Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, May 7, 2015

Nie potrafie

Choc bym chciala i przyznaje, ze teskno mi za pisaniem, to okazuje sie, ze nie potrafie pisac w czasie kiedy jestem chora. Nie potrafie pisac o chorobie serio, bo ja generalnie nie biore zycia na serio i choroba nic tu nie zmienila. Pisanie z kolei pol zartem pol serio powoduje wiecej zamieszania i niezrozumienia a to z kolei wkurwia, bo niby pisze juz prawie 7 lat i wydawaloby sie, ze wiekszosc czytelnikow rozumie moje podejscie do zycia i moj sposob pisania...
Wydawaloby sie... a tu dupa:)))
Kochani ja mam RAKA i jesli pisze, ze siadlam komus na biurku zeby nie zemdlec to niestety nie oznacza nic wiecej tylko, ze moj organizm jest tak wyczerpany i oslabiony, ze nigdy nie wiadomo kiedy odmowi posluszenstwa, nawet w tak prostej sprawie jak przejscie kolejnych 100 metrow.
Praktycznie rzecz biorac to kazda kobieta (mezczyzni chyba raczej nie) zemdlala chociaz raz w swoim zyciu, ja osobiscie zemdlalam pewnie ze 30 razy, bo od zawsze mialam bardzo niskie cisnienie i zajelo mi wiele lat zeby nauczyc sie jak mdlec bez calkowitego zemdlenia.
Teraz bedac w wieku 60ciu lat mam te sztuke opanowana do perfekcji.
Od 30 lat potrafie mdlec bez upadania, bez obijania sie o przypadkowe meble czy tez slupy telegraficzne, ot zawsze znajde jakies biurko, czyjes kolana, jak sie nie da to ramie zeby sie wesprzec i uchronic przed upadkiem.
A co za tym idzie mozna wiele o mnie powiedziec, ale kobieta upadla ciagle nie jestem:))))
A juz najbardziej ubabwilo mnie nazwanie mnie silaczka:D:D
Od razu wyobrazilam sobie, ze pewnie myslicie, ze wlasnie wytrzepalam szesc dywanow i umylam 16 okien, a to tylko dlatego, ze pewnego dnia kiedy sie czulam calkiem dobrze wyszlam na spacer oparta o silne ramie syna, ktory ma 196 cm wzrostu i wadze cos ok. 100kg.
No faktycznie mogloby sobie dziecko nie poradzic z matka, ktora nagle zaslabla:P
Kazdy kto kiedys chorowal lub mial w bliskim otoczeniu osobe chora na raka wie, ze chodzenie moze byc w tym przypadku wazniejsze niz mycie zebow.
Chodzenie zapobiega neuropatii, ktora czesto jest skutkiem ubocznym lekow nowotworowych.
W moim przypadku, poniewaz mialam polpasiec akurat na nodze to chodzenie jest jeszcze wazniejsze, bo nawet wyleczony polpasiec potrafi bolec przez kolejne dwa do pieciu lat, a w moim wieku moze juz na zawsze jesli nie jest odpowiednio "rozchodzony".
Mowia o tym wszyscy lekarze, moj znachor i akupunkturzystka, nawet jak bylam w izolatce i teoretycznie nie powinnam wychodzic na szpitalny korytarz to lekarze zalecali chodzenie po izolatce, chocby dookola lozka. Wazne zeby nie lezec i nie dopuscic do neuropatii, tak samo z ruchami dloni, bo neuropatia zwykle zaczyna sie od stop i dloni. Po to miedzy innymi w Centrum Rekreacyjnym szpitala sa organizowane rozne prace reczne dla pacjentow, zeby cwiczyc ruchy dloni, zeby pacjent mogl zauwazyc czy aby nie ma problemow z utrzymaniem drobnych przedmiotow w dloniach.
Ja sobie zdaje sprawe, ze najczesciej nie wiadomo co napisac w komentarzu jesli blog jest pisany przez osobe chora, w dodatku nie ukrywajmy powaznie chora.
Ja nie chce pisac powaznie o chorobie z kilku powodow:
Po pierwsze uwazam i wierze, ze z tego wyjde.
Po drugie nawet jesli z tego nie wyjde to i tak nie bede pisac o ostatnich dniach mojego ziemskiego wcielenia, bo uwazam, ze to sa bardzo intymne sprawy i nalezy im sie szacunek a nie trabienie na caly swiat.
Sama swego czasu czytalam wiele blogow osob chorych, czytalam, ale nie komentowalam bo nie potrafilam znalezc adekwatnych slow, wiec doskonale rozumiem, ze ciezko jest komentowac.
Pamietacie jak rok temu kiedy zachorowalam pierwszy raz prosilam "nie piszcie, ze bedzie dobrze, bo nikt z nas nie wie co naprawde te slowa oznaczaja, przeslijcie mi usmiech"
Dostalam wtedy setki usmiechow i kazdy z nich byl i ciagle jest cenny.
Pod tym wzgledem nic sie nie zmienilo, w dalszym ciagu kazdy usmiech jest dla mnie radoscia.

