Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, September 10, 2015

Nie moge mowic, wiec pisze:))

Kryzys przelyku osiagnal szczyt i nawet mowic nie moge, porozumiewam sie jezykiem migowym.
Najgorzej ma pielgniarka odbierajaca telefony, bo pyta w czym moze pomoc a ja na to "uhm" albo "eeee" wtedy ona sie domysla, ze to ja czyli ta co aktualnie nie mowi i dyga do mnie do pokoju zeby sie dowiedziec migowo o co chodzi.
W nocy natomiast wysyla natychmiast salowa, bo mam zakaz samodzielnego wstawania z lozka i glownie dzwonie po pomoc w przejsciu dwoch krokow do lazienki.
Przestalam juz pic wode, bo sie za kazdym razem krztusilam, dostaje wszystko dozylnie, a mimo to o malo nie wyzionelam ducha oddychajac bo mi gdzies uwiazl babelek powietrza i w cholere ani go w gore ani go w dol.
Na szczescie akurat mialam w pokoju pielegniarke, ale ta nie zalapala o co chodzi, bo ja pokazuje na miseczke do rzygania ale tylko dlatego, ze w miseczce byly takie miekkie reczniki jednorazowki i chcialam se toto przylozyc do pyska zanim sie udusze na nic. A ona nie pojela o co biega, wiec wywalila reczniki i leci z sama miska, bo sie spodziewala ataku rzyganka.
Slowem bywa wesolo.
Napisze troche o tym podajniku morfiny, bo ktos pytal czy tego sobie pacjent nie moze przedawkowac. Odpowiedz w sumie brzmi i tak i nie:)
Nie daje sie podajnika pacjentowi w pierwszej dobie korzystania z morfiny, wlasnie po to zeby ustalic dawke i czestotliwosc, ktora jest potrzebna w konkretnym przypadku. Wtedy ustawia sie podajnik tak zeby pacjent nie mogl przedawkowac. Po prostu moze sobie ten guzik mietolic do usmiechnietej smierci a maszyna nie poda leku bo jeszcze nie uplynela odpowienia ilosc czasu od ostatniego podania.
Mnie potraktowano jeszcze troche inaczej, bo ja juz tu w tym szpitalu bylam na morfinie i dowiodlam, ze jestem bardzo konserwatywna w przyciskaniu guzika, a to z kolei powoduja skutki uboczne, ktore przewyzszaja lekki bol, ktory da sie wytrzymac. I tak moj podajnik jest ustawiony na czestotliwosc co 15 min ale absolutnie minimalna dawke morfiny. Nawet sie smialam, ze przeciez jak bym koniecznie chciala byc na ciaglym haju to sie moge poswiecic i przyciskac ten guzik co 15 min. Oczywiscie po kazdej zaliczonej dobie na podajniku doktor konsultuje z pacjentem czy moze zwiekszyc dawke i wydluzyc czas miedzy podaniami, albo odwrotnie zmniejszyc dawke i skrocic czas. Ja wlasnie zaczelam trzecia dobe i powiedzialam, ze nie chce zadnych zmian, bo i tak licze na to, ze bede mogla z tej morfiny zejsc w ciagu najblizszych dwoch dni. Zobaczymy.
Od kilku dni jak tak ksiazkowo zaliczam te wszystkie komplikacje i cierpienia tak pan doktor mi przypomina, ze jeszcze mam dostac rozwolnienie.
Nie reagowalam na to bo powszechnie wiadomo, ze "z glodu sie jeszcze nikt nie zesral" a ja nie jem od trzech a moze nawet czterech dni, wiec bylam przekonana, ze ta przyjemnosc mnie minie.
A tu gowno, doslownie i w przenosni, dzis rano zastukala do moich okien regularna sraczka.
Swiat chyli sie ku upadkowi sraja syci i glodni....





64 comments:

  1. Książkowe objawy to książkowo niech idą w cholerę!!!!
    Trzymam:******
    ♥♥♥

    ReplyDelete
  2. Ależ to jest hardcore. Myślałem, że przeszczepy to takie spokojne leżenie w łóżku i poetyczne obserwowanie promieni słońca wpadających przez okno (w tle muzyka). A to tak... Przesyłam kolejny pakiet pozytywnych wibracji :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, tez liczylam, ze bede tylko lezec i w przerwach pachniec a tu o kant dupy rozbic, pachniec nie bardzo jest czym a smierdziec mozna.

