Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, November 30, 2016

Recepta na szczescie

Wszyscy chca byc szczesliwi, wiekszosc marzy o szczesciu, a tylko jednostki wiedza, ze szczescie juz maja.
Tak by to mozna podsumowac, ale przeczytalam ciekawy i w sumie krotki artykul na temat jak byc szczesliwym w prostych jedenastu punktach.
Tu prosze link gdyby komus sie chcialo i oczywiscie jesli ktos zna angielski, a przeciez wiele osob zna.
Ja sie z tym wszystkim zgadzam wiec wylicze punkty:

1. Badz wdzieczny. Nie tylko za te zapierajace dech w piersiach chwile, ale za zwykle male przyjemnosci.

2. Oddaj sie bez reszty przyjemnosciom chwili. Tak bym to przetlumaczyla w najprostszy i najbardziej zrozumialy sposob. Poswiec czas na to co sprawia ci przyjemnosc i rob to z pelnym oddaniem, daj sie pochlonac tej przyjemnosci. Moze to byc spacer, czytanie, gra na instrumencie muzycznym, taniec... itd.

3. Usmiechaj sie czesto. Naukowcy odkryli, ze w czasie usmiechu pracuja miesnie twarzy, ktore doprowadzaja krew do frontowej czesci mozgu ktora wydziela wiecej dopaminy.

4. Nie katuj sie swoimi bledami i niedoskonalosciami. Ludzie szczesliwi wykorzystuja popelnione pomylki jako lekcje i zamiast sie nimi przejmowac, po prostu wykorzystuja je w pozytywnym celu. Ktos kto sie nigdy nie pomylil to na pewno ktos kto do niczego nie doszedl mowi jedno z madrych przyslow.

5. Badz optymista, w kazdej, nawet pozornie najgorszej sytuacji staraj sie widziec cos pozytywnego.

6. Otaczaj sie ludzmi, ktorzy cie szczerze wspieraja. Dobieraj sobie tak przyjaciol zebys mogl/la na nich liczyc nawet jak cos ci nie wyjdzie to nie beda cie krytykowac tylko wspierac twoje proby dzialania.

7. Naucz sie mowic NIE. Od czasu do czasu trzeba komus czegos odmowic dla wlasnego zdrowia psychicznego. I nie ma w tym nic zlego. Nie mozna byc na kazde zawolanie dla wszystkich.

8. Dbaj o kontakt z natura. Las, laka, plaza, gory, nie wazne co, moze byc lawka w parku wazne zeby spedzic ten czas wylaczajac sie z normalnego zycia zawodowego a nawet rodzinnego. To jest takie wazne zeby naladowac swoje wlasne baterie.

9. Naucz sie wybaczac i wybaczaj. Nie czyn z siebie ofiary na cala reszte zycia tylko dlatego, ze ktos cie skrzywdzil. Skrzywdzil, bo byc moze nie umial postapic inaczej. Wybacz i idz dalej, nie warto niesc ciezaru zaleglych zalow i bolaczek przez cale zycie, one niepotrzebnie obciazaja psychike.

10. Od czasu do czasu sprobuj czegos nowego, czegos czego wczesniej nie robiles/las. Moze to byc nauka nowego jezyka, a moze tez nawiazanie rozmowy z kims zupelnie przypadkowym. Takie wyjscie poza krag wlasnego komfortu moze byc bardzo przyjemnym doswiadczeniem, a jesli nie jest, to chociaz sprobowales/las i teraz wiesz, ze to na pewno nie dla ciebie.

11. Codziennie rano spojrz w lustro i powiedz "kocham cie" do wlasnego odbicia.

Ciekawa jestem co o tym myslicie, ja sie zgadzam z kazdym punktem, nad niektorymi (dokladnie dwoma) jeszcze musze popracowac i wlasnie dlatego to tutaj napisalam, zeby mi sie nie zagubilo.




