Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, May 16, 2015

Nie narzekam na nude

Wybaczcie, ze nie odpowiadam na komentarze, a tylko w sytuacjach wyjatkowych jak Stokrotka pytala co to za polewka, wiec nie moglam pozostawic tego bez odpowiedzi.
Natomiast zapewniam Was, ze czytam wszystkie i kazdy mnie bardzo cieszy.
Nie mam czasu na nic, bo zafundowalismy sobie w domu rewolucje. Jak wiadomo ja juz do pracy w sensie gdzies tam nie wracam, ale zebym z nudow nie umarla jak juz bede zdrowa, albo co gorsze nie zabila Wspanialego, co to mu sie wiecznie odgrazam, ze jak juz bedziemy na emeryturze to przykryje poduszka i przysiade:))
To wydumalam, ze skoro tam na Manhattanie wszystko likwidujemy to nalezy caly ten bajzel przewiezc do domu i cos tam sobie bede dorabiac, jak nie bede musiala jezdzic do pracy, bo praca bedzie na miejscu to jakos latwiej brzmi.
Wspanialy jak zawsze zgodzil sie na moj pomysl, bo on sie na wszystkie moje pomysly zgadza, szczegolnie od 29 kwietnia.
No wlasnie, co sie wydarzylo 29 kwietnia?
29 kwietnia jak wlasnie lezalam podlaczona do maszyny, ktora zbierala jakies tam moje cialka krwi, z ktorych z kolei inna maszyna wyluszczyla komorki macierzyste. To jak tak sobie lezalam, a Wspanialy siedzial obok, bo on zawsze siedzi obok, chyba ze mu dadza wolna lezanke, wtedy spi jak niemowle, to wlasnie w takim momencie zadzwonila Wspanialego komorka.
Wspanialy zerknal na ekran i pyta:
-- Kto to moze byc Sheri? 
-- Jak to kto? Synowa Dottie, odbieraj bo cos mi mowi, ze wlasnie Roy umarl. 
Jak zawsze moja intuicja mi dobrze mowila, tym bardziej, ze spodziewalismy sie tej smierci. Wujek Roy w listopadzie uslyszal:
-- Wiadomosc nie jest dobra,  rak pluc, czwate stadium. 
Zanim sie podniesie burza glosow, ze pewnie to wina papierosow to i owszem Roy palil jak byl w wojsku co bylo blisko 70 lat temu, jak wrocil z II wojny swiatowej to rzucil palenie, bo jak twierdzil nie mial juz stresu.
Ale za to Roy przez wiekszosc swojego zycia mieszkal w jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast Ameryki, a to ma ogromne znaczenie.
Jak zareagowal Roy na taka diagnoze?
Bardzo spokojnie i logicznie:
-- Wlasnie skonczylem 90 lat, a to wystarczajaco duzo zeby umiec podejmowac decyzje. A wiec zadnych lekow, zadnej chemii, nic. Dajcie mi zyc tak dlugo jak moge a jak przyjdzie czas bolu to jedynie srodki przeciwbolowe, zeby bylo latwiej umrzec. 
I tak tez bylo. Od lutego byl juz pod opieka hospicjum, ale ciagle mieszkal w domu, bo nie bylo potrzeby calodobowej opieki. Nawet pielegniarka, ktora przyjezdzala dwa razy w tygodniu nie miala co robic, bo on chcial zeby wszystko robila Dottie.
Na pewno nie bylo jej lekko, ale Dottie to kobieta o ogromnym sercu, a wielkie serce dodaje sil nawet tak malym kobietom jak Dottie, wiec dala rade do ostatniego dnia.
