Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, December 2, 2016

Wszystko mi robi (w)brew droga redakcjo

Jak tu zyc jak czego nie rusze to sie w gowno zamienia:)))
Pogoda se ze mna w chujki pogrywa przez cala jesien. Dwa tygodnie temu trafil sie nawet dzien kiedy odpalilam ogrzewanie, na cale dwie godziny odpalilam, bo zaraz potem slonce tak napierdalalo po oknach, ze musialam wylaczyc. Tak, gdyby sie ktos pytal to slonce nagrzewa chalupe nawet przez okna nie myte od lat. W Ameryce sie okien nie myje, mycie okien jest wbrew zasadom poprawnosci politycznej.
W zwiazku z czym my myjemy tylko drzwi na taras, bo te sie jakos skubance brudza, wszystko to oczywiscie wina Wspanialego i jego umilowania do grilla.
Ale sie nie wtracam to nie ja griluje i nie ja myje drzwi, wiec po co mialabym sobie moja piekna glowke klopotac cudzymi problemami.
Do zimy przygotowalam sie solidnie, moze nawet nie tyle z troski o zimno, co musialam znow nakupic szmat w ludzkim rozmiarze, ktore nie beda na mnie wisialy.
No to kupilam np. takie superasne ocieplane legginsy. Troche sie balam, ze to bedzie grube, a nog to sobie akurat pogrubiac nie powinnam, bo ta waga co ja stracilam zeszla glownie z innych miejsc mojego czlowieka, a w nogach prawie bez zmian jak byly solidne tak sa.
Ale legginsy przyszly donosicielem i sa cieniutkie, ale za to takie milusie w srodku, bo maja tam jakies gowniane pewnie tworzywo, ale wazne, ze ociepla i nie pogrubia, nie bede sie czepiac i dociekac co to jest.
No to mam te legginsy do ganiania na spacery, ale jest w nich za goraco.
I tak jednego dnia pasuja legginsy do polowy lydki, drugiego, dlugie ale zwykle, trzeciego wyglada na to, ze te ocieplane beda dobre wiec zakladam, wychodze i w polowie spaceru mam je ochote zdjac, bo jest mi za goraco.
Podobnie mam z kurtkami, lekki polarek (ten ktorego sie gdzies w przestrzeni wirtualnej rok temu czepiala jakas Asia), nieco grubszy polarek i wreszcie trzeci polarek z niby kozuszkiem od wewnatrz.
Procedura dokladnie jak z legginsami, z tym, ze z polarkami latwiej, bo zawsze mozna je zdjac i zawiazac wokol dupy, pod warunkiem, ze na dupie nie ma sie ocieplanych legginsow.
Zanabylam tez droga kupna super posciel na zime, znaczy przescieradla i poszewki, takie jak najbardziej miekki pluszowy mis swiata. Sa cienkie, lekkie i tak jedwabiste w dotyku, ze czlowiekowi chcialoby sie w toto otulic i nigdy nie wychodzic.
Kupilam to cudo juz prawie dwa miesiace temu, ale nie moglam zalozyc bo bylo za goraco, wiec codziennie wieczorem przed polozeniem sie do lozka w zwykla letnia posciel otwieralam opakowanie z ta pluszowa i mizialam. Jak sie juz namizialam to szlam spac.
Dwa tygodnie temu Wspanialy sie wkurwil na to moje mizianie i wydal rozporzadzenie:
-- Zakladamy te pluszowa posciel bo mam juz dosc tego miziania, jak tak dluzej bedziesz robic to zglupiejesz. 
On chyba liczy na to, ze mozna jeszcze bardziej zglupiec, znow nie bede oponowac, niech sobie mysli co chce, to ciagle wolny kraj przynajmniej w kwestii myslenia.
Zalozylismy wiec te cudownie miekka posciel i mowie Wam CUDO nad cudami!!!!
Zupelnie jak by ktos otulil cialo leciutenka chmurka, no cudnosci, marzenie i co tam jeszcze kto chce.
Tyle tylko, ze te cudnosci sa cieple, wiec co noc zaczynamy od zrzucenia koldry (tez nie za gruba, ale ciepla) na podloge, dwie godziny pozniej Wspanialy po drodze do lazienki wlacza wiatrak na suficie, ja juz w miedzyczasie spie na trzeciej poduszce, bo dwie poprzednie sie spocily od mojej glowy.
Za nastepna godzine, ja w drodze z lazienki otwieram szeroko okno w sypialni, wiatrak w dalszym ciagu chlodzi i teraz dopiero sie dobrze spi, bo temperatury w nocy mamy ciagle powyzej 10C a czesto i 15C.
Za to zupelnie nad ranem robi sie zimno, wiec oboje ciagniemy to pluszowe przescieradlo az po same uszy, ale spi sie w dalszym ciagu fantastycznie i dopiero ok. 4tej rano albo ja albo Wspanialy siegamy na podloge w poszukiwaniu zrzuconej wieczorem koldry.
O 6tej rano nikt nie chce wstac pierwszy, bo w chalupie zimno, nawet potrzebe oddania moczu przetrzymujemy jak dlugo sie da.
Najczesciej Wspanialy nie wytrzymuje i wstaje, zamyka okno, zostawia ciagle wiatrak na najwyzszych obrotach bo gdyby go wylaczyl to ja darlabym paszcze, ja lubie spac w zimnych pomieszczeniach.
O 7ej rano czasami czujemy potrzebe wlaczenia ogrzewania, bo w domu jest tylko 17C a to troche za chlodno. Dwie godziny pozniej juz jest za goraco i ogrzewanie wylaczamy.
Ja piernicze tyle korowodu tylko dlatego, ze zima nie moze sie zdecydowac.
Dwa dni padal deszcz, a w zasadzie to nawet plulo zabami, a tak jest pieknie i slonecznie.
Z tym tylko, ze to jednak byl listopad a dzis juz grudzien wiec to slonce juz nie ogrzewa tak jak latem.
Dzis poszlam na spacer w srednim polarku, legginsy dlugie bez ocieplania. Jak szlam w sloncu to mi bylo goraco, jak szlam w cieniu to zimno, noz cholery mozna dostac.
Czesto tez wiatry duja calkiem silne i wtedy czlowiek czuje jak go przewiewa do szpiku kosci, co akurat przy tych temperaturach jest calkiem moim zdaniem przyjemnym uczuciem, szczegolnie jak maszeruje w sloncu.
I tym sposobem Droga Redakcjo pogoda mnie wkurwia, ale musze jakos z tym zyc.