51 comments:

  1. Sama racja , Star.Wszystko zalezy od nas.Poczucie szczescia tez.Trzeba nauczyc sie byc szczesliwym.Zycie mamy tylko jedno i to my sami nim kierujemy i od nas zalezy jak je przezyjemy, cieszac sie kazda jego chwila i usmiechajac do swiata i ludzi czy katujac sie kazdym nawet drobnym niepowodzeniem i martwiac sie na zapas o wszystko.Jesli nas cos bardzo uwiera, zmienmy to.To my sami decydujemy o tym czy jestesmy szczesliwi.Bo szczescie to nie milion wygrany na loterii ale radosc zycia .Wszystko jest w naszej glowie.
    O wiele latwiej zyc z radoscia i usmiechem cieszac sie drobiazgami.Przeciez z tych drobiazgow sklada sie nasze zycie.Nie psujmy go sobie.Ja juz sie tego nauczylam i jestem naprawde szczesliwa.Sciskam i pozdrawiam z dolu globusa.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To niby wszystko proste, ale jednak jak ktos nigdy nie probowal tych prostych prawd wcielic w zycie to wcale takie proste nie jest:)) Pewnie, ze zycie w szczesciu jest lepsze, problem w tym, ze wiekszosc dazy do szczescia i nigdy go nie zaznaje. A dzieje sie tak dlatego, ze jak juz dociera do tego punktu, ktory rzekomo ma przyniesc szczescie to juz natychmiast pojawia sie kolejny cel do osiagniecia. I tak przez cale zycie mozna gonic kroliczka :)))

      Delete
    2. No wlasnie. A to przeciez wcale nie o to chodzi.

      Delete
  2. Właśnie skorzystałam z "przyjemności chwili", pożerając dwie pastylki miętowe. Konsekwencje poniosę później, a więc pomyślę o nich ...później:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hmmm... mozna i tak, ale czy to naprawde o to chodzi? ;)

      Delete
  3. Wszystko siedzi w naszej głowie!
    Bardzo mi się podobają te punkty :) prawie wszystkie w naturalny sposób przychodzą do nas z wiekiem! ;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, czesc przychodzi naturalnie, ale mozna im "pomoc" przeciez nie warto czekac do 50ciu czy nawet 60ciu lat na szczescie. Lepiej byc szczesliwym juz majac 30 lat:))

      Delete
  4. Punkt 5 sprawia mi trudnosc, a 11 to juz w ogole. Cala reszte stosuje z powodzeniem i wychodzi na to, ze powinnam byc szczesliwa, zgodnie z recepta na szczescie. Jakos jednak trudno mi okreslic sie jako osoba szczesliwa. Dlaczego?

    ReplyDelete
    Replies
    1. 11 w moim wykonaniu to uśmiech do siebie w lustrze. Boszsz...jakie to było trudne.

      Delete
    2. Pantero, bo ta 5tka jesli jestes z natury lekko pesimistyczna lub nawet realistyczna to wymaga wiecej pracy. Nie jest latwo zmienic takie nastawienie i na pewno nie dzieje sie to szybko.
      Podobnie 11tka jest moim zdaniem najtrudniejsza, bo w sumie polega na pokochaniu siebie, a przeciez wiekszosc z nas zostala wychowana na zasadzie "nie badz egoista, poswiecaj sie i dbaj o innych", wiec jest nam trudno. Z drugiej strony jak czlowiek nie kocha sam siebie to jak moze oczekiwac, ze ktos inny go pokocha.
      Jesli mam odpowiedziec na Twoje pytanie "dlaczego" to wlasnie powiedziala bym "pracuj nad 11tka, jak ja opanujesz to i 5tka przyjdzie latwiej".

      Delete
    3. To trudne, bo jakos ostatnio nie moge na siebie patrzec bez obrzydzenia i poczucia nieudacznictwa.