Roy zmarl we wlasnym domu, we wlasnym lozku.
I wlasnie od jego smierci Wspanialy zgadza sie jeszcze bardziej na wszelkie moje pomysly, bo teraz ma dowod namacalny, ze gdybym ja nie wymyslila tamtej wycieczki do Kalifornii to Tatek i Roy nigdy by sie juz na zywo nie zobaczyli, a tak Tatek ma chociaz wspomnienia, a Roy swoje zabral do lepszego swiata.
A ten obecny moj pomysl oczywiscie wiaze sie z kupa roboty w domu.
Pierwsze to musielismy zlikwidowac moje biuro:((
Kryste czego tam nie bylo?
Ja sprzatalam moje drobiazgi, Wspanialy zajal sie grubszymi elementami. I tak po kolejnym moim sprzataniu, bo wiadomo, ze ja to robilam na raty Wspanialy nagle cos zauwazyl:
-- A co to za lancuszek masz na szyi? 
-- Ladny prawda? 
-- Ladny, ale pytam skad go masz, bo nigdy wczesniej nie widzialem. 
-- Znalazlam, sprzatajac biuro, a dostalam go kilka lat temu od klientki. 
Lancuszek faktycznie ladny, bardzo delikatny i ma malenka zawieszke z wygrawerowanym symbolem Om.
-- Hahaha widzisz jak Ci sie przydalo sprzatanie - rechotal trzymajac sie za to miejsce gdzie normalni ludzie maja brzuch i ledwie sie utrzymywal na nogach.
-- Oooo a kto to sie tak smieje? Ja kochanie znalazlam malenki lancuszek, ale TY znalazles WIERTARKE, o ktorej istnieniu nie miales pojecia. 
Faktycznie tak bylo. Wiertarka w oryginalnej walizce i pudle, a on zapomnial, ze ma:)))
A dzis ja leze do gory odwlokiem, a Wspanialy maluje, na rozowo.
Nie cierpie rozowego koloru, wybralam najjasniejszy z mozliwych, ale tym razem musialam sie kierowac rozsadkiem a nie gustem.
Pokoj jest maly taki 3x3 metry i ma glupie oswietlenie w suficie, a ja dodatkowego nie przewiduje. Wiem z doswiadczenia, ze kazda cera wyglada korzystniej przy kolorach z rodu rozowych niz np. niebieskim.
No to bedzie lila rusz dupe:)))
Ja w sumie chcialam delikatna brzoskwinie, ale Wspanialy popatrzyl na mnie takim wzrokiem, ze zaniechalam tego zamiaru. Bo wiecie rozumiecie, byla zona, zwana przeze mnie Nasza Zona miala caly dom w kolorach brzoskwiniowych.
Nigdy w zyciu nie zapomne jak Wspanialy zaczal juz do mnie przyjezdzac z wizyta weekendowa i jakos tak zawsze dawalam mu recznik o kolorze brzoskwiniowym, zupelnie bezmyslnie i bez zadnego uzasadnienia poza tym zeby mial recznik wyrozniajacy sie kolorem co by nam sie nie pomylilo.
I za ktoras z kolei wizyta ja mu podaje recznik a on patrzy na mnie jak byk na rzeznika i pyta:
-- Czy masz jakies reczniki innego koloru? - patrze na niego glupawo nic nie rozumiejac a ten dodaje niesmialo - bo wiesz ja mam awersje do tego koloru. Moja byla zona caly dom urzadzila w kolorach z rodziny brzoskwiniowych. 
No coz, pogodzilam sie z faktem, ze u mnie brzoskwinia nie ma miejsca poza oczywiscie owocem:))


