Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, October 19, 2016

Wszystko mnie wkurwia droga redakcjo

Nosi mnie tak, ze cudem mnie gdzies jeszcze nie ponioslo.
Wkurwia mnie pogoda, bo bardzo sie ucieszylam kiedy od poczatku pazdziernika spadly temperatury, mialam wrazenie, ze z moim niskim cisnieniem juz dlugo nie pociagne przy tych upalach i wilgotnosci.
Zmiane aury przyjelam wiec z wyrazna ulga, potem nawet trafily sie dni kiedy trzeba bylo przebrac sie w dlugie nogawki i rekawki wiec uznalam, ze czas zabrac sie za zmiany w szafach.
I tak rozbebeszylam trzy pojemniki odziezy na zimniejsze i calkiem zimne dni, celem zapelnienia szaf a w jej miejsce zaczelam pakowac odziez letnia.
Niestety nie jest tak latwo, bo najpierw bylo ponizej 30C czyli juz fajnie, ale jeszcze na letnio, potem nastapilo kilka dni z temperaturami ponizej 20C wiec zadzialalam juz na calego.
A tu od soboty mam znow na liczniku 30C i nie bardzo jest jak sie ubrac.
Zyje wiec pomiedzy gmeraniem w pojemnikach ze spakowana letnia odzieza i szafa z zimowa odzieza, przeprosilam sie tez z klimatyzacja i nawet wypizgnelam do goscinnego pokoju cieplejsza koldre, ktora to juz sobie zazyczylam pewnej naprawde chlodnej i wietrznej nocy.
Teraz wiem, ze powinnam poczekac z tym przemeblowaniem szaf do listopada, ale wiadomo, madry Polak po szkodzie.
Wspanialy nic nie mowi, ale czasem w nocy slysze jak sie potyka o te moje pojemniki rozstawione na podlodze sypialni. A pojemniki sa raczej pokaznych rozmiarow tak 65x52 cm kazdy w ilosci sztuk trzy.
Jak patrze na dlugoterminowa prognoze pogody to nawet 2 listopada ma byc 17C owszem gdzies po drodze sa dwa dni z 13C i jeden z 12C ale wyglada na to, ze ten bajzel jeszcze troche potrwa.
Nic to jakos musze to przetrwac.
W ubieglym tygodniu wkurwilam sie na moje wlosy.
No bo mialy dranie wrocic krecone, a wrocily takie ni w pizde ni w oko.
Mialam juz umowiona wizyte u fryzjerki na ten tydzien, ale jak dostalam wkurwa to zadzwonilam i zaanonsowalam, ze "ani dnia dluzej nie wytrzymam"
Fryzjerka pstanowila wiec przyjac mnie jeszcze tego samego dnia.
Tu musze nadmienic, ze fryzjerke mam nowa, bo moj ukochany Barish, ktoremu bylam wierna przez lata, poltora roku temu wrocil do Turcji akurat jak ja bylam lysa.
Katrine znalazlam w sumie bardzo szybko i jestem zadowolona, znaczy zadowolona z ciecia, bo nie z ukladania fryzury, ona znow jest na to za mloda, zeby zrozumiec czego ja oczekuje. Ale to drobiazg, jak wlosy sa dobrze obciete to ja sobie doskonale radze.
Tak tez w ubieglym tygodniu poszlam i bedac na wkurwie nakazalam:
- Ciac tak krotko jak sie da! 
Dwa razy mnie dziewcze pytalo, czy "na pewno chce tak bardzo krotko" a nawet przed zaatakowaniem ostatniego przyczolka, ktorym byla gora mojej glowy zaproponowala:
- Ale gore mozesz miec dluzsza i tez sie bedzie ladnie ukladac... 
