Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, April 4, 2015

Przesiadka z furmanki do Rolls Royce cz I

Tak w krotkich zolnierskich slowach podsumowala bym moje doswiadczenia z leczenia w szpitalu Lenox Hill oraz gabinecie Verki w ubieglym roku z tym czego doswiadczam w Memorial Sloan Kettering Cancer Center.
Zaraz, zaraz... juz slysze glosy tych co to w komentarzach pod poprzednia notka pisali "eee to w Ameryce tak samo jak w Polsce", "ooo a ja myslalam, ze tylko w Polsce tak sie traktuje pacjentow" itp.
Juz wyjasniam.
Moi drodzy jesli mieszkacie w kraju w miare cywilizowanym, ktory uznaje i podporzadkowuje sie globalnym przepisom Miedzynarodowej Organizacji Zdrowia to bez wzgledu na to gdzie mieszkacie jestescie traktowani tak samo, czyli jesli cos Wam dolega wpadacie do takiego samego lub bardzo podobnego tunelu.
Niestety dzisiejsza medycyna jest oparta na eliminacji czyli idziesz do lekarza z konkretnym objawem, wpadasz do tunelu pod tym samym tytulem i tu zaczyna sie typowa karuzela, czyli cala sciezka zdrowia konkretnych badan i testow, niekoniecznie nam potrzebnych jak i niekoniecznie nieszkodliwych dla naszego zdrowia, ale na pewno koniecznie potrzebnych do krycia dupy doktora.
Nie wiem czy zauwazyliscie, ze wiekszosc lekarzy nawet nie musi pacjenta dotykac zeby wystawic diagnoze, ja takich unikam jak ognia i domagam sie dotykania:)
Gybym tamtego dnia w szpitalu mogla mowic, gdybym potrafila sklecic wiecej niz trzy slowa do kupy to pewnie tez moje losy potoczyly by sie inaczej, bo musze Wam powiedziec, ze zanim teraz zaczelam znow zmagac sie ze szpitalami i doktorami to zanabylam sobie madra ksiazke, ktora uczy pacjenta jak postepowac z doktorem zeby uniknac moze nie tyle tunelu, ale zeby zmusic go do myslenia poza ramkami ustalonymi przez MOZ (ja naprawde nie wiem czy to sie tak po polsku nazywa, ale tak sobie wymyslilam).
Niestety tamtego dnia na skutek chemii bylam tak komunikatywna jak kuchenny taboret, wiec stalo sie co sie stalo. Jak pojade za tydzien to zalatwie pewne sprawy i ustalenia przed zabiegiem, zeby wlasnie uniknac takich przygod jak moja, teraz juz rozumiem roznice miedzy logika pacjenta i logika szpitala i rowniez wiem, ze pewne rzeczy trzeba zalatwiac zapobiegawczo.
Troche zaluje, ze w ubieglym roku nie robilam zdjec w szpitalu, ale dosc dokladnie opisalam jak wygladal moj pobyt w Lenox Hill, jesli ktos bardzo chcial by zajrzec to notka jest w kwietniu ubieglego roku.
Juz wtedy pisalam, ze Lenox Hill to prywatny szpital i warunki w nim sa bardzo dobre.
Teraz w porwnaniu z Memorial Sloan Kettering moge napisac, ze Lenox Hill ma warunki wzglednie dobre, a to juz roznica.
W sumie roznice sa niewielkie, bo pokoje rowniez dwuosobowe, tyle, ze tym razem pacjenci oddzieleni sa podwojna kotara, co daje wiecej prywatnosci, bo na dobra sprawe nawet nie slychac o czym toczy sie rozmowa po tamtej stronie, a to tez komfort psychiczny dla wielu.
Jedna wspolna lazienka, rowniez tylko dla pacjentow, wizytujacy musza korzystac z lazienki na korytarzu i jakos nikomu jeszcze do glowy nie wpadlo, ze przeciez "ja tylko na chwile, a i tak lazienka pusta".
Mimo to juz od pobytu w ER, ktory tutaj nazywa sie Urgent Care Center widac roznice.