A poza tym to u mnie jest pelnia lata, temperatury juz co raz czesciej dochodza do 30C i tylko deszczu brak, a jest naprawde potrzebny. A wiec chodze, chodze na co raz dluzsze spacery, bo tez tym sposobem nabywam wiecej sil, ktore beda mi potrzebne do kolejnego etapu walki z choroba.
Z lezenia jeszcze nikomu sil nie przybylo, tak poki co mowi mi moje doswiadczenie, a wiec poki moge to bede chodzic. Doszlam juz do pieciu tysiecy krokow dziennie, a to tylko polowa tego co robilam przed choroba. Nie wiem czy uda mi sie zwiekszyc, ale na pewno poki jestem w domu i moge chodzic to chce ten poziom utrzymac.

Wiem tez, ze wiekszosc z Was martwi sie jak nic nie pisze, a wiec od czasu do czasu bede chciala dac znak zycia, bo sama wiem, ze milczenie chorych potrafi dzialac cuda z wyobraznia ludzka.
Postaram sie wiec czasem cos napisac, szkoda, ze praktycznie poza choroba i szpitalem nic sie nie dzieje o czym moglabym pisac, ale poki co jest jak jest.



141 comments:

  1. Przesyłam moc uścisków i uśmiechu!

    ReplyDelete
  2. i teraz to już naprawdę chuj wie co napisać :)))

    Jezu Star - sytuacja się powymykała już na całego :( Wstrętne sytuacje powodują kretyńskie reakcje. Taki kawał był jak karawana znalazła na pustyni faceta z dzidą w boku. I pytają - BOLI? a facet tak grzecznie - nie kurwa, tylko trochę ;)

    Ja nadal mogę tylko być, czekać i się skręcać ze złości/niecierpliwości. I to ja jestem z tych osób co proszą pisz cokolwiek od czasu do czasu - bo moja wyobraźnia to naprawdę umie zaszaleć. Chociaż też tam w sumie moje samopoczucie to tutaj mało istotne. Ważne żeby Tobie było najlepiej jak może w tej sytuacji w ogóle być.

    Ściskam mocno :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tam "chuj wie co napisac" a jednak napisalas i madrze:)))
      Spt ja wiem, ze wiekszosc z Was sie najnormalniej w zyciu szczerze martwi moim milczeniem, zwlaszcza kiedy jest dlugie dlatego chciala bym pisac, tylko widocznie naprawde nie potrafie.
      Ja w tym momencie nie mam pojecia czego czytelnicy oczekuja, wiem, ze bolesc i narzekanie zawsze sie swietnie sprzedaja, ale ani jedno ani drugie nie lezy w mojej naturze.
      Zawsze bylam lekkoduchem i tak mi zostalo, nawet doktory musialy sie przyzwyczaic, ze ja ciagle zartuje z mojej choroby.
      Jestem dokladnie jak ten facet z dzida w boku:)))))))))))))

      Delete
  3. Miliony uśmiechów wysyłam Kochana :) :)
    Ciepła zazdroszczę, w UK zimnooo...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki za usmiechy Gosiu. A slonca i ciepla pchne troche w Wasza strone:)))

      Delete
  4. to uśmiech ślę;)))
    U nas nawet dość ciepło i słonecznie.I tak lubię,30 stopni to jednak za dużo.
    Dużo zrobionych kroków życzę;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje Matyldo:) U nas wiosna zwykle krotko trwa. Juz sie przyzwyczailam, ze lato w sumie jest od maja do wrzesnia a czesto i do polowy pazdziernika.

      Delete
  5. Uwaga, idą uśmiechy z Finlandii! :-D :-D :-D :-D :-) :-) :-) :-)
    Choć nie komentuję prawie wcale, to jednak czytam razem z Mężem i oboje się martwimy. Ale to nie my i nasze odczucia jesteśmy tu ważni, więc tylko uśmiechamy się, trzymamy kciuki i czekamy w ciszy na następne wpisy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Akozko, milo ze sie odezwalas. Ja wiem, ze wiekszosc sie zwyczajnie martwi i naprawde chcialabym pisac, ale jakos mi to nie wychodzi:)))
      Postaram sie jednak dawac czesciej znak, ze zyje:)
      Pozdrowienia dla Ciebie i meza.

