Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, March 28, 2015

Neurolodzy bez poczucia humoru czyli rozbieznosc miedzy logika pacjenta i szpitala

Wyszpitalowalam sie do wypeku. Najpierw z powodu polpasca, potem mimo, ze polpasiec jeszcze nie wyleczony, bo to bydle trwa i trwa, i trwa do usmiechnietej smierci, to mnie wypuszczono do domu na cale dwie noce. Dwie noce, bo dzien i tak ukradli na zabieg, moze mysleli ze czego dokonam w nocy, ale nic z tego spalam jak niemowle.
Po tych dwoch nocach, jak po urlopie wojskowym wrocilam do szpitala na chemie, bo chemie mam teraz konska, ktora trwa trzy dni i te trzy dni musze byc w szpitalu.
No to pojechalam, wczesniej, zeby sie zalapac na pilot program, nie bede tego tlumaczyc, bo to skomplikowane, ale celem jest przyspieszenie pobierania chemii, nawet zanim sie znajdzie lozko na pietrze.
Nic ten pilot program tym razem nie przyspieszyl, bo ze wzgledu na ciagle wojujacy polpasiec przez pol dnia trwaly debaty nad dawka mojego koktajlu.
W rezultacie chemia zaczela sie pozno i jak to najczesciej w szpitalach bywa nikt mnie nie uprzedzil jakie kuku moze mi ta chemia zrobic.
Bo oni wychodza z zalozenia, ze pacjent to krowa ktora sie i tak na niczym nie zna, wiec nie ma co do bydla gadac, jak przyjdzie czas to sie bydlo samo przekona.
I tak tez sie stalo.
Obudzilam sie ok. 5tej rano na sygnal przepelnionego pecherza, wzielam te choinke z kroplowka i pomaszerowalam do lazienki. Na sali lezalam sama, bo ze wzgledu na polpasiec zafundowano mi izolatke i to tak duza, ze spokojnie moglo tam byc trzy lozka.
Obudzony o 5tej rano czlowiek nie czuje nic poza potrzeba wyproznienia pecherza, nie ma zielonego pojecia, ze w czasie kiedy spal cos sie drastycznie zmienilo i teraz juz nie calkiem jest soba.
Jak juz zalatwilam w tej lazience co musialam to chcialam umyc rece i w tym momencie zorientowalam sie, ze trace poczucie balansu.
Wlaczylam szybkie myslenie i wyszlo mi, ze jak nie zareaguje to sie przewroce, walne lbem w cos, narobie szkod... w obliczu tego pomyslalam, ze najbardziej logicznym jest ustrzec sie przed upadkiem a moglam to zrobic jedynie przez osuniecie sie na podloge i siedzenie na dupie.
No to siedze na tej dupie, otworzylam drzwi lazienki i wolam pomocy, czyli w sumie jestem przytomna.
Tak wynika z logiki pacjenta.
Logika pacjenta sie jednak w szpitalu nie liczy.
Szpitalna logika mowi, ze pacjent dotykajacy podlogi inna czescia ciala niz stopy to pacjent, ktory upadl.
Ja nie upadlam, wiem, ze usiadlam samodzielnie w celu ochrony przed upadkiem.
Wszystko to gowno prawda, bo w miedzy czasie zauwazylam, ze mam problemy z wyslawianiem, jestem zdezorientowana i zatrzymuje sie w polowie slowa zeby sie zastanowic co w ogole chcialam powiedziec.
Szpital z kolei dziala szybko, zanim sie obejrzalam juz mnie rozebrano ze spodni od pizamy ocewnikowano i tylko z radoscia stwierdzialm, ze mi zadnego chipa w ucho jak krowie nie wbito.
Bylam slaba i w sumie bylo mi wszystko jedno, w spodniach czy bez, gola dupa, czy ubrana, a jaka to roznica w szpitalu, walnelam sie na lozko i zasnelam.
Zanim zdazylam sie porzadnie zdrzemnac obudzili mnie neurolodzy.
Ja pierdole to sa dopiero oszolomy!!!
-- Czy Ty pamietasz co sie stalo rano? 
-- Pamietam, nic sie nie stalo. 
-- Naprawde nic? przeciez upadlas. 
-- Nie, nie upadlam tylko usiadlam na podlodze, zeby uniknac upadku, nikt mnie nie znalazl nieprzytomnej w czasie obchodu, to ja siedzialam na podlodze i wolalam pomocy. 
-- Upadlas. 
No tak teraz mi beda wmawiac, ze wypieram, a ja naprawde nie mam sily sie klocic, bo sama widze, ze ta chemia zrobila mi jakies spustoszenie w mozgu. To postanowilam milczec i olac.
Skonczylo sie na tym, ze zrobili mi CTscan glowy.
Ha jesli ktos mysli, ze to tak cudownie, ze natychmiast czlowiekowi funduja pierdyliard badan, to juz wyjasniam, ze to nie o to chodzi.
A przynajmniej nie chodzi o dobro pacjenta tylko krycie wlasnej dupy.
Gdyby chodzilo o dobro pacjenta to nie czestowali by tymi skanami i naswietlaniami tak czesto, ale wiadomo, ze ubezpieczenie zaplaci a cala armia oszolomow pt. neurolodzy maja teraz oslone na wlasna dupe, bo przeciez zareagowali, zrobili CTscan.
Spalam przez wiekszosc dnia, w sumie na skutek tej pierdolonej chemii bylam zupelnie niekontaktowa.
Wiem, ze Wspanialy siedzial na sali, probowal mnie namowic do jedzenia, bo nic nie chcialam, ale ja tylko spalam. W miedzyczasie wychodzil zeby kupic mi jakies owoce, serek, bo akurat na to mialam ochote ale nie na szpitalne zarcie. I tak w czasie kiedy on wychodzil to przychodzila armia oszolomow i znow mnie maglowali:
-- Czy Ty pamietasz? 
-- Czy wiesz gdzie jestes? 
-- Ktory mamy rok? 
-- Kto jest prezydentem? 
-- A teraz dotknij palcem swojego nosa, potem mojego palca i znow nosa. 
Ja pierdole to nawet nie przedszkole tylko zlobek!!! I to wszystko zaserwowane ze smiertelnie powaznym wyrazem twarzy. A doktorka mloda, taka powiedziala bym po 30tce "pewnie cierpi na syndrom niepukniecia, ale nic dziwnego kto by to chcial puknac" przebieglo mi przez glowe.