      Delete
  3. Wiesz kochana, jak tak ksiazkowo to wszystko zaliczasz to chyba nie jest tak zle, co? Czasami to lepiej wiedziec czego sie nalezy spodziewac. Oesu, biednas Ty biedna... ♥♥♥

    ReplyDelete
  4. Star, widzę, że mimo wszystko poczucie humoru Cię nie opuszcza i tak trzymaj!!!!
    Książkowe dolegliwości i komplikacje? Niech więc sytuacja książkowo zmierza do pełnego zdrowia!
    Ściskam serdecznie i wizualizuję Cię maszerującą z plecaczkiem i butelką wody, zatrzymującą się wyłącznie po to, żeby zrobić zdjęcia w parku pełnym jesiennych głębokich czerwieni, rudości i żółci.
    :**

    ReplyDelete
  5. Star kochana, myślami jestem często przy Tobie, banalnie to brzmi, wiem ...zdrowiej i do przodu ...choćby po sraczkach :)

    ReplyDelete
  6. Star, ściskam Cię delikatnie, sercem i myślami, żeby tylko Cię nic nie zabolało. I przesyłam tony dobrych mocy.

    ReplyDelete
  7. Wiesz co Star, może Ty tak nie żartuj, bo jeszcze gotowe jesteśmy pomyśleć, że nie jest tak źle :) A przecież ciężko jest jak jasna cholera, nie?
    To ja pytałam, bo właśnie o to mi chodziło- że każdy z nas ma inny próg odczuwania bólu itd. Dziękuję za wyjaśnienie :* No i dodatkowe kciukasy, żeby urocza pani sraczka poszła sobie w pizdu, i udało się morfinę odstawić tak jak planujesz.

    Prawdopodobnie w sobotę będę już w Zakopanem- wpis o tym jak byłaś tam z klasą i dostałaś od nauczycielki "upomnienie" z tego tytułu, był jednym z pierwszych, które przeczytałam na Twoim blogu, także pomyślę ciepło z tych gór o Tobie :**

    A za to niesłabnące poczucie humoru wciąż podziwiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, koniecznie pozdrow ode mnie Zakopane:))))

      Delete
  8. Kochan Star, jesteś cudowną kobietą, masz potężną siłę. Poczucia humoru nic Ci nie odbierze!

    ReplyDelete
  9. Wiesz, ja bardzo sobie cenię to, że wreszcie mogę dowiedzieć się z pierwszej ręki prawdy o tym, jak naprawdę wygląda taka procedura.
    Dzięki Tobie, kochana Star. Zdrowiej nam już definitywnie i nieodwołalnie***.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak wroce do domu i sie jakos ogarne to bedzie fotorelacja z procedury, bo o to tez zadbalam:))

      Delete
  10. Może i książkowo przechodzisz skutki uboczne ale humor i język zdecydowanie Twój, nie z książki!
    Pozdrawiam Cię:*

    ReplyDelete
  11. Z tą biegunką to nie dziwota, bo wszak jelita są też wyścielone śluzówką i reagują jak śluzówka jamy ustnej. Też mnie za którymś razem dziwiło, że nie jem od kilku dni i tylko rzygam a biegunka jest. Biedna jesteś okrutnie, ale dzielna z Ciebie Dziewczyna i wszystko przetrzymasz. Tak to niestety jest gdy w nas pozabijają wszystkie dobre bakterie. Ty jesteś na szczęście świadomą pacjentką, a takich tak naprawdę nie jest wiele. Jak Cię nawadniają kroplówką to jest nawet lepiej niż gdybyś "normalnie" piła - uzupełnią Ci przy okazji jakieś mikroelementy. Wiesz, tę książkę o objawach to mogą przerobić na horror i wyświetlać w kinach- połowa widzów wyjdzie z sali z paluchami pozbawionymi paznokci. Jest jeszcze przed Tobą kilka bardzo złych dni, potem się ciuteńkę polepszy a za 10 dni zaczniesz wracać całkiem do normalności. Co nie oznacza, że z miejsca wezmiesz udział w maratonie.;))
    Ściskam Cię, przytulam, trzymam kciuki i stale myślę.