Z innych rzeczy ktore mi robia w poprzek, to doktory.
Dopatrzyli sie, ze mam serce, kto by przypuszczal?
I nie dosc, ze sie dopatrzyli to jeszcze zachcialo im sie koniecznie zbadac jak to serce pracuje.
No ja pierdole, wiadomo, ze jakos pracuje, przeciez gdyby nie pracowalo to robilabym za nieboszczke. Ale z doktorami tak nie pogada, nawet z tymi sympatycznymi.
Wyslali mnie na MRI, przy czym pani doktor byla uprzejma uprzedzic, ze MRI nie jest badaniem lubianym, ale przy ilosci radiacji jaka ja juz mialam to jednak jest mniej inwazyjne.
No dobra, jak bez kontrastu to wiadomo, ze mniej inwazyjne. Zgodzilam sie bo i jakie ja mam wyjscie.
Malo lubiane, bo strasznie halasliwe i polega na lezeniu caly czas w rurze przez 30 minut.
Ja tam do rur juz przywyklam co prawda przy PET lub CT to czlowiekowi chociaz glowe z tej rury co jakis czas wysuwaja i jest okazja zobaczyc sufit, ale stwierdzilam, ze troche sufitow juz w zyciu widzialam wiec jeden mniej nie robi mi roznicy.
Faktycznie halasliwe toto, ale dostalam sluchawki na uszy, ktore tlumily ile sie dalo, a dodatkowo to sie wsluchalam w ten halas, w jego czestotliwosc, rytm i uznalam, ze to moze byc jak medytacja z tym, ze halasliwa :) Jak czlowiek naprawde slucha to juz po pierwszych trzech minutach wie, ze halas powtarza sie cyklicznie i w zaleznosci od rytmu wiedzialam co zaraz nastapi. Bo w tym badaniu musialam np. wziac gleboki oddech i wstrzymac go, analiza halasu akurat w tym pomagala.
Zreszta nie taki diabel straszny jak go maluja, pani dowodzaca calym procesem dala mi tez alarm do trzymania w rece, gdybym z jakiegos powodu musiala przerwac badanie np. potrzeba kaszlu, bo czlowiek lezy plasko, wiec latwo sie zakrztusic splywajaca slina, to wtedy mialam nacisnac magiczny guziczek i przerwalybysmy badanie.
-- Zakladajac, ze z jakiegos powodu nie wytrzymam tych 30 min. i przerwiemy to czy potem musimy zaczac calosc od poczatku? - wolalam sie upewnic, bo zaczynanie od poczatku wcale mi sie nie usmiechalo.
-- Nie, zaczniemy dokladnie tam gdzie przerwalysmy. 
Na szczescie wytrzymalam i nie musialysmy przerywac, a nastepnego dnia zadzwonila do mnie pielegniarka i stwierdzila, ze dr. kardiolog jest zachwycona praca mojego serca.
No mowilam, ze pracuje, ale czlowiekowi nie wierza na slowo.... ech te doktory...