Caly czas cos tam odpowiadalam, pozniej mi powiedziano, ze na jedno pytanie odpowiadalam zawsze jednakowo i bezblednie. A chodzilo o "kto jest prezydentem" na co wyraznie mowilam "moj ulubiony Barack Obama". No i dobrze, niech chamstwo wie:)
Przez caly dzien nie marzylam o niczym wiecej jak zeby moc spokojnie spac, a te trutnie przychodzily i truly dupe. Pod koniec dnia zjawila sie jakas inna ekipa i chcieli mi zrobic badanie zwojow mozgowych czy cus na podobienstwo. Bylam tak zrezygnowana i spiaca, ze powiedzialam:
-- A robta co mi zalezy. 
Ale jak mi zaczeli packac jakies kleiste gowno na resztke wlosow, ktore jeszcze mialam i do tego gowna przyklejac jakies elektrody, a wszystko to bylo zimne, a mnie i tak przez caly dzien trzesly dreszcze to sie wkurwilam i powiedzialam:
-- Dosc tego, nie zgadzam sie na to badanie, prosze zmyc cala ta kleista ciape i zostawic mnie w swietym spokoju. 
Nastepnego dnia bylo juz lepiej, powoli odzyskiwalam swiadomosc i tylko od czasu do czasu mialam problem z opanowaniem klawiatury komputera, albo pilotem do telewizora probowalam zmienic pozycje lozka i dziwilam sie czemu nie dziala. Mimo to bylo juz znacznie lepiej, a to sprawialo, ze kretynskie pytania ekipy neurologow wkurwialy mnie jeszcze bardziej.
A oni oczywiscie przyszli.
-- Czy Ty pamietasz co sie stalo wczoraj rano? 
-- Pamietam, nic sie nie stalo tylko Wy rozdmuchaliscie to nic do idiotycznych rozmiarow wydarzenia na skale calego oddzialu. 
-- Hmmm nie pamietasz, ze upadlas? 
-- Bo nie upadlam. 
-- A jaki mamy rok? 
-- 2015 chcesz jeszcze miesiac i dzien, bo to tez wiem, godzina? juz podaje... 
-- A teraz dotknij palcem wlasnego nosa, potem moj palec i znow wlasny nos. 
-- Wlasny nos, Twoj palec, wlasny nos, teraz wlasny penis... ups nie mam penisa, czy moge dotknac cudzego penisa? 
Jednyny mezczyzna w grupie na wszelki wypadek wykonal krok do tylu.
-- Czy Ty wiesz gdzie jestes? 
-- Wiem, w kosmosie, bo tylko w kosmosie zadaja tak kretynskie pytania doroslym ludziom. 
-- Czy Twoj maz Cie odwiedza? 
Wkurwilam sie do bialosci.
-- Dla Twojej informacji moj maz spedza tu codziennie 6 do 8 godzin dziennie. 
-- Ale teraz go nie ma... 
-- Teraz to prawdopodobnie czeka na winde na dole - rzucilam ze zloscia, bo wiedzialam, ze jest to bardzo prawdopodobne, akurat pol godziny wczesniej rozmawialam ze Wspanialym i wiedzialam, ze powinien tu byc lada moment.
-- A co Ty chcesz od mojego meza? 
-- Chcialabym zadac mu kilka pytan. 
-- Ooo to ze mna juz nie chcesz rozmawiac? a ja akurat chetnie zadalabym Tobie kilka pytan. 
Spojrzala zdziwiona.
-- Jakich? 
-- Np dlaczego w drugiej najpopularniejszej na swiecie klinice raka nie odzywia sie pacjentow jedzeniem organicznym? 
-- Hmmm badania nie wykazuja wyzszosci jedzenia organicznego nad normalnym... 
-- Naprawde? Chcesz mi powiedziec, ze dla mnie pacjentki raka krwi jedzenie GMO jest zdrowe? 
W tym momencie za plecami ekipy oszolomow uslyszalam cichy szept mojego meza:
-- Nie chcecie sie wdac w dyskusje na ten temat, ona mimo Waszego wyksztalcenia zabije Was argumentami. 
-- Oooo - uradowala sie pani neurolog z syndromem niedopukania - Ty jestes mezem Star? 
-- Tak to ja - odpowiedzial grzecznie Wspanialy, bo moj maz w przeciwienstwie do mnie jest grzeczny i nie buntuje sie przeciw systemowi, jeszcze wczoraj chcial mi to posluszenstwo wmowic, ale bylam niekontaktowa wiec dal sobie spokoj.
Cala grupa lacznie ze Wspanialym zniknela z pola mojego widzenia i tylko docieraly do mnie strzepki rozmowy.
Pani niedopukana byla bardzo ciekawa czy moje sarkastyczne i ironiczne odpowiedzi swiadczyly o zmianach w mozgu czy tez byly normalne dla typa mojej osobowosci.
-- A nie, nie to nie jest objaw zmian w mozgu, to znaczy, ze moja zona wraca do pelni wladz umyslowych taka jest moja zona - powiedzial Wspanialy.
I jeszcze im dodal, ze niepotrzebnie poddali mnie tym wszystkim badaniom, bo to co sie stalo, czyli dezorientacja, zachwiania balansu, problemy z mowa to typowa reakcja wypisana jako pierwsza i najczesciej spotykana na liscie skutkow ubocznych najwazniejszego skladnika koktajlu jaki mi podano tamtego dnia.
Oczywiscie Wspanialy zrobil to delikatnie, gdybym ja miala taka wiedze, to strzelala bym po szczekach.
No coz bylo minelo.
Ale w zwiazku z tym mam plan.
10 kwietnia znow wracam na chemie i tym razem poprosze o rozmowe z menadzerem oddzialu.
Powiem mu, zeby nie odbieral tego co powiem jako skarge, ale jako pomysl dla usprawnienia zycia pacjentow. I zaproponuje, ze gdyby mnie wczesniej uswiadomiono, gdyby mi wczesniej zakazano wstawc z lozka samodzielnie to nie byloby problemu, nie byloby upadku i wszyscy byli by szczesliwi.
Nie wiem jaka bedzie reakcja, ale ja na pewno juz sama z lozka nie wstane.
To moga miec jak w banku.
Chocby z powodu smutnych jak grabarze neurologow.
A przy okazji to zrobilam pieldyriard zdjec roznych ze szpitala i tylko mi sie nie chce ich wkleic.
Ale obiecuje post przedstawiajacy szpitalne widoki, sale, jedzenie itp.