      Delete
    4. Nie wiem co powiedziec. Jestes madra, silna kobieta wiem, jestem przekonana, ze stac Cie na to. Ale rozumiem, ze masz taki okres w zyciu, moze daj sobie troche czasu i najpierw przegon to "obrzydzenie i poczucie nieudacznictwa". Wywies, wystaw gdzies na codzienny widok te zdjecia kiedy bylas modelka, to ciagle JESTES TY !!!!

      Delete
    5. Nie wiem co powiedziec. Jestes madra, silna kobieta wiem, jestem przekonana, ze stac Cie na to. Ale rozumiem, ze masz taki okres w zyciu, moze daj sobie troche czasu i najpierw przegon to "obrzydzenie i poczucie nieudacznictwa". Wywies, wystaw gdzies na codzienny widok te zdjecia kiedy bylas modelka, to ciagle JESTES TY !!!!

      Delete
  5. A co do 10-tki to z pełną premedytacją zaczynam nieznane projekty. Czasem jest trudno. Co tam, zawsze trudno i pełno obaw. Ale wchodzę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie tu musze troche bardziej przycisnac, niby przestepuje te nieznane progi, ale moglabym czesciej.

      Delete
  6. Ze wszystkimi się zgadzam, żadnego nie stosuję;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Repo jesli tylko nie gonisz za szczesciem i czujesz sie szczesliwa to kto by sie przejmowal punktami.

      Delete
  7. Większość stosuję, ale jeszcze nie mówię do lustra kocham cię ,bo to już by mnie śmieszyło!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak to moze byc smieszne, ale naprawde to nie jest. Sprobuj to powiedziec tak jak mowisz osobie ktora kochasz, tak jak mowisz to mezowi, dzieciom. Spojrz w oczy i niemal przytul spojrzeniem i wtedy powiedz "kocham cie". Sprobuj... prawda, ze nie takie smieszne?

      Delete
    2. Podoba mi się to przytulanie spojrzeniem!

      Delete
    3. :))) nie moglam wymyslic nic bardziej adekwatnego:)

      Delete
  8. zgadzam się z każdym punktem, nad kilkoma musze pracować, ale robię to, a kilka przychodzi mi niezmiernie łatwo
    No i pomogłas mi podjąć jedną decyzję na NIe:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Milo, ze pomoglam:) Mnie tez czesc przychodzi latwo, ale mam jeszcze dwa nad ktorymi musze wiecej popracowac.

      Delete
    2. tylko żeby się nie przemęczyć:)

      Delete
    3. No nie mozna, to byloby prawdziwe NIEszczescie :))

      Delete
  9. Staram się pamiętać, ze nie wszystko co uszczęśliwi mnie, uszczęśliwi kogoś innego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, ale w tym przypadku mowimy wyjatkowo o uszczesliwianiu siebie, tak zupelnie egoistycznie. A w ogole w kwestii uszczesliwiania siebie i innych to jestem zdania, ze wszystko co robie dla wlasnego szczescia ma tylko nie sprowadzac nieszczescia na innych i juz jest dobrze.
      Jesli mowie do lustra "kocham cie" ale nie zapominam powiedziec tego najblizszym to nic zlego sie nie dzieje. Jesli ide sama np. na plaze, ktorej moj maz nie cierpi to wcale nie robie mu krzywdy, wrecz przeciwnie daje mu jego osobisty czas na jego osobiste przyjemnosci:)) Pod warunkiem ze nie robie tego na 5 minut przed wyjsciem z domu, a uzgadniam wczesniej.
      Nie mysle, zeby w tych punktach bylo cos co moze skrzywdzicc czy unieszczesliwic druga osobe.