Pewnie, ze jest to w wiekszosci spowodowane faktem, ze wszyscy pacjenci tutaj przybywajacy to pacjenci juz leczacy sie w szpitalu, ale to z kolei wcale nie znaczy, ze na lozko czeka sie krocej.
Absolutnie nie, bo ja czekalam raz 6 godzin a za drugim razem 14 godzin, bo za tym drugim razem czekalam na izolatke a te akurat w tamtym konkretnym dniu mialy wyjatkowe powodzenie.
Mimo to czekanie jest zdecydowanie przyjemniejsze, bo przestrzen dla oczekujacego jest dwa razy wieksza niz w zwyklym szpitalnym ER, a to juz daje dodatkowy komfort. Ja moglam lezec na lozku, Wspanialy siedzial na rozkladanym foteliku i nie musial sie martwic, ze jak tylko pojdzie do ubikacji to krzeslo zniknie.
Za drugim razem poniewaz czekalam na izolatke, wiec juz w UCC bylam w izolatce, czyli bylam odgrodzona od innych pacjentow nie kotara, ale mialam osobny pokoj z kibelkiem i umywalka w srodku.
Gdyby nie fakt, ze lozko w tej tymczasowej izolatce nie mialo powietrznego materaca to te 14 godzin czekania nie roznily by sie niczym od czekania na w izolatce na pietrze.
Jednak jest cos co rzuca sie w oczy od pierwszego kontaktu z pracownikami.
Nie wazne czy to jest pielegniarka, czy tez tylko pomoc pielegniarki, albo i zwykla salowa kazda z tych osob nie odejdzie od pacjenta bez dodatkowego pytania "czy moge cos jeszcze dla Ciebie zrobic?"
Tak niewiele, a tak duzo.
Jest tez duzo latwiejsza komunikacja z obsluga.
Pacjent w LH dzwoni po pielegniarke i na tym koniec, ona przyjdzie kiedy ma czas, zupelnie nie majac pojecia po co ja pacjent wzywa.
W MSKCC pacjent dzwoni po pielegniarke dzwonkiem umiejscowionym w pilocie do telewizora (dokladnie tak jak w LH) ale tutaj dostaje polaczenie telefoniczne z kims kogo nazwalabym dyspozytorem pielegniarek i ta osoba pyta czego pacjent potrzebuje.
Moze to byc pomoc w pojsciu do lazienki, moze byc pomoc w kapieli, moze byc bol, przyczyn moze byc wiele, ale roznica ulatwiajaca zycie pacjenta polega na tym, ze teraz dyspozytor wie dokladnie kogo i z czym wyslac.
I chyba dzieki temu nigdy nie zdarzylo mi sie czekac na pielegniarke lub salowa dluzej niz 3 minuty a i to chyba przesadzam.
Najsmieszniejsze bylo jak dostalam sie do MSKCC pierwszy raz i na sali czekala na mnie pielegniarka, ktorej zadaniem bylo mnie oczywiscie podlaczyc do calej aparatury, dac swieza koszule itp.
Jak juz zostalam przebrana i podlaczona to pielegniarka zapytala:
-- Ile chcesz poduszek? 
Wspanialemu chwilowo mowe odjelo, ale zaraz potem odzyskal i powiedzial:
-- Lepiej nie pytaj, bo bedzie chciala osiem. 
-- To dostanie osiem, pacjenci maja rozne potrzeby lub przyzwyczajenia i my staramy sie je spelniac. 
Tym razem bylam skromna i zazyczylam sobie cztery poduszki, ale jak przyjechalam tydzien pozniej z polpascem to chcialam siedem poduszek, cztery pod glowe a trzy pod stopy, ktore mialam bardzo opuchniete.
Koce sa cienkie, bawelniane i sumie takie nic, ale dostaje sie je podgrzane i to jest cala frajda, bo mozna o kazdej porze dnia czy nocy zazyczyc sobie nowe koce i beda pysznie cieple.
Nastepnym razem napisze o jedzeniu a teraz na koniec kilka zdjec.
Tak wygladal moj pierwszy pokoj w MSKCC:



A taka dostalam izolatke:)




49 comments:

  1. wszystkie przyjemności chcą człowiekowi odebrać....nawet macanie u Doktora..:) Ja też wolę takiego co wymaca porządnie, bo w oczka to ja sobie w liceum patrzyłam...i wiadomo, że efekty z tego małe były.:)
    Wesołych Świąt, zdrowia i cierpliwości życzę, bo poczucie humoru już masz, a to druga najważniejsza sprawa w życiu..:)

    ReplyDelete
  2. Star, ściskam Cię z całego serca, życzę sił i wiosennego nastroju :*
    Powierzchnia izolatki doprawdy imponująca!
    W szpitalu onkologicznym w mojej okolicy pacjent "chemijny" też dostaje izolatkę z osobną łazienką, przytulną, kolorową i maluśką.
    Niestety z opieką pielęgniarską jest nieco gorzej. Ale i tak przez te kilkanaście lat dokonały się wielkie zmiany na plus w tym szpitalu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tym razem na czas chemii jestem w szpitalu, ale jak biore Rituxan to mam wlasnie taka izolatke w klinice doktora G.

      Delete
  3. Star no miejscowka taka ze tylko korzystac, a ja i tak zycze Ci szybkiej obslugi i w te same kapciuszki do domu:**
    Normalnie rowerem mozna jezdzic.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dom zdecydowanie lepszy od wszelkich szpitalnych luksusow, ale tak sie zlozylo, ze tym razem bylam jakos wiecej w szpitalu niz w domu, wiec musialam te izolatki obfocic:))

      Delete
  4. Ty się za bardzo do szpitalnych kątów nie przywiązuj, masz dom ;) Wesołych, spokojnych i zdrowych świąt dla Ciebie, Wspaniałego i Tatka oraz całej pozostałej Rodzinki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, nie przywiazuje sie, ot tak wypadlo, ze tym razem jestem dosc duzo w szpitalu. Nic na to nie poradze.

      Delete
  5. Nice... Jezeli tak mozna powiedziec o szpitalu :-) Najbardziej podoba mi sie ze potrzeby pacjenta sa na pierwszym miejscu. Ja mialam u siebie tylko jednorazowa przygode ze szpitalem wiec zawsze porownuje do polskich. Nie ma co porownywac, tak naprawde. Chocby nie wiem jakie super duper odlotowe sprzety mieli. Bo to tak jak z samochodem, nie tylko z silnika sie samochod sklada. Tak samo szpital, nie tylko z aparatury. Podejscie do czlowieka jest tym co pomaga pacjentowi najbardziej i tym sie rozni Polska. Od wszystkiego.
    Zdrowiej Star, zdrowiej... I wesolych swiat zycze.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Swieta minely, chlopaki spisali sie na 180% z gotowaniem, zwlaszcza Junior, ten ma talent do miesiwa wszelkiego rodzaju:))
      A dzis od nowa kierat badan i testow przeroznych.

      Delete
  6. No to wypasik na maksa, jak dla królowej. Ale życzę Ci z całego serca żebyś mogła przebywać w innego rodzaju salonach. Najpiękniejsza szpitalna i tak jest do kitu.
    Buziaki, duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużo zdrówka, siły i
    spokoju :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly, to swieta prawda, jestem w domu juz od prawie dwoch tygodni, ale w sobote znow wracam, no coz tak tym razem jest, ze szpital mi pisany dosc czesto.

      Delete
  7. Wypas jest,nie ma to tamto,kanapka dla odwiedzających, nie trzeba na łóżku siedzieć czy krzesło podbierać komuś innemu:)

    No i opieka, to najważniejsze żeby była jak najlepsza a taką masz i niech się to nie zmienia.
    Ściskam*


    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, w tym szpitalu to nawet dla kazdego pacjenta jest przydzielony rozkladany fotel na wypadek gdyby ktos z odwiedzajacych chcial zostac na noc.

      Delete
  8. Miło Cię widzieć Star!Wyglądasz tam jak prawdziwa królowa!Pieknie i dostojnie!:-))
    Ściskam Cię mocno, dużo ciepłych mysli zasyłając! Zdrowiej kochana!:-))***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olenko, to chyba przez ten szlafrok, ktory tutaj tez daja pacjentom:)))

      Delete
  9. Sie tam nie przyzwyczajaj,nie zachwycaj,Kochana szybko zdrowiej i wracaj do domu mi tu natychmiast!
    Sciskam i kciuki trzymam nieustannie♥♥♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jestem w domu Maga, juz od prawie 2 tygodni, ale wracam na trzy dni w sobote.
      Dzieki za kciiuki:**

      Delete
  10. Star, kochana, zdróweczka- to najważniejsze. Wszystko to piękne, ale najwyższy czas byś wreszcie to bydle co Cię chce zamęczyć - udupić.Patrząc na tę aparaturę medyczną, pomyślałam o jeszcze jednej różnicy - zapewne tam u Ciebie aparatura jest sprawna, bo u nas różnie to bywa. Gdy ślubny leżał na oddziałowym OIOMie ( bo kardiologia zachowawcza zgodnie ze standardami WHO musi mieć własny Oddział Intensywnej Opieki Medycznej) był okablowany i podłączony do ekg, pulsometru i ciśnieniomierza - i co z tego? a no nic, bo gdzieś zapodziała się sonda to mierzenia tętna i nie było mierzone. Przychodziłam z własnym ciśnieniomierzem i mierzyłam mu tętno. Gdy ostatnio byłam na laparoskopii to personel tego oddziału był super- na dzwięk dzwonka pielęgniarka przybiegała w podskokach. Na innych oddziałach było z tym różnie. A pielęgniarka opatrunkowa była wprost genialna- nie dość, że nic nie bolało to trwało kilka sekund. Nim zdążyłam mrugnąć okiem już nie miałam drenu i wszystko było "zalepione". Zdrowiej jak najszybciej, bo wiosna już nadchodzi.
    Buziam;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na szczescie tutaj te kabelki i aparatura dzialaja. Ale co by nie bylo w domu i tak lepiej.