- Nie, tnij krotko, dopasuj do bokow i tylu - zawyrokowalam bez namyslu.
Dopiero jak skonczyla to dotarlo do mnie, ze to nie byla najlepsza decyzja mojego zycia.
Nic to tylko wlosy - rzecz nabyta odrosna.
Wrocilam do domu, Wspanialy jakos tak ostroznie chodzil dookola mnie i sie przygladal, w koncu zapytalam:
- O co Ci chodzi? czemu sie tak przygladasz? 
- Bo... nie wiem czy to wypadek przy pracy... czy tak mialo byc... 
- No dobra, jest troche za krotko, ale wiesz tydzien, dwa i bedzie dobrze. 
Juz nie komentowal.
Za to w sobote jak szlismy na spotkanie ze znajomymi to co chwile powtarzal jak to ja "super wygladam".
Znam te numery, chcial mi podniesc samopoczucie zebym nagle nie dostala kolejnego wkurwa i odmowila pojscia. Co nie powiem bylo mozliwe, ale bez pierdol nie z powodu wlosow, w koncu bylam lysa i mi to w niczym nie przeszkadzalo.
Z rozpedu strzelilam sobie fotke komorka i wyslalam Juniorowi z adnotacja "nowa fryzura mamusi".
Zamiast odpowiedzi Junior zadzwonil do Wspanialego i ponoc powiedzial:
- Ty pilnuj te moja matke bo nastepnym razem to moze od fryzjera wrocic bez uszu. 
Wspanialy sie ponoc bronil faktem, ze Junior zna mnie znacznie dluzej i powinien wiedziec, ze mnie sie nie da pilnowac. Do dzis nie slyszalam zadnego komentarza od Juniora, maja przyjechac w niedziele, wiec moze sie przygotowuje na szok.
Tymczasem ja wygladam zajebiscie!!!
Jak by mnie ktos chcial o to zapytac oczywiscie :))
Jak zwykle wkurwia mnie ludzka bezmyslnosc i tak wkurwilam sie na recepcjonistke mojej nowej pielegniarki. Bo ja teraz jestem pod opieka onkologa raz na kilka miesiecy i tzw. pielegniarki prowadzacej po przeszczepie czyli takiej grupy ktora zajmuje sie tymi co przezyli.
To wlasnie ta grupa zajmuje sie wszystkimi szczepieniami jakie musze przejsc, wszystkimi badaniami kazdego organu, zeby stwierdzic czy sa jakies uszkodzenia po wszystkich przezytych terapiach.
Mialam umowiona wizyte z nimi na 16 wrzesnia, ale z jakiegos powodu wizyta zostala odwolana. Ja nie pytam z jakiego powodu, bo jak sama odwoluje wizyty to tez nie lubie jak mnie pytaja o powod.
Ale w tym przypadku spodziewalam sie, ze ustala nowa wizyte.
Minal tydzien, a tu nic.
Zadzwonilam, panienka stwierdzila, ze czekaja na moje nowe badania krwi i potem ustala wizyte.
No dobra, nie bardzo mi sie to podobalo, bo przy okazji tych wszystkich badan jakie ostatnio przechodze to badanie krwi mam czesto co tydzien, no ale to oni sa odpowiedzialni, nie ja.
Uzbroilam sie w cierpliwosc.
Nagle na dwa dni przed moja wizyta u onkologa dzwoni panienka i pyta czy ja moge tego samego dnia przyjechac do szpitala na wizyte z pielegniarka prowadzaca o godzinie 7 lub 8 rano.
Oczywiscie sie nie zgodzilam, bo wizyte u onkologa mialam w innym budynku o 14:30 to co ja niby mialam robic przez tyle godzin.
Za godzine zadzwonila jeszcze raz i zapytala czy moge tego samego dnia przyjechac na 13ta w tym przypadku odpowiedzialam, ze owszem moge, bo to juz bylo sensowne.
