Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, April 23, 2015

Potykam sie...

... o rozne przeszkody na mojej drodze. W zasadzie to moge napisac, ze potykam sie rowniez doslownie nie tylko w przenosni. Wszystko jest nie tak jak trzeba, moj organizm nie odpowiada jak powinien.
Tak naprawde to dopiero teraz zaczynam sobie zdawac sprawe z faktu, ze kurwa mac jestem powaznie chora. Ale i tak znajduje powody do smiechu, bo uwazam, ze smiech to dobre lekarstwo.
No to sie smiejemy ile mozemy.
Np. We wtorek pojechalismy jak zawsze taksowka na badania. Wszystko bylo niby w porzadku, cala droge czulam sie dobrze i nic nie wskazywalo na to, ze czekaja nas jakies przygody.
Z taksowki wyszlam sama, do budynku tez weszlam sama, ale jak tylko weszlam to uczepilam sie pazurami biurka wpuszczyka.
-- Wiesz przeciez, ze idziemy w lewo do winy, dlaczego przystajesz? - zapytal cielecym glosem Wspanialy.
W tym momencie zrobilo mi sie ciemno w oczach i odwrocilam sie na tyle, zeby usadzic odwlok na rzeczonym biurku.
-- Co ty wyczyniasz? - zapytal jeszcze bardziej zdezorientowany Wspanialy, ktory zupelnie nie czai czaczy.
Resztka sil wydusilam:
-- Czy slyszales kiedys o zemdleniu? 
Teraz Wspanialego ogarnelo przerazenie:
-- O rety co ja mam zrobic? 
-- Bierz wozek inwalidzki - wtracil straznik.
I takie mamy przygody.

55 comments:

  1. Jak ja tego nienawidzę! Omdleń znaczy się. A zdarzają mi się czasem z powodu niskiego ciśnienia. Kiedy nie ma koło mnie kogoś bliskiego, kto wie o moich stanach i wie co robić, cała moja siła i przytomność (niewielka, oj niewielka) skupia się na tym, żeby postronni ludzie nie wzywali karetki.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
  2. Star Kochana!
    Wysyłam Ci całe mnóstwo SIŁ i MOCY, życzę, żeby Twoja droga była gładka, prosta i bez żadnych przeszkód grożących potknięciem.
    My ze starej szkoły twarde jesteśmy i dajemy radę! Prawda?
    Czasem trochę dłużej to trwa, ale jednak w końcu WIOSNA górą! :)
    U nas magnolie kwitną i każdego dnia przywołują dodatkowo myśli o Tobie.
    Buziaki :*

    ReplyDelete
  3. Jak dobrze, że wśród wszystkich tych przeciwności udaje Ci się zachować swoje charakterystyczne poczucie humoru. Tak trzymaj i nie daj się dziadostwu.***

    ReplyDelete
  4. No, nie żartuj sobie nawet z tym omdlewaniem, kobieto:) Tu mus jest być przytomnym, w razie gdyby Ci Wspaniały zasłabł ze strachu o Ciebie.
    I oby tak dalej z formą...psychiczną, bo choć fizycznie bez formy jesteś natenczas to póki co o psyche obaw nie mam. Dzielna jesteś chorasku i pięknie pokazujesz fucka cancerowi podłemu i podstępnemu. mła:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie chce przynudzac, ani narzekac, niestety moj organizm stawia duze opory i nie reaguje jak trzeba.

      Delete
    2. Przecież wiem, staru...bardzo dobrze wiem. Taka choroba wyczynia z człekiem takie siupy, że ciężko zdrowemu uwierzyć.Nie ma innego wyjścia trzeba przez to przejść.
      Ps. Ani przynudzasz, ani nie narzekasz, a nawet jak kiedyś zaczniesz, to będziesz miała do tego prawo:) Jesteś człowiekiem, do tego teraz osłabionym jak nigdy przedtem, tulam:)

      Delete
  5. Ale przeciez jestes madradziewczynka i wiesz, ze czasami jest pod gorke ,zeby zaraz z gorki bylo. Akurat Tobie tego chyba tlumaczyc nie musze , co ? Wiesz tez , ze czasami trzeba upasc , zeby sie podniesc i nie sztuka upadac jest - ale wstawacz godnoscia. Ukrecisz glowe chydrze-zobaczysz . Sciskam mocno. Ania

    ReplyDelete
  6. Przytulam z całych sił!
    I zdrowiej:***
    Pamiętasz, że mnie zaprosiłaś?musisz poczekać, aż uzbieram na bilet!

