Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, September 5, 2016

Z perspektywy roku

W weekend minal dokladnie rok od mojego przeszczepu komorek macierzystych szpiku kostnego.
Czy warto bylo?
Zdecydowanie TAK!!!
Bylo ciezko, bylo trudno, byly wieczory kiedy zasypialam i bylo mi bosko obojetne czy sie obudze, ale dzis na dobra sprawe juz tego nie pamietam. Owszem gdzies tam "z tylu glowy" mam swiadomosc, ze nie bylo latwo, ale nie mysle o tym, bo i po co. Zreszta w czasie kiedy to wszystko sie dzialo to tez nie poswiecalam wiele czasu na analizy, chyba glupia jestem ale malo mnie to interesowalo.
Ot jest jak jest i bralam to co bylo za naturalne.
Do dzis nie mam pojecia jakie leki bralam, a troche ich bralam.
Czy zwyciezylam?
Nie wiem, ale chyba trudno mowic o zwyciestwie jesli sie nie walczy, bo ja tego nie nazywam walka.
Jak moze walczyc czlowiek, ktory nie ma sily podniesc sie z lozka? To nie walka bo po prostu branie kazdego dnia na przetrwanie.
A wiec udalo mi sie przetrwac.
Co bedzie dalej?
Nie wiem, czas pokaze, tez o tym nie mysle, bo to nic nie zmieni, a zmarszczek moze przyspozyc :))
Ciagle jeszcze nie mam tej energii jaka mialam przed, ale tez przed bylam o 2.5 roku mlodsza, wiec moze juz z przyczyn czysto wiekowych nigdy nie wroci to sprzed?
I tak tez jest dobrze.
Wlasnie w ubieglym tygodniu Wspanialy czytal (mnie sie nie chcialo) o jakims sportowcu, ktory mial juz trzy przeszczepy, co wskazuje na to, ze wszystko jest mozliwe. Przyjelam to do wiadomosci i na tym koniec, nie bede sie tym zadreczac, co ma byc to bedzie.
Rok juz za mna.
Jest z tego wiele plusow.
Odchudzili mnie bezbolesnie, bez cwiczen, bez biegania, bez ograniczania sobie tego co lubie i co dziwne, rowniez bez zadnych wysilkow z mojej strony juz od roku utrzymuje te sama wage, w ganicach 65.5 do 67kg. Jesli tak zostanie to fajnie, jesli cos sie zmieni to tez zaakceptuje, bo i niby jakie mam wyjscie.
Jedynie teraz musze sie jednak zabrac za jakies minimalne chociaz cwiczenia, zeby to wszystko przestalo sie trzasc :))) Jak narazie to zarowno to co przede mna jak i to co za mna zyje sobie swoim wlasnym zyciem, ja juz dawno stanelam a "toto" ciagle sie trzesie czyli chyba jeszcze idzie :)))
Wlosy tez odrosly, duzo, a nawet bardzo duzo.
I tym razem chyba sie wystraszyly mojego marudzenia, bo sa nie krecone jak chcialam, ale takie lekko falujace. Moze to nie jest nawet bardzo widoczne, ale dla mnie wazne, bo nie sa proste jak drut tylko sie ladnie ukladaja. I o to mi chodzilo, czyli swiety spokoj, biore prysznic, wyczochram recznikiem, pozwalam wyschnac i jestem uczesana :)))
Czy to sie komus podoba czy nie to juz nie moj problem.
Natomiast wlosy w innych partiach sprawily mi ogromna i mila niespodzianke i w 80% nie wrocily, to co wrocilo jest tak cienkie i jasne, ze musze zalozyc oprocz okularow taka opaske ze szklami powiekszajacymi zeby je zobaczyc. To jest ulga.
Chociaz i tak mnie te nedzne resztki wkurwiaja, wiec raz na kilka miesiecy jednak woskuje, bo tym sposobem wiem, ze za rok dwa nic nie zostanie i tego sie trzymam.
Niecierpie klakow na ciele!!!
Szkoda tylko, ze brwi tez jakos wyszly w nadmiernej ilosci, ale ciagle jeszcze na tyle widze, ze jestem w stanie nad nimi panowac. Jak juz nie bede widziala to pewnie bedzie mi wszystko jedno, przynajmniej na to licze.
Co jeszcze?
Chyba nabralam jeszcze wiekszego dystansu do siebie i swiata niz mialam przedtem, to tez plus bo juz sie odrobine mniej wsciekam, troche mniej wkurwiam. Doceniam to bo zdaje sobie sprawe z faktu, ze calkowita obojetnosc w moim przypadku jest niemozliwa. Do tego musieli by mi przeszczepic mozg :))

