeby sie z powodu piekarnika rozwodzic... ale jakas kara musi Cie za to dosiegnac. Przez dwa dni nic nie robie tylko zmywam gary i jeszcze ten piekarnik... 
Ja piernicze, chyba se bede musiala kupic stroj francuskiej guwernantki albo zakonnicy jak on te kare wymysli.
Dlatego wlasnie postanowilam, nastepnym razem jak pada snieg to ja na sanki.



63 comments:

  1. Star nas tez nie bardzo zaspalo,ale ze ja zostalam w domu to poczynilm porzadki:)prawie wiosenne:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Do porzadkow to ja sie nie rwe:)) Ja raczej potrafie balaganic. Ale jak mam taki dzien to czesto mnie napada gotowanie.

      Delete
  2. Lo matko z corka,co w tym serniku bylo ze tak wylazil z tych foremek?Moze zamiast cukru dalas sody?
    Co do golabkow to szacun,ja nigdy w zyciu nie zrobilam takiej ilosci na raz.
    U nas sniegu napadalo jakies 2 do 3in.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, nie dalam sody, tylko gupia dupa nie pomyslalam, ze ta druga forma jest mniejsza a jak sernik rosl to i robil co chwile takie "chlap" o dno piekarnika:))) U mnie wszyscy lubia golabki, a ja robie raz w roku, wiec jak juz robie to mroze i mam wtedy kiedy chca:))
      Te w wiekszosci zostana pozarte w polowie lutego, a i Junior sie juz cieszy, ze bedzie mogl zabrac do siebie.

      Delete
    2. ile to się dobroci zmarnowało....

      Delete
  3. Dzięki, że podzieliłaś się tą metodą na zagęszczenie sosu. Wypróbuję. Sernika to próbować nie będę, bo to ja musiałabym czyścić piekarnik!
    Dobrze, że Was nie zasypało:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie, ze dobrze, ze nie ma tego sniegu wiecej, bo i tak mi stanal w poprzek moich planow, ale trudno. Sernika bra buk nie probuj, a jesli to jednak wysyp czyms te forme:))))

      Delete
  4. Nie cierpię czyszczenia piekarnika!
    Dobrze, że śniegi jednak nie posłuchały prognoz :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja nie cierpie czyszczenia wszystkiego nie tylko piekarnika, na szczescie mam Wspanialego. Inaczej pewnie zrezygnowala bym z pieczenia:)

      Delete
  5. bardzo podoba mi się zdyscyplinowanie i poczucie odpowiedzialności w Stanach, widziałam w tv te puste ulice, po których jeździły tylko samochody specjalne. Podziwiam społeczeństwo, które potrafi zachować się w obliczu zagrożenia, słuchać komunikatów, zabezpieczyć się odpowiednio. mobilizować przed zdarzeniem a nie po nim.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, pokazywali grupę ... Polaków spacerujących po pustej ulicy :)

      Delete
    2. niestety, tak właśnie było, śmiali się i popisywali swoją głupotą

      Delete
    3. Coz Ci powiem Klarko, ja wole ostroznosc od brawury. Polska brawura jest znana na calym swiecie i przyklad idzie od gory moim zdaniem, czego dowodem jest 10 kwietnia 2010. A potem placz i scisk dupy jak mowila moja babcia:)

      Delete
  6. Gdybyś pojechała 200 km na północ od NY mogłabyś na sankach śmigać do woli. Ogólnie ta prognoza dot. Wschodniego Wybrzeża sprawdziła się, tylko drobny szczegół nie wypalił do końca. Jak z Twoim sernikiem- w końcu się jednak upiekł:))) Osobiście wolę gdy zapowiedzą jakiś rodzaj kataklizmu a niewiele się będzie działo niż na odwrót. W Polsce to mogliby ogłaszać, nakazywać, zakazywać, a społeczeństwo i tak wie lepiej i niemal nikt nie posłuchałby tego co władza nakazała.Ale potem, gdyby jednak taka prognoza się sprawdziła i tak wieszaliby na władzy wszystkie psy.
    Coraz częściej dochodzę do wniosku, że chyba mnie bocian w złym miejscu z dzioba wypuścił;)))
    Ściskam;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez wole byc przygotowana na najgorsze. A z wladzami to tak wlasnie jest, ze ludziom nigdy nie dogodzi, jak nie przygotowane - narzekaja i jak przygotowane tez zle. Generalnie spoleczenstwo amerykanskie jest pod tym wzgledem zdyscyplinowane, jak wszedzie trafia sie jednostki, ktorym sie wydaje, ze moga wyzej dupy podskoczyc. Czasem za to placa duza cene, czasem im sie naprawde udaje.
      buziam:**