Na to ona:
- To ja skonsultuje z pielegniarka i oddzwonie. 
- Nie oddzwaniaj, po prostu wpisz te wizyte i ja bede widziala na moim rozkladzie najblizszych wizyt. 
- Ty masz swoja strone na serwerze szpitala? - zapytala zdziwiona.
- Tak, mam bo wiesz ja z tych co wiedza co to jest komputer i nawet potrafia uzywac. 
Oczywiscie juz nie zadzwonila.
W czasie wizyty u onkologa dr. G zapytal czy juz mialam wizyte z Grupa Survival na co ja odpowiedzialam, ze nie bo ta grupa jakas mocno niezorganizowana jest.
- Star, zadzwon do nich i kategorycznie zazadaj zeby cie umowili, bo to wazne. 
Nastepnego dnia zamiast dzwonic i sie wkurwiac napisalam email o tresci mniej wiecej: "Dr. G twierdzi, ze jest bardzo wazne zebyscie ustalily moja z wami wizyte. Mialam wizyte na 16 wrzesnia, ktora zostala przez Was odowolana i do tej pory w jej miejsce nie ma nowej wizyty. Czy jest cos co ja moge zrobic zeby ulatwic Wam prace w tej sprawie? Jesli jest cos co moge zrobic z mojej strony to bardzo prosze bez krempacji napiszcie i ja z przyjemnoscia podejme odpowiednie dzialania, szczegolnie, ze w gre wchodzi moje zdrowie".
To taka zagrywka, bo co niby mam zrobic, to jest ich kurwa praca nie moja!!!!
Za godzine telefon i panienka mowi:
- Wiesz dostalam Twoj email, to Ty chcesz umowic te wizyte, tak? 
- Nie rozumiem, dostalas email i go nie przeczytalas? Przeciez ja wyraznie pisze, ze macie ustalic te wizyte. 
- No wlasnie to ja dlatego dzwonie... 
- Ale ja nie chce zebys do mnie dzwonila - przerwalam jej - ja chyba juz mowilam Ci wczesniej, ze wizyte masz ustalic i ja ja potwierdze jak sie pokaze na moim rozkladzie. Po to napisalam do Ciebie, zebys uwierzyla, ze ja potrafie korzystac z internetu. Od czasu kiedy odwolalyscie tamta wizyte Ty dzwonilas juz do mnie trzy razy i za kazdym razem konczylo sie na dzwonieniu a wizyty jak nie ma tak nie ma. 
- No ale... - probowala mi wejsc w slowo.
- Nie ma zadnego ale, czy Tobie nie przyszlo do tej pory do glowy, ze Ty marnujesz moj czas, bo wiesz na Twoim czasie to mnie nie zalezy - wykrzyczalam i sie wylaczylam.
Godzine poznej wizyta ukazala sie na mojej stronie.
Mozna?
No kurwa mozna, tylko trzeba myslec.
Jak juz tam pojde 1 listopada to ja sobie z nimi porozmawiam tak od serca, zeby bylo raz i po wsze czasy wiadomo na czym polega ich praca.
Co mnie jeszcze wkurwia?
Fakt, ze co chwile musze kupowac jakies nowe szmaty, bo wszystko na mnie wisi jak na wieszaku i sukcesywnie musze wymieniac garderobe na mniejsza. Jest to o tyle wkurwiajace, ze ja nie nawidze sklepow i zakupow.
Wkurwia mnie tez, ze mi zarastaja dziury w uszach, bo jak siedze w domu to zapominam o kolczykach.
Od tygodnia staram sie pamietac co znow Wspanialy skomentowal:
- Powinnas mi byc wdzieczna, ze dzieki mnie nic innego Ci nie zarasta... 
No ma chlop racje, chyba dam na msze....