      Delete
  6. Star Kochana! Wysyłam Ci mnóstwo najcieplejszych uśmiechów i dobre myśli i siły i moce!!!
    Codziennie myślę o Tobie i wspieram w duchu jak tylko umiem.
    Przytulam mocno i serdecznie pozdrawiam :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo wiem, bo Ty wiesz co to znaczy taka choroba i jak potrafi czlowieka sponiewierac.
      Dzieki za wszystkie mysli, sily i moce
      buziam:***

      Delete
  7. :). :). :). :) :). :). :). :).
    Ten kropek pod ustą to aktualna opryszczka, więc jak najbardziej prawdziwy pysk.
    i uśmiechy.
    I tak bede Cię wzywać do postów jak mi sie już kiszka z nerw skreci ;)
    Kochana, dzieki za teorię. Znaczy się już mdlałam tylko nie padałam. Takam sprytna jak Ty wychodzi na to :)


    Star, nie ma co ściemniać, dla nas jestes isto Gwiazda, wiec na Boga świeć! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lu, opryszczka cudnosci az mi sie geba smieje od ucha do ucha:))))
      Oj tak teoria omdlen jest wazniejsza od praktyki:))) bo z sama praktyka to sobie mozna niezle gebe poobijac, a teoria moze doprowadzic do calkiem zabawnych sytuacji.... i czesto znajomosci:))

      Delete
  8. Star uśmiechy,buziaki,przytulaski! :)
    W tym roku juz nie da rady bo przekwita ale w przyszłym to tę kawkę pod moją magnolią mam nadzieję wypijemy kochana!! :))
    :**

    ReplyDelete
    Replies
    1. W tym roku to niestety mam pol roku wykreslone z zyciorysu, ale w przyszlym albo jeszcze nastepnym kto wie, kto wie?
      buziam:***

      Delete
  9. cześć Słoneczko:)))
    z tym omdlewaniem mam podobnie -czuję jak sie zbliża (ciśnienie często nie da się zmierzyć elektrcznym gównem:)) i z wdziękiem się osuwam:)
    Jakoś nie trafiły mi się piękne męskie ramiona, ale ostatnio najpierw zpopatrzyłam gdzie lepiej, po czym podeszłam do łóżka (na oddziale ratunkowym) i ...obudziłam się z nogami do góry:)
    ściskam Cię mocno i sobie myślę, że potrzeba czasu, żeby to wszystko minęło, więc poczekam,śląc dobre myśli;***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miska, z tymi meskimi ramionami to wiesz roznie bywa, jakos nie kwapia sie zeby lapac najczesciej odstepuja miejsce siedzace:)))
      Moze im sie moje oczy nie podobuja, albo co? bo przeciez nie wiek:P:P
      Ale Ty i tak umialas wybrac z tym lozkiem, bo ja to raz z braku czegos lepszego wlazlam do fontanny na srodku Manhattanu:)))
      buziaczki:***

      Delete
    2. Ty Star to powinnaś scenariusze pisać! Kto by to wymyślił? Omdlewająca kobieta w fontannie na Manhattanie :-)

      Delete
    3. Jak Anita w "słodkim życiu"Felliniego;)

      Delete
    4. To jeszcze dodam, ze biustonosz wyciagalam przez krotkie rekawy bluzki:))))))))))))

      Delete
    5. O malo sie nie udlawilam, bo wlasnie sie naboznie posilam... I bylabym pierwsza ofiara smiertelna tego bloga :-) A ladnie to tak? :-D

      Delete
    6. Alez ja tylko szczera prawde pisze:))) Owczesny tez byl zaskoczony jak przylecial z butelka wody i zobaczyl mnie taplajaca sie w fontannie z biustonoszem w rece:)))

      Delete
  10. Kochana, staram się nie martwić, jak się nie odzywasz, ale to trudne. Podobnie jak spt nie jestem wzorem cierpliwości (zresztą ty też nie:) Myślę o Tobie często i pozytywnie. Wierzę, że dobre myśli to dobra energia a dobra energia gdzieś cię znajdzie i chociaż trochę pomoże.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Odwodnik, wiem ze sie martwicie, ja tez bym sie martwila. Tylko mnie naprawde nie idzie to pisanie teraz.
      Dzieki za dobra energie:**

      Delete
  11. Star, a jak tak chodzisz na te spacery, to może cyknij jakieś fotki i wrzucaj tu od czasu do czasu. Korzyść będzie podwójna: Ty nie będziesz musiała nic pisać, a my będziemy wiedzieć, że jest OK, a do tego jeszcze nowojorskie okoliczności przyrody sobie pooglądamy :-) Buzi!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kobieto, jakie okolocznosci przyrody ja ledwie po najblizszej okolicy moge polazic. Jeszcze tydzien temu nie moglam dojsc ze szpitala do knajpy ktora byla w odleglosci trzech ulic. Dzis doszlam do tego, ze owszem odpoczywam, ale juz nie musze sie trzymac Wspanialego za reke i przeszlam samodzielnie 8 ulic. To jest osiagniecie:)))

      Delete
    2. No widzisz? Postępy są! ;-) A z Twoim pozytywnym nastawieniem do świata, to i w zaułku między budynkami i w kącie pod pajeczyną uda się znaleźć jakiś ciekawy obiekt do obfotograwowania.