Z nowinek milszych. Wspanialy wybiera sie do Indii, podroz biznesowa, ale mnie cieszy, bo bede tydzien sama. On teraz juz na stale pracuje zdalnie w domu, wiec jestesmy ciagle razem, a ja nie z tych ciupciajacych zonek co to lubia mezusiowi siedziec na kolankach i glaskac po lysince.
Niech wiec jedzie, bedzie tydzien odpoczynku tak po jego stronie jak i mojej, chociaz on to wiele nie odpocznie bo w czasie tego tygodnia bedzie 3 dni w podrozy, 3 dni w pracy a tylko jeden dzien bedzie mial na odpoczynek.

Wczoraj bylismy na urodzinach Avivy, wlasnie skonczyla 6 lat.
Uroczystosc niewielka, w domu, 8 dziewczynek, synowa zakupila im korony i skrzydelka motyli wiec mialy zajecie z malowaniem koron i przyozdabieniem skrzydel swiecidelkami. Chcialam zrobic kilka zdjec, ale jak podeszlam do stolu przy ktorym siedzialy to jedna z dziewczynek schowala sie pod stol z okrzykiem "ja nie chce zadnych zdjec!!".
Zagladnelam pod stol i powiedzialam:
-- Nie musisz siedziec pod stolem, wystarczy, ze powiesz, ze nie zyczysz sobie zdjec i nikt Ci ich nie zrobi. 
Wylazla ale na jej twarzy malowal sie ciagle wyraz strachu i niedowierzenia.
Pozostale dziewczynki bardzo chetnie pozowaly do zdjec, zwlaszcza pozniej kiedy specjalnie sprowadzona na okolicznosc artystka malowala im buzie.
Dzieci byly zachwycone, wszystkie ustawialy sie w kolejce po zdjecia, oprocz tej jednej.
Synowa w pewnym momencie powiedziala do mnie:
-- Och, rodzice Lili sa z Polski. 
-- Czy to dlatego ona boi sie zdjec? 
Nie miala odpowiedzi na to pytanie.
A mnie nie daje to spokoju.
Jaka trzeba zrobic sieczkarnie dziecku w glowie, zeby tak sie zachowywalo?
Jesli sie tak bardzo boja to moze nie powinni wysylac jej na tego typu imprezy?
Z drugiej strony czy ci rodzice mysla, ze synowa zaprosila na urodziny wlasnej corki pedofili?
Dla mnie takie zachowanie jest obrazajace.
Rozne byly imprezy z okazji urodzin dzieci, w duzo wiekszych grupach i jakos nikt do tej pory nie chowal sie z krzykiem pod stolem. Wrecz przeciwnie rodzice sa zwykle szczesliwi, ze mimo braku ich obecnosci dzieci maja pamiatke w postaci zdjec.
Naprawde nie potrafie zrozumiec takiego zachowania.
Dziewczynka poki co ma 6 lat, obawiam sie, ze jak bedzie miala 12 to ubiora ja w burke, zeby nikt jej nie zobaczyl.
Oj tam, nie moj cyrk, nie moje malpy....





54 comments:

  1. Oj, jak ten czas szybko mija. Aviva już ma 6 lat!!! Jakoś ciągle wydaje mi się, że może 4? Taka ciężka choroba i taka ciężka kuracja muszą zostawić w nas ślad. Teraz muszę Ci się do czegoś przyznać- okropnie się bałam, czy to wszystko z tym przeszczepem wypali, czy dasz radę to przetrzymać. No ale to już za Tobą. A co będzie- tego nie wie nikt. Cieszę się wraz z Tobą, że jest jak jest. Zarost poza głową podlega wpływom metryki. U mnie z kolei włosy na głowie, brwi i rzęsy nie chcą ze mną być z powodu Hashimoto. Ale już zrobiłam przegląd peruk w sklepach, tak na wszelki wypadek. Inne formy owłosienia też uznały że nie bawi ich zbyt moje towarzystwo, a 3 włosów na obu nogach łącznie nie usuwam, niech sobie biedactwa rosną.Rozumiem Twą potrzeba bycia choć tydzień bez Wspaniałego.
    Buziam;)
    Jutro wyślę Ci maila, dziś nie zdążę, mam dzień kuchenny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kazde leczenie, szczegolnie tak drastyczne wiaze sie z ryzykiem, natomiast niepodjecie leczenia to raczej pewna smierc. Swiadomosc tego faktu chyba zmniejsza ryzyko.
      Jesli chodzi o wyjazd Wspanialego to mam to szczescie, ze oboje nie lubimy sobie wchodzic w droge, a wiec ta jego praca w domu nie jest az tak bardzo uciazliwa, mimo to zmieni nam sie obojgu krajobraz na tydzien i to juz jest duzo :))