37 comments:

  1. Wspaniały jest wspaniały.
    Ty też!

    ReplyDelete
  2. zawsze to będę powtarzać-wkurwione jesteśmy bardziej seksi :) buziaki

    ReplyDelete
  3. Do fryzjera nie chodzi sie na wqrwie, to po pierwsze. A po drugie, to ja bym sie chetnie powqrwiala, bo na razie zawladnela mna jakas ekstremalna apatia i zyc mi sie nie chce, ani nawet wqrwiac. Nic.
    I tez bym wolala zmieniac garderobe na mniejsza, a tymczasem mam wprost przeciwnie. Bo moja apatia jakos nie dotyczy jedzenia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pantero, ale ja mam fantastycznie obciete wlosy, tyle, ze bardzo krotko, a to mi wcale nie przeszkadza. Moze sobie nawet fotke strzele i pokaze oczywiscie jak mi sie bedzie chcialo.

      Delete
  4. Mam tak samo z ciuchami! Spakowalam wszystkie letnie buty. Ostala sie jedna para, czerwonych w biale groszki, wiec zakladam do kazdego jednego zestawu ubraniowego. A co, kto powiedzial, ze musi pasowac? ;) :p

    Z fryzura mam problem od kiedy wyprowadzilam sie z duzego miasta Lodzi, na wies do US. :p Nikt absolutnie nikt nie jest w stanie mi tak sciac wlosow, jak moj ulubiony Jacek, czyli tak, zebym wygladala 10 lat mlodziej. I za kazdym razem wychodze z salonu wygladajac 10 lat starzej..

    Nie narzekam na onkologa akurat, tym bardziej ze ostatnio awansowalam i nastepny przeglad mam az za rok :D. Ale po tych wszystkich peanach jakie prawilas na temat amerykanskiej sluzby zdrowia, nalezy im sie maly psztyczek w nos. :p

    Wspanialego doceniaj, kochana, doceniaj!! :**

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kas, ciuchy wyciagam na zasadzie "co pierwsze pod reka":)) Kiedys Wspanialy powiedzial, ze wygladam jak syryjski uchodzca:))
      Na onkologa nie narzekam, na zadnego lekarza nie narzekam, w dalszym ciagu bede piala na temat MSKCC bo to jest naprawde jedyny w swoim rodzaju szpital na swiecie. Onkologa narazie mam co trzy miesiace.
      Maja tylko jak widac jedna niedorozwinieta recepcjonistke w Grupie Survival.
      Obie musimy doceniac tych naszych Wspanialcow :)))

      Delete
  5. Macie niezły bajzel pogodowy w tych Stanach! U nas jak jesień, to jesień, żadnych ekscesów po 30 stopni nie ma! Aktualnie raczej 7-10 w porywach... Dlatego moja przedzierka ciuchowa już zakończona. I niczego nie wyciągnę do lata. Ściskam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. To nie jest bajzel pogodowy tylko zupelnie inny klimat niz ma Polska:))
      Pazdziernik jest z reguly jeszcze cieplym miesiacem tzw. indianskie lato, ale to 30C to juz lekka przesada. Najczesciej wlasnie w polowie pazdziernika robilam przekladanke ciuchowa, a tym razem wyglada na to, ze listopad bedzie w sam raz.
      NYC ma duzo cieplejszy klimat niz Polska, ba nawet w kanadyjskim Toronto jest cieplej w tym roku niz w Warszawie.

      Delete
    2. Star, ciesz sie , ze nie mieszkasz w Melbourne.Niemozliwe tu jest takie segregowanie ciuchow na letnie i zimowe.Mamy teraz wiosne i jednego dnia jest 24 stopnie i piekne slonko, a nastepnego 11 stopni i wichura.I tak naokolo, caly rok. Latem jednego dnia 46 stopni w cieniu, a nastepnego 18 .Do tego ta temperatura potrafi sie zmienic o 15 stopni w ciagu pol godziny .Zawsze , kiedy na dluzej wychodzi sie z domu, trzeba miec ze soba jakis ciuch do awaryjnego zalozenia i byc ubranym tak , aby mozna bylo cos zdjac.W samochodzie zawsze mam lekka kurtke na wszelki wypadek.
      Latem moge schowac tylko te najcieplejsze ciuchy: ocieplane kurtki, grube swetry ,cieple legginsy.
      Jest takie przyslowie : "Don't you like Melbourne weather? Wait 15 minutes." I to wlasnie jest bajzel pogodowy.