96 comments:

  1. Po prostu jesteś TRUDNY PACJENT!

    Żółwik ! ;)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No jestem trudnym pacjentem:)))

      Delete
    2. Star, wariatko! Ty to nawet chorować "z godnością" nie umiesz:)))))))

      Delete
    3. Odwodnik, a gdzie Ty sie u prostej baby godnosci doszukujesz:)))

      Delete
  2. PS.na wszelki wypadek (bo język przez lata przeewoluował, a na bieżąco są głównie rodzice dzieci i nastolatków ;)))

    http://www.miejski.pl/slowo-%C5%BB%C3%B3%C5%82wik

    ReplyDelete
  3. Osoby pracujące w szpitalu czy np. w jakimś duzym urzędzie ,załatwiającym codzień tasmowo wielu petentów mają własną logike i dziwaczne podejscie do tych, którzy im podlegają. "Oni wiedzą lepiej!" - tak mozna by to podejście streścić. Petenci czy pacjenci, to nieświadome niczego mróweczki, na które tamci patrzą przez szkło powiekszajace swych zawodowych spojrzeń i wcale człowieka zobaczyć nie umieja. Tylko przypadki, jednostki chorobowe, gotowe formułki. I tylko swiętego spokoju pragną oraz bezwzględnego ( oraz przewidywalnego)podporządkowania rzeczonych mróweczek. Ale Ty Star kochana, dasz im jeszcze poznać gdzie raki zimują! Oj, nie wiedzą z kim mają do czynienia! Że to nie mróweczka, ale mrówkojad! W każdych okolicznościach pełen niezmordowanego poczucia humoru i inteligencji. I siły ironii, z która tamci nie mają żadnych szans.
    Trzymam kciuki byś sie dobrze i szybko wykurowała i żeby Cię nie męczyli wciąz swoja tępotą, rutyną oraz bezsensownymi badaniami. Oby do przodu. Obyś z usmiechem, przy boku wiernego Wspaniałego mogła niebawem opuscić gościnne mury szpitalne, wołając na odchodnym - Żegnajcie mróweczki!:-))*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olenko, ja przed pojsciem do szpitala zafundowalam sobie ksiazke na ten temat. To jest schemat tunelu, cos sie dzieje, natychmiast wiadomo do jakiego tunelu skierowac pacjenta. Nikt nie musi myslec, po prostu wchodzi sie do tunelu i stosuje metode eliminacji. Pacjent zadajacy pytania, podwaza autorytet i jest niewygodny. Niestety po chemii, kiedy naprawde ma sie zachwiane wszelkie zmysly czlowiek chocby nie chcial to wpada w ten tunel, bo nie moze sie w pore wyjezyczyc:)))

      Delete
    2. Jak mnie w ten tunel wpieprzają to mnie wkurw bierze.
      A teraz czeka mnie boj o syna z lekarzami. I juz mnie nerwica bierze.(maly ma zaburzenia koncentracji,opznienie mowy -prawdopodobieństwo ADHD) wiec jazda bez trzymanki.
      A co do Ciebie kochana to mam pytanie. Czy z tymi debilami nie bylo jakiegoś lekarza od tego koktajlu? Noz kurwa ktos powinien być. A informowanie pacjenta żeby nie wstawać to pierwsze co powinni zrobić. I ze ma dzwonić z kazda pierdola to powinni mówić.
      Weź tam porzadki zrób w tym szpitalu. A co do żywienia noz kurwa w pl się nie dziwie ale w stanach? Nie ma żarcia organicznego w szpitalu gdzie powinno być to standardem?
      Zciskam i trzymam kciuki

      Delete
    3. Ewo, tunele sa wszedzie i pacjent musi nauczyc sie z nimi zyc, a raczej zadawac pierdyliard pytan po to zeby ta podroz przez tunel byla chociaz sensowna i logiczna. Jedzenie w Polsce podejrzewam jest ciagle lepsze niz w Stanach. Organiczne jedzenie w szpitalach to znaczne podniesienie kosztow, ktorych nikt w sumie nie chce pokryc. Oczywiscie, ze majac pojecie o tym co jest "bezpieczne" mozna wybrac takie dania ze szpitalnego menu ktore nie musza byc organiczne.
      Moze jutro albo pojutrze napisze wiecej na temat kuchni w MSKCC wiec zobaczysz, ze wybor jest naprawde bardzo duzy.