      Delete
  12. Jak dobrze, że napisałaś tak szczerze i prosto z mostu. My rzeczywiście nie zawsze potrafimy się znaleźć w obliczu spraw nas przerastających. Jak w tym przypadku choroba, i to, nie ma co kryć, ciężka. Będę cierpliwie czekać na to, co zechcesz tutaj napisać, szanując ograniczenia zdrowotne, jak i prywatnej natury.
    Ode mnie masz mnóstwo uśmiechów i całusów też :))))))))***♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Errato, ja wiem ze czlowiek w obliczu czegos co go przerasta nie potrafi napisac sensownego komentarza. Swego czasu czytalam wiele rakowych blogow bo mialam w bliskim otoczeniu kogos chorego i mimo wszystko, mimo tej bliskosci choroby tez nie potrafilam nic napisac.
      Ja to doskonale rozumiem.
      Dziekuje za cierpliwosc i usmiechy a calusy odwzajemniam:****
      tylko serduszek nie potrafie takich robic:P

      Delete
    2. naucz się:)♥ klawisz alt i 3 :))

      Delete
    3. Miska, mow do mnie duzymi literami:))) Jaki klawisz, gdzie on jest?

      Delete
    4. A ja sie juz w miedzyczasie naumialam:) Poczte sprawdze pozniej.

      Delete
  13. Jak wiesz, wiem, o co chodzi. Wierzę jednak głęboko, że masz szanse. :) :) :) :) :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ce, wiem, ze wiesz i podobnie jak Ty wierze, ze mam szanse:)) a reszte czas pokaze.

      Delete
  14. Star, zapewniam Cię, że choć aktualnie w porównaniu z Twoim stanem jestem okazem zdrowia to też się właściwie nic nie dzieje i tak naprawdę nie mam o czym pisać, bo jakoś się ciągnie dzień podobny do dnia. No, tylko pogoda bzikuje, bo uważa że najbardziej jest jej do twarzy gdy jest w kratkę- więc jednego dnia jest poniżej +10, by następnego dnia było +22. Wczoraj cały dzień wściekle lało, dziś słońce nas rozpieszczało. Star, Ty dobrze wiesz w co ja wierzę i wiem i że każde spotkanie w realu czy też wirtualne nie jest przypadkiem i będzie ich naprawdę jeszcze wiele.Cieszę się, że napisałaś, bo nie ukrywam- zawsze niepokoi mnie czyjeś milczenie. To nie jest bezzasadne w świetle moich doświadczeń. I bardzo ważne, że chodzisz, że coś robisz na terapii robótkowej, że rozumiesz jakie to ważne ( bo niestety nie wszyscy to rozumieją). To,że jesteś dzielna babka to jedna sprawa a i tak najważniejsze, że masz dobrze poukładane w głowie, o czym Ci nieraz przypominam. Przypominam- bo to cenię.
    Często o Tobie myślę i zawsze robię to z uśmiechem. I teraz też Ci uśmiechy posyłam i same dobre fluidy- mieszankę wzmacniającą, taką odmianę multiwitamin. Jak zrobisz następnego "łapacza snów" koniecznie go obfoć. I Licząc te kroki też cykaj zdjęcia.
    Najlepszego dla Ciebie i Wspaniałego;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje Anabell za dobre slowa i mysli:**

      Delete
  15. Zupełnie przez przypadek trafiłam wędrując po blogach i szukając ..no właśnie czego ??? Trafiłam i wsiąkłam.Rozsiadłam się i czytałam , czytałam. Będę zaglądać a tym czasem dużo uśmiechów i dobrej energii ślę. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Malla dziekuje, ze czytasz i dobrze, ze sie odezwalas:)

      Delete
  16. Nigdy nie umialam skladac sensownych zyczen ani znalezc odpowiednich slow w obliczu powaznej choroby. Zdaje sobie sprawe, ze nie ma nic bardziej denerwujacego od "bedzie dobrze" i "glowa do gory". Za to mysle o Tobie bardzo czesto, martwie sie przedluzajacym sie milczeniem. Zreszta na pewno o tym wiesz...
    Sciskam cieplo i z usmiechem ♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. To mam dokladnie jak Ty Pantero, bo tez nie potrafie sklecic kilku slow zyczen poza zwyklym "najlepszego":)))

      Delete
    2. i ja do tego klubu należę :)

      Delete
    3. Slowem jestesmy w dobrym towarzystwie:))))