    ReplyDelete
  12. Dwa miesiące temu pomagałam mamie mojej fryzjerki wyjść z takiego zapalenia i poparzenia przełyku, języka i gardła (po naświetlaniach), że była obawa, że zejdzie z głodu a nie na raka. Jest już lepiej, ale było bardzo bardzo krytycznie... Wierzę wiec, że i u Ciebie będzie lepiej tym bardziej że jesteś pod fachową opieką non stop, a tam żeśmy zorganizowały opiekę paliatywną w sumie chyba w ostatniej chwili. To byłby temat na wpis, ale ciagle gonię jakieś resztki czasu, chociaż to ważna sprawa więc dobrze byłoby się zmobilizować. W każdym bądź razie niech żyje właściwa opieka medyczna, w której pacjent jest na 1 miejscu, bo to co sie stało tutaj spowodowało jeden z najwiekszych wkurwów w moim zyciu.
    Star jesteś Wielka! :)x

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiem co przezywala ta kobieta, bo ja mialam naswietlania dokladnie w tym samym miejscu, poparzony przelyk nic sie nie da przelknac, a tym razem ta wsciekla chemia, ktora musialam zaliczyc przed przeszczepem odswiezyla wszystko.

      Delete
  13. Star, być może cierpisz, ale duch w cierpiącym ciele zdró, że ho ho ho!
    wiesz, jelitka wyczyszczone będą pracować potem jak szalone
    wylaszczysz się w tym szpitalu:))

    ReplyDelete
  14. Star, byle sraczka Cię nie powali! ;-)
    Dzielna jesteś i wiem, ze to nie jest byle sraczka, ale masz w sobie tyle pozytywnej energii ze dasz radę. Słońce śle z wybrzeża Anglii, uściski z głębi serca i uśmiech pełna gęba żeby Ci poprawić humor :-)

    ReplyDelete
  15. A nie można niczym złagodzić tego bólu przełyku i jamy ustnej, psikaniem jakimś specyfikiem łagodząco-uśmierzającym ból, czy pędzlowaniem, no ale pewnie gdyby można było to by z pewnością zrobiona wszystko co trzeba . Bardzo,bardzo Ci współczuję tych męczarni!
    Do pielegniarek - tych co w pokoju pisz , będzie szybciej niż migowo:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, trzy razy dziennie robia mi delikatne odsysanie tych farfocli co sie wysuszaja powoli w gebie, potem ma plukanie srodkiem usmierzajacy i to wszystko co mozna zrobic a morfina to tez glownie na bol w ustach i przelyku, Jest ciezko, ale na szczescie przy tych wszystkich zabiegach nie dostaje (jeszcze) wybroczyn z krwia. Moze sie uda ich uniknac, chociaz po tej sraczce to juz niie wiem czego moge sie spodziewac:)))

      Delete
    2. Dorko, trzy razy dziennie robia mi delikatne odsysanie tych farfocli co sie wysuszaja powoli w gebie, potem ma plukanie srodkiem usmierzajacy i to wszystko co mozna zrobic a morfina to tez glownie na bol w ustach i przelyku, Jest ciezko, ale na szczescie przy tych wszystkich zabiegach nie dostaje (jeszcze) wybroczyn z krwia. Moze sie uda ich uniknac, chociaz po tej sraczce to juz niie wiem czego moge sie spodziewac:)))

      Delete
  16. Mam problemy z tym logowaniem się. Jesteśmy z Tobą, wszystko minie, a sraczka to nic.

    ReplyDelete
  17. Maryla sraczkę to Ty już wiesz jak pokonać. Trzymaj się wszystko będzie dobrze. Pozdrawiamy i całujemy Cię wszyscy.