      Delete
  10. Wciąż uczę się nie pamiętać sytuacji, w których serce klęka. To jest dla mnie najtrudniejsze. Reszta to pestka, nawet kochanie samej siebie, niedoskonałej, nieidealnej, zołzowatej. Jestem jędzą i dobrze mi z tym :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, ale tu nie chodzi o wymazanie z pamieci, to moze byc wrecz niemozliwe. Chodzi raczej o wybaczenie tym, ktorzy nas skrzywdzili, wybaczenie na tyle prawdziwe i szczere, ze ta sytuacja stanie sie emocjonalnie obojetna. Bedziesz o niej pamietac, ale juz nie bedzie klekalo serce.
      Mialam dwie takie osoby, ktorym naprawde musialam wiele wybaczyc. Nie moglam, naprawde bardzo nie moglam, nie moglam nawet sie zmusic do tego, zeby zaczac myslec o wybaczeniu. To co mi zrobili bylo dla mnie NIEWYBACZALNE.
      W koncu zaczelam od wybaczenia SOBIE.
      Tak, ja ofiara (w tych konkretnych przypadkach) odwrocilam na tyle cale sytuacje, ze wybaczylam sobie fakt, ze pozwolilam im zrobic mi cos takiego.
      I to zadzialalo, jak wybaczylam sobie, jak juz odplakalam, odzalowalam sama siebie i fakt, ze nie potrafilam sie postawic we wlasnej obronie to dopiero wtedy moglam zabrac sie za wybaczenie tamtym osobom.
      Czasem zycie jest tak pokrecone, ze trzeba do niego podchdzic rowniez pokreconymi sciezkami. :))

      Delete
    2. Ja tez mam taka osobe. Ale jak znikla z mojego zycia i jest tylko gdzies w tle, to jakby samo sie stalo.Mysle, ze nie tyle jej wybaczylam ale po prostu wszystko to, co mi zrobila odkreslilam gruba kreska . Juz nie uwiera, nawet jak cos wspominam, to nie boli, bo to przeszlosc i to juz nigdy nie wroci.Bo wlasnie to byla takze moja wina, ze na to pozwolilam.Teraz jestem inna i jest inaczej.Czasem nawet z ta osoba rozmawiam i jest mi zupelnie obojetna, nic przy tym nie czuje .

      Delete
  11. Zgadzam się z tymi punktami, ale głównie 5,7,11 to dla mnie problem:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iza, z tych trzech punktow skup sie najpierw na 11tce, pozostale przyjda latwiej jak bedziesz miala opanowana 11tke. Poczytaj komentarze, tam tez jest troche ciekawych rzeczy:))

      Delete
    2. Usmiecham sie do siebie w lustrze i mowie sobie:"No zupelnie niezle , jak na kobiete w tym wieku".

      Delete
  12. Ten punkt 11 nauczyłam się i bardzo go sobie cenię. Na inne też zwracam uwagę i często czuję wdzięczność, ale już nie czekam na wsparcie, tyle że dziwne ale zaczęłam go doświadczać, dziwne bardzo. Dobra i ciekawa recepta na szczęście, warto stosować a piękno natury .. jak to ktoś powiedział, gdyby nie lasy drzewa woda nie warto byłoby na ten świat przychodzić. To mnie leczy i uzdrawia a gdy znajdę się w lesie natychmiast zdrowieję. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dla mnie 11tka byla najtrudniejsza ale tez uwazam, ze jest najwazniejsza. Jak opanowalam umiejetnosc kochania siebie to cala reszta poszla sprawnie. Kontakt z natura to naprawde nektar zycia glownie psychicznego i emocjonalnego.
      Czasem ciezko w tak ogormnym miescie jak Nowy York, ale mam tu blisko park nad rzeka miedzy Manhattanem i Queensem, wystarczy ze tam pojde czy pojade i posiedze nad woda, albo na trawie miedzy drzewami i juz czuje, ze doladowalam baterie.

