Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, October 13, 2016

Junior mowi po polsku

Nie jest to w sumie zadna nowosc, bo oboje zawsze rozmawiamy po polsku, z tym, ze glownie jak jestesmy sami, a to miedzy Wspanialym i Juniorowa rzadko sie zdarza. Junior mial 8.5 lat jak wyjechalismy z Polski, nigdy pozniej tam nie byl. Mowi calkiem dobrze, chociaz sa momenty kiedy brakuje mu slowa lub przekreca cos gramatycznie, czytac w sumie tez moze, ale nie jest to bardzo plynne czytanie i na pewno nie na czas:)
Od kilku miesiecy cos go napadlo i wysyla mi esesmany po polsku oraz oczekuje odpowiedzi rowniez po polsku.
Jak wiemy ja tam z pisaniem nie mam wiekszego problemu, ale juz z czytaniem Juniorowego wydania polskiego bywa roznie:
- Mamo przyshli me pczepis na supe ogurkowom.
Po otrzymaniu przepisu wchodzimy w szczegoly typu:
- Te ogorki (juz poprawnie bo skapowal z mojego esesmana) to czeba uciec na tym box z dziurami?
Dobra, wyjasnilam, ze "box z dziurami" to tarka i ogorki nigdzie nie uciekaja tylko maja byc utarte.
- Dlaczego ogorki dotac na konsu? a nie na poszontku gotofania?
I tak sie bawimy, ale Junior widze, ze odgapia wyrazy, ktore ja uzywam, wiec idzie nam czasem calkiem dobrze.
Dzis zadzwonil z wiadomoscia, ze znalazl w okolicy pierogi domowej roboty, ponoc robi je jakas pani, ktora sprzedaje za posrednictwem okolicznego prywatnego sklepu. Junior caly uchachany, bo on lubi pierogi a na matke nie bardzo moze w tej kwestii liczyc wiec mi tlumaczy:
- Tylko wiesz te pierogi to sa swieze i trzeba je szybko wykorzystac bo one nie maja zadnej prezerwatywy i sie szybko psuja. 
Ja przy tej "prezerwatywie" parsknelam takim smiechem, ze mu ponoc o malo ucha nie urwalam a on biedak nie wie o co chodzi wiec wyjasniam:
- Synu po polsku "prezerwatywa" to kondom. 
Teraz on sie smieje i tlumaczy, ze nie wiedzial.
- Wiem, ze nie wiedziales, ale to smiesznie brzmi dlatego wybuchnelam takim smiechem. 
- No tak, to dobrze, ze tam nie ma zadnej prezerwatywy bo jeszcze moglaby byc uzywana - Junior rezolutnie konczy rozmowe.
Niezaprzeczalnie syn swojej matki :)




70 comments:

  1. :))))
    alem się uchachała!!
    trzeba byc dobrze rozgrnie tym żeby skumać te esesmany, ale matka Polka daje radę!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Daje rade, bo nie mam innego wyjscia :) Ciesze sie, ze chce nie tylko mowic ale probuje tez pisac po polsku. Wiem, ze w sumie nic z tego nie bedzie, bo jestem jedyna osoba w jego otoczeniu, z ktora moze sie porozumiewac po polsku, ale wazne, ze chce to robic.

      Delete
    2. ten język jest w nim, i to fajne, że go chce sobie poprawić:)

      Delete
    3. Jest, jest, to jego pierwszy jezyk, wiec nie moze byc inaczej. Ja mysle, ze rodzimego jezyka nie da sie zapomniec nawet jak by sie bardzo chcialo :)
      Smutne tylko, ze jak mnie braknie to juz nie bedzie mial z kim rozmawiac, ale takie jest zycie.

      Delete
  2. Ciekawa ta fonetyczna polszczyzna, dużo radości wnosi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. 32 lata zycia w Ameryce robi swoje:) On nawet jak mowi po polsku to z angielskim a raczej amerykanskim akcentem, czasem to nawet smiessznie brzmi, ale nie krytykuje, staram sie podtrzymywac te chec. Wiem, ze jak umre to wszystko sie skonczy, bo on nie zna nikogo poza mna kto mowi po polsku.