A to ja tydzien temu na spacerze. Widac moja noge ciagle ze sladami po polpascu, mozecie sobie wyobrazic jak to tragicznie wygladalo dwa miesiace temu i ile bolu mnie kosztowalo.




53 comments:

  1. Ale buźka na zdjęciu ta sama i styl pisania Twój, zdrowy, nie do podrobienia. Tak trzymaj!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Buzka ta sama, ale mnie troche ubylo w miejscach strategicznych z czego sie bardzo ciesze i oby tak zostalo:))

      Delete
  2. Star, nie ma jak robota na miejscu, dobrze to wymyśliłaś:))))
    Kochana duża buźka dla Ciebie i kilogramy dobrej energii:*******

    ReplyDelete
    Replies
    1. Od poczatku tak kombinowalam, zeby to przeniesc, akurat teraz jest okazja.
      Dzieki za dobra energie Aneczko:***

      Delete
  3. Słoneczka i uśmiechu:)
    Jestem pewna, że miejsce do pracy będzie super!
    Mimo różu na ścianach;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sollet ten roz jest naprawde tak delikatny, a w livingroom mam bardzo delikatny lavender wiec jak otwieram drzwi to jakos to do siebie pasuje, na szczescie:))

      Delete
  4. różowy lepszejszy niż brzoskwiniowy:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No lepsiejszy:)) Jak powiem Wspanialemu to sie bedzie cieszyl:))

      Delete
  5. No, faktycznie, niezle Cię ten półpasiec urządził- zupełnie jakbyś była zeżarta przez milion pcheł i wszystko rozdrapała!. Fakt, pyszczole lepiej wyglądają w różowych odcieniach, byle tylko nie był to tzw. "brudny róż", bo wtedy te z bardziej żółtawą skórą wyglądają fatalnie. Star, od rana szukam sekatora - leżał długo w pokoju na parapecie okiennym, a potem coś mnie napadło i go schowałam i...przysięgam- nie wiem gdzie. Już nawet w kuchennych szafkach szukałam i w takiej balkonowej, bo zasadniczo to tam powinien być. Ale go nie ma.Właściwie od chwili zmiany mebli ciągle czegoś szukam - masakra. To dobry pomysł z tym domowym gabinetem kosmetycznym - przynajmniej będziesz miała blisko:)))
    Gdy piszesz o kolorze brzoskwiniowym to Ci powiem, że kiedyś używałam pudru w takim kolorze. A tak ogólnie to fajnie wyglądasz . Skóra na nodze dojdzie do siebie za jakiś czas, zwłaszcza gdy będziesz ją mogła traktować alantoiną - ona świetnie goi takie różności.
    A ja całymi dniami albo jestem masowana albo podłączona do różnych urządzeń - załapałam się na rehabilitację, tak zwaną kompleksową.
    Ciekawa jestem czy jak ją skończę to będę porażać wszystkich dookoła prądem.
    Buziam i posyłam dobre myśli;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Noge narazie musze natluszczac wiec uzywam olejku od mojego znachora, to jakas mieszanka. Problem w tym, ze to sie naprawde bedzie dlugo goic, bo niestety z wiekiem takie rzeczy goja sie fatalnie. Ale wazne, ze juz nie boli, a jak wyglada to ja sie nie przejmuje, bo w sumie to w mojej sytuacji niewielki problem.
      Oj ten sekator sie znajdzie jak nie bedzie potrzebny:))) tak to zwykle jest.
      Ale to pobudzanie pradem ponoc doskonale dziala, wiec nawet jak bedziesz porazac to wazne zeby Tobie bylo dobrze:)))
      Popatrz na co nam przyszlo:)) Jedna walczy z rakiem druga sie pradem masuje... ot czlowiek nie myslal o takich sprawach jak byl mlody:)
      buziam :***

      Delete
  6. Miałam właśnie niedawno pytać czy przenosisz swój gabinet. Super, że się za to zabrałaś. Tylko całkiem nie super, że mam tak daleko na wizytę do Ciebie.
    P.S. A Ty nam tu nie ściemniasz z tą chorobą? Świetnie wyglądasz! Więc może jednak zmyślasz;-))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, to przenoszenie to juz dawno zaplanowalam, tylko teraz akurat za dwa miesiace konczy sie moj kontrakt o wynajem lokalu, wiec to najodpowiedniejsza chwila. O tyle feralna, ze zbiega sie z moja choroba. Tak jestem naprawde chora:))) Teraz sie czuje super ale najciezsze dopiero przede mna. W poniedzialek jade do doktora i pewnie bede wiedziala kiedy mnie czeka ta najgorsza chemia i przeszczep a to mnie uziemi w szpitalu na 2-3 tygodnie.
      Wygladam calkiem do rzeczy....noszenia:P:P
      Ale ciesze sie, ze choroba pomogla mi zrzucic 10kg i glownie w biodrach gdzie stracilam 11cm to naprawde duzo.
      Chcialabym zeby tak zostalo, nie moge tracic wiecej wagi chwilowo, bo to nie byloby madre przed ta chemia i przeszczepem, ale niech juz tylko tak zostanie to bede zadowolona:))

      Delete
  7. Dobry pomysł, praca na miejscu. Dasz radę:). Tylko nam szybko wyzdrowiej, bo jak nie, to...!
    Wspaniały wie, co czego jesteś zdolna. Do samych wspaniałych rzeczy. Tatek też wie, tak, jak wiedział wujek Roy.
    Nie wiedziałam, że ten półpasiec tak człeku daje popalić. No, ale teraz już poszedł precz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polpasiec to naprawde swinstwo i cholerycznie bolesne. A moj organizm byl oslabiony przez chemie, to sie cholerstwo rozwinelo bardzo szybko.