      Delete
    3. No to faktycznie tam w Melbourne sie dopiero macie. To ja juz zamykam paszcze i przestaje narzekac. Moj Wspanialy jest zawsze przygotowany na gwaltowna zmiane pogody, nie wiem moze on w poprzednim wcieleniu mieszkal w Melbourne. Kuzwa wyjezdzamy do tropikow a on i tak bierze sweter "na wszelki wypadek". Co gorsza te "wszelkie wypadki" jak by specjalnie na jego zamowienie sie zdarzaja. Ja jestem nigdy nie przygotowana na takie okolicznosci, bo wlasnie jak juz pozamieniam te szmaty to za Chiny Ludowe nikt nie znajdzie jednego letniego ciucha, albo odwrotnie.

      Delete
  6. Szanowana Star, Czytelniczko naszej redakcji! Czasami trzeba się wkurwic na maksa, to emocje opadną i robi sie ciut lżej:) Tak wiec gmeraj w szafie, wkurzaj się na pogodę, ludzką bezmyslnosc, fryzure, na szpital i na co tam chcesz. Ale bądź i już:)
    Z poważaniem - redakcja

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, caluje raczki i nozki kochanej Redakcji, bo tego mnie trzeba bylo:)))

      Delete
    2. Redakcja zawsze do usług:) W razie kolejnego wkur...nia, polecamy się!

      Delete
    3. Bede stala klientka szanownej Redakcji :)))

      Delete
  7. Wspaniały jest faktycznie wspaniały :) Podziwiam stoicki spokój przy Twoich pudełkowych wyczynach.ja mam ciuchów tak mało, że spokojnie wiszą w szafach wszystkie zmiany sezonowe.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Repo, ja mam tych ciuchow tak duzo bo sie jeszcze nie pozbylam tego co jest za duze, za male, lub z czym jestem zwiazana emocjonalnie liczac, ze przeciez "moda wraca" wiec i ta wroci:)))

      Delete
  8. Star, pocieszyłaś mnie, bo zawsze myślałam,że tylko u nas w placówkach medycznych pracują same niezguły. A to ciągłe przekładanie "szmat" z uwagi na porę roku doprowadza mnie do wściekłości. Ubiegła zima była u nas na tyle ciepła, że "opędziłam" ją nie wyciągając ciepłych bluzek i wszystkich swetrów , a zamiast wyciągania tych odpowietrzonych worków swetrów dorobiłam sobie jeden bezrękawnik, jeden sweter z długim rękawem i ciepłą, duża chustę. Teraz jeszcze wciąż czekam na poprawę pogody na cieplejszą i suchszą i bazuję na tych moich zeszłorocznych "udziergach". I na słońce czekam, by to zdjęcie zrobić;))
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie ta recepcjonistka tak wkurwila, bo jak sie lecze w MSK prawie rok tak jeszcze nigdy do mnie nikt nie dzwonil zeby umowic wizyte, to wszystko jest zalatwiane elektronicznie, pokazuje sie na mojej stronie, ja potwierdzam i koniec zabawy. To jest pierwszy i jedyny przypadek, malo tego, ze dzwoni i zawraca dupe to jeszcze nie potrafi nic zalatwic w czasie tej rozmowy.
      No to wlasnie te moje pojemniki to sa te worki odpowietrzajace tylko one sa wmontowane w takie pojemniki, odciagasz powietrze i zamykasz zgrabna skrzynke ze szmatami. Mam je juz od lat i bardzo lubie. Ja swetrow to jakos generalnie malo uzywam, przynajmniej takich cieplych swetrow, chociaz ostatnio zakupilam chyba trzy, bo te co mialam sa ogromne.
      Nasze tutaj zimy sa w sumie bardzo lagodne, temperatura raczej nie spada ponizej -5C ale za to moze byc duzy wiatr czy wilgotnosc i to sprawia wrazenie, ze jest zimniej niz naprawde jest.