      Delete
    4. No wiesz moi lekarze ostatnimi laty ograniczyli się do dentysty i ginekologa.😁
      Rzuć troche tego swiatla na pyszne zarelko...
      Styliard pytan to ja zawsze zadaje wiec u lekarza mnie za wariatkę juz biorą jak z małym idę a mój kochany to juz się nogamizakrywa bo ja wariatka a on ten opanowany😌
      Zawsze jest pytanie po co Ty się jego o to pytasz i tak Ci nie odpowie no to nie jego dzial.
      I tak cieszę się ze w domu jesteś cala i w dobrej formie.
      Zbieraj sily i jedz smacznie zdrowo i kolorowo.

      Delete
  4. Star, jak już zmienisz system lecznictwa tam u siebie, przybywaj do nas, tu też jest sporo do zrobienia ;))))
    A tak serio, to trzymam kciuki mocno, choć wiem, że z Twoim podejściem Veronika nie ma żadnych szans!
    Buziaki Star :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo system lecznictwa na calym swiecie jest chory. U Was sie czeka w nieskonczonosc na badania, ktore z kolei u nas rozdaje sie bezmyslnie na lewo i prawo.
      Ech trzeba zdrowia, zeby sobie z tym poradzic.

      Delete
  5. A u nas uznali by pewnie ze to nie problem że pacjent siedzi w łazience na podłodze:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas pacjenta by znaleźli po dobie ;)))

      Delete
    2. Taaa siedzi na podlodze? pewnie kontmepluje:)))

      Delete
    3. no gdzie! jeszcze dostalaby naganem, ze blokuje kibelek innym pacjentom. ;)

      Delete
  6. Brakowało jeszcze opierdolu ,,I po co wstawała?!Nie wolno wstawać?! " U nas tak by było. I to pewnie zgorzkniała salowa by powiedziała bo jedyna pielegniarka na oddziale popylałaby przy innych.
    Ale poziom emocji musiałaś podnieść tym dotykaniem penisa :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trzeba przyznac, ze tu nie opierdalaja, pielegniarki pojawiaja sie na kazde zawolanie w ciagu trzech minut najdluzej, sa mile i uczynne, tego nie moge zaprzeczyc. Pacjent nawet tak trudny jak ja jest traktowany bardzo delikatnie.
      W porownaniu ze szpitalem Lenox Hill, w ktorym lezalam rok temu to MSKCC jest naprawde jakims cudem na ziemi:)))

      Delete
  7. Ciężka sprawa, ale wygląda na to, że i w Hameryce młode pokolenie lubi wyważać otwarte drzwi... Mam do czynienia z młodymi w zawodzie i przykro mówić (pisać), ale nie czytają, nie analizują, nie myślą. Nie szukają rozwiązań, nie pamietają. Nie gromadzą doświadczenia. Oni tu są by robić kariery, co im zresztą uparcie wmawia system rekrutacji...
    Przykro, naprawdę przykro, że w pilotowym (czy pilotażowym) programie nie czytają z czym mają do czynienia. To jak ci, co te badania nad nowymi lekami sponsorują mają właściwie ocenić wpływ i efekty uboczne?
    Może smutno i gorzko piszę, ale brak mi słów na taką ignorancję.
    Ściskam Ciebie i Wspaniałego z całych sił :-D
    P.S. Mój kolega mówił o takich, że mają "syndrom niedowpychu", chłe chłe chłe ;-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelko to jest wlasnie to NIE CZYTAJA!!!! i nie przekazuja tego co przeczytali pacjentowi.
      Ja nie jestem za tym zeby straszyc pacjenta skutkami ubocznymi, ale jesli te skutki uboczne robia pacjentowi papke z mozgu to jak najbardziej pacjent powinien o tym wiedziec.
      Tak sie sklada, ze moj Wspanialy pracuje w firmie farmaceutycznej akurat w dziale pisania ulotek profresjonalnych, tych dla lekarzy.
      Szczerze, to caly koktajl mojej chemii sklada sie z trzech podstawowych lekow wyprodukowanych lata temu przez firme, w ktorej Wspanialy pracuje. I wlasnie dlatego, ze ma dostep do tych "tajnikow" wiedzy medycznej mogl zwrocic uwage calemu szanownemu gronu neurologow. On zwrocil uwage, delikatnie, dal im do zrozumienia, ze nie czytaja i nie informuja.
      Gdyby sytuacja byla odwrotna i to ja posiadala bym te tajemna wiedze, to zjebala bym na funty cale pierdolone grono medrcow.
      No ale ja z Polski jestem:))))