Jak by tego bylo malo Droga Redakcjo, to w tym roku w moj osobisty Thanksgiving, kiedy indor zalegal w piekarniku, z jakiejs przyczyny, jakis chochlik, diabelek czy inny wariat przerwal doplyw gazu w moim piekarnku. Trwalo to ok. godzine, ale wystarczajaco zeby spierdolic mojego indyka.
No wscieklam sie okrutnie, bo to juz byl, ze tak powiem szczyt mojej wytrzymalosci, ale na szczescie mielismy galon cydru do wypicia wiec dalo sie przezyc.
Indyk jak stwierdzili goscie byl bardzo dobry, ale ja tam wiem swoje, znaczy goscie byly mile, bo i co mialy powiedziec jak ja o malo co na zawal nie zeszlam.
Na szczescie bylo to juz po tym MRI co to wykazalo, ze serce mam jak dzwon, albo dzwoneczek, nie wazne, wazne ze jeszcze dziala :))

I jeszcze przyczepili sie do mnie znow z Sadu. Ja pierdole, oni chyba naprawde maja mnie na celowniku za wyrzucanie tych wezwan do smieci przez cwierc wieku. Tym razem od razu walneli z grubej rury i mam sie stawic do Grand Jury i ostrzegaja, ze sprawy tam tocza sie minimum 20 dni.
No ja pierdole, chyba sie dopatrzyli, ze mam zdolnosci prawnicze:))
Zadzwonilam do mojego onkologa i przyslal mi list stwierdzajacy, ze tak dlugotrwala sprawa bedzie kolidowala z moim leczeniem i szczepieniami, co akurat jest zgodne z prawda bo wlasnie zaczelam serie szczepien, ktora sie odbywa z czestotliwoscia mniej wiecej raz na dwa tygodnie.
W poniedzialek mimo wszystko musze tam jechac i dostarczyc ten list osobiscie.
Mam nadzieje, ze dadza mi spokoj.

Tak wiec Droga Redakcjo, zycie mi czasem rzuca klody pod nogi, wiec teraz szybciorem polece na nastepy spacer, bo robie ich dwa dziennie, ten drugi krotszy... ale musze leciec poki los znow mi klodow nie na wrzuca na drodze...
Do zobaczyska....



