Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, April 16, 2015

Niby nic, a tak wiele

Tak sie sklada, ze od prawie dwoch miesiecy spedzam wiecej czasu w szpitalu i medycznych instytucjach niz w domu. Przedwczoraj wrocilam do domu po 4 dniach szpitala, siadlam na kanapie i poczulam sie obco.
Jakos tak dziwnie.
Wspanialy zauwazyl, ze sie dziwnie rozgladam po mieszkaniu wiec zapytal:
-- Dobrze sie czujesz? Cos Ci podac? 
-- Kochanie, czy ja tu naprawde mieszkam? - wypalilam z grubej rury.
-- Zwariowalas??? Oczywiscie, ze TU mieszkasz, szpital jest tylko chwilowy, tu jest Twoj DOM. 
Przytulil mnie przy tym czule, wiec jakos przelknelam.
Faktycznie tu jest moj dom, tu mieszkam, tylko co z tego, ze poruszac sie po tym ciezko, ze kawy sobie zrobic czesto nie moge, ze w polowie robienia omleta wolam po pomoc...
Do dupy to wszystko.
Ale bedzie lepiej.
Wczoraj poprosilam Juniora zeby wyprowadzil mnie na spacer. Tak wyprowadzil, jak pieska na smyczy, bo musialam sie z jednej strony trzymac jego ramienia, a z drugiej podpierac laska.
I poszlismy do towarzystwa zabierajac butelke wody.
W planie bylo obejscie kwadratu czterech ulic i nawet nam sie udalo wykonac plan, z kilkoma przystankami i przycupnieciami gdzies na murku, brawa dla pani - udalo sie!!!
Ale po drodze zobaczylam kwitnace magnolie, a wszyscy wia ze ja mam pierdolca na punkcie magnoli.
Jak doszlismy do domu to powiedzialam:
-- Ja tu przycupne na schodkach odpoczac, a Ty lec do mojego biura i przynies aparat. 
Poszedl, przyniosl a ja cupalam.
-- Wiesz synu ta magnolia tu na rogu ma wyzej galezie, jak pojdziemy dalej dwie ulice to tamta jest wieksza i zrobisz mi zdjecie. 
Nie wazne, ze bylam nie ubrana odpowiednio, a jakie to ma znaczenie wobec magnolii?
Portki na dupie sa? Sa.
Gora zaslonieta, zaden cycek nie wyglada? Zaslonieta.
No to juz sie nadaje do zdjecia:)
Poszlismy jeszcze te w sumie dokladnie mierzac 2.5 ulicy dalej.
Zrobil mi zdjecie, nie krytykowalam, mimo, ze mogl sie lepiej spiac.
Nauczylam sie brac co daja:))


I oto jestesmy: ja i magnolia w pelnej krasie:))
Przyznaje, ze do domu wrocilam na ostatnich kroplach energii, ale w sumie przeszlam 9 ulic w krotkim czasie i z niewielkimi odpoczynkami. Jak na drugi dzien po chemii to calkiem niezle.
Za to teraz jestem do dupy. Ale co tam, poki czlowiek zyje to jest szansa, ze sie poprawi.
W sumie nie o tym miala byc ta notka, wiec pozwolcie, ze wroce do tematu, bo jak juz siedze i pisze to moze uda sie skonczyc. Przymierzam sie do pisania wiele razy, ale jakos mi ciezko.
Ciezko myslec, ciezko wysiedziec, ciezko toczyc watek... ot dupa:))))
Chce Wam napisac jakie niby drobne, ale o wielkim znaczeniu udogodnienia funduje szpital Memorial Sloan Kettering swoim pacjentom.
Przede wszystkim juz od pierwszej wizyty w szpitalu pacjent ma okazje i prawo zrobic sobie swoja wlasna strone internetowa na serwerze szpitala.
Co jest na tej stronie?
Wszystko co pacjenta dotyczy. A wiec caly harmonogram najblizszych wizyt we wszelakich gabinetach i klinikach, ktore pacjenta czekaja. Pacjent ma prawo ten harmonogram zaakceptowac jesli mu pasuje lub prosic o zmiany jesli nie jest w stanie przybyc w odpowiednim dniu i czasie.
Jest tam tez mozliwosc zaplacenia wszystkich biezacych rachunkow, tak za pobyt w szpitalu jak i tych z badan w roznych gabinetach i wizyt lekarskich.
Sa tam wszystkie wyniki badan jakie pacjent ostatnio przeszedl, wyniki ukazuja sie zwykle na drugi dzien po badaniu.
Jest mozliwosc zamowienia uzupelnienia lekow jesli to co pacjent ma w domu sie wyczerpuje.
Jest tez wiele innych mozliwosci, bo strona jest naprawde rozrosnieta i pacjent moze wyszukac sobie konkretne informacje, ktore go interesuja, lub zamowic spotkanie z np. jakims lekarzem, czy social worker, ktory pomaga w rozwiazaniu wielu problemow.
To wszystko jest w zasiegu klawiatury i paluszkow pacjenta.
Dodatkowo mozna sobie naladowac app w telefonie i miec te informacje zawsze przy sobie.
Dla mnie to ogromne udogodnienie, nie musze nigdzie wydzwaniac, nie musze nigdzie niepotrzebnie chodzic, moge sobie wszystko zalatwic on line.
Czym jeszcze rozni sie MSKCC od innych szpitali?
Na terenie szpitala, na 16 pietrze jest Centrum Rekreacyjne.
Tam moga pacjenci wypozyczyc ksiazki, gry lub korzystac z nich na miejscu.
Tam sa koncerty muzyczne, wyswietlane filmy, tam jesli ktos potrafi moze grac na pianinie.
Tam tez odbywaja sie zajecia z roznych robotek recznych.
Ja trafilam jednego razu na robienie dream catcher czyli takiej pajeczej siatki ktora zawiesza sie w oknie.
Jest to jedna z najstarszych i najbardziej fascynujacych legend Indian zamieszkalych tereny Ameryki przed najazdem zbirow z Europy.
Zawieszony w oknie dream catcher mial chronic spiacego od negatywnych snow, a przepuszczac tylko te szczesliwe i pozytywne.
To tak pokrotce zeby bylo wiadomo o co chodzi.
Poniewaz na terenie szpitala i rowniez Centrum Rekreacji nie wolno fotografowac innych pacjentow to ilosc zdjec mam mocno ograniczona, ale pokaze co mam.


Ksiazki, niewiele ich tutaj ale zdjecia przy regale nie moglam zrobic, bo akurat ktos wybieral wiec jak nie wolno to nie wolno.


Regal z grami planszowymi, tu wybor jest juz wiekszy.



Mozna ukladac wlasne puzzle, sa podpisane i nikt ich nie rusza oprocz osoby, ktora uklada.