      Delete
  17. Star... chciałabym przesłać ci uśmiech, ale odkąd zabrałam się za fitnesowe życie, marszobiegi i takie inne to zakwasów nie mam tylko w powiekach, więc puszczam CI OCZKO....;-/....z grymasem:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Grymasny usmiech tez sie przyda:))) Mnie odchudzil rak, nie narzekam i bardzo chcialabym utrzymac te wage:)))

      Delete
  18. Star kochana,życzę silnych ramion męskich i wygodnych biurek pod pupę, ile tylko trzeba, oby jak najmniej.
    Trzymaj się i wracaj do sił :****

    ReplyDelete
    Replies
    1. Basiu, moze te ramiona, ktore posiadam w domu nie naleza do silnych, ale wazne, ze moge na nie zawsze liczyc:)))

      Delete
  19. Uśmiech 😁 i to nie jeden! :-D wysyłam z prawie środka lasu. U nas magnolie tak kwitły, że nawet ja byłam pod urokiem i chyba sobię sprawíę. Buziam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Magdaleno dziekuje za usmiechy, a magnolie sprawiaj sobie poki wczesniej, bo one potrzebuja lat zeby zamienily sie w rozlozyste piekne drzewo :***

      Delete
  20. :* lewy policzek
    :* prawy policzek
    :* sam środek czoła

    ReplyDelete
    Replies
    1. MP odcmokuje z radoscia:***
      Ach i pamietaj moje czolo teraz zaczyna sie od nieistniejacych brwi a konczy gdzies na karku:))))))))))

      Delete
  21. Star... przesylam usmiechniete buziole z Toronto :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Borasca dziekuje i wysylam na polnoc moc pozdrowien:)))

      Delete
  22. Star w przedkomunijnym zamieszaniu wysyłam Ci bladego bo zmęczonego buziaka! ale szczerego!:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Futti, czytam o tych Twoich przedkomunijnych zamieszaniach, ale jakos nic madrego nie przychodzi mi do glowy zeby napisac komentarz.
      Najbardziej podoba mi sie przygoda z akwarium:))))
      buziaki:***

      Delete
  23. ode mnie tez ..... usciski, usmiechy i cala mase dobrej energii!!!

    ReplyDelete
  24. Star, moce wysyłam dziennie, bo czarownice nie mogą mieć wolnego :P Niech każdy dzień będzie już tylko lepszy!!!!!!

    Buzioleeeee ♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czaruj moja dobra czarownico, czaruj a ja buziam :***

      Delete
  25. to ja wiadro uśmiechów i moc dobrej energii z Podlasia przesyłam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Madziula, dziekuje i sie odusmiecham:)))

      Delete
  26. Star to slonce niech wygrzewa Ci kosci, polpasca wypala i laduje akumulatory na kroki.
    Jak wygram milion euro to tam przyjade i na taki spacer pojdziemy, a wrocimy sobie melexem coby sie nie zmeczyc.
    niech bedzid pod magnoliami, mam nadzieja ze tam ptaki nie przesiaduja na galeziach zrzucajac niepotrzebny balast.
    s jesli tak to tylko na szczescie.
    i zobacz jak mi to slonce przygrzalo :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lamia dopiero Twoj komentarz mi uswiadomil, ze jeszcze mnie tu nigdy ptak nie przyozdobil i nawet nie slyszalam, zeby to sie komus przydarzylo, a ja jestem idealna kandydatka, bo najczesciej stercze pod drzewami z otwarta japa:))))
      Przylataj tylko malej nie zapomnij zabrac, przyda sie taka slodycz do towarzystwa w czasie spacerow:****

      Delete
    2. ze one te ptaki takie wychowane??
      czy tylko w Central Parku najwieksza szansa?;))

      Delete
    3. Nie mam pojecia, wiem tylko, ze jeszcze mnie zaden nie przyozdobil i nie slyszalam o takich przypadkach. Najwieksze srajdy to sa golebie, ale tych w parkach nie widzialam.

      Delete
  27. Przesyłam żuławski uśmiech wraz z zazdrością niejaką, że tak u Ciebie cieplutko...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje Grazynko, a cieplo juz pcham do Ciebie nad Zulawy:)))

      Delete
  28. Dasz rade bo jestesmy przeciez umowione :)))Star mocny cmok w bok odemnie :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorus, jak juz bede po tych wszystkich zabiegach i przeszczepach i jako tako dojde do siebie to moze Ty przyjedziesz do mnie, bo ja przez 3 miesiace po i tak nie bede mogla korzystac ze srodkow masowego transportu, wiec raczej nastepne spotkanie bedzie na moim gruncie:))))

      Delete
    2. No to czekamy na przeszczep a potem na polepszenie na tyle, zebym mogla spotykac sie z ludzmi z zewnatrz:))