46 comments:

  1. Uśmiałam się zdrowo przy opowieści o Waszych perypetiach z cieplutką pościelą:D Uwielbiam spać w zimnych pomieszczeniach, zresztą jako historyk z zamiłowania wyczytałam, że generałowa Zajączkowa spała w lodowatej komnacie z zimnym, surowym mięsem na twarzy i jeszcze w okolicach 90- tki miała romanse z młodymi oficerami.Czyli zimno konserwuje i urodę i libido:p

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mowie Ci Repo to jest conocny cyrk z ta posciela :))

      Delete
  2. Skacz te kłody i śmigaj dalej ;)

    ReplyDelete
  3. To fakt, ze pogoda w tym roku sama nie wie, czy ma byc akurat lato, zima czy jeszcze potrzymac jesien. ;) I kolejny fakt, ze spi sie fatalnie, bo noce sa za cieple...

    Ja tez sobie sprawilam ocieplane legginsy w tym roku! :) Tyle, ze ze mnie jest zmarzluch, wiec jak przyszly, to skrzywilam sie, ze takie cieniutkie. Ale ogrzewaja fajnie. ;)

    Ale jak to w Hameryce sie okien nie myje?! Nie wiedzialam, ze ja taka niepoprawna politycznie, bo ja swoje myje! Moze nie jak w Polsce 3-4 razy do roku, ale tak z raz chociaz, to sie staram... Tyle, ze mieszkam przy lasku, w lasku zas zyja ptaszyska, ktore wiecznie przelatujac, spuszczaja mi na szyby "bomby"... :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja nie myje okien i przyznam, ze jeszcze nie widzialam zeby ktos myl. Jak zaden ptak nie przyozdobi to nie widze potrzeby, kurz to deszcz zmywa.

      Delete
    2. O, nie wiedziałam, że jestem Amerykanką, mycia okien bowiem notorycznie unikam:))

      Delete
    3. Niech Ci los blogoslawi Erraro, bedzie Ci to wynagrodzone zdrowiem na pewno:))

      Delete
  4. Droga Czytelniczko! Za dużo problemów w jednym liście do redakcji. Który dla Szanownej Pani najistotniejszy? Znając ważność problemów, redakcja odpowie i udzieli porad:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Problem w tym Droga Redakcjo, ze one wszystkie jagby priorytetowe :)))

      Delete
    2. Redakcja wie, co to priorytety i wnikliwie analizuje, i rozumie doskonale. No i redakcja tez lubi spać w chlodnym pomieszczeniu, i lubi milutką pościel i cieple legginsy. Nie radzimy w takim stroju do sądu:) Spacerowanie sie zaleca. Klimatu, niestety, nie jestesmy w stanie zmienić:)
      Pozdrowienia

      Delete
    3. Ale dlaczego Redakcja nie zaleca w legginsach do Sondu? pszecie dupa zakryta. Ja wlasnie planuje w legginsach, bo cieplo a ja tam musze byc srana, wiec chodzi o cieplo i wygode. Reszte mam w odwloku.
      Ale zdam relacje czy zauwaza:)))

      Delete
    4. Czytelniczka sama wie, co robi i jak wystroić się, zeby bylo ok w sondzie. No chyba najważniejsze, coby dupsko nie zmarzlo, a reszta to w odwłoku, pewnie:)))

      Delete
    5. Serio Iza, nie wiem. Domyslam sie, ze moze w przypadku obecnosci na rozprawach to sa jakies wymagania odnosnie stroju. Ale ja w poniedzialek ide na tzw. sped bydla :)) beda wybierac kto sie nadaje na rzez. Zobaczymy jak bedzie i co bedzie. Mam nadzieje, ze mi sie uda i mnie odrzuca. Wspanialy jednak straszy, ze Grand Jury to jak sie nie nadam do jednej sprawy to beda probowac do innej. Ale niech sobie gada, jak sie nie nadaje z powodu ciaglych wizyt w szpitalu to raczej sie nie nadaje w tym czasie do wszystkich spraw, tak ja mysle. W najgorszym przypadku odloza mnie na polke na 6 miesiecy i znow zawolaja latem. Latem latwiej bo dzien dlugi i nie trzeba sie ubierac na cebulke :)))