      Delete
  8. Zapisz mnie obiecalas ze bede wygladac jak million$:)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorciu, ja przewiduje, ze najwczesniej bede mogla zaczac pracowac na jesien. I zapisywac Cie nie musze, bo przeciez z tych moich klientek zostanie garstka, one wszystkie na Manhattanie albo w NJ kto tu przyjedzie?
      Ale tak dla zabicia czasu raz na dwa tygodnie moze sie ktos trafi:))))

      Delete
  9. Super pomysl z gabinetem na miejscu, juz sie zapisuje w kolejce jak kiedys dotre do Big Apple:) Super wygladasz! Buziaki nieustajace, i same najlepsze zyczenia zawsze!!! niech sie wszystko goi i wygladza i pieknieje:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, jak dotrzesz to zapewniam, ze bedziesz miala priority status :)))

      Delete
  10. Ten łańcuszek specjalnie czekał do odpowiedniej chwili żeby się ujawnić a i wiertarka wcześniej Wspaniałemu nie była aż tak bardzo potrzebna :))
    Pomysł z gabinetem w domu , doskonały , to wielka oszczędność czasu.
    Świetnie wyglądasz i tak trzymaj.
    Dużo uścisków ślę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak to wszystko czekalo na odpowiednia chwile:)))) Ile tu jeszcze mozna takich rzeczy znalezc, ktore czekaja w kolejce na swoj moment:)))

      Delete
  11. Ściskam mocno Star! :*
    Nabieraj sił na te dni w szpitalu,
    dobrze, że masz takie Wspaniałe wsparcie w każdej sytuacji :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nabieram sily Olgo, jestem juz prawie jak nowka:)))
      Jutro jade do doktora i zobaczymy jaki on ma wobec mnie plan.
      buziam:***

      Delete
  12. Szkoda, że ten Twój gabinet taaak Daaaaaaleko:-(
    Różowy może nie aż taki straszny będzie, ja sobie w kuchni wymyśliłam żółty i patrzeć teraz nie moge:-( to znaczy ja wymyśliłam inny, ale okazało się ze Połówka ma awers dokładnie z tego samego powodu co Wspanialy i odpuściłam, a teraz co patrze to się wnerwiam:-/

    ReplyDelete
    Replies
    1. A wiesz, ze z tym rozowym akurat trafilam w 10tke:))) Jest naprawde tak delikatny, ze nawet ciezko go nazwac rozem:)))
      Az sie sama sobie dziwie, ze mi sie podoba:))) Zagladam do tego pokoju co chwile i ciagle mi sie podoba:))

      Delete
  13. to jest wielka zaleta własnego biznesu. w razie potrzeby można go sobie zainstalować w chałupie własnej i mieć na miejscu. przerobiłam jak Antek był mały :)

    wydaje mi się, że solidnie schudłaś Star. wydaje, czy schudłaś?

    (noga faktycznie wygląda masakrycznie. nie chcę jej sobie wyobrażać dwa miesiące temu ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nareszcie ktos widzi, ze schudlam:))) Tak, schudlam 10kg i mam nadzieje, ze tak zostanie, zwlaszcza, ze najbardziej schudlam w biodrach, bo az 11.5cm a biodra byly zawsze moja najwieksza bolaczka.