A tu sie zakotwiczylam, bo tu wlasnie przy tych roznych koralikach mozna bylo zrobic wlasny dream catcher.



Oto konkretny dowod, ze to co na zdjeciu ponizej zrobilam sama, wlasnymi rencyma:)))



Zupelnie nie mialam pojecia co robie, nie bylam na to przygotowana, a zdolnosci artystycznych tez nie posiadam, wiec jest co jest. Mydlo i powidlo w jednym kawalku, ale moze wlasnie taka jestem, moze to odzwierciedla stan mojego umyslu i duszy?
Kto wie?
Za ostatnim pobytem zalapalam sie na dekoracje pudeleczek na bizuterie, a ze pudeleczka takie raczej miniaturowe to pomyslalam, ze zrobie jedno dla Avivy.
Oto moje dzielo, fotografowane juz w domu:)








Fotograf tez ze mnie ostatnio do dupy, bo ostrosc byle jaka, ale licze na Wasza wyobraznie:)
Co jeszcze chcialabym napisac?
A mianowicie to, ze cale Centrum Rekreacji jest wyposazone przez darczyncow. Ludzie oddaja ksiazki, gry planszowe, czasem jakis sklep podrzuci koraliki i nici, ktore nie bardzo daja sie sprzedac, lub resztki wloczki. Ktos wykonal te male pudeleczka, a my pacjenci tylko je malowalismy i mozna bylo zrobic dekoracje metoda decoupage, do ktorej musialabym poczekac na instruktorke i dwie panie, ktore sie na te metode zdecydowaly. Ale ja niecierpliwa, to pomalowalam co trzeba i nakleilam kfiotkow:)))
Nie bede miala okazji dac tego Avivie az do czasu jej urodzin (koniec sierpnia) mam nadzieje, ze wtedy bede juz na tyle w formie, ze bede mogla pokazac sie publicznie.
Do tego jednak daleka jeszcze i wyboista droga.
Bede miala przeszczep komorek macierzystych szpiku kosci, w przyszlym tygodniu w srode, czwartek i piatek bede jezdzic na pobieranie moich wlasnych komorek, ktore potem madrzy specjalisci przejrza i zakwalifikuja do przeszczepu te, ktore sa najsilniejsze i potem przeszczep.
Jest to ponoc dosc ciezkie dla organizmu, ale na szczescie przy wlasnych komorkach nie ma problemu, ze organizm odrzuci lub bedzie wymagal czasu na przystosowanie.
Tak czy inaczej, jak bede miala ten przeszczep to bede w szpitalu przez 2-3 tygodnie w izolacji, prawdopodobnie (zaleznie od tego jak zareaguje) pozwola tylko Wspanialemu na bezposredni kontakt ze mna. A potem miesiace czesciowej izolacji, ale to potem....

 

131 comments:

  1. Replies
    1. Dzieki Agus, bo widze, ze reszta juz zapomniala kim jestem:))))

      Delete
  2. strasznie męczące to leczenie, ale jesteś boska, TYLE napisałaś, i tyle zdjęć zrobiłaś, i tyle przespacerowałaś! mam nadzieję, że ten przeszczep załatwi sprawę. nieustająco trzymam kciuki, lecz się, zdrowiej!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cala idea przeszczepu to wlasnie zeby gowno nie wrocilo. Mam nadzieje, ze sie uda.

      Delete
  3. Nie wiem dlaczego ale nie wyskoczylo mi na blogu ze jest Twoj nowy post. BYlam u Klarki i zobaczylam Twoj komentarz i pomyslalam, jak pisze to znaczy ze moze co napisala... No i napisala.
    Slicznie tam juz u Was, slonecznie. U nas tez dzisiaj pieknie i cieplutko, a krzaczki w ogrodku to mi w trzy dni sie zrobily kolorowe. Spaceruj kochana, korzystaj, ale nie przemeczaj sie bo musisz byc silna do tych wszystkich bubu co Ci to beda robili. Mysle o Tobie czesto i... tez Cie kocham ♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jest juz ladnie i kolorowo, a to cieszy.
      Zbieram sily na to kolejne bubu bo bedzie naprawde ostro.
      Dzieki Iwonko za kazda mysl ja Ciebie tez kocham mimo, ze sie nie znamy. Taka jest sila internetu.

      Delete
  4. Fajnie ze sie odezwalas Star. Czesto mysle o Tobie, jak ci tam itd... U mnie tez kwitna magnolie i za kazdym razem jak mijam jakas to o Tobie mysle:) A ty swietnie wygladasz i aktywna mimo oslabienia.
    Pudeleczko cudne, bardzo dziewczynkowe:) mala bedzie zachwycona. Trzymaj sie kochana, a ja tu bede kciuki trzymac zebys szybko wrocila do siebie. Big hug :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, dzieki za trzymanie kciukow, sa naprawde potrzebne tym razem and thanks for a big hug:)
      Juz chyba niedlugo wszystkim magnolie beda sie kojarzyly ze mna:)))
      Mam nadzieje, ze Avivie sie pudeleczko spodoba, jest takie cukierkowe:))) mysle, ze dziewczynki lubia takie rzeczy.

      Delete
  5. dzielna dziewczynka;)
    nieustająco trzymiem kciuki !
    do dupy z tym chorowaniem.

    A co do obcości we własnym domu....będąc dzieckiem w zasadzie zmienialam szpital na sanatorium i odwrotnie.Aż kiedyś,wróciłam i ....pamiętam to do dziś.
    Siadłam w kuchni i pomyślalam - To nie jest mój dom!!! też poczułam się obco.I gdzie to szpitalne łóżko ?
    oby to uczucie szybciorem minęło;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To jest okropne uczucie jak czlowiek wraca do wlasnego domu i nagle czuje sie obco. A ja mam jeszcze przed soba 2 do 3 tygodni szpitala non stop. Ciezko bedzie, ale nie ma innego wyjscia.
      Matyldo dziekuje, ze zagladasz i trzymasz kciuki:))

      Delete
  6. Podziwiam Cię, nie od dziś zresztą. Dawno nie udzielałam się, ale zawsze czytam każdą notkę. Chociaż się nie znamy to zawsze uśmiecham się na myśl o Tobie. Przesyłam uściski!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Magdaleno, dzieki ze jestes, ze czytasz i ze sie usmiechasz:)))
      Ja tez sie usmiecham do komentarzy i dzieki za usciski:))