    ReplyDelete
  7. ja zemdlałam na własnym egzaminie, dobrze że to była szkoła medyczna, ale... podnosząc głowę wypierniczyłam w ramę od okna i... zemdlałam jeszcze raz...
    Buziaki:***

    ReplyDelete
  8. Twoj organizm Star ma bardzo wysoko postawiona poprzeczke,ale przeskoczy,zobaczysz,...no bo kto jak nie Ty....
    Przytulam mocno,wysylam fluidy,takie z gornej polki:***

    ReplyDelete
  9. Star, Twoje ciało przechodzi bardzo trudny okres i chociaż śmiech to zdrowie, to nie da się ukryć, że sprawa jest naprawdę poważna i trudna. Najważniejsze, że Twoje ciało energetyczne nie poddaje się panice i tak trzeba dalej trzymać.Nic dziwnego, że byłaś bliska omdlenia -dostajesz
    jakąś paskudną, doświadczalna chemię, a każda chemia koszmarnie osłabia, bo zabija i złe i dobre komórki - jak leci. Może taka doświadczalna działa bardziej wybiórczo, ale osłabia. Rozmawiałam z naszym przyjacielem, który jest aktualnie po operacji (guz mózgu-rak), bierze naświetlania i niebieską chemię jednocześnie. Tak na oko wygląda w porządku,ale porusza się tylko na wózku, bo inaczej ma zawroty głowy. I tak ma fart, że mieszka od lat w Niemczech i tam jest leczony. Star, musisz się trochę oszczędzać - wiemy, że duch jest silniejszy od ciała, więc to biedne ciało musimy nieco rozpieścić. No popatrz - Wspaniały nie wyczuł "czaczy'!. Nic dziwnego, pewnie w życiu nie zemdlał.
    Trzymaj się dzielna Dziewczyno, przesyłam same dobre myśli i prądy, niczym bioenergoterapeuta;))))
    Buziam;)

    ReplyDelete
  10. Kochana, myślę o Tobie ciepło i staram się otuchy na odległość dodawać, skoro zwyczajnie przytulić nie mogę. Moja córka mówi, że jestem jedyną osobą na świecie, która na pytanie "śpisz?" odpowiada "tak" i nie kłamie. Ale jak mdlałam to jednak trzeba się domyślić, bo nie mówiłam:))).

    ReplyDelete
  11. no dobra, zemdlałaś? Powstań, popraw koronę i...
    Jakiś cholerny przełom. Chemia swoje spustoszenie robi, ścierwo wredne:(
    Trzym się i nie daj się :*

    ReplyDelete
  12. Nigdy nie zemdlalam, jak bylam blisko to siadalam. Tak jak Ty, to dobry odruch. Sily, sily Ci cielesnej zycze bo te umyslowa to masz. Najgorzej to jak cialo nie chce sluchac, czlowiek skonfudowany chodzi. Buziaczki przesylam kochana, moc cala buziaczkow, w ogole pelno tej MOCY. A najlepiej Let the Force be with you ♥♥♥

    ReplyDelete
  13. się zmartwiłam
    uśmiechnęłam się też
    ale krzywo jakoś

    ReplyDelete
  14. No dobrze... Zacznę od magnolii- zaszalałaś! Piękne zdjęcie.
    A teraz do sedna... Przykro mi Star, bardzo mi przykro, bo jak się domyślam- utrudni to na pewno zaplanowany dla Ciebie najlepszy schemat leczenia... Może potrzebujesz paru dni na regenerację- na tyle, ile to oczywiście możliwe przy tej chorobie. Star- pisałaś to kiedyś... Ani Ty nie wiesz, czy będzie dobrze, ani my tego nie wiemy... Trzymam jednak kciuki, żeby to była tylko chwilowa niedyspozycja, żeby ciało podążało za sferą psychiczną.
    Bardzo, bardzo podoba mi się komentarz ade. Przytakuję :)
    Star, ściskam Cię mocno!