      Delete
  3. Jakbym moje dzieci czytala! Kiedys najstarsza pisala do "bapci", ze ma durzo koleguf.
    Po niemiecku zakret jest z laciny, kurve. Dziecie mi kiedys raportowalo, ze nie wyrobilo na tej kurwie i wpadlo w poslizg. Albo mam ktorejs nalac die mleko. :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie fajnie to brzmi jak mowia po polsku i sie trafi takie slowo jak kurve albo Juniorowa prezerwatywa. Gdyby cale zdanie bylo po angielsku czy niemiecku to byloby normalne:))) Ale nie pojmuje co to jest die mleko. czy chodzi o przyimek?

      Delete
    2. To jest niemiecki rodzajnik, ten akurat zenski. W tej kwestii angielskie the jest latwiejsze, bo dotyczy wszystkich plci. Czlowiek podswiadomie "nadaje" taka plec, jaka mial w Polsce. Dlugo musialam przymuszac sie, zeby nie powiedziec ta kawa, ta herbata (die Kaffee, die Tee), bo w niemieckim sa one rodzaju meskiego (der Kaffee, der Tee). Do dzisiaj uwazam to za idiotyczne. :)))

      Delete
    3. Oj tak, to prawda pod tym wzgledem angielski jest latwiejszy, ale wiesz gdyby byl trudniejszy to Amerykanie by sie nigdy nie nauczyli :P

      Delete
    4. Spoko! Amerykanina udalo mi sie w swoim czasie zrozumiec, ale Australijczyka to juz ani troche. :)))
      Podobnie zreszta, kiedy usilowalam rozmawiac po niemiecku ze Szwajcarem, w koncu poprosilam go, zeby postaral sie mowic troche bardziej po niemiecku i wtedy z trudem, ale zrozumialam. :)))

      Delete
    5. Ja przez dlugi czas mialam problem z Anglikami i Irlandczykami, a przeciez to ten sam jezyk. Angielski akcent powoduje, ze jezyk brzmi zupelnie inaczej pomijajac fakt, ze jest w nim wiele zupelnie innych slow. Teraz juz jest OK, ale ciagle brzmi dla mnie bardzo sztucznie, amerykanski angielski jest jakis bardziej melodyjny i miekki dla mojego ucha:) Pewnie tylko kwestia przyzwyczajenia i osluchania.

      Delete
  4. Replies
    1. Czasami mozna boki zrywac, tylko potem czlowiek nie pamieta.

      Delete
  5. dobrze Cie znow moc poczytac :)
    moje dzieci tez maja "takie rozne". fajnie jest czasami.
    usciski gorace,
    b.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki B. wyglada na to, ze nasze dzieci to typowe Polonusy :)

      Delete
  6. Replies
    1. Czasem daje takie numery, ze zupelnie jak bym siebie slyszala :)) Moze nie jest wyjatkowo podobny do mnie, ale charakterek ma mamuni :P

      Delete
  7. dobre! :PPPPP
    Kolezanka pyta corki, jak sie nazywa twoja pani od hiszpanskiego? ta odpowiada- Ola Ninio :PP
    Wychodzila z zalozenia ze pani sie co rano przedstawia. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. hahahaha dobre :)

      były chłopiec mojej córkiw Polsce używał swojego drugiego imienia, bo szybko się zorientował, że ludzie dziwnie na niego patrzą, gdy się przedstawiał
      ma na imię Rui - Portugalczycy wymawiają to tak gardłowo i brzmi to -huj :P

      Star, fajnie, że syn się stara, pewnie to dla niego ważne, jakaś taka tradycja, czy sentyment do korzeni
      Słuchałam niedawno wywiadu z Żydówką ( nie pamiętam nazwiska), która była uratowana przez Polaków w czasie wojny, potem ją wywalili z Polski, potem zamieszkała w Izraelu, a na koniec wyjechała do USA- nie była w Polsce ponad 55 lat, ale mówiła tak piękną polszczyzną, że łzy mi leciały ze wzruszenia, gdy słuchałam co i jak mówi

      Delete
    2. Sonic, nie mam pojecia co to jest i w sumie nie wnikam. Byl okres kiedy byl nastolatkiem i zupelnie nie chcial mowic po polsku, ale ja ignorowalam angielski wiec musial ze mna porozumiewac sie po polsku. Nie zmuszalam, po prostu ignorowalam, teraz tez nie wnikam ani na sile nie poprawiam, bo obawiam sie, ze moglabym osiagnac odwrotny skutek. Niech sie dzieje jak jest.