      Delete
  5. Wydawalo mi sie, ze kiedys pisalas, ze wystarczy raz podzialac w sadzie i daja spokoj na reszte zycia. A Ciebie bez konca szarpia za spodniczke, chyba jednak masz te zdolnosci. No i szkoda, ze nie mozna z nimi telefonicznie, bedziesz musiala zalozyc cos normalnego, bo przeciez w legginsach nie wypada, co nie? :)))
    Ja tez lubie spac w zimnie, okno zamykamy dopiero kiedy jest ponizej -5° na dworze.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Raz na 4 lata maja prawo Cie wezwac, a przeciez ja tak naprawde to tylko raz dzialalam (jeden dzien) i bylo to jakies 6 lat temu. Ja tez mam okno w sypialni zawsze otwarte na noc, oprocz lata oczywiscie:)))

      Delete
  6. Cudownie mi się Ciebie , Star, czytało, zawsze zresztą tak jest - ale tutaj to akurat każdy raz robi różnicę, zupełnie inaczej niż sufity :)

    ReplyDelete
  7. Niemal przez całą zimę mam wyłączony w swoim pokoju kaloryfer- włączam go sporadycznie, tak mnie więcej na godzinę w ciągu dnia.Dzięki temu mam wciąż nadpłatę za centralne ogrzewanie.
    Tegoroczna jesienio/zima taka w kratkę też mnie piekielnie wnerwia.A wczoraj wieczorem wzięło i napadało sniegu i to całkiem sporo.Łudziłam się, że się moęe stopi ale on nadal jest. I Licho wie po co.
    Temperatury też są zmyłkowe- na termometrze mam +5 a jak wyjdę na zewnątrz to mam wrażenie że jest -5, bo jest mokro i wiatr i zimno. Paranoja jakaś.
    Mnie ostatnio sprawdzali serducho na USG, pod farmakologicznym obciążeniem. Mało fajne, leżysz do pasa goła, elektrody podoklejane, wenflon w łapie i co jakiś czas coś wstrzykują w żyłę sprawdzając przy jakiej dawce wykituję.Nie zdążyłam jednak wykitować, sami ten cyrk przerwali, ale byłam tak zmęczona, że nie miałam siły wstać. A pielęgniarka się śmieje i mówi- no prawidłowo, że czujesz się zmęczona, przecież obciążali serce.
    Buziam.:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przy +5C to ja juz oglaszam zime. U mnie do tej pory najnizsza byla 9C. O sniegu jeszcze nic nie mowia, ale kto wie, w koncu to juz grudzien i teraz nagle moze nastapic zima stulecia :)))

      Delete
  8. Lubiem jak zimno w nocy jest, mamy zima o 16 C i to nam pasi
    ja zwykle rano mam hotflasha i dzielnie ( czyt. bbbarrdzooo chętnie) wyskakuję z łóżka i zamykam okenko

    i nienawidze MRI
    raz miałam na szyje i mauoco dostałam paniki

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas jest centralne ogrzewanie i chlodzenie, wiec nie moge sobie tak jednego pokoju osobno w/g upodoban. Ale nawet jak ogrzewanie jest wlaczone w ciagu dnia to i tak na noc ok. 18tej wylaczam, zanim pojdziemy spac to sie akurat schlodzi, otwieram okno w sypialni i nareszcie sie dobrze spi.