    ReplyDelete
  15. sciskam, caluje, sily zycze i jak najmniej przeszkod pod nogami. i zeby juz tylko troche pod gorke, a potem z.
    xoxo
    b.

    ReplyDelete
  16. mam okropną naturę i nie umiem kurwa mać się nie przejąć jak takie rzeczy czytam. i dodatkowo nie wiem co pisać. więc nie napiszę nic mundrego. CZEKAM. czekam, aż ten syf minie, aż zaczniesz zdrowieć i aż nie będe musiała mieć poczucia winy, ze nie potrafię w tych momentach być lekko empatyczna. ściskam Cię Star o chuj mnie strzela na to Twoje choróbsko. nienawidzę go! i tupię teraz jak wściekły dwulatek. Pierdolona Weronika!

    ReplyDelete
  17. Tule I posylam ciastko:)))Ty wiesz :))))

    ReplyDelete
  18. Ja tam etatowo mdleje, a raczej mdlalam, bo pewnie na starosc cisnienie mi sie podnioslo i od kilku lat juz mi sie nie zdarzylo takie pelne, z utrata swiadomosci. Czarno przed oczyma miewam za to czesto, ale klade sie, zadzieram kopytka do gory i samo przechodzi. Goraco polecam! :)))
    Sciskam :***

    ReplyDelete
  19. To musisz przetrzymać - super, że Twoi bliscy Cię podtrzymują - na duchu i na ciele :) A ja trzymam kciuki, żeby ta siła którą masz cały czas była w Tobie. Buziaki ślę zza iceanu, D.

    ReplyDelete
  20. To jakiś kryzys. Wiem, ze się lękasz, ale sie nie dajesz. I to najwazniejsze - nie dawać się mimo wszystko. Ponarzekać, posmucić się, popłakać, ale powstać i toczyc ten wózek póki sie da. Kryzysy każdy ma - nawet nie w chorobie. Takie to juz zycie jest, że stale jakieś kamienie na drodze. Tu ominiesz a tam sie potkniesz i przewrócisz.
    Star kochana - przytulam Cię najserdeczniej jak umiem, pierwiosnki zasyłając leśne i fiołki i kawałek mojego nieba!:-))***

    ReplyDelete
  21. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  22. Kocie, to skutki leczenia. Niestetyż. Ale albo rybka albo pipka. Utłuczesz zarazę i znów będziesz jak nówka sztuka. Trzeba przeczekać. Zatruty masz organizm i tyle. Mówię cobyś dużo spała, dobrze jadła i wogle prowadziła życie. Na mzxa rozpustne. Rób tylko to co Ci sprawia radość. Żyj, szalej na ile się da.. jestem z Tobą. Jakby. Co to śmiało padaj na mnie. Przy moje osteoporozie kości się miękko poddadzą. Kocham Cię. Czopek z Wawy ;p

    ReplyDelete
  23. Chemia i w ogóle, masz prawo przysiąść na tym wózku czy biurku. Tyle, że nie za często proszę!!! Uściski :*

    ReplyDelete
  24. Star, musisz sobie dać prawo do słabości. Nie zawsze musisz mieć gębę roześmianą od ucha do ucha, czasem trzeba się poskarżyć, popłakać nawet
    My i tak wiemy, że jesteś bardzo dzielna. Są takie dni, których się nie przeskoczy, trzeba przebrnąć przez nie krok po kroczku, noga za noga i naprawdę ostatnią rzeczą, o której wtedy trzeba myśleć jest to, że "przecież jestem twardzielką, więc nie mogę płakać". A właśnie, że twardzielkom też wolno poczuć się źle i okazać słabość. Godność na tym nie ucierpi. Ważne, żeby dać radę i swoim rytmem dojść do celu. Jeszcze - jak sama piszesz - trochę górek przed Tobą, ale wiesz przecież, że warto, że jest na co czekać. A potem każdy dzień, każdy promień słońca i każde mile zdarzenie będzie Cię cieszyć potrójnie. I uwierz - dobrze wiem co piszę! Cokolwiek będzie po drodze - warto ją przejść. Wierzę, że razem ze Wspaniałym poradzcie sobie także i na tym trudnym etapie. A potem... Potem będzie pięknie i tylko czasem wrócicie myślami do tych dni.