      Delete
  29. Star,przeciez my wszyscy zawsze myslac o Tobie usmiechamy sie szeroko--bo jestes jaka jestes.Wysylam duzo usmiechow z Melbourne.Niech leca dookola globusa :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) !!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje Urszulo usmiechy z Melbourne tez doleca:)))

      Delete
  30. Dlatego, mimo ze jestem tu prawie codziennie to malo komentuje. Za to prawie codziennie przesylam pozytywna energię! :* :-)

    ReplyDelete
  31. Dlatego, mimo ze jestem tu prawie codziennie to malo komentuje. Za to prawie codziennie przesylam pozytywna energię! :* :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rino, a moze bys sie wybrala do NYC na letnie wakacje:))))

      Delete
    2. Wiesz jak ja bym chciała! Z Australii daleko jak cholera, ale za niedługo powinniśmy być w Anglii, a potem kto wie... Kombinuje jak kon pod gore, żeby USA znów zobaczyć wkrótce i odwiedzić NYC koniecznie :-)
      Kiedyś ci napisze mail jakie to perypetie się dzieją. Tylko muszę dolecieć do domu, bo się po szkoleniach wlocze póki co :-)

      Delete
    3. Wiem, z Australii to jak z innego swiata, mnie tez taka dluga podroz przeraza, ale jak bedziesz w Anglii to moze sobie zrobisz wakacje.
      Czekam na mail i przesylam calusy :***

      Delete
  32. Bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam na moim blogu informacje, że coś napisałaś :) Ale i bez tego zawsze myślę o Tobie i wspieram z całej mocy. Wierzę w medycynę, w jej możliwości!!!
    Ściskam moooocno! Zosia Kurakowa :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje Anno-Zosiu:)))
      Ogladalam niedawno film o najnowszych osiagnieciach medycyny w leczeniu roznych rodzajow raka i naprawde wlosy na glowie staja deba do czego to doszli przez ostatnie tylko piec lat. Niesamowite.

      Delete
  33. Uśmiecham się tak , ze migdałki mi widać, tylko bojam się żeby mi szczęka wróciła na swoje miejsce!!!! Ściskam mocno. Przesyłam moc pozytywnych myśli. Trzymaj Się Star!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Joguziu skarbie tylko tych migdalkow prosze nie przeziebic:))))) bo szczeke to zawsze ktos moze pomoc przesunac na odpowiednie miejsce:P:P

      Delete
  34. Replies
    1. O matku bosku czy ktos mnie moze nauczyc robic takie czarne serduszka:))))

      Delete
    2. może tu znajdziesz odpowiedź?
      http://tipy.interia.pl/artykul_4169,jak-zrobic-serduszko-na-klawiaturze.html

      Delete
    3. No masz, sama sobie zablokowalam kopiowanie i teraz dupa mokra:))) Olga przyslij mi ten link na email jesli mozesz.

      Delete
    4. Star, naciskasz Alt i 3 na klawiaturze numerycznej, te numerki z boku. No, to daj znac jak CI poszlo :-) ♥

      Delete
    5. ♥ o kurwa poszlo:))))))))))))))

      Delete
  35. pisz zatem, kiedy dasz radę. najważniejsze żebyś dbała o siebie, bo jesteś naj naj najważniejsza. ściskam Cię bardzo mocno :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly dbam o siebie:) Tak naprawde to poza tymi spacerami dwa razy dziennie, bo nie wyrabiam za dlugo to nic nie robie. No jeszcze do sraczyka chodze sama:))) Wszystko inne robi Wspanialy. Czasem patrze na kuchnie i widze jak mi poprzestawial w szafkach, ale nic nie mowie, kiedys sama znow zrobie po swojemu a narazie to on tam rzadzi. Gotuje pod moje dyktando pyta jak co zrobic ja czasem tylko siedze i ewentualnie cos posiekam:)))
      buziam:***

      Delete
  36. :))))))))))))))) I JESZCZE WIECEJ!!!
    Kochana,o chorobie tez warto pisac .Mozna wiele cennych spostrzezen przelac na wirtualny papier,ktore moga przydac sie nie jednej zagubionej osobie cierpiacej w milczeniu,....wiec wszystko ma jakis sens.
    A Twoje podejscie do zycia daje wiele sily nie jednemu(jednej)
    To nie sztuka upasc,sztuka jest sie podniesc i Ty to potrafisz.
    :))))))))))))))))))))))))))))))).....usmiechow ciag dalszy:))))))))))))))))))
    I ja wierze ze bedzie dobrze:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, pewnie masz racje, ze ludziom potrzebny czasem jest taki obraz choroby, ale co ja zrobie jak nie potrafie. A moze nawet inaczej, pisze ale to trzeba wyczytac miedzy wierszami:)))