      Delete
  2. aa może to dziecko juz jest ofiarą?
    Może to symptom wykorzystywania?

    Troche przeszłaś kochana Star, troche to Ty w zyciu przeszłaś...

    No i ja też nieobecność męża traktuje jak urlop:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybka, jesli dziecko jest juz ofiara, to nie zostawia sie go samego, a takie chowanie sie pod stol raczej nie jest zdrowym objawem wychowawczym.

      Delete
    2. może rodzice nie wiedzą?
      chociaż watpię, jednak 6 latek to nigdzie sam nie chodzi

      Delete
    3. Rybko, mozemy sobie gdybac, ale nikt nie wie jakie sa przyczyny. Faktem jest, ze pozostawienie dziecka (moim zdaniem) w stresie samoobrony nie jest ani wychowawcze ani terapeutyczne.

      Delete
  3. jej ale już 6 lat ! rosną dzieciaki rosną :-) mojej kumpeli też wyszły włosy ale największym problemem dla niej jest brak rzęs bo mówi że ma się uczucie przeciągu w oczach
    jestem znowu na podium ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja caly czas nosilam okulary sloneczne, bez wzgledu na pogode, bo faktycznie uczucie jest wielce nieprzyjemne. Dodatkowo okulary ochraniaja, zeby cos niepozadanego nie wpadlo w oki :))
      No masz szczescie z tym podium :)))

      Delete
  4. Znaczy na plus wszystko ;)
    Co do dziecka, nie że chcę usprawiedliwiać, ale sama spierniczam sprzed obiektywu pędem błyskawicy... Od zawsze :D Także, może ona po prostu nie lubi? ;)
    Dobrze Cię znów czytać, Star!!!
    Buziaki wielkie :)
    I udanego urlopowania od męża (też lubię, jak nam się osobno tydzień trafi) :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Poki co, wszystko na plus.
      W sprawie dziecka wypowiem sie nizej do Gosianki bo obie poruszacie ten temat nieco w inny sposob ale jednak.

      Delete
  5. Star, po prostu cieszę się, że jesteś w formie i nieważne, że ciut gorszej niż sprzed choroby. Ważne, że jesteś.
    Jak to miło ze strony włosów, że tak ładnie współpracują! :)
    Wiesz, ja byłam takim dzieckiem nienawidzącym zdjęć, a to dlatego, że zmuszano mnie do nich. Mam do dziś film, gdzie ojciec szarpie mnie i wyciąga zza placów mamy, za którymi próbowałam się chować. Ja histerycznie się wyrywam, krzyczę, ktoś z rodziny to filmuje. Miałam z 8 lat... Taki miły rodzinny spacer na święta. To jednak z moich najgorszych przeżyć.