      Delete
  14. Replies
    1. Bo ciagle jeszcze zywa:)))
      buziaczki :***

      Delete
  15. Ufff...no to mi ulżyło. Jak to dobrze, że do pysznych owoców Wspaniały nie ma awersji:) Jakby było mało tych niefajnych skojarzeń to nawet słowa peach i bitch jakoś tak podobnie brzmią:)
    ps 1. wyobraziłam sobie kolor cery Twoich klientek przy żółtych i zielonych ścianach:) Mocna rzecz:)
    ps.2. A propos wiertarki:) Ech, ci mężczyźni i ich zabaweczki:) Marek ma pół garażu takich niezbędnych doi życia i przeżycia narzędzi, których jeszcze nie użył. O połowie tej połowy pewnie też zapomniał, że to ma:)Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby jeszcze raz dokładnie to samo zakupił.
    ps.3. Tylko nie przeginaj z tempem w urządzaniu domowego atelier. Nie wolno Ci szarżować.:( Pomalutku, pamiętaj:)

    mła:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niku, ja nie szarzuje, ja mam czas a nawet duzo czasu. Wedlug mojego planu ten gabinet ma byc gotowy na wrzesien, tylko przewieziony musi byc teraz, a zycie z paczkami w sralonie mi wcale nie przeszkadza:)))

      Delete
  16. Jak ja kocham te Twoje posty.To najwspanialszy blog pod słońcem:):):)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki, to mile co piszesz Katarzyno:))

      Delete
  17. Ja tam lubię róż :-) A kiedyś to Dochtór miał swoje biuro w najbardziej różowym pokoju na swiecie, kolor był tak cukierkowy, że aż zęby bolały, bo mieszkała tam wcześniej trzyletnia dziewczynka. I przeżył :-))))) Obecnie jego biuro ma kolor kawy latte i jest beznadziejnie smutne.
    Star, faktycznie bardzo Cię mniej na tym zdjęciu! I jakie zgrabne nogi ! A do natłuszczania jest dobry olej kokosowy, ale ten nierafinowany, tłoczony na zimno, ale on pachnie dość intensywnie kokosem, to nie wiem, czy chciałabyś używać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mow!! Oczami wyobrazni juz widze Doktora w tym cukierkowym rozu:))) Ale za to jaka mial ladna cere:))
      Uzywalam olej kokosowy, a teraz uzywam mieszanke od znachora na zmiane z kokosem. Smierdze tym kokosem, ale co mi zalezy i tak w sumie nigdzie nie chodze, oprocz spacerow po dzielnicy, a tu zywej duszy nie uswiadczysz:)))

      Delete
    2. Bardzo ładnie komponował się ten róż z meblami z ciemnego drewna :-))) Jedyne co pościągaliśmy ze ścian to naklejki z księżniczkami :-))))

      Delete
  18. Star aleś się wylaszczyła fiu fiu fiu ;-) !!!!
    Tatka ucałuj :*
    a i w zielonym cera też wygląda niekorzystnie ( trupio blado - wiem bo czasem zakładamy upartym klientom roletki i ostrzegam ale mię nie słuchają a potem robią minę "mogłam jej posłuchać " )

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, no jak go ucalowac? Na odleglosc? licho wie kiedy teraz przyjedzie jak u mnie taka rewolucja i nie wiadomo tez kiedy musze wrocic do szpitala. Cmokne go telefonicznie;)))
      Mam jasno zielona sypialnie, bo to taki uspokajajacy kolor, to sie mniej wsciekam:)))

      Delete
  19. Przeczytalam o rozu i zaczelam sie smiac,.... stwierdzilam ze dla mnie nie roz tylko papierowa torba na leb(bo ja dzisiaj tak ''korzystnie'' bardzo wygladam;)))))
    A teraz praca bedzie przychodzila do Ciebie,fajnie bo w dupie bedziesz miala kaprysy pogody i transport:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Za wiele tej pracy nie bedzie, nie czarujmy sie, dla moich klientek Manhattan byl bardzo wygodny ze wzgledu na prace, wiekszosc mieszka w NJ albo na Manhattanie, wiec dojazd do Queens jest raczej niewygodny. Ale kto przyjedzie to przyjedzie, nie chodzi o to zeby sie z tej pracy utrzymac, ale zeby sie czlowiekowi nie nudzilo:)))