      Delete
  7. Pozdrawiam z CT (u nas jeszcze nic nie kwitnie, ale chyba juz lada moment zacznie, najwyzsza pora po tak dlugiej zimie) i nieustannie trzymam kciuki za leczenie i zdrowienie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aga, wlasnie jechalam na Manhattan taksowka i z powrotem, fakt prawie ta sama trasa, ale widzialam juz duzo zielonych drzew, jeszcze tak skromnie, niesmialo, ale sa. Kwitna juz forsycje, drzewka wisniowe (te dekoracyjne) i jest naprawde ladnie, jest wiosna:)))
      Dzieki za kciuki:***

      Delete
  8. Duzo zdrowia zycze. Ciesze sie bardzo ze Twoje ubezpieczenie umozliwia leczenie i szpital przyjazny pacjentowi. Przesylam pozdrowienia.
    Ps. A magnolie piekne. Tez lubie i drzewa dogwood.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Grazyno, przyznaje, ze mamy dobre ubezpieczenie a to jest ogromna ulga psychiczna. Owszem sa rachunki, ale da sie je przezyc, najbardziej nas zzeraja koszty dojazdow na Manhattan. Bo wiesz samochod szkoda nawet brac, tym bardziej, ze na te 2-3 godziny (czasem dluzej) trzeba zaparkowac na platnym parkingu. Platny parking moze byc 3 do 5 ulic od miejsc gdzie mam isc, a ja nie zawsze moge dojsc.
      Zdecydowalismy sie na car service w jedna strone i zolta taxi w druga a to do kupy kosztuje nas $70 za kazdym razem i tak 3 czasem 4 razy w tygodniu. To jest w sumie najwyzszy koszt mojego leczenia:))))

      Delete
  9. Piękna ta magnolia.Zanim się obejrzysz to już będziesz śmigała tymi ulicami na swoim ukochanym rowerku.Czego z całego serca Tobie życzę i wysyłam buziaki za ocean:):)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Katarzyno, mam nadzieje, ze juz po tym cholernym przeszczepie bede nabierac sil i powoli dochodzic do normy.

      Delete
  10. Magnolie u nas już od dawna kwitnęły... Nieustannie myślę o Tobie i ślę, te wiesz, jędzowe ale pozytywne fluidy. Podziw i szacunek, i nie ma innej opcji, jak że będzie dobrze. Łapacz snów mam w każdym pokoju i bliskich nim obdarowałam. Działa... Przytulam. Mocno :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, dzieki za pozytywne fluidy.
      Co do magnolii, to Wasze juz dawno przekwitly, ale jak patrze na prognoze pogody Poznania i NYC to u Was temperatury w dzien takie jak u mnie w nocy, wiec wiesz... cos tu sie znow pomerdalo:)))
      Mowisz, ze lapacze snow pomagaja, bede musiala naprawde sie do nich przylozyc, teraz chyba nawet mam pojecie jak to zrobic, zeby w miare mialo jakis sens:)))
      buziam:****

      Delete
  11. Star, Ty chyba nie wiesz ile pozytywnej energii, ile optymizmu potrafisz przelać "na papier". Dzięki.
    Magnolia przepiękna, dream catcher zastanawiający ... musimy go jeszcze przemyśleć! ;)
    Pozdrawiamy :)

    ReplyDelete
  12. Czekałam aż napiszesz, Star. Jak zwykle notkę połknęłam błyskawicznie, tyle emocji... Dzielna jesteś z tym spacerem, super, że dałaś radę. Naczytałam się ostatnio o działaniu komórek macierzystych, wiem, że potrafią robić cuda. Na pewno pomogą i Tobie.
    Ten łapacz snów wg Star jest kolorowy i pozytywny jak ty.
    Przesyłam wiele ciepłych myśli, i nie zostawiaj nas - pisz, jak tylko będziesz miała czas i siłę.:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gosianko, dziekuje:*** Komorki macierzyste to naprawde wielki postep w medycynie, to co ja bede miala robione to taki pierwszy stopien, ale jak slucham i czytam to mi sie w glowie nie miesci co potrafia naukowcy wyczarowac.
      Niech wiec czaruja, bo ja chce zyc:)))

      Delete
  13. Pamiętaj, chorować jest niezdrowo :)
    Trzymaj się i nie puszczaj ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozo, uczepilam sie zycia i nie puszczam, moze sie uda:)))

      Delete
  14. Nikt nie zapomina, kim jesteś Star! Po prostu rzadziej tu jesteś, a piszesz o takich sprawach, że pewnie nie każdy wie czasem, co napisać, nawet jak przeczyta posta.
    Zdjęcie pod magnolią pokazuje Ciebie, też je uwielbiam. U mnie na ulicy jest chyba tylko jedna.
    Jak bardziej rozkwitnie, to Ci ją sfocę :)
    Ściskam Cię mocno!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, Wspanialy mowi, ze to leki powoduja, ze robie sie upierdliwie namolna i gadam o rzeczach, o ktorych nie ma potrzeby gadac. Moze cos w tym jest, bo Juniorowi tez zrobilam przy okazji niepotrzebny wyklad. Posluchal, poglaskal mnie po lysej glowie i powiedzial "mamo ja to wszystko wiem".
      Magnolie sa sliczne:))))
      buziaki:****

      Delete
  15. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  16. Twój dream catcher jest taki, jak Ty, barwny, porąbany i no i ten smile :D Zrobię ci coś, chustę, szalik, czapkie, co tylko chcesz, tylko się trzymaj i walcz, jak o tę forę z magnolią ;***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Walcze Dreamu, tym razem mam naprawde konska chemie, ale sie staram jak moge, przy czym wiadomo sa dni kiedy nie moge i leze jak szmaciana lalka, ale to taka pierdolona uroda tej choroby:)))
      Zrob co chcesz, oprocz czapki, bo jakos nie darze ich sympatia, ale cala reszte przyjme z radoscia:)))

      Delete
  17. Star, nie można Cię nie kochać, więc się nawet nie wzbraniam. Zaglądam na bloga codziennie, szukając wieści od Ciebie. Jesteś moim ulubionym gatunkiem człowieka, więc zdrowiej, bo smutno bez Ciebie, bo nie mam już siły na nowe zmartwienia, bo przyjemnie jest cieszyć się z Tobą życiem. To co, jesteśmy umówione? Ty gonisz cholerną verkę i radośnie gonimy do stówy śpiewając: https://www.youtube.com/watch?v=w-T9QWds5ro Zgoda?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Abasiu, miod lejesz na moje serce dziewczyno:))) Tak Verka juz na wykonczeniu, dzis jade sprawdzic co z niej zostalo, mam nadzieje, ze nic albo tylko jakies nedzne resztki. I tak, jestesmy umowione na radosna pogon do stowy:))))
      A moze by tak troche spuscic z tej stowy, wiesz czasem to 80+ wystarczy... co Ty na to? :)))

      Delete
    2. Niech będzie, ja zgodna kobita jestem. Może rzeczywiście 80+ wystarczy, żeby z nadmiaru szczęścia nie zgłupieć. W końcu każdy nadmiar jest męczący, a ja tak nie lubię się męczyć. Stanowczo wolę korzystać z życia a umartwianie zostawiam kandydatom na świętych. Do miłego Kochana, zdrowiej, trzymaj się ciepło, dom noś w sercu i zawsze pamiętaj, że "Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.".