      Delete
    3. Kiedy zamieszkalismy w Au moj syn mial 3 lata i po pol roku oboje z siostra( 9 lat) przestali mowic po polsku.Ja tez ignorowalam wtedy angielski.Bylam totalnie glucha, kiedy sie do mnie nie zwracali po polsku.Dzisiaj oboje plynnie mowia.Corka ma meza Polaka i nawet kilka lat mieszkali w Polsce wiec nie ma problemu, jej dzieci tez po polsku mowia.Ale syn po polsku rozmawia tylko ze mna i z ojcem.Czasem tez mu sie zdarzaja smieszne wpadki.Nigdy nie moze pojac polskich rodzajow , szczegolnie liczebnika.Mowi np.zjadlem dwa bulki. Ale najlepszy byl syn znajomej, ktory stwierdzil, ze jest" ugryziony komarem ".

      Delete
    4. Urszula, bo dla kogos kto nigdy nie poslugiwal sie rodzajami to zupelnie niepojete:) Ja czasem tlumacze mojemu mezowi i patrzy na mnie jak na slonia. Szczegolnie jak np. mowimy o ptakach to ja automatycznie zupelnie podswiadomie uzywam rodzaju meskiego, do wiewiorki zenskiego, a on patrzy i mowi ale ten konkretny ptak to akurat dziewczynka :) I nie rozumie, ze ja zupelnie nie mam na mysli plci ptaka czy wiewiorki:) "Ugryziony komarem" jest super:))))) ale tak wlasnie brzmia dokladne tlumaczenia w przypadku dzieci :)

      Delete
    5. Przy tych 2 bulkach tlumaczac mu powiedzialam, ze mowimy dwie , bo bulka to dziewczynka , a on pyta : " A skad wiesz?"
      A ten "ugryziony komarem" , to nie dziecko, ma 38 lat!

      Delete
    6. Nie wpadlam na to, a przeciez powinnam, bo moj ma 40 lat i tez dwa lata temu powiedzial, ze idzie na pogrzeb ojca kolegi, ktory to ojciec "podal sie na zycie" czyli "he gave up on life" co powinno po polsku byc "poddal sie" :)
      Ale wlasnie o to chodzi, ze ich jezyk sie zatrzymuje na poziomie tego z jakim przyjechali:)) Oni dorastaja a nawet sie starzeja, jezyk stoi w miejscu.

      Delete
  8. Padłam :D Chyba będę sobie ten dialog czytać, jak mnie chandra weźmie ;)
    Buziaki

    ReplyDelete
    Replies
    1. Poczekaj jak Twoj zacznie mowic, tez sie nie bedziesz mogla dogadac. Ja do dzis pamietam jak oboje dostawalismy wstrzasu mozgu nad "czianudkiem" bo ja nie wiedzialam o co chodzi a on sie denerwowal, ze ja nie rozumiem. Chodzilo o krasnoludka. "Zyzor" to byl telewizor, a juz najlepszy byl "zagladnik" lusterko, ze nie wspomne o tym jak ryczl zeby mu dac "szafe" a ja pokazywalam na szafe i mowilam "alez prosze bardzo wez sobie", a tu chodzilo o szachy:)))

      Delete
    2. To są hity :)
      U nas na razie zdarzają się kwiatki pokroju: leci reklama tabletek na gardło w tv, pani prosi o wyartykułowanie "e", coby stan zapalny dostrzec, a mój Mały przez sen w idealnym momencie to "e" wypowiada :D Sytuacyjnie cenne momenty.
      Ale szachy i szafa... Rany Julek.:))))

      Delete
  9. Swietny tekst, Star! Matka-Polka i Polak potrafi:) Posmialam sie przez snem.
    Moj wnuk czasem pisze mailr z UK typu: Bylismy z klasom na lonce zarywac kwiadki albo dzienkuje wam za prezet:) Po angielsku mowi pieknie, po polsku dobrze, gorzej z pisaniem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iza, bo pisanie jak sie nie ma codziennego kontaktu z jezykiem i jak w przypadku mojego Juniora, ktory nigdy nie chodzil do polskiej szkoly jest naprawde trudne. Oni pisza tak jak slysza, a my poniewaz kochamy to sie musimy domyslic :))
      Ile lat ma Twoj wnuk?