    Imię Aviva bardzo mi się podoba. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gosianko i Granato, najpierw w sprawie dziecka. Ja sama mialam w domu klasycznego typa, ktory nie znosil i do dzis nie lubi zdjec. Byl czas ze go przekupywalam, zeby zrobic zdjecie "dla Babci".
      Ja rozumiem, ze sa dzieci, ktore nie lubia, ze sa rodzice, ktorzy sobie nie zycza. Ja to rozumiem i akceptuje. Jednak uwazam, ze takie sprawy powinno sie rozwiazywac z dzieckiem inaczej niz chowanie sie pod stol.
      Mozna bylo zostawiajac dziecko zastrzec, ze nie zycza sobie robienia zdjec.
      W sumie na uroczystosci bylo tylko 6 doroslych osob, rodzice Avivy i dwie pary dziadkow i kazdy mogl byc o tym uprzedzony, bez zadnego tlumaczenia czy tez zaglebiania sie w detale typu "dlaczego".
      Kazdy ma prawo decydowac o prywatnosci swojej i swojego nieletniego dziecka, obowiazkiem innych jest to prawo szanowac.
      Gdybym byla o tym uprzedzona, zaraz po wyjeciu aparatu zapewnila bym dziewczynke, ze jej na pewno nie zrobie zadnych zdjec. Obylo by sie bez dramatu zachecania dziecka zeby wyszlo spod stolu.
      To sa sprawy, o ktorych rodzice powinni nie tylko decydowac, ale tez ubiegac sytuacje na tyle, zeby diecko nie czulo sie zagrozone. Tymczasem, mala jak tylko zobaczyla aparat (ja zrezygnowalam zupelnie z robienia zdjec i zrobilam tylko malowane buzie moich wnukow) za kazdym razem wolala "ja nie chce zadnych zdjec". Chyba mozna bylo tego stresu dziecku zaoszczedzic?
      Tak mi sie wydaje.
      Dzieci sa narazone na rozne nieprzewidziane sytuacje i obowiazkiem rodzicow jest na ile moga przewidziec, uprzedzic dziecko i zapewnic mu komfort zabawy skoro juz sie zdecydowali, ze mala moze uczestniczyc w calej uroczystosci.
      Moglo tez jedno z rodzicow zazyczyc sobie bycia obecnym, w koncu nikt by tego nie odmowil.
      Tymczasem wszyscy zostawiali dzieci potem po nie sie zglaszali i miedzy innymi padala czesto prosba do synowej "jak bedziesz miala czas to prosze przyslij zdjecia".
      To raczej nie jest jedyny odosobniony przypadek, ze ktos sobie nie zyczy fotografowania dziecka, ale chowanie sie pod stol widzialam pierwszy raz w zyciu.

      Delete
  6. Najważniejsze, że teraz dobrze się czujesz.
    Co się zmieniło moim okiem po zapoznaniu się z treścią? Twoje priorytety, bo jak sama napisałaś, trochę więcej dystansu, trochę mniej wścieku. Przecież szkoda czasu na nerwy ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zlosliwosc losu polega niestety na tym, ze teraz jeszcze bardziej olewam rzeczy, do ktorych juz wczesniej mialam duzy dystans. Te ktore mnie wkurwialy na maksa, jak polityka, w dalszym ciagu wkurwiaja, chociaz jesli mam byc szczera to sie troche odizolowalam. Niewiele, ale jednak :)

      Delete
  7. Już rok! Wyglądasz wspaniale i twierdzisz że się dobrze czujesz, czyli cel osiągnięty!
    Co do dziecka, to jesteś pewna że niechęć do zdjęć wynika z życzenia rodziców? Myślę że rodzice mogą nie mieć o tym pojęcia. Szczerze mówiąc to mając okazję spytałabym się o to. Naprawdę dzieci mogą mieć własne pomysły i fobie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sollet, oczywiscie, ze nie jestem pewna, nie znam ani dziecka, ani rodzicow. Jednak jesli 6-latka ma fobie to raczej ta fobia powinna byc rodzicom znana. Ja wiedzialam, ze moj dzikus nie lubi zdjec, ale nigdy nie oponowal gdzies publicznie, tyko stroil fochy w domu.
      Ja nie bede miala okazji o to spytac rodzicow bezposrednio, moze cos wiecej sie dowiem przy okazji od synowej jesli ona bedzie na tyle odwazna, zeby poruszyc temat z rodzicami. Obawiam sie, ze moze tego nie zrobic, bo tu sie raczej nikt nie wtraca w takie rzeczy. Chociaz ja na miejscu synowej czulabym sie conajmniej dotnieta faktem, ze nie bylam uprzedzona o takich czy innych preferencjach dziecka/rodzicow. To podobnie jak z uczuleniem, jesli dzieciak ma uczulenie np. na orzechy to sie o tym uprzedza a nie ryzykuje ataku. Podobnie tutaj, mozna bylo uprzedzic i nie byloby dziwnych reakcji.