      Delete
    2. a to problem, faktycznie, ja po prostu zakręcam kaloryfer gdzie chcę

      Delete
    3. No problem :( Z drugiej strony te centralne nie robia tyle halasu, maja wentylacje w sufitach przez co sa mniej odczuwalne, a to z kolei wazne przy np. schorzeniach stawow. I w sumie z ogrzewaniem to mniejszy problem, bo oboje lubimy chlodniej, wiec najczesciej zamiast ogrzewania wystarczy ugotowac zupe i juz jest wystarczajaco cieplo w tej zywej czesci mieszkania:)))
      Chlodzenie niestety jak juz uply przychodza to sie nie da wytrzymac bez chlodzenia wtedy idzie wszysstko na full. Przyzwyczailam sie, chociaz wolalabym kazde pomieszczenie osobno, no ale jest jak jest.

      Delete
  9. Jestes pewna , ze mieszkasz w NY nie w Melbourne? Przeciez to wypisz wymaluj nasza pogoda!Noca nawet tylko 8-9 stopni, rano 12--13, po poludniu nawet 30 w cieniu.Zdarza mi sie tego samego dnia rano wlaczac ogrzewanie, a po poludniu chlodzenie.Obled!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Urszulo, miasto Nowy York, bo nie stan, ma bardzo lagodny klimat. Oczywiscie, ze jak juz przyjdzie zima to i temperatura czasem spada do -2C czy nawet -5C ale to styczen, luty. No i latem wysoka temperatura z wysoka wilgotnoscia daja w dupe.

      Delete
  10. Podziwiam Cię, dzielna kobieto, że sprostałaś badaniu w tej rurze. Mam na styczeń wyznaczony termin rezonansu kręgosłupa i tak sobie myślę, że zwolnię termin. Moja klaustrofobia jest nieuleczalna. Jak sobie wyobrażę na ten przykład trzęsienie ziemi, przerwę w dostawie prądu, a ja uwięziona w rurze, to chyba żadne środki uspokajające nie pomogą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No z klaustrofobia to raczej ciezko, ale moze porozmawiaj z technikiem czy maja jakies pomocne metody dla takich jak Ty. Przeciez nie Ty jedna jestes w tej sytuacji, jakos musza sobie z tym radzic. Srodki uspokajajace, muzyka relaksacyjna, moze nawet jakies okulary z widokami plazy, lasu czy co tam moze czlowieka uspokajac. No i ten alarm co mnie dali wydaje mi sie pomocny, nawet jak bys mogla wytrzymac tylko 3 min. to daloby sie to zrobic w 10-ciu odcinkach. Ja mysle, ze szpital jest przygotowany na takich pacjentow, tylko oczywiscie trzeba dopytac, nic sami nie podpowiedza.

      Delete
    2. Errata - istnieja MRI otwarte. Popytaj I napewno znajdzisz takie w swoim miescie.

      Delete
    3. Serpentyno, ale czy te otwarte robia skan np. klatki piersiowej, czy tez brzucha? Bo glownie to sa maszyny otwarte ale skanuja tylko np. konczyny, mialam taki MRI robiony na otwartej maszynie 11 lat temu ale to byla stopa i podludzie do kolana i to wszystko. Staralam sie znalezc przez google ale oczywiscie nic nie znalazlam, wiec moze to jakis wynalazek, o ktorym jeszcze google nie wiedza.

      Delete
    4. Tego nie wiem - o szczegoly musi sie wypytac, najlepiej lekarzy, kazdy zainteresowany. Mialam nadzieje ze chocby ta skapa informacja okaze sie pomocna Erracie I wielu innym klaustrofobikom do ktorych naleze ale do tej pory nie mialam potrzeby korzystac I tylko trzymam na uwadze na przyszlosc - w imie zasady ze od wypadku I ksiedzu uroslo, moze sie przydac.......

      Delete
    5. Dobrze by bylo, zeby takie maszyny istnialy, ale cos mi mowi, ze to tylko tak jak pisalam na poszczegolne konczyny. Nic innego znalezc mi sie nie udalo, a przeciez faktycznie osob cierpiacych na klaustrofobie jest duzo.