      Delete
  8. Jak Wy nic nie wiecie, a najmniej sama Star! Ja sie naogladalam filmow amerykanskich, to wiem, a nawet czuje sie ekspertem w tej sprawie. Bo otoz... po szpitalach grasuja pacjenci-naciagacze, ktorzy specjalnie i w sposob kontrolowany przewracaja sie, kiedy tylko personel spusci ich z oka. A potem wiadomo, rejwach, ze nie dopilnowali, nie zbadali po niebezpiecznym upadku, a przeciez pacjenci dobrze symulowali, ze slowa wypowiedziec nie moga, bo sie w potylice walneli przy okazji o kant lozka czy cus. Bierom se adwokata i dawaj zadac milionowych odszkodowan!
    I czy taka Star ma na czole wypisane, ze dobrowolnie osunela sie z wdziekiem na podloge? Nie ma! Natomiast neurolodzy maja w swoich dyrektywach jasno napisane procedury zapobiegajace zubozeniu szpitala. Ot, cala zagadka. :)))
    No, tosmy sobie wyjasnili zagadkowe nachalstwo neurologow. ;)
    Oraz mnie tez sie w glowie rozjasnilo i nagle zrozumialam tajemnicze slowa z wczorajszego komentarza u mnie: "...wiesz chemo brain". Teraz wiem.
    Trzymaj sie i neurologow tez trzymaj za jaja, niech wiedza, ze z Toba tak latwo im nie pojdzie. :))))
    ♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pantero, najgorsze, ze to nie film, ale kurwa zycie. Najgorsze, ze dzieki temu zamiast w poniedzialek wyszlam ze szpitala w srode wieczorem, dwa dni przezylam na jakichs shakes, ktore byly jedynym pokarmem jaki tolerowalam oraz serku ricotta i jezynach, ktore dostarczal Wspanialy.
      Za to jak tylko przekroczylam prog domu to wpierdalam wszystko co na drodze jak by jutra mialo nie byc:))))
      Oj tak, ja tez do tej pory nie zdawalam sobie sprawy co to oznacza "chemo brain", teraz wiem z pierwszej reki:)))

      Delete
  9. oj Star... zdrowiej szybko... nie daj sie tym kaczym przyczlapom :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Staram sie, ale przede mna jeszcze daleka i wyboista droga.

      Delete
    2. Ja tam w Ciebie wierze, ze ich wszystkich wykonczysz szybko ;)
      Kwestia tylko kto bedzie pierwszy... veronika czy lekarze :)
      Trzymaj sie... jestes dzielna!

      Delete
  10. No to faktycznie dochodzisz do siebie :), jak widzę.
    Dobrze, że się w dyskusję o prezydencie z Tobą nie wdali, to byś im dopiero popędziła kota!
    Powtarzam i będę powtarzać: zdrowiej!

    ReplyDelete
    Replies
    1. pewnie to oni by upadli,
      o pardonsik! - usiedli by ;)
      Star, wracasz do zdrówka jak nic!

      Delete
    2. Wracam do zdrowia i wracam do sil, w 98% jestem zupelnie samodzielna. Tych 2% nie bede wyjasniac:))))
      Ale coz, polepszy sie i znow trzeba wracac na kolejna chemie, ale najwazniejsze, ze mam wrazenie, ze po Veronice juz nie ma sladu:))

      Delete
  11. Normalka- lekarze na każdej szerokości geograficznej traktują pacjenta jak niedorozwiniętego umysłowo - zapominają, że skoro oni byli w stanie nauczyć się medycyny i "poniać", to większość pacjentów ma te same możliwości. I masz rację - zażądaj by przed podaniem Ci każdego następnego leku uprzedzili Cię o tym, jakie podejrzewają skutki uboczne, Z doświadczenia wiem, że pacjenci, którzy się "niestety" orientują nieco lepiej niż inne króliki doświadczalne w medycynie, są bardzo nielubiani przez lekarzy, ale to powinno Cię mało obejść. Star, gdyby nie mój upór i wertowanie wszystkich dostępnych materiałów gdy mój leżał jak trupek w szpitalu, to byłabym wdową. Nie wahałam się podetkać im pod nos całego zgromadzonego materiału i żądać podania określonego leku. I wygrałam, nadal nie jestem wdową. No a że na mój widok niektórzy dostawali drgawek to naprawdę mało mnie wzruszało.
    Star, nie daj się zamęczyć tym lekarzom - nie daj się zepchnąć do roli króliczka doświadczalnego. Wytłumacz im, że tylko pacjent w pełni świadomy tego w jaki sposób jest leczony i jakie grożą mu pułapki w związku z podawanymi lekami, wraca szybko do zdrowia.
    Co do półpaścca - nie jestem pewna, czy podawanie chemii w jego trakcie jest najlepszym pomysłem. Bo chemia rujnuje system immunologiczny i organizm nie może sobie poradzić z tym wirusem . A wiesz, że to jest ten sam wirus, który u dzieci wywołuje ospę wietrzną?
    Ja wiem, że Ty chcesz jak najprędzej zakończyć chemię, ale pomyśl nad przysłowiem, że z reguły pośpiech jest dobry tylko w łapaniu pcheł.
    Trzymaj się dzielnie, nie daj się i wracaj do zdrowia.
    Buziam i przytulam;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, pospiech i utrzymanie trzy tygodniowych odstepow chemii ma w moim przypadku bardzo wazne znaczenie. Akurat przy tym konkretnym guzie, ktory jest bardzo agresywny i trzeba go rownie agresywnie zaatakowac przesuniecie nawet kilkudniowe moze wszystko spitolic. A potem co? Zaczynanie od nowa?
      Nie to sie absolutnie nie oplaca, przedyskutowalismy to z moim doktorem dokladnie.
      Polpasiec byl juz w stadium wysychania, co prawda ciagle wysycha, ale to juz jest bezpieczne stadium.
      Ja mam to szczescie, ze moj maz zna sie na lekach, w koncu pracuje w tym od wielu wielu lat, ma dostep do ulotek profesjonalnych nie tylko lekow ich firmy ale wszystkich innych firm, to bardzo pomaga.
      Ja nie musze sie zajmowac tym, bo moge polegac na jego wiedzy.
      Dodatkowo ma grono ludzi, z ktorymi pracuje nie tylko w Stanach ale i globalnie i oni tez dorzucaja do jego wiedzy swoje trzy grosze.
      Jestem naprawde pelna wdziecznosci, ze on ma te mozliwosc, ze przyjezdza ze sluzbowym laptopem do szpitala i pracuje siedzac przy moim lozku. Podobnie w domu. Od czasu kiedy zaczelam leczenie Wspanialy ani raz nie musial jechac do pracy. To jest dla mnie ogromny komfort.