      Delete
  7. Ty się lepiej zastanów, bo ja Ci mówię, że te stroje to całkiem fajne są... sama się zastanawiam na strojem pokojówki... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Albo sie wystroje na Czerwonego Kapturka i niech mnie zezre:))))))))))))

      Delete
    2. hehe :) przypomniały mi się dwa kawały:
      a nie boisz się Kapturku tak sama? pzez las?
      eeee, las znam, seks lubię, czego sie tu bać?

      ogląa wilk pornola i załamuje łapy:
      mogłem z nią tyle fantastycznych rzeczy zrobić, a ja ją po prostu zeżarłem!!!

      Delete
    3. Alusia, boskie:)))))))))))))))))))))))))))))
      Tego mi dzis trzeba z samego rana:****

      Delete
  8. Klarka, w sumie racja, tez podziwiam :-)
    I gołąbków mi się teraz chce :-D
    Przygoda z sernikiem mnie ubawiła, choć na Twoim miejscu, by mi do śmiechu nie było, a raczej Pragmatykowi, bo tez On by to czyścił :p

    Miłej zabawy na sankach ;-)
    Ps. muszę pamiętac, żeby kapustę kupić ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Koniecznie kup kapuste:)))
      A do zmywania i szorowania to u mnie jakos tak od poczatku jest Wspanialy i dobrze mi z tym;)

      Delete
    2. to tak jak u mnie :)
      również do odkurzania, bo ja mam przecież alergię na kurz :)

      Delete
  9. Ty nie czekaj aż Wspaniały karę wymyśli (chociaż coś czuję, że Ci się ta kara spodoba, oj, spodoba), tylko szybciutko kup zmywarkę do naczyń.Chociaż trochę się dziwię, że nie jeszcze masz i on musi te gary sam myć.
    Ja robię sos pomidorowy ze zmiksowanych pomidorów z puszki i w ogóle nie muszę niczym zagęszczać. Wystarczy, że trochę w czasie gotowania odparuje się wody.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozo, Star ma zmywarke, oczywiscie ze ma, ale Wspanialy i tak wszystkie gary myje zanim do zmywarki wlozy. Taki element. W sumie to malo nie umarlam jak moj Starajacy sie rowniez wszystkie naczynia mi recami swojimi powymywal zanim je pieczolowicie w zmywarce umiescil w scisle okreslonym porzadku, od razu mi sie Star przypomniala ze swoim Wspanialym :-D Ale co mnie tam, chlopu mam zabraniac naczynia myc? A w zyciu!

      Delete
    2. No tak mi się wydawało, że Star musi mieć zmywarkę, ale jak Wspaniały dwa dni spędził na zmywaniu garów, to zwątpiłam. To mówisz, ze to takie typy facetów? A to się jakoś leczy :D

      Delete
    3. Juz wyjasniam jak to jest ze zmywarka. Po pierwsze jest nas tylko dwoje, a zmywarka jak wszystko w Ameryce duza, wiec zeby ja uzywac na dwa talerze i dwa kubki to troche nieekologicznie, u nas uzywa sie zmywarke tak chyba z czestotliwoscia co 4 dni, wiec gdybym tam nakladla brudnych naczyn, to wiadomo by zaschly i wyjela bym pewnie niewiele czysciejsze niz wlozylam.
      Po drugie pamietam jak lata temu bylam dosc aktywna na jedym polskim gotujacym forum gdzie panie co kilka miesiecy poszukiwaly sposobow na pozbycie sie "nieprzyjemnego zapachu ze zmywarki" dla mnie to jest smrod, a smrod bierze sie z kumulacji odpadow, ktorych sie nie oczyszcza przed wlozeniem naczynia do zmywarki.
      Ja nie musze czyscic zmywarki raz na tydzien, ani nawet raz na miesiac i nic z niej nie smierdzi.
      Po trzecie nie wkladam do zmywarki garnkow od gotowania czy tez patelni, mam je w wiekszosci ciezkie zeliwne, emaliowane i wole je umyc recznie.
      Przy produkcji tylu golabkow to wiadomo, ze i garow glownie tych do mycia recznie bylo duzo.

      Delete
    4. to chyba macie jakieś, za przeproszeniem, słabsze zmywary... my też jesteśmy w dwójkę, więc niecodziennie ją włączamy, jednak umyte wszystko mamy pięknie...

