Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, November 19, 2016

W czelusciach szaf

Maz moj zwany Wspanialym znow byl wyjechan na dwa dni tydzien temu i chyba z samotnosci sobie przypomnialam, ze dawno nie bylam w jego szafie.
A trzeba Wam wiedziec, ze polowe jego szafy zajelam lata temu na moje malo uzywane fatalaszki. Najczesciej to one byly malo uzywane z powodu, ze mi sie lata temu z nich wyroslo, albo je krasnoludki pokurczyly. No i weszlam do tej szafy.
Krystusie kolczasty czego tam nie bylo!!!
Zaczelam przebierac, przymierzac, decydowac co oddac dla potrzebujacych, co zatrzymac.
I nagle sie okazalo, ze te wszystkie, w ktore od lat nie moglam sie wbic zadna sila sa jak ulal, a oddac biednym trzeba te, ktore jeszcze dwa lata temu byly dobre.
I tak pozbylam sie cieplej zimowej kurtki, ktora bardzo lubilam bo jest dwustronna i nie do zdarcia.
Takich "nie do zdarcia" juz dawno nie produkuja, ale teraz moglabym ja nosic wspolnie ze Wspanialym, moze tylko w rekawach byloby nam troche ciasno, ale cala reszta spoko.
Pozbylam sie dlugiego, sztucznego futra, ktorego w sumie nigdy nie mialam na sobie i wisialo ciagle ozdobione metka, ale zim tak srogich nie ma i jak kiedys bylo za obcisle, tak teraz okazalo sie mocno za luzne. Niech wiec komus sluzy.
Ba, znalazlam suknie wieczorowa, ktora byla szyta dokladnie 35 lat temu na bal barborkowy i lezy jak by byla szyta tydzien temu, a ze kroj klasyczny to zostawilam.
Dwa super kostiumy, jeden z tych ulubionych, ktory przez wiele lat oplakiwalam, ze go juz nigdy nie zaloze...
A tu prosze, zalozylam i jest nawet lepiej niz bylo 16 lat temu.
Spodnice welurowe, jakies aksamity, zamsze, zakiety wymyslne w kroju, spodnie wieczorowe z serii klasycznych... bluzki itd.
Naprzymierzalam sie do wypeku.
Spakowalam duzy wor darowizny, czesc musialam oddac do pralni bo z samego wiszenia w szafie byly z lekka przykurzone i wygladaly nieswiezo, dwa swetry kaszmirowe, ktore znow moglabym zawinac wokol siebie podwojnie. Dzis wyslalam Wspanialego z tym worem do punktu gdzie zostawia sie takie dobra dla potrzebujacych.
A ta reszta, w ktora wchodze i jest naprawde w super stanie, nie bardzo bylam przekonana co z tym dalej.
Pokazalam Wspanialemu sterte tych ciuchow i mowie:
-- To chyba zostawie, czesc jest zupelnie nowa, bo kupiona z zamiarem, ze "kiedys uda mi sie do tego schudnac". Co prawda nigdy sie nie udalo normalna droga, ale teraz prosze... - w tym momencie zatanczylam wirujac suknia wieczorowa.
-- No dobra, faktycznie lezy na Tobie jak na modelce, ale gdzie Ty to zalozysz? 
-- Jak to gdzie? Teraz kochanie bedziemy na stare lata balowac!!! 
-- Balowac? Ale gdzie?? Tu nikt nie urzadza bali... 
-- Kryste, jaki Ty jednak tepy jestes, sami sobie urzadzimy!!! 
-- A te welury i aksamity? czy to sie jeszcze nosi? - zapytal z nadzieja w glosie w rece miedlac kolejny worek gotowy na wypelnienie.
-- Czy to sie nosi? Nie wiem, ale samo sie chyba raczej nie nosi, jak zaloze to bede nosic. 
A wczoraj wlaczylam telewizornie i patrze a tam sprzedaja same welury i aksamity, no moze ciutke innego kroju, ale kto starszej pani zabroni?
Jak koniecznie bede chciala to jeszcze ten rozowy kapelusz, w ktorym sie spokonie miesci 4 kg ziemniakow tez zaloze.
Nigdy wczesniej nie przejmowalam sie moda, wiec niby dlaczego mialabym zaczac teraz?