      Delete
    2. Sie rospisalam nacisnelam publish,....i sie zesralo.
      Zostane przy :)))))
      __ ___▒▒▒▒___________▒▒▒▒
      ____▒░░░░▒_▒▒▒▒▒_▒░░░░▒
      ___▒░░▒▒░▒▒░░░░▒▒░▒▒░░▒
      ___▒░▒▒▒░░░░░░░░░░▒▒▒░▒
      ___▒░░▒▒░░░░░░░░░░▒▒░░▒
      ___▒░▒░░░▀▀░░░░▀▀░░▒░▒▒
      ____▒░░░░░░░░░░░░░░░▒▒
      _____▒░░░██░░░░░██░░░▒
      ______▒░░░░░░██░░░░░░▒
      ___▒▒▒▒▒░░▀▄▄▄▄▄▀░░▒
      _▒▒▒▒▒▒▒▒░░░▀▀░░░▒░▒▒
      ▒▒░░▒▒▒██▒▒░░░▒▒██░░▒▒
      ▒░░░▒▒▓▓██▒▒▒▒▒██▓██░▒
      ▒▒░░░▒▓▓▓██▒░▒██▓▓▓██▒
      _▒▒░▒▒▒▒▓▓▓███▓▓▓▓▓▓██
      _█▓▒▒░▒▒▒▓▓▓█▓▓▓▓▓▓▓██
      █▓▓▒▒▒▒▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓██
      █▓▒▒▒▒▒▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓██
      █▓▓▒░▒▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓██▌
      _██▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓██
      ___██▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓██
      ____██▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓██
      _____██▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓██▌
      _______██▓▓▓▓▓▓▓▓██▌
      _______▒░███▓▓▓▓██░▒
      ________▒░░██▓▓██░░▒
      ________▒░░░████░░░▒
      ______▒▒▒░░░▒_▒░░░▒▒▒
      ____▒▒░░▒░░▒_▒░░▒░░▒▒
      ____▒▒▒▒░░░▒_▒░░░▒▒▒▒
      _____▒▒▒▒▒▒▒_▒▒▒▒▒▒▒

      Delete
  37. Replies
    1. Witam :))) I tu napisze to co pisali inni na Twoim blogu, pisz czesciej:))))

      Delete
  38. O, Maga trafnie napisała.Po za tym rób co chcesz,ja ze swojej strony moge Cie tylko wspierać myślami i życzyć sił i powrotu do zdrowia.*

    ReplyDelete
  39. Tup tup tup tup... to ja idę z Tobą :-D
    Lubię łazić, weźmiesz mnie do towarzystwa? ;-)
    A serduszka robi się przez < i 3 napisane obok siebie.
    Zaraz wypróbuję <3 <3 <3
    Wyszło?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelko <3 takie serduszka to mi nawet wychodza:))) Ja chce takie wypelnione czarne jak wyzej pokazala Iwona A. :)))

      Delete
  40. Star Kochana, mnostwo usmiechow w takim razie przesylam :))))))))))))))) no i nie da sie ukryc ze sie marwie, jak i tez nie da sie ukryc ze za bardzo nie wiem co napisac. bo co, ze sie martwie i nie wiem co napisac???
    tak wiec jesli zyczysz sobie usmiechow, to uwierz mi, mojego masz mnostwo, kazdego dnia. doslownie kazdego :)))))))))))))))))))))))))))))))))))
    moge Ci tez usilowac troche chlodu podeslac jak sie goracem zmeczysz, no dzis to moze sie nie udac, ale juz za pare dni na pewno.
    xoxoxo
    b.

    ReplyDelete
    Replies
    1. b. wiem jak ciezko jest cos napisac, bo sama czytalam takie chorobowe blogi i nic nie pisalam. Goraco mnie o tyle meczy, ze akurat jestem lysa i nie moge narazac makowki na poparzenie sloneczne, wiec musze ja zawsze zakrywac jak wychodze na zewnatrz.
      W ubieglym roku bylo latwiej bo o tej porze juz cos zaczynalo wyrastac, a teraz nie dosc, ze nie wyrasta to to co sie ewentutalnie pokaze znow wypadnie jak mi dadza ta ekstra mocna chemie. Nawet brwi i rzesy wymaszerowaly w sina dal:))))

      Delete
    2. Star, moj maz ma tak naturalnie, nie przesadzam...ani wlosow, ani brwi i trzy rzesy :))) wczoraj stwierdzil ze dostal heat stroke po spacerze w czasie pracowego lunchu... i sie obrazil ze sie nie dosc ze nie przejelam, to jeszcze nie uwierzylam ze w temp. 22 stopnie mozna dostac heat stroke. bo ja mam wlosy. i patrz jak to czlowiek glupich wlosow nawet nie docenia, a nawet ich brak moze byc upierdliwy :))))))))
      nieustajaco sciskam :)

      Delete
    3. Ja teraz rozumiem wszystkich lysych:))) chociaz jak ktos jest lysy od lat to pewnie sie przyzwyczail. Mnie jest albo zimno w te lysine albo goraco, nawet w bardzo cieple dni jak zawieje chlodniejszy wiatr a ja siedze na patio lysa, bo tam akurat sie nie musze ukrywac to jest mi zimno.