      Delete
  8. Star, mnie jest trudno uwierzyc, ze to juz rok! Jak ten czas zach..ania! :)

    Po wpisach widze, ze jest dobrze. I bardzo sie ciesze. Podoba mi sie to, w jaki sposob do przeszczepu pochodzilas, od poczatku do konca. Bardzo.. racjonalnie, zdrowo - w emocjonalnym wymiarze. Duzo mozna sie bylo od Ciebie nauczyc. :)

    Milego urlopu! :) Ja nie lubie, kiedy mi sie maz deleguje, ale my oboje mamy czesto bardzo dlugie dni w pracy, widzimy sie glownie w weekendy, wiec cenie kazda chwile razem..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kas, czas zapitala jak by jutra mialo nie byc :)) Moj maz sie nie deleguje od czasu kiedy zostal mezem, dawniej czasem gdzies wyjezdzal. A juz od czasu kiedy zachorowalam jest w domu caly czas. Ma to wiele dobrych stron, bo on bardzo przydatny i latwy w obsludze, ale taki tydzien dobrze nam zrobi podobnie jak moj wyjazd do Kalifornii. Lubie takie rozlaki :))

      Delete
  9. To już rok! A jakby wczoraj! Dla Ciebie to był z pewnością bardzo długi rok, ale jest dobrze i bardzo, ale to bardzo się z tego cieszę! :**

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olgo, nie odczuwalam jakos szczegolnie dlugosci tego roku, bo najpierw to w ogole niewiele odczuwalam, a potem ciagle tyle sie dzzieje, ze nie ma czasu myslec i czas uplywa szybko. Teraz moze mi sie dluzyc, bo nie bede juz miala tyle wyjazdow do szpitala, chociaz jesien mam ciagle bardzo bogata pod tym wzgledem.
      Dzieki kochana i ja tez sie ciesze, ze jest dobrze:))

      Delete
  10. Rok temu to ja Cię jeszcze nie znałam !
    A co do mężczyzn w domu to nadaję sie idealnie na zonę marynarza- niech sobie będzie, ale pół roku w trasie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Repo, na zone marynarza sie nie nadaje niestety. Kto by odebral poczte, nie mowiac o zrobieniu zakupow, sprzataniu, praniu... Musialabym zatrudnic pomoc domowa:)) Wspanialy jest bardzo przydatny, a jeszcze przez ten czas mojego chorowania to mu tak weszlo w krew, ze zanim wyjedzie to bede miala w domu wszystko lacznie z mlekiem i chlebem na zapas:)) Tylko te cholerna poczte musze pamietac, zeby odebrac:)))

      Delete
  11. Już rok i 2,5 roku, gdy nam w końcu się pokazałaś z łysą łepetynką, a my wszyscy byliśmy pewni, że wyjdziesz z tego Star, wierzyliśmy w to głęboko i Ty jako dobra koleżanka blogowa nie zrobiłaś nam psikusa ;) Star, wierzę, że teraz z górki, zdrówko będzie Ci dopisywać i znów zaczniesz rządzić silną ręką , zwłaszcza tu na blogu ;))) Buziaki ślę:*

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda Sonic, ze Wy wszyscy wierzylicie i caly czas czulam Wasze ogromne wsparcie.
      Dziekuje :*****