36 comments:

  1. a no właśnie, dlaczego??
    najbardziej mnie wkurza postawa"a bo już za późno"!
    słuchaj, przez miesiąc codziennie zakładaj cos innego to sie zorientujesz, co Ci pasi a co nie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oczywiscie, ze tak :)) A w ogole to na szczescie nigdy sie nie przejmowalam opinia innych i na pewno nie mam zamiaru zaczac teraz :)))

      Delete
    2. no jak tak się kiedyś stanie, to sobie przygotuję posta na tfuj pogrzeb :pp

      Delete
    3. Ryba, poczeka... czy ja cos przegapilam? Umieram? czy co? :)

      Delete
  2. Cudnie jest znaleźć takie skarby! :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mowie Wam poczulam sie zupelnie jak bym jakis skarbiec otworzyla :)))

      Delete
  3. Idealne stroje na super sesje zdjęciową i ile przy tym zabawy w make upy :)) Uwielbiam takie podejście do ciuszków :) A chłopy tak mają z zasady, że jak słyszą bal.... to wieją ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sesja zdjeciowa? Make upy? No bez przesady:))) Ja za leniwa na takie numery:))) Moj nie wieje, ale tu serio nikt bali nie urzadza, a wesela nam sie chwilowo skonczyly, to chyba nawet dobrze;)

      Delete
  4. oj to ja może zorganizuję sobie taką szafę ! jestem na etapie kochanego ciała....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlaz do szafy i szukaj, na pewno sie znajdzie cos o czym dawno zapomnialas:))

      Delete
  5. No proszę, czasami tak niewiele trzeba, aby ponownie nabrać wiatru w żagle, pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha zawsze lepszy wiatr w zagle niz w oczy :)))
      Dziekuje i pozdrawiam wzajemnie :)

      Delete
  6. No proszę, jak to opłaca się chomikować. Też chomikowałam, ale u mnie to nie zadziałało, więc wywaliłam wszystko. I chodzę w dżinsach, też pięknie :) Pokaz się w tej balowej sukience, proszę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, to nie tak latwo sie pokazac w balowej sukience:)) Od znalezienia do pokazania sie to moze znow duzo wody uplynac. A tak w ogole to balowych znalazlam 5 sztuk, serio nie bardzo widze gdzie moglabym sie w nie wystroic:))) Ale niech sobie wisza, z kazda z nich mam inne wspomnienia.

      Delete
  7. Hehe, no to można śmiało powiedzieć, że po otworzeniu tej szafy, jakbyś do fajnego sklepu weszła :) I korzyść podwójna- bo i coś dla siebie znalazłaś i dla innych :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ps. Jak już założysz ten pojemny kapelusz- zrób fotkę ku blogowej pamięci :D

      Delete
    2. Marto, sklep ze starociami, to tak jak bys weszla do szafy po babci:))) A ten rozowy kapelusz to juz tu kiedys byl, bodajze w 2014 tez przy okazji porzadkow w szafie;)))

      Delete
  8. Szafa jako ten butik, gdzie wydalabys kupę kasy;) Jak to czasami warto do niej zajrzeć! Tez bym musiała tak zrobić, bo żal mi wyrzucać ciuchów, bo niezniszczone, bo może sie przydadza, bo mile wspominam ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie cierpie zakupow, to i do tej szafy mnie nie za bardzo ciagnelo:) Wisialy tam szmaty od lat, o ktorych juz dawno zapomnialam.

      Delete
  9. Ej, trzymaj na wieczór panieński Spt. Zapomniałaś?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oczywiscie, ze nie zapomnialam, trzymam, niech sie Spt spieszy:))

      Delete
  10. hahaha ja ma połowę objętości szafy mojego męża. Nie lubię wielości lubię jakość nie ilośc i różnorodność, dwie dobre pary jeansów 3 marynarki w róznych kolorach, 3 tisherty, 3 koszule, 3 bluzki z długim rękawem, 3 swetrty. Koniec. Jeśli chcę kupić coś nowego, najpierw odrzucam to czego już nie chcę nosić, wiozę do bratowej, dziś już najczęściej bratanice w te rzeczy mogą nosić i dopiero wtedy idę z czystym sumieniem na zakupy.
    Niestety z książkami to tak nie działa, szczęśliwie wymyślili e-booki i teraz już nie muszę dźwigać ;).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam w sobie cos z Romki:))) Lubie duzo, kolorowo i rozniscie:)))

      Delete
    2. Ja tez kocham kolory.Ale moje ciuchy sa w ciaglym ruchu.Te nie noszone przez ok.2 lata ida do Salvation Army a przybywaja nowe.Nosze to ,co lubie, w czym dobrze sie czuje i jako tako wygladam.W nosie mam co inni uwazaja--zreszta w Au nikogo to nie interesuje.Kiedy jestem w Polsce ciagle slysze, ze "w tym wieku to juz nie wypada" nosic dzinsow ,czerwonych tunik albo jeszcze czegos tam.
      A moja szafa to duza garderoba i jest tak pelna, ze kurtki i torebki poszly do szafy sciennej w drugiej sypialni.