    ReplyDelete
  18. Przeszczep od kuchni :)
    "A po nocy przychodzi dzień
    a po burzy spokój..."
    <3<3<3

    ReplyDelete
  19. Człowiek marudzi, jak mu się w buzi 2-3 afty zrobią, a Ty biedaku i usta i przełyk masz zawalone! Wiem, że to ból okropny i upierdliwy wielce (miałam tę nieprzyjemności w trakcie mojego leczenia). Biednaś bardzo! Ale, na szczęście - jakkolwiek bolesne - to szybko się goi. Mam nadzieję, że jak tylko krew się poprawi, to i w buzi zrobi się od razu lepiej. A co do sraczki - rzecz to wcale niebanalna. I tu również pozwolę sobie podzielić się własnym doświadczeniem: warto bardzo, ale tobardzo pilnować mycia i natłuszczania pupy po każdym wypróżnieniu. Skóra tam delikatna i łatwo ulega podrażnieniu. A to znów boli. A tymczasem kolejny dzień zdziwienia za Tobą! Brawo!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agnesk, a pewnie ze to natluszczanie wazne. Na szczescie w tym szpitau wiedza i kazdy "chemiczny" pacjent juz na dzien dobry dostaje wyprawke: dwie male kostki mydla, gel do mycia ciala, gel do mycia czesci intymnych, szampon z odzywka (bo niektorzy beszczelnie nie traca wlosow), tonik nawilzajacy do skory calego ciala, krem do rak i osobna mala tubka masci na usta. Specjalna pasta do zebow z malenka miekka szczoteczka, i dwa rodzaje plynu do plukania paszczeki. Jeden to biotine a drugi robia na miejscu i zawiera baking soda, jest doskonaly zapobiegawczo i pozniej w strefie leczenia delikatnie wyplukuje i odrywa te farfocle.
      No i na zakonczenie wprawki jest jeszcze puder do ciala i sloiczek kremu dodupnego. Wyprawka jest regularnie uzupelniana na kazde zawolanie jak cos sie konczy, a nawet znakomita wiekszosc pacjentow zabiera odnowiona wyprawke do domu. Lekarze i pielegniarki to zalecaja bo nie zawsze pacjenci moga kupic te wszystki rzeczy w mijescu zamieszkania.

      Delete
  20. Dzizas, kochana, ale masz jazdy!! Oby ku lepszemu szlo, sciskam Cie mocno cala rodzina!!:-***

    ReplyDelete
  21. Star,niech te gowniane skutki szybko cie opuszczaja.Sily zycze.Wracaj do zdrowia!

    ReplyDelete
  22. Jeszcze troszeczkę i wszystkie skutki uboczne mina Star kochana:**

    ReplyDelete
  23. Normalnie tak o Ciebie dbają że Ci się w dupie poprzewracało:)
    A poważnie to szybkiego powrotu do pokarmów doustnych i mówienia!
    :*

    ReplyDelete
  24. Star:*
    Twoje poczucie humoru w obliczu cierpienia jest rewelacyjnym lekiem,także dla nas,myślących i martwiących się o Ciebie:-)
    Też nie wiedzialam,że na "głodniaka" można się zesrać,no popatrz...a chyba nie do końca wierzyłaś panu doktorowi,w sumie dziwna sprawa...gówniana i na pewno przejściowa.
    Czyli masz wszystkie objawy,które mialy wystąpić,to teraz będzie szło pomalutku ku dobremu,zobaczysz :*

    ReplyDelete
  25. No i ..... wysraj to wszystko gowno.... i bedzie z gorki!!!
    Usciski

    ReplyDelete
  26. Jak Ty jestes na takim permanentnym haju, to pewnie i sraczki specjalnie nie zauwazysz, ze nie wspomne o innych dolegliwosciach.
    Puszczaj se muzyke z Woodstocka, to sie poczujesz w temacie, tamci tez nie trzezwieli. No dobra, zarty zartami, a Ty cierpisz.
    Ale jeszcze tylko troche i bedzie lepiej. Dobrze, ze Cie humor nie opuszcza. :*****