      Delete
  12. Poradziłaś sobie świetnie i to najważniejsze. Z tym owłosieniem na ciele mam dokładnie tak samo, mało tego mam bo mało ale cholerstwo rośnie i nie chce przestać. Co do brwi to możesz sobie zrobić permanentne, ja sobie zrobiłam i to była świetna decyzja. No chyba że nie możesz, bo to chemia jest, no to wtedy zostaje malowanie.
    Co do dziecka, to faktycznie dziwne. Moja córka też jest dzikuska, ale ona co najwyżej zasłania sobie twarz albo odwraca, a zapytana mówi że nie chce zdjęć i to wystarcza. No cóż, dzieci mają różne fobie, wyobrażam sobie jak Ci było niezręcznie w takiej sytuacji.
    Cieszę się że nabierasz energii po tym wszystkim co przeszłaś, nikt nie wie jak jest dopóki się nie znajdzie sam w dokładnie takiej samej sytuacji. Jest dobrze i niech tak zostanie, mwah! ♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ech z tymi brwiami to nie jest tak latwo. Juz nawet nie chodzi o chemie, w koncu tyle chemii przezylam, ale nie mam komu zaufac. Niby wytlumaczysz co chcesz, ale zamkniesz oczy i otwierasz a tu... dwa plemniki nad oczami (!!!). Poszlam do okolicznego SPA na tzw. "wysokim poziomie" rozmawialam z kobieta godzinami zanim pozwolilam jej usunac kilka wlosow z brwi, ktore z kolei rosna niepotrzebnie.
      Wszystko bylo cacy w czasie rozmowy, podkreslalam pieldyriard razy, ze ja nie lubie i nie chce miec okraglych brwi, ze ta konkretna kreska to ma byc prosta. No fajnie.... wrocilam do domu, patrze w lustro i tak mi usunela dwa wlosy za duzo. Wiekszosc ludzi ma tendencje do modelowania na okraglo, ja nie chce, ja cale zycie pracowalam na tym, zeby miec piekny luk brwiowy i teraz sobie zafunduje kolo:)))
      Rozumiem teraz moje klientki, ktore przez te dwa i pol roku czekaly na mnie. Teraz dziewczyny przyjezdzaja do mnie do domu. Rozumiem, ze dwie osoby moga patrzec na to samo i widziec zupelnie cos innego. Boje sie tego wlasnie ryzyka. Brew ma byc rama dla oka tak jak rama od obrazu, ma podkreslac jego urok a tymczasem widze brwi, ktore sie zaczynaja gdzies w polowie drogi od nosa, oko juz dawno jest a brew zaczyna sie gdzies dalej. I do tego prosta pionowa kreska.
      Chyba raczej oslepne i pogodze sie z tym co jest niz zdecyduje na ryzyko permanentnego.
      Z dzieckiem czulam sie jak pedofil, zupelnie jak bym wyskoczyla z za krzaka zeby zrobic zdjecie i dolaczyc go do kolekcji przyszlych ofiar.
      Buziam ♥♥♥

      Delete
  13. ważysz mniej ode mnie !!! ;PPP :)

    no ale niech Ci będzie :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tam, oj tam, nie bedziemy sie targowac o kilka gramow :P

      Delete
  14. Wróciłaś! gratuluję przetrwania. I tylko tak dalej :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki DS, jestem, zyje i to jest wazne :)

      Delete
  15. No to ja Ci życzę, żebyś za jakiś czas napisała: 10lat od przeszczepu!
    Zdrówka, przede wszystkim.
    No to Wam się kroi urlop od siebie. Żal tylko, że Wspaniałemu zostanie jedynie dzień na zwiedzanie.

    Co do zachowania tej dziewczynki... Jak wiesz sama mam dwoje dzieci i jeśli chodzi o dziecięce zachowania to nic mnie już chyba nie zdziwi i w wielu z nich nie upatruję głębszego sensu. Ja wiem, że może to dziwić, ale dziewczynka to może typowy "dzikus" i pochodzenie może nie mieć tu nic do rzeczy. Chociaż zgadzam się, że rodzice (jeśli wiedzą, że dziewczynka robi takie numery) powinni Jej tłumaczyć, że protestować przeciwko zdjęciom można inaczej :) W bardziej cywilizowany sposób :)
    Buziaki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Marto :)
      O pochodzeniu dziecka moglam w sumie nie pisac, ale tak wyszlo w krotkiej wymianie informacji z synowa. W sumie jesli nawet rodzice sa Polakami to na pewno albo juz tu urodzonymi albo jak moj Junior przyjechali w czasie wczesnego dziecinstwa. Tym bardziej mnie niestety takie zachowanie dziecka dziwi, a moze odbieram przez pryzmat wlasnego ego, bo poczulam sie jak autentyczny pedofil.
      Wiem, ze dzieci sa dziwne i maja swoje fochy, nasz wnuczek cieszyl sie pomalowana buzia cale 15 minut czyli do konsumpcji tortu. Potem uznal impreze za zakonczona, zamknal sie lazience na dlugi czas i wyszedl z umyta buzia. Nie zmyl tego dokladnie, ale zmyl. On tez nie lubi zdjec ale nie krzyczy tylko sie odwraca lub ucieka ze smiechem, w sumie to jest polowanie na kazde zdjecie.
      Dla mnie byl dziwny ten strach, ja schowalam aparat i przestalam robic zdjecia, ale zarowno synowa jak i jej Matka robily wiecej zdjec dzieciom i za kazdym razem Lila wolala "ja nie chce zadnych zdjec". Lekka przesada moim zdaniem, a moze sie po prostu czepiam.

      Delete
    2. Byłaś tam na miejscu, widziałaś i słyszałaś- tego pewnie nie da się oddać w paru słowach. Jeśli rodzice wzbudzają w dziecku taki paniczny strach przed zdjęciami (bo te mogą zostać wykorzystane w złych celach) to... to sama nie wiem, co myśleć, bo owszem- dzieci na pewne kwestie uczulać należy, ale chyba wszystko z głową.