      Delete
  9. Star kochana, Twoj wkurw jest najlepszym sygnalem dla mnie, ze idzie Ci ku lepszemu :-))))
    Lubisz chlodek- zapraszam do Szkocji, z ktorej ucieklam dwa lata temu m.in. z racji pogody, bo ta prawie jak w Melbourne ;-)
    Buziaki i mase zdrowia na wkurw :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale jęczysz Babaruda, mnie tam szkocka pogoda całkiem odpowiada :-) Przynajmniej jest stabilna. No chyba że ja w innej Szkocji mieszkam. O, teraz patrzę na pogodę na przykład i widzę 13-11 stopni w dzień i 7-8 w nocy przez całe siedem dni. Zimno? To trzeba się cieplej ubierać :-)

      Delete
    2. Nie, no wyspiarska pogoda to juz zupelnie nie dla mnie. Niby nie ma drastycznych zmian i por roku ale za to malo slonca i ciagle mgly. Dla mnie to przygnebiajace ja potrzebuje duzo slonca zeby zyc. Ubrac czy rozebrac sie zawsze mozna, ale co zrobic na brak slonca?

      Delete
    3. No z tym to się zgodzę. Słońca często brak. Ale ja tego słońca to i tak nie widzę, bo w pracy cały dzień. Latem jest fajnie, bardzo długie dni, słonce świeci u mnie wysoko jeszcze o dziesiątej wieczorem, jak słonecznie jest to po pracy idę do ogrodu i tam siedzę aż się ściemni. No ale zimą to już tylko siedzieć i płakać.

      Delete
    4. Ja jestem rozpaskudzona przez NYC, duzo slonca i dobre zarcie:)) Bedzie mi ciezko sie wyprowadzic, ale to juz postanowione od lat, wiec jakos musze te pigule przelknac.

      Delete
  10. No ale miałam Tobie napisać, żebyś dawała to zdjęcie, choć szczerze mówiąc to sobie zupełnie Ciebie wyobrażam. A bo to raz miałaś krókie włosy? Ja na razie walczę z długimi, mycie takich to udręka, a potem suszenie, żadnego modelowania już nie ma bo kto by się w to bawił. Ale czasami mam ochotę se tak pierdolnąć 6 milimetrów, po umyciu przetrzeć ręcznikiem i gotowe.
    Dobrze że Ci Wspaniały nie daje zarosnąć, ale żeby zaraz na msze... :-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiec mnie to suszenie najbardziej wkurwialo, bo nie uzywam suszarki, wlosy byly ciagle ktotsze niz 10cm a schly ponad 3 godziny, zeby tak naprawde wyschly to prawie 4 godziny. Kto ma na to czas? A suszarki nie chce uzywac, bo po co mam niepotrzebnie wysuszac wlosy jak niby nigdzie mi sie nie spieszy. No fakt, nie spieszy mi sie, ale siedzenie pol dnia z mokra glowa do przyjemnosci tez nie nalezy. Teraz mam 3-4 cm i bedzie spokoj.
      Na te msze to moze dlatego, ze nigdy nie dalam jeszcze na zadna msze:)))

      Delete
  11. od czasu do czasu człowiek spotyka się z kimś takim, kogo najprostsze rzeczy przerastają
    najgorzej jak sie od nich zależy

    jak musiałam na gwałt odwołać swoj zabieg, to od razu postanowiłam się zapisać na nowy termin, dostalam stosowny numer, zadzwonilam i mnie 3!! razy przełączono, a każdemu apiat od nowa tłumacz co jak i dlaczego
    rozmawiając z czwarta osobą zaczęłam od tego, że ona jest czwartą osoba i trochę mam dość
    i się też udało,

    ech...