      Delete
  18. Magnum, magnum, magnolie! Stalowe, jak TY!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Grazyno, co raz czesciej mam dni kiedy jestem szmaciana:))) ale pozniej sie jakos podnosze, wiec moze kiedys dorobie sie tej stali:)))

      Delete
  19. Replies
    1. Dorciu, mysl o tych ciachach jedzonych z lapy na srodku Manhattanu trzyma mnie przy zyciu. Wiem, ze musimy to powtorzyc:)))

      Delete
  20. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, thanks. I love you too:**********

      Delete
  21. Ty nie masz sily? Piszesz z taka energia w glosie trzy razy tyle co inni ktorzy maja sile. Normalnie reportaz. :)
    Masz wspanialego syna.
    Trzymaj sie. :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lola, no mam sile, tak raz na tydzien - dziesiec dni stac mnie na to zeby posiedziec przy kompie:)))
      Dzieki kochana, bede sie trzymac, najczesciej synowego lub mezowskiego ramienia:))))

      Delete
  22. Uwielbiam Cie Star! Keep positive, aczkolwiek nie zeby ktos ci musial o tym przypominac :-) Przesylam mnostwo pozytywnych myśli i jeszcze więcej usciskow. Trzymaj się cieplo, buziaki :*****

    ReplyDelete
  23. Uwielbiam Cie Star! Keep positive, aczkolwiek nie zeby ktos ci musial o tym przypominac :-) Przesylam mnostwo pozytywnych myśli i jeszcze więcej usciskow. Trzymaj się cieplo, buziaki :*****

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rino, moja kochana Rino:*** dzieki za pozytywne mysli i usciski. Tak mi sie marzy, ze kiedys jeszcze usciskamy sie na zywo.

      Delete
  24. Star! Dopiero dzisiaj pokazał mi się Twój wpis! Zupełnie nie wiem czemu.
    Jesteś cudna jak zwykle a wśród magnolii szczególnie :)) Ależ Ty masz siły Dziewczyno! I tak trzymaj :)
    Jak zawsze ciepło o Tobie myślę i dobrą energię posyłam!
    :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo, staram sie jak moge. Czesto nic z tego nie wychodzi i leze jak szmaciana lalka w kacie, ale Ty wiesz, to mija na szczecie i czlowiek sie zbiera jakos w sobie i probuje zrobic ile moze.
      Dziekuje za wszystkie mysli i energie, to pomaga....
      Smiejesz sie teraz? Pamietasz jak mowilam, ze nie chce trzymania kciukow i takich ceregieli:)))
      Jak to sie wszystko zmienia w zaleznosci od punktu siedzenia... teraz wiem, ze to pomaga:**********

      Delete
    2. A wiesz, że wcale nie pamiętałam o tej niechęci do kciuków :) jakoś całkiem wyparłam tę informację!
      Różne są etapy w chorowaniu, czasem jest się bohaterem, czasem lalką szmacianą, czasem chce się do ludzi, a czasem wręcz przeciwnie. Przeszłam chyba wszystkie te etapy, trwały krócej, dłużej, naprzemiennie. Ale tak jak piszesz, w końcu się podnosimy!
      Pamiętam jak zaczynałam swoje spacery. Była śnieżna, mroźna zima, na szczęście bardzo słoneczna. Szłam co dzień troszkę dalej. Potem zmieniłam trasę na taką, gdzie musiałam pokonać schody na wiadukcie. Pierwszy raz to był nie lada wyczyn! Jakaż byłam z siebie dumna!!!
      Teraz biegam po tych schodach jak sarenka ;P
      A dziś w ogrodzie nieopodal podziwiałam kwitnącą magnolię i myślałam o Tobie :*
      Wysyłam MOCE, a już to wielokrotnie sprawdzono, że fariatkowe moce czynią cuda!! Łap garściami i niech dają Ci siły!
      Buziaki Kochana :*

      Delete
    3. Ja mam 10 schodkow zeby wejsc do domu. Pokonuje je sama trzymajac sie poreczy i na zasadzie dostawiania stopy jak dwulatki:))) ale daje rade i to mnie cieszy. Juz sie nauczylam, ze do gory idziemy zdrowa noga naprzod, a w dol ta z polpascem, bo ciagle jest slabsza. Juz nie boli ale jest taka do niczego narazie:)))

      Delete
  25. zawsze człowiekowi lepiej w przyzwoitych warunkach. w sumie pierdoły prawda? internet, gry planszowe. a jakoś kurcze robią różnicę.

    jesteś jak zwykle sobą. Bez kompromisów z przeciwnościami! I tak trzymaj :) Trzymaj się Star ciepło. Zdjęcie z Magnolią super! :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, te male udogodnienia sa ogromna ulga dla pacjentow i fakt, ze czlowiek ma miejsce gdzie moze pojsc, posiedziec z innymi, cos zrobic, czy chocby tylko posluchac muzyki, albo obejrzec film sprawia, ze czujesz sie mniej chora:)))
      Kocham Cie Spt, ale Ty to wiesz:*********

      Delete
  26. Świetnie sobie radzisz, pod magnolią widać jaką masz radość w oczach. No i widzę artstka się w tobie obudziła, jeszcze zaczniesz do domu targać sznureczki, koraliczki, kleje, farby, włóczki :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Joanno, oj tam zaraz artystka:)))) Chcialabym sklecic cos ladniejszego niz ten dream catcher, moze kiedys sie uda:))))

      Delete
  27. Star ja Cie podziwiam nieustannie
    Magnolia piekna i Ty piękna :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, bede szczera:) Podziwiac to tu nie ma co, czlowiek chory na raka nie walczy jak to sie powszechnie mowi, ot po prostu robi to co mu kaza i na ile sil wystarcza. Wierz mi nie ma w tym zadnej walki, a wiec i nie ma co podziwiac, ale niemniej dziekuje, bo to mile dla oka i ucha:))))

      Delete
  28. Twoj usmiech pasuje do tych pieknych magnoli. Glowa do gory kobieto !! Kto jak nie my , no nie :-) Sciskam Ania

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, czesto mysle o Tobie i tym co przezylas, to mi dodaje sil. Swiadomosc, ze sa wsrod nas ludzie, ktorym sie udalo ma ogromne znaczenie i bardzo pomaga w staraniu sie.