      Ja mam jedną dzikuskę, która do tej pory (!!!!) (a jutro kończy 10lat) na samą wzmiankę o przekłuciu uszu... płacze! Nie, Ona nie mówi "Nie, ja nie chcę", tylko ryczy. Do tego stopnia, że Lila, która była chętna przekłuć sobie (ja nigdy na to nie naciskałam- wolną rękę mają), już zmieniła zdanie :) Także ten...

      Delete
    3. Ja nie mysle, ze to rodzice wzbudzaja ten paniczny strach, a jesli to raczej nieswiadomie. Moja wersja (z domyslu oczywiscie) jest taka, ze chca dziecko chronic co jest wielce chwalebne, ale nie dopracowali szczegolow. Prawdopodobnie wsrod innych zakazow padlo kiedys cos o zakazie robienia zdjec przez obcych, ale temat nie zostal rozwiniety. Ja jestem dla malej obca osoba, ale juz moja synowa nie, bo dziewczynki chodza razem do szkoly. To juz zmienia postac rzeczy, a tymczasem na widok aparatu w rece synowej byla ta sama reakcja. Impreza byla bardzo mala liczebnie, wszystkie dzieci jak i ich rodzice sie znaja i to tez zmienia sytuacje, bo to nie sa osoby przypdkowe.
      Mysle, ze zakaz moze byc calkiem prawidlowy, ale nie zostal dopracowany technicznie. Ja nie bylam idealna matka i mam sobie wiele do zarzucenia, ale jak wprowadzalam jakis zakaz to o tym informowalam nie tylko wlasne dziecko ale i otoczenie.
      Pamietam jak zabronilam synowi przyprowadzac kolegow do domu w czasie mojej nieobecnosci. Najpierw dokladnie i szczegolowo wyjasnilam jemu dlaczego wprowadzam taki zakaz. Potem siadlam przy telefonie i obdzwonilam wszystkich rodzicow jego kolegow informujac, ze taki zakaz istnieje nie tylko wobec obecnosci ich dzieci w moim domu w czasie mojej nieobecnosci, ale rowniez dziala w odwrotnym kierunku i ja nie zycze sobie obecnosci mojego syna w ich domach jak nie ma chociaz jednego z rodzicow.
      Co dziwne Junior zrozumial, ale rodzice jego kolegow mieli problemy ze zrozumieniem, mimo, ze tlumaczylam iz jest to zakaz zapobiegawczy. Podkreslalam, ze jako samotna i pracujaca na pelny etat matka mam bardziej organiczone mozliwosci kontroli i nie chce stwarzac sytuacji ze pod moim dachem podczas mojej nieobecnosci dzieciaki beda np. palili papierosy czy moze jeszcze lepiej popijali alkohol czy tez robili rzeczy powszechnie przez nas wszystkich rodzicow zabronione.
      Gadalam i gadalam, az mi oczy na wierzch wychodily i nagle slysze "a czy moj syn pali?"
      No ja pierdole to jak z butem rozmawiac. Albo "ale moj Krzys jest bardzo grzecznym dzieckiem to dlaczego nie chcesz zeby sie kolegowal z twoim synem?" Ja pierdole czy ja mowilam ze zabraniam kolezenstwa? Ludzie slysza to co chca, a nie to co sie do nich mowi i niestety podobnie wychowuja dzieci.

      Delete
  16. Aż mi się banan na papie zrobił, jak czytam te dobre wieści. Od początku wiedziałam, że będzie OK, no bo w tym roczniku nie może być inaczej.
    Sama nienawidzę swoich zdjęć i gdybym tylko się zmieściła pod stołem, chętnie bym tam wlazła :)
    Mamy wnuczki w tym samym wieku, Mała Wiedźma jest rówieśnicą Avivy, popatrz, jak to się przeplata ;)
    Do brwi mam stosunek obojętny, nigdy ich nie regulowałam, czasem wyrywam włos, jak za długi w nich wyrośnie. W ogóle do owłosienia mam stosunek obojętny, oprócz tej łysiny na czubku głowy :D Ale mi to już nic w życiu nie pomoże, więc nie będę się wysilała. I to, że nie masz już takiej werwy, to nie wina choroby. Lat. Nie choruję, a spostrzegam, że coś, co kiedyś zajmowało mi chwilę, zajmuje teraz dwie. Ale da się z tym żyć, a Ty wiele demonów pokonałaś :) Udanego urlopu od Wspaniałego i samych pięknych dni, bo u Ciebie za niedługo się jesień zacznie... U mnie już jest. (I z utęsknieniem czekam na notki).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mowisz Jedzo, ze nas to nic nie dobije? moze i tak :)))
      Ja jestem zawodowo zwichnieta jesli chodzi o klaki a juz na punkcie paznokci i ksztaltu brwi to nieuleczalnie chora :)))