      Delete
    3. Nawet dzinsów "nie wypada"?! Borze szumiacy!

      Delete
    4. Od czasu kiedy sie dowiedzialam (lata temu), ze Salvation Army sprzedaje to co my oddajemy za darmo obiecalam sobie, ze ode mnie juz na pewno nic nie dostana. I slowa dotrzymuje. Na szczescie sa jeszcze organizacje, ktore nie tylko obdarowuja biednych naszymi darami bez wyludzania pieniedzy ale i od nas odbiora z pocalowaniem reki, bez zadnych wymogow typu "przywiez o konkretnej godzinie".
      Nie chce miec nic wspolnego z Salvation Army.

      Delete
  11. U nas jest odwrotnie mam kawałek w szafie reszta chłopa w całości. :) Ale zła jestem na siebie że wywaliłam swoje szczupłe szmatki, te spódniczkę tak bardzo lubiłam i tamtą bluzeczkę a teraz byłyby jak znalazł i co z tego że nie modne, mnie się podobają to najważniejsze. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas kazdy ma swoja szafe, moja jest troche wieksza niz ta mezowska, ale i tak sie w niej nie mieszcze, wiec czesc wprowadzilam do jego szafy. A szafy sa naprawde duze, jak pamietam z moich czasow w Polsce to w szafie tej samej wielkosci co szafa Wspanialego miescily sie rzeczy 5-osobowej rodziny i jakos sie dalo zyc.
      Wspanialego rzeczy spokojnie mieszcza sie w polowie jego szafy, a jest ich duzo, bo moj maz tez lubi duzo z tym, ze on ma od prawie 50ciu lat wszystko w jednym rozmiarze.
      Ja mialam w szafie cztery rozne rozmiary:)))

      Delete
  12. Moja szafa tez ma wszystko w jednym rozmiarze, bo nawet w te poskurczane jakos sie upycham. Teraz to bede miala okazje przetrzebic, jak sie bede przeprowadzac. Najgorzej to z butami, bo sciagnelam tylko polke z korytarza (do malowania), a z niej z dwadziescia par, a co z reszta, pochowana po szafach i pod lozkiem, to nie wiem. Ja chyba musze miec osobny pokoj na buty...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Butow nie mam w nadmiarze, bo jakos nie palam do nich specjalna miloscia:))
      Najwiecej to mam sportowego obuwia, niechcacy przy tych smatach doliczylam sie, ze mam 11 par sportowych butow typu "sneakers" w tym 3 pary letnich.
      Juz dawno przestalam sie katowac wysokimi obcasami, wiec mam kilka par butow tzw. wizytowych i to raczej wystarczy do konca moich dni. Cztery pary ktorkich i jedna dlugich kozakow to juz dla mnie full wypas.

      Delete
  13. Ale Sezam otworzylas! (dobrze ze rozbójników nie bylo)
    Tez sie moda nigdy nie przejmowalam. I jak patrze na te wszystkie dziewoje, ubrane w ciuchy które KOMPLETNIE im nie pasuja, ale sa modne - to mysle, ze czynie slusznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziewoje ubrane bezsensu ale modnie to jeszcze pol biedy, gorzej jak sie z biodrowek wylewaja nadmiary kochanego cialka w wieku mocno po poborowym:)) A tu u mnie takich calkiem sporo;)) szczegolnie w poludniowych stanach. Walmart to galernia mody, czasem ogladam zdjecia i mnie przerazenie ogarnia.

      Delete
  14. a ja sobie tak nie raz myślę, ze jak my krytykujemy kogoś, to równie dobrze ktoś może nas skrytykować za strój. Moja kuzynka ostatnio, porprosiła mnie o doradzenie jak sie ubierać powinna bo jakaś inna para psiapsiólek w sklepie niemiło się na jej temat odezwała i miała biedna Basia depresję pzrez jakis czas. Ale ze sie sama nie znam, nie czuje ekspertką w tych sprawach to na http://oferia.pl/wykonawcy/szukaj-stylistka wyszukałysmy stylistke i idziemy do niej razem. Muszę Basie wesprzec i podnieść an duchu..ma kilka kilo za dużo, i nie zawsze z wyczuciem sie ubierałą, grunt ze sama poprosiła o pomoc, bo inaczej pewnie nigdy bym jej nie zasugerowała zmainy stylu...dam znać jak było, tzrymajcie kciuki:)

    ReplyDelete
  15. Ubieranie się w dawno nie noszone ciuszki, które stały się nagle dopasowane albo nawet ciut za luźne jest zawsze przyjemne, nawet jeśli powodem schudnięcia było coś mało przyjemnego.
    Udanych baletów ze Wspaniałym! :) Pokaż mu, jak się w Polsce baluje :)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...