      Delete
    2. Wiesz co, mialam nie pisac - ale w koncu dlaczego . Przeciez nie jestem w tym sama , mam Ciebie . Wczoraj mialam roczna kontrolei jestczysto !!! Przepraszam, ze to pisze , ale cholera tak sie ciesze . Dasz rade kobito, zobaczysz . Bo kto jak nie my !!!!!

      Delete
  29. Zaciskam mocno kciuki Star i myślami jestem z Tobą :**

    ReplyDelete
  30. Jesteś ogromnie dzielną Istotą!!! Też uwielbiam magnolie a magnolie i Ty razem - świetna para. Dużo jeszcze przed Tobą leczenia i cierpienia (bo chorowanie niestety zawsze=cierpienie) ale Ty jesteś wyjątkowo dzielna, mądra kobieta i wiem, że dasz radę. A "łapacz snów" wyszedł świetny. Jako namiętna "robótkomanka" polecam Ci to zajęcie- tworzenie takich różnych duperelek odpręża, relaksuje, leczy, pomaga oderwać się od własnej niemocy. No a w końcu niemoc odchodzi a namacalny dowód Twego działania zostaje i oko cieszy.
    Buziam Cię i czekam na dalsze Twe robótki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, Anabell masz racje chorowanie to cierpienie i cierpi nie tylko cialo ale i dusza, cierpia wszyscy wokol i to jest najgorsze. Z drugiej strony zawsze jest nadzieja, ze to tylko tymczasowe, ze sie uda, bo przeciez innym sie udalo i ta nadzieja dodaje sil i buduje skrzydla.
      Wiem, robotki reczne takie dziermolenie niewiadomo czego bardzo relaksuje, wiec jak tylko moge i bede mogla, to na pewno bede bywac w tym Centrum. Chociaz obawiam sie, ze te dwa - trzy tygodnie ktore mnie czekaja w szpitalu to sie nie uda, bo bede w izolacji.
      No coz zawsze mozna cos wytworzyc potem w domu.
      Dziekuje, ze jestes:***

      Delete
  31. dobrze, że się odezwałaś, brakuje mi Twych pełnych ciętego humoru opowieści o otaczającym świecie
    przesyłam serdeczności

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, bo moj swiat sie skurczyl:))) ogranicza sie do lozka (szpitalnego lub domowego) i spacerow do lazienki:)))
      Naprawde nie ma o czym pisac i z drugiej strony jak mnie znacie to nie mam ochoty pisac ciezkich, chorobowych notek.
      Pisze wiec wtedy kiedy stac mnie na te odrobine optymizmu dla okrasy:)))

      Delete
  32. Pozdrawiam serdecznie :) Nie ma dnia, abym nie pomyślała o Tobie i nie przesłała dobrych fluidów wszelakich :)
    Zosia :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. I zapomniałam napisać, że też kocham magnolie! Nawet kiedyś, gdy miałam szesnaście lat (liczebniczo, bo faktycznie mam ciągle :) ) napisałam o nich wiersz :)

      Delete
    2. Anno, dziekuje, ze jestes i dziekuje za kazda pozytywna mysl, one naprawde dodaja mi sil. Sama swiadomosc, ze tyle osob na calym swiecie zyczy mi dobrze jest nieoceniona.
      Hmmm Ty masz ciagle 16 lat, ja stanelam na 23 bo to juz wiek kiedy pic i palic wolno:)))))))))))

      Delete
  33. Fantastyczna! Magnolia też, chociaż mniej:). Wygooglałam sobie ten dream catcher. Cudowności! Idea piękna i na pewno działa. Pozytywną energię podsyłam ile wlezie, wierzę w Ciebie bardzo.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Odwodnik, idea dream catcher jest naprawde ciekawa i sama tez mam zamiar poswiecic temu wiecej czasu i pewnie sobie sprawie taki prawdziwy dream catcher a nie takie cudo co to wytworzylam;)
      Dzieki za energie i wiare we mnie, to mi bardzo pomaga.
      :***

      Delete
  34. Kobieto! Napisałas porządny post,w dodatku ze zdjęciem, przespacerowałaś taki kawał drogi , tylko podziwiać.To bardzo dużo , bo przy byle jakiej chorobie człowiek jak dętka i czasem parę kroków to wyczyn.
    Życzę Ci nieustająco sił, jeszcze Cię tyle czeka do przejścia. Ściskam mocno,mocno.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorciu, pomijam milczeniem, ze ten post to tworzylam przez dwa i pol dnia:))) Ale co tam, masz racje, wazne, ze jest, bo moglo nic nie byc.
      Oj bywam detka, bywam, ale to na szczescie mija jakos i sie zbieram.
      Juz nawet potrafie stac przy kuchni zeby sobie zrobic omlet, pomagam Wspanialemu w gotowaniu, on urzeduje przy kuchni i zmywaku, a ja siedze przy stole i siekam, kroje co potrzeba. Wiem, ze on tego nie lubi robic, no i ja sie czuje bardziej przydatna.

      Delete
  35. ściskam mocno. obie jesteście wspaniałe Ty i magnolia, nie wiem którą bardziej kochać!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Joguziu, kochaj nas obie, nawet jesli nie po rowno to i tak sie nie obrazimy:))))

      Delete
  36. Star, jakże się cieszę z wieści od ciebie. Codziennie myślę o tobie i wysyłam dobrą energię.
    Dzisiaj nawet pomyślałam, że może posadzę u siebie jednak tą magnolię? Dla ciebie. Nie wiem, czy mój zapał nie będzie słomiany, bo ogrodniczka ze mnie żadna i okolica leśna niesprzyjająca, ale jak powtarzam czasami liczą się intencje;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sollet, rozczulilas mnie ta magnolia "dla mnie" nie mam pojecia jakich warunkow potrzebuje magnolia, te co widze to albo w miescie, albo w parku ale moze popytaj:))
      Dzieki za dobre mysli i energie, wszystko zbieram i dziekuje:****

      Delete
  37. Cześć! Po naszemu ten indiański wynalazek zwie się łapacz snów, czasem na targach 'czary - mary" można napotkać wodza, który tym handluje. Z wodzem już się zakolegowałam, ale łapacza zrobiłam osobiście :)). Magnolia nie robi na mnie wrażenia, bo przyznam, ze w roślinach nie gustuję, za to Ty tak! Ta metoda z komórkami macierzystymi zdaje się jest jedyną, która daje możliwosci pełnego wyleczenia, znam takie przypadki. Mam prośbę, poklep ode mnie ten szpital, w którym się leczysz, moje serce się nieco zabliźnia, gdy wiem, ze coś takiego istnieje, uściski :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ce, dzieki ze zagladasz:**** ja tez sobie zrobie takiego prawdziwego lapacza snow, bo teraz wiem, ze to trzeba po prostu przeliczyc i zaplanowac caly rozklad tych koralikow:))) Wtedy robilam bez zadnego planu i pojecia co z tego wyjdzie.
      Ja w ogole jestem z tych co kochaja drzewa, jakas fascynacja, ktorej nie potrafie wytlumaczyc, ale ciagle nie potrafie przejsc obojetnie, jak tylko mam aparat natychmiast fotografuje wszelkiego rodziaju drzewa.
      Tak, komorki macierzyste to wielki postep w medycynie i ja tez mam wielka nadzieje, ze ten przeszczep zalatwi sprawe.
      Poklepie od Ciebie szpital, ja tez uwazam, ze jak juz gdzies sa takie jednostki medyczne, to kiedys beda wszedzie, bo dobro sie rozprzestrzenia. Powoli - wiem, ale jednak to wszystko idzie w dobrym kierunku.