    ReplyDelete
    Replies
    1. No wlasnie, a kogo to obchodzi z jakiej przyczyny odwolujesz zabieg? Wazne ze natychmiast ustalasz nastepna date to powinno wystarczyc.
      Jak ja pojade do tego szpitala to sobie na pewno pogadam z ta pielegniarka na temat dziewczecia w recepcji, bo byc moze ona nie ma pojecia, ze dziewcze jest uzaleznione od telefonu i dodatkowo niekompetentne. Nigdy przenigdy nie mialam rozmow telefonicznych na temat wizyt lekarskich, na badania czy tez z innych okazji jak jestem pacjentka MSK od prawie dwoch lat.
      To pierwszy taki przypadek i nie ma co ukrywac, nie do podrobienia:)

      Delete
  12. To chyba mamy podobnie ;)
    Mnie tak kłaki wkurzały, że wreszcie poszłam ściąć i co? Fryzjerka milion razy pytała: "a jest pani tego pewna?". Nie, wcale, ot tak sobie przyszłam do fryzjera pomarudzić, a podobno "klient nasz pan".
    Do tego wkurza mnie zima idąca i ta jesień taka. Nie dość, że sama muszę wreszcie czapkę na łeb zakładać i szalem się omotać, to jeszcze dziecia trzeba sensowniej ubrać i tu mam zagwozdkę: jak? Bo albo wszystko wydaje się za cienkie, albo za grube. Masakra.
    Wszystkiego dobrego :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moja dopytywala i tu akurat rozumiem, bo to byla moja trzecia u niej wizyta. Dziewcze mnie ciagle jeszcze nie zna, wie, ze chorowalam i bylam lysa, wiec moze sie obawiala, ze tak naprawde to nie rozumiem czego sobie zycze.
      Co do ubrania dziecia to niewiele pomoge, moge tylko doradzic "nie przegrzewaj". Nie wiem jak jest teraz w Polsce ale za moich czasow to 90% dzieci bylo przegrzane, zima przecietny dzieciak nosil na sobie wszystko co matka kupila, zupelnie jak by nie bylo w domu szafy. Mojego wlasnego bratanka trzeba bylo walnac solidnie w brzuch zeby sie zgial jak sie go chcialo do wozka wsadzic tyle mial na sobie szmat. Oczywiscie byl wiecznie chory, moj ponoc zawsze byl za lekko ubrany, ale dzieki temu nigdy nie chorowal. Ja mialam prosta zasade, jak kurtka zimowa to nie sweter, owszem jakis lekki sweterek, ale nie sweter pancerny z owczej welny dziergany przez babcie na za cienkich drutach:)))
      Jak sweter to nie kurtka, dziecko sie mialo mozliwosc zginac, poruszac i bylo zadowolone, nie musial tez chodzic okrakiem bo mial na sobie tylko jedna pare spodni a nie trzy plus dwie pary rajtuz jak jego koledzy:)))

      Delete
    2. Rajtuzy, aleś mi przypomniała :DDD Moja zmora z czasów przedszkolnych/szkolnych... Póki co stosujemy zasadę: kurtka plus bluzka. Ale internety aż piszczą od: zimowy kombinezonik, śpiworek do wózka.
      A fryzjerka mnie pierwszy raz na oczy widziała. ;)

      Delete
  13. Replies
    1. Tak, trymbocyty czy jak im tam jest ciagle za niskie ale poziom wkurwa wyrownany :))

      Delete
  14. Tym wpisem wróciła Star w swoim najlepszym wydaniu. Jesteś nie do podrobienia! :-D

    ReplyDelete
  15. Cóż... Bez względu na to jak nie spojrzeć na Twojego "wszechwkurwa", to puenta Wspaniałego- kapitalna!

    ReplyDelete
  16. Star,jak ja doskonale rozumiem Twój "wkurw"...mi on towarzyszy jak tylko pomyśle,ze musze iść zrobić badania i poszukać PRYWATNIE lekarza,bo moja lekarka ostatnio bardzo mi podniosła ciśnienie,gdyż potraktowała mnie niemal jak intruza-hipochondryka...:(
    Buziaki :*

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...