      Delete
  17. Się wie, że dajesz radę. Latas i bucys 😉
    A napisz kobieto co to za cyrki z Indianami. Bo to już jakaś masakra. Wpierdzielać się do rezerwatu. Zamykać stanówki. To chyba wbrew prawu?

    ReplyDelete
    Replies
    1. No masz, Ty z krainy prawa:)))) A co u Was z Trybunalem Konstytucyjnym :)))

      Delete
  18. No, i super, zycze Ci, zeby tych rocznic bylo o wiele wiecej,
    Nieobecnosci Wspanialego zazdroszcze, mojego bym chetnie w kosmos wyslala :)))
    Nie moge uwierzyc, ze Aviva juz 6 lat skonczyla, dopiero pisalas o jej urodzinach, :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czas zapitala w takim tempie, ze nie tylko fryzury burzy, ale niektorym nawet zeby wyrywa:)))

      Delete
  19. Starust...ja po prostu bardzo się cieszę, że Cie czytam:)

    ReplyDelete
  20. Star, choć ostrożnie wypowiadasz się na temat przyszłości i ja to rozumiem to dla mnie jesteś CHAMPIONEM!
    Lekarze robili swoje i wywiązali się ze swoich obowiązków jak widać znakomicie.
    Ale to Twój organizm walczył, Ty pokonywałaś wszystkie przeszkody, wpadałaś w dołki z których wychodziłaś dzięki temu, że jesteś silnym człowiekiem, który kocha życie. Twoja historia,Twoja determinacja, wola walki jest godna najwyższej pochwały. Życzę Ci z całego serca, żebyś już nigdy nie była wystawiana na takie ciężkie próby przez życie. Jesteś wielka Star <3
    Teraz korzystaj z dobrych dni, z Wspaniałym, a czasem i bez niego :)
    Każdej nawet najlepszej parze króciutki urlop od siebie dobrze robi :)
    Pozdrawiam Cię najserdeczniej !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jestem ostrozna Polu, bo tak naprawde to nigdy nic nie wiadomo i nie ma zadnych gwarancji. Ale to nie znaczy, ze sie boje czy tez mysl o tym spedza mi sen z powiek. Wrecz przeciwnie, zyje na tyle pelnia zycia na ile mi energia pozwala.
      Zaczynam juz tesknic za Wspanialym, jednak nie nadaje sie na zone marynarza :))
      buziam i dziekuje, ze tu jestes :***

      Delete
  21. Star! roczek - piekny wiek! gratuluję!!! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Minelo nie wiadomo kiedy, poczatek byl ciezki, tak pierwsze 3-4 miesiace a potem juz co raz lepiej.

      Delete
  22. Star- A very nice post as always 🙂 So far, I know two people whose hair after bone marrow transplants came in completely different. One was a neighbor. Her previously naturally blond hair came in dark brown. The other was my aunt whose previously gray hair grew in dark and luscious and curly. Enjoy your week home alone. Hugs from Poland.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chris, my hair, are the same color, grey, I wanted curly, but now when I think about, I don't know if I would know how to take care of curly hair. Delicate wave is perfect, just gives more body and that's enough for making easy care.
      xoxoxo

      Delete
  23. Co myślisz o możliwej rezygnacji Hilary? Podobno ze względu na stan zdrowia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wierze, ta baba jest tak zadna wladzy, ze jej nie zalezy na tym co sie stanie z krajem, ona chce, ona musi, bo to jest jej kolej, w koncu ona ma vagine, prawda?

      Delete
  24. Replies
    1. Ja tez mam, ale nie mysle, ze to wystarczy zeby byc prezydentem. Dodatkowo ja nie zbombardowalam zadnego kraju wiec moze powinnam miec wieksze szanse niz ona.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...