      Delete
  38. No właśnie, jeszcze zapomniałam napisać, że podobają mi się te zajęcia, przynajmniej ręce mają co robić a i głowa trochę odpoczywa.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki, tak jak czlowiek zajmie sie taka robotka to zapomina o chorobie to bardzo wazne moim zdaniem.

      Delete
  39. Donoszę, że u nas kwitną białe magnolie ,no i ogólnie ruszyły się kwiatki na krzewach i drzewach, jest żółto,biało i różowo.

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas tez zielono, bialo i rozowowo, ach zolto tez bo forsycje kwitna jak najete:)))

      Delete
  40. Piękny ten dream catcher. I mam nadzieję, że wbrew racjonalnemu umysłowi ma wieeeeelką moc!
    Uściski

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mysle, ze ma moc, zwlaszcza ze wykonany w takich warunkach:))

      Delete
  41. Star, cudnie-wiosennie wyglądasz z tą magnolią w tle :)))
    Trzymam mocno za Ciebie, a moce płyną nieustannie, zwłaszcza jak nie piszesz, buziole :****

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aneczko, dzieki serdeczne za moce, wysylaj caly czas, bo bedzie potrzeba wiecej niz zwykle:****

      Delete
    2. Moce, czary, uroki rzucam według potrzeb :P
      Ściskam ♥

      Delete
    3. Czaruj, czaruj kochana czarownico, ja od zawsze wierzylam w dobre czarownice:***

      Delete
  42. Łapacz marzeń świetny :-D W taką sieć musi się coś dobrego złapać, nie ma bata!

    Ps: magnolia mowę mi odjęła. Tak wielkiej jeszcze nie widziałam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ato, nasze magnolie to wlasnie takie ogromne drzewa i to mnie tez zachwyca, bo lubie duze, rozlozyste drzewa.
      Mam nadzieje, ze ten lapacz zlapie mi zdrowie i da w prezencie:))

      Delete
    2. Złapie! Na pewno :-) Takie Facetki jak Ty nie mogą długo chorować, bo to sprzeczne z naturą jest ;-)

      Delete
  43. Kochana Star, czytam i czesto o Tobie myslę. Cieszę się, ze masz przy sobie wspanialego Wspanialego. Jestes w najlepszych rękach, w najlepszym szpitalu i dlatego wierze gorąco, że będziesz zdrowa i silna. Wymarzylam sobie, że spotkam sie z Tobą przy okazji wizyty w NJ. Powinno się spelniac marzenia rodaczki, nieco zagubionej w USA. Sciskam mocno i wspieram z calych sil.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kochana, bardzo chetnie sie spotkam tylko dopiero jesienia, bo przez lato bede miala czesciowa izolacje, a wiec ograniczony kontakt z ludzmi z zewnatrz, zadnych srodkow masowego transportu, resteuracji, kin, sklepow itp.
      Wiec zmobilizuj sie dopiero na jesien, jesli mozesz:)))

      Delete
    2. Jesień pasuje, jestesmy umowione:)))) Latem uprawiam pomidory i papryke w Georgii, że nie wspomne o ogorcach. Wszytsko rośnie jak zaczarowane, więc nie mogę zostawić swojego przedszkola. Wizualizuję za nas obie. Tulę mocno.

      Delete
    3. Mam z tysiąc e-bookow na kindelkę, moglabym wyslac po kilka w mailu, dobry pomysl? Sledzę recenzje więc wiem co dobre, moze nie masz dostepu do polskichj. Ja w czarnych chwilach zakopuję się w ksiązkach i przeczekuję zly czas. Chciałabym Ci pomoc jakos.

      Delete
    4. Z ksiazkami to problem w tym, ze ja czytam tylko po angielsku i tematyka jaka mnie interesuje jest raczej mocno niechodliwa:))) bo to raczej polityka, zdrowe odzywianie, spoleczne i ekonomiczna tematyka.
      No taki dziwak jestem:)))
      Och ogorcy i pomidorcy z samej Georgii!!! toz musi byc pychota... mlask:)))

      Delete
  44. Ależ Ty uparta baba jesteś! Miało być zdjęcie? I było! Miało być pod tą akurat magnolią? I było! Nic to, że daleko, że sił mało. Ale starczyło! Bo te siły to w Twojej głowie siedzą.
    A z tą "obcością" domu, to chyba normalka ( miałam to samo), bo niby wszystko to samo, ale nie takie samo zastajesz po powrocie. Wiadomo, że Wspaniały troszkę inaczej drobne rzeczy poukłada pod Twoją nieobecność. A inne rzeczy same wędrują na nowe miejsca. I już jest inaczej. Ja zawsze w szpitalu najbardziej tęsknię do domowej łazienki. Takiej tylko dla mnie.
    Star Kochana, jeszcze kilka górek przed Tobą, ale przecież dasz radę - jak z tym dodatkowym spacerem po fotkę z magnolią - niby sił już nie było, a jednak je znalazłaś. I dopięłaś swego! Pozwól sobie na małe chwile słabości i odpoczynku, ale nie ustawaj w drodze do zdrowia. Dojdziesz ram szybciej niż myślisz! Przesyłam moc dobrej energii, ściskam mocno, mocno!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agnesk, jak Ty to znasz:))) Najgorzej jest poprzestawiana kuchnia, nic juz chyba nie jest na tym samym miejscu:)))) Ale nie narzekam, w koncu to on gotuje, pod moje dyktando, ale gotuje to niech sobie i przestawia:)))
      W szpitalu lazienka jest na dwie osoby, ktore leza na tej samej sali, wiec nie jest to taki straszny koszmar, zwlaszcza, ze ja mam wyjatkowe szczescie i najczesciej wspolokatorka jest nie chodzaca a wiec wszystko zalatwia sie na lezaco w lozku a lazienka jest tylko do mojej dyspozycji:)))) Tym razem dzielilam lazienke przez jedna noc i dzien i przyznaje troche mnie to wkurwialo, bo ja mam takie nawyki, ze jak myje rece, to wycieram caly blat wokol umywalki papierem zeby byl czysty i suchy dla nastepnej osoby, niestety pani nie posiadala tego zwyczaju:/ wiec bardzo sie ucieszylam, ze juz jade do domu:)))

      Delete
  45. Star!!! Może fizycznie (chwilowo) do dupy, ale przytomność umysłu, poczucie humoru- nadal cała Ty!
    Ja również uwielbiam magnolie. Kiedyś sobie ją w końcu posadzę na działce... Pamiętasz ten film- "Stalowe magnolie"? No! Także trzymaj się dzielnie!