      Delete
    2. No tak , jeśli to tak cholernie agresywna gadzina, to trzeba go szybko unicestwiać. Wiesz, ten Twój Wspaniały jest naprawdę godzien tej ksywki!!!. Można śmiało powiedzieć, że masz szczęście w nieszczęściu- takie wsparcie, jakie masz od Niego jest bezcenne.
      Serdeczności dla Was obojga,;)

      Delete
    3. Anabell ten guz rosl w zastraszajacym tepie, w ciagu miesiaca byl widoczny nie tylko pod skora, ale pod swetrem, tak jak bym miala w klatce piersiowej przy obojczyku pomarancz w srodku. Tu naprawde nie mozna czekac i nic odkladac.
      Dzieki i przekaze Wspanialemu:))

      Delete
  12. Jak ci neurolodzy nie zrobią kariery (takiej przez duże K) w medycynie, to możesz ich poinformować, że w brytyjskiej BBC mają pracę jak w banku. Rozdmuchać i rozciągnąć jeden wypadek albo jedno zdarzenie na 3 dni mówienia od nim od rana do wieczora już potrafią. Przekaż tylko ode mnie, żeby więcej trenowali, bo w BBC potrafią tak przez tydzień. Tylko może niekoniecznie na Tobie :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozo, ze ja tam nikogo nie zagryzlam to cud, bo dotykanie cudzego penisa to mial byc tylko zart:))) Ale zeby jadowe to mialam juz do samej podlogi:)))

      Delete
  13. Wqoorv na właściwym miejscu, zdrowiejesz, jak nic :D Buziaki

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dreamu, zdrowieje, najgorsze, ze za moment znow bedzie powtorka, bo przeciez nastepna chemia czeka, tuz po swietach.

      Delete
    2. Nie masz wpływu na to, ilu idiotów spotkasz, masz tylko jak na nich zareagujesz. Z politowaniem, Star, z politowaniem :)

      Delete
    3. Dreamu, bede sobie to powtarzac az do skutku:))

      Delete
  14. Jak ja zasłabłam po operacji to pies z kulawa noga się nie zainteresowal, choc klinika tez z tych najlepszych w Europie
    ale po przeczytaniu powyższego - I BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI
    mnie za to kilka razy czytali I informowali o skutkach ubocznych chemii

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybciu, bo to ani nie chodzi o to zeby sie nadmiernie interesowali, ani o to zeby pies z kulawa noga nie dostrzegl. Najlepiej byloby zeby umieli to jakos wyposrodkowac dla dobra pacjenta. Niestety nie zawsze tak jest.
      Ja generalnie jestem przeciwko "straszeniu" mnie skutkami, ktore moga lub nie sie wydarzyc.
      Ale jesli chodzi o takie skutki jak wlasnie zachwianie rownowagi fizycznej, problem z ogarnieciem wlasnych mysli i ich wypowiadaniem, to powinnam byc w krotkich zolnierskich slowach poinformowana, ze "NIE WOLNO mi samodzielnie wstawac z lozka" i to by wystarczylo i zapobieglo wszelkim upadkom, przysiadankom itp.

      Delete
    2. Star, świętom racjem masz
      I widzę energię życiowom miedzy liniami
      I siem bardzo, bardzo cieszę:**

      Delete
    3. Rybcia, a Ty czarownica jestes:))) Ja bylam ciutke zdziwiona jak mi podarowalas ten szal w sierpniu ubieglego roku, a Ty chyba wiedzialas, ze to nie koniec mojej przygody;)

      Delete
    4. no to teraz mnie zaszczeliuaś!!
      Nigdy w zyciu NIC Ci juz nie dam!!
      idę se dać w łep!

      Delete
    5. Ale co Ci lep winien, lep sie moze przydac, nie szczelaj. Tak sie glupio zloszyuo i tyle, a teraz wyszlo, zes przefudujonca jezd i tyle. A przy okazji pokfale, ze wlasnie ten szal nosilam przes dwa dni bo insze nie som gotofe i nafet zbierauam komplementy:)))

      Delete
    6. nawet sie tym nie pocieszem i jusz!!!
      szal ma spalic, taniec jakowys odtańczyć, wymrud=czeć zaklencia czy cuś
      Zdrowom ma być!!!!

      Delete
    7. Rybcia nie pitoli od rzeczof, zadnego palenia i zadnych tancuf nie bedzie.
      A zdrowom to fiem, ze mam byc :))

      Delete
  15. Star, widzę, że jesteś w znakomitej formie. uwielbiam Twoje poczucie humoru i Twoje pisanie.
    buziaki i nieustające moce:***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rudziaszku, dziekuje, mniod lejesz na moje serce:))) Nie pisalam wczesniej mimo, ze jestem od srody wieczorem w domu i ta notka mnie wyjatkowo swierzbila, ale ciagle nie czulam sie na silach psychicznie. Jednak "chemo brain" daje popalic.

      Delete
  16. Star kochana, przytulam mocno!;***

    ReplyDelete
  17. Zdrowiej Kochana !!! uściskowuję i ucałowuję !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, dziekuje i przy okazji melduje, ze Tatek w srode przybywa.