      Delete
  11. Star trzymaj się tam kuźwa, jak kcesz, to Ci kapelutek udziaram i wyślę. Żółty, róśżoffy albo lila-rószszsz :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dreamu, taki kapelutek pod tytulem "lila rusz dupa":)))))

      Delete
  12. Może to kwestia ustawienia się do zdjęcia, lecz ta izolatka zdaje mi się wielka! Wygląda na komfortową, że full wypas.
    Zdrowiej nam i wracaj do nas co prędzej:))♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Errato ta izolatka jest naprawde wielka, najwieksza na calym oddziale, nawet pielegniarki nazywaja ja apartamentem krolewskim:))

      Delete
  13. U nas to raczej tak nie wygląda leczenie jak opisujesz. Jak ktoś idzie do lekarza to nie ma zaraz robionych badań, czasem się nawet nie można doprosić. Najczęściej jest się odsyłanym z kwitkiem, a czasem później jest za późno... Ja nie mogę narzekać, bo zawsze jestem przebadana dość dokładnie i nawet gdy poproszę o skierowanie np. na konkretne badanie krwi to nie ma problemu jednak wielu nie daje skierowań praktycznie na nic.

    A izolatka-luksus :) Zdrówka! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, trzeba tez wziac pod uwage fakt, ze ja mieszkam w Nowym Yorku, a wiec kazdy szpital i wiele klinik jest wyposazone we wszystkie potrzebne aparatury. Jak jest w malych miastach i gdzies w glebi kraju, oczywiscie nie mam pojecia, ale wyobrazam sobie, ze pacjent musi dojechac i to czesto bardzo daleko zeby zrobic taki np. PETscan, czy CTscan.

      Delete
  14. No kochana! Ty tam możesz aliganckom prywatkę urządzić! Nie za dobrze Ci? ;)
    Zdrowiej Babonie!
    Spokojnych i optymistycznych Świąt Star :* Wspaniałemu również :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ade, gdyby nie bylo ograniczen liczby odwiedzajacych to kto wie czy nie zorganizowalabym jakiejs prywatki:))) Ale dupa mokra, bo dwie osoby to gorny limit.
      Dzieki za zyczenia i wzajemnie, bo Wy jeszcze swietujecie, ja jestem juz po swietach:))

      Delete
  15. W takiej izolatce mozna sobie nawet jakies male bara-bara ten tego, co? Zreszta za dzwiekoszczelna kotara chyba tez? :)))
    Zdrowia Ci zycze, Star. :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. No mozna by:))) ale co zrobic jak choremu to nawet bara-bara nie na mysli:)))

      Delete
  16. Hmmm, Star, na upartego, to i by rowerem pojeździć po tej izolatce :)
    Wszystko fajnie, ale tak jak Dziewczyny pisały- wystarczy już szpitalnych luksusów, i zaraz trzeba będzie ogórki i arbuzy sadzić, więc kończ to chorowanie.
    A my życzymy Wam spokojnego świętowania- radości, śmiechu i dobrej zabawy!

    ReplyDelete
    Replies
    1. W tym roku to ja sobie ogrodek odpuszczam, moze Wspanialy cos zdziala, ale tez nie wiem, bo jest caly czas zajety mna.