      Delete
    2. Czternaście, drugi 7, obaj pieknie mowia
      po polsku i angielsku. Starszy umie tez pisac, jak wyzej. Mlodszy zna litery i czasem cos tam sklada z drukowanych. Masz racje, ze jesli nie ma się kontaktu z pisaniem na co dzień, to trudno. Jeszcze ta polska ortografia:) Starszy wyjechal w wieku 4 lat, maly urodził sie tam. Corka i zięć w domu mówią po polsku, wiec stad znaja polski. Czytaja polskie książki:)
      Znajomej wnuczka z Paryża ma rodziców Polaków, a mala nie zna polskiego. Smutne:( Nawet z babcia nie może się porozumiec!

      Delete
    3. Super, fajnie, ze oboje rodzice mowia w tym samym jezyku, tak jest latwiej sie dzieciom osluchac i przystosowac. Starszy mial 4 lata jak wyjechal to malenstwo, moj mial 8.5 a i tak ograniczony zasob slow co dopiero w wieku 4 lat. My tez na poczatku czytalismy polskie ksiazki, glownie z tej prostej przyczyny, ze ja nie znalam angielskiego:)) Ale to sie szybko skonczylo, bo jednak nie tylko syn ale ja tez musielismy sie uczyc. Tak naprawde to polski jest bardzo trudnym jezykiem i nie ma sie co dziwic dzieciom.

      Delete
  10. Replies
    1. Dzieci sa bardzo kreatywne w kazdym wieku, wiec poczekaj bedziesz miala kupe radosci ze swoja:)

      Delete
  11. ...ale to w sumie fajnie, że tak Mu się na ten nasz poczciwy polski zebrało. A, że nie od dziś wiadomo, że polski język, trudny język, to i tak świetnie Mu idzie :D
    Pierogi... też uwielbiamy, ale ja się absolutnie nie podejmuję robienia i nigdy się nie podejmę, także korzystamy z umiejętności mojej mamy i też mam czasem takie refleksje, że pierogi się skończą wraz z końcem mamy...

    ReplyDelete
    Replies
    1. A my wlasnie kombinujemy rodzinne lepienie pierogow w nastepny weekend, jak nic nie przeszkodzi to Juniorowie przyjada i beda pomagac. Juniorowa Irlandka, ale tez lubi pierogi, nie licze na to ze sie nauczy, ale milo, ze chce pomoc.

      Delete
  12. No ale mówi. A moje Krasnale rozumieją wszystko, ale mówić nie chcą. No ale ja nie nalegam, może kiedyś sami zechcą. Starszy mi powiedział, że on nie mówi po polsku dobrze, wiec dlatego nie chce mówić. Perfekcjonista się znalazł;)
    Serdeczności;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale Junior sie urodzil w Polsce, mial 8.5 roku jak przyjechalismy, wiec w sumie polski jest jego rodowym jezykiem. Twoje Krasnale urodzily sie juz w Niemczech a to zupelnie zmienia postac rzeczy. Wazne, ze rozumieja, a z czasem pewnie zaczna rowniez wymawiac chociaz pojedyncze slowa. Wazne, ze nie nalegasz ani Ty ani Twoja corka, nie ma nic gorszego niz zmuszanie.

      Delete
  13. Powiedz Juniorowi, że za prezerwatywę ma u mnie buziaka. Cudnie pisze i cudnie mówi <3 Fantastic job, Junior :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dreamu, prezerwatywa mu sie udala wyjatkowo:) Przekaze buziaka :**

      Delete
  14. Udławiłam się kanapką:) Bez prezerwatywy :D Pozdrowienia dla Juniora!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Znaczy kanapke tez mialas bez prezerwatywy :)))

      Delete
    2. Tak, oczywiście! Bezpieczna kanapka:))

      Delete
    3. Uffff... otarlam pot z czola :)

      Delete
  15. Replies
    1. P.S. wygląasz RE-WE-LA-CYJ-NIE w tym awatarze!