      Delete
    2. a to dla Taka specjalne uściski i buziaczki i generalnie wszystko co dobre !!! ach dziś będę miała gest i Wspaniałemu podeślę kilka uścisków !!! uwielbiam Was wszystkich :*

      Delete
    3. Jakas ty rozrzutna Zmorko dzisiaj:)))

      Delete
  18. No, rocznik 54 nie może inaczej, jak ostro walczyć. I to prawda, że lekarzy trzeba trzymac krótko :) Jesteś niedopodrobienia Star, a ja wciąż trzymam kciuki i ślę dobre fluidy. Nie daj się, Dziewczyno :* PS Monitorek trochę oplułam, ale co tam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo kochana slabiutko mi to czasem idzie, ale jednak do przodu, wiec kierunek odpowiedni:)

      Delete
  19. Star kochana,ściskam Cię moooooocno!!!!!
    I całuję!!

    ReplyDelete
  20. Hm, tak się zastanawiam nad roznicami miedzy szpitalami. Gdy mój mąż zasłabł po jednym dłubaniu w mózgu, pielegniary go usadziły na łozku, zmierzyły ciśnienie i rzekły: walnij se pan kawe! Bo żeby lekarza dyżurnego w szpitalu na Borowskiej w dniu wolnym zwłaszcza do pacjenta się jie wzywa. Chyba, zeby zszedl, to może ewentualnie. Po wolnych dniach nastapił poniedziałek i po 100 moich telefonach kolo godz 13 powiedziano, ze ze szpitala nie wychodzi. U lekarza prowdzącego na moje pytanie i uwage, ze w takim stanie (nie mógł się podnieść, miał wymioty, nastepował obrzek mózgu) usłyszalam, że mam gówno do powiedzenia i szanowny lekarz prowadzący protekcjonalnie i bezczelnie poklepał mnie po plecach. Rowniez go poklepałam, po południu pomagałam sanitariuszowi zawieźć męża na tomograf - szanowny prowadzacy specjalnie tego pracownika prosił. Na drugi dzień się okazało, ze guz rozrósł się niespodziewanie strasznie i nastąpił obrzek mozgu... Nie wiem, ile Zbigniew musiałby czekać jeszcze godzin na badanie, gdyby nie mój chamski ryj. Jesli to przeczytasz, to ciesz się, ze chorujesz w Stanach. Staram sie o tym wszystkim nie pamiętać, ale bywa, jak teraz, ze mus sobie przypomnieć. Cały czas wyzdrowienia życzę :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ce, szczerze to podziwiam, ze po tym co przeszlas zabierasz tu glos, ale dla mnie to jednoczesnie bardzo wazne, wiec doceniam i dziekuje.

      Delete
  21. No to miałaś "atrakcje", że hoho. Ale myślę, że próba chwytu za penisa przejdzie do historii oddziału :)
    A wiesz co, ten post jest totalnie w starym, dobrym stylu, i tak sobie myślę, że masz się chyba całkiem, całkiem? Nie chcę się mądrzyć, jakby u nas było, bo w takiej sytuacji nie byłam, ale z tego co człowiek słyszał, to raz, że pewnie tam byś sobie posiedziała czekając, aż ktoś przyjdzie, a jakby już przyszedł, to byłaby zjebka, że sama wstałaś i kłopotów narobiłaś...
    Trzymaj się nasza Kochana, bo takie posty to my lubimy!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, szpitalna logika jest zupelnie nielogiczna z punktu widzenia pacjenta. Nic na to nie poradzimy, trzeba sie z tym pogodzic i tyle.

      Delete
  22. I'm so sorry Star. I've been in the hospital here in Poland many times myself and I hate that feeling when doctors are patronizing the patient.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chris MSKCC compared to any other hospital is like heaven, but still... is a hospital.

      Delete
  23. Trzymaj się Star i walcz !
    Z chorobą i głupolami !

    ReplyDelete
  24. przecież oni tylko chcieli się Toba zaopiekować :)) a tak swoją drogą to popadają ze skrajności w skrajność. a generalnie chodzi chyba faktycznie o to, żeby kryli własną dupę. nie przewidzieli tylko, że Ty nie z tych co się cackają i sikają do baseniku ;D
    buziaki waleczna kobieto :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly, wlasnie chodzi o te skrajnosci, albo zupelny brak zaopiekowania albo nadmierna opieka. Do jasnej cholery czy ktos moglby cos wyposrodkowac? ocipiec przyjdzie jak tak dalej bedzie.
      buziaki zasylam i Tobie sil zycze:***

      Delete
  25. Star,dasz rade, Veronika nie ma szans,szlag ja trafi.Nie da rady , zadna cholera z Toba nie wygra.Do tego masz wsparcie Wspanialego i tych dziesiatek ,ktore z bliska i daleka Cie wspieraja.
    Sciskam mocno !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Urszulo, mam nadzieje, ze po Veronice juz sladu nie ma, czuje taka dziwna pustke w klatce piersiowej, ale wiemy ze to strasznie agresywne i uparte bylo, wiec trzeba dzialac w/g planu dalej, zeby miec pewnosc, ze naprawde juz nie wroci.
      Wiem, ze mam naprawde ogromna armie ludzi, ktorzy wspieraja i zycza dobrze, tu na miejscu - rodzina i znajomi, oraz moje ukochane klientki, nawet nie przypuszczalam, ze te kobitki sa tak bardzo ze mna zwiazane emocjonalnie, a teraz mam codziennie dowody tej wiezi.
      No i oczywiscie rozlegla na mapie swiata armia czytajacych bloga, bo wiem, ze nawet Ci co milcza zycza mi dobrze, wierze w to.