      Delete
  10. Ty to masz chłopa Star....goląbki zrobi, sernik upiecze i jeszcze po sobie posprząta...;-D

    ReplyDelete
  11. A ja to w ogóle mam dobrze, bo u nas specjalistą od gołąbków jest Cezary.On robi wszystko co trza, ja tylko po nim najczęsciej gary umyję.
    A te jego gołąbki to palce lizać! Jadamy je najczęsciej bez żadnego sosu albo z grzybowym.
    Tak, jak Tobie sernik, to mnie drożdzowe ciasto czasem robi. Ale co tam! Nawet wyskrobki z piekarnika sie nie zmarnują, bo kury zeżrą wszystko!
    Śniegu i tutaj sporo, ale żadnej zimy stulecia nie widać. I badzo dobrze, bo z drewnem cienko...
    Całusy zasyłam, kochana Star i dziekuję Ci za Twego posta, bom czytajac o Waszych perypetiach tak się od serca uśmiała!:-))***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wspanialy sie do kuchni w sensie gotowania raczej mniej nadaje:))) Za to jest niezastapiony w sytuacjach awaryjnych, a tych z kolei przy mnie nie brakuje:)))
      buziaczki Olenko:***

      Delete
  12. To Ci powiem ze mialam taka sytuacje z sernikiem na swieta. Jakim cudem nie wiem, bo sie wylac nie powinien, za gesty byl. Ale tak jak TY, tylko wysmarowalam blache... Teraz wiem po co ta bulka tarta czy inna maka.
    Ja golabki to bardzo rzadko robie, po duza kapuste to trzeba do miasta jechac bo w marketach to tylko takie male maja. Robilam kiedys i z malej jak trzeba bylo, ale co to za robota, a i golabkow dwa razy tyle trzeba zjesc...
    A z ta kara to sie nie przejmuj, troche przyjemnosci nikomu jeszcze nie zaszkodzilo...Szpilki zaloz i wystarczy. A jak znam zycie to i bez szpilek sie obejdzie, huehue :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ten moj sernik tez byl gesty, ale cos mi mowi, ze jak on rosnie w cieple to i rzednieje (jest takie slowo?) no i sie wzial i wylal:)))
      Na dnie piekarnika zostaly Tatry, bo na szczescie nie Himalaje:)))
      Mowisz, ze szpilki wystarcza? Sprobuje:P

      Delete
  13. 57 gołąbków. Zuch dziewczyna! Coś czuję, że przykład powezmę:)). I jeszcze z rozpędu sernik. Tak mi tylko mów:).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Errato, bo ja jak nie gotuje to moge nie gotowac przez tydzien, ale jak juz gotuje to dla armii:))) a sernik to byl nastepnego dnia, tak zebys sie nie przepracowala, przypominam:)

      Delete
  14. Hmm, i od czego by tu zacząć?!
    57gołąbków i gar sosu pomidorowego?! Uwielbiam gołąbki. Niestety- sama nigdy ich nie robiła, bo właśnie to zdejmowanie liści i potem zawijanie, tak, żeby nic nie wypłynęło, jakoś mnie skutecznie zniechęcają. Moja mama zawsze się śmieje, kiedy przyjeżdżam właśnie po gołąbki, że jak umrze, to ja się nauczę, ale... wtedy to chyba na naukę będzie za późno.
    O widzisz, pierwsze słyszę o takim zagęszczaniu- a nie czuć za bardzo tej kapusty?
    A propos sosu- pamiętam, jak mnie kiedyś koleżanka zaprosiła na obiad, i zdradziła, że będą gołąbki. No to moja radość ogromna, a jakie było zdziwienie (i trochę zawód) kiedy okazało się, że u nich je się gołąbki z sosem pieczarkowym :)

    Haha, Wspaniały to Wspaniały :)
    O tym, że prognozy co do śnieżycy były na wyrost to już słyszałam, ale... lepiej dmuchać na zimne, niż obudzić się z ręką w nocniku, i mieć pretensje do nie wiadomo kogo.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, zawijanie golabkow jest w sumie proste, tylko zeby nie wlozyc za duzo farszu, ale roboty to przy tym jest od hu hu albo i jeszcze wiecej. Dlatego jak juz sie zabieram za golabki to poswiecam na to caly dzien, bo w sumie to zadna roznica czy robisz tuzin czy piec tuzinow:)))) I tak sie trzeba upierdolic po pachy:P
      Sos robie mocno pomidorowy, a kapuste owszem w nim sie lekko wyczuwa, ale to moim zdaniem pasuje do calosci dania, bo przeciez golabki to kapusta, a i jeszcze daje do sosu wytopione plasterki boczku, ktory tez moim zdaniem dodaje smaku.
      Nigdy nie jadlam golabkow z sosem pieczarkowym czy grzybowym (Olga pisze wyzej o grzybowym) nie probowalam wiec nie moge miec zdania, ale moze dlatego, ze bylam wychowana na pomidorowym sosie do golabkow, to pomidorowy mi jakos pasuje.