    Udogodnienia dla pacjentów to wiesz- jakbym oglądała film sciente fiction :) Niby tak niewiele, a tak wiele.
    Star, trzymam kciuki. I życzę siły. Wracaj tu do nas z dobrymi wieściami.
    Ja tam myślę, że te Twoje robótki, to są całkiem, całkiem.
    Ściskam mocno.

    Ps. U nas do kwitnięcia magnolii to jeszcze, jeszcze... Ale wiesz co? Jak już za kwitną, to pewnie często o Tobie pomyślę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, mam lepsze i gorsze dni, tych gorszych bylo zdecydowanie za duzo glownie z powodu polpasca. Dzis czuje sie lepiej, wiec moze te "stalowe magnolie" beda natchnieniem i uda sie dojsc do takiej formy:)))
      Szpital jest naprawde wyjatkowo fajny, ale to zawsze szpital, niestety...
      I posadz koniecznie ta magnolie jak masz odpowiednie warunki:)))

      Delete
    2. Warunków rzecz jasna nie mam :) Ale kto mi zabroni spróbować :) No ten półpasiec wybrał sobie moment...
      Otóż to- szpital zawsze pozostanie szpitalem, dlatego zrób teraz to, co do Ciebie należy, a potem na wolność i tylko czasem sobie zdjęcia obejrzyj :)
      Star, trzymam kciuki. Bardzo mocno.
      A jak sprawy Wspaniałego? To już jakiś czas minął kiedy byliście na wycinaniu tego dziadostwa z okolic nosa?

      Delete
  46. Kto jest żoną wspaniałego? Pani Wspaniała :) Magnolia cudna.

    ReplyDelete
  47. *Wspaniałego miało być oczywiście. Buziaki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tam, nie przejmuj sie, Wspanialy nie przeczyta:)))) Jakie to blogoslawienstwo w takich chwilach;)

      Delete
  48. Jak dobrze,ze sie odezwalas.Milosc do magnoli dzieje z toba-potràfie stac przed nimi godzinami.Trzymam kciuki bardzo,bardzo mocno,zdrowiej szybko,jak najszybciej,caluje i przesylam dobre moce..A magnolie u nas juz przekwitly....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Malgorzato dzieki serdeczne za dobre moce i kciuki:****

      Delete
  49. Star, uczę się od Ciebie i mam nadzieję, że czegoś się "naumiam". I tu możesz sobie kolejną gwiazdkę przypiąć. Ucz mnie dalej, proszę :))
    Nie choruję tak jak Ty i młodsza jestem prawie 20 lat ale wyjście na spacer dla mnie w tej chwili to koszmar: mąż dla pewności i balkonik do podpierania, Psychicznie to boli. Dlatego minimalnie Cię rozumiem. Może nie byłoby źle, gdyby nie fakt, że tego do końca nie akceptuję.....
    Zaczęłam robić dream catchers dla najbliższej rodziny. Jeden i pół już za mną.....
    Jestem pewna, że Avivie pudełeczko się spodoba.
    Pozdrawiam Cię i ściskam:)
    P.S,
    A u nas magnolie jeszcze nie kwitną.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelo, masz racje to boli psychicznie, bo czlowiek chcialby byc niezalezny, a tu dupa bo nie moze. Jak wrocilam ze szpitala po tej izolacji z powodu polpasca to nie potrafilam wstac z kibelka. No nie mialam sie ani czego potrzymac, ani od czego odbic. Wyobrazasz sobie taka sytuacje, ze za kazdym razem wolasz meza, zaplatasz mu dlonie na szyi i on Cie podnosi.
      To byl dopiero koszmar dla duszy, terapeutka pokazala mi cwiczenia jakie powinnam robic na krzesle z oparciami, ale ja na te cwiczenia tez nie mialam sily. I tak przez tydzien, dzien i noc wolalam tego mojego Wspanialego do podnoszenia ze sracza.
      A uparlam sie, zeby nie kupowac zadnych urzadzen wspomagajacych, zadnych nakladek, ktore powoduja, ze sraczyk jest wyzszy, bo wiem, ze jak cos takiego bede miala to sie rozleniwie i bede z tego korzystala caly czas, a to przeciez nie o to chodzi.
      Trzeba sie zmuszac inaczej nic z tego nie bedzie.
      Zaakceptuj co jest, bo nie masz innego wyjscia, poza tym jak zaakceptujesz wtedy jest latwiej z tym walczyc, zmusic sie do dzialania.

      Delete
    2. Dzięki Star!
      Mój mąż przytaszczył mi do domu krzesełko pod prysznic. Walnęłam nim w kąt (krzesełkiem nie mężem) i nadal stoję pod prysznicem (aczkolwiek pilnuję się, aby nie zemdleć na stojąco), dopóki mam siłę... Tak trudno mi postawić granicę między uporem a akceptacją.

      Podziwiam Cię :))

      Delete
    3. Ja tez mam krzeselko pod prysznic, to jeszcze z czasow kiedy robilam namietnie operacje stop. Teraz tez z niego korzystalam kilka razy, ale problem byl w tym, ze z kabiny prysznicowej bylo mnie ciezej wyciagnac niz z tego kibleka. Wspanialy w porownaniu ze mna to naprawde kruszyna a nie chlop:))) A potem bralam prysznic na sojaco, a Wspanialy siedzial obok kabiny na sraczyku w pelnej gotowosci pomocy jak by cos sie stalo.
      Ja rozumiem, ze chcesz sie uprzec, bo to tez mobilizacja, to w ten sposob czlowiek sie zmusza do wiekszego wysilku ja to wszystko wiem.
      Ale najpierw musisz sama przeanalizowac swoje sily i zachowac sie zgodnie z ich stanem, jak nie mozesz to nie mozesz i lepiej zaakceptowac to krzeselko niz swiecic rozbita glowa, bo upadlas.
      Mysl o ewentualnych kosztach Twojego uporu, moze wtedy bedzie Ci latwiej, bo w sumie chodzi o to, ze nie dosc, ze jestesmy chore to nie mozemy sprawic sobie dodatkowej krzywdy.
      buziaki:***