      Delete
    2. Izabelko, przepraszam jakim cudem mi sie zagubilas i wczesniej nie odpowiedzialam. Dziekuje za komplement :))

      Delete
  16. Mnie zaś zachwyca Twoja polszczyzna. Już dawno chciałam to napisać, ale dopiero teraz napatoczyła się okazja :)
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. bluuu, dziekuje ale musze sie przyznac, ze bloga wlasnie dlatego zaczelam pisac, zeby poprawic polski. Jak bys zerknela w poczatkowe notki to jest tam duzo wiecej bledow, nawet na poczatku prosilam zeby mnie czytajacy poprawiali.

      Delete
  17. cudowne. jako posiadaczka analogicznego Juniora, tylko młodszego, doceniam bardzo. i mam nadzieję że mój będzie tak skutecznie się posługiwał polskim w wieku Twojego. duże brawa. wiem jakie to trudne!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No nie jest latwe. Ty masz o tyle trudniej, ze Twoj sie juz urodzil we Francji wiec polski to jego drugi jezyk. Ja mialam o tyle trudno, ze przyjechalismy i oboje musielismy sie zaczac intensywnie uczyc angielskiego zamiast rozpieszczac polski. Byl taki okres, kiedy Junior zupelnie nie chcial mowic po polsku i nawet kiedys w zlosci rzucil "a po co mi ten polski?" na co dostal konkretna odpowiedz "po to zebys mogl rozmawiac ze mna" i na tym skonczyl sie opor:)
      Teraz sie czasem zdarza, ze ja do niego zadzwonie i jakos tak z rozpedu zaczynam rozmowe po polsku a on "mamo pamietasz? my mowimy po polsku":) I to cieszy, bo widac, ze to moje ignorowanie angielskiego w domu nie poszlo na marne.

      Delete
    2. Jeszcze musze dopisac, Twoj na pewno bedzie mowil po polsku, bo Wy czesto wyjezdzacie do Polski on ma staly kontakt z Twoja rodzina, a to jest bardzo duzo.

      Delete
  18. U nas ten box z dziurami tez dostarczal rozrywki: norwesko-polski bratanek chcial na nim jablko "tarać" (mamo, potarasz mi japko?) a moja córka wrecz "targać" (mamo a ta marchewke to trzeba potargac?)
    :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Umarlam przy tym "taraniu" i "potarganiu" ale wiesz cos mi mowi, ze moge to kiedys uslyszec w wydaniu Juniora pod warunkiem, ze zapamietal te "tarke" :)

      Delete
  19. Ech, usmialam sie :-))) U mnie tez podobnie wyglada, tylko ze moj mlodszy jest to wiecej pamieta. I stara sie czytac po polsku, pisze tez ale byki sadzi takie ze boki zrywac. Ostatnio zamiast urzadzenie napisal przyrzadzenie na przyklad. Nie mieszka tylko zyje, jezdzi na autobusie i rozmawia po jezyku polskim. Jego rozmowy to typowy ponglisz, cos w stylu Twojego Juniora z prezerwatywa :-) Po prostu zastepuje polskie wyrazy angielskimi i czasami smiesznie wychodzi.
    Podoba mi sie ze Twoj Junior probuje, nie wszystkim sie chce.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak, moj tez jak jedzie do nas to pisze "jestem na autobusie", mieszka jest mu znane, ale za to "przynosi" Juniorowa, dawniej "przynosil" kolegow. A ja sie zawsze smialam i mowilam "synu, ja wiem, ze ty jestes kawalek czlowieka ale nie nos tych kolegow bo sie zmeczysz ty ich przyprowadz":)

      Delete
  20. Usmialam sie serdecznie! :) I w szoku jestem, ze Junior, chociaz wyjechal do Stanow jako maly chlopiec, nadal pamieta i CHCE mowic (i pisac, to dopiero cos!) po polsku!