      Delete
  13. Doszłam do wieku, w którym owe zalecenia są oczywiste. Nauczyłam się żyć terazniejszością,bo życie tak naprawdę jest chwilą, która szybko przemija. I staram się by wszystko co robię było działaniem świadomym, przemyślanym a nie przypadkowym. Czarna Pantera na swoim blogu zadała pytanie który czas z minionego naszego życia chcielibyśmy przywołać z powrotem, gdyby to było możliwe i już widzę zdziwienie w oczach niektórych czytelników, ale ja nie przywołałabym żadnego okresu z minionego życia.Było, minęło i dobrze jest jak jest.
    Miłego;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to jest nas dwie, bo ja wlasnie wczoraj przed pojsciem spac zajrzalam w jeszcze ciepla notke Pantery i pomyslalam "nie potrafie wybrac chwili" zwlaszcza z perspektywy czasu wiem, ze bylo takich chwil naprawde duzo i kazda z nich byla ta najwazniejsza, najpiekniejsza.
      buziaki :***

      Delete
  14. Bardzo ciekawy post! Dający duzo do myslenia, zarówno on, jak i komentarze pod nim. Posiedziałam, podumałam zastanawiajac sie nad sobą i wreszcie pojęłam, że jak parę innych osób mam problem z jedenastym punktem (a on sie łączy jakos z dziewiatką, która jest o potrzebie wybaczania). A mam ten problem z kochaniem samej siebie od dawna, tyle, że w róznym natężeniu i z róznych powodów. Jednak w obecnej chwili stare powody wydaja mi sie smiesznie błahe, natomiast obecna przyczyna niekochania samej siebie wynika z poczucia winy, a ono z kolei z żalu, że za mało czasu spedzałam z Mamą, że nie zrobiłam wszystkiego, co mogłam by jej pomóc. Zdawało mi się, że nie jest tak, źle, że mam czas i zdążę. Nie zdązyłam. I nic sie nie odstanie.Wiem, że Mama nie miała do mnie o nic żalu. Wszystko rozumiała, wszystko wybaczała, kochała mnie taką, jaką jestem. Och, jak mi brakuje tego jej kochania...Ale staram sie jak mogę, nie roztrząsać tego, pójśc dalej, wiedząc, że Mama nei chciałąby bym cierpiała. I tak jak Tobie Buddyści wytłumaczyli, że nie ma sensu siebie obwiniać, (bo to nic dobrego nikomu nie przyniesie, a wręcz przeciwnie, zatrzyma w rozwoju, w dobrym, świadomym zyciu, że tam gdzie przebywają zmarli takie rzeczy nie maja znaczenia, oni sa ponadto, tylko my przywiazujemy sobie wciaz uparcie jakieś kamienie do szyji), tak i ja sobie tłumaczę.
    Powiedziałam dzisiaj męzowi, że żałuję, że nie mieszkasz blisko, Marylko. Jak dobrze byłoby mieć taką jak Ty sąsiadkę.Wprawdzie nie mogę narzekać na moje tutejsze sąsiadki, to dobre, przyjazne kobiety, ale to nie ten wymiar wrażliwosci i wiedzy, ktory byłby mi potrzebny i za jakim tęsknię. Mama go miała, Ty go masz...Ach, ja znowu o tym samym...Ściskam Cię mocno, jakbym stała obok!***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ech Olenko, Olenko, czytasz w moich mylsach:) Ilez to razy czytajac Twoje cieple notki myslalam o tym jak dobrze byloby posiedziec z Toba i Cezarym w cieple Waszego piecyka lub na trawie z psiakami sie pobawic. Mysle, ze nie mialybysmy czasu spac a i Cezary na pewno odnalazlby wspolny jezyk z moim Wspanialym, wygladaja mi na bardzo podobne dusze, bo ja to wiadomo, narwaniec, ale jeszcze nie przekraczajacy granic ludzkiej wytrzymalosci.
      Wiesz, najbardziej obciazamy nasze sumienia czyms na co nie mialysmy wplywu. Bo tak serio to przeciez nie z wyboru spedzilas mniej czasu z Mama niz bys tego chciala. Ot tak sie zlozylo i trzeba sie z tym pogodzic. Wyobraz sobie, ze ja na tydzien przed smiercia mojej Mamy powiedzialam do Wspanialego "mysle, ze powinnam pojechac do Polski sama, zeby spedzic wiecej czasu z Mama" na co Wspanialy powiedzial "nie ma problemu kiedy chcesz jechac?" to byl poczatek marca lub ostatnie dni lutego, Mama zmarla w nocy z 6tego na 7mego marca. Polecialam wiec na pogrzeb, sama.
      Wspanialy nie mogl, nie mial urlopu. A 6 miesiecy wczesniej bylismy w Polsce razem, z tym, ze to byla taka wizyta bardziej turystyczna, chcialam mu pokazac Polske, wiec niewiele czasu spedzilam z Mama, ot odwiedzilam ja.
      Obie nie mamy na to wplywu, co sie stalo to sie juz nie odstanie, trzeba sie tylko z tym pogodzic tym bardziej, ze jak wiemy ani Twoja ani moja Mama nie chcialaby zebysmy spedzily reszte zycia z poczuciem winy. To tylko siedzi w naszych glowach.
      Nad 11tym punktem pracuj, naprawde pracuj bo on jest chyba z tych wszystkich najwazniejszy, przynajmniej ja tak to odczuwam. Jak juz opanujesz ten punkt to wszystko inne staje sie latwiejsze.
      Przytulam serdecznie i buziaka daje:***