      Delete
  17. Gdyby nie okoliczności, to powiedziałbym, że świetnie trafiłaś i w ogóle pozazdrościć. Dobrze, że teraz masz znacznie lepiej. Zdrowia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Swieta prawda Ove, okolicznosci sa zdecydowanie do dupy:((

      Delete
  18. Wszedzie dobrze ale najlepiej w domu.Wracaj szybciutko,bo jeszcze sie przyzwyczaisz i co ?Zdrowia,zdrowia i jeszcze raz Zdrowia .pozdrowienia dla ciebie i rodziny.Trzymam kciuki!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jestem w domu juz prawie dwa tygodnie, ja to wszystko pisze z opoznieniem:))

      Delete
  19. Hmm "czy mogę coś jeszcze dla ciebie zrobić?'... U nas pielegniarki robią to, co maja w harmonogramie i kiedy Zbigniew za przeproszeniem 'zrobił', a było juz po godzinie wymiany pampersow, stało się jasne, ze wzywanie najjaśniejszej to istna obraza boska. Za karę mial się odparzać do rana, trzeba myśleć, co się robi i fajdać na komendę. Itd itp. Po operacji polożyli go na łożku, gdzie w ogole nie było dzwonka, ktorym możnaby przywolać jasnie panią, a o zasłonkach między łożkami nie ma co marzyć. Gdy lekarz chce zbadać jednego z pacjentow lub chocby przekazac mu wiadomość na temat utraty zdrowia, po prostu reszcie pacjentów kaze wyjść. Postawić się? Obawa, ze wyjebią ze szpitala pod byle pretekstem, najlepiej często straszyć telewizją i to realizowac. No, tom sobie ulżyła, mam nadzieję, ze jakoś znosisz to moje wycie do księzyca :). Myślę o Tobie codziennie i za każdym razem życzę wyzdrowienia. Spokojnych świąt.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Straszne to co piszesz Cesiu. Nie dosc, ze czlowiek chory, to jeszcze mu dodatkowe cierpienia zadaja i rodzinie, bo przeciez jak chory cierpi to i rodzina razem z nim, zwlaszcza dlatego, ze jest bezsilna.
      W tym szpitalu obsluga jest naprawde super, ale ponoc nie jest latwo dostac sie tutaj do pracy, wiekszosc pielegniarek, z ktorymi rozmawialam mowily, ze najpierw musialy odbyc 6 miesiecy woluntariatu a potem dopiero zatrudnienie. Cos jak by sprawdzenie, ze naprawde chcesz i sie nadajesz. Ale to szpital wybitnie rakowy, tu nikt inny nie lezy, tu sie widzi na codzien nie tylko cierpienie ale i smierc wlasnie z powodu raka. Jedna pielegniarka powiedziala doslownie "praca tutaj nas uszlachetnia, czlowiek stykajacy sie z cierpieniem nie moze byc na nie obojetny. Cos w tym chyba jest.
      I jeszcze Ci powiem, ze prosilam pielegniarke zeby przed kapiela ogolila mi glowe, chcialam jej za to zaplacic, wiesz drobny napiwek.
      Nie przyjela, powiedziala, ze jesli chce to moge napisac podziekowanie i pozytywna opinie do jej przelozonych, ale napiwkow nie wolno im przyjmowac.

      Delete
  20. Star. Buzi:-) O szpitalach nie lubię pisać, bo moje doświadczenia dzielą się na złe i gorsze. Ściskam Cię serdecznie i zawiadamiam, że czytam ale pisać mi w ogole ostatnio trudno. Wiesz jak to jest jak robak Cię toczy od środka :/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Pieprzu, wiem jak to jest, bo ja wlasnie tak mam. Niby gdzies tam zagladam, czytam, ale juz na komentarz najczesciej brak weny.

      Delete
  21. widzę że tym razem paputki masz.Czyli skarpetki poszły sobie ?:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Matyldo, tak mialam spuchniete stopy, ze miescily sie tylko w te paputki. Jezdzilam w nich w te i nazad ze szpitala do domu i znow z domu ze szpitala, bo nic innego nie dawalo rady. Na szczescie jakos sobie poradzilam z ta opuchlizna i zeszla. Skarpetki przy takiej opuchliznie utrudniaja krazenie, wiec odpadly.

      Delete
  22. Apartamant jak sie patrzy, mozna na rowerze jezdzic, jednak nie ma to jak w domu. Star, moc serdecznosci i cieplych mysli przesylam.
    Pozdrawiam jeszcze swiatecznie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. DZieki Ataner i buziaki serdeczne dla Was, widze, ze znow w nowa podroz sie wybieracie:)))

      Delete
  23. Witaj Star.
    Jak Ci Tam mija czas między domem a szpitalem.Trzymaj się moja droga.Uściski ślę:))

    ReplyDelete
  24. Star, wakacje się skończyły, wracaj do domu raz na zawsze !!! ;)

    ReplyDelete
  25. Dziękuję za ten post
    Wiem teraz, ze jesteś w dobrych rękach :-)
    Trzymaj się

    ReplyDelete
  26. Trzymaj się Star!
    Dobra energia cały czas płynie do Ciebie :*

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...