      Delete
  15. ale bymm zjadłą gołobkuuff!!!!
    ale nie mam co liczyc na prawdziwy snieg :((

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybcia, zrob takie golabki bez sniegu:)))))))))))

      Delete
  16. Replies
    1. A co sie martwisz, dopoki nie chrzakasz, jest w porzo:)))))

      Delete
  17. Jak miło znów znaleźć się w Twojej kuchni! Dobrze, że ten temat wybrałaś, bo właśnie myślałam co jutro na obiad i przypomniałas mi, że przecież też mam zamrożone gołąbki! Więc jutro laba - zamiast gotowania będzie czas na książkę :-)

    ReplyDelete
  18. Jak miło znów znaleźć się w Twojej kuchni! Dobrze, że ten temat wybrałaś, bo właśnie myślałam co jutro na obiad i przypomniałas mi, że przecież też mam zamrożone gołąbki! Więc jutro laba - zamiast gotowania będzie czas na książkę :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czas na ksiazke duzo przyjemniejszy niz gotowanie:)))

      Delete
  19. O gołąbki to ja też zawsze robię w ogromnej ilości, bo u mnie w domu jedzą je potem i na deser i na kolację. :P
    I tylko z pomidorowym !!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aneczko, bo Ty masz dobre serce to pozwalasz je jesc kiedy i ile dusza zapragnie. Ja robie, mroze w pojemnikach porcje "na jeden raz" i czekam az poprosza o pozwolenie zjedzenia.... nie maja tak lekko ze mna:))))
      Znaczy Wspanialy, bo Junior to zlapie co dostanie i moze zjesc wszystko za jednym posiedzeniem, tu nie mam kontroli:)))

      Delete
  20. Ja tez uzywam warzyw do zageszczania zup i sosow, ale z kapusta jeszcze nie probowalam. Dzieki za pomysl! W moim zyciu tez przydalby sie taki Wspanialy, bo gotowac to ja bardzo lubie, ale ze zmywaniem to juz gorzej:) Nawet takie kary by mi nie przeszkadzaly;) Ja jestem troche zawiedziona, ze spadlo malo sniegu, liczylam na co najmniej 3 feet. Ale zima sie jeszcze nie skonczyla, wiec moze jeszcze zaliczymy jakis prawdziwy "blizzard":)
    Bardzo sie ciesze, ze znowu piszesz. Bardzo rzadko komentuje, ale uwielbiam Twojego bloga i regularnie czytam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dominiko, ja tez nie narzekam na te "kary" wazne, ze on robi to czego ja nie lubie robic:)))
      Oj nie tesknie za sniegiem, jak na moj gust te 7-8 inches wystarczy, mogloby juz tak zostac do wiosny.
      I dzieki, ze jestes:)))

      Delete
  21. Ten huk to kamień spadnięty z mego serca, że u Was OK. Gołąbki lubię i jestem miszczynią, ale że nie mam dla kogo robić, to nie robię, bo po co?? :) Jako i sernika, w okolicy są fajne cukiernie, kawałek ciasta na raz zawsze można kupić :) A u mnie ni huhu śniegu i please, niech tak zostanie... Brak śniegu to dobra wiadomość dnia :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie kupuje ciast, po pierwsze wszystko jest za slodkie, a ja ciacham cukier na pol a czasem i wiecej z kazdego przepisu, po drugie lubie wiedziec, ze tam nie ma zadnych "ulepszaczy":))) Nie pieke czesto, bo glownie na swieta, a wiec trzy razy w roku i czasem mnie dodatkowo "najdzie" taka chetka:))))
      Wiem, dla Ciebie samej to nie interes:****