      Delete
  41. Też się martwię jak nie piszesz, ale rozumiem powody. Nieodmiennie flujdy, usmiechy i inne takie cukierki ślę w Twoją stronę, Star :-) :-) :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Daisy, bede pisac nawet jak nie o chorobie to moze cos sie uda wymyslic:))

      Delete
  42. Mnóstwo uśmiechu z Torunia pozdrawiamy

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alicjo dziekuje i jak zawsze ciesze sie ze tu zagladasz:))

      Delete
  43. Replies
    1. Dzieki Iza i wzajemnie przesylam pozdrowka:))

      Delete
  44. Rozumiem doskonale...ja też nie potrafiłam. Zaczęłam gadać i pisać o chorobie kiedy z tego wyszłam. A to też tak mimochodem i między wierszami, napomykałam raczej. Jakoś mi nie wychodzi publiczne dzielenie się bólem i kłopotami, i bardziej intymnymi szczegółami mego życia, dlatego założyłam drugiego bloga...tego dla Was pokrewnodusznych. Tam jestem całkiem szczera, z tymi, którym tutaj, na blogosferze, zaufałam.

    Staru droga...pisz kiedy poczujesz potrzebę i będziesz się czuła na siłach. Najważniejsza jesteś teraz Ty i Twoje leczenie. Przytulam bardzo mocno, acz delikatnie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nikus, bo mnie to chyba latwiej byloby dzielic sie publicznie doswiadczeniami seksualnymi niz narzekaniem i biadoleniem, a czasem sa takie dni, ze nic innego poza biadoleniem sie nie dzieje.
      Chyba mam jakies genetyczne spustoszenie w zwojach mozgowych:)))

      Delete
  45. Stardust, Ty wiesz...ściskam mocno :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiem Ade, wiem i buziaki przesylam:**

      Delete
  46. No, to ja wysylam swieze gorskie powietrze i moge jeczcze ekologiczne jajka. :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ekologiczne jajka mile widziane:))) Dzieki za telefon:***

      Delete
    2. Ja dziekuje.
      Myslalam, ze sie dzisiaj wyrobie zeby Ci podrzucic, ale niestety nie dam rady, ale w koncu USPS jest, nie?

      Delete
  47. to nie jest tak, że nic się nie dzieje, tylko jak mamy problem, to trudno dostrzec coś neutralnego, innego spoza tego naszego problemu:/
    Star, zdrowia Ci życzę, siły do walki o nie i ton optymizmu, bo kto, jak nie Ty ? :)
    ♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Viki dodatkowo moj "problem" czyli choroba to czesto tylko zamiana domowego lozka na szpitalne i odwrotnie, wiec o czym tu pisac. Lozko jak lozko roznica polega tylko na tym gdzie stoi:))))
      buziam:**

      Delete
    2. Star ale zdecydowanie lepiej się patrzy na swój sufit co nie ;-)

      Delete
    3. A pewnie, zwlaszcza, ze moj sufit w sypialni ma wiatrak a w szpitalu takiego luksusu nie posiadajom:)))

      Delete
  48. No ja jestem z tych co czytaja i milcza tez :) I zawsze nieustajaco sla usmiechy i fluidy wzmacniajace. O!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki, ale czemu sie nie odzywasz, ja zawsze mialam taki szczery ubaw z Twoich komentarzy:)))

      Delete
  49. Przesyłam uśmiech ogromny! I najserdeczniejsze pozdrowienia ;)

    ReplyDelete
  50. Drga Star, dorzucam uśmiech ode mnie :-)

    ReplyDelete
  51. :) :) :) I jeszcze tysiąc wyszczerzonych uśmiechów!

    ReplyDelete
  52. Star, bardzo Ci dziękuję za ten wpis i jeszcze bardziej podziwiam Cię za 'walenie prawdy między oczy' :)
    Ja właśnie jestem z tym osobników, co nie za bardzo wiedzą, co w takich momentach pisać i wolę nie napisać nic, niż palnać coś przykrego.
    Ale jestem, czytam, martwię się ale też i śmieję razem z Tobą.
    Nigdy nie czytałam żadnych blogów 'rakowych' czy 'chorobowych', bo nie umiałam.
    A do Ciebie wchodzę i czytam od deski do deski :)
    I przesyłam moc uścisków.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...