    ReplyDelete
  27. Czołem :-)
    uprzejmie donoszę, że wykorzystane zostało jedyne okienko na Cię :-) już wyjaśniam. :-) msze są odprawiane w różnych intencjach, ale każdy z księży, ma raz w miesiącu okienko na dowolna. Wiec mój ulubiony jezuita w Twojej intencji wyzdrowienia ją wykorzysta. I cały tabun ludzi dobre
    go serca takoż szturmuje prosbami niebo o Twoje wyzdrowienie, czyli wszystkie ręce na pokład. Z kolei ja prawie pos.... się ze śmiechu czytając tego posta. Szczęściem kibelek tuż. Kobito, no jak Cię nie wspierać, nie bić się o Ciebie, skoro nawet cierpiac dajesz nam radośc. Do usrania :-) napisz jakoś konkretnie ile tego syfu jeszcze masz przyjąć, bo nera mnie szarpie. Wtedy podziałamy jeszcze inaczej. Zdalaczynnie. Bez obaw. Ty sie kuruj a my będziem walczyć. Achooj z rakiem :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. LU, normalnie mi szczeka opadla i nie moze sie podniec.... ze wzruszenia. TY to zrobilas dla mnie? Moze juz nie wyjasniaj temu Jezuicie, ze ja to sie nie modle, chociaz to gowno prawda, bo medytacja to nic innego niz modlitwa, a kazdy pomaga jak moze i potrafi, wiec niech tak zostaje, ale az mi wszystko zmieklo ze wzruszenia.
      I wyjasniam, chemia sie juz skonczyla tydzien temu, mialam intensywne 6 dni pobierania bardzo mocnej i duzych dawek chemii, a teraz to juz dzialaja skutki pochemiczne i powoli zaczne wreszcie odczuwac dzialanie tych moich komorek macierzystych, ktore mi wtloczono tydzien temu. Bedzie to powolny proces, bo dostalam tylko jeden zastrzyk na wspomaganie wzrostu poszczegolnych skladnikow ponoc trzeba dac krwi i szpikowi kostnemu szanse na samodzielne dzialanie.
      Jeszcze raz Ci serdecznie dziekuje:*************

      Delete
  28. Star, trzymaj sie dzielna kobieto! Twoje poczucie humoru jest lekiem na całe zło.
    Gdy wyrwali mi zeby mądrości mówiłam tak, ze własny maz mnie nie rozumiał. Tylko jedna wyspecjalizowana :P pielęgniarka tłumaczyła co mam na myśli. ;)

    ReplyDelete
  29. No i się osmarkałam. Tylko Ty potrafisz tak pisać o raku, że najpierw dostałam głupawki i ataku śmiechu. Śmiałam jak durna aż sobie uświadomiłam, że sraczka śmieszna nie jest ni chuja, zwłaszcza jak się gadać nie może i i oddychać ciężko. Wzruszyłam się przy tym i rozpłakałam się już na dobre. Publicznie. W autobusie do domu. Nikt nie interweniował, bo machałam rekami i szlochałam "Nic mi nie jest". Chyba mi to było potrzebne, żeby napięcie trochę odpuściło.Ten autobus jedzie do szpitala psychiatrycznego, wiec pewnie ludzie myśleli, że jadę po fachową pomoc:).
    Trochę też się uspokoiłam. Ja wiem Star, że do dupy z taką pociechą, ale skoro "książkowe" to znaczy, że te Twoje doktory panują nad sytuacją. Mam nadzieję, że już Ci tych skutków ubocznych nie zostało.
    Kocham Cię.

    ReplyDelete
  30. Replies
    1. Justyna gdyby Ci sie chcialo wpasc na chwile, to co prawda wina nie wypijemy ale mozemy pogadac. Jestem w Memorial Sloan Kettering Cancer Center przy York Av miedzy 67 a 68 ulica, 8 pietro, pokoj 817 i tylko pamietaj nic nie wolno przynosci z zewnatrz, zadne kwiaty ani nawet kartki - NIC.

      Delete
    2. Super!! wpadne w pon okolo 6pm. moze byc? wina nie wypijemy, ale mozemy swietowac zydowski Nowy Rok :))))

      Delete
  31. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    ReplyDelete
  32. o ja cię...
    no to mniej sraczki,więcej mowy i następnej notki w której napiszesz JEST LEPIEJ:)

    ReplyDelete
  33. niech w końcu zacznie iść ku dobremu.
    :***

    ReplyDelete
  34. Star, a jak jest sraczka to nie znaczy, ze lepiej jest? Ja sie tylko polowicznie znam (mozlwie, ze nawet mniej), ale wydawalo mi sie, ze jak jelita pracuja po operacji/przeszczepie, to jest wlasnie gites. Nie? Jasne, ze moze nie jest to idealny rodzaj kupy, ale jednak jest to efekt przemiany materii.