    Moje Potworki to jeszcze maluchy i wychowane z dwojka polskojezycznych rodzicow, wiec na dzien dzisiejszy, do nas mowia tak pol na pol po polsku i angielsku, ale miedzy soba prawie wylacznie po angielsku. Zobaczymy w co to sie rozwinie za kilka lat. Narazie parskam smiechem na ich slowotworstwo. Np. pytaja czy moga poskakac na "jumpolinie". ;) Planuje wyslac ich do sobotniej polskiej szkoly, ktora mamy w sasiednim miasteczku, ale wiadomo, ze to raczej nie beda ich ulubione zajecia i zrezygnuja jak tylko beda mieli w tym wzgledzie cokolwiek do powiedzenia. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z dwojka jest gorzej, bo przeciez nie zabronisz im miedzy soba rozmawiac po angielsku. Moj to jedynak wiec byl skazany na mnie:) Tez wtracal angielskie slowa w polski bo przeciez dzieci maja ograniczony zasob slow. Staralam sie poprawiac i uczyc polskich slow w takich momentach. Pamietam kiedys wracalismy pozno do domu i byla pelnia ksiezyca na co Junior popatrzyl i mowi "mamo zobacz jak duzy moon" No to powiedzialm, ze moon to po polsku ksiezyc i poprosilam zeby powtorzyl.
      Nie mozna z tym przedobrzyc bo wtedy uzyskuje sie odwrotny skutek i tak wlasnie kiedys zapytal "a po co mi ten polski?" na co ja niewiele myslac powiedzialam "po to zebys sie mogl porozumiewac ze mna" wiecej nie pytal:)) Ale wiadomo, ja hetera jestem.
      Mam nadzieje, ze bedziesz miala wiecej szczescia z ta polska sobotnia szkola. Ja tez probowalam, mialam problem bo to bylo przy kosciele na Greenpoint a ja nie mialam samochodu, ale sasiedzi wozili swoje dzieci wiec zabierali i Juniora.
      Byl tam chyba w sumie 3 moze 4 razy i zaczal pytac co to jest "niewiasta" i temu podobne anarchizmy. Ale jak przyniosl pismo napisane przez nauczycielke (siostra zakonna) w ktorym ta napisala, ze cos tam musi przyniesc bo jest "rychlo" potrzebne to juz go wiecej nie wyslalam:))) Jakos nie widzialam potrzeby zeby sie uczyl jezyka, ktorego sie juz w Polsce dawno nie uzywalo.
      Nie mam pojecia dlaczego tak bylo, prawdopodobnie kosciol nie chcial placic zadnej nauczycielce wiec uczyly za darmo siostry zakonne, ktore z kolei uzywaly jezyka wlasnych dziadkow albo i pradziadkow.
      Byly tez prywatne szkoly przy kosciele i czesc Polakow wysylala tam dzieci bo miedzy innymi czescia edukacji byly regularne lekcje polskiego i te byly duzo lepsze niz w sobotniej szkolce. Ale kiedys mi znajoma opowiadala, ze zabrala swojego syna z tej szkoly bo ponoc uzyl brzydkiego slowa i nauczycielka kazala mu siedziec z Listerine w ustach przez 5 minut.
      To raczej zakrawalo na znecanie sie nad dzieckiem, bo bez wzgledu jakie to bylo "brzydkie slowo" to kara zupelnie glupia i wyolbrzymiona. Ale to wszystko bylo 32 lata temu wiec na pewno dzis jest lepiej.

      Delete
  21. Inżynier wyjechał z PL 6 lat temu. Przeżył tu całe życie w sumie. A dziś już mu brakuje polskich słów czasem w rozmowie. Moje wnuki mieszkają w UK, chodzą do angielskich szkół. Moja znajomość angielskiego jest absolutnie bierna, ze względu na mój słuch i na to, że w życiu się angielskiego nie uczyłam. I jak tu żyć? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, najbardziej mnie dziwi, ze Inzynier po 6 latach juz ma braki w slownictwie, a przeciez nie wyjechal w wieku 8 lat. Dorosly czlowiek ma dosc bogaty zasob slow i nie powinien tak szybko zapomniec, no chyba, ze koniecznie chce.
      Z wnukami juz tam urodzonymi to wiadomo, ze bedzie ciezko, bo nie ma motywacji do nauki dla nich w sumie obcego jezyka.

      Delete
  22. Pieknie pisze pierworodny:-) Prezerwatywy też używam, bo bawi mnie Ponglish. :-)

    ReplyDelete
  23. Jestem ugotowana niczym ,,supa okhurkofa''....

    ReplyDelete
  24. Prześliczne to jest. Rozmawiajcie jak najwięcej :)))

    ReplyDelete
  25. Ależ się uśmiałam😂 Miła odskocznia w tym szarym i ponurym dniu😃 bo w Polsce aktualnie taka pogoda😉

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...