      Delete
    2. Będę pracować...Na pewno trochę mi to jeszcze zajmie, ale nie tracę wiary, że kiedy wszystko będzie dobrze.Bo zycie trwa i trzeba jak najlepiej żyć w zgodzie z sobą i światem
      I dobrze, że Ty jesteś, że ocalałaś, taka ciepła, rozumiejąca wszystko, prawdziwa i kochajaca życie!***

      Delete
    3. Olenko, jesli moge cos doradzic to nie odchodz od lustra dopoki nie wypowiesz tego magicznego "kocham cie". Nie wazne czy bedziesz plakac, czy bedziesz stala przed lustrem 10 min a moze i dluzej, po prostu sie zmus. Pierwszy raz jest naprawde najgorzej, kazdy nastepny jest troche latwiej, a potem juz bedziesz robic to nie tylko z usmiechem, ale i szczerze z pelna miloscia.
      Ja sie bardzo ciesze, ze trafilysmy na siebie wirtualnie, ze nasze drogi sie skrzyzowaly, bo obie czerpiemy z tego kontaktu bardzo wiele.
      :***

      Delete
  15. Z każdym punktem zgadzam się w 100%! Tak naprawdę są to bardzo proste i dość oczywiste rady, a jednak na co dzień łatwo o nich zapominamy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda, najtrudniej o tym pamietac w codziennej gonitwie.

      Delete
  16. Zgadzam się z każdym jednym punktem, choć trzy z nich na pewno u mnie kuleją- 5,9, 11.
    Piątka- nie, żebym była pesymistką, ale jestem chyba do bólu realistką. Stwierdzeniem, które zawsze doprowadzało mnie do szewskiej pasji, było "będzie dobrze" rzucane w każdej sytuacji przez niektórych. Jeśli jednak spojrzeć na to, że w każdej sytuacji jest coś optymistycznego- no to może warto popracować nad przestawieniem się.

    Dziewiątka- dla mnie najtrudniejszy punkt. Nie wiem czy kiedykolwiek się nauczę. Choć jednocześnie wiem, że chyba największą krzywdę robię tym sobie, bo są ludzie, którym na wybaczeniu zupełnie nie zależy. Ba! Oni nawet nie czują się winni. A te złe emocje jednak mnie wciąż trują.