      Delete
    6. Wstawiam link do informacji o otwartym rodzaju MRI a wynika z nich ze takowy oferuje niemal te same uslugi co zamkniety.

      https://www.reference.com/health/can-open-mri-picture-show-8b998d553276691

      Delete
    7. Dzieki za link:) znalazlam, ze w Nowym Yorku open MRI oferuja cztery szpitale w tym szpital dzieciecy Saint John. Niestety moj MSK Cancer Center nie ma open MRI, ale akurat mnie to nie robi roznicy. Faktycznie dobrze wiedziec, ze jak by co to jest taka mozliwosc, bo na pewno w przypadku powaznej klaustrofobii szpitale wspolpracuja ze soba i mozna skorzystac z uslug innego niz jest sie pacjentem. Szukalam konkretnie open MRI serca, bo jak robia serca to wiadomo, ze wszystkich innych narzadow tez.
      Dzieki jeszcze raz :))

      Delete
    8. Bardzo prosze.
      Byloby mi przyjemnie gdyby ma skromna informacja okazala sie komus przydatna.

      Delete
  11. Z tym ciepłem masz jak ja. W pracy wszyscy na cebulkę, a ja w T-shircie. Latem nawet w T-shircie mi za gorąco, to lekkie bluzki noszę...
    Klaustrofobię mam taką, że do żadnej rury nie wejdę, więc umrę niebadana :) Znaczy się, zdrowa, bo jak niezdiagnozowana, to zdrowa :D
    Okna myję raz w miesiącu albo i dwa, albo i trzy, jak ciepło. Nie umiem bez tego żyć :D Umarłabym w tej Hameryce. Nie mam firan, okna mam od wschodu i od razu widać, że są brudne i zacieki. I tak jakoś mi serce rośnie, że jeszcze raz udało mi się wleźć na stołek i z niego zleźć. Taki sport ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie umarlabys, moglabys nawet myc okna w calej Ameryce jak tak bardzo lubisz, przeciez nie jest to zabronione prawnie. Lubisz, robisz i w porzadku. Ja nie widze potrzeby. Powietrze jest na tyle czyste, ze na oknach nie osiada zaden brudny kurz, jak pada deszcz to tez na tyle czysty, ze myje a nie brudzi.
      Jedynie te drzwi na patio, ale to tak jak pisalam wina grilla, wiatr zawiewa tlusty dym i to osiada na szybach drzwi.

      Delete
  12. okna mam brudne znaczy się w Ameryce mieszkam :-) rezonans mam co pół roku , leżę w tej rurze cicho jak mysz , bo mi powiedzieli ze jak przerwą to muszą od nowa , kłamali ?
    z temperaturami mam podobnie , ale zazwyczaj wybieram opcję "lepiej się potrzęsę z zimna jak powkurwiam z gorąca :D"
    pozdrów i ucałuj Tatka :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sylwio, nie wiem czy klamali, mozesz zapytac nastepnym razem, mnie powiedzieli, ze nie musza zaczynac od poczatku tylko dokladnie w miejscu gdzie test zostal przerwany.
      Ja tez zdecydowanie wole zimno niz goraco, w goracym pomieszczeniu nie potrafie spac, to tortury a nie spanie:))) Tatka ucaluje za dwa tygodnie bo wlasnie przyjezdza.