      Delete
    2. I dobrze Ci ta wiara podpowiada. Nie odzywałam się, bo cóż tu można napisać? Czytam wszystkie Twoje notki i myślę o tym, żebyś szybko wróciła do zdrowia. Modlić się nie modlę, bo to niezgodne z moimi przekonaniami ale pozytywną energię wysyłam i pozdrawiam serdecznie :).

      Delete
  26. A glupcow, ktorzy sie za medrcow uwazaja, wszedzie pelno.Olewaj ich!

    ReplyDelete
  27. Wskazując na penisa neurologa należało zapytać czy się pan doktor na łby pozamieniał.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, on byl jak kukla niemy i dodatkowo jak uslyszal, ze moge dotknac cudzego penisa to sie wystraszyl zupelnie:))) jedyna aktywna w grupie to pani dr. K z kamienna twarza, wuzuta, wyprana zupelnie nie tylko z poczucia humoru ale i jakiej kolwiek osobowosci.
      Kryste co te wariatkowe studia z nich robia?
      Mam wrazenie, ze oni zaczynaja kazdy dzien od dotkniecia wlasnego nosa, potem palca w lustrze i znow nosa... jak nie potrafi to nie wstaje z wyra:)))

      Delete
  28. Fajnie ze sie lepiej czujesz! Od razu widac :)
    Poza tym niezmiennie trzymam kciuki zebys sie tego gowna pozbyla jak najszybciej.
    Sciskam mocno!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, tak czuje sie lepiej, bo w domu, jem, jestem samodzielna w 95% i to bardzo pomaga. Ale bede szczera, latwo nie jest:))

      Delete
  29. jak to mowia ogien ogniem zwyciezaj, wiec moze tymi samymi argumentami karm 'elite' a mysl swoje?

    ReplyDelete
  30. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  31. Ty tam Star za dużo nie fochaj, tylko się ciesz z tego nowego uczucia pustki w miejscu veroniki! Jedzonko - jak sama piszesz - możesz sobie odpracować w domu, a szpitalnych procedur i tak nie zmienisz, więc szkoda Twoich sił. Za to - jak sądzę - na atmosferę na oddziale i interakcje z personelem i pacjentami - podobnie jak ostatnio - wpływ Twój będzie ogromny i niech to Cię cieszy i niech to Ci, póki co, wystarczy. A badań zawsze lepiej za dużo, niż odwrotnie - bo jednak łatwo coś ważnego przeoczyć. I piszę to w ogniu walki o badania dla córki, którą mimo ewewidentnych genetycznych obciążeń (mamusia, babcia i dziadek) i podejrzanych dolegliwości odsyłają do standardowej kolejki ( jakieś 9 miesięcy czekania). A w międzyczasie potężną kasę musimy wydawać na prywatne badania. Trzymaj się Gwiezdny Pyle, roztaczaj swą dobrą aurę na wszystkich dokoła i ciesz się nieustająco dowodami miłości i oddania bliższych i dalszych Ci ludzi. Buziaki dla Ciebie, Wspaniałego i Tatka!

    ReplyDelete
  32. Star bardzo się cieszę, że ta jędza znika, niech to robi prędziutko, bo inaczej do doopy nakopiemy:P
    Ja Cię doskonale rozumiem, ja też zawsze muszę powiedzieć ci myślę, bo inaczej wątroba boli :P a u nas to powiem Ci , że jak pychola nie otworzysz to w ogóle udają, że człowieka nie widzą ehh kochana służba zdrowia.
    Ściskam Star i trzymam mocno :***

    ReplyDelete
  33. Cieszę się że wracasz do zdrowia.Nie zawsze komentuję,ale zawsze czytam i trzymam kciuki i myślę tak jak wielu tutaj czytelników,że taka silna osobowość jak Ty nie podda się nikomu,ani niczemu.A każdy wie jak wielką rolę w walce z chorobą ma silna psychika.I tak trzymaj:):):)

    ReplyDelete
  34. Kurczę, myślałam, że w Stanach inaczej się traktuje pacjenta, ale i tak dasz im radę,. Nie mam wątpliwości. Kibicuję ci mocno!!

    ReplyDelete
  35. wyglądasz z tego posta, jakbyś się miała znacznie lepiej ;) za co nieustająco trzymam kciuki!

    ReplyDelete
  36. Czytałam z zapartym tchem! I myślę sobie, że przydałaby im się jakaś rewolucja w traktowaniu pacjenta. I lekcje z cyklu: słuchanie ze zrozumieniem.

    Ps. Imię guza mnie rozwaliło! Doskonałe.
    Ps.2. Przesyłam dobre myśli :) Tak po prostu :)

    ReplyDelete
  37. A ja myślałam że tylko w PL traktują pacjentów jak debili. Zdróweczka na leczenie i sił do konowałów. L

    ReplyDelete
  38. Dobrych Świąt Star!
    reszta w mailu :)
    :*

    ReplyDelete
  39. jesteś zajebista i tyle, a dochtory to konowały... :)))))))
    spokojnych świąt Star...

    ReplyDelete
  40. Czytam z opoznieniem, oj dzialo sie!
    Super sie trzymasz!
    I dalej sie trzymaj i nie puszczaj ;P
    Star, a co to za ksiazka bo chetnie sama bym poczytala?!
    Mozesz tytul podac,plizzz, plizz?!!
    Buziacki dla ciebie i Wspanialego!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polciu, ja oczywiscie mam te ksiazke w wydaniu angielskim tytul - When doctors don't listen i autorzy - Leana Wen MD oraz Joshua Kosowsky MD.

      Delete
  41. Dzieki Starr, ja tu sasiadka twoja z Chicagowa,to po angielsku OK. :D
    Sciskam serdecznie i powodzenia w terapii zycze :)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...