    Jedenaście... Chyba nie mamy takiego nawyku. A warto go w sobie wypracować.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, generalnie to ja jestem optymistka, ale to tak generalnie, w sposob niemal globalny, natomiast jesli chodzi o cos co dotyczy mnie osobiscie to jestem bardziej realistka. "Bedzie dobrze" wywoluje we mnie takiego wkurwa, ze jestem gotowa zagryzc wlasnymi zebami:)))
      Nienawidze tego stwierdzenia, bo niby co ono oznacza, co to jest dobrze?
      Dziewiatka jest zdecydowanie bardziej potrzebna osobie pokrzywdzonej niz krzywdzicielowi. Ten co skrzywdzil to olewa, bo gdyby nie olewal to by nie krzywdzil.
      Natomiast przebaczenie oczyszcza skrzywdzonego, moze wymagac duzo czasu, nakladu auto-perswazji, lez i czego tam jeszcze trzeba... ja nawet kiedys pisalam listy do tych co mnie skrzywdzili i palilam je zamiast wysylac. Wysylanie nie mialo sensu, bo i tak adresat mial gleboko w odwloku, ze mnie czyms kiedys skrzywdzil, natomiast proces palenia z intencja wybaczenia jest bardzo oczyszczajacy.
      Punkt 11ty, jesli czytalas komentarze to juz wiesz, ze uwazam za najwazniejszy.
      Masz racje, nie mamy takiego nawyku, szczegolnie kobiety, bo jestesmy wychowywane na milosierne idiotki:)) Nareszcie to zmienilo juz w duzym stopniu i ciagle zmienia, ale generalnie to moje pokolenie bylo wychowane w naprawde kretynski sposob. Takie wychowywanie dzieci powinno byc karalne.

      Delete
  17. Tez mam klopot z jedenastym, poza tym ogarniam. Optymizm szczegolnie potrzebny mi teraz, bo sie dorobilam nieboRAKA. Nie mam z tym problemu, czuje sie dobrze, dzis zaliczylam druga chemie. Wloski sie wyprowadzily, ale za to jakie piekne dwie peruczki posiadlam! A jak mi jeszcze odrosnie istny las, to dopiero bedzie frajda! Sciskam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przykro mi Grazynko, ale wazne, ze Cie humor i optymizm nie opuszcza, to bardzo wazne. Wiem z autopsji. Zapewniam, ze po chemii naprawde odrasta nawet nie las a dzungla klakow :)))
      Jesli moglabym w czyms pomoc to pisz. Jak juz wiesz nie jestem dobra w pisaniu maili ale w tej wyjatkowej sytuacji na pewno napisze.
      Buziam:**** i glaszcze po lysince.
      P.S.
      Lyse jest piekne!!! Pamietaj o tym.

      Delete
  18. Jedenaste wydaje się śmieszne, ale tak naprawdę jest najważniejsze i najtrudniejsze. Ktoś kto nie kocha siebie, nie potrafi pokochać kogoś innego i nie uwierzy, że jest godny miłości.

    ReplyDelete
  19. Zadziwiajace, ale ja stosuje je wszystkie, te punkty. Niektore latwiej przychodza, inne trudniej. Z jedenastym nie mam najmniejszych problemow, codziennie sie usmiecham do siebie w lustrze i posylam caluski :-) Z wybaczeniem mam troche problemow, ale taka jest juz chyba moja natura. U mnie na przyklad ten punkt o wybaczaniu bardzo sie wiaze z punktem o dobieraniu przyjaciol. Po prostu jak ktos mnie skrzywdzi, usuwam go ze swojego zycia, bo wybaczyc moze i moge, ale zapomniec nie jestem w stanie, a wiadomo ze co z oczu to i z serca. Czasami mam tez problem z powiedzeniem "nie", ale z wiekiem staje sie to jakos bardziej naturalne. Z wiekiem stalam sie troche egoistka, ale uwazam ze zasluzylam na to i jak sie komus nie podoba to nie musi sie ze mna zadawac. To jest dobry egoizm, zdrowy egoizm, po prostu dbam o siebie i tyle. Bo sie kocham i chce zeby mnie inni tez kochali. Ale ja dla siebie jestem najwazniejsza, bo jak nie bede, to inni tez nie beda ze mnie mieli pozytku.
    Ament :-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...