      Delete
  20. noga taka sobie.Współczuję tego badziewia ale wszystko da się znieść byle zdrowym być.
    Lasencja z ciebie niezła;)
    I ho,ho a nawet HO na te 11,5 cm!!!
    Przytulam,uśmiechy ślę i zaklęcia by dobrze było;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Matyldo ta noga nareszcie wyglada jako tako:)) ale juz minelo dwa miesiace, wiec wypadaloby lepiej wygladac, a ja tymczasem mam ciagle dwa male strupki, ktore za cholere nie chca sie same oderwac.
      Wiem, ze Ty wiesz co znaczy bol, ten tez byl niesamowity.
      Dzieki za wszystkie zaklecia, przytulanki i usmiechy ♥♥

      Delete
  21. Słoneczne buziaki wysyłam i kciukasy trzymam
    w UK zimnooo, bryyy i słońca brak
    oj zazdroszcze tego "wylaszczenia" :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gosiu, u Was zimno, bo na wyspie to pizdzi ze wsiech stron:))) moze trzeba sciane postawic chociaz z jednej strony wyspy, zeby przeciagow nie bylo:)))

      Delete
    2. i parasol jakowyś :)
      buziaki posyłam :)

      Delete
  22. Oj, ulży Twoim klientkom (tym, które o tym poinformujesz), jak się dowiedzą, że jednak dalej mogą przychodzić do Ciebie na "kozetkę". Cieszę się, że na tyle wróciłaś do formy, żeby zacząć realizować swoje - dawniejsze już, jak piszesz - plany. Co nie zmienia faktu, że takie czyszczenie biura musisz być wykanczające. Ale, dla łańcuszka, nowej wiertarki i świadomości, że zaczyna się coś nowego - na pewno warto! Wyglądasz świetnie! Choć mniej Cię zdecydowanie, niż na dawniejszych zdjęciach. a noga nieźle "zjechana" półpaścem, ale za to jaka zgrabna! 😊 Buziaki i powodzenia w różowym gabinecie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agnes, moje klientki sa na biezaco informowane o tym co sie u mnie dzieje, bo ja co 3-4 tygodnie wysylam masowy email z aktualnosciami, tak obiecalam i tak robie. A o przeprowadzce to wiedzialy juz pol roku temu, to tez dla nich nie nowosc.
      Noga jest zjechana, ale na szczescie juz nie boli, wyobrazasz sobie jaki to byl bol? Na szczescie tyl jest czysty, to chociaz spac moglam w jednej pozycji bez zawieszania nogi pod sufitem. Tak naprawde to dopiero od dwoch tygodni moge spac na boku bez bolu.
      buziaczki:***

      Delete
    2. Tego bólu, to ani nie chcę, ani nie próbuje sobie wyobrazić. Niech on już pozostanie tylko Twoim doznaniem. Ale wiem, że półpasiec to taka cholera, co potrafi okrutnie dokuczyć. Tym bardziej Tobie - oosłabionej walką z Veroniką. Cieszę się, że już się możesz układać na boczku :-)

      Delete
  23. Z serca całego: wracaj do zdrowia, zdecydowanie. Niech się stanie dobro najlepsze.

    ReplyDelete
  24. Ustawiłam sobie dodatkowy zegar na czas nowojorski, żebym mogła Ci tę dobra energię wysyłać sprawniej. Patrzę na zegar i myślę "O, u Star za dwadzieścia jedenasta to pewnie już myśli, co na obiad zorganizować i kombinuje jak verkę kopnąć w zadek" Kibicuję Ci bardzo. I nawet balkon odczuł , że o Tobie myślę, bo nabyłam magnolię. A co!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozczulilas mnie tym czasem nowojorskim i magnolia:)))
      Wlasnie sie wybieram do doktora, pewnie dzis sie dowiem jaki maja dalszy plan dla mnie.

      Delete
  25. Star,to się nacierpialaś z tym półpaścem,mialas ga (jak to brzmi :-)dokładnie w tym samym miejscu co moja Mama,jaki to ból...widzialam ................
    Mam nadzieję,że nowe miejsce pracy będzie miało w sobie dużo dobrej energii:)
    Powodzenia i :*

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...