    Takze ten.. nie powinnismy przpadkiem swietowac tej sraczki? ;)

    :**

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kas, tak teoretycznie tak to dziala, ze jak nastepuje sraczka to zaczyna sie etap oczyszczania z tej strasznej chemii, ktora mi pompowano dwa razy dziennie przez piec dni i szostego dnia najgorzszy skladnik.Sraczka w tym momencie jest zwiastunem, ze chemia spelnila swoje zadanie i moze byc usunieta z organizmu. Masz racje wypadalo by to swietowac, tylko jak z obsrana dupa????

      Delete
    2. Oj tam, oj tam, Star, pielegniarki (i pomoce) sa od dupy.. :) Ja za Ciebie .. i za sraczke.. lampke sobie dzisiaj strzele. :)

      Trzeba pamietac o malych zwyciestwach, one sie skladaja na wygrana wojne. :*

      Delete
  35. Rzeczywiscie musi byc lepiej bo wszystko jak w ksiazce. Podziwiam Twoj humor i wierze ze to wlasnie jest najlepszy lek. Jak skoncza sie te medyczne historie. Dzieki Bogu ze masz taka wspaniala opieke i Wspanialego na zywo a nas virtualnie. Przesylam pozdrowienia.

    ReplyDelete
  36. Star:*** Nie chcę nic mówić, ale po tych sraczkach tak nam się wylaszczysz, że szok!
    Mam nadzieję, że powstanie wiele postów o tym jak wymieniasz garderobę na mniejszą.
    :)
    Trzymaj się mocno, dzielna kobieto!

    ReplyDelete
  37. No jak książkowo, to książkowo musi być wszystko.
    Każda godzina bliżej zdrowia.
    Trzym się kochana:*

    ReplyDelete
  38. Kochana, poczucie humoru jest wiec odetchnęłam - idzie ku zdrowiu. I tego sie trzymajmy. Tak sobie myślałam dzis, ze może zadzwonię na komórkę, bo pewnie masz przy sobie a tu masz! Gadać nie może, ino na migi. Klops. Czekam na posta, w którym dasz znać, ze mowa wróciła. Zadryndam. Buziaki

    ReplyDelete
  39. Star no zajebiscie,ze poczucie humoru cie nie opuszcza:)))Wracaj do zdrowia ksiazkowo.Calusy i pomysl o ciastku?????

    ReplyDelete
  40. Cokolwiek napiszę to będzie banał.
    Myślę o Tobie dużo i często, może te dobre myśli pokonają wielką wodę i wspomogą Cię.
    Masz wspaniałą opiekę. jesteś w dobrych rękach, obok masz Wspaniałego,a w sobie Wielkiego Wojownika.
    MUSI BYĆ LEPIEJ !
    Pozdrawiam Cię najserdeczniej jak potrafię :*

    ReplyDelete
  41. Brzydko zabrzmi, ale "wytoalecić i zapomnieć" (jak mawiała kumpela po kacu).
    Trzymaj się dzielnie!
    ;*

    ReplyDelete
  42. Sraczkę to ja bym miała i przed, i po, i w trakcie. Jedni mają czkawkę, drudzy się pocą, a ja mam wrażliwą naturę reagującą tak mało poetycko i romantycznie. Póki stukasz, póty nadzieja żywa. Ściska Cię Star i myślę o Tobie (dobrze myślę).

    ReplyDelete
  43. Star:D Jestes normalnie dzielna jak stąd do gwiazd. Ja to sobie moge pisac o nastawieniu i czytać, że trzeba pozytywnie i bla bla, a TY to zwyczajnie to wcielasz. Jesteś największą mistrzynią optymizmu jaka poznałam do tej pory, i to jeszcze w takich zasranych okolicznościach, szacunek! Przetrzymaj to wszystko, proooszę:) Wierzę w Ciebie!

    ReplyDelete
  44. jak książkowo - to znaczy, że tak ma być ! :)

    ReplyDelete
  45. Ja pitole Star! Zawsze jak myslalam o przeszczepach, widzialam sterylny, szpitalny pokoj oraz chorego spokojnie spiacego na lozku. A to taka jazda bez trzymanki! A Ty, dzielna Kobieto masz jeszcze sile zartowac!!! Podziwiam, naprawde!!!

    ReplyDelete
  46. właśnie Star ja myślałam jak Agata z góry , sterylność senność brak mocy a Ty tu notka za notką jesteś NIESAMOWITA ! niech już Ci odpuszczą te wszystkie skutki uboczne !

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...