      Delete
  13. O tej pościeli to napisałaś tak pięknie, że i mi sie zachciało takiej misiowatej, bo ja z wiekie mcoraz większy zmarzluch jestem.Na naszej wielkiej, ciepłej kołdrze kładziemy jeszcze koc a ja oczywiscie odzianam w skarpety oraz dwie warstwy koszulek i koszulę nocną! Mamy jednak zimny dom i choćby nie wiem, ile grzać, to 20 stopni nie przeskoczy przy największym hajcowaniu. A hajcować za bardzo nie mozemy, bo zima sie dopiero zaczeła i nie mozemy z drewnem szaleć a po drugie to pieski takiego ciepła nie lubią i ziaja niczym miechy kowalskie a potem do bud uciekają, które codzień musze im spod śniegu odwalać!
    Dobrze, ze masz zdrowe serce. I fajne legginsy do biegania. Już sobie Ciebie wyobrażam, jak tak mkniesz ulicami NY. Wolna, śmigła niczym sarna i ogólnie chyba zadowolona z życia. Bo co tam nieudany indyk, co tam sąd, co tam zapocenie pod ciepłą kołderusią. Grunt, żeś zdrowa i pozytywnie na życie patrząca! Całusy serdeczne, kochana!:-))***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nasz dom jest bardzo szczelny, ma szczelne okna, wiec o tej porze roku jeszcze sie mury nie zdazyly ochlodzic po lecie. Ja zawsze lubilam i lubie spac w chlodnych a nawet zimnych pomieszczeniach. Tylko po chemii to bylo mi zimno nawet przy 25C i wlaczalam ogrzewanie, ale na szczescie to minelo.
      Pewnie, ze sie nie przejmuje takimi drobiazgami jakie wyzej opisalam, tak naprawde to one sa smieszne, ale nadaja sie na notke :))) Nie smigam jak sarna, to juz nie te smigacze:))) ale jestem bardzo pozytywnie nastawiona i zadowolona z zycia, to sie zgadza :))
      buziam :***

      Delete
  14. Tez mam taka posciel, i raz mi sie ja zachcialo w lecie na letnia cieniutka koldre zalozyc. Rano sciagalam az furczalo. W ziemie jeszcze nie zakladalam, boje sie :-) Koldra zimowa przeciez.
    Ja mam sterownik automatycznie ustawiony na ogrzewanie jak spadnie ponizej 17, ale dopiero o siodmej pietnascie, bo wtedy sie budze. A ze od obudzenia do wstania droga daleka, tak ze jak wstaje to juz jest w domu cieplutko. I pol godziny przed wyjsciem sie wylacza. A potem pol godziny przed przyjsciem z pracy sie znowu wlacza. Bo po co caly dzien w domu grzac, kotom i tak cieplo, futra maja.
    O pogodzie to sie nie wypowiadam, bo zem se wlasnie dzisiaj paluchy odmrozila samochod odkuwajac z lodu. A rekawiczki mi sie gdzies zapodzialy to golymi recami odkuwalam. Przy pomocy odmrazacza w aerozolu, ale jaka cholernie zimna ta puszka byla, to nawet sie nie da opisac. Przez szalik toto trzymalam. A i tak paluchi sie pozamrazali. A jutro ma byc dwanascie stopni. I to sie nazywa "stabilna pogoda".

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teraz sie dopiero dopatrzylam, ze zle opisalam te posciel. To jest cieniutki, dwustronny welur. Nasze nawet zimowe koldry sa cienkie, wiec jak sie naprawde zima zdecyduje to bedzie w sam raz.
      Mielismy ten pizdryk do ustawiania ogrzewania i chlodzenia na czas, ale sie zepsil:) a ze jestesmy teraz oboje w domu to sie nikomu nie chce nowego instalowac.
      Nie przypuszczalam, ze u Was moze byc taka zima. Skrobanie samochodu to przeciez powazny mroz.
      Dobrze, ze od jutra jestes wysoko na plusie. U nas sie troche ochlodzilo, ale ciagle jest przyjemnie i wzglednie cieplo, zwlaszcza ze slonce daje do wiwatu. Fakt, ze jak slonce zajdzie a teraz zachodzi wczesniej to sie natychmiast odczuwa.

      Delete
  15. Mam jedna zmianę takiej pościeli... Nikt jej nie chce :D Poza tym ja bym chciała takie temperaturowe wbrew, bo u nas zaczyna pizgać, a tego nie lubię najbardziej ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie odpowiedzialam Iwonie, zle opisalam te posciel to nie jest plusz, to cieniutenki dwustronny welur. Plusz sie czepia, to jest sliskie. Pluszu nigdy nie chcialam miec, wlasnie dlatego, ze ciezko sie w nim obrocic z boku na bok, a ja jestem nocna wiercipieta:))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...