    ReplyDelete
  25. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  26. Paskudne są omdlenia,mnie się zdarzyło kilka racy zaliczyć i ocknąć się z guzem albo siniakiem. A już w szpitalach od samego zapachu miękną mi nogi.

    Nieustająco wspieram Cię myślami *

    ReplyDelete
  27. Bez wywodów - moc ciepłych myśli i dużo humoru na to wszystko, Kochana!
    ;*

    ReplyDelete
  28. Dzielna Dziewczyna. Dobre myśli ślę i niech Veronika wypierdala w podskokach...

    ReplyDelete
  29. Tluczesz Verone po pysku to i ona nie pozstaje dluzna.
    No to jak sie juz bijecie to jestem po Twojej stronie i jak w filmach, bede stala z tylu zeby poprawic butelka.
    Star nie badz taka samosia i daj sie wozic na tym wozku bo sily trzeba oszczedzac.
    Ja Ci przesylam swoje i caluje bardzo mocno:***

    ReplyDelete
  30. Star,Twoje cialo potrzebuje czasu , aby otrzasnac sie po zniszczeniach chemii , wstac i walczyc.Ale da rade.Spokojnie wytrzymaj to , bedzie dobrze, zobaczysz.Wszyscy wspieramy Cie mocno i przytulamy.Wysylam duuuuzo energii .Sciskam mocno.

    ReplyDelete
  31. Star! Musze na Ciebie nakrzyczec - trudno, obraz sie, mam to gdzies. Kobieto! Nie jetes z zelaza (Jak Stalin, czy inny Lenin) i bardzo Cie prosze, nie szalej!
    Wyzej, Wiesz czego nie podskoczysz, prosze sluchaj zalecen lekarzy i nie wyskakuj ponad szereg. Jestes twarda, dzielna, wszyscy o tym wiemy - poddaj sie procedurze szpitalnej, oszczedzaj sie, oszczedzaj Twojego Wspanialego - no i koniec opieprzu...
    Pisze to aby Cie wesprzec! Ciebie! I Twojego Meza, o ktorego sie na pewno zamartwiasz, chociaz o tym starsz sie nie pisac. O jego odczuciach, i co on przezywa, co on czuje. Nawet nie chce poruszac tego tematu, Wiem, ze kiedys o tym napiszesz.
    Wiesz, ze przeszlam koszmar choroby mojego meza, to ja bylam tak brzydko mowiac od dupu strony. Bylo ciezko, bardzo ciezko, ale przetrwalismy i jak Wiesz udalo sie. Wierze, ze Ty wyjdziesz z tego, nie ma innej opcji.
    W kupie sila, wiec wysylam Ci kupe jak nalepszych pozytywnych mysli, trzymaj sie Kochana!
    A wozek, to tez fajna jazda bez trzymanki i przynajmniej mandatu nie dostaniesz - Buziak w ucho:)

    ReplyDelete
  32. Zapomnialam dodac, ze NYC musze wpisac w moj pamietnik blogowy po USA i nie wyobrazam sobie aby nie zawitac do Ciebie, no bo kto mi lepiej pokaze to miasto, no kto:)
    I juz widze te nasze wypady po Twoich ulubionych knajpkach, greckich , wloskich, - NO KTO, JAK NIE TY?

    ReplyDelete
  33. Years ago I remember I had the same realization - shit, I'm really sick. And I fainted on the NYC subway. Warm hugs and kisses from Poland.