      Delete
  50. Star też lubię magnolie,czekam aż zakwitną moje,które własnoręcznie posadziłam w zeszłym roku:)) Nie będzie to duże drzewko ale na pewno sprawi mi dużo radości!
    Dobrze,że jesteś i piszesz. Faktycznie brakuje Twoich wpisów ale rozumiem,że nie zawsze masz na to czas i ochotę:)) Myślę o Tobie :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widze, ze mozemy zalozyc Klub Milosnikow Magnolii :))) Ja mysle, ze z czasem sie ta Twoja magnolia rozrosnie i za pare lat ustawisz hustawke w cieniu magnolii. A wtedy, kto wie, moze przyjade po to tylko zeby sie pohustac i zrobic kolejne zdjecie:))))
      :***

      Delete
  51. Star, trzymaj się, ćwicz robótki ręczne i wracaj zdrowa! Magolia jest impoująca i przepiękna, takoż pudełeczko dla Avivy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bee, staram sie robic co moge i na co czasu wystarcza, bo tu mi za wiele nie daja czasu na chorowanie, co chwile jakies badania, wizyty, sprawdziany, przez 60 lat nie bylam tak przebadana jak teraz:)))
      Tesknie za chodzeniem, nawet zadowolila bym sie czescia tego co robilam, ale to jest narazie nieosiagalne.

      Delete
  52. Kurna staru, jakie to różne od tego co fundują pacjentom polskie szpitale. To, że Cię choróbsko wredne dopadło w USA, to już jest wielka wygrana. W naszej ojczyźnie kochanej, by chorować trzeba mieć końskie zdrowie. Mocne uściski sił i cierpliwości do tego co męczy i boli, a przez co mus jest przejść by było dużo lepiej:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nikus, no kuzwa udalo mi sie z ta Ameryka w tym przypadku, a moze to sprawa NYC (raczej tak) ale wiesz jak takie szpitale sa gdzies na swiecie to znaczy, ze za pare lat beda tez w innych miejscach i na pewno tez w Polsce.
      Staram sie dzielnie znosic to co musze, a jak trzeba to padam i leze jak ta szmaciana lalka dopoki nie odzyskam sil zeby znow wstac.

      Delete
    2. Miejmy nadzieję ,że za parę lat co się u nas polepszy. Ale wyobraź sobie ilu pacjentów już tego nie doczeka. Ty masz szansę chorować godnie,zwyczajnie po ludzku i skupić się na tym co najważniejsze, na leczeniu, zdrowieniu. Będzie dobrze kochana, bo choć sił ubywa kiedy Cię ta cholerną chemią szprycują, to po to by wygnać drania z Ciebie. Dasz radę, skoro i ja radę dałam. Nie miałam wyjścia, jako i Ty nie masz.:) A we mnie nawet połowę tej energii co w Tobie nie było.A żyję:)

      Delete
    3. Nikus, masz racje, szkoda tych co nie doczekaja. Ale tak jest swiat urzadzony, ze tysiace ludzi zawsze czegos nie doczekaja. Jest to bardzo przykre, ale tak jest. Ja wiem i sie ciesze, doceniam to co mam, z czego moge skorzystac. Ale nie czarujmy sie w Ameryce jest miliony ludzi, ktorych na to nie stac, bo albo zupelnie nie maja ubezpieczenia, albo maja bardzo podstawowe i oni tak samo jak chorzy w Polsce czekaja w ciasnych poczekalniach, do ktorych wczesniej musieli dojechac gdzies z glebokiej prerii, tudziez innego odludzia.
      Wierze, ze mi sie uda, bo inaczej to wszystko nie mialoby sensu i dziekuje za Twoj osobisty dopisek:***

      Delete
  53. Star, ja wracam po urlopie do domu i mi obco.. hmm powinnam sie martwic??
    co do magnolii to sie wlasnie dowiedzialam z Twojej notki ze ta obok nas to wlasnie to.
    Kochana niech to co Cie oslabi - Cie wzmocni !!
    Komorki niech robia robote szybko.
    A jak bedziesz u juchowym nastroju to wrzuc note a my sie juz zlecimy jak muchy nad meksykanski kapelusz.
    nie zeby brzydki zapach ;))

    ReplyDelete
  54. Stardust, kochana, ode mnie jak zwykle - flujdów moc - nieustająco trzymam kciuki za powodzenie i pogonienie Very w bardzo dalekie pizdu, skąd nie wróci juz nigdy.Ściskam Cię mocno :-*

    Malutką magnolię mam w ogródku, nawet nie wiedziałam, że to magnolia, ale kiedy zakwitła, to bardzo się zadziwiłam :D Też je lubię.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Daisy, bardzo, ale to bardzo mnie ucieszyla Twoja malutka magnolia:))) Kiedys bedzie duza i tego sie trzymajmy, a ja kiedys bede zdrowa i tego tez sie warto trzymac:))) Verka bedzie przepedzona, bo nie moze byc inaczej:****

      Delete
    2. Jutro u siebie wrzucę fotkę dla Ciebie Star :-* W zeszłym roku wprowadzilismy się już po jej przekwitnięciu, a ja na tyle biegła w ogrodnictwie nie jestem, żeby po liściach poznać co to za dziwo mi pod płotem rośnie :-))) Dopiero teraz się okazało :-)

      Delete
  55. Kuruj się kobieto, siłów nie trać ni głupoty,, dorze jedz, zarazy omijaj, oglądaj komedi i kobieto, powiem Ci w tajemnicy , do dupy z urodą jak cza walczyć o siebie. Buziam, tulam, miętolę i wogle ściskam czule łapule. Bóg z Tobą Kochana. L.

    ReplyDelete
    Replies
    1. LU masz racje wazne zeby zyc a uroda to tylko dodatek, jak go nie ma tez zycie moze byc piekne.

      Delete
  56. Pozytywne fluidy i moc gorących uścisków wysyłam - codziennie :)
    Magnolie też kocham :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gosiu dzieki za wszystkie usciski i fluidy, naprawde dodaja mi sil:***

      Delete
  57. Pamiętam jak pierwszy raz trafiłam na twojego bloga pare lat temu, czytałam post o latarce i zasmiewalam się do rozpuku. Cofnęlam się wtedy wstecz i przeczytałam całe archiwum, żeby choć trochę poznać osobe, która pisała tego bloga. Uwielbiałam i nadal uwielbiam czytać twoje wpisy. Czuję w tobie pokrewną duszę o podobnych poglądach. Cały czas myślami jestem z tobą, A magnolie już od dłuższego czasu kojarza mi się z twoją osobą i Nowym Jorkiem :).

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...