      Delete
  22. No i sie rozmarzyłam... bo gołąbki i lubie i mam z nimi mile skojarzenia. Tylko moj brat jest w stanie mnie namówić na ich robienie. Zawsze beda mi sie z nim kojarzyć. Sa podobno "takie jak nasza mama robila:))
    i tylko ja umiem takie zrobic hyhy:)) Dobra, wiem ze pewnie mnie wkręca, ale i tak robie, nie widzimy sie zbyt czesto ze wzgledu na odległość, wiec niech ma.... Niestety nie mam dużej zamrażarki zeby robic hurtowo.
    A szkoda, bo z gotowaniem mam podobnie jak Ty ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, Twoj brat jak moj Junior :))) "mamo nikt tak nie potrafi jak ty" i ja wiem, ze to manipulacja, ale sie poddaje, bo przeciez ilez jeszcze tego mojego matkowania:))) Tym bardziej, ze ono takie z doskoku, wiec jak cos upichce to dzwonie, a on chetnie przyjezdza po swoja dzialke:)))
      Chyba 8 lat temu kupilismy osobno stojaca zamrazarke i to byl naprawde dobry pomysl:))))
      Codzienne gotowanie by mnie dobilo:)))

      Delete
  23. Golabki mniam. Dawno nie robiłam. Musze kapustę wloska poszukać w sklepie,bo na innej nie robię. Ta tradycyjna wkurza mnie bo za dużo roboty a wloska to biorę oddzielam delikatnie liście i jazda farsz daje zawijam i do parowaru. To taka wersja dla leniwych i jest swietna. A sosy to fakt robię dwa bo ja wole pomidorowy a mój kochany grzybowy.
    Ale przepis na ciasto to byś dala.
    Kiedys czyscilam zmywarkę yyy... A jakiś durny dzień miałam ze wzięłam i plynem takim do lazienek i umylam w środku pięknie się błyszczala, i stwierdziłam ze wlacze pusta zmyware żeby wyparzyc ja po tym moim myciu. Po kilku minutach poszlam do kuchni patrzę a tu w kij piany. Boziu dzwonilam do chlopa jak mu powiedziałam to przyjechał mi pomoc i się śmiał do rozpuchu i od tamtej pory nie mogę zmywarki myc. Wiec Twój piekarnik to chyba pól biedy😊

    ReplyDelete
    Replies
    1. Padlam przy tej zmywarce:))))))))))))))))))) Ja nawet nie wiem czego Wspanialy uzywa, ale pewnie jakiejs ekologicznej, wymyslonej przez niego mieszanki w sumie to robi to dwa razy w roku, cos mi mowi, ze to moze byc ocet z baking soda, ale nie jestem pewna. Dopytywac tez nie bede, bo jeszcze pomysli, ze chce przejac ten obowiazek:P:P

      I pytanie w sprawie wloskiej kapusty, nie musisz jej sparzac, zeby liscie byly miekkie i nie pekaly?

      Delete
    2. Nie sparzam. Umyje pod zimna bierzaca woda nakladam farsz i delikatnie zawijam. Grubsze końce delikatnie usuwam nożem. Fakt faktem używam parowaru wiec przy wyciąganiu się nie podra,tak jak w garze z woda. A robią się jakos 1-1,20h. Zostawiam do ostygnięcia i wyciągam. Wybierz jakas ogromna kapustę wtedy lepiej to idzie. I delikatnie oddzielaj liście. Natnij od strony dupki dookoła i zdejmuj od grubej części.
      A zmywarka no cóż. Miałam kompiel w pianie z chłopem i w cholerę śmiechu.
      Buziaki

      Delete
  24. 2 tygodnie identycznie z sernikem zrobilam, dobrze, ze mam samoczyszczacy piekarnik.
    Sie wybieram w niedziele na pare dni do NY, ale znowu tym sniegiem strasza, juz sama nie wiem, bo jechac do "miasta" i siedziec w domu to troche bez sensu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Liz, moj piekarnik tez jest samoczyszczacy, ale po latach to jednak niszczy emalie. Pamietaj, ze ja dostalam kuchenke w spadku po matce wlascicielki domu i jestem przekonana, ze ona korzystala z tej samoczyszczacej funkcji w nadmiarze. Wiec owszem uzywamy, ale nie naduzywamy:)))
      Z wyprawa do NYC nie doradze, bo tu sie w sumie nie da nic przewidziec.

      Delete
  25. To wcale neij est tak duzo, u nas jak są gołąbki to na 2-3 dni,więc spoko. Narobiłaś mi smaka,b.dawno gołabków nie robiłam.Z lenistwa cześciej popełniam gołabkową zapiekankę:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Matko, Dorciu, to Ty robisz jeszcze wiecej:))) Ja nie pozwole zjesc tak na pniu w szybkim tepie, bede wydzielac:)))

      Delete
  26. Replies
    1. Pchne "over night" mysle, ze sie uda:))))

      Delete
  27. Star , ty się ZNĘCASZ nad biednym WSPANIAŁYM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    u mnie 20 ,,gołębi" znika w ciągu 2-3 dni

    macham wieczorowo - Gryzmo

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...