    ReplyDelete
  34. Star, kochana, czym się!
    I wiadomo, że Veronica w końcu padnie trupem, nie ma innej opcji :)
    buziaki :***

    ReplyDelete
  35. To przez Verkę - do niedawna myślałam, że to bardzo ładne imię, a teraz jakoś źle się kojarzy. :*

    ReplyDelete
  36. Niech juz ta Verka sie od Ciebie odjebie
    Star pamiętaj, ze im wyższa góra na którą wejdziesz tym piękniejszy widok na szczycie.

    ReplyDelete
  37. Star, czasem trzeba zwolnić....uroki rzucam tak długo aż zasraniec padnie!!!
    Ściskam i buziole przesyłam :****

    ReplyDelete
  38. Niech to pieprzone choróbsko się wreszcie od Ciebie odczepi.
    Rzucam klątwą i trzymam kciuki.
    Zdrowia, całe garście i szufle zdrowia Ci życzę.

    ReplyDelete
  39. Verka walczy, ale Ty się nie daj francy. Kurcze, szkoda, że byłaś half way żeby zemdleć, bo trzeba byo odpowiedzieć Wspaniałemu 'padaj, zemdlejemy se razem'. Buziam, otulam dobrem wszelakiem, kciuki trzymiem***

    ReplyDelete
  40. No musiało Cię jebnąć, bo własnie w tamtej chwili Vera wydała ostatnie tchnienie. Nie będziemy jej przeciez żegnać. Niech spierdala. Teraz będzie z górki.

    ReplyDelete
  41. Zawsze bałam się utraty świadomości. Kiedy czasem jestem przemęczona, robi mi się czarno przed oczami i ledwo co na nogach się trzymam. Wtedy też próbuje ulecieć świadomość. Ale to wszystko nic, bo ja wiem, że to minie. Że to nic takiego.
    Życzę Ci, żebyś Ty też wiedziała, że to najwyżej chwila słabości.
    I żeby ta cholerna chemia pomagała, a nie tylko Ci dowalała różnych nieprzyjemnych doznań.
    Buziaki!
    iw

    ReplyDelete
  42. Kochana Star, nawet nie wiesz, jak bardzo Cię rozumiem i jak bardzo współodczuwam z Tobą. Cieszę się że masz tak rewelacyjną opiekę, że masz przy sobie "fachowca" od tych wszystkich leków i innych pierdolników, co pozwala Ci przynajmniej na to, żeby nie zawracać sobie głowy duperelami. Bądź silna Kochana. Wiem, prawie mnie nie znasz, ale ja dopiero co przeczytałam Twojego bloga od deski do deski i czuję się jakbym miała w Tobie bliską osobę. Wiem, że to irracjonalne, ale tak czuję. Dzięki temu może łatwiej trochę mi zmagać się z moimi zdrowotnymi zawirowaniami (choć są bez porównania mniejsze).

    ReplyDelete
  43. no to nie jest fajnie jednym słowem. mam nadzieje, że wreszcie odnajdziesz w sobie siłę, a właściwie ciało, bo psychika jest u Ciebie jak należy :))) rozumiem Cię doskonale, bo sama czasami mam ochotę wyjść z siebie i nakopać sobie do dupy i pogonić cielsko do działania. nie lubię momentów słabości. wtedy pozostaje mi tylko czekać, aż znowu będzie lepiej. czasami jeszcze wraca siła, ale mam wrażenie, że jej racje są coraz mniejsze :(
    buziaki :D

    ReplyDelete
  44. Star, czarownica masło kleci.....moce przesyłam :***

    ReplyDelete
  45. Star, u mnie jest 2:30 po południu, a u Ciebie 1:30 w nocy. Dzieli nas 13 godzin, przesyłam ci więc gorące pozdrowienia z przyszłości. Z Seulu. Kochana, myślę o Tobie!

    ReplyDelete
  46. Bądź silna... proszę. Gekon

    ReplyDelete
  47. Cześć Star, jak tam przeganianie Verki? Mam nadzieję, że solidnego kopa Jej zasadzisz.
    A tak serio- myślę o Tobie. Nie tylko wtedy, kiedy mijam nasze szczecińskie magnolie...
    Trzymaj się. Buziaki

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...